Dodaj do ulubionych

Armaggedony podrozne

27.05.16, 00:32
Teraz padam na pysk, nie dojechawszy jeszcze do Warszawy (utknelam w Paryzu bo samolot do Paryza mial prawie 5 godzin opoznienia). Zeby ich pokrecilo.

Ale armaggedon opisze jutro. OMG & KJAP!!!
Obserwuj wątek
    • iwannabesedated Re: Armaggedony podrozne 27.05.16, 02:55
      Omg.... Współczuwać... Kuraż...
    • blues28 Re: Armaggedony podrozne 27.05.16, 09:31
      Lacze sie z wyrazami!
      Mam nadzieje, ze juz w domu i z szansa na odpoczynek?
      • kan_z_oz Re: Armaggedony podrozne 27.05.16, 10:38
        Koczowanie na lotniskach moze byc parszywe. Nie wiem, ale lotniska w EU wydaja sie byc nieco tylko wygodniejsze od przystankow autobusowych, porownujac z tymi w Azji.

        Nie masz jakos dogodnego "business lunch-room" w ramach latania profesjonalnego? Ekonomia w EU jest jaka jest. I nie da sie tego niczym zakryc.
        • jutka1 Re: Armaggedony podrozne 27.05.16, 13:01
          Właśnie weszłam do domu - 25 godzin po wyjściu z hotelu po tamtej stronie. Kjap.

          Kanie, my latamy klasą ekonomiczną, bo taka jest polityka pracodawcy i sponsora projektu. A mil nie mam aż tyle, żeby jakąś złotą czy inną kartę mieć i na nią wchodzić do lounge.
          • roseanne Re: Armaggedony podrozne 27.05.16, 22:27
            dobre, ze wreszcie dotarlas, odpoczywaj

            niestety, znam z doswiadczenia kilka lotnisk, ktore jako zywo - poczekalnia autobusowa, dobrze, ze choc toalety sa

            jak mam mozliwosc to sie pcham do lotniskowych pubow, restauracji itd, gdzie przy cydrze lub kawce mozna w przyzwoitrzych warunkach pokoczowac
            • kan_z_oz Re: Armaggedony podrozne 28.05.16, 06:53
              Tutaj klasa biznesowa lata tylko korpo w lotach miedzynarodowych. Reszta tez ekonomia.

              Szkoda, ze nie masz chociaz mil zeby sie zalapac. Wciaz w przypadku przeokropnych opoznien mozna kupic czasami wejsciowke do loungu biznesowego. Puby i resturacje sa Rose tak zapchane, ze trudno czesto znalesc miejsce nie mowiac aby utrzymac przez kilka godzin.
              Czasem tez hotele lotniskowe mozna wynajac na pol dnia. Robilam to pare razy w Amsterdamie. Bierzesz kapiel, idziesz spac i zamawiasz budzenie na godzine. Tanie nie bylo, ale picnienie na laweczce godzinami przed nastepnym lotem np; do Australii nie bylo opcja.

              Wypoczywaj. Czekam na relacje.
              • chris-joe Re: Armaggedony podrozne 18.06.16, 17:22
                Sie lacze w pelnym wymiarze i caloksztalcie z Jutka. Podroze ksztalca itp., jak to na wsiach mowia, ale potrafia tez doyebac, i to zdrowo.

                Tez wlasnie dotarlem. "Wlasnie" znaczy wczoraj okolo polnocy. Czyli zwloki rozkladajace sie moje wlasne do dom dowiozlem.

                Podroz powrotna zaczalem we czwartek rano w Portugalii ponadgodzinna podroza minibusem z Lagos na lotnisko w Faro. Po odkoczowaniu tamze paru godzin dolecialem do Paryza. Z Paryzem sie nie popisalem, bo beztrosko nic sobie tam nie zabukowalem na nocleg przedwylotowy. A tam, jak pewnie slyszeliscie, obecnie jakies miedzynarodowe atrakcje sportowe maja miejsce, wiec wszystko jest zabukowane na ament, a co nie jest, dyktuje ceny astronomiczne calkiem. Na dwa dni przed przylotem udalo mi sie cos wyszukac az w Arcueil, czyli na drugim koncu Paryza wedle lotniska CDG, tyle ze tuz przy stacji RER B, czyli dojazd na lotnisko mi oferujac calkiem sensowny. W drodze z CDG do Arcueil otarlem sie o wielki swiat futbolu juz na stacji RER na CDG. Wlasnie sie mecz Polska-Niemcy rozpoczynal i tamze wpadlem na grupke niemieckich fanow.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/IUbWJtWtBRbJsOv9NB.jpg

                Z glosnikow na peronie zyczono polskiej i niemieckiej ekipie sukcesow w zmaganiach, czyniac to takze w lamanej polszczyznie. Podobne teksty puszczano tez na ekranach stacyjnych.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/UCra0ahRkBFgT8KDuB.jpg

                W drodze do Arcueil otarlem sie o stadion, na ktorym ekipy wlasnie rozpoczely zmagania

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/ApxcfSU3DNQWPaGTRB.jpg

                po czem taki jeszcze plakat makdonalda mi wpadl w oko

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/8pc2lRB3aBVY2vCxxB.jpg

                Wkrotce do hotelu dotarlem (bardzo posledni hotel to byl) i po dluzszej gonitwie znalazlem niemrawy pub, w ktorym moglem przy piwie poogladac dosc nudna druga polowe meczu.
                I spac sie udalem.
                Rankiem wczesnem zapakowalem sie w kolej RER B i na lotnisko CDG dotarlem. Po paru kolejnych godzinach koczowania zapakowalem sie w samolot do Bostonu. Odprawa biletowa odbyla sie w przy asyscie soldatow z automatami w gotowosci, z kazdym pasazerem w kolejce przeprowadzono drobiazgowa pogawedke.
                Za to samolot byl w polowie pusty, wiec moglem sobie wybrac rzad trzech foteli, na ktorych fingowalem drzemke przez 7 godzin w pozycji polskretu horyzontalnego.

                W Bostonie natomiast do amerykanskiej odprawy akurat sie zleciala eskadra cala innych lotow miedzynarodowych, wiec ponad godzine tlum sie wil w bardzo skomplikowanej kolejce.

                Odkoczowalem w Bostonie ponad 3 godziny i zapakowalem sie do samolotu do LGA (Nowy Jork, LaGuardia). Lot krotki, owszem, za to moj kolejny lot z LGA do Montrealu zostal opozniony i na LGA przyszlo mi koczowac ponad 4 godziny. Braz odebral mnie na lotnisku w Montrealu niedlugo przed polnoca. Od wyjscia z hotelu w Paryzu do wejscia do domu minelo 24 godziny.

                Juz pedze z odpowiedzia na nieuchronne pytanie, czemu tak pokretna droga wracalem do domu, gdy bezposrednich lotow miedzy Paryzem a Montrealem jest w brud. Otoz z chciwosci tak uczynilem. Z American Airlines mam sporo wylatanych mil, potrzebna mi byla jeszcze ich garsc, by sobie zagwarantowac darmowy lot do Brazylii na przyszly rok. AA oczywiscie nie lata bezposrednio na trasie Montreal- Paryz, stad ta straszna tegoroczna odyseja.

                Z dobrych wiesci zas: Ewa, twoja nalewka z czarnego bzu dotarla do Montrealu w stanie leciutko tylko zwilgotnionym i dzis wieczorkiem bedziemy sie nia raczyc :) Dzieki raz jeszcze i za nalewke, i za rozkoszny heidelberski wieczorek :)
                • ewa553 Re: Armaggedony podrozne 18.06.16, 22:48
                  Ende gut, alles gut, jak mawiali starozytni Rzymianie:) Mam nadzieje ze choc troszke mozesz pobyc w domu i odpoczywac, zanim ruszysz do pracy. I ja milo wspominam nasze spotkanie, ciesze sie ze mimo nawalu zwiedzania znalezliscie czas dla mnie. Jestescie super fajni!
                  • xurek Re: Armaggedony podrozne 18.06.16, 23:21
                    Podroz z Bazylei do Gdanska trwala krocej, niz z Gdanska do Mojej Dziury kolo Jaroslawca.

                    Dworzec w Gdansku nie posiada ANI JEDNEJ windy badz schodow ruchomych na perony. Nie wyobrazam sobie, jak osoby leciwe badz chore albo niepelnosprawne maja sie udac na pociag.

                    W wagonie pierwszej klasy, ktory z pewnoscia pamietal czasy Gierka albo i nawet Gomulki w moim przedziale okno nie dalo sie otworzyc (co na poczatku podrozy grozilo zapascia z przegrzania) a w przedziale obok nie dalo sie zamknac (co okazalo sie na dluzsza mete fatalne, bo miedzy Rumia a Leborkiem lalo jak z cebra). W tymze deszczowym przedziale bylo rowniez jedno zarwane siedzienie, na ktorym nie dalo sie usiasc, bo sie zapadalo.

                    Wejscie do wagonu jest na wysokosci mojego pasa i tak waskie, ze trzeba najpierw jakos wepchnac walize a potem wejsc samemu. Moja mala walizka byla mnw. maximum tego, co ja jestem w stanie podniesc na taka wysokosc i w takiej pozycji.

                    W pociagu nie sa zapowiadane stacje a biorac pod uwage opoznienie (do Slawna z Gdanska udalao mi sie dodac 40 minut, czyli jechac tak dlugo jak lot z przesiadka w Monachium) albo trzeba koczowac w korytarzu przez czas dluzszy albo wybiegac sprintem z przedzialu jak sie nagle ukaze nazwa docelowej stacji.

                    Ze Slawna do Mojej (notabene turystycznej i nad samym morzem) Dziury nie jedzie NIC oprocz taksowki za 150 PZL (byl wieczor, moze w ciagu dnia jest taniej)?

                    Tak wiec spedzilam caly dzien w pordozy zjadajac w Gansku najobrzydliwsza salatke z piersia z kaczki w moim calym jestestwie.

                    Jak przyjechalam to lalo i wialo jak na inauguracje apokalipsy, ale zyczliwi sasiedzi uraczyli kawa i piwem, po ktorym to zasnelam pod kocykiem na kanapie, bo sie mnie juz nie chcialo zrobic lozka :)
                    • roseanne Re: Armaggedony podrozne 19.06.16, 00:01
                      wyraze sie niekulturalnie
                      o jasna ch.
                      jak w takim razie ja sobie poradze? !
                      walizka nie klopot, mloda wciagnie, ale schody, wysokie wejscie?
                      toz ja osoba polkaleka jestem
                      • xurek Re: Armaggedony podrozne 19.06.16, 10:24
                        Rose mowie na powaznie zadzwon na dworce na ktorych bedziesz i dowiedz sie o pomoc. Moim zdaniem taki maly plasrikowy tablrecik przed wejsciem bylby bardzo pomocny. Pononc pendolino ma znacznie lepszy standard ale do slawna nie jezdzi. Wczoraj znajomi mi powiedzieli ze oni jezdza busami bo ponoc jest wygodniej
    • jutka1 Re: Armaggedony podrozne 29.05.16, 15:47
      Napisałam długi opis mojej podróży i mi gazeton zeżarł. :-(((

      Nie mam czasu jeszcze raz pisać, bo muszę pisać inne rzeczy do pracy, więc powiem tylko, że była koszmarna w każdym calu, a apogeum było w piątek rano. Mianowicie, wyszłam z hotelu lotniskowego, skierowałam się do navette, czyli małego pociągu kursującego między terminalami, ruchome schody na poziom peronu, i walizka mnie pociągnęła w dół. Innymi słowy: wywaliłam się na ruchomych schodach. :-( Dobrze, że nie na głowę i że mnie nie wciągnęły, ale nadwyrężyłam kolano i wczoraj kulałam.

      Dziś już jest OK.

      Chyba będę unikać Paryża jako lotniska tranzytowego, bo jak nie strajk to inna gehenna. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka