Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 279 :-)))

15.11.14, 08:01
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Sobota, mgła 15.11.14, 08:10
      Za oknem mgła. Nie taka gęsta, jak wczoraj, ale jest.

      Sobotę mam pracującą, to się już chyba robi tradycja czy co.
      Poza pracą nic takiego. Dzień, jak co dzień.

      Miłego :-)
      • luiza-w-ogrodzie Sobota, chmury 15.11.14, 11:15
        Przez caly dzien bylo szarawo i chlodno, co mnie cieszy po wczorajszym upale. Co prawda na jutro zapowiadaja 30 a w czwartek 34, ale co zmarzlam, to moje ;)

        Dzis prowadzilam u nas w ogrodzie mini-warsztat z robienia fermy much, czyli hodowli czarnych much Hermetia illucens na kuchennych odpadkach w beczulce z kilkoma udogodnieniami. Larwy owych much przed przepoczwarzaniem szukaja sobie suchego miejsca, wyleza z beczulki przez rure i tu juz na nie beda czyhac kury - albo podstawione wiaderko. Swietnie nadaja sie tez do karmienia ryb akwariowych i gadow. Zobaczymy jak pojdzie hodowla.

        Jutro rano pojde na prace spoleczne, czyli pomoc permakulturowej znajomej oporzadzic jej ogrod, ktory bedzie otwarty dla publicznosci za kilka tygodni. A po poludniu moze skocze na plaze? Albo wroce do ogrodu i zajme sie przesadzaniem doniczek i jedzeniem malin!

        ...czego i Wam zycze ;)

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • ewa553 Re: Sobota, chmury 15.11.14, 19:26
          dziekuje Panienki za cieple slowa. Jutus, Twoje slowa oprawione zawiesilam nad compem:)
          Mojemu problemowi jestem sama winna: od lat rozmawialam codziennie z siostra (jesli akurat nie bylysmy sklocone:) i ona mi codziennie dawkowala wiadomosci co u kogo w rodzinie.
          Siostrzenica nie stacjonarnego tel, a na komorke nie dzwaniam. Wiec jak juz siadzie i napisze, to sie nazbiera - hiobowych - wiadomosci. O sobie nic nie pisze, wiec spytalam jej syna, a ten i o matce i o ojcu - znowu smutnosci. Tak wiec mam do wyboru: przestac sie nimi interesowac, albo przyzwyczaic sie do smutku i bezsilnosci. Pierwsze nie wchodzi w rachube, jestesmy zbyt serdecznie zwiazani. Od dziecinstwa (ich, nie mojego). I siostra mnie przygotowywala mowiac: zobaczysz, jak ja umre tylko ty im zostaniesz. Wiec chyba nie mam wyjscia. I bardzo Wam dziekuje, ze pozwalacie sie tu wyplakac.

          A tak wogole to zapowiadano u nas juz od wczoraj deszcz, a byla piekna, sloneczna sobota i dopiero wieczorem zaczelo padac. Jutro ide do kina na francuski film "zanim przyjdzie zima".
          Daniel Auteuil i Kristin Scot Thomas - oboje aktorow wielbie, wiec na pewno bedzie mile przezycie. Wam rowniez zycze milej niedzieli!
          • xurek @ Ewa 16.11.14, 09:26
            Ewa, nie bardzo wiem, jak to ujac w slowa, ale sproboj "wpolczuc bez wlasnego bolu". Mysl o nich, o zaistnialej sytuacji z cieplem i miloscia i staraj sie rownoczesnie wytworzyc wokol tych mysli atmosfere zupelnej pogodnej pewnosci, ze wszystko sie ulozy i sprawy przyjma pozytywny obrot. W wytworzeniu takiej atmosfery pomaga na poczatku wyobrazanie sobie jak sie ta sytuacja zmienia i jak osoby wychodza na prosta, nawet jezeli sa to wyobrazenia naiwne i na pierwszy rzut oka nie do zrealizowania.

            Takie przestawienie myslenia bedzie chronilo Ciebie od rozpaczy a z czasem naprawde w pewnym stopniu przyczyni sie do poprawy ich sytuacji: albo przez zo, ze ta pozytywna energia pomaga albo przez to, ze Ty bedziesz emanowala pozytywna energia i wiara i to sie im udzieli.

            U mnie zmiana mojego nastawienia na wlasnie takie coraza czesciej pomaga w dezeskalacji roznych sytuacji i jakby motywuje innych do pozytywnego szukania rozwiazan. Nie jest to proste, wymaga na poczatku duchowej dyscypliny ale naprawde pomaga.
            • maria421 Re: @ Ewa 16.11.14, 09:50
              Mialam kontakt z ludzmi, ktorzy mnie wykorzystywali jak kosz w ktory mozna wrzucic wszystkie swoje bolaczki. Przerzucali swoje bolaczki na mnie - im bylo lzej, mnie ciezej. Czym wiecej ich bolaczek przejmowalam, tym wiecej sie ich mnozylo.
              Az do czasu kiedy sie przebrala miarka, co sie okazalo bardzo terapeutyczne nie tylko dla mnie, ale i dla nich, bo dziwnym trafem oni nagle przestali miec problemy....

              Oczywiscie nie mowie ze to sie odnosi do Ewy krewnych.

              Oczywiscie ze przyjaciele czy krewni z ktorymi ma sie zazyly kontakt, informuja tak o radosciach jak i o smutkach, to jest normalne. Jezeli zyje sie z kims w symbiozie, to sie razem z nim i cieszy i smuci.
              Normalne tez jest, ze z biegiem lat czlowiek staje sie mniej odporny. Ja to zauwazam u siebie- ja po prostu chce miec spokoj i basta.
              I mysle ze tak samo czuje Ewa.
      • xurek niedziela, szaro, buro i 16.11.14, 09:31
        zimno. Za kilka godzin ponad 30 osob zjawi sie na poswiecenie domi i wyzerke. Zmykam wiec do zajec porzadkowo-kulinarnych. Jezeli nie padne wieczorem jak ciapek, to zdam relacje.

        Jutro zas superwazne meetingi - maratony od 8:30 rano w Zurychu, co oznacza wstanie o 6-tej i calodniowa koncentracje, pojutrze zas pierwsze spotkanie w sprawie nowego projektu, na ktore po tych maratonach musze sie jeszcze rzetelnie przygotowac.

        I w tym samym czasie (chyba nocami), musze soknczyc programowanie takiego niewielkiego rozwianania na sprawozdania, ktorej sprzedalam zanim je skonczylam i teraz mam termin na karku. Juz nigdy tak nie zrobie :)

        Tak wiec.... byle do srody :).
        • maria421 Re: niedziela, szaro, buro i 16.11.14, 09:38
          Tu tez szaro i buro , deszcz pada, ale to akurat dobrze, bo bylo bardzo sucho.

          Xurek, zycze pomyslnego poswiecenia domu i wyzerki:)

          A wszystkim milej niedzieli.
          • jutka1 Re: niedziela, szaro, buro i 16.11.14, 10:10
            ...chłodno. 10 C, mżawka, mgła.
            Oprócz wyskoczenia do sklepiku i na wybory, nie ruszam się. Piszę.
            Nie muszę gotować, bo wczoraj zrobiłam gar zupy, mogę się skupić na pracy. A termin wisi nad głową.
            Miłej niedzieli :-)
            • ewa553 Xurku, 16.11.14, 13:59
              przemysle powaznie Twoje propozycje, choc nie wiem czy mi sie uda. Ja nawet w wypadku moich podopiecznych jestem nieprofesjonalna i strasznie sie przejmuje ich losem. A od wczoraj jest mi smutno, bo "Metju" zginal w wypadku akurat jak mu sie synek urodzil i strasznie sie cieszyl i bardzo kochal swojy zone "Mery", a to wszystko w ostatnim odcinku Downtown Abbay
              i wiem ze bedzie czwarty sezon, ale przeciez M. nie odzyje, widzialam sama ze zginal...

              Wrocilam juz z kina, film goraco polecam. Auteuil przytyl. Znakomity film o ktorym nie powiem ani slowa wiecej, bo moze pojdziecie? Powiem tylko ze pointa mnie zaskoczyla, od polowy filmu mialam pomysl na nia, a tu, popatrz panie, wymyslili cos innego, co w koncu faktycznie do filmu lepiej pasowalo.

              Podgrzalam sobie obiad piatkowy i doznalam szoku. Moj gulasz smakowal mi w piatek, a dzis stwierdzilam ze jest totalnie bez smaku, dodalam lyzeczke soli i dwie lyzeczki tureckiej przyprawy! Na jedna porcje. Nie byloby dramatu gdyby nie to, ze w piatek jadla u mnie zaproszona Edda:((( Musze sie wstydzic...
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 16.11.14, 18:33
      w montrealu snieg
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 16.11.14, 18:45
        O! Nie zazdroszcze Wam. Biedy cejot znowu bedzie musial ubierac cieple kalesony, zwane w Niemczech "Liebestöter", czyli zabijacze milosci:)
        -
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • ewa553 cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 09:33
      odczulam otwierajac dzis Wyborcza... Doslownie. I co dalej? Czy ludzie naprawde wierza, ze Kaczor jest lepszy, bo mezczyzna? W niektorych kulturach tak jest, myslalam ze w Polsce jest inaczej. Czy tez sa inne powody takiego wyboru?
      • felinecaline Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 10:26
        Jestem mocno rozgoryczona, choc przyznam, ze ostatnio obawialam sie takiego rezultatu. Nie sadze, ze chodzi tu o walor "meskosci" Kaczynskiego, mocno zreszta watpliwej.PO mocno zaszkodzila niezrecznie zamieciona pod dywan "afera tasmowa" a PIS dokonal zrecznego kontrposuniecia po "aferze madryckiej" i wyszlo na to, ze sa "prawi i sprawiedliwi". Kobiety w PO obronily swoje pozycje (W-wa i Lodz).
        • jutka1 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 10:43
          Felinko, w Łodzi nie wiadomo:
          Łódź (2,63 proc. protokołów): Zdanowska Hanna Elżbieta 56,14 proc.,
          a w Warszawie też nie wiadomo jeszcze, ale wygląda na to, że będzie druga tura. I wcale nie jest powiedziane, że z Sasinem HGW wygra. :-(
      • jutka1 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 10:38
        Basieńko, to normalne, że wyborcy po jakimś czasie mają zmęczenie długo rządzącą partią czy koalicją. Mnie dziwi to, co przeczytałam, że największy skok poparcia dla PiSu jest wśród ludzi młodych. Muszę to przemyśleć, z czego to może wynikać.
        • maria421 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 10:46
          Jutka, ja mam nadzieje, ze rowniez w wyborach parlamentarnych wyborcy okaza zmeczenie... nieustannie tym samym prezesem PiSu, w nieustannie tym samym czarnym garniturze i czarnym krawacie...






          • jutka1 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 11:10
            Oj tam, oj tam, Mario - przecież kupił sobie niebieski sweterek szt. 1 za poradą imażystki (zam.). Hahaha. :-)))
            • ewa553 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 11:12
              co Ty! Niebieski? wow...
              • jutka1 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 11:16
                Ciemno niebieski, popatrz tu, tylko się nie opluj ze śmiechu...
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15905009,To_ona_wybrala_slynny_sweter_dla_Jaroslawa_Kaczynskiego_.html
                • ewa553 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 11:24
                  hehe! juz go widze w lecie w kolorowych shirtach i dopasowanych kolorystycznie trampkach:)
                  • maria421 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 13:11
                    Ale przystojniak :)

                    Ale wydaje mi sie ze niebieski sweterek w bezposredniej konfrontacji z niebieska garsonka ma raczej male szanse.





                    • ewa553 Re: cios w zoladek (rzolondek) 17.11.14, 15:16
                      jemu zaden ciuch nie pomoze - przy jego figurce. Spojrzcie na te watle (wontle) ramionka i typowy dla panow w tym wieku bebech. Ew.stroj basebolistow amerykanskich, nie widze inaczej (cyt.)
                      • xurek raport niedzielny 17.11.14, 16:46
                        Wiekszosc potraw przygotowalam juz w sobote, w niedziele zostalo tylko ostateczne przyprawienie tudziez ulepienie i ugotowanie 90 klusek.

                        Kosciol zjawil sie 1.5 godziny pozniej niz sie zapowiedzial o czym dowiedzialam sie 15 minut przed umowionym terminem. Musialam wiec wlozyc cale zarcie do piekarnika na 80 stopni. Nad kluskami czuwal chyba Bog osobiscie bo ani sie nie posklejaly ani nie stwardnialy.

                        Znawilo sie 22 doroslych i 7 dzieci, z czego 5 plci meskiej, wszystkie hiperaktywne :).

                        Wyglodnialej gminie zarcie bardzo smalowalo, aczkowiek przyznam, ze przyprawilam znacznie ostrzej niz komukolwiek na Slasku by przyszlo do glowy a do modrej kapusty dodalam oliwy sezamowej z „prazonych“ nasion (ma taki „przypalony“ smak). Na deser R. pracujacy w Manorze (luksusowe sklepy z czescia delikatesowa) przyniosl wybor przepszynch pralinek i takich malenkich ciasteczek a RM zrobila pof pof ktore ja osobiscie bardzo lubie.

                        Najbardziej „zmeczyly“ mnie dzieci: normalnie nie reaguje specjalnie na latajace i wrzeszczace bandy dzieciakow, ale renowacja jest chyba jeszcze zbyt nowa i moja obawa o jej stan przesadna :).

                        Poswiecenie „afrykanskiego“ domostwa przezylam po raz pierwszy i musze przyznac, ze zrobilo na mnie glebokie emocjonalne wrazenie. Byla to prawie dwugodzinna ceremonia skladajaca sie z „czesci angielskiej“, w ktorej pastor zwrocil sie do nas ze swoimi spostrzezeniami i zyczeniami a potem do Boga z modlitwa o ochrone naszej rodziny i naszego domu oraz „czesci afrykanskiej“. Z tej zrozumialam znacznie mniej, bo kazdy uczestnik (lacznie z pastorem) poslugiwal sie glownie swoim wlasnym jezykiem wyglaszajac monolog bedacy mieszanka modlitwy, zyczen i rytualow, ktore moim zdaniem sa znacznie starsze i bardziej „afrykanskie“ niz chrzescjanstwo. W tej czesci kazdy z uczestnikow poruszal sie po domu jakby w rodzaju transu, niby bez zadnej koordynacji tudziez zwracania uwagi na innych. Co pewien czas jednak pastor rozpoczynal strofe spiewana i wszyscy automatycznie sie w nia wlaczali. Czesciowo byly to znane mi gospels, czesciowo nie znane mi piesni afrykanskie. Nie wiem, czy powodowala to atmosfera czy tez „melodyjna latwosc“ tych piesni ale bardzo latwo bylo mi sie w nie wlaczyc i znalezc w tych improwizacjach wlasna uzupelniajaca linie melodyczna. To wspolne spiewanie wyzwala (przynajmniej u mnie) jakies poklady radosnej energii, jakas taka niesamowita latwosc spiewu polaczona z latwoscia oddechu i rodzajem wewnetrznej lekkosci.

                        Zarowno owe monologi jaki i spiewy odbywaly sie „na tyle glosow ile uczestnikow“ tworzac bardzo gleboki i szeroki dzwiek wibrujacy w calym ciele.
                        W pewnym momencie pastor zaintonowal bardzo cicha i powolna melodie, ktorej w tym halasie nie powinno byc slychac, a jednak wszyscy (lacznie ze mna) ja uslyszeli i dolaczyli to choru. Ta jak na Afryke bardzo nietypowa powolna i melancholijna piesn zakonczyla cermonie.
                        Jak juz ochlonelismy to moj maz podziekowal swojej gminie chrescjanskiej a potem ja podziekowalam za zajecie sie naszym synem i tak sie tym wszystkim wruszylam, ze mi sie glos zalamal i polecialy lzy, co spowodowalo, ze zenska czesc gminy rowniez sie rozryczala i tym zbiorowym wycieraniem nosow ceremonia zostala zakonczona.

                        Po ceremonii nastapila niespodziewanie czesc „biznesowa“, w ktorej to zaproponowano mi rozkrecenie z „moja“ polska ekipa budowlana nowego biznesu a maz nieoczekiwanie sprzedal jeden obraz.

                        Impreza zakonczyla sie ok 21, posiedzielismy jeszcze troche z mezem przy lampce martini, zbyt zmeczeni nawet na rozpalenie w kominku a przed 23 padlam z nadmiaru zajec i wrazen.

                        Dzisiaj zas od 8 rano ceremonia z innej planety, czyli negocjacje zakupu mediow z przytlaczajaca przewaga niemieckiego meskiego menedzerstwa (przy negocjacjach z jednym z salehouses bylam jedyna kobieta i jedyna nie-Niemka).

                        To intensywne przezywanie dwoch nie majacych ze soba nic wspolnego wszechswiatow doprowadzilo mnie do lekkiej mentalnej dysocjacji, wiec chyba wybiore sie za chwile do domu wypoczac przed jakims banalnym programem telewizyjnym nie wymagajacym wlaczenia wiecej niz dwoch szarych komorek, bo jutro czeka mnie bajka z trzeciej planety a mianowicie pierwsze spotkanie z typowo szwacjarskim tradycyjnym klientem ktory wymowil wspolprace ze swoja miedzynarodowa agencja i szuka „czegos bardziej odpowiadajacego jego szwajcarskim oczekiwaniom“.
                        • ewa553 Re: raport niedzielny 17.11.14, 17:42
                          az chcialoby sie uczestniczyc w takim poswieceniu domu... Misterium jakies.
                          A na jutro zycze powodzenia.
                          No i nie wiem jak Ty mozesz spac spokojnie: wczoraj slyszalam w TV, ze Twoi Eidgenossen nie tylko na granicznych mostach ale i w kilku innych w glebi kraju maja wmontowane ladunki TNT i ze gdyby sie jacys terrorysci dowiedzieli w ktorych to mostach dokladnie i w ktorych przeslach, to moglibysmy przezyc niezly fajerwerk!!
                          • maria421 Re: raport niedzielny 17.11.14, 18:07
                            Xurek mial Gospel za darmo w domu! Tez bym chciala :)
                        • luiza-w-ogrodzie Re: raport niedzielny 18.11.14, 01:58
                          Xurek, to musialo byc nie lada przezycie - nie tylko miec dom poswiecony, ale jeszcze w takim stylu! Przyrzeklam sobie, ze moj nastepny dom zostanie potraktowany spirytualnie, okadzony i obspiewany, nawet, gdybym miala to zrobic sama!

                          Powodzenia w przedsiewzieciach drugiego i trzeciego swiata Twojej egzystencji.

                          Luiza-w-Ogrodzie
                          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                        • jutka1 Re: raport niedzielny 18.11.14, 08:26
                          Cudo, Xurku, po prostu cudo> :-)))
                          • ewa553 polska czcionka 18.11.14, 09:57
                            przede wszystkim dziekuje Wam Panienki za mile slowa. Teraz czuje naprawde, jak mi Was bylo brak.
                            Ertes byl zawsze bardzo mily dla mnie, wiec zdziwil mnie troiche jego ostry ton. A mowienie ze dostosowal sie do mojego tonu zaskoczylo mnie, bo nie wydawalo mi sie, zebym byla niemila. Jesli to zrobilam nieswiadomie, to przepraszam Cie Ertesie.
                            Polskie czcionki nie zainstaluje, bo to nieslychanie niewygodne. Bo mam niemiecka tastature a wiadomo ze niemiecka pisownia rozni sie od polskiej, do tego jest jak w angielskiej tastaturze: musisz nacisnac y zeby miec z .- lub odwrotnie. Przerabialam to wiele razy chodzac do Internetcafe w roznych krajach osciennych i jest to nieslychanie meczace. Wiec pozostane przy moich niemieckich literkach i postaram sie pisac fonetycznie tylko wtedy, gdy mi sie jakis wyraz wyda naprawde niezrozumialy. albo w zabawnych momentach, jak znany nam rzulw:)
                            • fedorczyk4 Re: polska czcionka 18.11.14, 10:48
                              Tez uwielbiam ewine "rzaladki" i inne. Mam polska klawiature do stacjonarnego komputera ktorego prawie nie uzywam, wole laptopa w korym moge ewentualnie przejsc na polska, ale pisanie na niej jest zmudne i upierdliwe, wiec lece jak jest :-)
                              Xur poswiecenie boskie :-)
                              Ja niczego takiego nie robilam, ale Macma i owszem. Na parapetowce (9 lat temu) u rodzicow byl rowniez zaprzyjazniony "ksiedzu" i on poswiecil domostwo :-)
                              • maria421 Parapetowka 18.11.14, 11:37
                                Aktualny trend w architekturze to okna od podlogi do sufitu. Bardziej drzwi niz okna. Parapetow wobec tego nie ma, wiec jak urzadzic parapetowke?
                                Taki problem ma wlasnie moja corka, bo 30 grudnia przeprowadza sie z chlopakiem do takiego wlasnie mieszkania bez parapetow. Pewnie urzadza podlogowke zamiast parapetowki:)

                                Ja tez zaprosilam naszego proboszcza zeby nam, 20 lat temu, dom poswiecil. Proboszcz mial okolo 2 metrow wzrostu, chyba ze 150 kg wagi, glos taki, ze w kosciele nie potrzebowal mikrofonu. I bardzo lubil dobrze zjesc popijajac dobrym winem, dlatego pewnie bardzo sie z moim s.p. mezem polubili:) Tak wiec poswiecenie bylo tylko preludium do obfitej kolacji , a ze proboszcz cudownie potrafil opowiadac (np. o studiach na Sycylii), to z tego poswiecenia domu zrobil sie niezapomniany wieczor.

                                Kilka lat temu proboszcz przeszedl na emeryture, czyli przeniesli go do jakiegos klasztoru, a obecny proboszcz jest taki, ze raczej nie chcialabym zeby mi cokolwiek poswiecal.

                                • jutka1 Re: Parapetowka 18.11.14, 13:14
                                  Mieszkałam w kilku miejscach bez parapetów i szczerze mówiąc - nie lubię. Mam do parapetów słabość. :-)
                                  • ewa553 Re: Parapetowka 18.11.14, 13:23
                                    Zawsze mialam parapety i tez lubie. Najpiekniej bylo w moim pierwszym niemieckim mieszkaniu i w obecnym: parapety olbrzymiego okna wychodzacego na balko sa umieszczone duzo nizej.
                                    Ladnie to wyglada, a i roslinnosc balkonowa cieszy rowniez w mieszkaniu, bo widoczna.
                                    • maria421 Re: Parapetowka 18.11.14, 15:43
                                      W moim lodzkim mieszkaniu (budownictwo rocznik 1914) parapety byly szerokie na pol metra i to wlasnie na parapecie, dzieckiem bedac, najchetniej lekcje odrabialam. Z zewnetrznej strony okna tez byl szeroki, blaszany parapet, na ktorym sobie golebie siadaly. Pod parapetem byl zeliwny kaloryfer i moglam sobie w czasie odrabiania lekcji stopy na nim grzac. Przytulnie bylo.
                                      Natomiast na parapecie kuchennym mama hodowala szczypior z cebuli, albo jakies inne ziola, czesto tez sie tam mleko kwasilo albo budyn chlodzil.

                                      Teraz jest moda na "urban style", bez kaloryferow, bez parapetow, z otwarta kuchnia i w koncu nie wiadomo nawet gdzie doniczke z bazylia postawic.



                            • ertes Re: polska czcionka 18.11.14, 17:02
                              Jak sama widzisz po tym co zostalo napisane na temat to nikt, powtarzam NIKT nie napisal ze pomaga mu to w zrozumieniu slowa a ze jest to po prostu wyglada smiesznie.
                              Jesli wiec wyjsc z takiego zalozenia to moze byc nawet OK. 3 razy...

                              Poza tym odpowiadasz mi gdzies w srodku a nie tam gdzie pisalas do mnie gdzie ni stad ni zowad zapytalas mnie w dosc obcesowy sposob o glosowanie wiec w tym samym tonie odpowiedzialem co o tym mysle.

                              A wogole to znamy sie tyle lat ze chyba moge napisac do ciebie prosto z mostu a nie owijac w bawelne bo ty sie obrazisz? Tym bardziej ze to naprawde pierdula zgodna z tematem...
                              Takze nie nastraszaj piorek bo nie ma po co :)
      • ertes Dlaczego? 17.11.14, 18:51
        Ciekawi mnie jedno dlaczego piszesz "rzoladek" ? Po jaka cholere?
        • ewa553 Re: Dlaczego? 17.11.14, 18:58
          ertes, gdybym napisala "zoladek" to wiedzialbys o co chodzi? Ja raz napisalam na forum ogrodniczym ze mam w jeziorku zabke to wszyscy mysleli, zemy zeby, czyli szczeka do wody wpadla!
          • ewa553 ertes, 17.11.14, 19:00
            a Ty wczoraj glosowales, czy wolales jezduic po martwej dolinie? O ile pamietam, to masz polskie obywatelstwo
            • ertes Re: ertes, 17.11.14, 21:26
              Acha, nie mieszkajac w Polsce wybierac do wladz lokalnych. To chyba dosc wyrazna bzdura.
              • ewa553 Re: ertes, 17.11.14, 22:36
                czy jest jakis specjalny powod dla ktorego jestes dzis dla mnie niemily?
                • ertes Re: ertes, 17.11.14, 22:40
                  Niemily? Odpowiadam w takim samym tonie jak ty zadajesz mi pytanie.

                  A co do pisowni to nie moge juz patrzec na to bezsensowne przekrecanie pisowni w imie nie wiadomo czego.
            • maria421 Re: ertes, 18.11.14, 17:13
              ewa553 napisała:

              > a Ty wczoraj glosowales, czy wolales jezduic po martwej dolinie? O ile pamietam
              > , to masz polskie obywatelstwo
              >

              Wyborow samorzadowych nie urzadza sie za granica.
              • ewa553 Re: ertes, 18.11.14, 17:29
                ertesiku, przeprosilam Cie za niezamierzony niemily ton i dla mnie sprawa skonczona. Temat nudny, nie ma co kontynuowac. Nota bene dostaje co jakis czas maile od Trip Advisora czy jak tam, ze mi cos polecasz. Domyslam sie, ze nie wiesz o tym:) Bo dzis dostalam cos takiego niby od Maryski i tez nic o tym nie wiedziala:) Jakies biuro podrozy czytepe podszywa sie pod nas. Wielki Brat czuwa!
                • ertes Tripadvisor 18.11.14, 17:40
                  Tripadvisor to jest super serwis wiec nie przejmuj sie. Dostajesz emaile od nich jako moj friend z facebook za kazdym razem jak ja opisze jakies miejsce.
                  Ja korzystam za kazdym razem jak gdzies jade zeby poznac choc z grubsza jak miejsce wyglada, jakosc serwisu czy miejsca do zwiedzenia.
              • jutka1 Re: ertes, 18.11.14, 17:55
                Marysiu, zagranicą można głosować w wyborach samorządowych. Tylko, że ma się jedną listę: warszawską.
                • maria421 Re: ertes, 18.11.14, 18:08
                  jutka1 napisała:

                  > Marysiu, zagranicą można głosować w wyborach samorządowych. Tylko, że ma się je
                  > dną listę: warszawską.

                  Nie wiedzialam.
          • maria421 Re: Dlaczego? 17.11.14, 20:40
            Ewa, ja tez nie uzywam polskich znakow i jakos nikt nie ma problemow ze zrozumieniem tego co pisze.
            Oczywiscie, ze gdybys napisala "zoladek", to by wszyscy zrozumieli.
          • ertes Re: Dlaczego? 17.11.14, 20:46
            Nie zartuj sobie. Chyba kazdy wie o co chodzi bez tego dopisywania. Glupie to jest.
            • ertes Re: Dlaczego? 17.11.14, 20:58
              A poza tym bez przesady, jest 21 wiek. Skoro się boisz że cię ktoś nie zrozumie to zaloż sobie polską czcionkę. To nie wymaga wyższych studiów...

        • luiza-w-ogrodzie Dlaczego? Bo mozna! 18.11.14, 01:54
          Ertes ma z jednej strony racje - nie trzeba pisac fonetycznie, zeby byc zrozumianym, nawet bez polskich znakow diakrytycznych, a z drugiej strony ja uwielbiam Ewczyne rzabki, rzoladki i inne. Owszem, moglaby przejsc na polska czcionke, ale (prawie) wszyscy tak pisza, a Ewa jest tylko jedna jedyna w swoim rodzaju i ja to doceniam.

          A zanim zostane obsobaczona za nieuzywanie polskich czcionek, melduje ze od tegorocznego wyjazdu do Polski polegam na strasznie ograniczonym malenkim "El Cheapo" komputerku i kombinacje oprogramowania oraz zapory softwarowe skutecznie zniechecaja mnie do zainstalowania polskich czcionek.
          Jedyne, co moglam zrobic to miec polskie teksty na wyswietlaczu, co odstrasza Buszmena od uzywania mojego sprzetu ;) jako programista nie przyswaja komunikatow "wtyczka nie zainstalowana" albo "narzedzia wyszukiwania" ;)

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • jutka1 Re: Dlaczego? Bo mozna! 18.11.14, 08:25
            Zgadzam się z Luizą. Ewine "słowotwórstwo" bywa przezabawne, i jest pewnym niepowtarzalnym tutaj stylem.

            Co do polskich czcionek, to różnie bywa. Ja sama przez bardzo długi czas pisałam na forum bez polskich czcionek, a zmieniłam li-tylko z powodu kaprysu. Nie, że "trzeba", ale że "czemu nie". :-)
    • luiza-w-ogrodzie Cieply wtorek, ostatni dzien pracy w tym roku :( 18.11.14, 02:30
      Wczoraj wystepowalam edukacyjnie na temat kiszonek, dzisiaj wieczorem poprowadze warsztat o "zielonych" srodkach czystosci i na tym koncza sie moje warsztaty na ten rok. Niedobrze, trzeba sie bedzie lepiej zareklamowac zeby miec wiecej zlecen.

      Pracy na razie nie bedzie, ale na lato mam ambitny plan przygotowania sie na 2015, zeby ruszyc "ze szwungiem" po letnich wakacjach. Z zagranicy wrocila przyjaciolka specjalistka od internetowego marketingu, zaciagne ja do pomocy z zrobieniu biznesowej strony internetowej z mozliwoscia sprzedazy i rezerwacji warsztatow. A do tego wykoncze ogrodowa kuchnie, zebym mogla w niej prowadzic zajecia. Najpierw kupie i poloze kafelki podlogowe, zorganizuje drzwiczki do szafek pod blatem i pomaluje (albo zaciagne do tego przyjaciolke-malarke) duze szklane szyby (= byle okna werandy) jako tylna scianke za szafkami. Moze zdaze z tym do Swiat? W planach na pozniej mam zainstalowanie paneli slonecznych ladujacych baterie, ktore beda podlaczone do lampek oraz pompy do wody, zebym miala dzialajace krany nad zlewem.

      A na razie ciesze sie slonecznym dniem, 27 stopni, lekki wiatr, kwitna pomidory, owocuje groszek, zaraz wypelzne do ogrodu zeby sie nacieszyc widokami i sloncem. I zmierzyc powierzchnie podlogi i rozmiary szyb ;)

      Pozdrawiam prawie-ze-letnio

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • luiza-w-ogrodzie Australijska ludnosc probuje kiszonek 18.11.14, 02:40
        Jak w temacie ;)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/aRfue7s7HniKa4azYB.jpg

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Cieply wtorek 18.11.14, 13:12
        Współczuję Luizo, że ku Twemu niezadowoleniu jest ostatni dzień pracy w tym roku. Ale Twoje plany wydają się świetne, a i pewnie dzięki stronce internetowej i PR-owi tej pracy będzie więcej, a źródła finansowania bardziej zdywersyfikowane, za co trzymam oczywiście kciuki. :-)

        Ja jestem w jakimś matriksie, gdzie jestem w oku trąby powietrznej, a ogólny stan sfery zawodowej można określić - jak moja znajoma - jako "zapalenie majtek", lub też moimi słowy: "pożar w burdelu". :-))) I do tego pożary w 2 burdelach na raz. :-)))
        Tak czy siak, jakoś daję radę, tylko - nie ukrywam - jestem już dość zmęczona. No nic, odpocznę w święta.

        Dzień mamy dzisiaj ciemny, szary, dżdżysty, zimny, i do tego jest gęsta mgła. Brrr. Jedno wyjście do sklepiku i odechciało mi się. Na szczęście resztę dnia pracuję jako strażak w burdelu, i nigdzie nie muszę chodzić. :-)

        Miłego popołudnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 14:08
      dwa sredniej wielkosci schabowe bez kosci, podwojnie panierowane, na maselku (pod koniec) duszone, prosto z patelni! Pyszny byl ten moj dzisiejszy obiad. A co u Was podali?
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 14:40
        Co to znaczy "podwójnie panierowane"?
        Ja jeszcze nic, bo pracuję i nie mam czasu. Za godzinę jakąś zupę zjem.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 15:05
          ja w kotlecie najbardziej lubie to, co niezdrowe: panierke, szczegolnie jak jest na masle.
          Wiec kotleta po zbiciu i posoleniu wkladam do maki, do jajka, do bulki tartej, jeszcze raz do jajka i jeszcze raz do bulki:)) Pycha!

          Usmialam sie przed chwila na eBayu, ale to opowiem pozniej, teraz troche popracuje.
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 15:27
            Niezle sobie dogadzasz, Ewa:)

            U mnie dzisiaj tylko mozzarella z pomidorem i z marzeniem o tym, ze za tydzien moge juz pojechac do miasta na placki kartoflane.

            • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 16:42
              U mnie dzisiaj bylo z doskoku, sucha bula z kawalkiem suszonej kielbasy, bo bylam jak dotad w stresie, ktory wlasnie sie zakonczyl.

              Mitingi wszystkie zakonczone, bilans ogolnie pozytywny. Mam nowe zlecenie, klient bardzo sympatyczny a zlecenie co prawda niezbyt wielkie, ale za to z rozwojowym potencjalem.
              Jutro zupelnie (dla mnie) nowe pole dzialania a mianowicie przeprowadzanie interview z kandytatami na rozne posady lacznie z zaopiniowaniem owych. Sama nie wiem, czy mi sie to podoba, ale podoba mi sie czas pracy: zaczynam popoludniu i koncze wieczorem, co mi znacznie bardziej odpowiada niz wczesne wstawanie.

              Basiu, o tym ze nasze mosty wszystkie „podminowane“ tez nie wiedzialam do wczoraj. Jestem absolutnie za: swiadomosc, ze mozemy odciac sie za jednym zamachem od germanskiego najazdu wydaje mi sie bardzo uspokajajaca :). Czego jednak zupelnie nie potrafie zrozumiec to dlaczego nagle sie o tym mowi: mosty zaminowane od 2 wojny swiatowej i nikt o tym nie trabil, co bylo moim zdaniem znacznie sensowniejszym podejsciem do sprawy.

              Co zas do parapetow, to kiedys bardzo lubilam, ale przestalam po zamieszkaniu z moim mezem, ktory kazda pozioma przestrzen natychmiast zastawia wszelkim okropnie wygalajacym badziewiem na wysokosc co najmniej 30 cm. W poprzednim mieszkaniu (naszym drugim wspolnym) nie bylo ani jednego parapetu co w tej sytuacji uznalam za dar bozy. Zastanawialam sie nawet nad likwidacja wszystkich stolow :).

              Teraz mamy w kuchni ogromny stol i cala mase parapetow, z tego jeden taki jak z opisu Marii (dwa pozostale padly ofiara renowacji). Mezowi zagrozilam rozwodem z alternatywa wyrzucenie z domu jezeli cokolwiek na owych parapetach postawi. By jednak nie musiec pojsc az tak daleko trzy razy wyrzucilam do smieci wszystko, co znajdowalo sie na parapetach, ostatni raz kilka miesiecy temu, jak dotad skutkuje.

              Pan Maz znajduje sie dzisiaj w zawodowych rozjazdach, wiec czeka mnie samotny wieczor z Piranha, mam nadzieje ze przezyje. A jutro dopoludnia z domu i przy kawce popracuje nad konceptem dla nowego klienta, potem zjem przepyszny lunch w Nordsee na dworcu w Zurychu (uwielbiam przyprawione przez nich wielkie krewety i kawalki homara) a potem bede sie pastwic nad kandydatami do prac roznych w ilosci sztuk czterech (z czego jedna do Polka). Chyba zafunduje sobie bilet pierwszej klasy zeby miec taki naprawde all-around-super-day :).
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 16:41
      cieniutka warstwa sniegu lezy
      duje i gwiezdzi, ze hej!
      rehabilitacja ramienia sie zaczela,
      jak ja sobie z wyjazdem poradze? - meksyk od 29 11, tydzien

      zrobilam sobie zupke dyniowo marchewkowa, z imbirem i cynamonem na rozgrzewke
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 21:30
        Jezu, Rose, wez sie zlep do kupy, bo bez sensu w Meksyku zalegac, badz sie poruszac z walkerem ;)

        Mi laryngolozka zrobila seans filmowy z wnetrza mojego nosa, w dwoch czesciach, bo w kazdej dziurze, az po pluca. Sie nieco nieswojo czulem, jak wraz z asystentka ogladaly sobie na ekranie moje babole w larynksie. Niemniej stwierdzono, ze larynks jest sliczny, nawet raka nie ma i ona wogole nie wie, skad te koszmarne bole glowy. Moze kwestia cisnienia w zatokach. Kolejne prochy i krople, ktore gowno czynia, nastepna wizytacja pod koniec grudnia. Moze wtedy wreszcie sie zdecyduje mi glowe przeswietlic.
        Na moje obawy, ze to moze guz mozgu i umieram, uspokoila mnie, ze gdyby to guz tak mi od czerwca dokuczal, juz bym nie zyl.
        Do tego nosem krecila, gdy niesmialo zazyczylem sobie konsultacji po ang. bo moj francuski na pogawedki medyczne sie nie nadaje. Po czym dala mi instrukcje obslugi kropli po francusku, bo "to jest szpital francuskoskojezyczny, prosze pana!". (St.Luc.) Po konsultacji sie niemal potknalem o gowniarza z quebecka lilija na plecaku oraz etykieta 'les patriots'. Czuje spisek.

        Nadto: na polu zbrylony lod, pizdzi jak w lutym, odczuwalna temp. -11.
        • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 23:12
          Chris, moze akupunktura? Mnie na wieloletnie niczym nieuleczalne bole glowy pomogla nader skutecznie: do dzisiaj prawie ze nie miewam a jezeli to sa to tylko blade wspomnienia tamtych koszmarow.

          Pogody wspolczuje, chyba nie wylazlabym z domu :)
          • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 23:44
            Kurde, albo nigeryjskie czary :) Bardzo mi sie twoj opis obrzadkow podobal.
        • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 23:44
          Jak to? To MRI ci jeszcze nie zrobili???
          • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 23:46
            No, qrwa, nie zrobili!
            • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 19.11.14, 00:08
              No way! Zmien lekarza!
              • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 19.11.14, 00:44
                raczej caly system opieki zdrowotnej...


                CJ, rezonans robia w Lasalle, 500$
                • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 19.11.14, 01:25
                  Aaa no tak: darmowa opieka zdrowotna.
                  • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 19.11.14, 01:39
                    Wlasnie dlatego, nie wydam szelaga na badanie, ktore mi sie znalezy. Poki nie bede konal. Na razie ufam, ze spec nie uznal je za konieczne (mimo, ze leb mi rozsadza przy kaszlu, kichnieciu, smiechu, pochyleniu sie). Dotrwam do konca grudnia.
                    • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 19.11.14, 03:29
                      Niesamowite to jest jednak. U nas potrzebujesz MRI to w ciagu kilku dni idziesz na MRI.
                      Zycze zdrowia CJ.
                      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 20.11.14, 00:35
                        Terefere, USA gora ;)) Dzis przyszedl list ze szpitala donoszacy mi, ze mam sie stawic 1 grudnia na oddziale radiologii z woreczkiem na fatalaszki. Chyba postanowili jednak przeswietlic doglebnie. Za darmo. ;)))
                        • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 20.11.14, 01:51
                          Gora nie gora, niewazne.
                          Wazne ze ci baniaczek przebadaja.
                        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 20.11.14, 02:27
                          super :)
                          swoja droga to jakie fatalaszki masz przechowywac, przy zdjeciach glowy?
                    • minniemouse Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 21.11.14, 00:26
                      (mimo, ze leb mi rozsadza przy kaszlu, kichnieciu, smiechu, pochyleniu sie).

                      zatoki. powinienies dostac antybiotyk.

                      M.
                      • minniemouse Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 21.11.14, 00:31
                        ps.
                        niech se w doope wsadza te swoje zagladania w larynks. mam od dziecka zatoki to wiem.
                        rownie dobrze mogli ci piety poogladac, OBJAWY sie licza.

                        kaszlesz, kichasz i co najwazniejsze- boli przy POCHYLANIU.
                        ANTYBIOTYK !
                        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 21.11.14, 01:20
                          Cykl antybiotykow juz przeszedlem: na prozno. Teraz mam faze antyalergikow: tez goovno. Czekam na kolejna faze badan.
      • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 18.11.14, 23:14
        zupe dyniowo marchewkowa tez mialam ostatnio, ale bez imbiru i cynamonu, sprobuje nastepnym razem.

        Zycze, by terapia dala szybka poprawe, a walizy niech nosi rodzina :)
    • jutka1 Środa 19.11.14, 09:05
      Za oknem 7C, mgła, ale już nie pada i jest jaśniej, niż wczoraj. Wczoraj to w ogóle jakaś masakra była: ciemno jak w dupie - pardon, mokro, i wewogle (zam.).

      Dzień przede mną pracowity, ale bez pożaru w burdelu(-lach). Odpukać i tfu przez lewe ramię.
      Tylko muszę się wybrać na pocztę i wysłać list polecony i paczkę. Poza tym piszę, finalizuję projekt, cyzeluję i sczytuję, etc. etc. etc.
      Napalę w kominku, mam dzisiaj ochotę na kominek i zapach palonego drewna.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Środa 19.11.14, 09:18
        ja juz oddalam dzisiaj krew i inne plyny organiczne w laboratorium i zostalam okablowana
        aparatura EKG. Cholera wie po co, pewnie pani dr potrzebuje pieniedzy od kasy:)
        zaraz jade do Sadu Rodzinnego gdzie bedzie awanturka jak zwykle, wiec moze i dobrze ze EKG to zarejestruje? Z drugiej strony: dawno przestalam sie tymi awanturkami przejmowac, jakos tak sobie poluzowalam. Rowniez jeden z problemow rodzinnych rozwiazal sie, wiec po cholere sie wszystkim tak przejmowac? He?
        • maria421 Re: Środa 19.11.14, 09:25
          Sroda ponura, ale coz, przeciez to druga polowa listopada, nie ma co narzekac.

          Jutka, czy piszac "sczytuje" nie zapomnialas o jednym "z"? ;-)

          Ewa, dobrze ze znalazlas dystans do problemow. Tak trzymac!

          Milej srody:)
          • jutka1 Re: Środa 19.11.14, 09:29
            No a ta znowu na seks scurvia, no.
            :-)))
            • xurek Re: Środa 19.11.14, 10:03
              ja zeby ochlonac od tych salcesonow postanowilam obejsc obejscie i obchodzac owe oniemialam.

              moj maz zrobil nam juz Swieta, zapytany dlaczego powiedzial, ze o wlasciwej porze beda panowaly niewlasciwe temperatury, wiec przezornie zapobiegl marznieciu przy wieszaniu:

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/1MrJDrkohamt4RaGrX.jpg

              nandina, roza i petunie zakwitly ponownie: albo dostaly jakiegos pomieszania zmyslow albo postanowily uczcic zakonczenie renowacji?

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/UptVaAVEgDjLhfzBeX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/yQo2VqFPkosm70wylX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/gG2hfaMdLxgrslxi3X.jpg


              z tylu domu Bambus rosnie jak na drozdzach, za to rodzima grusza sasiada zachowuje sie jak na druga polowe listopada przystalo.

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/E8yp2o7pk9lznbmQRX.jpg

              Ditto nasz czerwony buk, ktory jak dotad bez zadnch przebarwien zrzucal liscie praktycznie w ciagu jednego dnia, a teraz tak pieknie sie "starzeje" :):

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/c9h0paQrjETf1cJrIX.jpg

              A na (bardziej) powaznie: czy takie listopadowe kwitniecie to normalne czy kuniec swiata :)?
              • luiza-w-ogrodzie Środa, jutro swiat sie definitywnie konczy 19.11.14, 11:24
                Xurku, ja mysle ze taka pogoda w listopadzie zapowiada koniec swiata. Wlasnie zeszlam z czata z siostra, ktora mieszka w Irlandii i pisala, ze jest u niej bardzo cieplo. Moja mama jeszcze kilka dni temu grabila trawe na dzialce. A u mnie jutro i pojutrze ma byc 36-37 stopni a pozniej ponad 30 przez kilka dni, przy przecietnej maksymalnej temperaturze listopada 25 stopni. Pfuj. Podlewalam dzis wieczorem ogrod, jutro rano poprzycinam i poprzykrywam co trzeba, zamkne ogrodowe kroliki w domu i chyba pojade na plaze.

                Jutko, od Twojego komentarza o scurvianiu przypomnialy mi sie czeskie przeklenstwa i teraz przezywam globalne ocieplenie od zkurvenych kurev :D

                Luiza-w-Ogrodzie
                Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
              • jutka1 Re: Środa 19.11.14, 13:08
                Ja 10 dni temu widziałam tutaj kwitnącego kasztanowca. :-)
                Do góry nogami wszystko.
    • jutka1 Zaspaliście? :-) 20.11.14, 13:31
      Ja nie zaspałam a wręcz przeciwnie, ale od świtu siedzę przy robocie.
      Termin wysyłki dzisiaj, więc jest trochę nerwówki, bo spinam wkład merytoryczno-budżetowy kilku osób, a nie wszystkie były na 100% słowne jeśli chodzi o dostarczenie dokumentów na czas. Brakuje mi jeszcze tylko dwóch opinii o całości, i będę mogła wypchnąć. Po czym padnę. :-)

      Znowu wierzyć mi się nie chce, że za 10 dni grudzień... A potem ani się obejrzę, a będą święta... Kiedy to minęło, i czemu tak szybko przepływa przez palce... :-(((

      Jutro mam tradycyjny sabat lokalnych czarownic. W pełnym składzie, czyli 4 szt., nie widziałyśmy się od lipca. Po wakacjach były 2 spotkania we trzy, ale wszystkie cieszymy się, że czwarta wreszcie mogła z nami zgrać terminy. :-)
      Te wieczory są zawsze "składkowe" czyli pot-luck, każda przynosi coś małego do jedzenia, i zawsze bezmięsne, bo jedna z nas jest wegetarianką. Ale zawsze jest smacznie, menu urozmaicone, i zwykle objadamy się na tych spotkaniach, jak małe bączki. :-)
      Jorstruli zrobi trzy rzeczy:
      - smażone boczniaki a la orient (marynowane w zalewie z oleju sezamowego, sosu sojowego, pasty chilli, soku z cytryny i miodu);
      - sałatka z cykorii, sera pleśniowego i gruszek;
      - sałatka wileńska (gotowane buraki w kostkę, kapusta koszona, biała fasola i cebulka, plus oliwa.

      Tak więc jutrzejszy dzień poświęcę na sprzątanie i przygotowywanie strawy na wieczór. :-)

      A jak mi ktoś jeszcze raz rzuci hasło o spokojnym wiejskim życiu, to pacnę torekombezłep. ;-)))

      Miłego popołudnia :-)
      • ewa553 Re: Zaspaliście? :-) 20.11.14, 13:49
        ja tez wstalam srannym brzaskiem, o 7.30 musialam byc u lekarza zeby mi odczepil EKG bo juz o osmej musialam oddac auto do inspekcji.
        Caly dtzien w domu (auto bedzie na 16-ta) wiec zaplanowalam wiele zadan domowych. Nawet polowy nie odwalilam, ale i tak jestem zadowolona. Na obiad rozmrozilam sobie pyszne polskie flaczki. Niemcy robia na kwasno, wiec nawet nie probuje.
        Twoj przepis buraczano-kapusciany podoba mi sie. Bede miala goscia wegetarianskiego przez Swieta, wiec im wiecej przepisow tym lepiej. Wprawdzie gosc ten, czyli moj ukochany siostrzeniec bywa u mnie od lat co roku i jeszcze ani razu nie udalo mi sie nic ugotowac, ale na zimno tez trzeba miec cosik. Nie udalo sie ugotowac, bo oboje lubimy lazic do knajpek i tam sie stolujemy. Chlopak jest czymstam sfrustrowany i orzekl ze nie ma ochoty na nastrij swiateczny i obchodzenie tychze, wiec go zapewnilam ze nigdzie sie tak dobrze "nieobchodzi" Swiat jak u mnie. No i w ten sposob nabylam goscia. Mam ci ja szczescie! Normalnie faceci w tym wieku (22) nie odwiedzaja juz ciotek, a tu paczpani.
        Skoro jestesmy tu tylko we dwojke Jutencjo, to moze wypijemy kawke? Kazda tak jak lubi:)
        • jutka1 Re: Zaspaliście? :-) 20.11.14, 13:59
          Ja kawę pijam tylko rano/przed południem. Ale mogę potowarzyszyć z obiadem. A właściwie lunchem na zimno. :-)
      • xurek Re: Zaspaliście? :-) 20.11.14, 14:48
        Niee, ale jakas taka polzywa dzisiaj jestem :)

        Mamy dzisiaj 14 rocznice slubu. Pierwsza, ktora uczcimy wspolna kolacja w restauracji BEZ angazowania kogos do pilnowania Piranhii. Boze, jak ten czas leci. Dopiero co bylo to maly dzieciak a teraz jest prawie ze wzrostu meza.

        Poza tym zaczyna sie prawdziwa jesien. Listcie opadaja, jest zimno, aczkolwiek slonecznie. Ja zas jestem totalnie przemeczona i jakas taka zdegustowano – zdeprymowana. Zupelnie brak mi energii i ochoty na cokolwiek.

        Czekajac dzisiaj na tramwaj weszlam do Swarowskiego i zobaczylam kolczyki, ktore mi sie spodobaly i nie byly drogie. Juz chcialam je kupic, ale jak pomyslalam, ze musialabym sciagnac plecak, go otworzyc, szukac w czelusciach potrfela a potem czekac az mi je zapakuje i spakowac caly majdan na nowo to mi sie odechcialo i opuscilam sklep.

        Teraz zas jestem glodna: musialam spieszyc na wylkad o nowych mediach, wiec mialam czas jedynie na jednego banana. I na tym bananie jade to teraz, bo jak pomysle, ze musialabym wyjac z czelusci plecaka portfel, ubrac plaszcz, zjechac dwa pietra winda, przejsc przez ulice itp itd… to wole byc glodna.

        Dobrze, ze mam wode i kawe w odleglosci 10 metrow a komputer na wyciagniecie reki :)
        • ewa553 Czytaliscie moze na fejsie? dobre 20.11.14, 15:25
          Przychodzi szef PKW do psychiatry:
          - Co panu dolega?
          - Prześladują mnie głosy.
          • chris-joe Re: Czytaliscie moze na fejsie? dobre 20.11.14, 21:13
            Ja nie bardzo rozumiem o co w tych wyborach poszlo. Tzn. wiem, ze PKW dala doopy i cos nie wyszlo z liczeniem glosow. Jednakze PiS zmiotl caly zabor rosyjski i austriacki i zostal ogloszony wiktorem. Wiec skad znow ta cala drama? Wyjasnijcie, prosze.
            • jutka1 Re: Czytaliscie moze na fejsie? dobre 20.11.14, 21:55
              Czytam o wtargnięciu prawicowców i okupacji siedziby PKW, i juz mi cycki opadły i nie chce mi się o tym gadac.
              Żenua.
              • jutka1 PS.... Re: Czytaliscie moze na fejsie? dobre 20.11.14, 21:56
                ... plus hit sezonu: "policja nie interweniuje".
                Ja pierdolę.
                • chris-joe PS.... Re: Czytaliscie moze na fejsie? dobre 20.11.14, 22:01
                  Za to Apel Jasnogorski spiewaja... O, Polsko...
        • minniemouse Re: Zaspaliście? :-) 21.11.14, 00:23
          xurek napisała:
          Czekajac dzisiaj na tramwaj weszlam do Swarowskiego i zobaczylam kolczyki,

          to moj ulubiony sklep :)

          Mamy dzisiaj 14 rocznice slubu.

          moje gratulacje!


          Minnie
          Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
          Oscar Wilde
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 20.11.14, 23:29
      zimka sie sadowi wygodnie, lekko ponizej zera, co jakis czas cos popruszy

      vortex na razie nas omija, nie to co w Buffalo - ponad 2 mentry snieu w 2 dni,
      zarwane dachy,
      zawaly z obcazenia organizmu od odsniezania
      niedobory zywnosciowe i benzynowe


      a ja od dzis na morfince na bark

      tralalalla
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 20.11.14, 23:58
        Nie zeby zaraz Buffalo, ale jak na polowe listopada tez dostalismy lekki wpjerdol. Ja juz mam zimy dosc. Wez mi conieco morfy podrzuc, co?
        Jakie masz prognozy?
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 21.11.14, 00:06
          By the by. Prawie nie pale. Se zakupilem faje wodorowa za $sto i vapuje. Braz pali tez ledwo i tylko na balkonie. On jeszcze fai se nie zafundowal. Ja spalam ze dwa papierosy dziennie. Sie z faja coraz bardziej oswajam. Leci tak juz drugi tydzien.
          • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 21.11.14, 00:26
            doskonale!


            prognoza- do 2 lat powinno przejsc . wg ortopedy dzis
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 279 :-))) 21.11.14, 00:47
              poprzedni capsilitis trwal 10 miesiecy
    • jutka1 Zamykam i idę otworzyć następne pierdulum ntxt 21.11.14, 08:51

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka