Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 242 :-)))

18.01.14, 14:46
Otwarte. :-)
Zaraz skopiuję dzisiejsze wpisy.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy odc. 1 18.01.14, 14:49
      Re: amerykanska makabra:
      chris-joe 18.01.14, 00:03 Odpowiedz
      Bo nie czarujmy sie, ze mamy pumy i wilki w salonikach. Mamy kotki i pieski, ktore sami w ciagu dlugich wiekow sobie wygenerowalismy. Stworzylismy zwierzeta pokojowe, kanapowe, lozkowe i koldrowe, ktore najpewniej "w naturze" szanse przezycia mialyby raczej kiepskie. I dlatego wlasnie musimy byc za nie odpowiedzialni, bo bez nas to one sa kaput.

      Wzdragam sie przed usuwaniem pazurow, czy przed ucinaniem strun glosowych, ale przeciez mojej kocicy pazury regularnie podcinam. Ty tez, Ewa.
      A gdybym mial pieska fotelowego, ktory ujada i nagle musze sie przeprowadzic z domku z ogrodkiem do bloku? Ewa, oddalabys tego pieska do schroniska (najpewniej do uspienia, chyba ze jest przesliczny, mlodziutki i towarzyski), czy tez lamiac sobie serce poddalabys go zabiegowi?

      Nie chce odkurzac tematu Ameryka vs. Europa, jednakze w Europie (i w tzw. Trzecim Swiecie) zawsze mnie porazaja tabuny bezdomnych zwierzat, tych 'nienaturalnych mutantow', ktore sami wymutowalismy.
      W sytych drobnomieszczanskich Niemczech -chce wierzyc- nie jest zbyt zle, ale zerknij na Wlochy, Grecje. Nie wspominajac o tym, co na wschod od Laby.

      W Ameryce Pln. psow jest masa, jedynie baaaaardzo niewielka ich ilosc jest chirurgicznie oniemiala, jednak dopiero gdy jestem w PL, slysze wieczorami nieustanne psie ujadanie. Czesc z tych psow to najpewniej psy bezdomne, reszta zas to zwierzaki, ktorych wlasciciele ich treningiem sie nigdy nie zajmuja, badz sa wrecz z nich dumni, bo "co to za pies, jak nie szczeka". Zwlaszcza, ze pies nadal jest widziany jako stroz i alarm za dzienna miske zarla.

      Jednak, gdy zagadasz o pieskach, zaraz uslyszysz te rubaszne i glupawe komentarze o "glupich Amerykanach"...


      Re: O pierdułach
      • jutka1 Dzisiejsze wpisy odc. 2 18.01.14, 14:52
        • jeszcze krotko o zwierzetach domowych
        ewa553 18.01.14, 10:12 Odpowiedz
        jst roznica ce-jocie miedzy naszym obcinaniem pazurkow i wyrywaniem ich w calosci. nawet jesli sie to odbywa pod narkoza. I zadnego zwierzatka nie oddalabym do schroniska. W mojej rodzinie zwierzeta zostaja do konca, nezaleznie od chorob czytepe. Co do amerykanskich zwierzatek: kochajac zwierzeta szukalabym takiego mieszkania/domu, w ktorym te zwierzeta wolno trzymac, bez okalaczania ich. Co do szczekania w domu to mam niewielkie doswiadczenie: najpierw mieszkal nade mna pies szczekajacy, teraz mieszka w mieszkaniu obok. Muzyka to nie jest, ale przeciez skoro sama mam trzy koty, to sie nie denerwuje na ludzi, ktorzy chca miec psy. Swiat bez zwierzat domowych bylby ubozszy. Ale to moja prywatna opinia, nikomu jej nie wciskam.

        Luizo, nie znam takich kur fruwajacych, dlatego zle Cie zrozumialam:)


        • Re: O pierdułach
    • maria421 Niedziela 19.01.14, 08:41
      Dzis sa mojej corki urodziny, wiec jade do niej na obiad.
      W nocy musial byc przymrozek, bo dachy sa oszronione, ulica tez jakos tak dziwnie wyglada, pewnie jest slisko, wiec musze uwazac.

      Milego dnia!
    • jutka1 Niedziela, mgła jak mleko 19.01.14, 09:06
      Za oknem biała wata. No i tyszpiknie, i tak siedzę w domu, pracuję.

      Czeg Wam nie życzę (parafr. ;-) ).
      Miłej niedzieli :-)
      • blues28 Re: Niedziela, mgła jak mleko 19.01.14, 10:28
        U mnie niedziela ciemna, chlodna, deszczowa. Smetnie jesienna, staffowska.
        Tak czy owak, uzbrojona w parasol pójde po gazety, bo sobotniej i niedzielnej prasy papierowej nie zwyklam darowac.
        Ale potem zawieszam wszelka dzialalnosc outdoor i bede sie moscic w pieleszach.

        Milej niedzieli :-)
        • luiza-w-ogrodzie Prasówka Bluesa 20.01.14, 01:20
          Bluesie, jak dobrze Ciebie znów zobaczyć na forum. Brakowało mi Twoich postów, zawsze masz coś ciekawego do powiedzenia i zauważenia.

          Zastanawiałam się nad ideą kokoszenia się w weekend nad prasą i doszłam do wniosku, że nie pamiętam, żebym to robiła. Za mało interesuje mnie co się dzieje na świecie, prawie nie oglądam telewizji, prasy nie czytuję od lat, oprócz miesięcznika przysyłanego mi przez Mamę i dwóch magazynów ogrodowych, newsy (głównie lokalne) znajduję na Internecie. Jeśli mam się gdzieś mościć, to z książką albo haftem. W porównianiu z resztą foruma jestem strasznie wsiowa i prowincjonalna, no po prostu słoma mi z Crocsów wychodzi ;) I zdumiewa mnie, że tylu nas rozrzuconych po świecie i z różnymi zainteresowaniami potrafi się dogadać. Niech żyje forum!

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Jak gadać z królikami
    • ewa553 moja niedziela, 19.01.14, 11:54
      zaczela sie blogo. Spalam prawie do 11-tej, nie zwazajac na liczne telefony slyszane jakby przez mgle. Olewam wszystko: i kino i wycieczke, chce miec niedziele dla siebie. Do poznej nocy ogladalam ostatni posiadany sezin Mad Mena zalujac bardzo ze nie znam angielskiego: dostepny jest juz u nas sezon szosty i w internecie siodmy, ale oba tylko po angielsku:(( musze czekac az sie ktos zlituje i przetlumaczy. A moj siostrzeniec oglada radosnie w internecie wszystko na biezaco. Zazdraszczam.
      Moj Mlody wykazal sie wczoraj. Meldujac sie po powrocie z warszawy wspomnialam o cudownej CD ktorej na okraglo sluchalam u siostry. On wrocil w piatek pozno z wyjazdu,
      nagral mi je i jadac wczoraj na drugi koniec swiata, wrztucil mi je po drodze do skrzynki
      zyczac milego wieczoru...Kocghany chlopak i jesli jeszcze raz tu bede na niego narzekac, to mozecie mnie skarcic. Nie ma idealow, a zalety Mlodego sa tak oczywiste, ze powinnam zaciskac zeby jak mi dziala na nerwy...
      Za oknem wiec szaro-buro, tylko 5 stopni, a ja leniwie poruszam sie wsrod kotow (wybacz Dorociu:) sluchajac Haendla....
      • iwannabesedated Re: moja niedziela, 19.01.14, 17:03
        No tym razem zrobię wyjątek, i Ci wybaczę. Nie wiem, tak właściwie co, lenistwo czy Haendla... no ale, hurtem jakoś, niech Ci będzie. Ten raz wyjątkowo :D

        Podoba mi się wizja Bluesa podążającego porannym deszczowym Madrytem po naręcze gazet aby się mościć potem i kokosić z nimi. Fajny obyczaj. Ja to zarzuciłam, z braku niestety sensownego papieru do czytania. Natomiast pamiętam rytuał czytania weekendowego NYT z sekcją literacką, kulturalną,etc. Przyjemne to było.

        Zastanowiła mnie ostatnio moja kumpela, która mi niby powiedziała komplement, ale jakoś się potem poczułam nieprzyjemnie. Że niby ja jestem jakąś tam osobą z jej znajomych z niesamowitym potencjałem. Hm. Niby miłe. Ale tak naprawdę - to wcale nie. Myślę, że takie coś to jest komplement dla osoby 18-sto, ba, no może nawet 30-sto letniej, bo się jakoś okres dorastania wydłuża i wydłuża. Ale ględzenie o potencjale do osoby prawie 50 letniej to jest ukryta uszczypliwość oznaczająca w domniemaniu danie dupy przez tę osobę w zakresie jego wykorzystania. W sensie, patrz, miałeś chamie taaaaki potencjał i zobacz na co ci przyszło. Tyle byś mógł osiągnąć a popatrz na siebie... HEHEHE! Nie lubię takich zawoalowanych dopierdalań w słodkawym sosie niby komplementów. Wolę jak ktoś mi wprost powie co do mnie ma i co mu nie pasuje. Wtedy można po prostu mu powiedzieć żeby się odpierdolił, a tak to co?


        Tyle moich przemyśleń na niedzielę. Aha, napisała do mnie i poprosiła żeby Wam przekazać, jedna forumowiczka, że przeczytała tutaj dyskusję odnośnie kastracji, odpazurzania i dewokalizowania domowych zwierząt i odczuła, że to jest nadęty i jedynie słuszny arogancki bełkot, że wykastrowana suka jej zdechła po kilku latach okropnych męczarni i że człowiek to syf jest jeśli myśli że ma prawo dręczyć zwierzęta dla własnej przyjemności i wygody. Co Wam niniejszym przekazuję, jako głos w dyskusji, na prośbę ww. No ma to swój "point", nie przeczę, sama często mam poczucie winy, bo nie wyprowadzam psa tak często aby się wybiegał, jak by to pies pewnie chciał. Pies się pewnie i męczy, bo ogródek malutki, i nie ukrywam że czasem się czuję nieszczególnie z tego powodu. Ale do codziennych spacerów się zmotywować nie umiem, chociaż pewnie i mnie samej by się one przydały. Ogólne mam takie spostrzeżenie, że nie jestem w stanie o psa dbać lepiej niż o siebie samą, i teraz pytanie, czy ja - taka wadliwa - mam prawo do psa? Hm, no to jest dobre pytanie, a odpowiedź na nie chyba udzielił mi pies, bo mając wiele szans zbiec i uzyskać lokum dla siebie korzystniejsze, lub po prostu się oddalić w krainę wiecznych łowów - to jednak tego nie uczynił tylko tutaj ze mną trwa, pierdząc mi w nos, jęcząc, robiąc gębę, w ramach zabawy napierdalając mnie po nogach sznurem z supłem, nadstawiając do klepania chudą dupę i ogólnie ubogacając moje życie swoją wielowarstwową obecnością.

        Za co jestem wdzięczna po równo, sobie oraz psu :D
        • ewa553 Re: moja niedziela, 19.01.14, 17:41
          wybaczylas mi wzmianke o kotach:))
          Dorotko, jestem pewna ze znajoma zrobila Ci komplement. Masz ogromny potencjal z ktorego korzystasz w miare checi i potrzeby. Nie masz obowiazku korzystania z potencjalu dzien i noc, az padniesz na ryj ze zmeczenia, wyczerpania. Masz zdrowy stosunek do swojego potencjalu i ja osobiscie pochwalam Cie za to. I znajoma zapewne podziwiala Twoje mozliwosci i nic wiecej. Nie doszukuj sie zlosliwosci.
          Ciekawe co to za forumowiczka tak agresywnie na nasza rozmowe o zwierzetach zareagowala?
          Osobiscie uwazam kastracje za podwojne dobro: ograniczenie rozmnazania i pozbawianie niepotrzebnych chuci. Kazdy ma prawo miec na to odmienne zdanie, byle by sie tu ze mna nie klocil. Ze sa wyjatki? A od jakiej reguly nie ma wyjatkow?

          Zrobilam po poludniu sliczne zdjecie sjesty moich trzech futrzakow. Leza spiac wzdluz rozlozonej kanapy, wszystkie trzy, tak wiec mnie zostalo na drugiej, mniejszej kanapce miejsce. Szkoda ze nie umiem tu zamieszczac zdjec ze smartfonu, mam go od niedawna. Ale sie naucze. I wtedy biada Ci Dorotko, takze tutaj beda Cie kocie zdjecia doscigac!

          A teraz leci Vivaldi "Stabat Mater". Boze, co to za boska muzyka!!!
          • iwannabesedated Re: moja niedziela, 19.01.14, 18:38
            Ha! dobrze, ale wiedz, że na zalew zdjęć kocich ja odpowiem falangą zdjęć mojego psa, bo się już od dawna noszę z myślą uwieczniania go w różnych pozach i z różnymi minami...

            Co do znajomej, to myślę, że wątpię, że to był komplement. Bo było podane w sensie, no masz taki potencjał, że mogłabyś być czym zechcesz, ministrem, dyrektorem w korporacji, prezesem a tutaj sobie wybrałaś (i tutaj opis mojej ulubionej i chuchanej działalności), pfff... pfff.... jakie to pocieszne, jakie to specyficzne. Zgryz taki, że ja tak naprawdę lubię tę kumpelę, jest fajna, mądra, inspirująca osoba, ale już nie pierwszy raz taką szpilę mi wtyka, co ja się, głepia pipa, dopiero potem orientuję, że to szpila. Muszę być bardziej czujna czyco.

            Tak czy śmak, opinie forumowiczki tak tu sobie zamieszczam, oczywiście dla podgrzania atmosfery, żeby nie było że my tu sobie ciągle buzi dupci pijemy z dziubków :)) Wątpię czy to tak naprawdę jest jakakolwiek agresja, tylko ból spowodowany wieloletnim cierpieniem zwierzęcia, któremu się nie za bardzo może ulżyć. Każda ingerencja chirurgiczna niesie ryzyko powikłań, więc nie zgadzam się z Tobą Ewuniu, że to jest samo dobro. Tyle, że się to wpisuje w całokształt pt. opieka nad zwierzęciem. Pamiętam jak byłam dzieciakiem i nasz pies wpadł pod samochód, i doznał złamania. W owych prymitywnych czasach nie było transfuzji dla zwierząt, więc operacja oznaczała ryzyko że pies się po prostu wykrwawi. Z drugiej strony - duży ruchliwy pies z przetrąconym biodrem, bez możliwości chodzenia, no niemożliwe. Uśpić też - niemożliwe. Sytuacja bez wyjścia. W końcu jakiś wiekowy profesur weterynarii doradził, żeby poczekać i zobaczyć czy się nie zbuduje masa chrząstkowa i połączy złamane kości, co też w końcu się stało. W międzyczasie były miesiące cierpiącego psa, którego trzeba było wynosić na rękach (40 kilo) na siku i kupę, wyjącego z bólu. No a to wszystko się stało przez wypadek, i trwało kilka miesięcy. A co gdyby było wynikiem procedury, której ja się zdecydowałam poddać psa, i bez której by mógł sobie żyć, a potem by nie było happy endu, tylko wieloletnia udręka zwierzęcia, to ja sobie mogę, chociaż bardzo nie chcę, sobie wyobrazić - jak bym ja się czuła z tym. Aczkolwiek sądzę, że daleka bym była od myśli iż jest to samo dobro.
            • ewa553 Re: moja niedziela, 19.01.14, 18:59
              Twoje grozby Dorotko sa smiechu warte: na zdjecia Tofika czekam niecierpliwie, w koncu nalezy on takze do forum, czyz nie? :)) Mysmy z mezem tez o piesku marzyli, sprawa rozbijala sie o pytanie kto ma z nim wychodzic wczesnie rano przez praca oraz przy deszczu. Nie bylo chetnych, tak wiec zostalismy w kocich lapkach!
              • iwannabesedated Re: moja niedziela, 19.01.14, 19:58
                Hehehe.... a mój pies miał być małą pręgowaną suczką. Ostatnio rozważaliśmy żeby go uhennować na czarno, bo mając siwy łeb do którego mu się jeszcze robi siwa pręga na plecach, a zachowując się jak psi podrostek - niepokoi ludzi i ich przyprawia o dysonans poznawczy.

                Ludzie generalnie mają jakiś wąski przedział tego co mogą przyjąć do wiadomości, jak już coś się nie mieści w tym przedziale to zaraz denerwuje ludzi. Mam takie wrażenie, że ten przedział się ludziom jakoś coraz węższy robi. A może się mnie tylko tak wydaje. Ale nie. Czytałam ostatnio wywiad z Madonną, która zreferowała, iż ludzie się mniej bulwersowali na to że się onanizowała krucyfiksem, niż tym że ją sparła chucia na macierzyństwo i zaczęła seryjnie adoptować egzotyczne dziecięcia. Madonna niby studiuje kabałę i Koran, i nie wydaje się jakoś kryminalnie głupia, więc się zdziwiłam jej zdziwieniem. Przecież skoro gorliwie i z dużym nakładem aktywności własnej się usadowiła w przedziałce kurwa/skandalistka, to jakżesz ludziom śmie robić takie świństwo i się przekwalifikowywać na Madonnę, hahaha! No tego się nie robi kotu :D
                • jutka1 Re: moja niedziela, 19.01.14, 21:33
                  A moja niedziela, jak w tytule, była pracowita, męcząca, mglista.
                  I znowu nie wykonałam 100% planu, ale trudno, mózg mi wyparował. Jutro mam już gryplan, co od rana do południa, co w przerwie, a co po południu i wieczorem. Nadrobię.
                  za bardzo się nie wypowiadałam w dyskusji o zwierzętach, ale przypomniało mi się, że sterylizacja Daisy uratowała jej życie, bo miała ropomacicze, i gdyby nie operacja, to by była zeszła.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: moja niedziela, 20.01.14, 00:29
          iwannabesedated napisała:
          jedna forumowiczka, że przeczytała tutaj dyskusję odnośnie kastracji, odpazurzania i dewokalizowania domowych zwierząt i odczuła, że to jest nadęty i jedynie słuszny arogancki bełkot, że wykastrowana suka jej zdechła po kilku latach okropnych męczarni i że człowiek to syf jest jeśli myśli że ma prawo dręczyć zwierzęta dla własnej przyjemności i wygody.

          bardzo mi przykro ze kolezance suczka zdechla - a mozna wiedziec z jakiego powodu?
          ja tez mialam suczke, ale odeszla na raka nie majacego nic wspolnego ze sterylka. poza tym byla bardzo zdrowym, happy psem dopoki ja raczysko nie dopadlo.
          btw, to jest bardzo pospolity blad w mysleniu - "kastrujemy dla wlasnej wygody" - otoz nie,
          nie dla wlasnej wygody.

          ale mniejsza z tym..

          Ale do codziennych spacerów się zmotywować nie umiem, chociaż pewnie i mnie samej by się one przydały

          to moze zatrudnij dog walker?? pies sie wyhasa, a ty bedziesz sie lepiej czula...

          Minnie
        • luiza-w-ogrodzie Jeszcze raz o sterylizacji zwierząt domowych 20.01.14, 01:52
          iwannabesedated napisała:

          > Zastanowiła mnie ostatnio moja kumpela, która mi niby powiedziała komplement, ale jakoś się potem poczułam nieprzyjemnie. Że niby ja jestem jakąś tam osobą z jej znajomych z niesamowitym potencjałem.

          Stokrociu, to był tak zwany wątpliwy komplement. Ewa cudnie napisała, że potencjał masz ale nie masz obowiązku używać go non-stop - myślę, że owa kumpela musi Tobie tego zazdrościć. Pewnie jest pod presją używania swojego potencjału przez cały czas ;)

          > Aha, napisała do mnie i poprosiła żeby Wam przekazać, jedna forumowiczka, że przeczytała tutaj dyskusję odnośnie kastracji, odpazurzania i dewokalizowania domowych zwierząt i odczuła, że to jest nadęty i jedynie słuszny arogancki bełkot, że wykastrowana suka jej zdechła po kilku
          latach okropnych męczarni i że człowiek to syf jest jeśli myśli że ma prawo dręczyć zwierzęta dla własnej przyjemności i wygody. Co Wam niniejszym przekazuję, jako głos w dyskusji, na prośbę ww.


          Czyta, ale nie pisze? Dlaczego? A jej wysterylizowana suka zdechła wskutek zabiegu? Po klilku latach od jego wykonania? I dlaczego w męczarniach - właścicielka nie dawała jej środków przeciwbólowych?

          Poza tym trochę za późno na takie dywagacje - człowiek od wieków dręczy zwierzeta mnożąc je i kreując coraz to nowe odmiany dla swojej przyjemności i wygody. Wiele ras jest hodowanych dla wyglądu, co łączy się z podatnością na genetycznie determinowane choroby. Większość zwierząt domowych żyje w warunkach skrajnie różnych od tych, w jakich żyć powinny. Głosiciele idei nieingerencji w "naturalność" zwierząt domowych nie wiedzą, o czym mówią.

          Co do sterylizacji, uważam, że powinna być obowiązkowa dla wszelkich zwierząt domowych nie przeznaczonych do rozrodu hodowlanego. Nie tylko uniemożliwia rozmnażanie ale redukuje popęd płciowy (bo usuwane są gonady produkujące hormony płciowe), co z kolei zmniejsza agresję, znaczenie terenu i objawy ciąży urojonej (szczególnie u kocic i króliczyc). Następnym ważnym powodem sterylizacji jest przedłużanie życia, szczególnie samic. Nie znam statystyk dotyczących psów czy kotów, ale wiem, że prawdopodobieństwo rozwoju raka macicy u króliczyc to 94% u zwierząt w wieku pięciu lat.

          Wszystkie moje króliki są wysterylizowane, żaden nie ma mniej niż 5 lat. Popieram również tutejsza kampanię towarzystwa ochrony zwierząt, która proponuje wstrzymanie sprzedaży zwierząt w sklepach w centrach handlowych i obowiązek sprzedaży wyłącznie sterylizowanych zwierząt - tylko przez specjalistyczne sklepy i schroniska.

          Uff, już chyba wyczerpałam temat. I siebie. Wyczerpujące jest słuchanie o właścicielach zwierząt, którym nie chce się wyguglować podstawowych informacji na temat potrzeb zwierzat domowych, ich zdrowia oraz odpowiedzialnosci właścicieli za powyższe... Idę poczochrać Rupcia, który rozłożył się za głośnikiem telewizyjnym.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • xurek Re: moja niedziela, 19.01.14, 22:17
        Ja bylam dzisiaj wyjatkowo produktywna.

        Wczesnym rankiem zrobilam Piranhii przyjemnosc i wkoczylam w pizamie, walonkach i plaszczu do samochodu by asystowac w odwiezieniu go do autokaru na snowboardowy trainig.

        Wrocilam do domu, zdjelam walonki i plaszczyk i udalam sie z powrotem pod kolderke az mnie spod n iej wyrwal telefon mamusi.

        Wytelefonowalam do konca, zrobilam sobie herbatke i przewloklam sie na kanape telewizorna gdzie zobaczylam dosc glupi program o weselnej konkurencji przed kamera by wygrac podroz na Dzamajke.

        Obudzonego meza poprosilam o zrobienie sniadania na ktore dowloklam sie do kuchni wczesnym popoludniem.

        O 15 przestalismy sniadaniowac bo bylko kupe rzeczy do spakowania i maili do napisania i rzeczy do znalezienia w necie.

        O 18 odebralismy Piranhe z autoarku, poszli skonsumowac kaczke do chinczyka i pojechali do chalupy, gdzie dokonalam rozpakowania, posortowania, wykopania w wannie, dokonczenia mailowania i wyprawienia Piranhii do lozka.

        A potem rozpalilam ogien, nalalam sobie lampke wina, przytargalam przed kominek cowieczorna pomarancze i juz mialam sie rozmoscic na dobre jak mi przyszlo do glowy, ze jest to przeca motyw przedni by zaistniec na fejsbuku.

        Wiec pognalam po aparat, zdowloadowalam zdjecie, wkleilam na fejsbuka a skoro juz bylam przy kompie to wpadlam na Poloniie a moje wino ma juz pewnie temperature kominka.
        Z wami kominkiem i pokojem w swietle dziennym tez sie podziele po czym nieodwolalnie uciekam ogladac ogien i konsumowac ciepla pomarancze.

        mad-ness jakis czy co.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/q5ag9t6xfaNK4b3ZqX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/hrzSTdwJ6gml8HaZTX.jpg
        • ewa553 Re: moja niedziela, 19.01.14, 22:28
          na fejsie Ci juz lajka dalam, tu niestety takiej opcji nie ma, choc tak czesto chcialabym z niej skorzystac!
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: moja niedziela, 20.01.14, 00:31
            Najlepsze miejsce dla golych bab, bo przy piecu :)
            uwilebiam woodstove...

            Minnie
        • luiza-w-ogrodzie Re: moja niedziela, 20.01.14, 01:11
          Xurku, wreszcie miałaś dzień takiej produktywności, jaki również lubię! Zazwyczaj gdy się tu wpisujesz masz tyle do zrobienia, że czuję się zmęczona od samego czytania.

          Dzięki za zdjęcia, pięknie u Was w domu wygląda, kolorowo a piecyk drzewny popieram całem sercem. Okoliczności w sam raz do zajadania ciepłych pomarańczy pod wino, gapiąc się ogień.

          Przyjemnej zimy życzę
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • luiza-w-ogrodzie Re: moja niedziela, 20.01.14, 02:04
        Ewo, niedzielę miałaś taką, jaka powinna być. Z Haendlem, mmm. Mnie męczy Prokofiew użyty do choreografii tańca "Pełnie księżyca", którym się dzielę poniżej. Coś dla tych z nas, którzy przez bezsenne noce walczą z poduszka ;)

        Ewo, przypomniało mi się, że pytałaś się o dolomit. Używam sproszkowanego dolomitu do wzbogacania ziemi w ogrodzie, ma dużo magnezu i wspomaga rozkład lucerny, którą używam jako ściólki na grządkach warzywnych.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Spokojny, chłodny poniedziałek 20.01.14, 01:55
      Styczeń to taki spokojny miesiąc, oprócz urodzin moich dzieci i Australia Day niczego nie obchodzimy, lud pracujący wciąż na wakacjach co oznacza mniejszy ruch na ulicach. Luzik. Do tego zrobiło się pochmurno i chłodniej, bo tylko 27 stopni. Bardzo dobrze, jako że mamy w tym tygodniu "wystawkę" więc po południu pójdę do ogrodu i garażu powywlekać nieprzydatne graty. Na razie czeka mnie zrobienie zapraw z ogórków i cukinii, które czekają poszatkowane w soli od wczorajszego wieczoru. Jeśli wyjdą dobre, będę miała metode na dziko rodzące cukinie i ogórki.

      Oddalam się w głąb domowych zajęć, pozostając uniżenie etc etc

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • maria421 Re: Spokojny, chłodny poniedziałek 20.01.14, 09:16
        Tu tez spokojny i chlodny poniedzialek, chociaz slowo "chlodny" ma pewno inne znaczenie niz u Luizy.

        Wczoraj bylam u corki na jej urodzinych i spedzilam piekny dzien z nia i jej chlopakiem.
        Wlasciwie to slowo "chlopak" mi tu nie pasuje, bo chlopak to ktos z kims sie chodzi, spotyka, ale nie mieszka razem. A jezeli sie mieszka razem, ale nie jest sie zareczonym, to "narzeczony" tez to nie jest. Z kolei slowo "partner" pasuje bardziej do Spolki z.o.o. niz do wybranka serca, a slowo "konkubin" sie ciagle jakos pejoratywnie kojarzy.

        Wszystko jedno, oni sa cudowni i kocham ich oboje.

        Dzisiaj znow ide na urodziny, moja pierwsza w Niemczech sasiadka konczy 70 lat.

        Milego dnia!
        • iwannabesedated Re: Spokojny, chłodny poniedziałek 20.01.14, 15:56
          Otóż to, ja też mam z tym słowem problem, zwłaszcza jeśli się odnosi do starych koni. Partner, też debilnie, a konkubin lub, z niejasnych powodów zagnieżdżający się w polskiej mowie, konkubent - jeszcze gorzej. Ech, jak go zwał, tak go zwał. Tutaj poniedziałek pogodowo nieprzyjazny, ciemnawy i na razie pozytywnym punktem tego dnia był mały ptaszek z pomarańczowym gorsikiem, który zasiadł mi na tarasie. Ni to gil, ni to rudzik, na gila za mało różowy, a rudzik tutaj zimą się nie powinien w ogóle znajdować.

          Tak czytam i czytam, co to się za fale tokowania apropos kastracji zwierząt i sposobów jedynie słusznych opieki nad onymi tutaj rozległy, że ha! Tudzież wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie nieproszonych porad. Miodzio. Prawie jak forum e-mama gdzie się kobity biorą za łby o sposoby macania kupy niemowląt. Dobrze, że chociaż Xurek, jak ten wołający na puszczy głos, pokazał nam pomarańczę, wino i kominek. To mnie się bardzo spodobało, zazdraszczam i dziękuję za podzielenie się.
          • jutka1 Re: Spokojny, chłodny poniedziałek 20.01.14, 16:33
            A tutaj też. Ciemno, szaro i cały czas pada silny deszcz. Niestety musiałam udać sie do miasta celem wysłania poleconego do księgowej, i brrrrr.
            Z drugiej strony, jakos mi dzisiaj dobrze praca poszła, więc popracuję jeszcze tylko z godzinę-półtorej i zrobię sobie fajrant.

            Zdjęcia Xurkowego salonu w dzień i wieczorem cudownej są urody. Czyli salon cudownej jest urody. :-)
          • blues28 Re: Spokojny, chłodny poniedziałek 20.01.14, 16:50
            U mnie tudziez poniedzialek chlodny; przenikliwy wiatr przegnal olowiane chmury i nareszcie moglam zostawic parasol w domu! Co jest wielkim plusem bo od powrotu z macierzy w Trzech Króli nie moglam wyjsc z domu bez tego. Jakas londynska pogoda zagoscila sie w Madrycie, ale - chwalic niebiosa - wracamy do slonecznego, ostrego, suchego klimatu.
            Dzis dzien pod znakiem akupunktury na która to musze jechac na koniec swiata ale warto. Otóz u mnie jest to zaledwie raczkujaca dziedzina, nie ma zadnych regulacji prawnych (nie mówiac o umowach z Kasa Chorych) i trafic na profesionaliste latwo nie jest. Jest masa nowo otwartych punktów, ale nikt nie sprawdza czy delikwent/delikwentka ma uprawnienia/wiedze zeby te igly wbijac. Wiec zeby uniknac wbijania igiel krawieckich jak i gdzie popadnie przez antyeksperta, uzywamy poczty pantoflowej jesli trafi sie ktos wartosciowy.
            Za to centrum jogi mam kolo domu i jestem baaardzo zadowolona. Po ostatniej srodowej sesji lekkie zakwasy mialam az do niedzieli.
            Widze, ze swoisty brain storming przetoczyl sie przez forum. W kwestii sterylizacji zwierzaków Luiza ujela nadzwyczaj dobrze mój poglad, wiec sie tylko podpisze. Latem robilam za dom zastepczy dla porzuconych psów (bardzo mi sie taka inicjatywa podoba a i zwierzaki maja lepiej niz w schronisku) i opiekowalam sie psiakami po zabiegu. Obaj zniesli zabiegi bardzo dobrze ale i tak prowadzalam na zastrzyki przeciwbólowe i antybiotyki 24 godz po zabiegu i potem znów po 48 godz. Szwy zdejmowane po 10 dniach. Poza tym kontakt telefoniczny z weterynarzem na wszelki wypadek. Troska nie tylko o prawidlowosc operacji ale tez aby zwierze nie cierpialo bólu.
            Swoja droga pamietam tez jak nasz niesterylizowany Solek zakochal sie nieboze w dorodnej labrador. Solek kurdupelek nawet glowa nie siegal brzucha ukochanej o innych kwestiach nie wspominajac. Przeciez to tez meka, nie? Bidulek nie jadl, nie spal, zaledwie wode pil!

            Xurku, pokój za dnia ladny, ale wieczorem... ach ten kominek. No cóz, ja spozywam pomarancze i mandarynki przy klimatyzacji grzejacej. Ale za to pomarancze trafiaja do mnie prosto z Walencji wiec maja krótki przebieg i sa bardzo soczyste :-)

            W kwestii lingwistycznej ja jestam za "partnerem". Konkubina/konkubin/konkubent mi specjalnie nie leza.

            Jestesmy ogarnieci jakas dziwna moda WhatsApp. Dzis mój smartphone podskakuje i piszczy bez przerwy. Podobno (przynajmniej w Hiszpanii) WhatsApp wypiera stanowczo facebook, na który ja zreszta sie nie zdecydowalam. I chyba juz sie nie zdecyduje.

            Milego popoludnia :-)
            • iwannabesedated Re: Spokojny, chłodny poniedziałek 20.01.14, 18:21
              Z serii dziś pytanie, dziś odpowiedź.
              Całe życie w mieście, a po ślubie wyprowadzka do teściów na wieś. Czy wytrzymam?

              Nie.

              HAHAHA
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Spokojny, chłodny poniedziałek 21.01.14, 01:26
            iwannabesedated napisała:
            Tak czytam i czytam, co to się za fale tokowania apropos kastracji zwierząt i sposobów jedynie słusznych opieki nad onymi tutaj rozległy, że ha! Tudzież wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie nieproszonych porad

            Z gory przepraszam ze znowu sie wtracam, ale nie wytrzymuje!!!
            - Iwanna... hmm, moze zacznij od siebie,
            przeczytaj uwaznie wlasne posty i zastanow sie moze wpierw nad wlasnym
            narzucajacym zdaniem, przemadrzalym tonem?
            trza bylo nie zaczynac?? i szybko poprzestac?
            ale nie, nawet teraz ciagniesz temat, nie wiem po co?


            Minnie
            • jutka1 Minnie 21.01.14, 08:21
              Minnie, nie napastuj osoby, która pisze tu od ponad 10 lat, ma swój styl pisania, poczucie humoru i dużą dozę autoironii. Jak na nowy nick na tym forum, to doprawdy za wcześnie, żeby takim tonem sobie pozwalać. To forum jest specyficzne, my sie tu w większości znamy osobiście, piszemy tu wieki całe, możemy sie między sobą pokłócić jak rodzina. Natomiast Ty jeszcze do tej rodziny nie należysz.

              Plus, właściwie to złamałaś Netykietę przez tego typu obraźliwe uwagi ad personam.
              • maria421 Re: Minnie 21.01.14, 09:12
                Jutka, lamanie netykiety powinno byc niedopuszczalne rowniez dla starych forumowiczow.
                Wiesz o czym mowie, wiec nie bede tlumaczyc.
              • luiza-w-ogrodzie No to ja też złamałam Netykietę 21.01.14, 12:19
                jutka1 napisała:

                > Minnie, nie napastuj osoby, która pisze tu od ponad 10 lat, ma swój styl pisania, poczucie humoru i dużą dozę autoironii. Jak na nowy nick na tym forum, to doprawdy za wcześnie, żeby takim tonem sobie pozwalać. To forum jest specyficzne, my sie tu w większości znamy osobiście, piszemy tu wieki całe, możemy sie między sobą pokłócić jak rodzina. Natomiast Ty jeszcze do tej rodziny nie należysz.

                Właśnie przed chwilą się ustosunkowałam do Stokrociowego (Iwannowego) wpisu zanim zobaczyłam wpis Minnie, i zgadzam się że mogła mieć takie odczucia, jakie ujawniła pisząc do Stokroci, bo i ja takie miałam, mimo, że piszę na forach GW od 13 lat! No to napastnęłam Iwanne.

                Jutko, nie spodziewałam się że na Minnie za to wsiądziesz. Bo i skąd stosunkowo nowy nick może wiedzieć co Stokrotka myśli, skoro "nie należy do rodziny". I co należy zrobić, żeby do owej "rodziny" sie dostać? Położyc uszy po sobie i udawać, że się ze wszystkimi zgadza? Mogłaś przecież jej wyjaśnić Ty albo i sama Stokrota, co autorka wpisu miała na myśli.

                > Plus, właściwie to złamałaś Netykietę przez tego typu obraźliwe uwagi ad personam.

                No to ja też złamałam Netykietę. I Stokrocia. I jeszcze kilkoro z nas o ile dobrze pamiętam (a wyszukiwarka może wyszukać). Mozna by zrobić z tego rodzinną kłótnię, zobaczymy, kto kogo wydziedziczy i nie wyśle kartki na święta.

                Zrobiło mi się jakoś niemiło na duszy po wpisie Stokroci i Twoim, Jutko. Wrócę jutro i wrzucę jakiś temat na dobrą awanturę a teraz idę śledzić, jak trynduje mój nowy post wpisany na mojego biznesowego Fejsa... Dobranoc państwu. OAO.

                Luiza-w-Ogrodzie
                Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                • jutka1 Re: No to ja też złamałam Netykietę 21.01.14, 12:57
                  Luizo, napisałam moją osobistą reakcję, mam prawo do własnej opinii, a wyraziłam ją bez inwektyw.
                  Pozwól więc, że pozostanę przy swoim zdaniu i let's agree to disagree.

                  I nie udawajmy, że nasze forum nie traktuje inaczej dawno zasiedziałych nicków. Jest krąg osób, które w to forum wkłada od wielu, wielu lat dużo serca, czasu, pisania, przemyśleń, i serca, i tak, czasem sie kłócimy, nawet ostro. Ale to jest zupełnie co innego niż napastliwość i wycieczki ad personam ze strony w sumie nieznanych nicków.

                  A żeby wejść do rodziny nie trzeba siedzieć cicho i zgadzać się ze wszystkim - można się nie zgadzać, ale w innej formie. I nie zapominajmy, że Netykieta określa, że dyskutujemy z argumentami czy treścia, a nie z osobą która je wygłasza. Innymi słowy, "ten argument jest bez sensu", a nie "ty jesteś bez sensu".

                  I na koniec, oczywiście, że każdemu z nas się zdarza łamać Netykietę. Ale to są kwestie jednostkowych zdarzeń, a nie kilkudniowych jazd.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Minnie 21.01.14, 23:02
                jutka1 napisała:
                jutka1 napisała:
                To forum jest specyficzne, my sie tu w większości znamy osobiście, piszemy tu wieki całe, możemy sie między sobą pokłócić jak rodzina. Natomiast Ty jeszcze do tej rodziny nie należysz.

                Plus, właściwie to złamałaś Netykietę przez tego typu obraźliwe uwagi ad personam.


                Rzeczywscie to forum okazuje sie byc specyficzne - wylazla z niego pokrywa koterii.

                Pokaz mi, Jutko - w ktorym to miejscu bylam " obrazliwa', w ktorym zlamalam netykiete?
                Prosze przytocz te zasady netykiety ktore zlamalam.
                Moze ja, podobnie jak Iwannabesedated, napisalam tylko we wlasciwym sobie specyficznym stylu i poczuciem humoru i duza doza autoironii??

                Ja, Jutko, na to forum zostalam zaproszona, nie pchalam sie tutaj, malo tego - nie mialam o tym forum zielonego pojecia, i w tym blogoslawionym niebycie bym pozostala do usranej smierci gdyby nie to zaproszenie.

                Besztanie mnie tylko za to ze "ktos nalezy do rodziny i ma prawo a ja mam siedziec cicho bo jestem nowa i do rodziny nie naleze " jest nie tylko bezczelne, niekulturalne
                ale przede wszystkim pomijasz zupelnie prawde i sprawiedliwosc bo w temacie
                jest dokladnie tak jak napisalam -
                Iwanna nie ma racji jesli chodzi o kastracje, do tego upiera sie przy swoim, a skoro nie podoba jej sie odmienne zdanie, to po co ciagnie temat?

                Wy wiecie ze ja jestem "nowa i nie naleze do rodziny", tak ???
                Iwanna swietnie o tym wie, wie ze ja poprzecie, i wykorzystuje swoja pozycje
                ile wlezie, smiejac sie w kulak :)

                Czy ja mam ochote pozostac na takim forum ?



                Minnie


                • jutka1 Re: Minnie 21.01.14, 23:57
                  "Iwanna... hmm, moze zacznij od siebie,
                  przeczytaj uwaznie wlasne posty i zastanow sie moze wpierw nad wlasnym
                  narzucajacym zdaniem, przemadrzalym tonem
                  ?
                  trza bylo nie zaczynac?? i szybko poprzestac?
                  ale nie, nawet teraz ciagniesz temat, nie wiem po co? "

                  Zacytowałam as requested.

                  O&O w tym temcie
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Minnie 22.01.14, 00:28
                    jutka1 napisała:
                    "Iwanna... hmm, moze zacznij od siebie,
                    przeczytaj uwaznie wlasne posty i zastanow sie moze wpierw nad wlasnym
                    narzucajacym zdaniem, przemadrzalym tonem
                    ?
                    trza bylo nie zaczynac?? i szybko poprzestac?
                    ale nie, nawet teraz ciagniesz temat, nie wiem po co? "


                    No i?? Iwanna pisala przemadrzale i narzucala swoje zdanie.
                    prosze bardzo:
                    iwannabesedated napisała:
                    jedna forumowiczka, że przeczytała tutaj dyskusję odnośnie kastracji, odpazurzania i dewokalizowania domowych zwierząt i odczuła, że to jest nadęty i jedynie słuszny arogancki bełkot, że wykastrowana suka jej zdechła po kilku latach okropnych męczarni i że człowiek to syf jest jeśli myśli że ma prawo dręczyć zwierzęta dla własnej przyjemności i wygody.


                    (tak sie sklada ze ja umiem czytac miedzy wierszami):

                    iwannabesedated 19.01.14, 19:58

                    Ludzie generalnie mają jakiś wąski przedział tego co mogą przyjąć do wiadomości, jak już coś się nie mieści w tym przedziale to zaraz denerwuje ludzi. Mam takie wrażenie, że ten przedział się ludziom jakoś coraz węższy robi....
                    .....................................
                    No tego się nie robi kotu


                    Bardzo sobie nie zycze aby w zawoalowany sposob i z tytulu nalezenia do kliki
                    bezkarnie dopieprzac mi ze "moj arogancki belkot generalnie bierze sie z waskiego przedzialu zdenerwowanego czlowieka co nie moze przyjac do wiadomosci ze kotu sie tak nie robi"
                    - moze wpierw ustosunkuj sie DO TEGO Juteczko,

                    a ode mnie sie od-czep,

                    bo w zadnym wypadku to co ja napisalam nie jest ani obrazliwe ani nie zlamalo nietykiety,
                    a
                    twoje wysilki aby wykazac inaczej sa po prostu zalosne.

                    Minnie
                    • jutka1 Re: Minnie 22.01.14, 00:35
                      Napisałam chyba jasno, że O&O czyli over and out.

                      A - poza wszystkim innym, co teraz napisałaś - użycie frazy ze słowem "żałosne" tylko potwierdza wszystko, co dzisiaj pisałam.
                      O&O and O&O
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Minnie 22.01.14, 01:15
                        jutka1 napisała:
                        Napisałam chyba jasno, że O&O czyli over and out.
                        A - poza wszystkim innym, co teraz napisałaś - użycie frazy ze słowem "żałosne" tylko potwierdza wszystko, co dzisiaj pisałam.
                        O&O and O&O


                        https://www.blastr.com/sites/blastr/files/images/assets_c/2010/09/yesterdays%20enterprise-thumb-330x249-46375.png

                        Space: the final frontier. These are the voyages of the starship Enterprise. Its five-year mission: to explore strange new worlds, to seek out new life and new civilizations, to boldly go where no man has gone before.

                        Chyba cie pokrecilo - nie jestemy na Enterprise,
                        nie jestem tez psem zeby dawac mi komende:
                        - "ja moge mowic kiedy i co chce a ty zamknij sie!" -

                        moze juz pohamuj sie troche JUTKA ze swoimi dyrektorskimi zapedami.

                        Minnie
          • luiza-w-ogrodzie Wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie 21.01.14, 12:06
            iwannabesedated napisała:

            > Otóż to, ja też mam z tym słowem problem, zwłaszcza jeśli się odnosi do starych koni. Partner, też debilnie, a konkubin lub, z niejasnych powodów zagnieżdżający się w polskiej mowie, konkubent - jeszcze gorzej. Ech, jak go zwał, tak go zwał.

            "Partner" brzmi całkiem dobrze, "konkubent" zaś podejrzliwie prawnie. Obyczaje się zmieniają szybciej niz język.

            > Tak czytam i czytam, co to się za fale tokowania apropos kastracji zwierząt i sposobów jedynie słusznych opieki nad onymi tutaj rozległy, że ha! Tudzież wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie nieproszonych porad. Miodzio. Prawie jak forum e-mama gdzie się kobity biorą za łby o sposoby macania kupy niemowląt.

            A wiesz, Stokrociu, zabrzmiałaś tak, że zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie... jakbyś musiała odeprzeć atak, bo czujesz się zakompleksiona albo usprawiedliwiasz się z tego, że nie opiekujesz się Tofikiem w taki sposób, jak robiłby to kto inny. To, że ktoś wyraził swoją opinie na temat opiekowania się zwierzętami trudno brać za "wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie nieproszonych porad", tym bardziej, gdy piszą osoby, które tak jak Ty mają w domu zwierzęta. Jeśli o mnie chodzi, to wiesz że ja jestem człowiek spolegliwy i spokojny, ale temat traktowania zwierząt domowych to jeden z nielicznych, na które potrafię toczyć pianę z pyska unosząc się na fali tokowania. I będę, tak mi dopomóż Great Goddess. Głośno i wyraźnie.

            Idę pomacać swoją kupę. Rząd w postaci Wydziału Zdrowia przysłał mi propozycję testowania owej w ramach programu walki z rakiem jelita grubego, dwukrotnie przysłali listy ponaglające. Walczę z sobą i myślę, może powinnam im podesłać troche kompostu? Albo króliczych bobków?

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Jak gadać z królikami
            • iwannabesedated Re: Wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie 21.01.14, 13:18
              Ocipiałaś Luizo??? Z byciem beznadziejną opiekunką psa się pogodziłam bardzo dawno, tak samo jak z byciem chujową panią domu :))) Twoje oddanie w opiece nad żywiną, wiesz że bezustannie podziwiam, Dodatkowo, tokowanie i wywyższanie odnoszę także do własnej osoby, przecież jak mogę być na forum i udawać że się nie poddaję roznoszącym tutaj falom. No weźżesz...
              • luiza-w-ogrodzie Wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie O&O 22.01.14, 05:04
                iwannabesedated napisała:

                > Ocipiałaś Luizo??? Z byciem beznadziejną opiekunką psa się pogodziłam bardzo dawno, tak samo jak z byciem chujową panią domu :))) Twoje oddanie w opiece nad żywiną, wiesz że bezustannie podziwiam, Dodatkowo, tokowanie i wywyższanie odnoszę także do własnej osoby, przecież jak mogę być na forum i udawać że się nie poddaję roznoszącym tutaj falom. No weźżesz...

                Ależ, Stokrociu, co sobie pomyśli Dama Minnie po przeczytaniu pierwszych dwóch słów Twojego postu? Wcale się nie dziwię, że się jeży... Jeśli chodzi o mój stan, czemu nie, mogę się zgodzić że częściowo ocipiałam; zawsze dostaję napadów elokwencji gdy się dyskutuje zwierza domowe (i kilka innych tematów, któych nie będę teraz poruszać bo znowu się zdrzaźnię).

                Co zaś do rzekomego bycia beznadziejna opiekunką psa, myślę, ze Twój Tofik by się z tym stanowczo nie zgodził. Jest szczęśliwy i zadbany, więc przestań opowiadać na swój temat dyrdymały, OK? A definicja pani domu jest tak pojemna, że zależnie od pogody można być jednego dnia chujową, zaś innego świetną panią domu.

                Nie wypowiedziałaś się na temat macania kupy. To co, mam posłać kompost, bobki Bobbecka czy własny produkt?

                Luiza-w-Ogrodzie
                Forum AUSTRALIA
                • iwannabesedated Re: Wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie O&O 22.01.14, 12:24
                  Luizo, hm, no nie wiem... Daj mi pomyśleć :D

                  Ale powiesz, w czym rzecz z tym testowaniem kupy znowuż? Jakaś nowa moda? Bo my tu w PL nadal tkwimy na poziomie nagonki na macanie i mammografowanie cycek.

                  W ogóle nie podbechtuj mnie, bo przecież wiadomo, że kupa to mój ulubiony temat. Onegdaj ktoś na FB opublikował Boston Stool Chart oraz What's-your-poop-color? - przewodnik po kolorach kupy. Bardzo ekscytujące.
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Wywyższanie, wymądrzanie i udzielanie O&O 22.01.14, 12:33
                    iwannabesedated napisała:

                    > Luizo, hm, no nie wiem... Daj mi pomyśleć :D
                    >
                    > Ale powiesz, w czym rzecz z tym testowaniem kupy znowuż? Jakaś nowa moda? Bo my
                    > tu w PL nadal tkwimy na poziomie nagonki na macanie i mammografowanie cycek.

                    Nic nowego, to program federalnego Wydziału Zdrowia, który obecnie obejmuje trzy testy na raka: piersi, szyjki macicy i jelita grubego. I darmowy test PAP co roku.

                    > W ogóle nie podbechtuj mnie, bo przecież wiadomo, że kupa to mój ulubiony temat. Onegdaj ktoś na FB opublikował Boston Stool Chart oraz What's-your-poop-color? - przewodnik po kolorach kupy. Bardzo ekscytujące.

                    He he wiedziałam, jak Ciebie wykurzyć z nory, ty skatologistko jedna, ty! Ja mogę w zamian podyskutowac "humanure" pod kątem ekologicznym i produkcji żywności

                    Ale teraz naprawdę idę spać. Już się z góry cieszę na to, co przeczytam rano ;)

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • jutka1 Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 08:52
      Pada drobny śnieg, Trawy jeszcze nie przykrył, ale konary drzew - owszem.
      W mediach trąbią, że od jutra ma być zima. Pożyjemy - zobaczymy.

      U mnie c.d. maratonu pracowego, i nic więcej się nie dzieje.

      Miłego dnia życzę :-)
      • maria421 Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 09:06
        Snieg jeszcze nie pada i mam nadzieje ze nie bedzie. Wczoraj w Berlinie ogloszono stan alarmowy z powodu lodu ktory blyskawicznie zamienil ulice w lodowiska. Na szczescie to ponad 300 km ode mnie.

        Zadnych specjalnych planow na dzisiejszy ciemny, ponury dzien nie mam.

        Milego dnia wszystkim!
        • blues28 A u mnie slonce :-) 21.01.14, 11:18
          Kolejny sloneczny dzien.
          Wczoraj, swietujac nawrót dobrej pogody i pelna dobrej woli po akupunkturze dalam sie namówic na wyprawe po rabatowe zakupy. Wlasciwie to byl to spacer a nie zakupy, ja nabylam skórzany pasek a kolezanka kolorowy fulard.
          Za to polazilysmy po miescie i stwierdzilam wysyp zakladów fryzjerskich, punktów manikiurzystek (i zelowych paznokci) oraz perfum z beczki. No, jak grzyby po deszczu co krok hurtowa sprzedaz perfum, podróbek raczej, buteleczka 10€. Nie skusilam sie. Ani na wyjatkowa oferte fryzjerska: miesieczny bon za 30 € bez ograniczania ilosci wizyt. Czyli mozna chodzic codziennie i za euraka sie uczesac? Nic nie bylo o pracach technicznych.
          Jednak pozostane przy mojej fryzjerce, choc o wiele drozszej.

          Nagabywalyscie mnie o prase. Otóz ja kupuje prase wylacznie w weekendy i nie dla samej prasy jako takiej ale dla duzej ilosci ciekawych dodatków kulturalno-spolecznych. I w sobote i w niedziele lubie sobie otoczyc sie tymi suplementami i poczytac popijajac kawe lub zielona herbate. Na wiadomosci, polityke itd. to ja sobie rzucam okiem w internecie i nie mam juz wystarczajacej odpornosci na niezliczone przyklady korupcji, na niekonczace sie wojny i na wiecznie wyostrzone kly kryzysu. Strony w kolorze lososiowym odkladam jako wysoko stresujace, choc w niedziele wpadlo mi w oko, ze pensje wysokiego managmentu wzrosly o 7% w 2013. Nosz kurnia, za co? Za niekonczacy sie strumien zwolnien zwyklych pracowników dolnego szczebla? Bah!

          W miedzyczasie czytam sobie “El tiempo entre costuras” Marii Duenas (po polsku to chyba bedzie Krawcowa z Madrytu). Okres hiszpanskiej wojny domowej i poczatków II wojny swiatowej widziany oczami modystki i opisany zywa, barwna proza i z szacunkiem dla historii.
          Ach, i dostalam w prezencie DVD Murder One i juz sie ciesze.
          en.wikipedia.org/wiki/Murder_One_%28TV_series%29

          Milutkiego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 13:13
        Ludzie.... !!!! Mam mieć minus 15 C, dokładnie w urodziny! A miałam ochotę na trochę sążnistej zimy... Bo zaposiadłam syberyjski kożuch i mam kaprys się w nim poniewierać oraz snuć po mieście tu i sru.

        Odnośnie szamotaniny powyżej, mam pewną garść przemyśleń, bo nie pierwszy raz się zdarza, że wpada tutaj jakiś helikopterowy nik, wszyscy się cieszą że się pojawił ktoś nowy, a potem to się kończy tak jak powyżej mniej więcej. Następuje ludziom na stopy i odciski, szumi jak słoń w zdezelowanym klozecie po czym albo się obraża i przestaje pisać, albo zostaje wyrzucony.

        Pomyślałam więc sobie, że albo jednostki które do nas trafiają i decydują na pisanie, są być może jakieś wyjątkowo skotłowane wewnętrznie. To jest możliwe, że wytwarzamy taką wibrację, że przyciąga takie byty co lubią nam wsadzać kij w mrowisko. Albo też, stworzyliśmy tutaj tak nieprzesiąkalną i wsobną koterię, że się prawie nikt nie może przebić. No obie możliwości są kompletnie realne. Ja tam ani nie wiem, ani mnie to nie obchodzi za bardzo, bo lubię tutaj pisać z osobami które są.

        Natomiast wcale mi nie przeszkadza, jak ktoś wpada i się tutaj miota, proszę się na moją intencję nie przejmować. Jak dyplomatycznie przekazała Marysia, to jestem jedną z tego foruma świętych krów, co skrzętnie wykorzystuję, bardzo mnie to cieszy, bawi, a myślę, że takiej krowy i tak się nie opłaca zarżnąć, bo jest chuda i stara, ani się na mięso nie nada, ani na skórę. Tylko smród z tego będzie i kłopot. HAHAHAHAHAAAA.....
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 23:15
          iwannabesedated napisała:
          Odnośnie szamotaniny powyżej, mam pewną garść przemyśleń, bo nie pierwszy raz się zdarza, że wpada tutaj jakiś helikopterowy nik, wszyscy się cieszą że się pojawił ktoś nowy, a potem to się kończy tak jak powyżej mniej więcej. Następuje ludziom na stopy i odciski, szumi jak słoń w zdezelowanym klozecie po czym albo się obraża i przestaje pisać, albo zostaje wyrzucony.
          Pomyślałam więc sobie, że albo jednostki które do nas trafiają i decydują na pisanie, są być może jakieś wyjątkowo skotłowane wewnętrznie. To jest możliwe, że wytwarzamy taką wibrację, że przyciąga takie byty co lubią nam wsadzać kij w mrowisko. Albo też, stworzyliśmy tutaj tak nieprzesiąkalną i wsobną koterię, że się prawie nikt nie może przebić. No obie możliwości są kompletnie realne. Ja tam ani nie wiem, ani mnie to nie obchodzi za bardzo, bo lubię tutaj pisać z osobami które są.


          Juz ci wyjasniam Sedated, na podstawie tego zupelnie nieobrazliwego tekstu o co chodzi.

          Na to forum, jak juz pisalam w poprzednim poscie, zostalam zaproszona,
          nie pchalam sie tutaj sama.
          Poczatki wydawaly sie fajne, ludzie sympatyczni, niektorzy artystyczni, co zawsze podziwiam,
          no fakt ze sama mam malo czasu na udzielanie na tutejszym forum ale podczytuje zawsze.
          Ale kiedy temat jest mi wyjatkowo bliski, to zawsze znajde kilka minut zeby sie wypowiedziec.
          Coz, zlozylo sie ze tematy ostatnio wskoczyly na zwierzeta, i rzeczywscie okazal sie to przyslowiowy "kij w mrowisko" - smialam miec inne zdanie niz TY.

          Przy okazji tego kija bardzo szybko wyszlo takze szydlo z wora - tak, tu jest pewna klika, przyjemnie self -sedated, przekonana o swojej wyzszosci,
          czy do kliki wszyscy naleza, nie wiem. chyba nie, ale nie mam ochoty ani czasu testowac tego.
          rzeczywscie nie wroze temu forum wielkiej przyszlosci.

          W kolku wzajemnej adoracji moze byc bardzo przyjemnie, ale na dluzsza mete - czy nie nudno??


          Przyjemnej pogawedki w lusterku, Sedated.

          Minnie
      • roseanne Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 14:41
        dzindybry
        -23, plus wiatr
        • iwannabesedated Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 16:28
          A Rose, jak gdyby nigdy nic, podaje temperaturę, niepomna na szarpaninę na forumie. W aproposie, mi się przypomniała taka scena z Cyrulika Syberyjskiego gdzie się rzucają na siebie dwa szeregi chłopów po to aby się tłuc. Ot tak, dla dodania wigoru. Oczywiście wiem co Pyton sądzi o Michałkowie, a już szczególnie o filmie Cyrulik Syberyjski, no ale jeśli traktować film w kategorii zupełnie nierealnej baśni, tak jak powiedzmy Królowa Śniegu lub Czerwony Kapturek, no to jest tam parę widowiskowych ujęć. Plus mnie się bardzo podobają stroje.

          I z serii "dziś pytanie, dziś odpowiedź" - garstka jedynie słusznych orzeczeń wyroczni:

          Awantura przy małym dziecku, czy słusznie wyrzuciłam z domu teściową?

          Tak.

          Mieszkam we Francji, mąż Niemiec, w domu rozmawiamy po angielsku. Czy to nie za dużo dla małego dziecka.

          Tak, to za dużo.
          • maria421 Imigranci na naszym forum 21.01.14, 17:06
            Ludziska, miejcie serce! Miejcie serce dla imigrantow ktorzy dobijaja do drzwi P2 jak do Lampedusy! Przyjmijcie, przytulcie, zintegrujcie zamiast ksenofobicznie psami Tofikami szczuc!

            :-)
          • jutka1 Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 18:25
            100K, Ty te pytania wymyślasz, czy oczoma gdzieś wyczytujesz? :-)

            Właśnie kończę przerwę i wracam do komputera. Wymyśliłam sobie system pracy i dzisiaj go testuję, jak na razie się sprawdził jeśli chodzi o efektywność etc. Mianowicie: wstaję o 7:00-7:30, piję kawę surfuję po necie, wykonuję spokojnie wszystkie czynności dobudzające. O 9:00 zaczynam pracę blokami po 3 godziny i 2 godzinami przerwy. Czyli 9-12:00, 14-17:00 i 19-22:00. Stwierdziłam, że te 3 godziny pracuję non-stop bez problemu, a 2 godziny przerwy na tyle są długie, że mogę i odpocząć, i cos zrobić do jedzenia, czy pójść na spacer etc. I jak na razie plan w każdym bloku wykonuję. Lepiej niż w poprzednich dniach, kiedy i tempo, i objętość były ciagle w tyle. Teraz mam motywację, że jak zrobię tyle i tyle, to zasługuje na przerwę. :-)
            Troche jak na taśmie, ale to jeszcze tylko 4 tygodnie. :-)

            • ewa553 do admina 21.01.14, 18:34
              jesli to co ponizej napisze nie jest zgodne z czymkolwiek, to prosze natychmiast skasowac.
              Ale moze jednak?... Moja siostra jest chora, jak wiemy, chce sprzedac domek w Jastrzebiej Gorze, a jej dzieci niemrawo sie do tego zabieraja. Tzn. oddala juz w lecie do maklera, ale ten tez niemrawy. Wiec chcialabym zapytac, czy moze macie w gronie znajomych kogos, kto sie czyms takim (nabyciem) interesuje? Jesli tak, to bym podala link do oferty maklera, sa zdjecia itd.
            • iwannabesedated Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 19:27
              Pytonie, wyczytuję poniżej foruma są rekomendajce gazety pt. "ciekawe dyskusje na forum" :D

              Marysiu, a sama sobie przytulaj, integruj i memłoś. Ja od zawsze jestem z tego znana, że się nie wdaję w rozmowy z nieznajomymi, na włażenie w dupę reaguję alergicznie, a sposoby zwrócenia na siebie mojej uwagi typu "końskie zaloty" i "podryw przez zjebkę" - ignoruję. Natomiast toleruję a czasem nawet i czytam. Jeśli chodzi o nowe niki, to wobec mnie obowiązuje zasada "do not speak unless spoken to". Jeśli już do nika zagadam, może uznać, iż, oczywiście w moim mniemaniu, jest pasowany na bywalca forum. To piszę ja, święta krowa morska foruma. HAHAHA!

              Ewuniu, na FB ludzie często udostępniają takie info, że jest do zbycia nieruchomość. Nie wiem czy agent jest polski czy działa na całe EU, ale pomyśl o zgłoszeniu domku do niemieckiego maklera specjalizującego się w nadmorskich nieruchomościach rekreacyjnych. Są tacy, bo rozważając sprzedaż nieruchomości w Afryce, przeglądałam takie strony.
              • ewa553 Re: Wtorek, popaduje śnieg 21.01.14, 20:56
                Dzieki za info Dorotko. Napisze jutro na fejsie. Makler jest z Warszawy i Pucka. U niemieckiego nie chce zglaszac, bo dzieci ktore maja upowaznienie itd. znaja tylko angielski i francuski. A tu trzeba by ew.komunikowac z zainteresowanym. Ale fejs to dobry pomysl.
                PS Na krowe morska nie wygladasz. Jak juz to na barana syberyjskiego:)
    • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 242 :-))) 21.01.14, 22:38
      mnie by sie podobalo, gdyby sie forum rozroslo, ale w tych warunkach marnie to widze :). Trzeba miec psyche zdecydowanie mocniejsza od mojej by przetrwac tutejsze poczatki.

      Mam jeszcze jedna robote do zrobienia na co najmniej godzine i takmisieniechce, ze od godziny slucham youtuba probujac sie zmotywowac. Moze drink jaki by pomogl albo kapiel w wannie albo cholerawieco.

      Panmaz znalazl mi do wiejskiego biura IT-Supportera. Ze Sri Lanki, zamiast p mowi b i w ogoje mowi bardzo pociesznie i wyglada jakby do trzech nie potafil zliczyc a wszystko popodlaczal ze mucha nie siada, przychodzi kiedy mi pasuje czyli poznym wieczorem, pomyslal o paru rzeczacz o ktorych ja nie pomyslalam a w stosunki do mojego "miejskiego" supportera jest nieprzyzwoicie wrecz tani. Zakochalam sie i chyba zawre z nim zwiazek komputerowy az do smierci.

      Mam urwanie glowy w robocie a w domu rozerwal sie wor jakis z goscmi. W piatek niezapowiedziana corka najlepszych przyjaciol zjawi sie na weekend, w sobote doszlusuje kuzynka z przyjacielem i synem a w nastepna sobote po ich wyjezdzie przyjezdza mama na dwa tygodnie. Na sama mysl robie sie potwornie zmeczona.
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 242 :-))) 21.01.14, 23:12
      A wiesz, Pyt, to jest bardzo dobra systema. Jak robiłam mój maraton tłumaczeniowy, to sobie wydzielałam, ile stron mam zrobić danego dnia i kładłam na osobnej kupce (lubię mieć wydruk, mniej mi się oczy męczą jak się nie gapię w monitur). I jechałam na akord, czyli przerwa była co dwie gęste strony, lub co trzy rzadkie :) No i także dłuższa przerwa na obiad. Oraz reguła bezwzględna - zero klepania po 22. Bo wtedy się nakręcałam, nie mogłam zasnąć, no syf.

      Jeśli chodzi o początki na forum, to bo ja wiem. Ja na różnych forach trochę pisywałam i raczej wszędzie jest raczej tak, że Cię pierw obwąchują. I wszędzie jest jakaś konwencja, może mnie jako z wykształcenia czytacza a z pasji pisacza - to jest łatwiej te konwencje rozpoznać. Nikt nie powiedział, że się człowiek do takich konwencji musi dostosować, ale musi się też liczyć z konsekwencjami, czyli powszechnym oburzeniem, sekowaniem, ignorem lub banem. Może ja jakoś mniej wrażliwa jestem czyco, swoje początki miałam wszak na primie. Przyszłam na dość nowe forum gazetowe Polonia i myślałam że tam ludzie się będą dzielić imigracyjnymi doświadczeniami a oni coś pierdolili o ślubie Dona z Karelią, ileś tam wątków było w tej sprawie, oraz o lodówce jakiegoś xiva. Z tematów imigracyjnych to jedynie był wątek paszport, gdzie generalnie rzygano jadem na stary kraj, nowy kraj oraz na siebie wzajemnie. Od czasu do czasu przepływała w jachcie jakaś leosia. No to ja założyłam jakiś tam wątek o szczerbcu czy o gaciach, nie pamiętam. Przyleciał tam zaraz jakiś tłum i się zaczął napierdalać, nie wiem czemu mnie nie sprali i nie obrzucili obelgami, bo bym chyba umarła. Zjebał mnie tylko Mirko, bo nie dość obficie skomplementowałam jego wpis o dekawce. W każdym razie, przyszłam, i od razu jakoś się stałam ikoną oraz świętą krową. Oczywiście napastował mnie brunon jakimś waleniem, ale nic nie było ani o moich cycorach ani pochwie. No ja kompletnie nie wiem czemu. Czy tutaj jest trudniej czy łatwiej niż na primie - no to chyba zależy dla kogo. Myślę, że warto sobie znaleźć takie miejsce gdzie można być do maksymalnej upierdliwości sobą i takim się będzie akceptowanym. Ale to się chyba sprawdza tylko w przypadku osób mających coś do zaoferowania. Jeśli się jest nudnym jak flaki z olejem pipem lub pipą z tendencją do bufonady i się na dodatek na forum wpada doraźnie, no to wtedy raczej tolerancja jest niska dla jakichś osobistych wybzdyków. Wątpię aby nasze forum było jakimś wyjątkiem szczególnym.
      • iwannabesedated .... i, sory, ale NIE mogłam się powstrzymać... 21.01.14, 23:21
        Brzydzą mnie kapcie, nie lubię chodzić boso. Czy mogę nie zdejmować u kogoś butów?

        TAK! TAK! TAK!

        Wyzuwanie ludzi z butów i zmuszanie by paradowali w samych skarpetach lub, horrendum, wbijanie ich w obce przydeptanie ciapciuszki, jest najperwersyjniejszym podszeptem szatana i najwymyślniejszą torturą.
        • roseanne Re: .... i, sory, ale NIE mogłam się powstrzymać. 22.01.14, 00:08
          jeszcze jest pytanie, dlaczego nie ma poradnikow niekobiecych :-)
        • chris-joe Re: .... i, sory, ale NIE mogłam się powstrzymać. 22.01.14, 00:35
          Juz nie wiem, gdzie sie dopisywac, bo wpisy sie zwirowaly, wiec wale gdzie popadnie.

          I w sprawie "nowych" forumowiczow, i w sprawie kastracji- w sposob oczywisty dolaczam sie do Luizy.

          W sprawie zwierzakow nie bede nawet gledzil, bo sprawa jest oczywista i cala reszta jest po proznicy.

          Sie wypowiem jednak w sprawie "rodziny"... Jaka to rodzina, juz nie lapie. Niedawno doprowadzony do granicy przez 'nieco juz zbyt daleko idace' spoufalanie sie wanny, odparowalem. Reakcja byla jedna, od Marii: "idz sie przewietrz". Reszta zas mordy w kubel, tabu, wanny sie nie rusza, wanna moze wszystko, dajcie jej lsnic. Stad moje owczesne GOWNO.

          Od czasu gowna 'wiezy rodzinne' jednak w sposob oczywisty sie, hmm, poluzowaly, po sekowanie niemal. Myle sie? Alez, z pewnoscia sie myle..

          Teraz zas napasc szalona na bogu ducha winna Minnie... No fucking way! Jesli ktos cie napastuje, pastuj back! Go Minnie! Wanna -zabawnie, jak to wanna- ale jednak cie obrazi, jutka OCZYWISCIE wanne poprze. Zawsze.
          Minnie NIE przekroczyla zadnej arbitralnej netykiety! Wiec sie od kobity kobity odczepcie.

          Tyle na dzis.

          Rose zas ma swieta racje- jestesmy znow w pieprzonym lodowatym vorteksie.

          Ja zas bede i w Paryzu (17-? maja), i w PL (koniec maja), i najpewniej w Budapeszcie (2-3 pierwsze dni czerwca). Ale to, co z tym ewentualnie moze byc zwiazane najpewniej i tak jest nieaktualne.

          Whatever... :)
          • luiza-w-ogrodzie Sie wypowiem jednak w sprawie "rodziny" 22.01.14, 05:31
            chris-joe napisał:

            > I w sprawie "nowych" forumowiczow, i w sprawie kastracji- w sposob oczywisty dolaczam sie do Luizy.

            Dzięki za wsparcie ;)

            > Sie wypowiem jednak w sprawie "rodziny"... Jaka to rodzina, juz nie lapie. Niedawno doprowadzony do granicy przez 'nieco juz zbyt daleko idace' spoufalanie sie wanny, odparowalem. Reakcja byla jedna, od Marii: "idz sie przewietrz". Reszta zas mordy w kubel, tabu, wanny sie nie rusza, wanna moze wszystko, dajcie jej lsnic. Stad moje owczesne GOWNO.
            >
            > Od czasu gowna 'wiezy rodzinne' jednak w sposob oczywisty sie, hmm, poluzowaly, po sekowanie niemal. Myle sie? Alez, z pewnoscia sie myle..


            Jak to w rodzinie... Mnie razi koncepcja forum na którym mówi się otwartym tekstem że zasiedziałe nicki mają większe prawa niż nowe. Nie zgadzam się z tym. Jest oczywiste, że zasiedziałe nicki lepiej się rozumieją, często ukryte za nimi osoby znają się z realu, mają własne skojarzenia, przezwiska, odnośniki sytuacyjne i komentarze. To utrudnia wejście nowych ludzi - jak w każdej realnej sytuacji, gdy ktoś nowy dołącza do grona starych znajomych. Wypada wówczas się przedstawić, powiedzieć coś o sobie - podstawowa kindersztuba. Można to w prosty sposób zrobić i tutaj; na innym forum, na którym pisuję jest na górze przyszpilony wątek, gdzie każdy uczestnik forum, długoletni czy nowy, mówi coś o sobie. Pomaga to wszystkim forumowiczom, bo jedni drugich mogą umiejscowić.

            Według mnie należy "nowym" tłumaczyć co jest grane, a nie czekać, aż się domyślą, bo w ten sposób wyklucza się ich na starcie. Taką taktykę wykluczania często używają kliki nastoletnich dziewczynek i podpada to pod "bullying". Sorki, na to się nie piszę. Czy ktoś zwrócił uwage na wpis Xurka? "mnie by sie podobalo, gdyby sie forum rozroslo, ale w tych warunkach marnie to widze :). Trzeba miec psyche zdecydowanie mocniejsza od mojej by przetrwac tutejsze poczatki. " No kurwa, co to za forum gdzie trzeba wchodzić w pełnej zbroi płytowej, nagolennikach i hełmie z przyłbicą?

            Po drugie, jeśli wspomaganie "nowych" to taki problem, dlaczego to forum nie jest "ukryte"?

            > Teraz zas napasc szalona na bogu ducha winna Minnie... No fucking way! Jesli ktos cie napastuje, pastuj back! Go Minnie! Wanna -zabawnie, jak to wanna- ale jednak cie obrazi, jutka OCZYWISCIE wanne poprze. Zawsze.
            > Minnie NIE przekroczyla zadnej arbitralnej netykiety! Wiec sie od kobity odczepcie.


            Nic dodać, nic ująć.

            Luiza-w-Ogrodzie
            Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 00:11
        Plan wykonałam i przetestowałam w praktyce. Et donc...
        Mój plan podzielenia pracy na trzy równie części zmodyfikuję, bo najlepiej mi szło w pierwszym bloku, a blok wieczorny już się dłużył i był najmniej produktywny. To mówię ja, która zawsze siebie uważała za sowę, a nie rannego ptaszka. Hmmm.
        Jutro więc rozłożę 40-40-20 i zobaczymy, jak pójdzie. :-)

        A, miałam Bluesa spytać. Ten serial produkcji pana Bochco to rozumiem dobry jest? (musi być, jesli tak się cieszysz) Bo kliknęłam w link i widzę, że to połowa lat 90., a ja wtedy ze Stanów przenosiłam się via PL do Francji i nic nie wiem, i cała głupia chodzę. Jeśli rekomendujesz, to sobie ściągnę i po skończeniu teraźniejszego kieratu zamknę się na tydzień w domu i obejrzę. :-)))

        A wewogle to śnieg pada i może rano będzie kompletnie biało.

        Odpełzam kroczonc (cycat) do sypialni, bo trzeba sie zregenerować. :-)
        • iwannabesedated Re: 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 01:11
          Paczta (ort. zam.), wystarczy jakaś niewielka w sumie szamotanina, a forum tętni życiem i bombelkuje, hehehe. Jak prim za starych, dobrych czasów. Było to forum, które nigdy nie spało, bo pisano ze wszystkich kontynentów. No chyba z Afryki nikt ie pisał. Rozrzewniłam się i mnię nostalgia sparła. Tfu, wciórności :D

          A ja się dzisiaj zasiedziałam delektując taktyczną wiktorią odniesioną nad a) własną fobią b) biurwokracją. Wracając do baranów, Pytko, to ja akurat miałam wydajność odwrotną. Otóż przez południem mi się zdarzało tłumaczyć 1 stronę przez dwie godziny, a po południu w godzinę potrafiłam walnąć 2 lub 3 strony. Tak czy owak, w aproposie tego co Kris pisze, że napastuj, napastuj, to mnie się przypomniał taki głupi incydent z moją cioteczną szwagierką, skórzaną sofą oraz psem terierkiem. Szwagierka otóż posiada pieska rasy Jack Russel, to jest taki mały, śmieszny ale bardzo zajadły terierek. Potrafił proszę Was, całą noc przesiedzieć pod drzewem na którym się skrył jakiś zwierz, maupa albo kot. Równie zajadły był w dupczeniu czego popadnie, raz się zawziął na jakąś taką chodzącą zabawkę, króliczka czyco. No i pewnego kupili proszę was skórzaną sofę i piesek, Kluska się nazywał, stwierdził, że ta sofa się nadaje do dupczenia i począł ją dupczyć. A rodzina zasiadła na tej kanapie, jedni z drinkiem, drudzy ze skrętem, bo to był wieczór, no i tak go właśnie na tę sofę napuszczali, w sensie napastuj, Kluseczka, napastuj i się śmiali z zajadłych poczynań terierka Kluski. Straszne te świnie ta moja rodzina, tak na marginesie.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 01:21
            iwannabesedated napisała:
            Szwagierka otóż posiada pieska rasy Jack Russel, to jest taki mały, śmieszny ale bardzo zajadły terierek. Potrafił proszę Was, całą noc przesiedzieć pod drzewem na którym się skrył jakiś zwierz, maupa albo kot. Równie zajadły był w dupczeniu czego popadnie, raz się zawziął na jakąś taką chodzącą zabawkę, króliczka czyco.

            Czyli wypisz wymaluj - cala ty....

            Minnie
          • chris-joe Re: 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 01:42
            Historia z sofa i z pieskiem zabawna, jak zwykle. Sie obsmialem. Szczerze. Choc pewnie winienem byl sie wstrzymac, bo adresowana byla osobowo.

            Jednak "pastuj back" przerobione na "napastuj, napastuj" zgralo mi sie zaraz masturbowaniem 0-4 latkow u minister Kempy, ktora wlasnie wysluchalem w dubacie na TVN :)))
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 01:51
              chris-joe napisał:
              Historia z sofa i z pieskiem zabawna, jak zwykle. Sie obsmialem. Szczerze. Choc pewnie winienem byl sie wstrzymac, bo adresowana byla osobowo.

              O, w to nie watpie.
              Ale takie zagrywkie nie ze mna, Bruno.
              jesli ktos tu jest zajadlym kundlem rasy Jack, to niesmialo zwracam uwage ze od dluzszej chwili dupczy mnie tu jeden taki uspiony bathtub.
              wybaczam milosiernie, bo ma swinska rodzine co tak go nauczyla...

              Minnie
              • chris-joe Re: 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 02:16
                Minnie, gdy pisalem "osobowo" mialem na mysli: wanna do jutki.

                Kto ciebie dupczy? Wal :)

                Od rodziny czyjejkolwiek zas sie odwal, please. Spieraj sie z wanna wirtualnie na argumenty, nie przez rodzinne asocjacje, bo to ponizej pasa. I blisko granicy netykiety.
                Zreszta ta czesc wannej rodziny opisana w angdotce "o psie i kanapie" akurat mi sie bardzo podoba.

                Nadto: wanne najczesciej bardzo lubie wirtualnie, czasem mniej, jeszcze rzadziej- wcale. (Akurat ostatnimi czasy to "wcale" wlasnie sie kilka razy wyguzowalo.) Poznalem ja tez jednak w realu wiec NAWET ja wycieczek ad personam nie wespre/zespre/zesre.

                Czy znaczy to, ze sie wpisuje w koterie? Kurwa, chyba tak.. I pewnie zaraz tego pozaluje...
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: 100K i Bluesie, plus 22.01.14, 02:43
                  chris-joe napisał:
                  Minnie, gdy pisalem "osobowo" mialem na mysli: wanna do jutki.

                  Kto ciebie dupczy? Wal


                  Nie Chris, ciebie nie biore. Rodzina to obviously Jutka i Sedated, kto jeszcze do niej nalezy, na razie nie wiem. jak slusznie zauwazyles, wszyscy nabrali wody.

                  a 'dupczy' mnie Sedated ktora w zaowalowany sposob robi do mnie osobiste wycieczki w swoich "wesolych angedotkach". To niby ja mialam byc ten Jack Russel co ujada
                  ale nie wyszlo jej. ona rowniez ujada, choc moze bardziej jak czilala, przyznaje.


                  Uwazam, ze naleza mi sie przeprosiny. Zwlaszcza od Jutki.
                  Ani w pierwszym poscie, w ktorym mnie indirectly nazwala oszolomem, ani w drugim
                  gdzie mnie wyklela z " rodziny", nie zlamalam netykiety, nikogo nie obrazilam.
                  natomiast prawda jest, ze w pierwszym poscie moja uwaga do Sedated BYLA byla logiczna.
                  W drugim - byla odpowiedzia na jej osobista wycieczke do mnie, jak zawsze- zawoalowana,
                  ale ad personam.

                  Obviously Jutka, jak sam to dobrze wiesz, niestosownosci w moim kierunku calkowicie zignorowala. w oczym tu wiecej gadac. i to mnie w tym wszystkim najbardziej boli.

                  Minnie
    • luiza-w-ogrodzie Damo Minnie 22.01.14, 05:45
      Damo Minnie, rozumiem, że trudno się połapać w tym kto ma co na myśli na forum takim jak to, gdzie nie tylko pisujemy od ponad dekady ale często znamy się osobiście.

      Jeśli powyżej w tym wątku iwanna napisała do mnie "Ocipiałaś, Luizo", znam ją na tyle dobrze, że się nie obrażę, co więcej potrafię sobie wyobrazić jej minę i ton głosu; to samo napisane z tą sama intencja do nowego nicka zostanie odebrane jako inwektywa.

      Jak w każdym gangu, używamy przezwisk (chris-joe = sidżej, jutka = Pyton, iwannabesedated = Stokrotka, Dorotka i tak dalej).

      Jak w każdej subkulturze używamy skrótowców (stąd np. jest wojskowe O&O) i różnych form językowych, niekoniecznie popularnych a nieraz dziwacznych. Na tym forum jest kilka osób albo profesjonalnie parających się piórem albo majacych talent do pisania, warto czytac to forum dla samego rozszerzenia słownictwa ;) Do tego dochodzą odnośniki do sytuacji z przeszłości, niezrozumiałe dla kogoś kto dopiero niedawno do nas dołączył.

      Daj nam szansę, OK? A ja idę założyć wątek wprowadzający.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Damo Minnie 22.01.14, 09:14
        luiza-w-ogrodzie napisała:
        Daj nam szansę, OK? A ja idę założyć wątek wprowadzający.

        Luzio, jestes nieoceniona w swoich pacyfistycznych i przyjacielskich gestach,
        naprawde doceniam to, pokornie, i mysle ze nie ja jedna.
        tylko ze mnie potwornie glowa rozbolala jakis czas temu, nie nadaje sie chwilowo do dyskusji
        ale wroce, wroce dodac swoje dwa a nawet i trzy i cztery grosze , a co :)

        Pis pis, jak mawiali Bitelsi.. chyba oni?

        Minnie
        • maria421 Re: Damo Minnie 22.01.14, 09:42
          Damo Minnie, tu nie tylko poczatki bywaja trudne:)
          Ja tu pisze od samego poczatku, od 12 lat i jakies 6 lat temu wyemigrowalam stad na pol roku, po czym wrocilam z o wiele wiekszym dystansem do forum i z grubsza skora :).
          To dowodzi, ze sam staz nie ma tu znaczenia.

          Trzeba tu troche posiedziec zeby poznac ludzi i uklady i zaakceptowac je albo odejsc.

          Iwanny sie nie boj :) Ona jest jak taki pies brytan co obszczekuje nowych przy bramie forum, ale nie gryzie, a jak ja oswoisz to i da sie poglaskac :)

          Z Jutki O&O tez juz sie osobiscie spotkalam- radze przeczekac i zapomniec.

          Ja osobiscie mowie Ci "WELCOME"!






    • jutka1 Środa biaława 22.01.14, 08:47
      Myślałam, że przez noc napada śniegu i rano będzie biało, ale niestety - śniegu jest kilka milimetrów, spod niego wyziera zielona trawa. Podobno jest -5C (tako rzecze mój app w telefonie).

      Zaraz zaczynam szychtę, mam nadzieję, że wyrobię plan na dzisiaj.
      • blues28 Re: Środa biaława 22.01.14, 09:34
        Lece na joge wiec odezwe sie pózniej. Troche zachwial mi sie nastrój peace&love :-(
        • luiza-w-ogrodzie Re: Środa biaława 22.01.14, 11:52
          blues28 napisała:

          > Lece na joge wiec odezwe sie pózniej. Troche zachwial mi sie nastrój peace&love :-(

          Po jodze powinien Tobie ten nastrój wrócić, czego serdecznie życzę. Powdychaj prany, prana dobrze robi!
          Jutro wracam na moją jogę po trzech miesiącach przerwy, strasznie zardzewiałam, pewnie będę okrutnie cierpieć w pozie wojownika...

          3.bp.blogspot.com/-5oII-w9CTLM/UcCrwOn5GYI/AAAAAAAABJk/3dXIUkjBbdc/s1600/_MG_7954.JPG

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • maria421 Re: Środa biaława 22.01.14, 09:45
        Jeszcze nie bialawa. Szara i ponura.

        Nic specjalnego sie nie dzieje, dzien jak codzien.

      • luiza-w-ogrodzie Środa mokrawa 22.01.14, 11:47
        U kogo biaława, u tego biaława, u nas zaś środa mokrawa. I zimna - tylko 23 stopnie. Ale nic to, Baśka, od wtorku ma się znowu zrobić ponad 30. Oby przed powrotem upałów porządnie lunęło, co zapowiadaja na piątek.

        Jutko, widziałam prognozy długoterminowe dla Polski, podobno mają przyjść dłuższe i solidne mrozy. Widzę Ciebie oczami duszy, jak grzejesz sie przy kominku, gdy za oknem świat zamarł w mrozie. A zamarzaja Tobie szyby w takie piękne lodowe paprotki, czy masz podwójne okna i nic z tego?
        https://static.twojapogoda.pl/2011/01/107929_patterns-26-900x506.jpg

        Buszmen ogląda Australian Open, to jedyny ważniejszy turniej tenisowy rozgrywający się w naszej strefie czasowej, więc siedzi przyklejony do ekranu. Ja wróciłam od akupunkturzysty (w tym tygodniu tylko 28 igieł, głównie w łeb i brzuch) i powoli zwalniam biegu, zezując w strone łóżka. Natomiast Rupcio zezuje w stronę pustej miseczki; nakarmię zwierza, dam mu czysta tackę i odmeldowuję się.

        Miłej środy!

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • iwannabesedated Re: Środa mokrawa 22.01.14, 13:00
          Ach, kwiaty na oknach.... Już zapomniałam o czymś takim przez te podwójne okna wszędzie. Ostatnie to widziałam zimą w Afryce, jak w nocy mróz ściął do minus jeden.

          Dzisiaj dzień rześki, i mimo, że nie jest słonecznie, to jest dość jasno. Dzisiaj z kolei mam inny temat na wokandzie, mianowicie związki. Jak pewnie wiecie jestem w stanie zawieszenia Mistrzynią pewnej sekty amerykańskiej, zresztą niebywale śmiesznej. W stanie zawieszenia, bo mi się jakoś nie chce partycypować aktywnie, zajęta jestem, a poza tym współczynnik zidiocenia tam obecnie się wkradł jakiś niebywale duży. Ale od czasu do czasu się ktoś do mnie zgłasza abym go pomistrzowała :) Onegdaj więc zgłosiła się osoba, że chce pracować nad związkami. Mimo, że nie jest w związku, nigdy nie miała dobrych związków, ani w związku być nie chce, tym niemniej chce pracować nad byciem w związku bez bycia w związku bo bycie bez związku powoduje, że się czuje gorsza. Qurva. Od odmienianego przez wszystkie przypadki słowa "związek" lp. oraz "związki" lm. rozbolała mnie głowa i się zrobiło żygliwie. W związku (HAHA!) z tym jej rzekłam, że nie będę pracować z nią nad tym, bo a) uważam, że związki to syf b) na który się człek normalny godzi tylko dlatego, że spotka na swojej drodze osobę, która się wyda tak fajna, ciekawa i inspirująca, że się chce z nią być i w konsekwencji, dla tej osoby i płynących z niej korzyści - chce się znosić upierdliwości i trudy związku. No jeszcze odzywiście są wspólnoty erotyczno administracyjne. Lub wspólnoty rozrodczo wychowawcze. Ale to co innego zupełnie. Tak czy śmak, jej powiedziałam, że praca odnośnie jakiegoś abstrakcyjnego konstruktu socjalnego z niepoznanym jeszcze hudefakiem, to mi się w głowie nie mieści aby chcieć robić takie coś. I się jej spytałam, jak idzie kariera zawodowa, pasje, sprawy materialne lub istniejące relacje z bliskimi ludźmi, po czym się okazało że baba czasem nie ma na benzynę. Ja się więc pytam, co siedzi w głowie ludzi, i co nimi powoduje, szczególnie kobitami, że te "związki" tak je frapują do białości? Czy mi forum najbliwsze może użyczyć swoich opinii w tej kwestii? Bo cała głepia jezdem...

          --
          wasza stokrotka
          • xurek zwiazek 22.01.14, 15:11
            Stokrotko,

            Ty jestes chyba Mstrzynia w zlym fachu, bo ja to od razu widze ze sprawa jest oczywista i ze kobita potrzebuje zwiazek, skoro nie ma na benzyne!

            Zwiazek z zamoznym zawodowo do oporu zajetym facetem, ktorego domowa obecnosc manifestowac sie bedzie glownie za pomoca ciuchow w szafie, szczoteczki i parfuma w lazience i kasy na koncie.

            Taki zwiazek absolutnie spelnia wszystkie postawione przez Twoja znajoma wymogi: nie musi byc dobry, bo te rzadkie wpolne chwile da sie wytrzymac w obojetnie jakim humorze, jest sie w nim tak rzadko ze tak naprawde to sie nie jest, nie ma sie kompleksu bo ma sie zwiazek i problem benzyny przy okazji rowniez rozwiazany.

            Ja i moje kolezanki ze zwiazku biurowego dysponujemy szeroka gama kontaktow z facetami pragnacymi dokladnie tego samego z wyjatkiem oplat za benzyne ale za to usluga doniesienia garniturow i koszul do pralni, uzupelniena skladu skarpet, repreneztacji na nudnych zawodowych wyjsciach plus uslug seksualnych gotowych na hojne wynagrodzenie pakietu uslug, jezeli jest odpowiednio opakowany.

            Tak wiec jezeli znajoma jest < 40, <55 kg, > 90 w biuscie, - zmarszczki + bujny wlos to ja chetnie przejme te konsultacje kasujac li tylko w przypadku zawarcia zwiazku smieszne 50% rocznego zwiazkowego zysku :).

            Jak masz wiecej takich interesow to moge z dziewczynami omowic ewentualne rozszerzenie palety naszych uslug i mozemy sie dogadac w sprawie prowizji posrednika :).
            • blues28 Re: zwiazek 22.01.14, 16:07
              Pelna zgoda :-)))
              Dodalabym jeszcze tych 80-90 letnich z jedna albo prawie dwoma nogami w grobie ale sutym koncie bankowym. Ten rok-dwa do zejscia "zwiazkowca" i osiagniecia statusu wdowy mozna jakos zniesc.
              • iwannabesedated Re: zwiazek 22.01.14, 16:21
                Eeeee, no widzicie dziewczyny.

                Miszcz ze mnie jak ze świętej dupy krowy rajzetasze. 20 lat w tej Polszcze siedzę, a ciągle zapominam, że ludzie tutaj z upodobaniem używają eufemizmów. Czyli babo de facto chce wspólnoty administracyjno seksualnej, a nie tam żadnej miełości.... Osz ja głepia cipa. No to w takim razie, po co się do mnie zgłasza, od tego jest biuro matrymonialnie przecież.

                Kobitka co prawda jest powyżej owej magicznej 40-stki, ale ma niewątpliwe walory, typu młody wygląd, wysportowane, atrakcyjne ciało z dużym biustem, blond włosy, własne mieszkanie w centrum, koneksje rodzinne i znajomości, obycie w tzw. świecie, znajomość obcych języków i obyczajów, i byłaby pewnie idealną partnerką dla zadbanego pana powyżej 60-tki, lub wręcz przeciwnie dla skupionego na karierze 40-stokilkulatka, potrzebującego trochę szlifu i sznytu w dziedzinie kindersztuby, wejściówki na warszawskie "salony", a pragnącego uniknąć zawoju z pieluch i zobowiązań. HM!

                Bardzo Wam dzięki za przestawienie mi perspektywy na szersze tory :)
                • maria421 Re: zwiazek 22.01.14, 16:43
                  Teraz dopiero przeczytalam. Wiec ta atrakcyjna kobieta w sile wieku czuje sie gorsza bo nie jest w zwiazku?

                  To ona nad soba powinna popracowac bo najwyrazniej ma problemy z samoocena.
                  Nikt nie moze sie definiowac przez drugiego czlowieka. Ja to ja, niezaleznie od tego czy jestem panna, mezatka, rozwodka czy wdowa.

                  Bylam cwierc wieku w zwiazku, teraz jestem sama i jak mi sie ktos pyta dlaczego sobie kogos nie znajde to odpowiadam "Bo nie chce".

                  Ale moze do tego tez trzeba dorosnac.
                  • ewa553 Re: zwiazek 22.01.14, 17:39
                    Ty Maryska nie kokietuj "nie chcieniem" bo wszyscy wiemy ze masz Pana Jozia zwanego Zlota Raczka i wszyscy wiemy, dlaczego on taka zlota raczka...

                    Xurku, zlalam sie do zlewu z wszystkimi, przypomnialas swoja wysoka forme z czasow Piraniowych opisow! Ludzie, prosze sie dalej napieprzac, zeby Xura sprowokowac do wpisow!!!

                    Sprzedaza domu mojej siostry nie mam zamiaru sie zajmowac, ma dwoje doroslych dzieci: jedno jest prawnikiem, drugie ma dlugoletnie doswiadczenie w sprzedawaniu domow. Wiec ja Was prosze! Chcialam tylko rzucic tu haslo, bo mogloby byc akurat tak, ze szwagier/kuzyn/pociotek ktorejs z Was marzy o domku z widokiem na morze. Swoja droga: jedyny dom prywatny w J.G. stojacy bezposrednio nad morzem, ale wysoko, bo na skarpie:))

                    Minnie, mysle ze zrobilas blad nie przedstawiajac sie np. czy mowiac: nie chcialam, ale c-j mnie zmusil. Ten sam blad zrobilam ja 12 lat temu wchodzac tu bez pukania, bo nie wiedzialam ze sie tak robi. Forum odkrylam w momencie tworzenia, przez przypadek, przegladajac w necie GW. Strasznie dostalam wtedy po glowie od Dona, za ktorym zreszta tesknie. Wtedy sie Jutencja za mna ujela. Mialam wogole szczescie, bo jak wiele lat temu wspomniana przez Marie harpia z Paryza na mnie strasznie napadla, to pieknie sie za mna ujela Fedora (a czegoz tu nie pisze??). Jest to mile uczucie, jak sie czuje empatie innej forumowiczki.
                    Przy okazji zrobilam "remament" jak niektorzy mawiaja, moich znajomosci forumowych.
                    Znam osobiscie trzy piszace nicki, trzy piszace prawie wcale, tyle co kot naplakal i az cztery "odszedniete". I mysle sobie, co porabia Akawill? Jak sie ulozylo Lalce w Polsce?

                    No i kim jest Minnie? Ide zajrzec na nowy wuntek Luizy.
                    • maria421 Re: zwiazek 22.01.14, 19:13
                      Ewa, nie pana Jozia tylko Henia mam, kurdebalans! I jest to zwiazek zupelnie bezplciowy, kurdebalans! Takie moje osobiste pogotowie TECHNICZNE , zadne inne!

                      :-)
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: zwiazek 23.01.14, 08:48
              xurek napisała:
              Tak wiec jezeli znajoma jest < 40, <55 kg, > 90 w biuscie, - zmarszczki + bujny wlos to ja chetnie przejme te konsultacje kasujac li tylko w przypadku zawarcia zwiazku smieszne 50% rocznego zwiazkowego zysku

              a co powiesz na to: >60, >65, > any size- od czego sa gabki i VS, +zmarszczki - minus bujny wlos,
              ALE posluchaj jaki potencjal:

              z odpowiednim zasobnym zawodowo zajetym facetem to sie bardzo latwo da przerobic na
              wielce atrakcyjne
              <50, <55, any size, -zmarszczki, + bujne wlosy

              plus twoje 50%

              No wiec ??

              Minnie
        • xurek Re: Środa mokrawa 22.01.14, 13:00
          Luiza, tytul watku prawie idealny, ale czy nie moglo byc "who is who IN THE zoo"? Wtedy by sie idealnie rymowalo :)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Środa mokrawa 23.01.14, 01:01
            xurek napisała:

            > Luiza, tytul watku prawie idealny, ale czy nie moglo byc "who is who IN THE zoo
            > "? Wtedy by sie idealnie rymowalo :)

            Mój koncept opierał się nie tyle na rymowance, co na użyciu trzech języków. Jeśli wymówisz ZOO po niemiecku, wtedy brzmi lepiej ;)

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Jak gadać z królikami
        • jutka1 Re: Środa mokrawa 22.01.14, 18:49
          Nie, tak jak napisała 100K, okna podwójne to i nie ma takich cudów.
          Dzisiaj cały dzień było -5C, jak przed chwilą w ramach przerwy poszłam do sklepiku, to szłam po skrzypiącym śniegu zupełnie pustą drogą, i tylko latarnie migały, i było pięknie.

          Za godzinę plan na dziś będzie wykonany, więc będę mieć kilka godzin wieczoru dla siebie. Rozpalę w kominku i będę się mościć.
    • xurek Do Basi o sprzedazy domu 22.01.14, 13:04
      wydaje mi sie, ze najbardziej obiecujaca grupa potencjalnych nabywcow sa Niemieccy Emeryci badz wyemigrowani z Polski i planujacy powrot badz majacy korzenie w tamtych okolicach.

      Ja na Twoim miejscu poszukalabym stronek jakichs ziomkostw i dala tam ogloszenia, poza tym byloby niezle dac takowe w tych "kurortowych hotelach" w tamtejszej okolicy, w ktorych zima pelno takowych kandydatow. NIe mam pojecia, czy te hotele maja jakas tablice ogloszen alboco gdzie mozna by takie ogloszenie zamiescic.
      • iwannabesedated Re: Do Basi o sprzedazy domu 22.01.14, 13:13
        Zgadzywuję się z Xurkiem. A tutaj masz linka do polskiej agencji, która się specjalizuje w nieruchomościach nadmorskich - zagranicznych oraz polskich.

        www.ilspoland.pl/pl/
        • blues28 Re: Do Basi o sprzedazy domu 22.01.14, 16:10
          Mnie sie zas pomysl niemieckiego biura nieruchomosci bardzo podoba. A moze trafilby sie tam jakis makler z jez.polskim. W koncu w Niemczech jest duzo Polaków i pracuja tam w róznych branzach, a nuz Ci sie trafi?
    • xurek @ C-J - I'm so sorry ! 22.01.14, 13:41
      CJ, nie moge ani znalezc tego watku gdzie cie Marie w Wannie napadly ani sobie wybaczyc, ze nie bylo mnie u Twojego boku jak sie topiles w tej mieszance.

      Jak by Cie znow ktos tu napadl, to napisz mi zara maila, najlepiej na frimowy adres, bo te maile to mi buczom w telefonie caly czas a ja sie z nim nie rozstaje nawet jak spie. Najlepiej z linkiem do odpowiedniego watku, cobym mogla bez straty czasu przystapic do kontrataku.

      Wyjatek stanowi jakby Cie napadla Jutka, wtedy to ja sie najpierw zastanowie i moze najpierw skrobne do Jutki jakiegos przepraszajaco - wyjasniajacego maila zanim ja na forumie obosrucze. Poza tym wydaje mi sie ze Jutka Wanne to i owszem ale tylko prawie zawsze z wyjatkiem kiedy Wanna Ciebie. Ze jest inaczej uwierze dobiero po przeslaniu odpowiedniego linka.

      A to nowe sprzymierze Wanny i Marii to tez zauwazylam, ale nie wydaje mi sie, by mialo przed soba dluga i harmonijna przyszlosc.

      No a poza tym to ja rzecz jasna jestem absolutnie objektywna i traktuje wszystkich rowno i cala ta forumowa rodzine kocham i szanuje jak juz sie dowiedzialam ze takowa istnieje i w niej partycypuje.

      hahahahahaha
      • jutka1 Re: @ C-J - I'm so sorry ! 22.01.14, 14:01
        Nie rozumiem co to znaczy:
        "Poza tym wydaje mi sie ze Jutka Wanne to i owszem ale tylko prawie zawsze z wyjatkiem kiedy Wanna Ciebie."
        Tak samo nie bardzo wczoraj zrozumiałam, o co Ci CJ chodzi w Twoim długim wpisie gdzie się pojawiło słowo "GóWNO", a raczej do kogo to kierowałes, czy do Światły, czy do mnie, czy jeszcze może do kogoś.
        Jedyne, co mi przyszło do głowy, że może nawiązywałeś do swojego wpisu sprzed kilku miesięcy, kiedy obsobaczyłeś całe grono i wyzwałeś od bab z magla, przeintelektualizowanych coś tam, i zabroniłeś używać słowa "zacnie", czy coś w tym guście. Nie wiem jak reszta, ale cisza z mojej strony oznaczała stan zbaranienia i tyle. A teraz już nawet nie pamiętam o co poszło.

        Informuję również najbliwsze grono, że wczoraj powiedziałam 100K, że już nie będę w jej intencji robić Rejtanów, czego się będę trzymać.

        A po przeczytaniu tych wymian, włącznie z wątkiem wykasowanym przez któregoś admina, w ogóle mi odeszło. Wracam więc do pracy bo na francuskie podatki zarobić muszę. Oraz na pajdę chleba z pasztetową, bo akurat tyle mi po podatkach zostanie.
        • maria421 Re: @ C-J - I'm so sorry ! 22.01.14, 14:12
          No i tu mamy kolejna odslone forumowych ukladow:)

          Minnie, czytaj i sie ucz! :-)

          Co do mnie, to wyjasniam, ze jedyna konstelacje mam tutaj od lat z Ewa, bo sie jako dwie forumowe "Niemki" rozumiemy i wlasna piersia naszego nowego Heimatu bronimy, a bywaly tez czasy ze stanowilysmy wspolny front obrony przed napadami niejakiej Lucji ktorej w zlosliwosci i arogancji jeszcze nikt tu nie dorownal.
        • xurek Re: @ C-J - I'm so sorry ! 22.01.14, 14:15
          no co ty, ironii nie ponjala :) ?

          ja tam uwazam ze sie z tego zrobila calkiem przednia zabawa :)

          Ale praca oczywiscie ma priorytet. Ja tez mam tak jak Ty ze mi te nocne czesci coraz slabiej wychodza.
        • chris-joe Re: @ C-J - I'm so sorry ! 22.01.14, 23:28
          GOWNO cytuje w calosci:

          [u]"Pozwolcie, ze pofolguje.
          Po paru dniach glupawych i ordynarnych wpisow o mojej dupie, o mnie pouczaniu ("a nie slyszal", "czy mam cie uczyc" i takie w tym stylu). Prawie mi sie odechcialo.

          Jakas banda glupawych lasek z liceum. Jak jutka z klasy polonistycznej wiecznie terroryzujaca ewke z klasy fiz-chem. Ze ta notatek nie prowadzi na biezaco, wiec sie odwal, nie jestes cool.

          Smrod jakis.

          I odczepcie sie wreszcie od tego dosc obrzydliwego tryndu "zacnosci". Zacny film, zacny chleb, zacna sofa, zacna dupa. Wszystko zacne. Wszystko oryginaly, ale jak trynd, to trynd. Dziewczeta, zostawcie gimnazjum w spokoju, please. Jakies takie banding together dosc niezacne. Brrrr... "

          Koniec cytatu.

          Nic tam o Swiatle, nic o babach z magla, nic o przeintelektualizowanych cos tam, nic wreszcie nie zabranialem. Byl to (byc moze zbyt nerwowy) wpis w reakcji na kolejne obtancowanie Ewy, i na przeciaganie w nieskonczonosc dowcipu o moim tylku, ktory wanna przeniosla z realu do wirtualu, a ktory to dowcip czynil, ze czulem sie coraz bardziej nieswojo...
          W realu nazywaloby sie to "sexual harassment" :)
    • xurek Do Minni, Damy z Kanady 22.01.14, 14:13
      Jako ze mam chwile czasu i dobry humor to podziele sie z Toba moja wiedza o forumach.

      (Czy ta wiedza jest jakakolwiek wiedza i ma jakakolwiek wartosc i znajdzie jakakolwiek aprobate z Twojej strony nie insteresuje mnie oczywiscie wcale, bo sobie wlasnie nadalam forumowy tytul „swietego guru“ (jak moga byc krowy to czemu nie gury?), wiec automatycznie mi wtedy wychodzi, ze wiedza moja jest nieoceniona i przysluge Ci oddaje niesamowita wrecz)

      No wiec sa fora o czyms i fora o niczym.

      Te o czyms (np. o ogrodnictwie albo lepieniu modeli samolotow z kartonu) zamuja sie tym czyms, wiec w sumie latwo na nich zaistniec jezeli np. posadzilo sie pare roslin i one wyrosly i opanowalo sie alfabet by forum o tym powiadomic. Jak sie lubi samoloty z kartonu, to takie forum jest super, jak nie, to nuda taka ze czytac polecam tylko przy bezsennosci.

      Te o niczym sa bardzo ciekawe, bo sie na nich albo koltuje albo melodramaty jakies omawia albo myslami przeroznymi dzieli. To sa takie fora jak to nasze, czyli wiadomo, ze trza cos napisac, by zaistniec, ale nie wiadomo CO. CO tak naprawde w ogole nie jest wazne, wazne jest jedynie JAK.

      Trza sie wykreowac, zniesc jajo forumowej osobowosci I je wysiedziec. I najlepiej jak sie z niego wylkuje rajski ptak rzadkiej urody. No a jak sie takiego wykluc nie umie to alternatywa do pieknego musi byc glosny (wrona jaka albo co) albo niesamowiciewreczszkaradny (np. sliniacy sie wiecznie hipopotam albo jaka szmatlawa swinia) albo jakis inny rzucajacy sie w oczy.

      Jak juz sie to ma i dostalo forumowy certyfikat, to go potem trzeba klami i pazurami bronic, bo dwa tego samego gatunku powoduja totalna inflacje oryginalnosci wlasnego jestestwa.

      Tak wiec, pozostajac przy zwierzach, jest rzecza jasna, ze jak bedziesz sie tutaj probowala wykreowac na swieta krowe albo ujadajacego terriera albo tokujacego cietrzewia albo madra sowe, to cie zadziobiemy z zakraczemy bo tak na dobra sprawe zwierz jednego rodzaju moze byc tylko jeden.

      Proponujec wiec zaczac od jakiejs nie obsadzonej pozycji typu koziol ofiarny badz zbity pies (moze tez byc od biedy zdechly kon :) ) I modyfikowac powoli i sprytnie w kierunku np. uroczej gazeli albo jakiego bichon frise badz niemieckiego doga, w zaleznosci od gustu.

      PS: nie musisz mi oficjalnie dziekowac, I tak wiem, ze jestes mi wdzieczna. No i trzymaj sie z dala od kameleona

      hahahahahaha
      • iwannabesedated Re: Do Minni, Damy z Kanady 22.01.14, 14:33
        OMG, Xurek, umarłam i się polałam :D
      • blues28 Re: Do Minni, Damy z Kanady 22.01.14, 16:14
        Poplakalam sie ze smiechu :-)))))) Xurku, to prawie tak samo swietne jak wojna pieczonego kurczaka z bezowa sukienka!
        Po takim dictum to mi sie nie chce wracac do forumowej burzy, ale jakby szlo o akces po jednej czy drugiej stronie to ja zacytuje Fed (Fed, I miss you!) “albo wszyscy sikamy do zlewu albo nikt”. I to oddaje moja jedynie sluszna postawe!
        Choc egalitaryzm sensu stricte jest niemozliwy, chocby dlatego ze wszyscy mamy jakies tam filie i fobie.

        Ale zauwazcie jaki ruch zrobil sie na forum! Prawie Grand Central Station :-)

        Jestem calkowicie wymemlana po dwóch godzinach jogi i to biorac pod uwage, ze jestem poczatkujaca i na koncówce ogona mojej dziwnie zaawansowanej grupy. Raczej Luiza by tu pasowala, ale mój instruktor pochyla sie pozytywnie nad moim brakiem wprawy i zadaje mi odmiany mniej skomplikowane. Powiem wam, ze prawidlowo zrobiona kobra i utrzymana przez pare minut daje porzadnie w kosc.
        Zdazylam juz obleciec miasto, odczekac godzine u mojej fryzjerki –kryzys, kto mówi kryzys?- “przeczytac” pare magazynów cuore, spozyc brazowy ryz z warzywami i teraz marzy mi sie sofa i ksiazka. Juz dobijam do konca El tiempo entre costuras.

        Jutka, Murder One jest moim zdaniem bardzo dobrze zrobiony i z fascynujaca postacia glówna. Przez caly sezon rzecz dotyczy jednej zbrodni ale scenariusz i zarys postaci jest znakomity. Bardzo dobre dialogi. Adwokat Hoffman, poniekad nieatrakcyjny fizycznie nabiera ogromnej atrakcyjnosci jako osobowosc.
        Fakt, stylistyka jest z lat dziewiedziesiatych wiec stroje (zwlaszcza kobiet, ach te poduchy XXL) i fryzury sa troche zabawne. Polecam tylko pierwszy sezon, drugi po wycofaniu sie Hoffmana – stelaza i atrakcji serialu – stracil jak dla mnie racje bytu.
        Acha, pogoda u mnie piekna, choc rzeska. Jednak na najblizsze dni zapowiadaja pelnie slonca i temperatury do +15.
        No to ide wypoczywac na kanape. Milego popoludnia :-)

        • maria421 Najwazniejsze 22.01.14, 16:26
          na tym forum jest, ze jak sie komus cos dzieje, czy jak sie u kogos cos dzieje, to potrafimy odlozyc sprzeczki na bok, zapomniec o starych porachunkach i razem sie cieszyc , wspolczuc, trzymac kciuki. Ze jak ktos znika bez uprzedzenia, to sie o niego martwimy i dopytujemy.

          Jak to w rodzinie...
      • chris-joe Re: Do Minni, Damy z Kanady 22.01.14, 19:21
        Pozwyzszy wpis xurka wklejaj, Minnie, do forumowej biblii, podziel na wersety i w dni forumowe swienc, czyli rob sobie czytanie :))
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do Minni, Damy z Kanady 23.01.14, 08:59
        xurek napisała:
        Trza sie wykreowac, zniesc jajo forumowej osobowosci I je wysiedziec. I najlepiej jak sie z niego wylkuje rajski ptak rzadkiej urody. No a jak sie takiego wykluc nie umie to alternatywa do pieknego musi byc glosny (wrona jaka albo co) albo niesamowiciewreczszkaradny (np. sliniacy sie wiecznie hipopotam albo jaka szmatlawa swinia) albo jakis inny rzucajacy sie w oczy.
        Jak juz sie to ma i dostalo forumowy certyfikat, to go potem trzeba klami i pazurami bronic, bo dwa tego samego gatunku powoduja totalna inflacje oryginalnosci wlasnego jestestwa.


        A dzieki stokrotne!. taki wpis to balsam na self esteem. hmm, prawo Newtona- done, E=mc2- done, Eureka, done, cloning -done, huku puku bum i ratatata tu i tam - done,
        i rozne takie done, done done.
        rysowac nie umiem, pisac tez nie, wieszac sie- nie za bardzo ochote
        co tu wymyslec zeby was olsnic...

        na razie ide poplakac w chusteczke..

        Minnie

        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Do Minni, Damy z Kanady 23.01.14, 09:02
          ps.
          zaraz zaraz a czy poczatek - ta szmatlawa swinia - nie zostal dokonany?
          zdaniem niektorych....

          z tym ze ja mam ambicje znosic jaja. lub jajo. jedno potezne.

          Minnie
    • ewa553 jestem cala w nerwach: 22.01.14, 18:05
      w prasie i w TV oglosili wczoraj, ze iles tam milionow adresow mailowych razem z haslami zostalo przez jakies przestepcze osobniki rozszyfrowane i trzeba sie bac, bo moga na adresy poszkodowanych zamawiac, placic itd. Ja dopiero dzis dostalam adres internetowy pod ktorym mozna dac sprawdzic swoje adresy. I teraz od godziny czekam, a oni sprawdzaja i im dluzej czekam, tym bardzoj wyglada na to, ze jestem na liscie posukodowanych. Wiecie co mnie najbardziej wkurza? Ze trzeba bedzie zmienic haslo. A ja po wpadce sprzed 9 lat, kiefy to
      musialam przejsc z Basi na Ewe, bo owczesny znajomy-oszolom wlamal mi sie na konta, to od tego czasu do nowych adresow dalam wszedzie to samo haslo, zeby sie noe stressowac. To jest w conajmniej 15 miejscach (jak obliczylam) i mysl o zakladaniu tylu nowych sciska mi zoladek w skurczu wymiotnym....
      Oby sie juz odezwala centrala sprawdzajaca!
      Maryska, a co u Ciebie? Sprawdzilas?
      • roseanne Re: jestem cala w nerwach: 22.01.14, 18:16
        wspolczuje sytuacji, bo wielce wkurzajaca i wrzodogenna

        trzymam kciuki by Was tam nie bylo
      • maria421 Re: jestem cala w nerwach: 22.01.14, 19:07
        Ewa, tez czekam na odpowiedz z BSI. Na szczescie moja skrzynka pocztowa ma swoje wlasne haslo, poza tym ja przez internet wlasciwie nic nie kupuje, nie mam zadnego PayPala, do online banking mam TAN generator w domu, wiec raczej sie nie boje.
        • ewa553 Re: jestem cala w nerwach: 22.01.14, 19:17
          uspokoilas mnie z TANem, bo to faktycznie podwojne zabezpieczenie w bankingu.
          strasza szczegolnie tych z fejsbooka, a ja tam stale siedze...
          sa chyba zawaleni robota, bo ciagle jeszcze nie dostalam odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka