Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 272 :-)))

24.08.14, 00:20
Otwarte :-)
Dobranoc :-)
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 01:07
      w verdun w ten weekend sadewalksale, czyli wyprzedaz szmelcu, albo zaleglosci magazynowych okololetnich, w sumie najlepsze okazje w sklepie sportowym, reszta be

      jutro uciekamy na polnoc, bedziemy siedziec na kamieniach i wypatrywac wielorybow
      moze sie zalapiemy na koncowke lokalnego sezonu jagodowego

      przy dobrych wiatrach net tam mozna zlapac, to moze sie odezwe :-)
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 08:50
        Rose, a gdzie jest ta "północ"? Daleko jedziecie?
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 13:31
          nad fjord, l' ans st jean to nasza baza, potem wycieczki po okolicy, tadussac
      • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 09:30
        Plan wypatrywania wielorybów bardzo mi się podoba nawet jeśli netu nie da się złapać :-)
        Enjoy!
    • jutka1 Niedziela klasyczna 24.08.14, 09:03
      Pogoda wróciła do stanu szaro-burego. No cóż.
      Dzień zapowiada się przyjemnie. Po ablucjach kosmetycznych jadę do mamy na obiad i spotkanie z wizytującym "drugim tatuśkiem". Popołudnie spędzę z nimi i z siostrą, a wieczorem zacznę się pakować, bo jutro mogę mieć mało czasu.

      Poza tym noce są już zimne, i dom zaczyna się ochładzać...

      Miłej niedzieli :-)
      • maria421 Re: Niedziela klasyczna 24.08.14, 09:20
        Tylko 10 stopni na termometrze i rano lazienka zimna jak ide pod prysznic.
        Po poludniu przychodza goscie na kawe i ciasto, ale chyba na tarasie bedzie za zimno, nawet gdyby nie padalo.

        Gdzie jest nowe snulum, bo musze napisac co mi sie snilo zanim zapomne?
        • jutka1 Re: Niedziela klasyczna 24.08.14, 09:26
          Na nowe snulum musisz poczekać, aż się Stokrotka obudzi. :-))))))))
      • blues28 Re: Niedziela klasyczna 24.08.14, 09:38
        Jutka, miłego pobytu w Warszawie i jeszcze milszych spotkań :-)
        Mam nadzieję, że pogoda Cie dopieści, bo jak ja byłam i marzyłam o powałęsaniu się to non stop lało i zimno było jak diabli.

        U mnie słońce ale rześko. Nie przeszkadza mi to, nawet lubie narzucić mały żakiecik. I tak już za pare dni nieodwołalnie wpadne w upalne lato i gwarantowane +30 parę do poczatków/połowy października.
        Dziś dzień u dinozaurów i w mini zoo. Oraz przejazd staroświeckim parowozikiem :-) Nie, nie zdziecinniałam na starość tylko bawię najmłodsze pokolenie, które pasjonuje się takimi atrakcjami :-)
        • jutka1 Re: Niedziela klasyczna 24.08.14, 09:45
          Właśnie sprawdziłam prognozę pogody dla Warszawy na czas mojego pobytu: zimno, poniżej 20C, w środę deszcz i burze, poza tym OK. A że w środę będę cały dzień i wieczór na spotkaniach, więc mi to nie robi. :-)
        • iwannabesedated Re: Niedziela klasyczna 24.08.14, 14:43
          HAHAHA! No i wszystko jasne....

          Wlazłam najpierw na listę dywanową i się zdumiałam bo mnie Blues zjebał za domniemane wyszydzenie eremickiego marzenia Swiatly - jak ja mu sama wskazałam pewną interesującą i dostępną możliwość tegoż marzenia realizacji...

          A teraz widzę przyczynę, Blues pewnie wykorzystuje swoje pokłady zwyczajowej cierpliwości i pogody (zresztą ogromne) - na bejbisiterowanie lub raczej bejbiganianie, bejbipilnowanie i bejbiokiełznywanie pociech swoich krewniaków, bo to już kolejny raz coś tutaj nadmienia o świadczeniach tego typu serwisów. Oh well.... Czekam więc niecierpliwie na powrót Bluesa do Madrytu i zwykłej, dla forumowych wygłupów wyrozumiałej siebie.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 09:41
      Termometr pokazuje 20 stopni, co jest wierutnym klamstwem, bo z balkonu zieje zimnica. Zaraz jade na wycieczke, zabieram cieply polar (jak sie to w Polsce chyba nazywa?).
      Do zobaczenia wieczorem!
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 09:48
        Miłej wycieczki, Basiu. :-)
        A ja spadam hennować wlosy. :-)
        • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 14:49
          Hennujesz włosy Pytko??? Ja tego czynu dokonałam wtedy co Ci tak jojczyłam, pamiętasz? POMOGŁO! I włosy mam zrobione.

          U mnie też się ochłodziło, dzien siąpiący i deszczowy, a ja odpoczywam w błogości bo się wczoraj wykończyłam pakowaniem naboju dla chłopa, co wzięli ze sobą znajomi.

          Planów na razie nie mam żadnych, natomiast pewnie będę robić ciąg dalszy segregowania zawartości mieszkania. Ileż to zbędnego kompletnie chłamu gromadzi wokół siebie człowiek i z jakim straszliwym trudem się tego pozbywa.... Mój stan umysłu niech zobrazuje fakt, iż pomyślałam sobie (choć na szczęście była to myśl jednorazowa), że wojny mają ten pozytywny aspekt iż wybawiają nieszczęsną ludność spod opresji przedmiotów w sposób szybki i radykalny....
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 19:20
            Zahennowałam dzisiaj, a właściwie hennopodobnym szamponem koloryzującym potraktowałam, i też mi to lepiej zrobiło na całokształt. Może to jest po prostu antidotum na wszystko? Hmmm.

            Zmiąchana jestem trochę, nie wiedzieć czemu. Od myśli głowa mi spuchła zapewne, ten nagły wyjazd do Warszawy mi powalił kilka lokalnych planów, będę musiała odkręcać i przekładać, a nie mogę dopóki się w Warszawie nie dowiem, o co chodzi. No i może dlatego jestem zmiąchana: lista problemów jest, a rozwiązywać nie mogę zacząć.
            Eeeeee. Naleję sobie gruzińskiego wina i poczytam książkę, może sfrąknięcie odpuści. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 19:20
      No i wrocilam z wycieczki i bylo jak zwykle wspaniale, choc dwa razy tak lunelo, jakby ktos wiadra na gorze wyproznial.. Potem bylo jadelko w knajpce rustykalnej, wiejskiej, po prostu rewelacyjnie. A potem jadac przez gorska wioche zahaczylismy o gospodarstwo w ktorym sprzedawali swoje wyroby i nabylam m.in. kozi ser, co jeszcze tak wspanialego nie jadlam!
      Dobrze ze patrzalam na licznik: to jest tylko 30 km ode mnie, tyle ze w gorkach (dzis bylismy na 690 m), ale warto podskoczyc chocby po ten ser... Zapraszam chetnych na wycieczke!
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 24.08.14, 20:41
        Kusicielka. Uwielbiam kozie sery. :-)
    • jutka1 Poniedziałek, słońce :-) 25.08.14, 08:24
      Poranek jest piękny, świeci słońce, ptaszory się drą. A tu sprawdzam temperaturę i ze zdumieniem widzę 9C (!). Maksymalna dzisiaj: 19C. :-/
      Dobrze chociaż, że nie zapowiadają deszczu.

      Plany na dzisiaj poniedziałkowe, czyli dzień "na mieście". Ufff.

      Miłego poniedziałku :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek, słońce :-) 25.08.14, 08:48
        Tu natomiast poniedzialek szary i ponury i nawet na zadne slonce sie nie zapowiada.

        Milego dnia niezaleznie od pogody:)

        • ewa553 Re: Poniedziałek, słońce :-) 25.08.14, 09:22
          Lekkie zachmurzenie, 16 stopni. Zalatwie kilka telefonow, zajrze do ogrodu, a po poludniu idziemy do kina. Nienajgorszy dzien. Zatankowalam wczoraj w gorkach tyle piekna w duszy, ze starczy na tydzien. A za tydzie: a piac, od nowa:)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 25.08.14, 16:21
      GW donosi o szpiegach trenowanych na "Romeo" do uwodzenia kobiet, przy nich pewnie nasz rodzimy Agent Tomek byl dyletantem.

      Czesto sie zastanawiam dlaczego kobiety, szczegolnie te dojrzale, samodzielne , traca rozum dla faceta. Dlaczego daja sie nabrac oszustom matrymonialnym i laduja w nich pieniadze nawet kosztem popadniecia w dlugi? Dlaczego finansuja facetow ktorych znaja tylko wirtualnie?
      Dlaczego dojrzale kobiety, czasem w moim wieku, wierza ze moga byc obiektem milosci o 20 lat mlodszego kelnera z egzotycznych wakacji?

      Rozumiem potrzebe milosci itp., ale nie rozumiem wylaczania mozgu.
      • swiatlo Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 25.08.14, 22:01
        Jest wiele rzeczy w kobietach których ja nie pojmuję kompletnie.
        Byliśmy kiedyś na spacerze z dorosłą cóką i paroma jej koleżankami i akurat przechodził jakiś redneck obok nas. Około 25 lat, twarz typowego amerykańskiego rednecka, opalony na czerwono, spod podkoszulka bez rękawów widać mięśnie i tatuaże, w gębie powybijane zęby. Obok rozwalający się truck z muzyką country. Pewny siebie, nieokrzesany sposób bycia i redneckowy akcent. Pod pachą paczka budwaisera, a w samochodzie kilka pistoletów. Widać że bycie kobietą takiego to bycie niewolnicą traktowaną jako kolejny przedmiot w trailerze obok arsenału broni, łódki i trucka.
        I co? Tym miastowym wykształconym dziewczynom aż oczy się zaświeciły. Nie tylko im. Już kilka razy zaobserwowałem regułę że nie wiem jak wykształcona dziewczyna, to jak tylko śmierdzisz potem i masz cwaniacki brutalny sposób bycia to żadna ci się nie oprze.
        Cholera, chyba przestanę się myć, zapuszczę sobie mullet i kupię trucka. I wybiję sobie parę zębów. Kobiety chyba lubią być bite i wykorzystywane. Ja tutaj się bije o ich prawa, a tymczasem wszystko co one chcą to cuchnący brutalny byczek przewalający je po nocach w pozycji na rumaka, albo bijący po gębie jak się opierają. Ewolucja jednak tak daleko się nie posunęła. :)

        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 25.08.14, 22:48
          Bardzo częsta przypadłość: wysnuwanie wniosków i uogólnień na podstawie jednostkowych obserwacji.
          Możesz kontynuować się myć, Światło, bez problemu.
          :-)
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 26.08.14, 08:36
            Swiatlo, zareczam Ci ze u 99% dziewczyn (wyksztalconych czy nie), taki redneck nie ma szans.
            To, o czym ja pisze to ten 1% kobiet, ktorych zrozumiac absolutnie nie potrafie.
            • swiatlo Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 26.08.14, 09:21
              maria421 napisała:

              > Swiatlo, zareczam Ci ze u 99% dziewczyn (wyksztalconych czy nie), taki redneck
              > nie ma szans.
              > To, o czym ja pisze to ten 1% kobiet, ktorych zrozumiac absolutnie nie potrafie

              Mi się wydaje że nie 1%, ale lekko z 50%.
              Wydaje mi się że dla grubo ponad połowy kobiet wydolność faceta jako buchaja jest najważniejszym kryterium doboru. A rednecki akurat plasują się wysoko w tej chierarchi.


              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 26.08.14, 13:14
                Swiatlo, rownie dobrze mozna by powiedziec ze dla "lekko z 50%" facetow najwazniejszym kryteriem doboru kobiet jest ich seksualna dyspozycyjnosc.

                Jest to naukowo udowodnione, ze mlode kobiety szukaja partnera bedacego w stanie zapewnic byt potomstwu , czyli kogos fizycznie silnego , ale i z dobra pozycja.
                Faceci natomiast szukaja partnerki ktora by im rodzila dzieci, dlatego wieksze powodzenie maja kobiety z wyraznymi zewnetrznymi cechami kobiecosci.
                Wszytsko to sie odbywa nieswiadomie, bo tak juz nasz gatunek ma zakodowane.
    • jutka1 Wtorek, deszcz 26.08.14, 09:12
      Pada drobny deszcz. Sądząc po wyglądzie kałuż, padało całą noc.
      Powoli się dopakowuję, koło jedenastej wychodzę.
      Za każdym razem, kiedy jadę do Warszawy, zdaję sobie sprawę, jak cholernie daleko jestem. Ale podobno od grudnia mają z Wrocławia do Warszawy śmigać pendolino, co skróci czas dojazdu o jakieś 2 godziny. Jipppiii.

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 09:21
        Tu tez deszcz, ale juz nie tak intensywny jak w nocy. Wybieram sie na shopping do miasta i chyba juz zaloze pikowana kurteczke bo zimno jakby to nie sierpien a pazdziernik byl.

        • ewa553 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 09:57
          W nocy chyba padalo, teraz nie i jest 19 stopni. Musze zrobic zakupy i to niestety nie jakis fajny shoping, tylko podstawowe produkty dla kotow i dla mnie. Lodowka swieci pustka.. Chleba nie mam.. Ale wstapie potem do ogrodu zebrac znowu troche jablek i bede dzis robis Apfelmus..
          Za to wczoraj bylam w kinie na uroczym filmie "Monsieur Claude i jego corki". Urocza francuska komedia. Nie chadzam na komedie, ale po tym "prawie najlepszym przyjacielu" i wcuorajszym filmie chyba zaczne wypatrywac francuskich komedii. Polecam.
          • ewa553 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 09:59
            Wiem ze jestem w oczach Swiatly stara i moje zdanie sie nie liczy, ale dla Was podaje: nigdy ani mnie ani znanym mi dziewczynom (dawniej) czy kobietom (pozniej) facet muskularny nie mial szans. Nawet jesli byl swiezo spod prysznica.
            • maria421 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 13:05
              Mnie muskuly u faceta nigdy nie przeszkadzaly, ale liczyl sie zawsze caloksztalt. I mily zapach, naturalnie :)

              Wrocilam z miasta, zdaje sie ze sie ociepla. Kupilam sweterek, bylam na sushi i to wszystko.
              • ewa553 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 13:14
                ja na widok muskularnego faceta myslalam tylko "sila minus rozum".
                Wrocilam z zakupow, zgrzalam sie, bo temp.podskoczyla na 21 stopni i jest na dodatek parno. Zebralam znowu koszyk jablek, bede przez nastepne godziny kroic, kroic, wykrawac, kroic...
                • maria421 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 13:17
                  Wiesz, Ewa, mnie tez faceci wytrenowani na silowni i z przerosnietymi muskulami przerazaja, ale przeciez sa tez ci, ktorzy sa po prostu dobrze zbudowani, wysportowani i maja wszysto co potrzeba.
                  Ale w moim wieku takich juz nie ma :(
                  • xurek Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 12:57
                    Ja tu nie mam redneckow pod reka, ale za to widze w kosciele tudziez „klubie ziomkowskim“ mojego meza oraz na roznych afrykanskich imprezach taka ilosc malzenstw „on z Afryki i przed trzydziestka + ona Europejka i po piecdziesiatce“ ze mam powazne obawy czy to tylko 1% zenskieje populacj interesuje sie takimi zwiazkami. Watpie rowniez, ze jest to jak mowi Swiatlo 50%, ale jest to ilosc „rzucajaca sie w oczy“.

                    Najbardziej szokuje w tym fenomenie to, ze wiekszosc tych “dojrzalych zon” ma dobre wyksztalcenie, dobra prace i nieraz dla takiego slabo wyksztalconego chlopaka z ktorym z racji slabej znajomosci jezykow trudno im sie porozumiec, rozwiodly sie z dlugoletnim mezem i zerwaly kontakty z wlasnymi zaszokowanymi nastoletnimi dziecmi.

                    Ja co prawda bardzo dobrze potafie zrozumiec, ze mezczyna typu “chlopaki na budowie” moze sie fizycznie podobac, bo robi wrazenie silnego, wysportowanego, ma przewaznie ladna sylwetke, opalona skore i porusza sie z wieksza swoboda niz taki “model biurowy”. Ale taka fizycznosc nie poparta intelektem I odpowiedzim charakterem powinna znudzic sie szybciej niz dochodzi do jakiegos powaznego zwiazku. Tak mnie sie przynajmiej wydaje.

                    Dowiedziec sie skad to sie bierze nie da rady, bo te panie strasznie sie obruszaja i obrazaja gdy je o to zapytac i twierdza ze to “najnormalniejszy zwiazek swiata powstaly na baize milosci, wzajemnego zrozumienia i wspolnych zainteresowan”. Z ta druga strona znacznie latwiej pogadac i wiekszosci wypaadkow chodzi albo o prawo pobytu albo o kase albo o obydwa na raz a w tych niewielu pozostalych o sympatie i rodzaj podziwu, ale rowniez w tych wypadkach dla tych facetow sa to zwiazki przejsciowe na drodze to tego “prawdziwego z dziecmi”.
                    • maria421 Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 13:50
                      Tak to, niestety jest, ze mezczyzni i kobiety nierowno sie starzeja. Niby sie mowi, ze mezczyzna pozostaje dluzej atrakcyjny niz kobieta, ze mezczyznie siwe wlosy dodaja uroku, ale.... tak go natura stworzyla ze nie wszystkie jego organy rownie dlugo zachowuja sprawnosc.

                      Kobieta , natomiast, w pewnym wieku traci zdolnosc rozrodcza, ale nie traci innych zdolnosci.
                      I stad sie bierze niekompatybilnosc par, ktore maja za soba srebrne gody. I nie jest to tak, ze to on ja wymienia na mlodszy model, tylko ona jego...
                    • ewa553 Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 15:33
                      ja to widze tak: jesli dojrzala kobieta ma meza z ktorym ja nic juz nie laczy, a do tego jest niesprawny w tych rzeczach, to niech ma ta przyjemnosc i wezmie sobie mlodszego kochanka/meza. Co z tego, ze z jego strony to wyrachowanie? To zwykla umowa handlowa: ona mu daje mozliwosci paszportowe itp, on jej sprawia wielka przyjemnosc. I dokad oboje sie umowy trzymaja, to przeciez wszystko w porzadku, nespa? Gorzej jak taka pani nie tylko ludziom (to jej wolno), ale i sobie kit o milosci wciska. Tu mi jej zal, ale to jej a nie nasz problem.
                      • maria421 Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 17:21
                        Ewa, niestety, jezeli w gre wchodzi paszport, to nie jest to tylko umowa miedzy pania a facetem, bo w to sie wlacza panstwo ktore daje facetowi paszport. Raz na zawsze i nie moze go potem odebrac.
                        Z tego powinny sobie panie zdawac sprawe.
                        • ewa553 Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 17:33
                          ale jesli pani za mile chwile chce sie paszportem zrewanzowac, to co Ci to szkodzi? to jest fair, cos za cos
                          • maria421 Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 18:24
                            Niech sie pani rewanzuje tym, co posiada i nie wciaga panstwa do tego.
                            • jutka1 Re: Wtorek, deszcz 28.08.14, 00:26
                              Jednym słowem, zapisać w kodeksie cywilnym i karnym, że za robienie dobrze paszport się nie należy. ;-)))))
                              • maria421 Re: Wtorek, deszcz 28.08.14, 08:59
                                W Niemczech tzw. "malzenstwa pozorowane" sa karalne.
      • iwannabesedated Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 16:02
        A to ciekawa dyskusja się rozkęciła.

        Przedewszsytkim, na Marysi pytanie, dlaczego rozsądne, dojrzałe i samodzielne wyłączają mózg i robią coś głupiego, to ja odpowiem tak. A co jest warte człowieka życie, w ogóle, jeśli czasem sobie nie wyłączy mózgu i czegoś głupiego NIE zrobi??? Człowiek musi, no MUSI czasem wyłączyć ten cholerny MÓZG, który jednocześnie na dodatek ciągle nam kłamie, i zrobić coś nieracjonalnie szalonego.

        To zaś jest trochę odrębna kwestia od wpadania w sidła oszustów różnej maści. Niestety istnieją takie typy, które nawet i bez specjalnych szkoleń potrafią tak ponaciskać odpowiednie guziki, że prawie niemożliwe jest się nie dać wkręcić. Każdy ma jakiś słaby punkt, niekoniecznie na linii damsko-męskiej. I te typy potrafią człowieka rozpracować i przygwoździć. Nie jest to odczucie komfortowe, ale tak jak z bandytami lub kierowcami piratami. Nie możemy zapobiec byciu napadniętą, ale możemy wykazywać daleko idącą ostrożność.

        Natomiast w aproposie lecenia dziewcząt młodych i starych na tzw. samców alfalfa, to jest to warunkowane oczywiście biologią. Geny szukają odpowiednich reproduktorów a standardy genów w tej sprawie się nie zmieniły od czasów pierwotnych. Po prostu geny nie nadążają. Z facetami zresztą to samo. Wypięty do przodu biust z widocznymi sutkami, szczupła talia i kołyszące się okrągłe biodra przylepią do siebie wzrok większości panów. I tutaj się włącza proszę państwa mózg, to zdradzieckie bydlę, i przypomina, iż o ile nasze geny w celach reprodukcyjnych by wybrały właśnie owego szczerbatego mięśniaka, lub cycatkę-frykcjatkę, to my, w swojej dojrzałej ludzkiej osobie mamy odrobinę inne priorytety, a to miłość, czułość, intelekt, ładne zapachy, subtelne obejście i takie tam inne bzdety. Tak by to wyglądało idealnie, niestety, u większej niż by nam się chciało przyznać ilości osobników, mózg nie jest narzędziem często używanym, natomiast inni się kierują względami merkantylnymi lub psychopatycznymi. Mianowicie czy facet ma gruby portfel, na przykład. A dziewczyna czy jest delikatna i wrażliwa i czy da się maltretować psychicznie. Ot co, wymądrzyłam się :D
        • maria421 Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 16:37
          Oczywiscie ze od czasu do czasu nalezy dac mozgowi odpoczac od wiecznego nas kontrolowania i dac sie poniesc zadzom , ale calkowicie, na stale go wylaczyc to jest samookaleczenie sie, lobotomia na wlasnym organizmie.

          Z drugiej strony- jezeli to mozg ma nad nami kompletna kontrole, czyli w stanach zakochania prowokuje - poprzez produkcje hormonow szczescia - utrate glowy i slepote, uzaleznia czlowieka jak narkomana , to biada tym ktorym sie trafi zly objekt takiego odurzenia.
          • chris-joe Re: Wtorek, deszcz 26.08.14, 21:12
            Matuluz! Czy facet podszpachlowany letko na silowni naprawde musi byc szczerbatym bezmozgiem? Kobity, wezcie sie ogarnijcie!

            Ja na ten przyklad... ;)))))))
            Nie no, w dzisiejszej dobie, przyznam, mi oklaplo, bo kontuzje rozne kuruje, jak to po 50-ce, ale do calkiem niedawna bylem fizycznie tenteges calkiem calkiem. Z pewnoscia nie arnold, ale miesien wyraznie zarysowany, brzuch plaski, kaloryfer prawie. A paczcie jaki madry, kulturalny, szarmancki, na zakupy z kobita sie wybiore i doradze, o cyklu miesiecznym rozumnie pogawedze, na drinka zaprosze, zabawie, a oblapiac nie bede. Normalnie dar bozy, nie?

            Wiec ostroznie, prosze, ze steropianami.
            • jutka1 Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 06:42
              Co Ty się bab czepiasz, Światły się czep, bo to on zaczął! :-D ;-p
              • iwannabesedated Re: Wtorek, deszcz 27.08.14, 13:45
                HAHAHA..... SEX.... oczywiście, zapomniałam w pisackim furorze wpisać w priorytety. I zaraz musiał przyjść Kris i ze mnie łacha drze i się nabija.
    • jutka1 Środa 27.08.14, 07:12
      Z moich dachowych okien widać czubki drzew i niebieskie niebo. Fajnie. Szkoda tylko, że cały dzień będę na spotkaniach, ale może mi się uda wyrwać pół godziny na spacer po parku.
      Oprócz kolacji, czekającej na mnie w lodówce (najs...), zastałam ze 100 stron dokumentów "do przejrzenia". Tja, na pewno o 22:00 i po całym dniu w podróży mogłam to przeczytać... :-/ No ale przejrzałam, co jest w środku, przy śniadaniu przeczytam trochę, a reszta musi poczekać do popołudnia i do jutra. :-)))
      W drodze do Warszawy zaś, odebrałam maila z zapytaniem, czy mogłabym napisać jakiś tam raport. Jasne, że tak, ale muszę konkretnie uściślić, co jest do zrobienia, bo miałam już z nimi raz przeboje - w kontrakcie zapisali jedno, a potem chcieli prawie dwa razy więcej za te samą stawkę, a do tego o ponad miesiąc spóźnili się z płatnością. Nie ma głupich. :-)
      Tak czy siak konstatuję, że chyba najbliższe miesiące będą dość pracowite, bo widzę, że się wysypuje. No i dobrze. :-)

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Środa 27.08.14, 08:34
        Tutaj mgliscie i chlodno, i gdyby nie to, ze moje drzewa w ogrodku sa jeszcze pelne zielonych lisci, to myslalabym ze to juz pazdziernik.
        Ale ponoc ma sie ocieplic, wiec nie trace nadziei.

        Milego dnia:)
        • ewa553 Re: Środa 27.08.14, 10:03
          w nocy padalo, teraz raz po raz wychyla sie sloneczko zza chmur. 21 stopni. Mam rozne plany, pewnie polowy nie wykonam - jak zwykle. Upieczone wczoraj ciasto sliwkowe nie smakuje mi, sliwki byly kupne, czyli do de..
          Jutka, ja sie nie nadaje do takiego zycia jak Ty, balabym sie zawsze ze bede bez zlecen itd.:)
          Ale Ty problemu nie masz, jestes po prostu rozchwytywana. Gratuluje!
          • jutka1 Re: Środa 27.08.14, 10:12
            Basiu, przesadzasz. :-) Takie życie obrałam, i bywają okresy posuchy. A jak sypnie, to ze wszystkich stron, nie wiedzieć czemu. I zgadzam się z Tobą, że praca "na etacie" (w odróżnieniu od freelanserki) jest pod tym względem nieobciążona psychicznie. Ale ma inne wady, więc coś za coś. Jak zwykle w życiu zresztą. :-)
            Spadam na spotkanie. :-)
            • maria421 Re: Środa 27.08.14, 10:51
              Najgorsze w byciu samozatrudnionym jest to, ze dochody sa niestale i nieregularne, ale stale rachunki trzeba regularnie placic.
              Jutka pisze ze klient spoznil sie o miesiac z platnoscia, ale w tym czasie gazownia, elektrownia, kasa chorych, ubezpieczalnie, telekomunikacja itd. itp. nie czekaly tylko sciagaly to, co im sie miesiecznie nalezy .

              A bywaja tez klienci, ktorzy wcale nie placa. I nawet jezeli ich pociagniesz przed sad i sprawe wygrasz, to okazuje sie ze sa niewyplacalni...

              • ewa553 Re: Środa 27.08.14, 11:03
                jednym slowem zyje Jutka z wyzszym poziomem adrenaliny jak ja:))
      • iwannabesedated Re: Środa 27.08.14, 14:03
        Pogoda była dzisiaj ładna, ale teraz jakieś zbrzydzenie nastąpiło. Ściemniło się i spochmurzyło..... W nocy musiałam zamienić przykrycie letnie, czyli koc z merynosowej wełny - na kołdrę. Czyli jesień idzie.... nie ma na to rady.... :)
        • maria421 Re: Środa 27.08.14, 14:23
          A u nas teraz calkiem przyjemnie i slonecznie i zaraz wskakuje w samochod i jade do fryzjera. Najwyzszy czas na postrzyzyny :)
          • maria421 Pytanie jezykowe 27.08.14, 18:34
            Jak sie odmienia czasownik "runac" w czasie terazniejszym?

            • felinecaline Re: Pytanie jezykowe 27.08.14, 19:15
              A czy czasowniki dokonane maja czas terazniejszy w j.p.?
              • iwannabesedated Re: Pytanie jezykowe 27.08.14, 21:00
                Ja walę (się), ty walisz, my walimy etc..... Apropos. Zamieścił ktoś na fejsie listę najlepszych uwag z dzienniczków uwag nauczycieli do rodziców. Jedna brzmiała:
                "Na wieść, że chory nauczyciel z radości zwalił tablicę".....
                • maria421 Re: Pytanie jezykowe 27.08.14, 21:56
                  Czasowniki dokonane jak np. "przeczytac" mozna wyrazic w czasie terazniejszym czasownikiem "czytam" , ale co zrobic z czasownikiem "runac"? Cos w przeszlosci runelo, cos w przyszlosci runie, ale w terazniejszosci co? Dlaczego mam to zastepowac zupelnie innym slowem "walic"?
                  • felinecaline Re: Pytanie jezykowe 27.08.14, 23:46
                    Tiaaa, to podaj przyklad zdania, w ktorym "czytac" zastepuje "przeczytac" a sens pozostaje identyczny.
                  • jutka1 Re: Pytanie jezykowe 28.08.14, 00:21
                    Czasownik "runąć" nie ma formy niedokonanej.
                    poradnia.pwn.pl/lista.php?kat=15&szukaj=niedokonany
                    • maria421 Re: Pytanie jezykowe 28.08.14, 08:56
                      Czasami wydaje mi sie ze zapominam jezyka ojczystego:)
    • maria421 Czwartek 28.08.14, 09:01
      Slonce swieci, jest jeszcze chlodno, ale sie z pewnoscia ociepli, musze sie przeleciec i zaczerpnac swiezego powietrza.

      Milego dnia:)
      • jutka1 Re: Czwartek 28.08.14, 09:55
        Tutaj też słońce, co oczywiście nie oznacza, że cały dzień będzie taki. Wczoraj mnie zlało doszczętnie w drodze ze sklepu, a w drodze do było słonecznie - wystarczyło 15 minut i po słońcu nie było śladu, a z nieba spadły hektolitry.

        Wstałam wcześnie, bo za pół godziny będą dzwonić w sprawie tego drugiego mini-kontraktu, więc musiałam trochę poczytać i przygotować się do rozmowy.
        Potem szybkie ostatnie spotkanie na miejscu, potem kawa para-zawodowa, potem pakowanie i jadę w miasto, aby zwieńczyć dzień spotkaniem z dziewczynami. :-)))

        Równie miłego dnia życzę :-)
    • jutka1 TGIF :-))) 29.08.14, 09:50
      I znowu piatek... Tydzien byl pracowity, wiec dzisiaj z czystym sumieniem moge sobie nicnieporobic. :-)
      Wczorajszy wieczor byl wysmienity, tylko glowa troszke pobolewa... ;-)))
      A teraz jedziemy w miasto, a potem ruszam w droge powrotna. A jutro jade w gory na kajaki. :-)
      Moze w poniedzialek sie zatrzymam? :-)

      A za oknem slonce. :-)
      Milego dnia :-)
      • maria421 Re: TGIF :-))) 29.08.14, 10:01
        Wczorajsza cisze na forum tlumaczylam wlasnie tym, ze dziewczyny w Warszawie rozrabiaja :)

        Tu znow ponury dzien, czekam na zbnajomego, poza tym nihil novi.

        Mielgo piatku:)
        • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 29.08.14, 13:52
          E tam zaraz rozrabiają... Bardzo eleganckie spotkanie na poziomie odbyłyśmy:D Tyle że ja popadłam w przesadę i się okropnie przeżarłam....

          W związku z tym jestem dzisiaj stanie niemrawości fizycznej i umysłowej i będę kontemplować życie jeszcze chwilę jaką po czem muszę ruszyć do zadań dzisiejszych.

          Doczytałam jeszcze frapującą dyskusję ww. i się zapytuję czemuż to wytrawna pani biorąca sobie za męża młodego Murzyna jest pod pręgieżem za nierozważne szafowanie dobrem narodowym jakim jest paszport. A dajmy na to, facet w post-sile wieku, co się żeni z młodą Tajką lub Ukrainką - pod tym pręgieżem jakoś nie jest? Czyli co, on może szafować, a ona nie może, na zasadzie co wolno wojewodzie to nie Tobie babo?

          I na jakiej zasadzie jest to "pozorowane"? Bo nie rozumiem, kto pozoruje i co?
          • maria421 Re: TGIF :-))) 29.08.14, 14:09
            Dla Tajki lub Ukrainki celem jest lepsze zycie przy zachodnim mezu, ktoremu urodzi dzieci i bedzie dobra zona i jego opiekunka na starosc. Paszport jest sprawa drugorzedna.

            Dla mlodego Afrykanczyka celem tez jest lepsze zycie, ale nie przy europejskiej , podstarzalej zonie ktora mu dzieci nie urodzi, lecz za pomoca tejze podstarzalej europejki, ktora jest tylko etapem do celu. Po czasie, z paszportem w kieszeni, mlody Afrykanczyk sprowadza narzeczona z Afryki i z nia zaklada wlasciwa rodzine.

            Wiem sa wyjatki od reguly.

            Malzenstwo pozorowane to takie, ktore jest formalnie legalne, ale zawarte jest wylacznie w celu uzyskania korzysci z niego wyplywajacych, np. otrzymania prawa pobytu czy obywatelstwa.
            • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 29.08.14, 15:13
              Marysiu, nie jestem expertką, ale oglądałam program o tych importowanych żonach i dla nich stary europejski pryk po 60-tce (bo głównie tacy sobie sprowadzają te żony) też jest tylko wehikułem do celu. Którym zwykle jest ściągnięcie z Tajlandii całej rodziny, pierdyliona braci, sióstr i wujów, a jeśli laska jest obrotna, i w miarę młoda, to ma jeszcze potem nadzieję na "normalne" małżeństwo z kimś odpowiednim :)

              Niestety, czy stety. Nie mamy wpływu na pobudki z jakich ludziom wolno zawierać małżenstwa. Nie wszystkie te pobudki są chwalebne, są ludzie co się pobierają aby wyłudzać pomoc socjalną, naciągnąć starych na mieszkanie, wykorzystać jeden drugiego w taki czy inny sposób, lub użyć partnera lub partnerki jako środka do celu, na przykład dla kariery, dla pieniędzy, albo dawcy nasienia lub jajka :)

              A myślała jedna z drugą na przykład o takiej możliwości, że powiedzmy ktoś się ożenił ze starą europejską babą, bo go kręcą stare europejskie baby, ale wstyd przyznać przed ludzmi się do tego ???? HAHAHA Bo to TEŻ jest możliwe, no nie?
              • maria421 Re: TGIF :-))) 29.08.14, 15:31
                W Polsce malzenstwa facetow z Tajkami nie stanowia chyba jeszcze tematu. Natomiast wielu Niemcow celowo jedzie po zony do Tajlandii czy na Ukraine, bo tam maja lepsze wziecie niz w Niemczech, poza tym szukaja "tradycyjnej" zony, a takich juz wsrod mlodych Niemek raczej nie ma.

                Nie wykluczam ze wsrod mlodych Afrykanczykow tez zdarzaja sie gerontofile ktorych kreca stare baby :)
                • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 30.08.14, 00:16
                  Tak, Tajki bez wątpienia są tradycyjne. Wg. tajskiej tradycji obowiązek utrzymania rodziny spoczywa na córkach. Faceci tradycyjnie raczej nie pracują, a matki się "napracowały" jak same były córkami. W jaki sposób dziewczyna zdobędzie pieniądze - to już jej sprawa. Prostytuuje się, czy spotyka z cudzoziemcami i ich okrada, czy robi na plaży "masaże", obojętne. Może też sobie wychodzić za starego Niemca, byle kasa płynęła do rodziny. Mój kolega co dwa lata temu zamieszkał w Tajlandii mi to wszystko referował w szczegółach.

                  W tym programie, akurat był to niemiecki program i występowali głównie Niemcy, to generalnie ci starzy faceci traktowali swoje tajskie żony jako seks maskotki. Ci coś tam jeszcze mogli, to coś tam z nimi robili, na przykład wymieniali z innymi parami, a ci to nie mogli, to kazali swoim tajskim tradycyjnym żonom wyprawiać różne ciekawostki seksualne, z różnymi ludzmi, no a oni się przyglądali.

                  Nie wiem jak wygląda sprawa z Ukrainkami, ale interesujące jest, że właściwie wszystkie tzw. żywe Barbie (czyli osoby które za pomocą operacji plastycznych upodobnili się do kultowej zabawki) pochodzą z Ukrainy.

                  Jeśli zaś chodzi o Niemki, to pewnie nie są tradycyjne w taki sposób w jaki Tajki są tradycyjne. Natomiast są niezwykle seksualnie wymagające. To z kolei inny znajomy, co się w latach 1980-tych przeniósł do Niemiec i prawie uzyskał niezbędne do uprawiania zawodu dentysty uprawienia - opowiadał. Otóż, będąc widowiskowym mężczyzną, bardzo w germańskim typie, cieszył się wielką popularnością wśród Niemek. Które wymagały od niego szybkiego i mocnego łomotania, bijąc go pięściami po plecach i wrzeszcząc w niebogłosy w ucho "Ich komme". Więc same rozumiecie, że facet nie wyrobił i wrócił jak niepyszny do PL, z tego potencjalnego raju, prosto w stan wojenny. No ale łomot po plecach z krzykami, w formie seksu, nikt by nie zniósł. Tak, że z tym seksem to Niemki takie są. Pewnie dlatego się te żony seks-tojki/tajki i ukraińskie barbi taką popularnością cieszą, bo po plecach nie biją starców i nie żądają mocnego łomotania. Tylko pieniędzy.
          • xurek Re: TGIF :-))) 30.08.14, 01:17
            Wymiana „mlodosc / jurnosc / uroda / poslugi za pieniadze / paszporty / status / luxus/ bezpieczenstwo stare sa jak nasza cywilizacja.

            Jedyne co mnie w tym dziwi jest postawa tego kupujacego „modlosc i urode” ktory sobie wmawia, ze wcale nic nie kupuje tylko wlasnie wbrew statystykom wszelkim i zdrowemu rozsadkowi stal sie obiektem milosci wielkiej i dozgonnej.

            Znam bardzo niewiele takich par, ktore sobie nie mydlily oczu a dokladnie trzy i wszystkie wyszly na tym znacznie lepiej niz na odgrywaniu wielkiego kina.

            Jedna jest teraz przyszywana babcia dzieci swojego o 20 lat mlodszego bylego meza i jak sama mowi spotkalo ja w zyciu wielkie szczescie bo ma rodzine, ktora sie nia zajmuje, ja szanuje i jej na starosc pomaga.

            Druga spedza w Szwajcarii jedynie lato, reszte roku mieszka zas w Ghanie do spolki ze swoja tesciowa – rownolatka, druga zona swojego meza i jego dziecmi. Zyja z hotelu wybudowanego za jej kase i jego nakladem pracy i pomyslunku, ktory przynosi jej wiecej dochodu i zadowolenia niz samotna emerytura w Szwajcu.

            Trzecia zas zajmuje sie swoim 30 lat starszym i chorym na Parkinsona mezem, ktory przedtem wyksztalcil ja i wiekszosc jej rodzenstwa i adoptowal dziecko ktore przywiozla ze soba tudziez pomogl rozwinac biznes handlowy miedzy Ghana a Szwajcem. Teraz za to nie musi do domu starcow i jest pewnie jednym z najlepiej traktowanych zgryzliwych starcow :).

            Osobiscie niestety sie do takiego handlu nie nadaje i to obojetnie z ktorej strony. Mloda i piekna bedac odczuwalam tak silny fizyczny „odrzut” od wszystkiego co nie bylo mlode i piekne, ze jakikolwiek fizyczny kontakt ze starym facetem nie bylby mozliwy. Bedac zas juzniemloda i juzniepiekna chyba umarlabym z zazenowania i wstydu widzac swoje cialo obok jakiegos preznego dwudziestolatka.

            Jezeli zas chodzi o paszport to uwazam kupowanie paszportu za absolutnie w porzadku. Sama o malo tak nie zrobilam chcac wyjechac z Polski. Gdyby nie to, ze istniala latwiejsza i szybsza droga do stalabym sie zona mojego francuskiego kumpla za zgoda i przy wspolpracy jego „prawdziwej” dziewczyny.

            I odbiegajac nieco od tematu to przypomnialo mi sie powiedzenie mojego taty. Bylismy razem na basenie, ja mialam wtedy kolo 30-ki czyli tata pod 50-ke. Siedzial, przygladal sie przeroznym przystarszym paniom na niemieckim kapielisku i w pewnym momencie powiedzial: „jedyna kobieta po czterdziestce ktora moze sie podobac mezczyznie to jego zona, pod warunkiem ze poslubil ja przed trzydzestka”......
            • maria421 Re: TGIF :-))) 30.08.14, 08:59
              W kazdym zwiazku musi panowac jakas rownowaga. Nie moze byc tak, ze jedna strona tylko daje, a druga tylko bierze. Im wiecej jedna strona daje, tym wiecej spodziewa sie w zamian. Wiec jezeli starsza pani bierze sobie mlodego faceta, wyciaga go z biedy , utrzymuje jego i jego rodzine, to sie spodziewa w zamian fizycznej dyspozycyjnosci , wiernosci , przywiazania i dozgonnej wdziecznosci, co po jakim czasie facetowi czubkiem nosa wychodzi.

              W relacji starszy facet- mloda zona moze byc inaczej jezeli celem kobiety jest nie tylko polepszenie sobie zycia, ale tez zalozenie rodziny. Facet po 50-tce moze jeszcze splodzic dziecko, wtedy kobieta swoja milosc na dziecko przelewa, jest szczesliwa , a i podstarzaly ojciec tez.

              Co do paszportow- tego sie nie kupuje od partnerow tylko dostaje od panstwa. Wiec zaden partner nie moze handlowac czyms, czego nie ma.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 29.08.14, 19:16
      Powariowali z tym Ice Bucket Challenge?
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 29.08.14, 20:08
        A co to jest?
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 29.08.14, 21:45
          To jest wylewanie na siebie kubla z lodem albo zimna woda .
      • swiatlo Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 29.08.14, 22:30
        maria421 napisała:

        > Powariowali z tym Ice Bucket Challenge?

        Mnie córka wywołała, więc musiałem to zrobić. I wywołałem moich trzech kolegów ze studiów. Ale dałem im czas do zimy.
        To tylko taka zabawa, nikomu nie szkodzi, a ludzie się cieszą. Lepsze to niż picie wódki. A nikt się nie pyta: Powariowali z ta wódką?


        • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 30.08.14, 00:25
          Na litość boską, Swiatlo, od polewania się lodowatą wodą można dostać zawału i wykorkować. Wódka natomiast jest zbawienna, działa rozgrzewająco, antybakteryjnie i wspomaga trawienie. Gdyby nie dwa kieliszeczki dobrze zmrożonej Finlandii do towarzystwa sławnej ślerci, co ją wczoraj spożyłam w ilościach nadmiernych to by marnie było ze mną. Na wódkę złego słowa nie dam powiedzieć, zwłaszcza, że jest to nasza polska i swojska tradycja której powinniśmy bronić własną piersią a nie tam w jakieś podejrzane ajsbakety się wdawać. Pewnie cały ten ajsbaket już jest wpisany na listę zagrożeń dla chrześcijańskiej duchowości wraz z zieloną herbatą, jogą, kroplami bacha i tatuażem :D
          • swiatlo Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 30.08.14, 00:38
            iwannabesedated napisała:

            > Na litość boską, Swiatlo, od polewania się lodowatą wodą można dostać zawału i
            > wykorkować. Wódka natomiast jest zbawienna, działa rozgrzewająco, antybakteryjn
            > ie i wspomaga trawienie. Gdyby nie dwa kieliszeczki dobrze zmrożonej Finlandii
            > do towarzystwa sławnej ślerci, co ją wczoraj spożyłam w ilościach nadmiernych t
            > o by marnie było ze mną. Na wódkę złego słowa nie dam powiedzieć, zwłaszcza, że
            > jest to nasza polska i swojska tradycja której powinniśmy bronić własną piersi
            > ą a nie tam w jakieś podejrzane ajsbakety się wdawać. Pewnie cały ten ajsbaket
            > już jest wpisany na listę zagrożeń dla chrześcijańskiej duchowości wraz z zielo
            > ną herbatą, jogą, kroplami bacha i tatuażem :D
            >

            Nieprawda. Ice Bucket powstał w Polsce:


            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 272 :-))) 30.08.14, 08:32
              Faktycznie! Kmicic wynalazl Ice Bucket! :-)
    • xurek what are we teaching our children.... 30.08.14, 00:27
      zaniemowilam
      • xurek the perfect man 30.08.14, 00:29
        jak na moj gust exactly what a woman needs :)
      • maria421 Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 08:40
        Xurek, a jak Ty to interpretujesz?
        Tytul "what we are teaching our children" sugeruje ze te dzieci, niektore w wieku przedszkolnym, wybieraja biale lalki jako ladne i dobre dlatego ze dorosli tak im to wpoili. Ale przeciez czarne dzieci tak samo wybieraja. Nie uwierze ze czarni rodzice wpajaja wlasnym dzieciom -przedszkolakom ze biale jest ladne i dobre, a czarne brzydkie i zle.
        • xurek Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 09:33
          ja tego nie interpretuje, taki tytul ma ten filmk w YouTube. Mario, w zyciu nie uwieze, ze dziecko samo bez "spolecznej indoktrynacji" wybierze, ze grupa do ktorej nalezy jest brzydka i zla. I to nie rodzice im wpajaja, tylko "ogolny nastroj w spoleczenstwie". Spojrz na twarze tych dzieci w momencie w ktorym musza pokazac do ktorej lalki sa podobne. Jak sobie wyobraze rozdarcie psychicznie w takim dziecku to wole od razu przestac sobie wyobrazac.

          Mnie to video zamurowalo, bo nie sadzilam ze takie wyniki w ogole sa mozliwe. Ja ani nie naleze to tej grupy eniczniej ani nie obserwuje podobnych zachowan u mojego dziecka badz meza ale ze cos takiego w ogole istnieje napawa mnie smutkiem bo siwadczy o glebokim zachwianiu poczucia wlasnej wartosci.
          • maria421 Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 09:51
            Xurek, niektore dzieciaki z tego filmu maja po 3- 4 lata. To jest wiek, w ktorym dziecko jest absolutnie szczere, mowi to co mysli, a "ogolny nastroj w spoleczenstwie" do niego jeszcze nie dociera.
            Dopiero w pozniejszym wieku dzieci mowia to, czego sie od nich dorosli spodziewaja. Czyli ze taki sam test przeprowadzony wsrod dzieci 10+ wypadlby inaczej , bardziej politpoprawnie.
            • xurek Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 11:12
              To znaczy ze Twoim zdaniem „normalne“ czarne dziecko uwaza siebie za to brzydkie i zle?

              A „normalne” biale dziecko uwaza siebie za to ladne i dobre?

              Tak samo z siebie? Z przyrodzenia niejako?

              Czym tlumaczysz wiec te roznice w postrzeganiu siebie jezeli nie „propaganda” w otaczajacym je spoleczenstwie?


              „Dopiero w pozniejszym wieku dzieci mowia to, czego sie od nich dorosli spodziewaja. Czyli ze taki sam test przeprowadzony wsrod dzieci 10+ wypadlby inaczej , bardziej politpoprawnie.”

              Wow, to zdanie tez zbilo mnie z nog. Znaczysie „szczere” czarne dziecko mowi ze czarne lalki sa zle i brzydkie i dopiero „politycznie poprawne” czarnie dziecko zacznie mowic, ze czarne lalki sa ladne i dobre? Czyli mozliwosc ze szczere czarnie dziecko uzna swoja podobizne za te lepsza i ladniejsza Twoim zdaniem nie istnieje?


              PS: moja kolezanka zrobila ten „test” na swojej Afro – Szwajcarskiej coreczce i ta najpierw spontanicznie pokazala na ciemna lalke jako te ladniejsza i milsza motywujac swoj wybor dokladnie tak jak biala dziewczynka w tescie czyli „weil sie so ist wie ich”. Potem jednak spojrzala na mame i zaczela sie wycofywac z pierwszej oceny mowiac ze biala lalka TEZ jest ladna i mila tak samo jak mamusia.....
              • maria421 Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 11:44
                Xurek, mnie ten test tak samo zaskoczyl jak Ciebie. Rozumiem, ze biale dzieci wybieraja biale lalki na zasadzie podobienstwa do samych siebie. Ale nie moge sobie wytlumaczyc dlaczego na tej samej zasadzie wiekszosc czarnych dzieci w tescie nie wybiera czarnych lalek tylko biale.

                Nie wiem dlaczego Cie "z nog zbija" ze 3-4 latki sa szczere. Uwazasz ze jest inaczej? To wlasnie w tym wieku dzieci mowia to co mysla, a nie to, czego od nich dorosli oczekuja. To dopiero w procesie wychowania mowi sie dziecku co kiedy nalezy mowic. To nie ja to wymyslilam, tak po prostu jest!

                Ty sobie to tlumaczysz "propaganda w otaczajacym spoleczenstwie", ale zapominasz ze 3-4 latki, spedzajace czas glownie w rodzinie lub we wlasnym otoczeniu na taka wcale nie sa
                wystawione. Kto niby mialby wmawiac czarnym 3-4 latkom ze sa brzydsze i gorsze niz ich biali rowiesnicy? Kto? Ich czarni rodzice, rodzenstwo, dziadkowie?
                A moze jakis program telewizyjny dla maluchow? Jakies Teletubbies albo Sesamstraße? Albo "Bill Cosby Show"?

                Powtarzam- nie potrafie sobie wytlumaczyc dlaczego tak jest, ale odrzucam pojscie na latwizne i tlumaczenie wszystkiego "propaganda spoleczna".

                Test jest glupi i nie wiem czemu ma sluzyc. Ale ide o zaklad, ze jezeli te same dzieci za ok. 10 lat zostana poddane takiemu samemu testowi, to nie beda tak szczere.
                • iwannabesedated Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 13:55
                  Hahaha, dziouszki, a to się uśmiałam... "Głupi test" jest to sławny Clark Doll Experiment :) Pierwotnie przeprowadzony w latach 1940-stych, potem wielokrotnie powtarzany, społeczeństwo się zmienia, a wyniki testu - nie bardzo.

                  Smutny w tym jest właśnie fakt szczerości dzieci. One NAPRAWDĘ uważają, że czarna lalka jest brzydka i zła. Ciekawi mnie Marysieńko jak Ty interpretujesz wyniki tego eksperymentu.
                  • maria421 Re: what are we teaching our children.... 30.08.14, 14:38
                    Wcale nie interpretuje, Dorotko. Uwazam ten test za glupi i niepotrzebny. I nawet rasistowski bo moze prowadzic do wnioskow "Widzicie? Nawet same czarne dzieci mowia ze biale jest ladne i dobre a czarne brzydkie i zle".
    • jutka1 Sobota 30.08.14, 08:45
      Tylko się zamelduję, że zaraz jadę i wracam jutro po południu.
      Za oknem słońce, ale jak będzie 90 km stąd, tego nie wie nikt. :-)

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Sobota 30.08.14, 09:00
        Tu jest ponuro, jesiennie, ale na szczescie ani nie leje ani nie wieje.

        Milego dnia:)
        • ewa553 Re: Sobota 30.08.14, 09:15
          slonce swieci, 24 stopnie. Zapieprzam do ogrodu zeby nie pracowac w poludnie: wczoraj tak mi slonce walilo w nieokryta glowe, ze o malo nie zemdlalam.. Ogrod ma ladny jesienny zapach..
          • xurek Re: Sobota 30.08.14, 09:34
            tutaj jest dzisiaj przepieknie, dokladnie tak jak powinno byc. Slonce i clieplo, ale nie goraco.
            • xurek Re: Sobota 30.08.14, 11:29
              Mnie sie wydaje ze coraz wiekszej ilosci ludzi sie wydaje, ze co nie zaistnialo na fejsbuku tudziez w innym instagramie nie zaistnialo wcale.

              Moj glowny klyent w piatek wybral sie na zbiorowa wycieczke w gory. Wybyli o 11:00 a ja zostalam i pracowalam, bo za branie udzialu w firmowych wycieczkach mi nie placa. O 12:30 rozsiadlam sie z lunchem przed pracowym kompem, wlaczylam fejsbuka i co widze? Co najmniej 20 zdjec z czterech roznych iphonow upamietniajacych dojazd metrem i koleja do miejsca zbiorki. Zdjecia nie pokazuja NIC, co warte byloby zobaczenia badz zapamietania.

              Inna moja znajoma, parajaca sie sprzedaza jakichs preparatow ziolowych i bioraca udzial w uzadzaniu takich „wycieczek z praniem mozgu i wciskaniem juz wypranemu koniecznosci zakupu wielkiej ilosci tych preparatow” wlasnie rozpoczela nastepna ture. Wiem jak wygladalo dzisiaj lotnisko w Chicago i jak wygladal bufet sniadaniowy w hotelu i to co najmniej z 10 perspektyw i wiem ze moj fejsbuk zostanie teraz zalany lawina ludzi siedzacych przy roznych stolach zastawionych ziolowymi preparatami na tle co roz to innych pejzazy.
              Inna moja znajoma fotografuje zas namietnie wszystko co robi przez caly weekend z soba w roli glownej w takcie mnw. godzinnym, wiec czeka mnie 48 selfies z moich okolic. Jak otwarlam fejsbuka byly juz trzy. Z tego co widze to jest wlasnie na zakupach w Coopie w Aarau, ale moze juz skonczyla?

              Ja rozumiem ze od tego jest fejsbuk, zeby sie w nim roznosciami dzielic, ale nie wydaje Wam sie, ze coraz czesciej ludzie wpadaja w jakis bezsensowny fotograficzny amok?
              • maria421 Re: Sobota 30.08.14, 11:48
                Ja mam bardzo malo zdjec na FB, wynika to z mojej niskiej potrzeby dzielenia sie kazda pierdola z calym swiatem. Z tego tez powodu nie korzystam z Twittera . Ale chetnie ogladam zdjecia innych na FB. Np. jedna znajoma wkleja prawie codziennie zdjecia swojego synka ktory dzisiaj konczy rok, ja bardzi chetnie ogladam jak ten maly rosnie, jak sie zmienia.
              • jutka1 Re: Sobota 30.08.14, 19:54
                Xurku, przesun ich do grupy "dalszych znajomych" (acquaintances) i przestana Ci wyskakiwac w newsfeedzie. Najezdzaszmysza na ich nazwisko, rozwija Ci sie lista i klikasz na dalszych znajomych. A jesli nie chcesz, zeby oni widzieli jakies Twoje posty, to przed wyslaniem zmieniasz w liscie dystrybucji postu na "friends except acquaintances".

                Ide na karaoke. Kajakow nie bylo bo padalo. :-)
                • ewa553 Re: Sobota 30.08.14, 20:10
                  zamiast balowac zaloz nowe pierdulum
      • iwannabesedated Re: Sobota 30.08.14, 14:15
        Melduj melduj Pytonie, bardzo ciekawa jestem Twoich perypetui kajakowych :) U mnie pogoda dzisiaj dopisuje, jest przyjemnie, ciepło i ogólnie in plus.

        No dobra, teraz ja zrobię coming-out. Zafrapował mnie temat poruszony uprzednio przez Xurka, i na dodatek mnie zafrapował personalnie. Nie dlatego, iż osiągnąwszy wiek stosowny, postanowiłam sobie zafundować młodego Murzyna, lub seks-Tojkę. Bynajmniej. Natomiast z pewnym niepokojem (i on, ten niepokój rośnie) objawy zainteresowania, jakie wzbudzam ja, Wasza Stokrotka, poruszając się w swoim jestestwie tu i ówdzie. Po sklepach, ulicach, i przemieszczając środkami masowego transportu. Mianowicie faceci się na mnie gapią. I żeby to jeszcze starzy. Ale młodzi. I nie młodzi, w sensie młodsi niż ja, czyli de facto, już trochę starzy sami. 20-kurwa-letni. WTF??? Ani ja bogata, ani też nie wyglądam jakoś szczególnie dziwnie i odrażająco (bo moja kumpela na studiach ukuła mądrość, iż jeśli się ktoś na ciebie gapi to dlatego że albo na Ciebie leci, albo sądzi że jesteś obleśny). Co gorsza, konotuję przysiadactwo, przybliżactwo i chrząkactwo. Słuchajcie, nie macie pojęcia, jak mnie jakoś wewnętrznie niepokoi. Bo, pamiętam, miałam taką kumpelę, co jej się wydawało, że się wszyscy na nią gapią. Wszyscy podsłuchują, bo tak prawi ciekawie, przypatrują się, i generalnie interesują się niom. A to odbiegało dość dalece od stanu rzeczywistego. Więc się obawiam, że mam zwidy. Obesrało mnie na starość i zwidy mam. To jest jedna możliwość straszna. Dość jednak mało prawdopodobna, bo w całym moim zidioceniu, to jakoś nigdy mi nie zależało na zwracaniu na siebie uwagi facetów czyteż bab, mało tego. Nie lubiałam i mnie wkurwiało to, i specjalnie w tym celu wypracowałam sobie tzw. "straszne oko" czyli spojrzenie bazyliszkowe zdolne wyrwać delikwenta z butów i rozpłaszczyć na ścianie. Więc na chuja bym obecnie, kiedy mi zależy jeszcze mniej w ogóle na jakim kolwiek wrażeniu u kogokolwiek - bym miała produkować sobie zwidy oblizujących mnie wzrokiem młodzieńców? Zwłaszcza, że będąc uwiezionym w kobiecym ciele, samcem alfa, zawsze to lizać wzrokiem lubiłam ja. I do tej pory lubię, więc jadę sobie, unoszę wzrok aby coś tam liznąć, a tu kurwa, horrendum, okazuje się że jestem lizana....

        Inna możliwość, równie okropna, jest, że po wielu latach absolutnego fanatyzmu młodości, nagle nadciąga trend gerontomanii... Stada rozjuszonej seksualnie młodzi uganiać się będą z spłoszonymi babciami... Za szczególne delicje uznane będą babcie garbate, lub z chodzikiem.... Pomarszczona skóra i obwisłe piersi będą powodowały sążniste pulsujące wzwody... O tragedio.... O utracona animowości i swobodo....
        • maria421 Re: Sobota 30.08.14, 14:34
          Dorota, czy Ty aby troche nie kokietujesz? :)
          Ciesz sie, dziewczyno, ze jeszcze sie faceci za Toba ogladaja, i to mlodsi nawet. Enjoy!
          To ze sie na Ciebie gapia, nie musi oznaczac ze na Ciebie leca czy ze Cie chca poderwac, to moze oznaczac ze jestes osoba na ktora milo jest popatrzec. To w wieku 40+ daje wiecej satysfakcji niz to ze jakis malolat sie slini na Twoj widok.
          Ja sama lubie patrzec na wyjatkowych ludzi, w pozytywnym sensie wyjatkowych, oczywiscie, wiec moze tez bym sie Tobie przygladala :)
          • maria421 Re: Sobota 30.08.14, 14:55
            Dzisiaj jest ostatni dzien pobytu mojej corki w Warszawie. Szybko zlecialy 3 miesiace. Jutro wraca do Niemiec, a wlasciwie wracaja, bo jej chlopak od 14 sierpnia jest razem z nia. Oczywiscie zaoferowalam ze wyjade po nich na lotnisko do Frankfurtu. Oczywiscie mam juz tez dla nich szybki obiad i pare zakupow zeby mieli cos na kolacje i na poniedzialkowe sniadanie. Taka dobra mama jestem :)

            Dzisiaj zegnaja sie z Warszawa, ale mysle ze nie na dlugo, ze szybko beda chcieli tam wrocic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka