Dodaj do ulubionych

O pierdułach --- jaki piękny odc. 333! :-)))

29.03.16, 18:50
Otwarte. :-)

Zaraz dzisiejsze wpisy :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 29.03.16, 18:57

      ania_2000 29.03.16, 04:16
      pogoda sie wypogadza, z kazda minuta jest jasniej i cieplej.
      Luizy ogrod chcialabym z bliska zobaczyc:) - ciekawe ile rodzajow warzyw, krzakow, roslin i wszystkiego ona tam ma. Gratuluje wspanialych sukcesow z tym wszystkim co z niego wyrasta i zyje:)


      jutka1 29.03.16, 08:30
      I znowu kierat. :-///

      Za oknem jasna szarość, 6C. Podobno ma dojść do 14C. Podobno ma padać deszcz. Błeee.

      No nic to. Nie jojczyć. Nie jojczyć. Nie jojczyć. Ejment.

      Miłego dnia :-)


      maria421 29.03.16, 09:29
      Musze do siebie dojsc po Swiatach i po zmianie czasu. Dzis ledwo zwloklam sie z lozka o 8.15.

      Musze Wam powiedziec ze Frankfurt coraz bardziej mi sie podoba. W sobote bylismy na kolacji w Alt-Sachsenhausen, co wyglada tak :

      www.my-entdecker.de/wp-content/uploads/2011/10/8566197.jpg
      i jest wspanialym kontrastem do tego :

      img.fotocommunity.com/frankfurt-skylinenight-goetheturm-hdr-4be82b3a-6912-41ea-8a34-ef30869f47c5.jpg
      Knajpa byla oczywiscie "ludowa", tudziez jedzenie czyli
      -Handkäse mit Musik

      static.chefkoch-cdn.de/ck.de/rezepte/18/18198/479158-960x720-handkaes-mit-musik.jpg
      -Grüne Soße

      www.umweltbild.de/gruene_sosse.jpg
      Apfelwein podany w "Bembel"

      www.belami-hamburg.de/gra/apfelwein-2.jpg
      a na koniec heski calvados z owocem, ktory podobno po polski "nieszpulka" sie nazywa :

      meikesbuntewelt.files.wordpress.com/2015/12/mispelchen-antje.jpg
      W niedziele bylismy w teatrze na "Rozbitym dzbanie" von Kleista, wiec sie troche doksztalcilam w niemieckej klasyce.

      Bardzo lubie byc z moimi dzieciakami ! :-)


      jutka1 29.03.16, 09:45
      Drugie zdjęcie się nie pokazuje, niestety.

      Co to jest to "Handkäse mit Musik"? Ser z cebulą pływający w tłuszczu? :-)
    • jutka1 Uprasza się... 29.03.16, 20:25
      ... o używanie tego Pierdulona. :-D
    • luiza-w-ogrodzie Ogrodowa (jakże inaczej!) środa 30.03.16, 01:51
      Zaiste piękny numerek, ciekawe, o czym będziemy pisać na pierdułach nr 666!

      Po wczorajszym deszczu przyszedł jesienny poranek jak kryształ, słońce i kilka chmur, chociaż po południu mają być burze. Wczoraj porozmawiałam sobie z Mamą i córką, dobrze im razem. Córka wczoraj odwiedziła rodzinę - swoja ciotkę i czwórkę kuzynów ze strony ojca i bardzo się cieszy, że ma młodych krewnych ;) Mówiła, że jej polski się bardzo poprawił.

      W planach mam ostatni rzut na taśmę przed jutrzejszym filmowaniem, czyli przelecenie ceglanego tarasu maszyną czyszczącą wodą pod ciśnieniem, zabejcowanie ławek, pozamiatanie ścieżek i ostatnie zabiegi upiększające. Do tego przygotuję olejowy wywar z żywokostu na jutrzejsze demo, bo to zajmuje 2 godziny, jutro szkoda czasu, aby pięć osób siedziało tak długo patrząc, jak macerują się liście i korzenie ;)

      Ekipa przyjdzie o 8 rano, nie o 8:30, jak wcześniej zapowiadali. To oznacza pobudkę o 6:30, bo trzeba nakarmić i posprzątać trzodę, podszykować lunch dla ekipy i zrobić się na bóstwo, a przynajmniej tak, żeby w kamerze obiektyw nie pękł, jak będą mnie filmować ;) Po wczorajszej wizycie producenta ustaliliśmy pewne rzeczy, omówiliśmy skrypt, okazało się też, że podobno będziemy mieć fajnych dźwiękowca i kamerzystę.

      Producent łaził ze mną po ogrodzie i mówił, że można by w nim zrealizować kilka tematów, tyle się tu dzieje. Co mi przypomniało pytanie Ani o liczbę roślin w ogrodzie. Kiedyś zaczęłam liczyć, ale szybko się poddałam. Myślę, że mam około 250 gatunków roślin, które znam (włączając kilkanaście zwanych chwastami, które są roślinami leczniczymi i jadalnymi, jak np mlecz czy gwiazdnica (Stellaria). Samych drzew owocowych mam 30 gatunków, plus 8 gatunków owocowych krzewów i pnączy. Szałwii mam w tej chwili chyba 24 odmian. Do tego inne jadalne i kwitnące byliny, sezonowe warzywa, rodzime australijskie drzewa, krzewy, krzewinki, trawy i pnącza. Wolne przestrzenie są tam, gdzie ścieżki, niemal cała powierzchnia ogrodu (poza kurzym wybiegiem no i grządkami warzywnymi sprzątniętymi na zimę) jest pokryta roślinami.

      No to lecę w ogród, odezwę się jak przeżyję jutrzejszy dzień!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Pracowita (jakże inaczej!) środa :-) 30.03.16, 08:42
        Nie ogrodowa, ale też pracowita. :-)

        Za oknem 6C, ma dojść do 13C. Sporo słońca jak na razie.

        Dzień jak co dzień, czyli harówa na ugorze. Ale jest światełko na końcu tunelu, tfu przez lewe ramię.

        Miłej środy Wam życzę. :-)
        • jutka1 Re: Pracowita (jakże inaczej!) środa :-) 31.03.16, 00:21
          No. QRV, właśnie skończyłam pracę. A zaczęłam po siódmej.

          Jeszcze coś trzeba dodać?
          :-/

          Czy ktoś na najbliwszym forumie mógłby mi pomóc znaleźć pracę, która by:
          a) nie oznaczała obrabiania trzech etatów z jedną wypłatą;
          b) dała mi możliwość dobierania pracowników (patrz pkt. a);
          c) płaciła normalnie, za jeden etat kierowniczego stanowiska, oraz
          d) najchętniej umożliwiła teleportację z wariatkowa?

          QRV,
          • xurek Re: Pracowita (jakże inaczej!) środa :-) 31.03.16, 07:39
            szczerze wspolczuje. nie da sie z szefostwem porozmawiac?
      • xurek milo sie zapowiadajaca (inaczej niz zwykle) sroda 30.03.16, 09:19
        jestem od poniedzialku u przyjaciol, ktorzy sa przemili i przeuczynni. Zdazylaam juz zakupic cala porcelane i cale szklo, tak dobrej jakosci i za tak rewelacyjne ceny, ze jestem zachwycona. Poza tym kupowanie w sklepie firmowej fabryki porcelany w Bogucicach bylo wysoce estetycznym przezyciem.

        Dzisiaj w planach polowanie na sztucce, szkrzynke pocztowa i kilka lamp plus wizyta wieczorna pora u ulubionej kuzynki, przeplatane kawa w odnowionym centrum katowic i przepieknym ponoc ogrodnictwem w Tychach.

        Slonce swieci, ptaki chalasuja w ogrodzie, wokol sielanka i spokoj, krotko mowiac zapowiada sie przemily dzien.

        Luizo, czy Ty jeszcze ogarniasz gdzie co w tym ogrodzie masz, co kiedy nalezy zebrac badz zasadzic itd? Ile godzin dziennie zajmuje Ci praca ogrodowa by utrzymac to wszystko w ryzach?

        Trzymam kciucki choc jestem pewna, ze i TY i ogrod wyjdziecie na filmiku wspaniale i czekam na chociazby skrawek dziela :).

        Jutka trzymaj sie :)
        • asia.sthm Re: milo sie zapowiadajaca (inaczej niz zwykle) s 30.03.16, 10:17
          w starych pierdulach xurek napisała:
          Nasz dom jest bardzo stary i sufity niskie, Piranha jak na swoj wiek chyba wysoki (180) :).
          Wot i krasawiec - moglby zostac modelem gdyby chcial. Ale pewnie na modelowanie sie koncertowo wypnie...jak znam zycie :D


          I teraz trzymam za udana sesje Ogrodu z Luiza. Jakie to wszystko fascynujace!
          • kan_z_oz Re: milo sie zapowiadajaca (inaczej niz zwykle) s 30.03.16, 13:30
            Uzywanie pierduluna mi sie jakos dziwnie kojarzy...haha

            Czekam na wiecej zdjec z Luizy ogrodu, ktory pamietam z trzema chyba tylko drzewami i paroma karzakami.
            U mnie cisza i spokoj. Miod pierwszy zostal wczoraj wybrany. Poza tym nic wiekszego sie nie dzieje, poza sensacja wlepiona wlasnie do wszystkich stanowych gazet na pierwsze strony;

            www.brisbanetimes.com.au/interactive/2016/the-bribe-factory/day-1/the-company-that-bribed-the-world.html
    • jutka1 Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 08:41
      Za oknem słońce, 6C, ma dojść do 12C. Super. :-)

      Dzień zapowiada się lepiej, niż wczorajszy, chociażby dlatego, że nie mam żadnych spotkań. Wczoraj miałam dwa, które wyjęły 4 godziny z mojego dnia - stąd też siedzenie do nocy, żeby skończyć kilka rzeczy zgodnie z harmonogramem.

      Xurku, nie da się pogadać, bo szefostwo jest nieuchwytne. :-/

      Nic to. Planuję wyjazd na Kaukaz, może tam odetchnę. :-)

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 09:42
        Narazie ponuro i deszczowo, ale zelen rozwija sie w mgnieniu oka.

        Jutka, moge tylko wspolczuc harowki. Moje dzieciaki tez zasuwaja po 60 godzin na tydzien i wiecej. Gdzie tu jest czas na normalne zycie?

        Zycze zebyc mogla odetchnac na Kaukazie :-)
        • kan_z_oz Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 11:19
          Nie ma czasu na zadne zycie przy 60+godzinach/tydzien. Wiem, bo chlop mial podobna prace przez kilka lat, dzieki czemu zakonczylismy na wsi. Taki byl tego plus.

          Ja sie wczasuje, czyli sobie zarzadzilam wolne. Strzelilo mi w plecach we wtorek po jakichs karkolomych pracach ogrodniczych. Niemniej to bylo dla przyjemnosci wiec nie moge narzekac.
          Plecy juz teraz prawie dobrze ale klientow odwolalam wiec poczekam do poniedzialku...haha

          Wlepie pare zdjec, bo niewiele nadal robie...poza organizowaniem rzeczy od tygodni odkladanych na pozniej jak; nowe okulary, nowa komorka, umowilam samochod wreszcie do serwisu oraz komputer do przegladu. Moze sie zalapie jeszcze do dentysty na przeglad? i fryzjera?

          Moj wlasny miod od naszych pszczol. Tyle pracy bylo, ze sa to najcenniejsze sloiki kiedykkolwiek chyba wyprodukowano...haha

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/fvjMMqdJC5FHKKo2PB.jpg

          I pare kwitnacych, i owocujacych z ogrodu;

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/9jSHVrGI1HxYrJvjaX.jpg

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/sFixXR6N6aOabiCU8X.jpg

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/5DQy89QOdsLQ0V4e6X.jpg

          Przyczepa, ktora mnie dobila w poniedzialek i wtorek (rozladowywanie takowej).

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/6buSMkHu90aSWbNu8X.jpg

          Zachowuje sie wiec bardzo grzecznie; pije duzo wody, i zero alkoholu, uzpelniam mineraly, konsumuje owoce i jem posilki bez przeskakiwania. Chyba dozyje do 150 lat o ile mnie nuda wczesniej nie zalatwi...bleble
          • ewa553 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 11:35
            Pieknie w Twojej "dziczy" kanie. A miodzik taki jaki lubie, ciemny bursztyn... Tak chyba wygladal miod o ktory zabijalysmy sie w dawnych czasach: spod lasu, chyba nazywal sie spadziowy... Podeslij sloiczek koniecznie:)
          • asia.sthm Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 12:13
            Ach i ach Kanie! Nawet ta przyczepa inspirujaca i ladna ;)
            • ania_2000 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 17:24
              Nie wiem Jutko jak ty to wszystko znosisz - i fizycznie i psychicznie. Niesamowita prace musisz miec, skoro wymaga od ciebie takiego poswiecenia! Ja zdecydowanie na to bym nie poszla - no fucking way pracowac 16 godzin dziennie !!. Normalnie bym rzucila to wszystko i znalazla lepsza i spokojniejsza:) Na pewno bys byla rozrywana przez innych - bo takich oddanych i pracowitych pracownikow to sie na RECACH nosi!
              Odpoczywaj na tym Kaukazie ile sie da - i podziel sie widokami i przyroda i jedzeniem co tam bedzie:) to taki egzotyczny w sumie kraj, bardzo jestem ciekawa.

              Kanie - co za przepiekne kwaty! Jaki urodzaj miodu:) Tez sie tak staram zachowywac jak ty - rano woda z cytryna, potem woda z cytryna, potem salata, potem druga salata - a potem jak juz patrze na salate, to wino sie samo nalewa haha - a ono jak wiadomo najzdrowsze!>

              U mnie pieknie lato - slonecnzie, ludzie w krotkich majtkach chodza. Cudo!

              milego czwartku!
              • ewa553 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 17:57
                Cos przegapilam? Pije sie teraz wode z cytryna zamiast porannej kawy? A na co to ma byc dobre?
                • maria421 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 18:28
                  To wlasciwie nie pierdula, ale nie chce otwierac nowego watku zeby powiedziec ze przeraza mnie to co sie dzieje w Polsce. Coraz bardziej mnie przeraza!

                  Sad apelacyjny przyklepuje tylko akt laski prezydenckiej (dokonany ze zlamaniem konstytucji) ,
                  Szydlo lamie prawo nie publikujac orzeczenia TK, ale to nie nia, a Rzeplinskim zajmuje sie prokuratura podlegajaca ministrowi sprawiedliwosci ktorym jest nikt inny jak Ziobro!

                  Ratunku!!!!


                  • ania_2000 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 19:58
                    Mario, mnie przeraza rowniez to co robia kobietom - calkowity zakaz aborcji, nawet nie wyobrazam sobie tej tragedii. Zawsze mnie bierze jasna cholera jak sobie pomysle o tym zboczeniu kosciola co do kobiecych drog rozrodczych. Wrrr....
                    • maria421 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 21:04
                      Aniu, ja jestem przeciwna aborcji, ale tez przeciwna calkowitemu zakazowi aborcji w kazdym przypadku.

                      Maria Kaczynska miala odwage opowiedziec sie przeciw zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, niestety Szyslo jest zwykla kukla bez zadnego wlasnego zdania.
                • ania_2000 Re: Czwartek, coraz bardziej wiosennie 31.03.16, 19:56
                  Ewa, ciepla woda z cytryna plus miod rano na cczczo codziennie. - pedzi krew, czysci mocz i przeciwnie wzmacnia:) Codziennie masz rano to wypic, zanim cokolowiek zrobisz.

                  Kawa i inne przyjemnosci pozniej:)
    • luiza-w-ogrodzie Spokojny piątek po pracowitym czwartku 01.04.16, 07:10
      Jutko, przykro mi, że tak Tobą orzą, czy nie widzą, że jak Ciebie wykończą, to nie będzie kto miał dla nich pracować?. Proponuje przeniesienie się do jakiejś normalnej firmy w normalnym kraju i trzymam za to kciuki.

      Sądząc z najnowszych rewelacji co do polskiego prawa, tym razem dotyczących delegalizacji aborcji, Polska zmienia się w niekorzystny dla Polaków sposób a kobiety jak zwykle są najbardziej poszkodowane.

      Kan, Twój ogród wygląda bardzo bujnie a uszkodzenia pleców to normalne u ogrodników ;). Jak kiedyś będę jechać do Queenslandu to mam nadzieję wpaść do Ciebie.

      Xurku, pytałaś się, czy ogarniam gdzie co mam w ogrodzie. Odpowiem tak: wiem dokladnie gdzie jest która roślina, włączając sezonowe warzywa. Wg zasady: „za yaconem rośnie taka mała perowskia, trochę słabo, bo zacieniona, potem francuski szczaw a pół metra za nim nowo posadzona bawełna, potem są trzy samosiejki fenkułów otaczające krzew czarnej ostrej papryczki, która sąsiaduje ze szparagiem”... i tak dalej, i tak dalej, przez całe 1200 m kw uprawnego ogrodu ;)

      Dzisiaj odpoczywam. Wczorajsze filmowanie było bardzo intensywne, ale też ekipa była doborowa i w sumie wszyscy się świetnie bawiliśmy. Producent ma wielki talent do naśladowania głosów, więc niemal każde zdanie było cytatem z filmu (na przykład na widok moich królików odtworzył fragment sceny z drapieżnym królikiem ze „Świętego Graala” Monty Pytona, z prawidłowym akcentem – bezcenne!)

      ...albo posługiwał się cudzym głosem - a potrafił naśladować ich wiele, jak również mówić po angielsku z różnymi akcentami - ale gdy pracował na serio, wracał „do siebie”.

      Nagrodzony prestiżowymi nagrodami zdjęciowiec – kamerzysta, cichy, skromny, nieduży człowiek nosił 12 kg kamerę na ramieniu, a później dodał do niej 8 kg statyw, nie zazdrościłam... Dźwiękowiec pracujący przy tych programach ogrodniczych od 14 lat przekomarzał się z producentem i go żartobliwie podżegał.

      No a prezenter programu, z którym mnie filmowano, to w ogóle osobna historia, człowiek-instytucja, którego od lat podziwiam, kilkakrotnie spotkałam i cieszę się, że miałam okazję z nim wystąpić. Mały, z ogromna brodą, pełen energii, inteligentny i zaangażowany w to co robi, pasjonat i ogrodnik. Tak się wygłupialiśmy, że producent musiał nas przywoływać do porządku.

      Co filmowali? Najpierw wstęp do programu, stół z różnymi produktami pozyskanymi z ogrodu a potem mnie w ogrodzie, opowiadającą prezenterowi o różnych ciekawych roślinach użytkowych, głównie leczniczych.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/D9iTubr6b6pkaaIvOB.jpg

      On również wspomniał, że prowadzę własny biznes i wymienił jego nazwę, jeśli to się dostanie od ukończonego programu, ciekawe, czy będzie jakiś odzew. A na końcu demonstrowałam, jak zrobić maść z żywokostu na sińce, opuchlizny i żylaki

      Po porannym filmowaniu zrobiłam dla wszystkich lunch, było przyjemnie przez chwilę posiedzieć w spokoju w ogrodzie. Niestety dzień nagrywania był przerywany przez hałasy, producent zatrzymywał wówczas dźwiękowca a kamerzysta mógł tylko nagrywać kawałki, do których głos będzie podłożony później. Przeszkadzały przelatujące samoloty pasażerskie, helikopter, zamiatarka ulic, piła tarczowa, mielarka do drewna, pociągi towarowe jadące po stromym odcinku toru (warczenie jeśli pod górę, pisk hamulców w dół) i coś jeszcze, dźwięki, które będąc w ogrodzie zazwyczaj ignoruję. Ale poza tym wszystko toczyło się sprawnie. Ekipa weszła do ogrodu po ósmej rano, wyszła o 17:30. Prezenter został na herbacie, pomógł mi posprzątać wszystkie naczynia, ustawić z powrotem stoły i krzesła w ogrodzie, i mogliśmy normalnie porozmawiać.

      Z całego dnia filmowania zrobią 5-8 minut w jednym z odcinków programu, który będzie wyświetlany w drugiej połowie maja w TV oraz dostępny na Internecie. Dam znać.

      A teraz wracam do pracy, bo w niedziele przez pół dnia będę prowadzić kurs a jeszcze nie przygotowałam prezentacji...

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • ewa553 Re: Spokojny piątek po pracowitym czwartku 01.04.16, 16:22
        Kochany stary Monty Python:) Jakie szczescie ze nie musialam go sluchac z polskim lektorem:)

        Pogoda u nas mokra i chlodna. Od jutra ma byc 22-25 stopni. Uwierze jak dozyje. Na wszelki wypadek bylam juz dzis na fitnesie i w saunie. Nagromadzilam sporo ciepla na zapas.
        Bylam dzis rowniez krotko na fejsie. Wiadomosci z Polski jednak sa takie, ze nie wiadomo czy to wszystko nie jest z okazji primaaprilisa, wiec odczekam jutrzejsze odwolania, zanim sie dzis zdenerwuje.
        Zajaczki czekoladowe byly dzis z okazji minionych Swiat o polowe tansze, wiec nabylam wiekszy zapas i zaraz pojde odpoczac po niczym, bede zjadac czekoladowa zwierzyne i czytac fajna ksiazke ktora zaczelam wczoraj.
      • roseanne monty forever :) 01.04.16, 16:44
        tyke godzin pracy , przygotowan itd na kilkuminutowy spot...

        podobno za oknem jest + 12, wyglada tak samo mokro i szaro, jak wczorajsze +4
      • jutka1 Re: Spokojny piątek po pracowitym czwartku 01.04.16, 18:52
        Nawet nie mogłam po bożemu TGIF napisac rano. :-(

        Ale teraz mogę zakrzyknąć: TGIFFFFF!!! :-)

        Luizo, poproś producenta, żeby Ci te 5-8 minut zgrali na płytkę, to będziesz mogła plik przez chmurę mi przesłać. :-)

        A teraz zamykam pracowego Outlooka w laptopie i odpełzam pełznonc (cycat), żeby zacząć prawie pełny week-end. :-) Yey! :-)
        • kan_z_oz Re: Spokojny piątek po pracowitym czwartku 02.04.16, 12:34
          Gratuluje luizo Ekipy filmowej. Pewnie,ze wpadnij jak bedziesz w moich stronach.
          Ide spac, bo mam Lek na rozluznienie miesni glebokich kregoslupa, czyli walium I zaczynam Sie Po takowym dziwnie zachowywac. Do tego stukam z mezowskiego I-pad, i kazde slowo mam poprawione. Pa
          Kan_z_oz
          • maria421 Wiosenna sobota 02.04.16, 14:09
            jest pieknie, cieplo i slonecznie, wiec nawet probowalam cos robic w ogrodku, ale po deszczach ktore spadly w ciagu minionego tygodnia jest za mokro zeby cokolwiek robic.

            W kazdym razie oglaszam ze przyszla wiosna! :-)

            • ewa553 Re: Wiosenna sobota 02.04.16, 18:32
              U mnie w ogrodku nie bylo za mokro:) Przede wszystkim wylowilam z zabiego stawku wszelkie liscie i inne badziewie z dna. Od przyszlej soboty bedzie znowu woda w ogrodkach, wtedy wypompuje nieswieza wode i napelnie nowa. 300 litrow:( Jest pieknie i kwitnaco. A jutro wycieczka.
              • ania_2000 Re: Wiosenna sobota 03.04.16, 00:42
                Piekny dzien! Wrocilismy z krotkiego hike do Latourell Falls - bardzo przyjemny i nie zatloczony trail. Przewietrzylismy pluca. Jutro powtorka - jak w weekend jest pogoda to grzech siedziec w domu:)
                https://img08.deviantart.net/e44d/i/2010/350/f/d/latourell_falls_by_tt83x-d2tfte3.jpg

                • roseanne Re: Wiosenna sobota 03.04.16, 01:15
                  bajeczny widok, jaka soczysta zielen!

                  u mnie wciaz brudny snieg za oknem, choc tulipany juz zaczely sie ladnie przebijac
                  • kan_z_oz Re: Wiosenna sobota 03.04.16, 02:50
                    Piekne zdjecia Aniu. Sam strumyk i mchy przypominaja mi Gory Blekitne.
                    U mnie dopiero zaczyam sie sezon lazikowy, bo latem bylo zbyt goraco.
                    Fuck - iPad doprowadza mnie do rozpaczy korygujacy kazdy wyraz kilkakrotnie.

                    Ide wiec ogrodkowac na spokojnie. Komputer mam do odbioru w poniedzialek. Nie popisze wiec wiele dzisiaj bo nie mam cierpliwosci.
                    Udanej niedzieli zycze.
                    Kan_z_oz
                • jutka1 Re: Wiosenna sobota 03.04.16, 09:15
                  O matko, jak pięknie! :-)
                  • morsa Re: Wiosenna sobota 04.04.16, 00:19
                    Zgadzam sie z poprzednim "rozmowca" - naprawde pieknie.
    • jutka1 Poniedziałek, słońce 04.04.16, 08:00
      Świeci słońce, zapowiadają 20C! :-)
      Fajnie.

      Od razu człowiek ma więcej energii.

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Poniedziałek, słońce 04.04.16, 16:40
        Wrocilam z Polski w sobote, dzisiaj pierwszy dzien w pracy i nic mi sie nie chce. Jestem pozbawiona energii wszelkiej. W Polsce zas zalatwilam w przeciagu trzech dni tyle, ze nikt nie wierzy, ze jest to mozliwe (az sama zaczynam watpic).

        To pokazuje mi wyraznie, ze ja juz tej pracy w moim zawodzie mam po dziurki w nosie i zupelnie mnie ona nie interesuje. Jezeli zas moge zajac sie czyms, co lubie, to od razu odzywam.

        Wyliczylam sobie, ze musze jeszcze przepracowac 5 lat, by moc walnac ta praca dla zglobalizowanego biznesu raz na zawsze. Piec lat to taka kupa czasu??

        Poza tym slonce swieci, zonkile i tulipany kwitna, czuc i widac wiosne a dni zrobily sie zdecydowanie dluzsze. Jak wstaje jest jasno i jak wracam do domu tez.

        PS ni z gruchy ni z pietruchy : czy ktos wie, co dzieje sie z Bluesem ? Czy wszstko w porzadku?
        • ania_2000 Re: Poniedziałek, słońce 05.04.16, 04:37
          5 lat OMG! Piekna perspektywa! To jest tuz tuz - za rogiem. Ja to do smierci bede dziobac...:( no chyba ze wczesniej zejde na jakas chorobe, i nie bede sie dlugo meczyc;))

          tez sie rozgladam za Bluesem.



          • kan_z_oz Re: Poniedziałek, słońce 05.04.16, 09:57
            Dla mnie nigdy dlugoterminiowe plany nie dzialaly. Jak mi sie cos znudzilo to potrafilam pieprznac nawet jak bardzo sie staralam aby tego nie zrobic.
            Doszlam obecnie do wniosku, ze ogolnie to mnie interesuje malo-co-robienie, tylko, ze nie ma takiego zawodu czy profesji...haha

            Robie wiec cale zycie co mi strzeli do glowy i ogolnie to brakuje mi juz pomyslow, bo po jakims czasie to inne i nowe tez mi sie nudzi.
            • xurek Re: Poniedziałek, słońce 05.04.16, 13:52
              Ja bardzo lubie byc ?upiekszaczem?. Lubie ogladac i wchlaniac piekno we wszystkich postaciach, czy to dom, czy meble, czy ogrod czy ciuch czy bizuteria, przetwarzac i kombinowac owo po swojemu i wypluwac nowe projekty. Lubie rowniez znajdowac wykonawcow owych pomyslow i sledzic tudziez kierowac procesem realnego powstawania moich wizji.

              Niestety nie udalo mi sie doprowadzic do tego, by moc z tego zyc, chociaz wielu ludziom podoba sie to, co wytwarzam. Nie udalo sie przede wszystkim dlatego, ze nigdy sie tym na powaznie nie zajelam bo zbyt zajeta bylam zarabianiem kasy w sposob dla mnie rownie latwy co nudny, czyli w moim zawodzie.

              Dlatego nie wiem, czy ta ?radosna tworczosc? tez znudzila by mi sie po czasie, ale watpie, bo malo w niej rutyny a duzo nieoczekiwanego.

              Innym problemem, ktory mam i mnie on hamuje jest moja ponadprzecietnie rozwinieta potrzeba bezpieczenstwa: emocjonalnego, fizycznego i finansowego. Bezpieczne bywa zazwyczaj nudne i pozbawione ryzyka, co bardzo podcina skrzydla wielu kreatywnym pomyslom.

              Tak wiec musze sie borykac z ta robota az ustabilizuje nieco przyjemniejsze i mniej czasochlonne zrodla dochodow .
              Podziwiam ludzi, ktorzy jak Kan realizuja to, co im sie w danym momencie podoba: to musi byc bardzo przyjemne, u mnie niestety zostaloby od razu zatrute ?troska o jutro?.
    • luiza-w-ogrodzie Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 12:07
      Aniu, cudowne to zdjęcie wodospadu! Podobnie jak Kanowi, przypomina mi nasze Góry Błękitne.

      Jutko, sfilmowanego u mnie segmentu nie trzeba zgrywać na płytkę, będzie do zładowania na mp4 ze strony tego programu ogrodniczego.

      Xurku, wcale się nie dziwię Twoim odczuciom, bo mam podobnie; odkąd robię to, co lubię jakoś więcej mi się chce pracować ;) Poza tym (znowu podobnie jak Kan) stwierdziłam, że długoterminowe etaty mi nie pasują. Zdumiało mnie, że wytrzymałam aż kilkanaście lat w korpo; myślę, że to dlatego, iż potrzebowałam stałej pracy sama wychowując dwójkę dzieci.

      Teraz ogród jest moim miejscem pracy... Robienie "na swoim" charakteryzuje się czasami nieskończona ilością godzin pracy, ale mijają ze śpiewem na ustach. Dzisiaj naharowałam się jak dzika czyszcząc maszyną wyrzucającą wodę pod ciśnieniem schody do domu i chodnik wejściowy z nieregularnych płytek piaskowca, teraz wreszcie widać w jakim jest kolorze. Przed filmowaniem wyczyściłam też tarasik w króliczym ogrodzie (zdjęcia "przedtem" i "potem"):
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/lczdM69WWmAeTR9HbB.jpg

      ...i ustawiłam na nim nowo pobejcowane meble. Na jutro planuję czyszczenie podjazdu do garażu, dwóch kamiennych ścian oporowych i chodników za domem. Chcę wykorzystać pogodę, bo ma być słonecznie i 33 stopni; w sam raz na zabawy z wodą. Pojutrze wreszcie zacznie się jesień, zrobi się 23 stopni, pochmurno i może lekki deszcz; czas na nawożenie grządek i sadzenie zimowych warzyw!

      Pogoda jest do zwariowania ciepła, mam już tego dosyć, choć było przyjemnie pojechać w niedzielę na plażę, popływać i zebrać wodorosty do nawożenia ogrodu...
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/JV6omZZTjM45OpueyX.jpg

      Pościągałam wczoraj bawełnę z krzaka, pobawię się wyłuskiwaniem nasion któregoś wieczoru.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/zZAWnBIxbWaBVTaqEB.jpg
      Ogłosiłam, ze je mam w fejsbukowej grupie wymieniającej się nasionami i zgłosiły się tłumy chętnych - kazałam im przysłać zaadresowane koperty.

      Poza tym płodzę kolejny artykuł na firmowego bloga, wygładzam stronę internetową i walę zdjęcie za zdjęciem na Instagramie. Trzeba wyrobić ten ymydż bo za 6 tygodni będę w telewizji, co (mam nadzieję) spowoduje zwiększone zainteresowanie moim biznesem.

      No nic, sczołguję się w stronę klatki królika a potem pod prysznic, bo chcę jutro wcześniej wstać, czyli powinnam się wcześniej położyć...
      Dobranoc

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • xurek Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 13:57
        czyszczenie pod cisnieniem dalo zdecydowanie pozytywny efekt. My tez mamy taka maszyne i czekamy na cieplejsze temperatury, by wyczyscic kamienie wokol odnowionej rzezni. Za malowanie zniszczonych mebli ogrodowych chce sie zabrac w przyszla sobote. Zobaczymy, co wyjdzie.

        Luizo, co Ty robisz z ta bawelna oprocz rozdawania jej nasion? Czyzbys sama tkala plotna :)?
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 14:07
          Fantastyczna rzecz to ciśnieniowe czyszczenie, prawda? Też macie maszynę marki Karcher?

          Co do bawełny, robię z niej waciki - wypada taniej niż 300 dolarów ?? Chcę się też nauczyć robić sznurki, one się zawsze przydadzą w ogrodzie.
          • xurek Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 14:35
            Karcher rules :) nie wiem, czy tutaj w ogole sa inne. Mamy Karchera do czysczenia okien i Karchera cisnieniowego a ostatnio S. zakupil karchera - odkurzacz do kominka :)
      • blues28 Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 14:16
        Boszszsz, jakie te dziewczyny aktywne! Az musze usiasc, zeby czytac :-)

        Uprzejmie donosze, ze tapnelam zdrowotnie. Krótko mówiac siadl mi system inmunologiczny, zapewne na skutek dlogotrwalej terapii. Raz jest lepiej, raz gorzej ale ostatnio wiecej tego lepiej.
        Dzieki za troske :-)

        Reportaze naszych Auatralijek sa cudowne i mocno egzotyczne.
        Kanie, piekny miód, ale prosze powiedz: czy ów pyton dalej zamieszkuje na strychu? Ja niewatpliwie mam ofidiofobie, nawet do terrarium nie wejde a Ty, prosze, prosze trzymasz to "pozyteczne zwierzatko" nad glowa :-) Moze on i pozyteczny, ale ja bym nie dala rady :-)

        Luizo, ja tez czekam niecierplñiwie na film. Chce pochodzic po Twoim ogrodzie za kamera: zdjecia piekna rzecz, ale film to jak zagladanie przez plot. No i chce zobaczyc wywiad z Toba!!
        A za Monthy Pythona wielkie dzieki! Stare bo stare, ale poplakalam sie ze smiechu po raz kolejny.

        Aniu, piekne zdjecie! Mnie z kolei przypomnial sie ogladany sto lat temu Winnetou, choc chyba byl krecony w Europie. Ale pelno tam bylo soczystej zieleni. rzeczek i wodospadów :-)

        Jutko, jak czytam Twój rozklad dnia, to slabne. Moze jednak warto sie rozejrzec za inna praca? Nie bede sie wymadrzala o zdrowiu, choc w zasadzie moglabym, bo mam tzw podstawy, ale zadna praca nie jest warta utraty zdrowia.
        Szybkiego Kaukazu, choc obawiam sie, ze tam znowu beda spotkania o niezwyklych porach i niezwyklej dlugosci.
        Zatem z calkowita premedytacja zycze chwilowego zastoju w interesach :-)

        Xurku, czy widac koniec robót? Ja juz nawet nie pytam o folwark nad morzem, bo to jakby drugi front, a na pierwszym froncie dzieje sie wystarczajaco!
        Za to Piranha niezwykle urodny i ma cos nieuchwytnego, odziedziczonego niewatpliwie po Tobie, bo to samo "cos" emanuje z Twoich selfie.
        Czy juz pogodzil sie ze swiatem czy wciaz bierze sie z nim za bary?

        Widze, ze Ewa piastuje wene podróznicza, Marysia szykuje sie do wesela a Rose i CJ wygladaja wiosny.
        A u mnie wiosna jeszcze nie w pelnej krasie ale juz. Na razie bujamy sie temperaturowo, a to 22 st a to nagle 7-9 i deszcz. Przeplatanka.

        Ja zbyt wiele podrózowac nie moge, ale Semana Santa spedzilam na pólnocy, w Kraju Basków i jedno moge powiedziec, ze San Sebastian jest piekne. Zwlaszcza, ze pogoda byla bardzo wiosenna.
        Oto procesja
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/omMyuxTA7PsNA0aqbX.jpg

        A to Plaza Mayor wieczorkiem, w krapiacym deszczu
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/gCStNDlho6v0n9mpEX.jpg

        Monte igueldo
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/AcWGjXDd176WGBnssX.jpg

        Po prostu wiosna. Kraj Basków jest przepiekny krajobrazowo!
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/M2cBPOZgy60QbnX7AX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/D9hMVi9fFiGTLaWGsX.jpg

        Wszystkich serdecznie pozdrawiam, piszacych i czytajacych i ide dogladac gotujacej sie soczewicy :-)
        • ewa553 Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 14:32
          bluesie, co to kwitnie na fioletowo pod drzewami oliwkowymi? Kolor lawendy, ale to nie jest ona.
          • blues28 Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 14:56
            Ewciu, musze popytac, bo nikt z nas, a bylo nas czworo, nie mial pojecia. A takich widoków zapierajacych dech bylo tam mnóstwo.
            • maria421 Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 15:07
              Fajnie ze Blues wrocila :-)

              Ja mam dzisiaj dzien zupelnie na NIE. Pod kazdym wzgledem.
              Ot , tak sobie, nic sie specjalnego nie stalo, ale mam nastroj do niczego.

              • xurek Re: Ciepły, pracowity wtorek 05.04.16, 16:09
                Bluesie, fajnie, ze sie zameldowalas. Zdjecia piekne, szczegolnie to ostatnie. Ja bylam pewna, ze to lawenda tak kwitnie.

                Nasz projekt w Szwajcu zbliza sie ku koncowi, ale jestesmy nim juz tak wykonczeni, ze nie mamy nawet sily sie cieszyc nie mowiac juz o wykonywaniu niezbednych do zakonczenia czynnosci. Ja bede bardzo szczesliwa, jak faza administracyjnego rozruchu bedzie poza nami bo jest ona ostatnim etapem, w ktorym bede aktywnie uczestniczyc. Potem to juz tylko bede wpadac do meza na kawe badz sniadanie.

                Piranha nadal walczy ze swiatem, szkola a przede wszstkim z nami meczac wszystkich ogromnie, bo sile i determinacje w tym autodestruktywnym przedsiewzieciu ma niespozyta. Najnowszym osiagnieciem jest wprowadzenie w szkole zakazu noszenia spodni trainingowych z dziurami, ktore to Piranha w niej wylansowal jako najnowszy lokalny krzyk mody ciagnac za soba wystarczajaco duza grupke followers, by pan dyrektor sie wkurzyl i rozporzadzenie odpowiednie wydal. O dziwo Piranha chyba sie wystraszyl, bo chodzi teraz do szkoly w dzinsach a twierdzil, ze nikt mu nie bedzie mowil, w co ma sie ubierac.

                Projekt nadmorski znajduje sie w fazie totalnego zametu i miotania sie. Mam kase, zeby zrobic tam cos, ale nie mam kasy, zeby zrobic TO COS (co bym chciala). Zeby zrobic TO COS musialabym wejsc z kims w spolke i zrzec sie 50% udzialow w przesiewzieciu. Jest ktos, kto chcialby te spolke ze mna stworzyc, ale nie TEN KTOS, kto bylby dla mnie wymarzonym wspolnikiem. TEN KTOS nie ma wystarczajaco kasy na polowe TEGO przedsiewziecia a na dodatek Pan Maz jest chyba zazdrosny, wiec spolka i tak nie bylaby idealna. Z tej rozpaczy pojawily mi sie na horyzoncie nowe opcje jak np. sprzedac te duza dzialke i wybudowac z uzyskanych srodkow TO COS na NIE TEJ dzialce, czyli tej malej. Ale od razu zal dupe sciska, bo duza dzialka jest duza i ladna a mala jest mala i brzydka.

                Jako ze z zametu chwilowo nic sie nie wylania postanowilam dac sobie spokoj do lata a potem podjac myslenie od nowa. Postanowilam tez spedzic czas sam na sam z owymi dzialkami i owym przesiewzieciem i zaplanowalam cztery 9-dniowe samotne urlopy w naszym szalasie. Od czerwca do wrzesnia co miesiac jeden. Mam nadzieje, ze cos sie z tego wyloni, jezeli ne koncept, to moze przynajmniej odpoczynek i naplyw energii. Jezeli bedziesz w lecie w Gdansku to zapraszam na kawe z noclegiem (albo nocleg z kawa:)).
                • blues28 Re: Ciepły, pracowity wtorek 06.04.16, 14:15
                  Xurku, dzieki serdeczne za update :-)
                  Ja szczerze podziwiam, bo dla mie to jak zonglerka wieloma pilkami i wszystkie naraz w powietrzu. Wierze, ze jak jakies przedsiewziecie/zajecie frapuje, ciekawi, fascynuje, to to daje energetycznego kopa i czlowiek moze zrobic duzo wiecej. Nawet jak pada zmeczony, to jest to zmeczenie sprawiedliwego, takiego z czystym sumieniem :-)

                  Z mojej perspektywy, to ja bym zostawila na standby chwilowo folwark nadmorski, korzystajac latem z kurzej chatki i cudownych, nieskazonych terenów.
                  Wzielabym sie cala para za folwark podbaselowski, a jak go juz skonczysz, dopiescisz i zapniesz na ostatni guzik, to jako landlady przysiadziesz pod kominkiem i zadumasz sie co dalej. I wtedy zdecydujesz co zrobic z tym kawalkiem raju nad Baltykiem. Moze uda sie zrobic TO co wlasnie chcesz i to niekoniecznie w spólkach. Czasami spólki róznie wychodza.
                  Ja latem bede w Polsce, wiec jesli bedziesz samotnie na wlosciach i jak juz odcpoczniesz i nawdychasz sie jodu to odezwij sie. Moze uda nam sie zobaczyc :-)
                  Na priva podesle moja polska komórke, hiszpanska zreszta tez :-)

                  Mam wrazenie, ze szkola Piranhi (dyrektor) jest bardzo rygorystyczna. Ile jeszcze lat do niej bedzie chodzil? Mam nadzieje, ze od strony naukowej jest naprawde dobra, bo to bardzo istotne do dalszej nauki. A tak w ogóle to ja wcale nie chcialabym miec znowu 16 lat, choc okres liceum wspominam bardzo milo :-)
                  • ewa553 Re: Ciepły, pracowity wtorek 06.04.16, 14:38
                    Ciesze sie bardzo na Ciebie Bluesie! ze wzgledu na Edde bedzie to wlasnie krotka kawa, moze tylko Expresso:)) A propos Neptuna: mieszkamy obok! Maly hotelik w ktorym na parterze jest PTTK. WLAN juz dzisiaj jest naprawde wszedzie.
                    I jeszcze mi sie glupi dowcip przypomnial a propos bluesowej opowiesci: Wdsowiec ozenil sie poo raz drugi i wzdycha zonie, ze nieboszczka zona püyszne zupy gotowala. Wiec nowa sie stara jak moze, ale maz ciagle niezadowolony. A tu ktoregos dnia tragedia, zupa sie przypalila! Maz zasiadl, sprobowal i krzyknal zachwycony: to! To jest ta pyszna zupa mojej poprzedniej zony! Wybaczcie poziom dowcipu, ale mi sie z soczewica skojarzylo (mnie sie wszystko z wszystkim kojarzy:)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ciepły, pracowity wtorek 06.04.16, 03:26
          Bluesie, jak to dobrze że się pojawiłaś (i jak zawsze, z pięknymi zdjęciami). Trzymam kciuki za ten kapryśny układ odpornościowy, niech z wiosną kwitnie i bujnie się rozrasta ;)

          Lecę do ogrodu dalej bawić się wodą ;)
          • ania_2000 Re: Ciepły, pracowity wtorek 06.04.16, 04:30
            Blues, ciesze sie ze sie odezwalas! i mam nadzieje problemy zdrowotne sie poprawia ze sloncem i nadchodzaca wiosna:) Alez pieknie w kraju Baskow! Czy te kwiatuszki to nie jest phlox? w naszych rejonach widzialam takie fioletowe dywany kwiatowe w rejonach Carmel, na poludnie od San Francisco. Klimat by sie chyba zgadzal z San Sebastian:)
            • jutka1 Blues :-))) 06.04.16, 07:46
              Cieszę się, że Cię czytam. Dbaj o siebie - a ja dobre fluidy przesyłam! :-)
              • ewa553 Re: Blues :-))) 06.04.16, 09:55
                a ja mialam nadzieje Bluesie, ze to mozte nie zdrowie tylko kolejny wypad do Polski i rodzina Cie wessala... Ty jestes taka krucha, nie pisze "uwazaj na siebie" bo jestem pewna ze to robisz.
                Bede koncem czerwca 3 dni w Gdansku: moze choc kawe wypijemy? Wiecej nie da rady: bede krotko i to z niemiecka psipsiola... Co mi przypomina ze byl u mnie wlasnie siostrzeniec w odwiedziny i wspominalismy jak sie z Toba spotkalam w Madrycie, a on czekal pod ogonem konia na cokole:))
                • blues28 Re: Blues :-))) 06.04.16, 13:50
                  Forumowstwo kochane :-) Dziekuje bardzo za dobre slowo, to strasznie mile jest.
                  Aniu, moze masz racje z tym kwieciem, bo klimat jest istotnie zblizony to SF. Ale okazuje sie, ze u nas lawenda kwitnie juz od poczatku wiosny, wiec moze to jednak lawenda. Bo u mnie wiosna jest duzo wczesniej, ba czerwone maki u nas JUZ przekwitaja!

                  Ewa, ja bede w Polsce od 28 maja, wiec kawa w Gdansku jak najbardziej. Najlepiej spiknijmy sie przez whatsapp, Napewno w hotelu bedzie wifi gratis to dasz mi znac kiedy i wpadne :-) Bardzo chetnie!! Ja co prawda po niemiecku bardzo slabo lub wcale, ale jakos damy rade. Edda nie bedzie musiala stac pod Neptunem:-)))

                  U mnie wiosna w pelnej krasie. Najbardziej lubie spiew ptaków przed switem. Otwierasz okno a tam ptasie trele; skwer przed domem jest maly, raptem trzy drzewa i troche krzewów, a rano zbiera sie prawdziwa ptasia armia.
                  Dzisiaj od wczesnego ranka do poludnia spedzilam w La Paz, jakzeby inaczej na pobieraniu krwi i innych takich. W zasadzie jestem tam juz prawie vipem, nawet dostalam zaproszenie na sympozjum nt moich przypadlosci. Rada nie rada pójde i zaside w pierwszym rzedzie, bo inaczej moja pani prof wezmie i sie obrazi?
                  A teraz zamiast udac sie do parku i korzystac ze slonca musze wziac sie za deklaracje podatkowa! Wole miec to z glowy, wiec odwale juz dzis. Na dodatek wiosna jutro tez bedzie, a jesli w sobote utrzyma sie pogoda to pojedziemy do Valle del Jerte. Tam sa sady czeresniowe, które wlasnie oszalamiajaco kwitna. Cala dolina w kwieciu. Jesli pojedziemy to beda zdjecia i pojawia sie na forumie.
                  Poza tym moja soczewica udala sie wysmienicie. Piszac wczoraj na róznych watkach lekko o niej zapomnialam i zaczela sie jakby troszeczke podpalac. I tego jej trzeba bylo! Dawno nie wyszla mi tak pyszna.
                  Zaraz pójde sobie zapodac kopiasty talerz, zyczac wszystkim milego popoludnia :-)
    • blues28 Sloneczny czwartek 07.04.16, 08:24
      Wstaje nowy, sloneczny dzien z czysciutkim niebem. Na razie jest tylko +6, rzeskie powietrze z pólnocy zapewnia chlodnawe noce, ale w ciagu dnia dobijemy do 20 st.
      Ptaki juz zakonczyly koncertowanie, bo one sa niesmiale i robia to tylko do switu. Jak pojasnieje to nagle cichna, a miasto bierze w swoje szpony tzw cywilizacja, czyli samochody wyjezdzajace z garazu, kroki na ulicach, otwierajace sie drzwi, rozruch windy... Ale wszystko to tak jeszcze jakby na pól gwizdka.
      Dalej zmagam sie z deklaracja podatkowa, bo chce ja zrobic telematycznie, a tymczasem server Urzedu Skarbowego padl na pysk i nie sposób polaczyc sie. Bede sie upierac, bo nie zamierzam wracac do starej metody wypelniania druczków i przedkladania w banku.

      Dzis mam wolne od wszelkich medycznych wygibasów i aby to uczcic nalezycie ide na lunch z maja byla ekipa pracowa. Na ogól widujemy sie raz w miesiacu, ale tym razem ja sie nie stawialam juz od stycznia, czyli czas najwyzszy. Spacer do centrum, odwiedzenie ulubionej Gran Via, spotkanie z dawno niewidzianymi ludzmi.

      Napewno tez dostane ataku konsumizmu. Sa juz nowe kolekcje letnie dla dzieci i w tym roku sa przesliczne. Pewnie dostane rozmiekczenia mózgu i wyprasuje karte kredytowa na glanc.
      Lubie ciuszki lekkie, pozwalajace dziecku na zabawe i ruch na powietrzu (zadne tam sztywne sukieneczki z kokardkami) to pewnie postawiona przed dylematem, który komplecik wziac, wezme na "wszelki wypadek" ze dwa albo trzy. A mam trzy dziedziczki do wystrojenia :-)
      • ewa553 Re: Sloneczny czwartek 07.04.16, 10:41
        Kupowanie ciuszkow dla dzieci to sama przyjemnosc, wiec rozumiem Cie jak najbardziej Bluesie. I korzystaj poki czas, bo przyjdzie (niestety) taki moment kiedy zaden ciuch nie sprawi dziecku przyjemnosci, bo dziecko dorosnie do etapu "sama wiem co dla mnie najlepsze". Albo "ciociu, znamy sie tak dlugo i jeszcze nie wyczulas mojego smaku?". Mam wszystko za soba. Duzo czasu potrzebowalam na to, zeby sie z tym pogodzic.
        U nas co drugi dzien sloneczny, co drugi nijaki. Po wczorajszym prawie upale, w nocy spadl znowu deszcz. teraz jest zachmurzenie, ale cieplo. Od rana telefonuje po urzedach, lekarzach itd. i to bynajmniej nie dla mnie, tylko dla podopiecznych... Jeszcze godzinke i pieprzne telefonem i skocze do ogrodu. Nalezy mi sie.
        • kan_z_oz Re: Sloneczny czwartek 08.04.16, 08:11
          Milo Cie widziec Bluesie po krotkiej przerwie piszaca na Forum.
          Odnosnie Twojego pytania o weza; ten sie przemieszcza. Obecnie kreci sie wokol domu i noca glownie. Myslalam nawet, ze moze nalezy zlapac i przeprowadzic go w krzaki ale dal dyla jak tylko sie uzbroilam w siatke, i rekawice.
          No patrzcie ludzie, niby tylko pyton czyli gad ale sie zaraz zorientowal, ze czeka go eksmisja. Smieszne to, bo poprzedniego dnia lezal bezczelnie w poprzek polki z narzedziami i sie ruszyl tylko gdy dotknelam mu ogon...

          Niemniej, przyzwyczailam sie do roznych zyjatek mieszkajac w AU od lat i mi zbytnio nie przeszkadzaja. Na poczatku tez bylam przerazona kazdym wezem czy pajakiem.

          U mnie jesien, czyli przyjemne cieplo w ciagu dnia i ochlodzenie wieczorem.
          Poza tym jakos czasowo sie ostatnio nie wyrabiam. Zajec mi zbytnio nie przybylo. Moze sie czas skrocil? ki czort?

          Udanego weekendu zycze.
          • ewa553 Re: Sloneczny czwartek 08.04.16, 08:39
            coraz piekniej, coraz sloneczniej. Drzewa owocowe pieknie kwitna, wiec wybieramy sie w niedziele na wycieczke w gorki posiadfajace male wioski i pelno drzew owocowych. Bedzie uczta dla oczu.
            Wczoraj zapychalam przed poludniem piszac listy sluzbowe, telefonujac z wszystkimi mozliwymi urzedami, przekazujac pieniadze z roznych kont podopiecznych do roznych kont domagajacych sie platnosci. Napracowalam sie naprawde solidnie. Wiec dla odmiany udalam sie po poludniu na pare godzin do ogrodu. Zielska sie porozsiadaly na grzadkach, latwo sie usuwalo, bo ziemia miekka. Ale konca nie widac i sie zastanawialam co robi Luiza w temacie zielsk? Przeciez to najmniej wdzieczna praca w ogrodzie. A teraz zmykam do miasta aby po poludniu oddac sie znowu ogrodnictwu..
    • jutka1 TGIF.......... 08.04.16, 08:08
      Piątek. Armageddon dzisiaj będzie, bo nasz wykonawca ma termin zakończenia etapu, i wczoraj dostali multum rzeczy do poprawienia. Mają poza tym zwyczaj wydzwaniania do mnie co 5 minut, na przykład w temacie "wysłałem 10 minut temu maila". No to kurnia wysłałeś, widziałam, ale nie mam obowiązku natychmiast odpowiadać, bo robię teraz co innego. Chyba dzisiaj wyciszę telefon.

      A tak na optymistyczną nutę - wiosna. Kwitną krokusy, forsycje i czeremchy, niektóre (te wcześniejsze) magnolie, drzewka owocowe też zaczęły. Zieleni się coraz bardziej.

      I tego się będę trzymać. :-)

      Miłego dnia :-)
      • chris-joe TGIF... montrealski apdejt 09.04.16, 04:12
        Niewiele mnie tu jest w ostatniej dobie, a to z powodow deprechy ciezkawej i sie slimaczacej. Miewam take fazy i sie wlasnie trafilo. Mnie kiedys wytlumaczono, ze jak sie trafi faza deprechy, ta najpierwsza, to ona zmienia chemie mozgowia i to mozgowie juz jest trefne, sprzedane. Jakas plesniawka sie wklinowuje, grzyb zasadza i juz tam siedzi i czeka by sie znow rozpanoszyc, ujezdzic, wydymac. I kij jeden wie, kiedy jej ochota. Raz tylko bralem na to prochy, przy najpierwszej grzybni wlasnie, 20 lat temu, od tego czasu juz nie. Pewnie jestem frajer i sie z polska pusze, ze eee.
        Dobra, tyle o tym.

        I od razu przystepuje do gwozdzia, czyli kolejnego dolu: ta pierdzielona POGODA! Rose mi swiadkiem, jest OHYDNIE!
        Dwa razy chyba sie przebilismy na gorna strone zera, po czym wycofalismy sie na z gory upatrzone pozycje, na tyly okopow i zasiekow. I dalej ni woj! Sniegi nam raz wszystkie nawet zeszly, pare sie dni trafilo takich, no moze nie przedwiosennych, ale chociaz nadzieje w nas budzacych, ze zara juz, ze juz na rogatkach, ze wkrotce. I jebut! Minus 13 stopni, dzien pozniej juz blisko zera, ale zeby nie bylo buzi-dupci, to i sniezyca. Kurde, normalny blizzard! Dzien i noc! Kolejnego dnia znow 'ocieplenie', czyli obok zera, ale za to leje cebrami i pizdzi. Snieg sie trzyma, breja, syf mogila. I pizdzi jak w Irkucku! Taki oblesny lutowy wiatr, zimno do trzewi.
        I zadnej wielkiej nadziei na juz zaraz: przyszly tydzien ma byc niewiele milejszy, cos tam ma sie poprawic, ale na pol gwizdka, moze tak, moze nie.

        Wszystkie wasze pogodowe refleksje dla nas to pelna egzotyka: australijskie pytony na polkach rownie egzotyczne jak nadrenskie czy nadwislanskie kwiecie, jak madryckie swirgolace ptaszeta. Czy jak to ponizej, 8 kwietnia rok temu, Rose...

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/agGuRLxmH7luAQsPkB.jpg

        Innymi slowy: pierdziele.

        Z innej tematyki. W zeszly weekend udalismy sie byli do naszych vancouverskich przyjaciol, co teraz w Vermont mieszkaja. Tam tez przybyla inna pradawna vancouverska znajoma. Wszystko Polacy. Wiec byla biesiada i gadki do polnocy. Ta znajoma zas, starszawa pani w wybornej formie (cha, "starszawa" o ledwo dekade...), z zyciorysem wartym epopei, podrozniczka wielka i zdrowo zorientowana, przywiozla kolonie bakterii kefirowych w puzderku. Bo to sie rozrasta i trzeba sie tym dzielic, jak lancuszkiem sw. Antoniego. Ludzie tym handluja! Wiec sie nam taka kolonia tez trafila i to za friko. Z Brytyjskiej Kolumbii przez Vermont do Montrealu. Diabli wiedza, gdzie byla wprzody. Tak czy siak, teraz hodujemy ta kulture i kefir/jogurt (?) domowy spijamy regularnie. (Rose, ty laktozy chyba nie tolerujesz, ale takiej kultury tez nie?) Ta kolonia sie strasznie rozpladnia, kipi i wrze. Trza zrec, bo inaczej nas zezre. Wiec zremy. Ktos nad Wisla reflektuje?
        • ewa553 Re: TGIF... montrealski apdejt 09.04.16, 11:49
          Po pierwsze: to nie deprecha tylko herpes wraca zawsze w to samo miejsce:) POmyliles dolegliwosci:)
          Po drugie: tak juz widocznie jest pogodowo za oceanem: moja psipsola spod Chicago zamieszcza codziennie na fejsie zdjecia zasypanego sniegiem tarasu i auta. Jakie to szczescie miesazkac w dorzeczu Neckaru i Renu!! Dobre miejsce wybralam.
          Po trzecie: moja Mama juz ponad 50 lat temu chodowala taki kefir i jedyne co pamietam ze w kuchni byl z tego syf i malaria. Uwielbiam wszelkie kefiry i jogurty, ale to nie one maja decydowac o tym kiedy mam na nie ochote:) Niew lubie niczego robic pod przymusem.
          No i na koniec: ide po poludniu na podobno dobry szwedzki film pt. "Mezczyzna o imieniu Oven".
          Ktos widzial?
          PS Zachmurzenie calkowite, ale temperatura rosnie, w poludnie ma byc 15 stopni.
          • jutka1 Re: TGIF... montrealski apdejt 09.04.16, 12:10
            Nie masz racji, Ewuniu. Deprecha też potrafi odchodzić i wracać.
            C-J, nie masz czasem niedoboru witaminy D po zimie? Bierzesz vit-D?
            • chris-joe Re: TGIF... montrealski apdejt 09.04.16, 12:25
              Nic nie biore. Z wyjatkiem ibuprofenu. I, ostatnio, melatoniny wraz z prochami na sen. Czyli naprawde: NIC... nie?
              • jutka1 Re: TGIF... montrealski apdejt 09.04.16, 12:32
                Możesz popytać lekarzy jeśli mi nie wierzysz na słowo, ale vit D na naszych szerokościach geograficznych musi być suplementowana. Inaczej nie tylko objawy deprechopodobne, ale i osteoporozy i inne takie. Poczytaj na necie.
        • roseanne Re: TGIF... montrealski apdejt 09.04.16, 15:11
          poprawka, laktoze to ja toleruje, ja nie toleruje bialek mleka krowiego - koza mi lezy :)
          wiec z zasadzie zalezy co jest nosnikiem i co to wlasciwie jest
          czy rzeczywisty kefir, czy grzybek (lancuszek/piramida)
          bo np bakterie jogurtowe niby sa do dostania w supermarketach nawet, tylko ,ze pedzone na mleku w proszku


          ad pogoda- zbieralam sie pare razy by pobiadolic, ale mi sil i determinacji zabraklo - przerabane mamy i tylko mnie M dobija raportami o wiosnie w Europie - jutro wraca do dostaie kocuwe, albo go bez kurtki po kawe wysle w ramach zemsty



          odlozylam juz cale $20 do sloiczka "na Australie " "P
          • chris-joe Re: TGIF... montrealski apdejt 10.04.16, 08:26
            to ja nie wiem, Rose. Ufam jedynie, ze ta kultura jest kulturalnie sprawdzona, bo nosniczka jest dbala obsesyjnie. Przy najblizszej okazji ci zapodam, to wybadasz.
    • jutka1 Sobota po Argameddonie 09.04.16, 12:29
      Melduję, że udało się wczoraj zakończyć etap projektu, i to nawet nie późną nocą, ale koło 19:00. Stres był, ale daliśmy radę.
      Miałam dzisiaj pracować nad zaległościami, ale nie mam siły ani myślącego miejsca w mózgu. Dzisiaj więc odpoczywam. Prasa, seriale, muzyka, gotowanie zupy-krem z cukinii i marchewki a la Thai (czosnek, imbir, mleczko kokosowe, troszkę curry, świeża kolendra). Jak mawiają jankescy bracia: comfort food.

      Chałupa z grubsza ogarnięta, bo wstałam o siódmej, żeby posprzątać przed przyjściem PoS. A ta się nie zjawiła. Hmmm. No to wysłałam jej o 10:45 smsa, że czekałam od 9:00 (tak byłyśmy umówione), ale że teraz już muszę wyjść. I poszłam na długi spacer po dzielni (cycat), zrobiłam zakupy w kilku miejscach (włącznie z wielką wiąchą świeżej kolendry w moim "sklepiku miejskim", pogadałam z panem z mojego warzywniaka - takie tam, sobotnie przyjemności życia codziennego.

      Odpełzam więc kroczonc (cycat) na fotel i zabieram się za Wysokie Obcasy x2 (z zeszłego tygodnia i dzisiejsze) plus gazetową wersję GW.

      Miłej soboty. :-)
      • maria421 Re: Sobota po Argameddonie 09.04.16, 12:46
        Mam za soba chory tydzien. Zmogla mnie goraczka, a w apteczce pustki. Wzielem jeden termometr- a ten martwy. Wzielam drugi- podobnie. Poszperalam w podroznej apteczne , znalazl sie trzeci ktory jeszcze dychal, ale ostetni oddach pod moja pacha wyzional. Gdzies za jakas tubka jakiejs starej masci (wszystko przeterminowanel, lacznie z aspiryna) znalazlam wreszcie stary, dobry termometr rteciowy. Zabytek muzealny, ale niezawodny. Tak wiec leczylam sie wlasnymi silami, bez prochow i jakos do siebie doszlam.

        Wniosek z tego wyciagnelam pozytywny- otoz, skoro ja nawet nie wiem czy moje termometry dzialaja, czy aspiryna przedawniona czy nie, to znaczy ze ja jestem zdrowa!

        Dzisiaj wyszlam juz z domu i oczywiscie pierwsze kroki skierowalam do apteki po nowy termometr i aspiryne.

        Pogoda ladna, ale ja jeszcze slabiutenka, wiec sobie w ciepelku domowym posiedze.

        Milego :-)
        • kan_z_oz Re: Sobota po Argameddonie 09.04.16, 14:20
          Weekend uplywa mi leniwie. Mam jakis okres zwolnienia i organizm daje znac bardzo wyraznie, ze nie ma checi na zaden wiekszy wysilek. Sobota uplynala na drobnych pracach domowych i ogrodowych.
          W drodze ze sklepu zatrzymalismy sie aby kupic nawoz konski, ktory sie jakims cudem chlopu rozplynal na pace samochodu. Tak wiec, jego samochod smierdzi obecnie odchodami konskimi a moj od srody krowimi.
          Moze wyjsc z tego myjnia w niedziele?
          Tylko po co myc moj? w srode krowy znowu moga byc na drodze...haha

          Ostatnio prawie mi wtykaly glowe przez okno...

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/dLbFgX5Zst0KzaAs7X.jpg

          A ponizej pyton wychodzacy spod domu noca;

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/qabu6CQMg6USjpG5OX.jpg

          W bialy dzien, lezacy w poprzek polki. Zorientowalam sie w ostatniej chwili siegajac po rekawice i lopatke.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/0s0afbKBJjxUvXI5oX.jpg
          • chris-joe Re: Sobota po Argameddonie 10.04.16, 08:34
            Na moja depreche, Kan, ty jestes balsam :0
        • chris-joe Re: Sobota po Argameddonie 10.04.16, 08:32
          Podoba mi sie ta logika, Maryska. Innymi slowy: zdrowas :)
    • blues28 Niedziela deszczowa 10.04.16, 09:23
      Prawie w ramach pociechy nieutulonych w zalu Kanadyjców: u mnie tez wzielo i ryplo, przyszly mrozne wiatry z pólnocy (wczoraj +2 z rana !!), przygnaly niz i mase chmur i sprowadzily deszczowa ciemnice. I w tym tonie oraz temperaturach 9-10 st utrzymamy sie do srody - czwartku. Ergo z wyjazdu do Valle del Jerte nici, bo tam leje juz od wczoraj.

      W sprawie vit D, Jutka ma racje! Nalezy sprawdzac poziom i jesli brak (calkiem mozliwe w cimnicach pólkuli pólnocnej) to brac dopaszczowo.

      Mnie niejednokrotnie polecano grzybka jogurtotwórczego, ale przemycac go w upale jakos mi zawsze nie podchodzilo. No i tyle jegurtu naraz to ja nie dam rady. Jednak rozwaze.
      W Polsce moja rodzina kupuje swieze mleko z lodówki i nastawia na zsiadle. Zawsze jest pod reka zsiadle mleko domowej roboty.

      Kanie! Blagam opatrywac fotki warningiem jakims :-) Az mna trzachnelo jak wlazlam na Twojego pytona! Szacunek wielki, bo ja zamiast robic fotki uciekalabym z wielkim krzykiem :-)
      Za to bardzo mi sie podobaja krowy a wozenie krowich kup samochodem jest absolutnie cool!!

      Milej niedzieli!
      • kan_z_oz Re: Niedziela deszczowa 10.04.16, 11:31
        Bluesie - krowie to mi sie kupy przykleja do podwozia bo przejezdzam przez minowisko, gdzie krowy sie wokol pasa a odpoczywaja na drodze. Samochod wiec ogolnie smierdzi ale nie w srodku.
        Pyton nie jest grozny. Jest to tez ulubiona zabawa w moim stanie 'straszyc' takowym...haha

        Nie wiem CJ czy deprecha, czy braki jakies ale ja sie zachowuje bardzo grzecznie juz trzeci tydzien.
        Mineraly, soki, jedna tylko kawa, zero herbaty oraz trunkow, czyli wszystko by mi plecy nie strzelily. Przycisnelo mnie jak rzadko, moze wiec 'cos w powietrzu'?

        U mnie wciaz lato. Ma sie ochlodzic do 23C pod koniec tygodnia.
        • kan_z_oz Re: Niedziela deszczowa 10.04.16, 12:18
          Wlepie pare zdjec z dzisiejszego dnia.

          Wycieczka na lokalne smietnisko w celu wywiezienia zielonych odpadow i pobrania scialki na grzadki. Ladowanie przyczepy

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/RZGQQg7OJVuxf7gyTB.jpg

          Mam pare malych slonecznikow, ktore zaczely kwitnac kilka dni temu.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/6bh92ofjvqSJCzhivB.jpg

          Banany podwieszone pod domem aby dojrzaly.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/1yARVJEC7aOVn88gdB.jpg

          Zaraz ide spac, bo pomimo staran aby robic dzisiaj niewiele nie za bardzo wyszlo.
    • luiza-w-ogrodzie Weekendowe prace 10.04.16, 13:35
      Siedzę cicho, bo po dwóch dniach jeżdżenia na mopie (czyli czyszczenia wodą pod ciśnieniem, z drgawkami rąk od wibrującej sprężarki i w mokrych spodniach) dopiero weekend okazał się pełen zajęć a teraz czuję się zmęczona...

      W sobotę pojechaliśmy rańcem na wiejska giełdę różności, żeby znaleźć panele płotowe, z których można by zbudować lisoodporne ogrodzenie wybiegu dla kur. Słuchajcie, typy na tej giełdzie niesamowite, ogorzali rolnicy, drobni kombinatorzy, tatuaże, ciężki wiejski akcent, dziewoje w moim wieku z mini i z nieodłącznymi papierosami w zepsutych zębach. Upał, kurz, staruszek licytator ze stentorowym głosem, piejące koguty i wrzeszczący inny drób (bo tam jest też giełda drobiu), zupełnie inny świat niż moja uładzona, drobnomieszczańska zielona dzielnica...

      Udało nam się zakupić cośmy chcieli, potem była epopeja ładowania czterech największych paneli na dach, przywiązania ich starą liną wspinaczkową i karabinkami do haka z przodu i z tyłu oraz do lusterek. Pozostałe dwa mniejsze panele wetknęliśmy do środka samochodu (przednie siedzenie pasażera było usunięte a i jedno z tylnych Buszmen wyjął). Dojechaliśmy do domu niczego nie zgubiwszy a nawet nie miałam siniaków od przymusowego przytulania się do żelastwa ;)

      Na dzisiejszy poranek umówiliśmy się z zarządem permakulturowym na sprzątanie naszego biura i zmontowanie półek, dostarczonych przez moja wice. Pięć osób przez cztery godziny przerzucało kartony i pudła, odkryliśmy dużo nieoczekiwanych rzeczy i w sumie całkiem ładnie zagospodarowaliśmy cały pokój. W poczuciu mile spełnionego obowiązku i zakurzona aż do dna płuc zdecydowałam się pojechać na plażę, a dokładniej do ulubionego morskiego basenu przy mojej ulubionej plaży. Nieco się wykończyłam pływając, potem padłam na betonowe siedzenia i grzałam się na nich jak jaszczur. To mógł być ostatni taki gorący dzień tej jesieni, ale woda jest całkiem ciepła i jeszcze może pociągnę z miesiąc oceanicznego pływania.

      Sadystycznie podrzucam Wam zdjęcia stamtąd i kieruję się w stronę łóżka, ponieważ jutro zaofiarowałam się od rana sadzić w ogrodzie znajomej ogrodniczki, która miała operację stopy - operacja czy nie, nie ma zmiłuj, zimowe warzywa trzeba sadzić TERAZ!
      Zwiewam, zanim zostanę zlinczowana za te zdjęcia...

      Dobranoc Państwu

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/o4GDgCmzmbdTtHJ8MB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/cd2gaMagtixJ49L8WB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/STNkFCLdb8CRlrtv9B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/73xaeadKDJaaVW3e0B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/bji1hcjvAeM3DMsbjB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/ia7WDfzZG88SOItHGB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/VBuO6VsIwMYDkwuNbB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/OkSzaCjNlAkya89bTB.jpg


      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • blues28 Re: Weekendowe prace 10.04.16, 15:13
        Dziewczyny, piekne zdjecia! I ogrodowe Kana i oceaniczne Luizy. I obie jestescie zanurzone po uszy w Waszych ogrodach :-)
        Nawiasem mówiac, opis wiejskiego targu Luizy jakos przypomnial mi Muriel´s Wedding. Dlaczego? Moze te babki w miniówkach i z papierosem? Luizo, Abba nie leciala w tle? :-))

        U mnie niedziela bardzo leniwa, choc czasami z chmur wychyna slonce. Bylam na spacerze i po prase niedzielna. Zaraz oddale sie celem poczytania. Omijajac skrzetnie Panama Papers.

        Acha. I fosze sie, bo psina z kulawa noga nie udzielila mi wsparcia technicznego :-)
        • jutka1 Re: Weekendowe prace 10.04.16, 16:21
          Moje prace weekendowe nie miały z ogrodem nic wspólnego. :-(
          Ale godzine temu poszłam na strajk. Powiedziałam sobie: Pier...ę, nie robię. I już. Oczy mnie bolą.

          Idę oglądać seriale. I o.
          :-)))
          PS. Luiza, I hate you.
          :-D
          • xurek Re: Weekendowe prace 10.04.16, 21:11
            ja mialam weekend balujaco- pracujacy. Juz od wiekow nigdzie nie bylismy i nie mielismy zadnych gosci. W ten Weekend zas po pracy pojechalismy do przyjaciol i wrocili do domu o 1:30 w nocy, maz trzezwy bo musial prowadzic a ja nie bo nie musialam :). W sobote wstalismy kolo poludnia, zrobili w stresie zakupy, wypacykowali sie na afrykanska balange z okazji 60 urodzin w stroje afrykanskie (to jest jedyne miejsce gdzie moge sie wystroic w srebrne legginsy srebrne szpile i nikt na mnie dziwnie nie patrzy a wrecz przeciwnie :)) i pojechali na owa 60 km w jedna strone. Wrocilismy pozna noca i zasneli ogladajac nagrany ulubiony program. Dzisiaj udalo nam sie zwlec o 10 z lozka, po bardzo jak na niedziele skromnym sniadanku zasiedlismy do podatkow i siedzimy przy nich do teraz z przezrwa na skromny jak na niedziele obiad. Ja mam jeszcze z godzine a pan maz z pol nocy :) :) :).

            Kanie i Luizo, dziekuje za zdjecia, zakonotowalam pod zamknietymi oczami i bede sobie ogladac zasypiajac i wyobrazajac sobie, ze tam wlasnie jestem. Pyton mnie sie podoba, ja weze lubie, ale boje sie jadowitych. Na owady zas mam fobie.

            U nas pogoda sloneczna i wiosna w pelni, dzisiaj zjedlismy pierwszy raz na prawie skonczonym tarasie w prawie odgruzowanym ogrodzie.
            • ania_2000 Re: Weekendowe prace 11.04.16, 05:32
              Luizo, alez super zakonczenie dnia z tym plywaniem - ile stopni ma woda? Nasz ocean jest tak zimny, ze niestety, ale nigdy sie w nim na moich plazach nie znaurze powyzej kostek:(
              Kanie, normalnie twoj pyton jest nie do przebicia:) ja bym go spryskala jakas odblaskowa farba, jak juz go musisz miec u siebie w domu ;)))
              Mysmy w weekend znowu poszli przewietrzyc pluca - tym razem na tzw widokowy hike przy rzece - Columbii. Wchodzi sie na ridge - nazywa sie Angel's rest - czyli miejsce gdzie odpoczywaja anioly :)
              czyli wlazlam tam i odpoczelam haha.

              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3950361,2,1,angel-rest-1.html><img src=fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/SnwcSi6pCC23DEqtpB.jpg alt=angel rest 1 title=angel rest 1 /></a>" border="0" alt="<a href=fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3950361,2,1,angel-rest-1.html><img src=fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/SnwcSi6pCC23DEqtpB.jpg alt=angel rest 1 title=angel rest 1 /></a>">

              co do witaminy D to wszystkim nam jej brakuje, no moze z wyjatkiem Luizy co to w ogrodzie siedzi non stop:) trzeba brac porfilaktycznie, bo za malo mamy slonca od wielu miesiecy.

              • blues28 Re: Weekendowe prace 11.04.16, 09:15
                Aniu, zdjecie imponujace, U mnie sie nie otwiera na forumie ale obok tak.
                I widze cos takiego:
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/SnwcSi6pCC23DEqtpB.jpg
                • ania_2000 Re: Weekendowe prace 11.04.16, 16:43
                  dzieki Blusie:) nawet nie zauwazylam, ze mi sie cos zle wkleilo!
    • blues28 Deszczowy poniedzialek 11.04.16, 09:13
      Za oknem szaro, buro i ponuro, bardziej jesiennie niz wiosennie. Nic to, za pare dni przyjdzie slonce i ciepelko.
      Dzis znowu musze do centrum, zatem uzbroje sie w kamasze, wielki parasol i cieply szal, bo bedzie z 9 st czyli nie za duzo.
      Ale wykorzystam na wizyte w Casa del Libro, to gigantyczna ksiegarnia na Gran Via i zawsze stamtad wychodze z jakims nabytkiem.
      No i lunch z dziewczynami w Bellas Artes, nie na tarasie ale wewnatrz popatrujac na lezaca wygodnie marmurowa odaliske.

      Ide sie zbierac! Milego dnia!
      • ewa553 Re: Deszczowy poniedzialek 11.04.16, 09:33
        Dzieki Autorkom za przepoiekne zdjecia. Szczegolnie Ani, bom przeciez wedrowniczka:)
        Tz bylysmy wczoraj w gorkach, bylo bosko po prostu, choc nie tak spektakularnie jak na Drugiej Polkuli.
        Bylo 18 stopni, slonce full i na zakonczenie jedzenko na tarasie knajpki. W srode jade na 6 dni w inne okolice: Rheingau. Nad >Renem,. Welness i wedrowki. Czy sloince sie utrzyma? Zobaczymy.
        Narazie mam mase spraw do zalatwienia, wiec zegnam pozdrawiajac
      • xurek Re: Deszczowy poniedzialek 11.04.16, 12:31
        u mnie tez otwarlo sie dopiero wyswietlone przez Bluesa. Moj maz juz by umarl (lek wysokosci) i mogl tego miejsca uzywac do wypoczynku wylacznie jako Angel :). Ja chyba tez czulabym sie nieswojo. Ale widok fantastyczny.
        • roseanne Re: Deszczowy poniedzialek 12.04.16, 15:38
          ha ha ha - mam to samo - odsuwam sie podswiadomi od ekranu...
          choc widok zaiste piekny

          wczoraj poranek ze sniegiem na gruncie, aa potem do konca dnia ulewa
          dzis pochmurnie wciaz, ale ju na plusie zdecydowanym, cale 4
          podobno nawet ma byc slonce do konca tygodnia!?

          posadzilam wczoraj w skrzynke nad schodami tulipany z Amsterdamu - podobno maja zakwitnac rowniez w domu, w ciagu 4-5 tygodni - zobaczymy

          Plaga grypowa szaleje w okolicy od prawie dwoch miesiecy i co sie polepszy to nawraca...

          a za tydzien koncert -Santana!
          • ewa553 Re: Deszczowy poniedzialek 12.04.16, 19:50
            burza przeleciala nad Mannheim!!! Musialam zapalic swiatla, tak ciemno sie nagle zrobily. Pioruny i te rzeczy. A teraz przepiekne slonce i jeszcze piekniejsze 2 tecze (tencze).
            Z bolem serca opuszczam na prawie tydzien ogrodek. Szczegolnie, ze glowna rzabka juz zamieszkala i sobie codziennie gawedzimy. Troche to jak dziad do obrazu, ale co tam.
            Pogoda taka smieszna, ze co chwila konsultujemy z dziewczynami co kto zabiera. Bo dzis wyszlam przed poludniem przy 8 stopniach w cienkiej kurteczce, a po dwu godzinach bylo juz 16 stoipni i musialam sie rozbierac. Zobaczymy co nas tam czeka. Niniejszym zegnam sie cieplo i do zobaczenia w przyszlym tygodniu!!
      • xurek Re: Deszczowy poniedzialek 11.04.16, 12:35
        tutaj jest slonecznie, cieplo i wiosennie w pelni. W zaleznosci od naslonecznienia miejsc kwitna jeszcze krokusy i przebisniegi, wciaz zonkile i forsycje i juz gorskie fioletowe dywaniki, tulipany i hiacynty. Jest pieknie.
        • ania_2000 Re: Deszczowy poniedzialek 11.04.16, 17:05
          Dzieki Xurku za mily poranek:) U nas zimno pochmurno - ale przez momemnt wyobrazilam sobie piekne gorskie widoki z dywanem krokusow, przebisniegow - ostre slonce padajace na resztki sniegu na hali, stado owiec po lewej stronie, a po prawej olbrzymiego Szwajcara w kapelusiku z piorkiem z tromba i spiewajacego Riiicccoola - a obok niego lezacego bernardyna z flaszka whisky:) ohh, jak cudnie mi sie zaczyna poniedzielek:)
          • ewa553 Re: Deszczowy poniedzialek 11.04.16, 18:33
            Slonce szalone, 20 stopni. Napracowalam sie dzis w ogrodzie niemozebnie i teraz mi serce wali, plecy bola i chyba zaraz umre i bede siedziala na tej pieknej skale Ani. Choc wolalabym tam siedziec zywa.
            Jutrzejszy dzien jeszcze trudniejszy od dzisiejszego. Na dodatek pojecia nie mam jakie ciuchy zabrac na wyjazd urodzinowy. Bo wyjezdzamy dopkladnie w moje urodziny - czy nie pyszny pomysl?
            Ide sie polozyc, moze to pomoze? Byl jakis wierszyk "a jak to mi nie pomoze to pomoze moze...nie pamietam co.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek na luzie 12.04.16, 04:23
      Jakie piękne zdjęcia z wiosny na północnej półkuli! Poproszę o więcej. Ponieważ zaczęły mnie rajcować krajobrazy zimy i przedwiośnia, zdaje mi się, że jak co 4 lata znowu wchodzę w stadium "brakuje mi śniegu". Na to pomaga tylko wyjazd w śnieżne okolice; po tygodniu zazwyczaj jestem wyleczona z tej tęsknoty ;) I tak długo wytrzymałam, bo ostatnio miałam tę fazę pod koniec 2009, kiedy to pojechałam zimą do Polski, Czech, Niemiec i Norwegii. Może tego roku wybiorę się w nasze Góry Śnieżne a przy okazji nauczę się posługiwać nartami biegowymi?

      Tymczasem wtorek zapowiada się błogo po szaleńczym weekendzie i poniedziałku spędzonym w cudzym ogrodzie, zakończonym wieczorną joga i nocnym maratonem na kompie, próbując przebić się przez nowo przebudowaną stronę internetową Dnia Permakultury z ogłoszeniem o otwarciu mojego ogrodu dla publiczności oraz zebrać od zarządu materiały do comiesięcznej permakulturowej gazetki.

      Otóż dzisiaj robię NIC. To znaczy, mam kilka(dziesiąt) rzeczy do zrobienia w ogrodzie, ale bez narzucania terminów. Ot, nawieźć kilka grządek kompostem, posadzić resztę kapusty i kilka bylin, inne byliny rozdzielić i wsadzić w doniczki na sprzedaż - tyle na początek. Prognoza mówi o przelotnych deszczach, ale poza ciężkimi chmurami na horyzoncie na razie nic się nie dzieje. Zatem idealna pogoda ogrodnika: 22 stopnie, pochmurno, lekki, chłodny wiatr, co mnie cieszy.

      Oddalając się w ogród niezmiennie pozdrawiam

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Wtorek na luzie 12.04.16, 10:20
        Piekny widok Aniu oraz bardzo ladne buty...haha

        Czuc juz wyraznie jesien w powietrzu. Zapalilismy dzisiaj w kominku, bo temperaturowo jest ok ale sie znowu wilgotnosc podniosla. Nie lubie zimna, ani marzniecia.

        Zima jest piekna w gorach, na nartach i dla takowej zawsze mam miejsce na pare tygodni w roku. Nie slizgalam sie juz chyba ze trzy sezony, bo urlopu zawsze brakuje aby obskoczyc narty, snorkling oraz jeszcze inne rozne.

        Jurto wybieram sie wreszcie do fryzjera, ktory jest odkladany z tygodnia na tydzien od miesiaca.
        • ania_2000 Bon Voyage Ewa! 12.04.16, 20:07
          Milej wycieczki, duzo reslingu i cudownych urodzin Ewa!:)
    • xurek sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 15:14
      pogoda beznadziejna, pada, zimno, ale mnie jest dobrze i przytulnie, bo pracuje dzisiaj z domu.

      zaczelam od sniadanka :):

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/5LILPrbawwabxuPl4X.jpg

      potem pracowalam do poludnia, potem pojechalismy na lunch i znow pracuje.

      Zrobilam tez przez okno i z samochodu zdjecia okolicznej wiosny: po sasiedzku magnolia i moje ulubione kwiatki wiosenno-namurkowe jak rowniez nasze zonkile w prawie odgruzowanym ogrodzie:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/k7OdjrztUif7eFPipX.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/dgFQfQaaIwTGMJlPEX.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/aP1f7agXuB3cVK0qWX.jpg
      • maria421 Re: sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 15:59
        Xurek, Ty tak zawsze trzy merci na sniadanie? :-)

        Magnolie u nas tez kwitna ale jakos wiosna nie chce sie rozhustac.

        • xurek Re: sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 16:26
          jak ide do pracy do Zurychu to sniadania niet, zaczynam od obiadu. Poza tym w tygodniu to raczej takie wazywne smoothie, ale dzisiaj musialam sobie dzien oslodzic, bo pogoda brzydka, maile z pienieznymi zadaniami sla a ogrodek w porownaniu do sasiadow biedniutki :)

          Tera ide na zyczenie ubezpieczalni i meza robic zdjecia na budowie, moze wkleje jak wroce :).

          PS: myslisz ze trzy to za duzo :)?
          • maria421 Re: sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 16:31
            xurek napisała:

            >
            > PS: myslisz ze trzy to za duzo :)?
            >

            W sam raz :-)

            • ania_2000 Re: sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 16:56
              no ba - to jest sniadanie! trzy merci na chec zycia:) bosko;)
              Pieknie wszystko kwitnie u Xurka - u nas juz jest po - wszystko lisciaste, a kwitnac zaczynaja rododendrony.
              wczoraj poczytalam i poogladalam co sie w PL dzieje - i sie dowiedzialam, ze cos sie kroi pomiedzy Duda i Kaczynska;) i ze Pawlowicz wyzwala dziennikarke za to, ze pytania zadaje?;) WTF? i widzialam film z Kaczynskim jak kroczy i ledwo reke podje Dudzie:)
              Przydalby sie w PL taki nasz Trump - wszystkich by wywalil hahaha.

              Zobaczylam tez w koncu "Hateful Eight" - ten najnowszy film Tarantino - nie tak dobry jak DJango, ale niezly, taki bardziej "teatralny". Troche wolny jak na akcje, i niektore sceny mocne, no ale tego sie oczekuje prawda?
              Milej srody wszystkim:)
              • xurek Re: sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 17:56
                Na Hateful Eight chcialam isc, bo lubie Tarantino, ale mial tutaj tak beznadziejne krytyki, ze zrezygnowalam a teraz juz chyba nie graja.
                • ania_2000 Re: sroda - szaro buro i przytulnie 13.04.16, 18:34
                  no jest troche inny, ale po obejrzeniu stwierdzam, ze mozna go obejrzec "ze smakiem";)) Ja nie bylam, w kinie, u nas wyszedl do wypozczenia, wiec obejrzalam w domu. Dlugi, wiec lepiej sie oglada na kanapie.

                  Wizualnie to jest tez dobry film dla spragnionych ZIMY! :) Luiza i Kan chcialy sniegu - wiec powinny to zobaczyc haha
                  • kan_z_oz Re: sroda - szaro buro i przytulnie 14.04.16, 12:47
                    Dziekuje Aniu, ale nie obejrze tego filmu, bo mi jakos odpadl patrzac na streszczenie fabuly. No i do tego Tarantino, ktorego nie jestem fanka.

                    U mnie jesien. Na wybrzezu lato. Wrocilismy wlasnie z kolacji i sie grzejemy przy kominku. Dzisiaj po raz pierwszy zalozylam dlugie spodnie. Kupilam tez okazyjnie dwie pary grubych skarpet merino, bo wyglada, ze niedlugo pojda w ruch uggboots. Zima nadchodzi...precz ze sniegiem...no chyba, ze w NZ.
    • jutka1 O kurde! Nagły wyjazd :-/ 13.04.16, 22:19
      Jutro lecę na Bałkany, na 1.5 dnia, nagle i znienacka jako ten nieznany sprawca pod osłoną nocy. KJAP. Dowiedziałam się dzisiaj.

      Czasem żałuję, że nie mam 20 lat. Przenoszenie gór to nie jest już coś, co jutko-tygryski lubią najbardziej.

      No nic. Chylę czoła, ścielę się, i wewogle.

      PS. A dzisiaj śniły mi się Bergamuty. Chyba tęsknię, czycuś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka