Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 262 :-)))

24.06.14, 15:05
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzieisejsze wpisy + wczorajszy Xurka 24.06.14, 15:10
      Luzne impresje sobota – poniedzialek
      xurek 23.06.14, 23:00 Odpowiedz
      Sobota: Odwozilismy Krewnego na granice i przejezdzajac po raz kolejny przez najohydniejsze miasto swiata czyli Basel postanowilismy wjechac do srodka, bo wydawalo nam sie niemozliwe, by w miescie, ktore tak wyglada na tranzytowej drodze mogly sie miescic targi sztuki i ktokolwiek chciec mieszkac, wiec postanowilismy rzecz zbadac osobiscie.
      Wjazd do miasta byl skomplikowany, oznaczenia bylejakie ale jak juz wjechalismy i zaparkowalismy to nas zatkalo. Stare centrum Basel awansowalo do naszych ulubionych miast, nawet nie tyle architektura (aczkolwiek tez calkiem niczegosobie) ile ludzie. Wyjatkowo (jak dla nas) ciekawie wygladajaca i sie zachowujaca mieszanka kolorow i ksztaltow wszelkich.
      No i Highilight: laska we wsciekle rozowym hijabie z niesamowitym makijazem oczu i rozowych high heelsach naszpikowanych przeroznymi mieniacymi sie krysztalkami.

      Niedziela: Afrykanski kosciol S. Poszlam, bo od czasu do czasu chodze. Powitali mnie jak naprawde zagubiona owce, usciski ohy i ahy i wrzaski i dzieci wlazace mi na kolana. Zupelnie nie moj „styl zachowania”, ale taka bezceregielnosc ma w sobie cos rozprezajaco rozbrajajacego.
      Msza: pol mszy to spiewy i tance, jedna trzecia to kazanie, tym razem na temat „wartosci materialne vs. duchowe w odniesieniu do miejsowej Afrykanskiej diaspory” a reszta indywidualne modly za indywidualne sprawy. Ludzie wychoda na oltarz, mowia co maja na watrobie i caly kosciol sie modli. Ci, ktorzy w tygodniu mieli urodziny wywolywani sa na oltarz i pastor kladac kazdemu reke na glowe modli sie za niego wplatajac w modlitwe wiele indywidualnych zyczen. Dzieci wychodza po choralnych spiewach i tancach do osobnego pomieszczenia gdzie maja swoj „little church”, w ktorym cwicza sie w kazaniach, modlitwach, spiewach i wyglupach w szelkich.
      Po mszy: wspolne spozywanie wspolnie przyniesionej walowy, ogolne wrzaski, smiechy, wszedobylskie dzieci z niespozyta energia, ktore wciaz ktos mimochodem ratuje od zlecenia z krzesla, wyskoczenia z okna, przewrocenia sobie na leb keyborda etc, dyskusje w podgrupach.
      W jednej z podgrup jedna laska opisuje sytuacje z pracy: „and she told me, „du arme, es muss schwer sein, so allein in einem fremden Land zu leben”. Look at this mugu (nigeryjskie okreslenie na durnia), she even doesn’t know that she’s the lonely one in her own country, then me I have my church”.
      Tak sobie pomylsalam, ze wiele w tym racji: obojetnie jak beznadziejny byl caly tydzien, taka niedziela bardzo wiele z tego wyrownuje. Oni mowiac o swoim kosciele nazywaja go „living church”, i maja racje.

      Poniedzialek (czyli dzisiaj):
      Stoje na przystanku i czekam na kolejke podmiejska. Z innej kolejki wysiada pani: elegancka dluga suknia, ladna „puszysta”fryzura, zgrabna torebka, elegancie lakierki na obcasach. Pani podchodzi do roweru ktory zamiast baganzika ma cos na ksztalt malej zamknietej walizki (jak motor) i wykonuje nastepujace czynnosci:
      Wyciaga z torebki klucz i otwiera ow bazaznik.
      Wklada torebke do bagaznika.
      Sciaga lakierk, wklada do bagaznika, z ktorego wyciaga i wklada takie sportowe bezksztaltne sandaly z tysiacem rzepow.
      Wyciaga z bagaznika gumke do wlosow, podnosi kiecke i zwiazuje z przodu owa gumka taki „koltun”
      Waciaga okulary w paskudej oprawie i wklada je sobie na nos.
      I, jako ukoronowanie dziela, wyciaga rowerowy chelm, wklada go sobie na glowe i zapina pod broda, puszyste wlosy wstaja z boku i przez dziury chelmu troche jak u Asterixa.
      Przepoczwarzenie nie do wiary: z motyla w poczware istna. Tak sie tym obrazem zafascynowalam i zaszokowalam, ze o malo nie przegapilam kolejki.

      Re: Luzne impresje sobota – poniedzialek
      maria421 24.06.14, 09:08 Odpowiedz
      Opis mszy przypomina mi moje niezapomniane przezycie uczestniczenia we mszy niedzielnej w kosciele "New Direction" w Memphis w 2003 roku.
      Dla mnie byl to bardziej teatr z mlodym, pieknym, eleganckim (wg. tamtych standardow) pastorem w roli glownej i z niespodziewanymi, improwizowanymi rolami parafian w rolach drugorzedowych, niz msza swieta.
      No i ta muzyka , tance i zbiorowy trans uczestnikow mszy! Cudo:)

      Re: Luzne impresje sobota – poniedzialek
      ewa553 24.06.14, 09:13 Odpowiedz
      xurku, ja mysle ze Ty nie tylko raz po raz przezywasz cos ciekawego, ale przede wszystkim obserwujesz uwaznie Twoje otoczenie. Stad Twoje przecudowne opisy. Jaki to jest Kosciol w ktorym bylas? Bo pastor kojarzy mi sie jedynie z ewangielickim, ale to na pewno bylo cos czego nie znam.
      Zatkalo mnie tez jak napisalas o brzydocie Basel, bo ja uwazam miasto za ciekawe, z ogromna iloscia wystaw i innych kulturalnych imprez. Bylam tylko dwa razy, ale polecalabym dalej. Ucieszylam sie, ze w nastepnym zdaniu zrewidowalas swoja opinie o miescie:))

      Re: Luzne impresje sobota – poniedzialek
      xurek 24.06.14, 09:41 Odpowiedz
      Basiu, przejedz sie tranzytem od granicy do np. Sissach przez tereny Basel i powiedz mi, jakie ten tranzyt zrobil na Tobie wrazenie :). A do Basel bedziemy teraz jezdzic czesciej :)

      Re: Luzne impresje sobota – poniedzialek
      ewa553 24.06.14, 09:44 Odpowiedz
      no dokladnie tak jest: trzeba wiedziec, ktoredy jezdzic:)) Mnie zawozono zawsze do centrum:))

      Re: O pierdułach
    • luiza-w-ogrodzie Zglaszam obecnosc i znowu znikam 24.06.14, 16:02
      Wpadam tylko dac glos, zebyscie nie mysleli ze nie zyje. Alboco.
      Po przyjezdzie, przemilych lotach i wyladowaniu w Sydney okazalo sie ze zrobil mi sie zator w zyle i przez tydzien lezalam z lozku ze spuchnietym kolanem a i przez nastepne dwa niewiele sie ruszalam. Ogrod po dwoch miesiacach Buszmenowych rzadow i suszy wglada... no, niepieknie :( Zaraz po moim przyjezdzie wysiadl element grzejny w piekarniku. Potem kran z zimna woda w kuchni, nastepnie zmywarka, kran z goraca woda w kuchni a ostatnio kran z goraca woda nad wanna. Krolik sie pochorowal. Corka ma sesje. Mam zalegle jeszzce dwa zaliczenia zeby skonczyc i zaliczyc miedzynarodowy certyfikat. Dostalam druga od przylotu serie chinskich ziolek, jeszcze ohydniejsza niz pierwsza jakies kawalki kory dajace po gotowaniu czarna, mazista, smierdzaca ciecz do picia.

      Poza tym wszystko w porzadku. Ide spac, pozdrawiajac raczka. Obiecuje, ze sie zglosze jak dojde do siebie.
      • maria421 Re: Zglaszam obecnosc i znowu znikam 24.06.14, 16:12
        Wszystkie plagi egipskie naraz na jedna Luize. Najgorszy ten zator w zyle. Skutek uboczny dlugich lotow?
        Trzymaj sie i wracaj szybko do formy.
        • ewa553 Re: Zglaszam obecnosc i znowu znikam 24.06.14, 16:48
          ja mysle ze nie zator tylko te ohydne ziolka sa najgorsze. Za jakie grzechy musisz je pic/a raczej jesc lyzeczka, skora sa maziste...
      • jutka1 Re: Zglaszam obecnosc i znowu znikam 24.06.14, 23:28
        Mattcobosco, Luizo! Zator? Czym się to objawia? Opuchlizną? Bólem?
        Koszmar.

        A to, że się wszystko sypie w tym samym czasie, to klasyka. Współczuję serdecznie, znam z autopsji. :-(
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 16:59
      smieszne rzeczy sie tu dzisiaj dzieja. Np.dostaje mailem zawiadomienie ze ktos z Was cos napisal. Zaglada, na forum: nic. I dopiero za 10-15 minut cos sie pokazuje. Smieszne.
      • narfi Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 17:19

        Luiza, czy to bylo DVT czy cos innego?
        DVT przerabialem i samymi ziolkami to bym sie nie leczyl.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 21:29
      dzis swieto narodowosciowe, nie mylic z panstwowyn

      Canada Day, 1 lipca, jest totalnie olewane przez quebekanczykow i nazywane jest potocznie moving day - pewnie juz o tym pisalam, do niedawna byl to dzien wyczerpywania sie umow wynajmu i obowiazkowych przeprowadzek

      za oknem leje od rana, co nie przeszkodzilo mi w grilowaniu kielbasek

      mecze smetne
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 21:59
        Ja Baptiste olewam, jak baptysci olewaja 1 lipca. Robie popodrozne pranie.

        Z Luiza sie lacze serdecznie.

        Ale i sam dziwne rzeczy u siebie zaobserwowalem. W czasie podrozy rozwinalem jakies migrenowe bole pod czaszka. Mysle, ze organizm zaczal z nagla zle reagowac na liczne loty oraz nieustanne zmiany cisnienia w czasie podrozowania przez gory Andaluzji i Teneryfy. Wiek, kurde?
        Albo, nie daj bog, slady po urazie czerepa, gdym zima orla diabelskiego wywinal.
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 22:18
          welcome back :)
          • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 22:31
            Dziekujemy, dziekujemy. Po raz pierwszy, od czasu przeprowadzki do Siostrzyczek, nie lalem lez widzac Montreal z okna samolotu :))

            Jutro juz na ugor... Za to w weekend planujemy ucieczke do VT.
            • xurek @ Blues 24.06.14, 22:35
              Bluesie, ponawiam moj Appeal: prosze, podaj jakies Insider tips na temat Polwyspu Helskiego i Trojmiasta na tygodniowa wycieczke. Co sadzisz o hotelu Sea Towers? Warto na czas pobytu w Trojmiescie czy moze jednak lepiej standardowo jak za kazdom razom do Sopotu? Albo moze znasz jakis innych Hotel warty zamieszkania na dwie noce?
              • ewa553 Re: @ Blues 24.06.14, 22:42
                ani blus nie jestem, ani tak dobrze Helu nie znam. Ale jak bylam trzy lata temu, to pojechalysmy
                z Wladyslawowa na sam koniec Helu autobusem. I tam poszlysmy (daleko) przez las na najostatniejszy czubeczek Helu. To bylo dla mnie ciekawe. Potem zreszta przebijalysmy sie od miejscowosci do miejscowosci spowrotem: a to na piechote, a to autobusem, a na koncu chyba jakims smiesznym malym pociagiem. I tak zwiedzilysmy prawie wszystko.
                • xurek Re: @ Blues 24.06.14, 22:53
                  to moze nawet jest dobry pomysl, bo jakos nie moge znalezc sensownego noclegu na Helu. Masz moze jakis namiar na sensowny Hotel we Wladyslawowie?
                  • jutka1 Re: @ Blues 24.06.14, 23:16
                    Blues pisała, że przez kilka dni będzie beznetowa.
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 24.06.14, 23:51
              Już jesteście?
              Welcome home. :-)
              • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 04:41
                W kupie cuzamen :)
            • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 04:43
              Zmiana planu. Klime musimy w aucie naprawic. Moze sie spotkamy u Siostrzyczek w weekend, Rose?
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 08:33
                Wczoraj wieczoram byla burza, padal deszcz, dzisiaj znow chlodno i ponuro...

                W planach pare drobiazgow do zalatwienia, pare robot do wykonania.

                Milego dnia:)
                • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 10:46
                  a tu prosze panstwa upal as usual. Spadlo wczoraj pare kropli i wieczorem bylo nawet temperaturowo calkiem z nosnie, a dzisiaj znow Sahara od 8 rano.

                  Szukalam wczoraj w necie noclegow na helu. Znalazlam super hotel Spa w Jastarni i sie ucieszylam. Az do proby rezerwacji kiedy to zarzadano ode mnie ponad 5'000 PZL za dwa przenocowania nas trojga. Zaniemowilam i zrezygnowalam :)
                  • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 10:56
                    W necie nie podali cennika?
                    Czy zmienili ceny w rozmowie telefonicznej?
                    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 11:01
                      a swoja droga mam-nie mam znajomego taksowkarza we Wladku, ktory mnie zawsze wozil z lotniska Gdansk do Jastrzebiej. Za jedno 200 zl. Wiem ze oni wynajmuja pokoje, ale nie mam pojecia jaki standart. Mam zapytac u dzieci o jego nr.telefonu?
                  • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 11:00
                    Ja Xurku niczego w tej okolicy nie znam, bo moja siostra ma dom w Jastrzebiej Gorze (do wynajecia:)) wiec stamtad robilysmy wszystkie wycieczki. Musze powiedziec, ze komunikacja panstwowa jest tam swietna.
                  • jutka1 Środa, pada deszcz 25.06.14, 11:11
                    W nocy popadało, i ciągle pada. Dobrze, że PoO zdążył wczoraj skosić, i dobrze dla roślin, bo potrzebowały wody.
                    Wstałam dziś koło 6:30, przygotowałam śniadanie dla gości, nakarmiłam, napoiłam kawą, już pojechali dalej. Drugi "turnus" przyjeżdża dzisiaj o 17:00. :-)

                    A tymczasem pozmywam naczynia i legnę na małą sjestę, bo czuję niedospanie. :-)

                    Miłego dnia :-)
                    • ewa553 Re: Środa, pada deszcz 25.06.14, 11:22
                      no i pomysl jakie to "niebiologiczne" jak po jednym noclegu znajomych musisz prac ich posciel:)
                      No i udalo Ci sie: najlepsze co moze sie ogrodowi przytrafic to deszcz zaraz po koszeniu!

                      U mnie sie wreszcie dzis ochlodzilo, podobno tylko na jeden dzien. Jest tylko 19 stopni i mi sie przypomnialo ze przed wiekami jezdzac nad urlopy do Leby cieszylismy sie z takiego ciepelka:))
                      • jutka1 Re: Środa, pada deszcz 25.06.14, 11:31
                        Nie no, zmian pościeli mam mnóstwo, więc wypiorę wszystkie 3 komplety po wyjeździe trzeciego turnusu. :-)
              • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 14:26
                sie zgadamy jakos
                • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 15:10
                  ... hm, ale kto się zgada? I w odniesieniu do czego? Chyba gazeta jakąś część dyskusji skradł, bo kompletnie nie jarzę.

                  Czerwiec się kończy, pogoda jest nijaka, w sumie nie jest zimno, ale ciepło też nie jest. Przeżywam jakiś okropnie wkurwiający okres zawieszenia. Trochę mamy z przeprowadzką obsuwę, jakiś bezruch nastąpił, mam takie wrażenie, że się do usranej śmierci stąd nie wygramolę. Dodatkowej pikanterii dodaje fakt, iż teoretycznie możnaby korzystać z uroków lata, wolnego czasu, spotykać przyjaciół, urządzać pożegnalne biby i grille, a tymczasem jestem zestresowana, roztrzęsiona i się rano boję z łóżka wstać :( Jak się wyrwałam do kina w poniedziałek (nowy film Gilliama, może być nawet) to się nacięłam na jakieś celebryckie mędy i się sfrąknęłam. Bo w świecie buszują i nim władają takie właśnie zachwycone sobą ludzkie farfocle, im ten świat się w pas kłania, obdarowuje i bije hołupce - a ja się rano boję wstać, bo kurwa się czuję jak tego świata strup i kostrupiec. To, że się przed tego Jacykówa w wyjście na chama wepchłam, zablokowałam je, po czym cofnęłam do tyłu, malutko, niewiele, tyle żeby mu akurat trafić w środek buta szpileczką mojego botka w zebrę - no to tylko w małym stopniu mi złagodziło mój dezgust całokształtem.
                  • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 25.06.14, 15:24
                    to byla moja odpowiedz do CJ, widocznie drzewko zaszwankowalo
                    :)
                    • iwannabesedated Re: O pierdu + wieszczba 26.06.14, 01:04
                      Aha. To sorry. Myślałam, że to jakaś ogólno forumowa rozmowa.

                      On chce się bzykać z innymi, co robić?

                      Też z nimi bzykać. Albo z jakimiś innymi onymi.


                      Dziecko nasrało w korytarzu, czy to źle?

                      Jeśli na rzadko i żółto, to źle.
    • maria421 Czwartek 26.06.14, 08:53
      i pogoda ciagle nie taka, jakiej sie pod koniec czerwca mozna spodziewac.

      Dzien mam juz zagospodarowany, ale zadnych rewelacji, zwykly kierat.

      Milego dnia:-)
    • blues28 XUR:-) Już lecem... 26.06.14, 09:18
      Pardon za milczenie ale byłam odcięta od świata.
      Jako mieszkaniec i jako gościująca się osoba nie korzystałam z żadnych przybytków, ale...
      Wykonałam pilny telefon do kolegi pracującego w dużej firmie w Gdyni, przekierowana zostałam natychmiast na kadrową i oto skutek:
      www.willa-perla.pl/
      www.sleepy3city.com/
      Xurku, oni w tych miejscach prowadzą szkolenia, integracje itp. i standard jest przyzwoity.
      Jeśli mają komplet, to korzystaja z pokoi z łazienkami w willi p.Jadwigi Jeziorskiej, ul. Heweliusza, 11 w Gdyni, tel. 601-244-545. Tam również można dostać śniadanie na żądanie.

      Zaraz rozpuszczę wici na teren Sopotu i Gdańska, ale feedback potrwa i to samo z Półwyspem.
      Tak sobie gdybam i wyszło mi, że wybywszy się nad morzem i na plaży w Twoim folwarku k/Darłowa to może niekoniecznie musisz nocować na półwyspie.
      Można z Gdyni samochodem, a można też tramwajem wodnym:
      www.archideon.pl/2014/tramwajewodne-gdanskhel/?gclid=CMGQ45P9lr8CFdOhtAodaRQAQA (notki nie czytałam, ale tramwaje są).
      Z Helu to możesz pożyczyć rowery i udać się do Juraty, albo kazać zawiezć się rikszą (bardzo teraz modne są te riksze i w Sopocie i na Helu). Taką rikszą to Cie zawiozą na sam cypel, czyli na koniec końca lądu :-)
      I dla Piranhi koniecznie Fokarium!! Wam tez powinno sie spodobać:
      www.fokarium.com/
      No i muzeum Rybołóstwa, deptak ul. Wiejska i Hel obleciany! Pieknie tam jest ale może warto jako bazę noclegową zatrzymać Trójmiasto.

      W Gdyni polecam koniecznie Oceanarium, bo nawet jeśli byliście to tam ciagle cos dodaja, zmieniają i jest bardzo fajne. Może Piranha chciałby wejść na zacumowana przy Skwerze Kościuszki "Błuskawice"? Można też wjechać, wspiąć sie schodkami na Kamienną Górę i mieć cudowną panoramę na zatokę, Gdynie, Wzgórza Morenowe.

      Sopot jest pieknie odrestaurowany i jest wyłącznie do włóczenia sie po Monciaku i Dolnym Sop[ocie. Promenada idzie z Gdyni aż do Gdańska Brzeżna i jest to piekna droga spacerowa, rowerowa, albo właśnie rikszowa.

      Zaraz dopiszę wiecej, bo teraz muszę lecieć
      • blues28 Re: XUR:-) Już lecem... 26.06.14, 12:07
        Mnie osobiście bardzo podoba się zagospodarowanie dolnego Sopotu, tam wokół Grandu i Sheratona. Czyściutkie, zielone alejki, pomnikowi Haffnera musi być miło w tej oprawie :-)
        Oczywistą oczywistością jest wizyta na molo, ale warto wejść na latarnię morską, bo za cale 5zł widok roztacza się przepiekny na zatokę i miasto Sopot. Można zrobić Sopocki Tour Bike, ale to wszystko rzuca sie w oczy wkraczając na Monciak.
        Zreszta teraz jest jako tako, ale w lipcu będzie płynęła kolorowa fala turystów i spacer pod prąd będzie małoprawdopodobny :-)
        Ja lubie kawe w czekoladziarni Wedla, ale co krok sa miejsca z kawa, lodami itp. Jest też pełno knajp, ja ostatnio jadłam świeże ryby w "Przystani". Moje koleżanki były zachwycone, ja nie przeżyłam great szejków, dobre i świeże, owszem. Tłum tam wali nieustannie, ale przerób jest ogromny, bo ryba świeża (obok dobijają kutry i sprzedaja rybę na pniu) i szybko przyrządzana.

        W Oliwie, to park, palmiarnia i katedra, a jeśli się trafi dobry organista (a trafia się) co czuje Bacha, to pokaz organów wywołuje gęsią skórkę. Akustyka w katedrze jest bardzo dobra a stare organy rewelacyjne.
        Watpię byście się wybierali do ZOO oliwskiego, choc to jest ogród w miare naturalny, bo umieszczony w lesie.

        W Gdańsku to Starówka i włóczenie się po Starym Mieście. Dla Piranhi jednakowoż może byc interesujące Hewelianum:
        www.hewelianum.pl/
        Na ulicy Gradowej, na terenach dawnego fortu założone jest interaktywne centrum nauki. Coś jak Centrum Kopernika w W-wie.
        Poza tym nie wszyscy wiedza, ze w starym Gdańsku są przepiękne kościoły. Sa bardzo stare z XII i XIII wieku, pózniej rozwijane i przebudowywane, ale zachowały zabytkową świetność.
        Jeśli się lubi tego typu zabytki, to moim zdaniem koniecznie trzeba zobaczyć oprócz bazyliki mariackiej, kościół Św.Mikołaja, Św. Katarzyny, Św.Trójcy i Św.Brygidy. W tym ostatnim, kontrowersyjny prałat Jankowski dopiął swego i wstawił ołtarz bursztynowy (przynajmniej część). Miał zakusy na zakasowanie bursztynowej komnaty ale nie dało rady. Na te kościółki wpada się drepcąc po starym mieście.

        Po Madrycie, moje Trójmiasto wydaje mi sie raczej prowincjonalne, ale ja miasta odbieram bardziej emocjonalnie niż architektonicznie, więć ja Trójmiasto kocham od zawsze mimo, że w Gdańsku wcisnęli hotelisko niepasujące do całości, a teraz mi szpecą Sopot budując gigantyczny szklany dom koło dworca. Nóż się otwiera, ale cóż robić.

        Mimo wszystko, Trójmiasto jest bardzo obłożone latem, więc może po sprawdzeniu linków noclegowych dzwoń i się umawiaj, bo może być krucho.

        • blues28 Upss... XURKU :-) 27.06.14, 08:41
          Wczoraj wpadłam jak burza po forumowym niebycie i ujrzawszy Twój apel, niedoczytałam, bo górę wzięło utajone, upierdliwe i przemożne powołanie - nigdy nieskonsumowane - na przewodnika turystycznego. I ciupasem oprowadziłam Cie wirtualnie po Trójmieście, lokując przy okazji w miejscach, których prawdopodobnie nie chcesz byc lokowana :-). Sumituję się, bo mi ta żyłka oprowadzacza wyskakuje jak diabeł z pudełka i nic na to nie poradzę :-)

          Zatem do adremu i o Sea Towers. No Xur, fajne to jest ale mi dechu nie zapiera. Zatrzymanie się tam uważam troche "niewarta skórka wyprawki", bo niewątpliwie znasz nowoczesne, awangardowe wnetrza, a widoki zaledwie troche lepsze niz z Kamiennej Góry.
          Ja osobiście za cenę - podejrzewam niższą - optowałabym z hotelem w Sopocie, cicho, spokojnie, zielono, pięknie i tak kurortowo. Ale jakbyś reflektowała tak dla sprawdzenia na noc dwa do Sea Towers, to tylko na najwyższe piętra, bo niższe, choc ładne są wydawaniem pieniędzy trochę bez specjalnego bonusu widoków.
          I tu krążąca urban legend. Ochrona w Sea Towers jest absolutnie szczegółowa (co jest niezłe) ale ponoć doprowadzona prawie do absurdu. Otóż jacys państwo wynajęli apartament nie dopełniając jakieś drobnej formalności i nie zostali wpuszczeni! Zostali z walizkami na zewnątrz. A juz zgubienie klucza jest równoważne z niedostaniem się do obiektu. Ile w tym prawdy nie wiem, ale takie ploty chodza po mieście, że Sea Towers to jak amerykańskie lotnisko pod względem przeglądu gości :-)
    • blues28 Czwartek 26.06.14, 12:27
      Wracam ci ja z leśnego zadupia, a tu forum dostało kolejnego ataku ADHD! Nawet nie mam szans przeczytać. Jakis zły duch zainstalował mi motorek w tylku i ganiam na okrągło. Za tydzień lecę do Madrytu i muszę zostać dłużej niż planowałam, ale dzięki Lufthansie za całe 50 Euro mogę dokonywać zmian.
      Ptrzed wyjazdem muszę jeszcze zrobić pewne badania, a choć robie to płatnie to w Polsce nie jest to bułka z masłem.
      Spędziłam kilka dni nad jeziorem Mausz, najpiękniejsze (jak dla mnie) jezioro na Kaszubach i byłoby cudnie, ale przy takiej pogodzie jak się nam trafiła to ubawiliśmy się jak pies w studni. No bo to jest kurna chatka nad jeziorem, bardzo podstawowo wyposażona, a w poniedziałek lało jak z cebra non-stop, we wtorek było zimno jak skurczybyk itd. No cóż, pogadalim, w karty pograli, pospacerowali po Sulęczynie i to by było na tyle. Pieknie tam jest bardzo, ale odrobinka pogody jest niezbędna żeby potencjał natury wykorzystać. Wieczorem wróciłam, a dziś proszę jaki piękny, słoneczny dziń wstał! Jeszcze nieco chłodny ale piekny! Złośliwość aury i tyle!
      Stwierdzam, że bardzo ruchliwe mam te wakacje (winnam iść na barter i zamienić motorek w dupie na leniwie płynącą rzeczkę) i czas przeleciał nie wiem kiedy, zaś chłodna pogoda okaże się nieocenienym kapitałem jak wpadne w madryckie piekło. Bo tam, psze państwa jest gorąco i będzie jeszcze bardziej.

      Luizo, jeśli mnie przeczytasz: koniecznie do hematologa z tym zatorem. Mówię z doświadczenia. A innych egipskich plag współczuwam. Ściskam delikatnie.
      A drogie forum pozdrawiam!!
      • jutka1 Re: Czwartek 26.06.14, 13:33
        Bluesie, mimo aury fajnie spędzasz czas. :-)

        U nas też - ciągle - pogodowe ni to, ni sio. Sporo chmur, czasem wyjdzie słońce, w nocy lało jak z cebra.
        Odpoczywam dzisiaj po drugim turnusie gości. Wczorajszy gość przywiózł pięciogwiazdkowy koniak gruziński, którym się z lubością raczyliśmy... ;-) Z racji tego, że praktycznie nie piję mocnych alkoholi czuję się dziś zmęczona. Zafundowałam więc sobie dzień dolce far niente, z przerwami na pranie ręczników i sprzątanie tu i ówdzie. Czytam Politykę i The Economist, oglądam to i tamto, powoli i spokojnie, coby przed jutrzejszym amerykańskim turnusem nabrać trochę sił i energii. :-)

        Byłam w sklepiku wiejskim, nabyłam mleko, wodę mineralną, kabanosy, jogurt, rzodkiewki, świeży bób, ogórki małosolne, gruzińskie wino i parmezan w kawałku. :-) Dwa ostatnie na specjalne zamówienie. :-)))

        A teraz uroczyście odpełzam kroczonc (cycat) i oddam się smakowaniu i celebracji chłodnego lata. :-)
        Miłego popołudnia! :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 26.06.14, 16:53
      Wczoraj w TV obejrzalam po raz drugi "Nic smiesznego".
      Do tej pory sie smieje :-)

      www.youtube.com/watch?list=RDDME-GRGU5yo&v=DME-GRGU5yo
    • jutka1 TGIF :-))) 27.06.14, 08:18
      Dzień wstał piękny i słoneczny, choć poranek był dość chłodny. Ma dojść do 22C, pełne słońce cały dzień. Zaproponowałam więc frakcji amerykańskiej, żebyśmy skorzystali z pogody i zrobili sobie ognisko z kiełbaskami na patyku itp. Do tego zrobię sałatkę ziemniaczaną a la Fedo. :-)

      Zaraz więc wyruszam w miasto na zakupy.

      Miłego piątku :-)
      • maria421 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 08:27
        Mmmmmm... kielbaski na patyku !!! Tez chce!

        A ta salatka ziemniaczana a la Fedo to jak wyglada?

        Milego piatku :-)
        • jutka1 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 08:37
          Z białym winem i kaparami + zielenina. :-)
          • blues28 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 08:48
            A wiecie Wy moje drogie, że ja gruntownie odwykłam od kiełbas wszelakich i wcale mnie do nich nie ciągnie. Ani sucha krakowska, ani kabanosy, ani te z rusztu. No jakiś całkowity odwyk nastąpił.
            Ale życzę bardzo udanego ogniska i niech Wam aura wreszcie posprzyja.

            U mnie tez słonecznie (choć noc była piekielnie zimna) i w dzień ma być 22. Cos jak niesmiały nawrót lata.
            Mam zrobic badania, więc będę siedziała w przychodni/klinice a jak skończy sie to czekanie i badanie to sie obaczy.

            Miłego dnia i weekendu!
            • ewa553 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:01
              czy jestes wegetarianka, Bluesie, czy tylko wedlin unikasz?
              Twoja "pomylka" w przewodnictwie Xurka nie poszla na marne, wydrukowalam sobie bo Edda ma ochote na pare dni (kiedys) w Gdansku i okolicy, wiec sie przydasz jak zwykle, nic nie poszlo na marne:))

              Prosze najuprzejmiej jak moge o DOKLADNY przepis na salatke Fedo. Mnie to trzeba proporcje podac.
              • jutka1 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:03
                A to już niech autorka poda, jeśli zechce podawac publicznie. Sama czekam na privie na przypomnienie przepisu.
              • blues28 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:11
                Ewciu, nie. Nie jestem wegetarianką. Wole ryby, fakt, ale i dobry kawałek mięsa zjem, nie powiem. Natomiast przez miesiąc w kraju nie skosztowałam ani szynek, ani baleronów, ani kiełbas. Po prostu nie ma na nie ochoty :-)
                • ewa553 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:20
                  Ja wlasciwie tez kielbas nie jem, tylko roznego rodzaju szynki. Wole sery. Z kielbasami to mam tak, ze jak jezdzilam co 3 lata to Polski, to sie natychmiast rzucalam na mysliwska. Ale jak zaczelam latac co miesiac, to juz przy drugim pobycie odrzucialm mysliwska ... Tak jest z roznymi rzeczami o ktorych sie marzy, jak sa niedostepne. Tak pomyslalam i o kielbaskach ogniskowych Jutki. Wspominam je po wielu, wielu latach (dokladnie 15 lat) jako cos wspanialego. Natomiast jakbym teraz dostala, to moze przezylabym rozczarowanie? Najlepsze sa niezrealizowane marzenia i to nie tylko kulinarne:))
                  • maria421 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:22
                    Bardzo malo wedlin jadam, dla siebie samej wcale nie kupuje. Ale dobrym Bratwurst czy kielbaska na patyku nigdy nie pogardze.
                    • jutka1 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:37
                      Szkoda, że teleportacja jeszcze nie działa. :-)))
            • jutka1 Re: TGIF :-))) 27.06.14, 09:04
              Dzieki, Bluesie, na pewno będziemy sie świetnie bawić. :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 09:44
      Obama jest glupi:

      www.bbc.com/news/world-middle-east-28042309
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 09:47
        A mogłabyś nieco rozwinąć swoje stwierdzenie?
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 09:50
          jutka1 napisała:

          > A mogłabyś nieco rozwinąć swoje stwierdzenie?
          >
          To proste- nie finansuje sie bandytow i terrorystow.
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 10:41
            I jeszcze jedno- prosze zauwazyc- Obama chce finansowac "umiarkowanych rebeliantow" (okreslenie ktore moze konkurowac z "troche w ciazy") z... funduszu antyterrorystycznego!
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 11:29
              Czyli bazując na swej głębokiej wiedzy o Syrii uważasz, że a) wśród rebeliantów nie ma grup/ugrupowań "umiarkowanych" (jednak wolę oryginalne słowo "moderates"), i b) wszyscy rebelianci w Syrii to "bandyci i terroryści"?
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 11:48
                Nie mam glebokiej wiedzy o Syrii, po prostu wyciagam wnioski z wydarzen ostatnich 10 lat na Bliskim Wschodzie a takze z Arabskiej Wiosny.

                "Umiarkowany rebeliant", to ten, ktory zabija w "umiarkowany sposob"?

                I jaka grupa mialaby do takich nalezec, kto mialby ich reprezentowac i jaka Obama ma pewnosc ze pieniadze naprawde trafia do "umiarkowanych" i jak dlugo ci "umiarkowani" beda "umiarkowanymi"?
                Jezeli Obama ma fundusz na zwalczanie terroryzmu, to niech zwalcza tych "rebeliantow":
                edition.cnn.com/2014/06/12/world/meast/who-is-the-isis/
                Jutka, na tle tego, co sie na Bliskim Wschodzie dzieje, widzisz Ty jakas strategie Obamy w tym wszystkim? Nie tak dawno sam prawie sie potknal na wlasnej "czerwonej linii" ktora wyznaczyl Syrii... Zdaje sie ze Putin sprowadzil go wtedy na ziemie.
                • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 12:14
                  "Moderate armed opposition" to te grupy, które nie są fundamentalistyczne i nie mają związków z organizacjami terrorystycznymi. Nie wykręcaj kota ogonem, udając, że nie rozumiesz znaczenia.
                  Zwracam też twoją uwagę na małą, acz kluczową, frazę "appropriately vetted".
                  Oraz na fakt, że ISIS jest na amerykańskiej czarnej liście.
                  A na co ma pójść ta pomoc, to sobie poczytaj np tutaj:
                  edition.cnn.com/2014/06/26/politics/syria-us-opposition-funding/
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 12:35
                    Jutka, ktore dokladnie z uzbrojonych ugrupowan bioracych udzial w syryjskiej wojnie domowej mialaby byc "umiarkowane"? Tu cala lista:

                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_armed_groups_in_the_Syrian_Civil_War
                    Czy tez "umiarkowane" znaczy tylko "mniej barbarzynskie" niz ISIS?

                    To jest kociol w ktorym trudno sie polapac, wiadomo jednak ze w wojnie domowej w Syrii opozycja nie ma jednego, wspolnego interesu obalenia Assada. Ta wojna jest tez wojna miedzy roznymi odlamami islamu- miedzy sunnitami , szyitami, alawitami, a przy okazji mocno sie dostaje chrzescijanom, ktorzy do wybuchu wojny domowej czuli sie w Syrii calkiem bezpiecznie.

                    Do takiego kotla nie dolewa sie oliwy , a to jest wlasnie to, co Obama chce zrobic.

                    Kiedys USA, w dobrzej wierze, dofinansowaly Talibow w Afganistanie. Zadnej nauki z tego Obama nie wyciagnal....
                    • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 13:08
                      Mario, jestem dziwnie spokojna, że i Departament Stanu, i CIA, i NSC, i Kongres mają dobrze zdefiniowane, kogo uważają za "moderate armed opposition", a w najmniejszym przypadku mają zdefiniowane kryteria dla owego "careful vetting". Nie moje miejsce tutaj się mądrować, bazując na liście podanej przez wikipedię.
                      I - wyobraź sobie - wiem, które odłamy religijne sie między soba tłuką i dlaczego.

                      A co do reszty, przypomnę Ci, że ja zareagowałam na Twoje stwierdzenie, że wszyscy syryjscy rebelianci to "bandyci i terroryści", i nie otwierałam wątku rozmowy o bliskowschodniej polityce Obamy.
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 13:41
                        Najpierw zareagowalas na moje "Obama jest glupi" :-)

                        Ale pomijajac juz czy wszyscy rebelianci to "bandyci i terrorysci" czy tez nie, widzisz jakis sens w takim posunieciu Obamy? Jakis cel? Jakas konkretna strategie?
                        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 14:39
                          Poprosiłam o rozwinięcie tego stwierdzenia, i tyle, bo nie wiedziałam, o co Ci chodziło. Więc nie imputuj mi proszę, że jakoby "zaczęłam dyskusje o Obamie".

                          Widzę taktykę i strategię, która pewnie dla tej administracji i Kongresu ma sens. Można się zgadzać, albo nie, można dyskutować, ale ja na to nie mam czasu, bo za chwilę goście zjeżdżają. A poza tym możliwe, że nie jestem bezstronna, bo reżimu Assada nienawidzę z całego serca.

                          Tyle ode mnie w tym temacie. Idę gotować ziemniaki na sałatkę.
                          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 14:55
                            Oczywiscie ze nie zaczelas dyskusji o Obamie tylko ja podjelas po moim stwierdzeniu ze jest glupi.

                            Jezszcze co do syryjskiej opozycji- kliknelam we wszystkie nazwy z tej listy, ktore sa opisane w Wikipedii. Nawet FSA, juz wspierana przez USA, ma na swym koncie mordy na ludnosci cywilnej i tortury.

                            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 15:14
                              Raz w roku wybieramy sie do Strasburga na Shoping, przechadzke i kulinarne przyjemnosci. Jutro jest znowu tak daleko. Jedziemy we dwojke z Edda, pociagiem. Jest to niezwykle praktyczne, w pociagu czytac mozna i pogawedzic, a w S. mozna wypic winko do obiadu nie obawiajac sie problemow za kierownica. Zeby sie dostac do pociagu ktory odjezdza z Mannheim o 8.56 musze podjechac tramwajem. Urzadzenie, ktore znam niemalze tylko z widzenia, wiec jest to zawsze jakas dodatkowa przygoda. Tak i dzisiaj. Podjechalam na koncowy przystanek celem nabycia biletow i sprawdzenia kiedy odjezdza. W soboty jada niezbyt czesto, co pol godziny. Niefajnie. I jeszcze ta literka D przy godzinie. Sprawdzam: D nie jedzie przez dworzec, trzeba przesiadac. Na jedynke, tylko ze na jedynce reperuja tory, jezdzi zastepczy autobus. Cholera, zbyt to skomplikowane, zobacvze co w miescie innego zlapie. Na wszelki wypadek chce kupic bilet w wutomacie. Jest, znalazlam numerek jaki trzeba wystukac, super, 4,80 za dwa bilety. Zagladam do portfela: mam dwie piecdziesiatki i dwie piatki. Automat bierze najwyzej dwudziestki, a piatek nowych nie bierze (pisze na automacie). Sek w tym, ze niedawno wypuscili te nowe piatki, wiec tylko te nowe mam. Rozgladam sie bezradnie. Podchodzi jakis pan, najwyrazniej chce tez do automatu. Pytam czy ma moze stara piatke: ma tez tylko dwie nowe.... Shit. Pan Hiszpan jak sie okazalo nie mowi po niemiecku, a jego angielski jest rownie biegly jak moj:(( Mowi cos do mnie, czego nie zrozumialam, i... zaczyna odpinac pasek od jeansow. Zglupialam totalnie i juz chcialam uciec, ale pan sie usmiechnal ze zrozumieniem i poklepal po kieszonce spodni. Monety brzeknely, a ja odetchnelam z ulga. Dostep do drobnych mial pod paskiem. Wymienil mi piatke na drobne, bilety nabylam i tylko sie zastanawiam czy on przy kazdym placeniu musi wykonywac ten niepokojacy manewr ze spodniami? Hmmm...
                              • felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 18:05
                                Cus bardzo drogie macie te tramwaje, u mnie narazie jest jedna linia, bedzie budowana druga.Istniejaca kursuje od skraja mojej dzielnicy przez dworce kolejowy i autobusowy , dalej przez centrum az do sasiedniego miasta, kursuja te tramwajki co 5-7 minut, bilet wazny godzine na tramwaj i autobus kosztuje 1€40, 3,80 to oplata za wazny cala dobe. W dodatku niepotrzebne sa niepokojace gesty bo mozna zaplacic karta bankowa.
                                • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 18:46
                                  z mojej dzielnicy do centrum jezdza normalnie co 12 minut, jazda do dworca trwa pol godziny. A to tylko 8 km. Bilety faktycznie horrendalnie drogie. Unikam tramwaju, jestem namietnym kierowca. Niestety, przy dworcu nie ma mozliwosci zaparkowania inaczej jak na jeszcze drozszym od tramwaju parkingu, szczegolnie jak sie tam stoi 12 godzin:(
                                  Czy Twoj Nick cos oznacza, Feline, czy tylko Ci sie ten "zestaw" podoba?
                                  • felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 21:12
                                    No tak, to pewnie roznica wielkosci miasta, moje przy Manneheim to "malizna" - 260tys mieszkancow, wiec dworzec zlokalizowany w samiutkim srodku jest ze wszad dostepnyww okolo 15 minut, choc autobusem moze trzeba troche wiecej. Nest tez identyczny problem z parkingami, choc w ostatnich latach powstalo wiele pietrowych nad i podziemnych. stad sa horrendalnie drogie i zwycieza tendencja: autem do rogatek, tam darmowy parking i przesiadka na tramwaj, co jest tanie i wygodne. 1€40 to taryfa "normalna, bo sa liczne ulgowe, zwlaszcza dla skrajnych grup wiekowych (uczniowie-studenci/emeryci).
                                    Co do mojego nicka to w poczatkach forumowania byl on o polowe krotszy i brzmial tylko "kotowata" (feline), co sie wzielo prawie "w prezencie, bo tak mnie nazywali koledzy w epoce internatu ze wzgledu na bezszelestny sposob przemieszczania sie, kiedy noca przyszlo mi "wizytowac" pacjentow.Polubilam go, poniewaz jestem milosniczka kotow. Potem zapomnialam hasla i musialam zmodyfikowac i wpadlam na idiotyczny pomysl dorzucenia czlonu "caline" i teraz w sumie ten nick ma brzmienie jak z portalu erotycznego :(.
                                    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 21:26
                                      a jak slicznie, to ja tez jestem feline:)) sliczny Nick, gratuluje.
                              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 18:30
                                Ewuniaaaa.... Ja Twoje "Jutro jest znowu tak daleko" rozumiem, ale obawiam sie ze ktos kto nie zna niemieckiego nie bedzie wiedzial o co chodzi :)
                                • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 18:43
                                  hahaha, masz racje Mario:)) Ja to powiedzenie kupilam natychmiast i nad-uzywam. W mojej rodzinie juz sie tez nauczyli mowic "jak bedzie tak daleko" co jest prawie tak dobre jak "jak wroce z Radomiu" :))
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 22:17
      O w morde! W PL chrzescijanie zmuszaja zgwalcona 11-latke do porodu oraz atakuja teatry w calym kraju. Z tej okazji skanduja tez "zakaz pedalowania". Chrzescijanin Putin, wraz z cala koscielna hierarchia, atakuje Ukraine za oddawanie sie "gayropie". Po co kimu islamisci: tu mamy dopiero starcie cywilizacji!
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 22:51
        Nie panikuj, Chris, 11 latka chyba juz po aborcji, zadnych masowych atakow na teatry w calym kraju nie ma, jest pare krzykaczy pod jakims teatrem wystawiajacym "Golgota Picnic", i ciesz sie ze tylko pare krzykaczy, bo gdyby to byla sztuka "Mecca Picnic", to nastroj bylby bardziej wybuchowy ... O ile ktokolwiek taki "Mecca Picnic " odwazylby sie wystawic.
        No i zrozumienie dla urazonych uczuc muzulmanow tez byloby wieksze, tak jak juz to przerabialismy przy karykaturach Mahometa.

        A na Ukrainie sa o wiele wazniejsze problemy niz ten, jak Putin Europe nazywa.
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 27.06.14, 23:12
          Aaa, jak tak to cacy. Uspokoilas mnie. Dzieki.
      • maria421 "Golgota Picnic" 28.06.14, 10:03
        Chris zahaczyl o temat, a ja dzisiaj znalazlam doskonaly komentarz pod nickiem "Citaobscura", ktory w calosci cytuje :

        " To oczywisty truizm, że ludzie, których wyobraźnia i kaliber twórczy sprowadzają się wysypania worka kartofli na podłogę galerii artystycznej, mogą się chwycić wyłącznie skandalu, żeby zyskać rozgłos. Jak Bozia poskąpiła talentu, to trzeba dowalić Bozi. Niejaki Rodrigo Garcia, argentyński tandeciarz, ale za to bez wstydu i hamulców, postanowił się wybić, idąc za przykładem głupka, który nasikał do słoika i wstawił krucyfiks. To znany precedens dla wszelkiej miernoty, która konia nie potrafi poprawnie narysować, ale ma ambicje na miarę Michała Anioła.____
        Także Garcia zmontował dzieło, które każdy może sobie zmontować nawet w domu, jeśli nie żal mu dwóch dni czasu. Każdy bowiem może rozebrać na scenie parę osób, wylać na nie parę kubłów farby, włożyć im w usta parę bluźnierstw i na koniec obmyślić jakiś obsceniczno-obrazoburczy tytuł. Dosłownie każdy i ja się podejmuję pisać trzy takie "sztuki" jak ta Garcii na tydzień, z tym, że ja mam silny opór, żeby robić z siebie durnia nawet za duże pieniądze, jak zresztą wszyscy normalni ludzie.___
        Wiarygodność moralnego wzmożenia środowiska Gazety Wyborczej z powodu odwołania prymitywnej szmiry z Festiwalu Malta jest proporcjonalna do braku wstydu i odwagi argentyńskiego bałwana, który dobrze wie, że katolicy krzywdy mu nie uczynią poza protestami wobec jego durnych przedstawień. Szczwany hochsztapler doskonale sobie zdaje sprawę, że gdyby zaczepił w ten sam sposób Żydów lub Muzułmanów, to byłaby jego ostatnia „sztuka” w życiu i to bez dwóch zdań.___
        Dlatego za tło swoich skandali obrał sobie chrześcijaństwo i obraża wyłącznie chrześcijan, bo parafrazując babcię Pawlakową, wolność wolnością, ale życie droższe od wolności. Cwana gapa z tego Garcii i ma świadomość, że Muzułmanie by mu łeb ucięli bez zbędnych ceregieli, a Żydzi podobnie dorwaliby go na końcu świata. Taka to odwaga artystyczna, bardzo dobrze wykalkulowana i obliczona nie tylko na zyski, ale także na swoje bezpieczeństwo.___
        Nie ma tu zatem mowy o żadnej wolności artystycznej wypowiedzi, bo tyle co mówi i robi Garcia, to powiedzieć i zrobić może każdy sutener i tirówka, degenerat spod budki z piwem, czyli mówiąc bez ogródek, każda hołota bez czci i sumienia. Im bardziej skandaliczna durnota, tym bardziej upozowana na arcydzieło i nasz Rodrigo nie w ciemię bity, swoje kompletnie puste wybryki ubiera w wyszukany kontekst, plotąc androny o wyimaginowanej rzeczywistości i różnych punktach widzenia na religię.
        A nasza szpagatowa elita spod znaku biłgorajskiego nihilisty nie posiada się z egzaltowanego zachwytu, jak publiczność opisana przez Prusa w „Lalce”, która zachwycała się włoską miernotą tylko dlatego, że śpiewała po włosku. Najbardziej trafnie, choć na pewno bezwiednie ujął istotę rzeczy redaktor Wojciech Maziarski z Gazety Wyborczej. W ślepym zacietrzewieniu, wyzywając katolików od talibów za protest przeciwko chamskiemu knotowi Garcii, Maziarski nazwał tę miernotę „elitarnym dziełem argentyńskiego reżysera”.___
        I to określenie Maziarskiego jest celne w sensie wyjątkowości, z tym, że ta zachwalana elitarność spektaklu Garcii jest na miarę pijaka, który narobił w gacie w miejscu publicznym, cieknie mu z nogawek, ale jeszcze na dodatek z głupkowatym uśmiechem kłania się przygodnym widzom. To jest elitarność Garcii i tu przyznajemy pełną rację Maziarskiemu.___
        Jak już wspomniałem co i rusz pojawia się dzieło sfrustrowanego nieudacznika, przeważnie wykonane w jakichś awangardowych technikach (klasyczne nie poddają się bowiem tandeciarzom). A to wypchane zwierzaki poustawiane jeden na drugim; a to „artysta” wypróżni się na swój obraz albo tylko na podłogę; jeszcze inny obleśniak rozbierze się do rosołu i ociera się o Chrystusa na krzyżu. Nie ma granicy obciachu, jeśli chodzi o ambitnych tandeciarzy i do tego jesteśmy przyzwyczajeni od dawna"[seaman]

        • chris-joe Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 10:47
          Aaa, znow dzieki wielkie, Maria. Skoro spektakl ten to zwykly obciach i hochsztaplerka, to ponownie sie ciesze, ze koneserzy na to nie pozwalaja. Wielka ulga. Uff.
          Bo juz dyrdymaly mialem w glowie.
          A zwlaszcza, ze islamisci od razu by dekapitowali, tu zas krwi ni cienia, zadne gardlo nie zostalo poderzniete. Oj, glupkow paru poszarpali i tyle.
          Rzeczywiscie musze zrewidowac jak zwykle przesadzone doniesienia polskojezycznych mainstreamow.Jeszcze raz: dzieki.
          • maria421 Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 11:23
            Chris, ja rozumiem ze Ty sobie jaja robisz, ale sednem sprawy jest po prostu HIPOKRYZJA tzw. "postepowych" mediow.

            Tu masz doskonala ilustracje :

            https://planken.org/images/various/20100919-quran-bible-flush.jpg
            • felinecaline Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 12:25
              wyborcza.pl/1,75475,16231860,Co_mowi_Chrystus_w_spektaklu__Golgota_Picnic___Przeczytaj_.html#CukGW
              • maria421 Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 12:40
                Feline, dla chrzescijanina to co mowi Chrysus zawarte jest w Ewangeliach , tak wiec wkladanie jakiemus teatralnemu Chrystusowi slow sprzecznych z przeslaniem Ewangelii jest uwazane przez chrzescijan za obraze Chrystusa.

                Osobiscie, ja , chrzescijanka, mysle ze Chrystus by takiemu "artyscie" powiedzial "Panie wybacz bo nie wie co czyni", moja jedyna reakcja na takie "dziela sztuki" jest ich bojkot, ale z pewnoscia nie bralabym udzialu w pikiecie pod teatrem.

                To co mnie wkurza to wlsnie ta cholerna HIPOKRYZJA, dobrze zobrazowana na obrazku jaki zamiescilam.
                • felinecaline Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 13:19
                  Mario, wyznaje, ze jestem niedoksztalcona "w pismie", wytlumacz mi, prosze, kazda z Ewangelii" jest jak zawsze slyszalam na kazaniach wedlug ktoregos z 4 apostolow - ewangelistow, nie ma jakiejs piatej wg samego Chrystusa? Gratuluje ci pewnosci, ze Ewangelisci byli absolutnie bezstronni i absolutnie dokladnie Go cytowali. Ja tej pewnosci jakos nie mam...:(
                  A choc gotowa jestem poznac dokladny tekst ingryminowanej sztuki ani Koranu, ani Starego ani Nowego Testamentu wciskac do wc sklonna nie jestem, szanuje zawarta w nich madrosc ludzkosci taka, jaka ona byla kilka tysiecy lat temu, kiedy owe swiete ksiegi powstawaly, jednak wierzac, ze Bog dzialal swiadomie dajac czlowiekowi rozum (a przeciez jest On nieomylny) to dozwolil tym samym, by w swoim przyszlym istnieniu ludzkosc te madrosc powiekszala (nawet kosztem sporadycznego zejscia na manowce i kilku siniakow i zadrapan wyniesionych z takich doswiadczen.
                  • maria421 Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 14:45
                    felinecaline napisała:

                    > Mario, wyznaje, ze jestem niedoksztalcona "w pismie", wytlumacz mi, prosze, kaz
                    > da z Ewangelii" jest jak zawsze slyszalam na kazaniach wedlug ktoregos z 4 a
                    > postolow - ewangelistow
                    , nie ma jakiejs piatej wg samego Chrystusa? Gratulu
                    > je ci pewnosci, ze Ewangelisci byli absolutnie bezstronni i absolutnie dokladni
                    > e Go cytowali. Ja tej pewnosci jakos nie mam...:(

                    Sa 4 Ewangelie synoptyczne , czy tez kanoniczne jak wolisz (wg. sw. Marka, Mateusza, Jana, Lukasza) i kilka ewangeli apokryficznych, ale w apokryfach nie ma zadnej Ewangelii wg. samego Chrystusa.

                    Oczywiscie ze ewagelisci, bedac zwolennikami Jezusa nie byli bezstronni, byli po stronie Jezusa. Biorac pod uwage odstep czasowy od wydarzen opisywanych w Ewangeliach do czasu ich spisania nie przypuszczam tez zeby Go doslownie cytowali. Ale wszystki 4 Ewangelie synoptyczne sa zgodne miedzy soba.
                    Wiec jezeli nie z nich, to z czego mam czerpac wiedze o Jezusie?

                    > A choc gotowa jestem poznac dokladny tekst ingryminowanej sztuki ani Koranu, an
                    > i Starego ani Nowego Testamentu wciskac do wc sklonna nie jestem, szanuje zawar
                    > ta w nich madrosc ludzkosci taka, jaka ona byla kilka tysiecy lat temu, kiedy o
                    > we swiete ksiegi powstawaly, jednak wierzac, ze Bog dzialal swiadomie dajac czl
                    > owiekowi rozum (a przeciez jest On nieomylny) to dozwolil tym samym, by w swo
                    > im przyszlym istnieniu ludzkosc te madrosc powiekszala (nawet kosztem sporadycz
                    > nego zejscia na manowce i kilku siniakow i zadrapan wyniesionych z takich doswi
                    > adczen.

                    Dlatego napisalam wczesniej ze sam Chrystus zereagowalby pewnie na te sztuke "Panie wybacz im bo nie wiedza co czynia" :-)

                    • felinecaline Re: "Golgota Picnic" 28.06.14, 16:57
                      A jakby zareagowal Chrystus na te wszystkie bojowki?
                      • maria421 Re: "Golgota Picnic" 29.06.14, 09:34
                        felinecaline napisała:

                        > A jakby zareagowal Chrystus na te wszystkie bojowki?

                        Bojowki??? Przeciez nikt tam nie zostal pobity!
            • chris-joe Re: "Golgota Picnic" 02.07.14, 21:51
              Juz spiesze wyjasnic, bo basn o bestialskim przesladowaniu KK staje sie basnia bardzo popularna wsrod religijnego motlochu, dla samego KK zas jest ona strategicznie niezwykle wygodna.

              Przyjete jest, ze zyd nie wtraca sie do oceny chrzescijanstwa, chrzescijanin do reformowania islamu, muzulmanin do dogmatow chrzescijanskich. Wsrod komediantow stand-up z mormonow dworuje sobie (ex)mormon, stereotypami o muzulmanach zabawia muzulmanin, z wychowania katolickego drwi Wloch (lecz Z PEWNOSCIA nie Polak).

              Zyd w Izraelu moze pomstowac na temat np. zydowskich ortodoksow badz ubolewac nad tym ze panstwo prawo udzielania slubow oddalo na wylacznosc Synagodze. Podobnym tez sposobem w Polsce Polak moze/musi sie do wszechobecnego katolicyzmu odniesc. Moze to zrobic lezac plackiem przed oltarzem, ale tez poddajac religijnosc swego kraju analizie- humorem, sztuka; z uwielbieniem ale tez z watpliowsciami czy obawami. Moze tez poszukiwac limitow dopuszczalnego dyskursu na ten temat, limity te probowac przesuwac, kwestionowac.

              Naturalizowany w Polsce Chinczyk-buddysta natomiast musialby sie ostro wyginac, by podobne zabiegi mu sie udaly. Nawet jego corce jednak, chocby w Polsce sie urodzila i tam wychowala na lonie lokalnej parafii, to prawo niekoniecznie bedzie dane.

              Francuz czy Niemiec moze sie glosno zastanawiac nad spolecznymi reperkusjami coraz silniejszej obecnosci muzulmanow w zyciu publicznym swego kraju, a raczej nad reperkusjami proponowanej przez czesc z nich forme publicznie demonstrowanej religijnosci w ogole. Francja i Niemcy moga tez odpowiednio probowac taka forme religijnosci prawnie regulowac. Jednak Niemcowi czy Francuzowi nie ujdzie juz tak latwo krytykowac "nature" Islamu, tak jak muzulmaninowi w Niemczech nie uda sie pewnie wtracac do dogmatow chrzescijanstwa.
              Innymi slowy: niemiecki chrzescijanin moze sobie (byc moze) pozwolic na twoj przykladowy rysunek z Biblia w klopie, niemiecki muzulmanin raczej nie. I odwrotnie.

              Faktem tez jest, ze czesto wszelki krytycyzm wobec Islamu/muzulmanow spotyka sie z brutalnymi aktami terroru ze strony radykalnych fanatykow muzulmanskich, co powoduje ze wielu publicystow najzwyczajniej unika takich wypowiedzi w obawie o swoje zycie.

              I ten wlasnie fakt stal sie ostatnio w krajach tradycyjnie chrzescijanskich przedmiotem niezwyklej zazdrosci ze strony radyklanych chrzescijanskich fundamentalistow oraz najzwyczajniejszego narodowo-prawicowego motlochu. Ze skoro terrorystom islamskim udaje sie zastraszyc wolnosc wypowiedzi, to i my sprobujemy podobna strategie. Ze skoro islamski fundamentalizm nie dopuszcza do dyskursu nt. religia vs. spoleczenstwo/kultura/panstwo, to i my do tego nie dopuscimy.

              I z tym wlasnie mamy do czynienia obecnie w takiej, na ten przyklad, Polsce. Oczywiscie, fakt radykalizacji czesci swiata muzulmanskiego jest nieslychanie na reke polskiemu KK. Bo mimo ze przecietny Polak w Polsce z Islamem nie zetknal sie NIGDY, to KK -wspierane przez lokalna endecje, prostacki parafialny motloch oraz narodowo-kibolskie bojowki- radykalizuje sie niezwykle chetnie. W celach oczywistych. I bynajmniej nie o "odpor dla Islamu" tu chodzi.
    • blues28 Sobota 28.06.14, 09:15
      Pogoda piękna a mnie boli głowa i ogólnie jestem rozmemłana.
      Zrobię dobry uczynek i posprzątam, bo do żadnych innych interakcji się chwilowo nie nadaję.
      Ale wcześniej wezmę prysznic, może postawi mnie do pionu.
      Później mam proszony obiad (znaczy ja jestem proszona), więc dalej będę się gościować, to tak w nawiązaniu do wątku gościowego.

      Miłego dnia!
      • maria421 Re: Sobota 28.06.14, 09:37
        Pogoda taka sobie, troche chmur, troche slonca.

        Musze wyprac, czyli wlozyc brudne rzeczy do pralki, potem lece na zakupy, mam ochote na czeresnie. Na obiad pewno sobie salate zrobie czy cos w tym stylu, nie chce mi sie gotowac.

        Milej soboty:)
        • morsa Re: Sobota 28.06.14, 14:29
          LADA mnie dobija;-((( Pomimo ze przestrzegam scislej diety,
          odmawiam sobie prawie wszystkiego co lubie i na co mam ochote,
          to poziom cukru stale rosnie - pomimo zwiekszonych dawek insuliny.
          650 mg/dl (ponad 36 mmol/l) nie jest normalne.
          Ten typ jest wyjatkowo agresywny! Mam dosyc!!! Kiedy to sie wreszcie
          ureguluje? Kiedy waga zamiast spadac stanie w miejscu albo pojdzie w gore?
          15 kg w ciagu pol roku???
          Pozatym pogoda tez taka sobie, ale mnie to pasuje. Jeszcze trzy tygodnie pracy,
          pozniej urlop. Moze padac - ja na plaze nie pojde ludzi straszyc ;-))))
          Carpe diem
          • maria421 Re: Sobota 28.06.14, 14:47
            Oj, Morsa, powaznie to wyglada, ale zupelnie nie wiem co Ci na to powiedziec :(
          • blues28 Re: Sobota 28.06.14, 18:44
            Morsuniu, strasznie mi przykro :(((
            Obracasz się w środowisku medycznym więc z żadnymi madrymi radami nie wystąpię, bo masz specjalistów na miejscu. Mam nadzieje na szybką i prawidłową diagnozę.
            Ściskam mocno!
    • blues28 Sobotnie popołudnie 28.06.14, 19:07
      Jest ciepło i miło ale nadciągają czarne chmury, Jutro ma lać.
      Sprzatając zapamietale uszkodziłam sobie prawy kciuk i teraz jest spuchniety i fioletowy. Cos mam z tym palcem, bo tydzień temu było podobnie.
      Nawet miałam trudności z trzymaniem noża na proszonym obiedzie i jedzeniem z tzw. ogładą. Kurcze, jak taki kciuk jest człeku potrzebny.
      Zaraz zasiądę na tarasie i będę kończyć Wpływowe kobiety II Rzeczpospolitej wspomnianego juz wcześniej Kopera. Bardzo podobał mi się szkic o Nałkowskiej, nie przypuszczałam, że była tak chłopozależna.
      O Dąbrowskiej mniej, szkic za ubogi na mój gust ale znowuż o Jadwidze Unrug Witkiewiczowej i samym Witkacym bardzo bogato i ciekawie. No ale Witkacy był oryginałem a jego listy do Jadwigi zachowały sie prawie w komplecie.
      Teraz wezmę się za Marię Morską.
      • iwannabesedated Re: Sobotnie popołudnie 28.06.14, 20:40
        Bluesie, Nałkowska, Dąbrowska oraz Iwaszkiewiczowa to były fascynujące osoby. Czytałam Nałkowskiej Dzienniki, chyba zastrzegła, że się mogły ukazać dopiero w jakiś czas po jej śmierci, no jest co czytać. Na dodatek monumentalna praca edytorska, opatrzone są kupą przypisów odkrywających przed czytelnikiem mnóstwo niuansów, których inaczej by nie zrozumiał. Dąbrowskiej też czytałam jakieś wspominki, albo jej, albo jej kochanki, już nie pamiętam, też rącza kobieta to była i soczysta. Także samo Iwaszkiewiczowa. Barwne i fascynujące to były postaci, skrywające się za tymi dość płaskimi laurkami, które nam sprzedawano w szkole.

        Właśnie sobie daję pałę z uważnego czytania foruma.... Doczytałam, że Luiza się po podróży nabawiła kłopotu z nogą, cholera jasna, czy naprawdę oni muszą tak ekonomizować na przestrzeni w tych samolotach??? Już lata temu odkryto, że to jest naprawdę niebezpieczne, a miejsca jak były małe - tak się robią mniejsze tylko.... Wiecie, jak pierwszy raz leciałam transkontynentalnym lotem, to w na pokładzie były jakieś takie lounge, był barek gdzie można było się przejść, powisieć tam, pogadać z współpasażerami, jakieś humanitarne warunki panowały....

        Doczytałam też że feline ma nick bo była kotowata, hehehe, a Pyton kupił kabanosy. Kabanosy są boskie, i mnie w ogóle natchnęło aby stworzyć nowy wątek bowiem zainspirowała mnie na fejsie moja cioteczna siostra, której się objawiło, że obecnie ludzie traktują religijne swoje nawyki żywieniowe. To znaczy z tym co się je idzie cała ideologia, czyli zespół wierzeń.
        • felinecaline Re: Sobotnie popołudnie 28.06.14, 21:38
          Stokrotko - kotowata bylam, jestem i bede do konca moich dni.
        • roseanne Re: Sobotnie popołudnie 28.06.14, 22:52
          ideologii do zarcia nie dorabiam, alergii i ograniczen medycznych mam az nadto


          natmiast od vegan nasluchalam sie, ze hej
          • maria421 Niedziela 29.06.14, 09:41
            Ponura i chlodna i tak sie na caly dzien zapowiada.

            Corka z Warszawy donosi ze tam tez leje i jej wypad z kolezanka do Lazienek pewnie sie nie uda.

            Do kitu z takim czerwcem, ale milej niedzieli i tak zycze :)
            • blues28 Re: Niedziela 29.06.14, 10:19
              U mnie też ma/może lać ale jest ciepło. Zaraz ide na poranną kawę ze świeżą domową drożdżówką. Widział kto takie rozpasanie? Ja domowe drożdżówy bardzo lubie :-) Bez dodatkowych ideologii :-))

              Stokrociu, ja sie po cichu wstydam, że czytam szkice zamiast sięgnąć do listów, pamiętników, ale na razie bardzo mi służy generalne odświeżenie informacji o ludziach mnie interesujących czy to z okresu II Rzeczpospolitej czy PRLu. Bo wcześniejsze przekazy były spaczone po linii i na bazie, a potem ja wyjechałam, no i tak.
              Odświeżenie informacji o grupie osób pozwala mi wyłowić tych naprawdę mnie interesujących i wtedy zgłębić.
              Siegnę po pamietniki Anki Kowalskiej, bo Dąbrowska mnie bardzo interesuje, był to kawał cholery, ale za to jak pisała! Słonimski jej nie znosił i nazywał ja skrzyżowaniem pekińczyka z Piastem Kołodziejem. Coś w tym jest.
              No i muszę przeczytać listy Witkacego do Jadwigi, bo cytowane fragmenty to miodzio :-)

              Piszesz, że czytasz nieuważnie. A co ja mam powiedzieć? Xur poprosił o pewną wskazówkę, a ja ją jak gimnazialistkę oprowadziłam po zabytkach!! Mam nadzieję, że Xurek się nie obraziła.
              A z drugiej strony widział kto takie zoboczenie na przewodnika turystycznego?

              No to spadam na tę drożdżówkę, miłego dnia życząc!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 29.06.14, 12:19
      Wczoraj w Strasburgu nie obylo sie bez przygod. Miala byc sucha pogoda, deszcz zapowiedzieli dopiero od niedzieli, wiec na duze chodzenie ubralam buty wygodne, czyli espadryle na koturnie sznurkowym, oczywiscie. Po drodze mielismy polgodzinny postoj pociagu w Wissemburgu, gdzie poszlysmy do toalety dworcowej, gdyz obie bedace w pociagu byly jak zwykle nieczynne. Jak tylko weszlam do automatycznej toalety, to drzwi sie zamknely na amen, swiatlo zgaslo, za to wlaczyly sie sikawki ktore myly i klop i podloge. Kto zgadnie w jakim stanie doszlam spowrotem do pociagu? Stamtad pociag jechal pol godziny do S., w tym czasie nogi mi wyschly. Na dworcu w S. przywital nas lekki deszczyk, ktory juz na ulicy Dworcowej zamienil sie w silny. Doszlysmy do zaplanowanej restauracji w Pettite France ale juz po wyjsciu stamtad stwierdzilam, ze jeden z butow niebezpiecznie sie rozkleil. Na szczescie byly wielkie wyprzedaze, na szczescie mialam i tak w planie nabycie butow. Nabylam zreszta dwie pary, espadryle (kolejne) zapakowalam, ubralam buty ze skorki a rozklejone buty oddalam na smieci. Chodzilysmy jeszcze pare godzin po miescie, po sklepach, siedzialysmy w ulicznej kawiarence i odwiedzilysmy to i owo. Bylo pieknie, bo jak tylko buty wyrzucilam, to zaswiecilo slonce i bylo bosko. W drodze powrotnej z najwyzszym wysilkiem doszlam do placu dworcowego, gdzie Edda - czujna towarzyszka - wyciagnela swoje plastry z torebki i okleilam najwazniejsze miejsca na stopie. Nie bylam w stanie inaczej dojsc do pociagu. Buty sa urocze, ale chodzenie pare godzin w nowych butach na golych stopach to lekkomyslnosc. Mam na prawej stopie 3 otarcia, na lewej dwa. Moglo byc gorzej. A dzien byl przepiekny.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 29.06.14, 12:54
        Ewa, nie wiem czy sie smiec, czy wspolczuc....

        Nienawidze automatycznych toalet!
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 29.06.14, 12:59
          smiac, konicznie smiac, Marysiu:))) Ja juz raz mialam, gorsza sytuacje we Wloszech. Zaparkowalismy na wiekszym parkingu i poszlam do takiego automatu. W momencie gdy opuscilam spodnie, otwarly sie drzwi, a akurat przechodzila jakas wieksza grupa z autobusu wycieczkowego... Tak wiec jestem zaprawiona w dziwnych sytuacjach i tez uniukam jak moge automatow. Nota bene ten maly pociag do S., Alsace Express, sklada sie z dwoch wagonow w ktorych od lat zamkniete sa klopy. Konduktorzy mowia albo ze nie ma wody do splukiwania, albo ze jest klop zatkany, ale wiadomo: nie chce im sie klopa sprzatac...
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 262 :-))) 29.06.14, 13:25
            A wiesz, Ewa, ze ja najpierw zrozumialam ze Wy sie do Salzburga na te zakupy wybieracie? I nawet sobie pomyslalam "ze tez im sie chce taki kawal drogi jechac"... Dopiero Alsace Express sprowadzil mnei na wlasciwy szlak :)
    • jutka1 Poniedziałek, leje :-/// 30.06.14, 10:31
      Jasny gwint. Leje jak z cebra. :-(
      Chłodno: 15C, najwyżej 17C dzisiaj. :-///

      Na wejściu zaczęłam dzień zawodowy od vqrvienia na zawalenie ważnej rzeczy przez jedną laskę, i to zawalenia takiego, że nie da się odkręcić, bo poszło do druku. QRVAMAĆ.
      Jak cały tydzień ma być taki, to ja pierdolę, nie wychodzę z łóżka przez resztę tygodnia.

      I tym vqrvionym akcentem... milszego dnia życzę.

      • ewa553 Re: Poniedziałek, leje :-/// 30.06.14, 10:42
        U mnie chmury przepiekne sie klebia, ale swieci rownoczesnie slonce. 22 stopnie. Pewnie bedzie jak wczoraj, ze co pare godzin lunie krotko i tresciwie. Moj ogrod ozyl. Kupilam w czwartek chyba fajny kwiat ktorego nie mogla przesadzic do ziemi, bo ziemia byla za twarda na kopanie...
        Teraz wezme sie za odgruzowanie mieszkania, wieczorem o 19-tej zebranie. Reszte trzeba bedzie jakos milo zagospodarowac. Moze zadzwonie po Edde i zjemy cos razem? Zrobilam wczoraj pyszna salatke ziemniaczana Fedory, trzeba tylko cos do niej wymyslic. Moze po prostu zrobie mizerie, na ktora mam tez ochote? Bedzie smieszny obiad: mizeria i salatka ziemniaczana:)) Ide dzwonic do Eddy:))
        • maria421 Re: Poniedziałek, leje :-/// 30.06.14, 11:38
          Nie leje, nawet jest cieplej niz wczoraj i nawet slonce niesmialo wychodzi zza chmur. Ale to nie znaczy ze jeszcze nie bedzie lalo. Na szczescie zapowiadaja ocieplenie.

          No to kto mi w koncu poda przepis na te slawna salatke Fedory?
          • jutka1 Re: Poniedziałek, leje :-/// 30.06.14, 11:48
            Napisz do Fedory na skrzynkę GW, to Ci mailem wyśle. :-)))
            • jutka1 No to zamykam :-))) 30.06.14, 11:50
              ... i lecę otworzyć nowe pierdulum. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka