jutka1 Czwartek, słońce, chłodno 11.08.16, 08:52 Teraz jest 12C, ma dojść do 18C. Ale przynajmniej jest słonecznie, a nie jak wczoraj: szaro, deszczowo i dołująco. Wczoraj załatwiałam kilka spraw "w mieście", co mi zabrało dobrych parę godzin. Dzisiaj więc siedzę na wsi. Mam "Polityke", "Angorę" i książkę, i tym się pozajmuję, a poza tym porobię w ogrodzie. PoO ma problemy z kręgosłupem, jest na zwolnieniu, więc muszę wiele rzeczy sama obrobić. Ogólnie nie jest źle, a nawet zaczyna być zupełnie dobrze. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, słońce, chłodno 11.08.16, 09:12 Praca w ogrodzie to najlepszy sposob na rozladowanie stressu biurowego. Moj siostrzeniec-prawnik pootrafi godzinami rombac drzewo do kominka:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, słońce, chłodno 11.08.16, 09:22 To prawda. Polatam z sekatorem i taczką po obejściu, od razu mi się lepiej zrobi. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek, słońce, chłodno 11.08.16, 10:12 Tylko raz w zyciu mialam prace biurowa. Po dwoch miesiacach zaczelam tyc, bo siedzac przy komputerze patrzylam glownie w okno marzac o wyjsciu na zewnatrz. W piatym zlozylam wiec rezygnacje z miesiecznym wypowiedzeniem. Poza tym obcielam wlosy na krotko i sie okazuje, ze jestem obecnie naturalnie prawie czarna (przesada ale mam najciemniejsze wlosy kiedykkolwiek) z malymi pozostalosciami pasemek, ktore wygladaja jakbym sie oparla o pomalowana sciane...haha Jest to oczywsicie zlosliowsc, bo ja marze o siwieznie takiej prawie bialej...haha Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, słońce, chłodno 11.08.16, 12:09 prosimy o nowe zdjecie, Kanie! A ja dzis z dziewczynami bylam na sniadaniu w Ikei (nasze nowe hobby), a nastepnie skrecaly mi nabyty stolik na kwiaty na balkonie. Ja przy takich czynnosciach trace szybko cierpliwosc, wiec musialy mnie wyreczyc. Ide ustawiac, czyscic, przestawiac i wogole na balkonie, a nastepnie zamieszcze zdjecie na fejsie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek, słońce, chłodno 11.08.16, 12:15 Wlepie Ewa cos. Musze sie tylko nastroic, napstrykac i wybrac najlepsze, ktore nie bedzie moze najprawdziwsze ale ja bede sie czula dobrze...haha Ok, wybiore jakies posrodku. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 12.08.16, 08:58 TGIF nie z powodu końca tygodnia i weekendu, ale z powodu przyjazdu przyjaciółki z USA. :-) Idę więc gotować barszcz i leczo. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 342 :-))) 12.08.16, 15:42 nareszcie ulga pogodowa udczuwalna 26 i duuuzo wody leci - dorz,e bo i drzewa zaczely plowiec od tych dwoch tygodni bez wytchnienia tegoroczne wiewiory sa wyjatkowo wredne, najpierw zniszczyly mi purpurowe dalie na tylach, wczoraj polamaly i wykopaly pomponikowa z przodu czy chwalilam sie juz, ze lilak mandzurski mi kwitnie drugi raz? - normalnie to jest poznomajowy, tak z tydzien po tradycyjnym bzie, a teraz od dwoch tygodni wielki kisc kwiatow, na tegorocznym pedzie Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 342 :-))) 12.08.16, 16:12 z trzech zasadzonych clematisow ostal mi sie tylko jeden. I kwitnie przepieknie, dlugo, ale tylko raz. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach --- Odc. 342 :-))) 12.08.16, 16:51 u nas szykuje sie niespotykanie gorocy weekend - temperatury powyzej 30 C co na tutajesze warunki nazywa sie Heat Wave:) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 342 :-))) 12.08.16, 17:10 jak niespotykany, skoro przelom maja i czerwca taki byl :) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach --- Odc. 342 :-))) 12.08.16, 20:38 rowniez wtedy byl niespotykany :) tutaj wszystko powyzej 30C i ponizej 5C jest niespotykane :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 342 :-))) 13.08.16, 02:48 Dzieci beda mialy wiec nareszcie cieplo, bo do tej pory narzekali, ze jest dosyc chlodno...haha Chociaz nie wiem, sa gdzies w Kolorado, przesuwajac sie wolno na zachod. U mnie jest wiosennie i tak lubie. Byla ostatnio burza i wielka ulewa. Wybieramy sie do lokalnego parku narodowego na spacer i piknik. Wlepie moze nareszcie jakies ladne zdjecia bo zabieram w koncu aparat. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Cos do ogladania z AU 13.08.16, 04:11 haha niezle Kan:) przypomina mi sie powiedzenie - cos w stylu, nie pamietam jak to cale bylo - ?"my ze szwagrem po pijaku to nie takie rzeczy robilim:" Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Cos do ogladania z AU 13.08.16, 07:21 To sa filmy krecone przez Aborygenow w ramach ich telewizji - Warlpiri. Jest cala seria "Mechanik z bushu". Filmy sa rzeczywiscie genialne. Niemniej to sama widzilam jezdzacych samochodami tylko nieco lepiej wygladajacymi od tych z filmu i pewnie tylko dlatego, ze na glownej drodze. Odpowiedz Link
kan_z_oz Niedziela 13.08.16, 09:44 Wybralismy sie na maly spacer oraz piknik. Chlop zrobil herbate do termosu a reszte postanowilsmy kupic, bo nikomu szykowac sie nic wiecej nie chcialo. Kupilismy wiec lokalnie robione i domowo "paje" (pies), czyli nadzienie w ciescie oraz cistka na deser robione tez lokalnie przez japonczynkow. Nie majac zadnych sztuccow...haha...bo zapomnielismy. zjedlismy na 'dziko', lizac palce i robiac lyzeczki z podstawek...haha Pozniej byl spacer. Gniazdo 'skaczacej mrowki' Jak nazwa wskazuje, jak sie takowe naruszy mrowki wyskakuja na znaczna wyskokosc i gryza wsciekle. Jest to znacznie bardziej bolesne niz komar. Mrowka jest duza. Mam pare miejsc na dzialce gdzie te mrowki maja gniazda i bylam juz kilka razy pogryziona. Zazwyczaj przez kilka na raz. Jedyne lekarstwo to uciekac, jak sie tylko zaczyna ruch...haha Jeszcze raz moje selfie Oraz nastepne selfie gdzie kupuje awokado. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela 13.08.16, 10:17 Swietnie wygladacie, kanie. Fajne zdjecia. Czy te drzewa same sie tak "luszcza" czy to robota lesn ikow? Nota bene: ja bym nie miala problemu ze zjedzeniem takiego ciacha palcem:) Odpowiedz Link
jutka1 Nie niedziela :-) 13.08.16, 10:25 Gwoli ścisłości, dzisiaj jest sobota :-) Super fotki, świetnie wyglądacie, dzięki. :-) Wczoraj z przyjaciółką, gadając i śmiejąc się, kisiłyśmy ogórki (5 słoików), zrobiłyśmy ognisko pod lipą i jadłyśmy kiełbaski popijając piwem. Było bosko. Dzisiaj leczo i sałatka ziemniaczana z kaparami i szczypiorem, a na popitkę barszcz czerwony. Za oknem dżdży. No i tyszpiknie. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Nie niedziela :-) 13.08.16, 11:08 No tak, niedziela jutro. Skad mi sie wziela ta niedziela?? Ewa, eukaliptusy sie same luszcza. Kiszenie ogorkow to sama bym na zdjeciach obejrzala...haha W szczegolnosci po paru piwach. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie niedziela :-) 13.08.16, 11:50 Nie no, najpierw było kiszenie, a potem ognisko, kiełbaski i piwo :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Nie niedziela :-) 13.08.16, 18:44 Kanie, wybacz niedouczonej takie pytania, ale czy jak sie zluszcza to im kiedys nowa kora rosnie, czy juz takie nagie zostaja? I na co to ma byc dobre? Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Niedziela 13.08.16, 19:49 Fajna wycieczka Kan! niezly ten las:) i te zdjecie z twoim mezem jedzacego ciastko przed napisaem don't feed the wildlife haha sympatyczna z was para:) Odpowiedz Link
ania_2000 niedziela rano 13.08.16, 19:56 chwale sie moim nowym kulinarnym odkryciem - nie wiem jak sie uchowalam nieznajac takiego frykasa!!! tyle lat straconych!!! :) nazywa sie: Salmorejo cordobe i jest to hiszpanski chlodnik z pomidorow, chleba, oliwy i czosnku posypany szynka i jajkiem OMG pysznosci! super na upal! dzisiaj bedzie na lunch tak wyglada moj polprodkut gotowy do wlozenia do lodowki a tak ma oringalnie wygladac do podania Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: niedziela rano 14.08.16, 02:11 Aniu, dobrze wyglada ten chlodnik. Sprobuje jak sie u mnie zaczna upaly. Ewa, niektore eukaliptusy sa zupelnie gladkie wlasnie takie jak na zdjeciu. Ma to chronic je w przypadku pozarow bushu. Przy szybko przemieszczajacym sie pozarze, gdzie nie ma zbyt wiele krzakow pozar ich nie niszczy. Zostaja wiec takie gole i w miare jak rosna zrzucaje kore. Jest to okropne badziestwo do grabienia czy zbierania, ktorego mam na dzialce troche. Odpowiedz Link
jutka1 Re: niedziela rano 14.08.16, 07:57 Salmorejo znam i lubię. :-) Rzuć sprawdzonym przepisem. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: niedziela rano 14.08.16, 08:45 ciekawe to co piszesz o eukaliptusach, Kanie. dzieki U nas slonce juz nap.... Bedzie znowu goraco. Wczoraj grilowalysmy w ogrodzie, dzis mala wycieczka a na koncu w uroczej knajpce nad jeziorem (dawny mlyn) wspanialy pstrag, z ktorego sa znani. Niestety, tym razem to ja siedze za kierownica, wiec bede musiala zrezygnowac z winka:( Odpowiedz Link
roseanne Re: niedziela rano 14.08.16, 16:03 wczoraj lalo, caly dzien dzis mzy w wyniku czego, nie wiem , czy sie wybiore na Pride parade, choc bardzo bym chciala - ciezko przycupnac gdzies na murku, gdy bloto w kolo te poltora dnia deszczu diametranie zmienily zielonosc dookola - wszystko sie napilo wreszcie, nabralo intesywnosci iwrecz tetni zyciem na rynku nie bylo mojego ulubionego farmera, ktory sprzedaje wprost z ciezarowki, ok , ma stolik skladany i wydzielone porcje w koszykach, ale ze sprzedaje swoje wlasne plony, to jak wyjdzie calosc na dzien to zwija manele i znika - jego produkty sa z malej organicznej farmy, wszystko doslownie wieczorem zerwane i rano na stole, wiec popularny jest bardzo pare moich przyjaciol robi jak ja - mimo ,ze na przeciwnym koncu rynku to gna do niego, sprawdzic co jest duzego asortymentu nie ma, ot groszek, fasolka, bob, cukinia, czasami salata i buraki lisciowe a na koniec sezonu marchewki i ziemniaki a jeszcze polne szparagi, na sam poczatek sezonu, moze przez 2 tygodnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: niedziela rano 15.08.16, 09:44 W Warszawie jest kooperatywa, założona przez młodych ludzi: mają sieć eko rolników na Mazowszu, można zamówić przez internet i dowożą do domu świeżo zebrane owoce i warzywa, plus sery, przetwory, chleby. Super sprawa. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: niedziela rano 16.08.16, 21:36 prosze bardzo przepis: Salmorejo cordobes: Proporcje mniej więcej: 15 srednich dojrzałych pomidorów, 150 gramów bułki pszennej, 150 ml oliwy (ja leję mocną, gorzką), ząbek czosnku. Jak za gęsto to dodać pomidorów, jak za rzadkie - chleba. Pokruszyć chleb i wrzucić do blendera, na to wrzucić pokrojone pomidory i niech sobie chleb moknie. Dodać oliwę, ząbek czosnku, soli do smaku, zmiksować na gęstą, kremową masę i do lodówki. I do tego zasmażka: koniecznie z kawałeczkami szynki serrano, mogą być zielone szparagi, por, cukinie, do tego gotowane jajo pokruszone... posypać i jeść. Ma być bardzo zimne, najlepiej w bardzo gorący dzień. Można popijać zimnym białym winem półwytrawnym. Sprawdzone - proste do wykonania i jak dla mnie - niebe w gembie:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: niedziela rano 16.08.16, 22:38 Super, dzięki, Aniu. Właśnie się dwa miesiące temu przeprosiłam z pomidorami (alergia odpuściła), więc jak w raz. :-) Btw, alergia pokazała się ponad rok temu, wcześniej siedziała cicho. Odpowiedz Link
roseanne Re: niedziela rano 16.08.16, 23:53 jak to milo z jej strony, mialam szlaban na pomidory przez pol roku, o dziwo tylko szklarniowe mi szkodzily, jak sie pokazaly gruntowe w pelni sezonu to mi pozwolono sprobowac i od tgo czasu ok i chwala buce za to calkowicie wiec rozumiem potrzebe podzielenia sie faktem przemijajacej alergii :) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, święto 15.08.16, 10:00 Pogoda na świecie: teraz jest 15 C, maks dzisiaj: 21 C, pochmurno. Dzień spokojny się zapowiada. Poczytam książkę, a po południu pojadę na kilka godzin na czeską stronę, odwiedzić przyjaciół. Odpukać, wygląda na to, że nie muszę skracać urlopu. Tfu, przez lewe ramię. ;-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek, święto 15.08.16, 10:27 Fajnie, ze coraz wiecej takich mlodych ludzi, ktorzy zakladaja chociazby kooperatywy. Tez mam jedna w sasiednim miasteczku. Cuda tez robi zdrowa kompetycja i swiadomosc ludzi. Mam wiec tez niezalezny supemarket (nie sieciowka), ktory ma cala game organicznych warzyw, owocow oraz wyrobow. Istnieja jednak tylko dzieki temu, ze ludzi ich popieraja. Sieciowka wybudowala supermarket niedaleko i w takowym glownie kupuja przejezdni. Lokalni walczyli latami aby sieciowke zatrzymac i na koniec ta otworzyla sklep, liczac, ze moga ponosic straty przez 5 lat. Oprocz sklepu tej jednej sieciowki, nie ma w calej mojej okolicy nic wiecej sieciowego. Wrocila zima. Z poludnia ciagna ciezkie chmury, wygladajace na sniegowe. Jest zimno, jak nie wiem co...haha. Dzisiaj zrobilam sobie wolne, bo moglam. Popatrzylam z rana przez okno i pomyslalm, ze jak nie musze to posiedze w chalupie. Znowu zaczynam miec niesamowiecie duzo pracy - wiosna prawie. Zglosila sie miejscowa klinika, gdzie sprzatacz im spierdzielil...haha Chyba wezme bo w komercjalnym jest latwo, poza godzinami i dowolnie oraz dobrze platne. Chyba sobie czas zrobic wizytowki...albo cos...jak jakis pamflet. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 16.08.16, 08:25 Jest 16 stopni, ma dojść do dwudziestu. Przymglone słońce. Mam dzisiaj wypad do miasta: pralnia chemiczna, szewc, bank, takie tam. Niekcemalemuszem, cytując klasyka. ;-) Poza tym luzik: książka, muzyka, ogród. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek 16.08.16, 20:57 za oknem woda kapie, nie ze by potoki sie laly, ale tak sobie niby nie jest goraca, ale maslo w postaci polplynnej sie zrobilo chlebek w misie wyrasta mam ochote na cos slodkiego, ale sie nie moge zdecydowac - tak to bywa, jak sie robi cos na jedna osobe, potem zostaja resztki do dziubania przez dwa tygodnie - nie mozna kupic porzadnego ciacha bezglutenowego, jedna porcja, chooinka jasna - bylo by po problemie no wiec nie wiem, czy ciastka owsiane, czy ciasto drozdzowe, czy tarta jagodowa - chyba ciastka najlatwiej przechowac, ale i niajmniej satysfakcjonujace wgoli wyjasnienia - w wiekszosci przypadkow rodzina kreci nosami na moje dietetyczne erzace zaczyna pachniec jesienia, a scislej namoklymi liscmi topoli Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek 17.08.16, 00:20 mieszam co akurat mam pod reka :) cos ze skrobii - ziemniak, albo kukurydza, maniok, ryz kleisty cos dla masy - ryz brazowy, albo gryka, albo teff czasami cos na podkrecenie - platki owsiane, naionka chia, len ,nasiona konopii plus sklejacz- bialko jaj lub guma, najczesciej xantam woda, oliwa, sol , cukier, drozdza Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 17.08.16, 08:13 Czas leci jak szalony. Widze jak mija; wtorek, sroda itp. U mnie zimowo. Chlop wreszcie wzial chorobowe i leczy ta swoja grype. W tym roku jest tutaj jakas wyjatkowo wredna odmiana, ktora atakuje pluca. Cud, ze wytrwalam przy kichajacym mezu bez zarazenia sie. Dzieci sie odezwaly. Sa w Moab w Utah? Maja przeslac serie nowych zdjec z Kolorado. Poza tym, nic sie nie dzieje. A dostalam wiadomosc od ksiegowej. Mam w tym roku ulge podatkowa z racji prowadzenia malego biznesu, z ktorym ten obecny rzad sie podobno bardzo liczy. Zwrocili ma za caly rok dzialalnosci cale $19.60AUD - kurwa, ale mnie zgrzali. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 17.08.16, 08:28 Jak mawiają Jankesi: "Don't spend it all in one place!". :-))) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Wtorek 17.08.16, 17:39 Haha, Kanie, zeby ci tego na przyszly rok nie doliczyli do income:) a chlopu postaw banki :) Widze, ze dzieci czasu nie marnuja, Moab ma sporo do zaoferowania, a jak oni lubia mountain biking albo rtv to tam jest duzo trails - zeby sie tylko nie pogubili! Odpowiedz Link
jutka1 Środa 17.08.16, 08:42 Ma być dziś słonecznie, ale maks tylko 20 C. Furę mam dzisiaj do załatwienia "w mieście". Spróbuję to odhaczyć jak najwcześniej, żeby mieć jak najwięcej czasu wolnego potem. Poza tym powoli i nieuchronnie myślę o końcu urlopu. :-/ Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 17.08.16, 08:50 Tu tez sroda i tez slonecznie. wczoraj skosilam trawe, chyba po raz ostatni w tym roku. Po poludniu przychodzi znajoma na kawe z plotkami, posiedzimy sobie na tarasie. W sobote rano nowozency wracaja z podrozy poslubnej, beda 28 godzin w drodze, mam nadzieje ze weekend im wystarczy na odpoczynek i przestawienie sie na tutejszy czas, bo w poniedzialek wracaja do pracy. Kan, tylko nie rozwal tych pieniedzy na glupoty ;-) Milego dnia wszystkim. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 17.08.16, 09:26 Nie Mario, bede bardzo ostrozna. Dodam 4.40 i sobie moze kupie pizze? U mnie ceny jak w Szwajcarii... Niemniej sie nie daje, klinike dodalam do listy klientow. Ciesze sie, bo telefon dzwoni i moje sprzatanie jest znane bez reklamy...wiem, ze glupia radosc...ale cieszy mnie, ze ludzie lubia co robie. Zaczne wiec szukac pracownika? Drze na mysl... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 17.08.16, 09:28 i tu sie skonczy Twoja radosc, kanie, bo gdzie znajdziesz kogos na Twoim poziomie? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 17.08.16, 09:44 No tak, kto sie cieszy ze sprzatania? Oprocz oczywiscie Kana...haha Wiem, wiem...ale moze gdzies tam tez jakis taki glupio,naiwny jak ja. Dla przekonania mam zastaw ile mozna zarobic na czysto. Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 17.08.16, 15:22 moja sasiadka nad morzem uwielbia wprost sprzatac i robi to superdobrze i superszybko. Ale watpie, ze bedzie chciala wyemigrowac do Australii. Wasze schody i w ogole cala okolica sa super. Pisze sie na odwiedziny ale bron Boze nie na sprzatanie, bo ja ani dobrze ani szybko ani chetnie :). U mnie miedzy jakoscia i plynacymi z tego umiejetnosciami jest miedzy mozgiem a reszta ciala powazna roznica jakosciowa :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 18.08.16, 04:52 Nie martw sie Xurku, nie zagonie cie do sprzatania...haha Jestem umowiona z kobitka na jutro rano. Zglosila sie w 10 min od zamieszczenia ogloszenia na stronie FB w lokalnym miasteczku. Daje to chyba wyrazny obraz rynku zatrudnienia...no wiec zobaczymy. Troche sie boje, bo nie wiem teraz co robic? haha Odpowiedz Link
chris-joe Czwartek 18.08.16, 19:54 Upaly po kilku dniach czesciowo mokrych nieco zelzaly. Nie zeby jakas szalona ulga zaraz, ale jednak sie odczuwa. Miniony weekend znow spedzilismy w Vermont pod namiotami i lalo wiekszosc czasu chyba, na szczescie w sobote sie uspokoilo, tak ze w niedzielne poludnie nie musielismy pakowac mokrych namiotow. Dzis musialem aktywizowac? uaktywnic? odnowiona karte kredytowa, bo starej waznosc wygasla. Nie znosze tego robic, bo mozna jedynie przez telefon i wpierw trzeba sie przedrzec przez rutynowe powitalne grzecznosci, nastepnie wysluchac roznych niezwykle atrakcyjnych ofert banku recytowanych monotonnym glosem; przerwalem wreszcie kobicie, ze mnie te oferty nie interesuja i ze czasu teraz nie mam, wiec czy mozna by juz ta operacje zakonczyc. Zakonczylismy. Po czym jeszcze musialem sie przedrzec przez grzecznosci pozegnalne, milego dnia, czy wszystko jest cacy, czy usluga banku mnie dostatecznie raduje, jakby co to prosimy jak w dym itepe... Straszna meczarnia. Nadto: dzisiejsza pani deklamowala swe kwestie z silnym chinskim akcentem, choc najczesciej te panie i panowie w telefonie maja akcent hinduski. Nie, nie, nie, mi to wcale nie przeszkadza, chodzi mi jedynie o to, ze glowe dam, iz nie rozmawiam przy takich okazjach z biurem w Montrealu czy w Toronto, ale najpewniej w Guangzhou albo Mumbaju. Outsourcing, psze panstwa. A to wcale nie raduje. Zwlaszcza, ze wlasnie nasz rzad oglosil, ze zamierza powaznie zwiekszyc coroczna kwote imigracji do Kanady, bo zbliza sie brak rak do pracy i, oczywiscie, wisi nad nami deficyt emerytalny. Corocznie sprowadzamy cwierc miliona imigrantow, a chcemy ponad 300 tysiecy. Nawiasem: specjalisci od gospodarki i demografii przepowiadaja Niemcom powazny boom gospodarczy za pare dekad (nie mylic zlosliwie i opacznie z 'bum!') w rezultacie ostatniego wzrostu imigracyjnego. Moze i Kanada sie zalapie. I jeszcze: obejrzalem sobie, chyba ze zle zrozumianego poczucia obowiazku, fatalnie zrobiony polski serial "Bodo". Efekt z tego taki, ze teraz caly czas nuce sobie moja ulubiona i genialnie napisana kolysanke Starskiego i Warsa "Spij kochanie" :) Jutub w swej ofercie mnie nie zadawala, wiec utworu nie zacytuje. Ja sie zroslem z wersja Rodowicz, ktorej na jutubie niestety niet. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 18.08.16, 20:05 U nas tez chlusnal deszcz godzine temu i to taki jak za czasow Arki Noego. Tez zbieralo sie na to od paru dni. Ja sie ciesze, a ogrod jeszcz bardziej. Co do Twojej prognozy gospodarczej Chris, to mam nadzieje ze sie sprawdzi. W koncu miliardy sa w tej chwili inwestowane na uitrzymanie uchodzcow. Oby tylko chetni dostali prace! Bo roznie z tym bywa. Opowiadala znajoma ze dwa lata temu jej brat staral sie pomoc dwom innostrancom ktorzy byli znakomitymi specjalistami od compow&co. Przez dwa lata staral sie dla nich o zezwolenie, az w koncu innostrancy powiedzieli ze maja dosc tego i wyjechali do Kanady... Niemiecka biurokracja jest chyba nie do pokonania... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 18.08.16, 20:27 I w tym moze wlasnie, Ewa, jest powazna czesc tzw. szkopulu? W koncu tylko garsc opetancow przemierza tysiace kilometrow by komus zrobic kuku; niemal wszyscy natomiast pragna po prostu lepszego zycia, jesli nie zycia po prostu. Jak my. Sluchalem przerazajacy podcast z naszej CBC o dzikich obozach uchodzczych pod Calais, skad wszyscy chca sie przedrzec do Anglii, niektorzy zas stamtad do Kanady. W Europie kontynentalnej po prostu im sie nie usmiecha... Ale temat to drazliwy, wiec go porzucmy ;) Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek 18.08.16, 22:22 jedyna sluszna kolysanka akceptowana przez moje mlode ;) ale nazywana jest "kotki" jutu mial oryginal w swoim czasie Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 18.08.16, 22:53 dajcie link do jakiegokolwiek wykonania, zebym wiedziala o czym mowicie Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 18.08.16, 23:04 Tu, niestety, jest oryginal Bodo i Dymsza: www.youtube.com/watch?v=EXy5KURe52c Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 18.08.16, 23:24 Ona, MR, ktora wielbilem, gdy spiewala teksty Osieckiej (i pare innych plyt na granicy lat 70. i 80. ubieglego wieku) za mojego wczesnego mlodu, wydala gdzies na poczatku lat 80. (czyli pare lat przed moim wyjazdem z PL) plyte kolysanek. Bardzo mi sie to wowczas podobalo. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 18.08.16, 23:33 juz mnie tam nie bylo, dlatego nie znam. Ale wierze, ze byly piekne Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 18.08.16, 23:43 Jest! Pod innym tytulem. Ciekawym czemu?... www.youtube.com/watch?v=tq265R2rqAA Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 18.08.16, 23:12 Aaa, aaa, byly sobie kotki dwa, aaa, aaa, szorobure szarobure obydwa... ach spij kochanie.... :) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... :-/ 19.08.16, 07:39 Trochę skrzywione to moje TGIF dzisiaj - bo ostatni dzień w żółtym domu, jutro wracam do Warszawy. Oh well. W planach - ostatnie sprawy do załatwienia "w mieście", kilka godzin w ogrodzie, pranie, pakowanie. Klasyka. Z cyklu "pogoda na świecie": ma być słonecznie i 25 C. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF... :-/ 19.08.16, 07:54 Mam nadzieje ze pobyt Ci sie udal Jutencjo. Milego ostatniego dnia zycze! U nas wczoraj lunelo i teraz jest cudowne, swieze powietrze. Mam przedpoludnie "sluzbowe", ale wieczorem ide na nowy film z Huppert i siem cieszem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF... :-/ 19.08.16, 08:31 jasne. Troche mi nie pasuje ze jest z dubbingiem, ale nieczesto puszczaja filmy w wersji oryginalnej. Staram sie isc na kazdy z podpisami. Moja Edda unika ich, bo nie przeszla pysznej polskiej szkoly, gdzie czlowiek sie od dziecka uczyl dobrego tempa w czytaniu podpisow... Ostatnio bylam na Almodovarze w wersji hiszpanskiej. Pychota. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... :-/ 19.08.16, 08:42 Nie wyobrażam sobie Isabelle mówiącej po niemiecku. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, i w drogę 20.08.16, 08:05 Powoli się zbieram, wyjazd o 11:30. :-( Za oknem słońce, ma być 27 C, a w Warszawie: 28 C. Ostatnie podrygi lata. No nic, lecę się pakować. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, i w drogę 20.08.16, 08:09 My dzis grilujemy - poki lato trwa. Pogoda dosc niepewna, wolalabym aby nie padalo. Szczegolnie ze chce jeszcze w poludnie popracowac na roli. Moja piekna japonska trawe z balkonu przewiozlysmy do ogrodu, bo koty ja podgryzaly i balam sie ze im zaszkodzi - ma ostrzejsze od normalnej trawy zdzbla. O! Przypomnialo mi sie to polskie slowo! Jak milo.. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, i w drogę 20.08.16, 10:07 Piekna pogoda na koniec lata. Dzieciaki juz wyladowaly we Frankfurcie po ponad dobowej podrozy powrotnej, ciesze sie ze juz sa znow "na miejscu" . Oni pewno tez, choc nie wiem czy sie ciesza z tego ze w poniedzialek do pracy wracaja. Milej soboty :) Ach, bylabym zapomniala sie pochwalic ze finansowka zwrocila mi € 8,01 . I co z tym majatkiem zrobic? :-) Odpowiedz Link
chris-joe Wazne sa tylko te chwile... 20.08.16, 16:08 Wstalem dzis wczesnie (Braz nadal dosypia), wyszorowalem zapuszczona wanne, wzialem prysznic, zjadlem sniadanie, nakarmilem kocice, bo byla (jak co rano) na granicy glodowego wycienczenia. Gdy tylko wrocila do grona zywych, kocica udala sie na balkon powygrzewac sie w sloncu, podgladac bujne zycie ptactwa i robactwa fruwajacego. Sam zas z kawa zasiadlem przed kompem pogmerac w swiecie zewnetrznym. Z przegladu bloga Sama Harrisa wyrwalo mnie nagle jekniecie gdzies za plecami, pisk jakis leniwy, westchniecie pilne. Obejrzalem sie za siebie, a tam na podlodze, w plamie slonca napotkalem wzrok kocicy i jej pysk rozdziawiony w kolejnym zawolaniu, lezac do gory nogami brzuch demonstrowala przy tym w calej swej kuszacej okazalosci, brode wystawila po natychmiastowe karesy, oczu od moich nie odrywajac z wyrazem prosby, zachety, wyczekiwania. Czym byloby zycie bez kota?- sie zapytuje w ten sliczny sobotni poranek :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wazne sa tylko te chwile... 20.08.16, 21:14 Przypomniałeś mi moją Daisy... :-( Melduję, że dojechałam. W samochodzie zepsuła się klimatyzacja, i przez całą Polskę jechałam bez, a na zewnątrz ok. 30 C. KJAP. :-/ Mieszkanie nagrzane do imentu, weszłam i chciałam się poryczeć. No nic. Jutro odpocznę. Right? Right. Poza tym cisza i spokój, i na działkach bez zmian. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wazne sa tylko te chwile... 20.08.16, 22:13 Przegrzania wspolczuje serdecznie, przespij ta chandre powypoczonkowa, jutro bedzie lepiej :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wazne sa tylko te chwile... 20.08.16, 23:15 "Chandra powypoczynkowa": w punkt! Jutro będę spać, plus leżeć na kanapie i pachnieć Dolce&Gabaną. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wazne sa tylko te chwile... 21.08.16, 08:01 trafiles w samo sedno, Chris: zycie bez kota nie ma sensu. Piekny wpis wykonales. Oda do kota.. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wazne sa tylko te chwile... 21.08.16, 08:16 CJ chyba siedzisz ostatnio w mojej glowie. Takie wlasnie motto ma wpisane moja siostra. Wczoraj wlasnie widzac to motto na Skypie postanowilam sprawdzic co u niej. Nie bylo odzewu. Zaczelam klikac z jej mlodszym synem bo jakos ostatnia cisza i jej polslowka mi nie pasowaly. No wiec jest cala awantura o ktorej nie wiem, ze jestem zaangazowana...haha Siostra jest w stanie obrazy, oburzenia i absolutnej zlosci za moja bezczelnosc, o ktorej nie wiem. Otoz sie okazuje, ze 11 miesiecy temu pytajac kiedy jej syn starszy ma zamiar sprzedac mieszkanie po naszej zmarlej matce i podzielic pieniadze, okazalam sie ostatnia chamka. Zeby nie bylo, ze jestem pazerna zrzeklam sie swojej czesci. Pieniadze mialy byc podzielone miedzy wnukami, czyli dwoma synami siostry oraz moim. Zrobilam to celowo. Odkad pamiecia siegam w calej rodzinie zawsze ktos kogos wyjebywal wlasnie w procesie rodzialu majatku. Najczesciej zreszta mnie...haha Tak wiec moj dziadek zapisal mi dzialke, ktora jego corka - moja ciotka, probowala sprzedac z powodu mojego zaginiecia w Australii...hlehle. Moja matka sie dopatrzyla i po wyduszeniu ze mnie notarjalnego zezwolenia na reprezentowanie mnie w sadzie do takowego poleciala. Sprawe wygrala. Ja wiec o ta nieszczesna dzialke sie spytalam, za co zostalam zjebana tak, ze slowo zjebana jest najkulturalniejszym wyrazem jaki mozna uzyc. Jak sie wiec zaczelo z matki mieszkaniem; komu zapisac? niczym machanie psu kielbasom pod nosem, to sie szybko zrzeklam...haha...nieopatrznie wkrecajac wnuki. Jeden niestety przynete lyknal i karme rodzinna postanowil kontynuowac. Niestety przy pomocy siostry jak widze. No wiec sie tak na mnie oburzyli, ze sie wlasnie dowiedzialam, ze siostra w zeszlym miesiacu wyladowala w szpitalu, gdzie nieomalze zmarla. Oczywiscie nikt nawet nie zadzwonil - nie wiem tylko czy to jeszcze w ramach oburzenia, czy tez znowu 'zgubili' do ciotki wszystkie namiary, ktore sa identyczne od lat. No tak - odpisalam nie pozostawiajac suchej nitki na mlodszym, proszac aby sobie sami zadzwonili do mojej latorosli i sobie z nim to mieszkanie rozsortowali a od nas sie odpierdolili. Tak wiec obserwuje juz koncowke mojej rodziny jak sobie sami lby urywaja w ramach zbiorowo przeze mnie obserwowanego zjawiska wykanczania sie rasy ludzkiej na tle paranoii. Prosze Was - nie oszalejcie, bo ja podobno mam dopiero na samym koncu...buuu Odpowiedz Link
maria421 Re: Wazne sa tylko te chwile... 21.08.16, 08:43 Grechuta mi sie skojarzyl : www.youtube.com/watch?v=tPx-2i4zmWw Kanie, wspolczuje rodzinnej sytuacji, nic dobrego ona na przyszlosc nie wrozy. Tu slonecznie, ale chlodno. Zobaczymy jaka sie z tego pogoda wyklaruje. Wczoraj tez sie dobrze zapowiadalo, a po poludniu lalo. Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wazne sa tylko te chwile... 21.08.16, 09:34 Wiecie, nawet nie jest mi przykro. Zastanawialam sie tylko, czy to moje wyjasnienie o karmicznym robieniu tego samego w ramach jednej rodziny do nich dotrze? Jest to niczym chomik biegajacy na kolku w klatce, ktoremu sie wydaje, ze robi kilometry w przestrzeni. Siostra moze nie miec wiele czasu, wiec sie nie wychylam, bo w razie czego bedzie moja wina (juz jest prawie). Ja mam swoje zycie i 'problemy'...haha Niesamowiete - widze dokladnie to samo co robila moja wlasna matka, a przed nia moja babka i ciotka. Ciekawe? Nie? Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, parówa 21.08.16, 12:09 Nie chodzi mi o produkt spożywczy (lub quasi-spożywczy, jak kto woli ;-) ), ale o wilgotność powietrza: 76%. I gorąco. Wróciłam z mojego "sklepiku miejskiego" zlana potem. Ufff. W temacie sklepiku: 1) Poszłam coś kupić na zupę, bo jakoś tak zupy mi się zachciało. Wprawdzie wychodząc z domu przez chwilkę rozważałam leczo, ale stwierdziłam, że to za dużo roboty, i zdecydowałam się na mrożone warzywa w formie "wrzucasz do garnka, dodajesz wody, i za 20 minut masz zupe". I wyobraźcie sobie, że w tym parnym upale jedyna zupa, jaka do mnie zawołała to była grochówka. :-))) Cóż zrobić, organizmus się domaga, organizmus dostanie. Dokupiłam kawałek wędzonego boczku, kawałek podwędzanej kiełbasy, i będę robić grochówkę, hahaha. :-))) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 12:10 A w temacie sklepiku pkt. 2: są takie brzoskwinie, płaskie jak grube placki. W moim sklepiku napis: "brzoskwinie UFO". :-))) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 13:06 haha - brzoskwinie UFO. Dobre. Wczoraj wybieralismy miod z ula. Na lunch i obiad byl wiec miod. Wylizywany z lyzki, z wirowki, z kawalkow plastrow miodu. Pozniej juz w domu; jeszcze raz z lyzki, nastepnie ze sloikow. Jak sie na koniec, czyli 3-4 godzinach Pan maz spytal czy nie jestem glodna to patrzylam jak na zjawisko. Bzyczalam po takiej ilosci cukru ile wlezie. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 13:43 Grochowa cudo i niemal nie pamietam, musialbym sie cofnac dekady wstecz. Natomiast "Wczoraj wybieralismy miod z ula. Na lunch i obiad byl wiec miod" mnie calkiem rozwalilo. Zapomnialem zupelnie, ze sa ludzie z ulami, z ktorych sie miod wybiera. Bo mi sie wydawalo, ze miod sie produkuje w sklepach, a ostatnia osoba, ktora miala prawdziwy miod, to byla ciotka Olenka na glebokim Roztoczu w latach 70. Ludzie jak Kan czy Luiza nagle mnie raduja w sposob nieoczekiwany! :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 14:21 Ale czego nie pamiętasz, CJ? :-) Od kilku dekad nie jadłeś grochówki?!?!... Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 15:50 klamczuch! a miod eukaliptusowy u Ciotki, w Brazylii? na grochowke moge zaprosic, jak sie zimno zrobi Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 18:39 Jutka, u nas te brzoskwinie nazywaja sie "brzoskiwinie z winnic". Bardzo je lubie. Na grochowke tez dostalam szmaku (mowi sie na Slasku) i zjadlam w upaly w ktoryms schronisku na wycieczce lipcowej. Dzis bylysmy znowu na przeslicznej wycieczce z widokami. Jak ja kocham ten Palatynat czyli Pfälzerwald, czyli Las Palatynatu, czy jak to przetlumaczyc. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, parówa 21.08.16, 22:32 Mnie ta nazwa rozśmieszyła niemożebnie. :-) Grochówka wyszła prima-sort. I w sumie, po dodaniu sporej ilości pieprzu, dobrze zrobiła na przegrzanie upalne, jak kuchnia azjatycka. Odpowiedz Link
jutka1 NIe lubię poniedziałków... 22.08.16, 08:54 ... szczególnie poniedziałków po urlopie. :-/ Tydzień będzie dość napięty, bo to ostatni tydzień przed wielką konferencją, którą organizuję - trzeba więc będzie wszystkie najdrobniejsze szczegóły dopinać na ostatni guzik. Damy radę. :-) Z cyklu pogoda na świecie: jest 15 stopni, maksymalnie ma być 18C, pada deszcz. Błeee. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: NIe lubię poniedziałków... 22.08.16, 09:59 Chandra powypoczynkowa to swietne okreslenie. Zawsze takowa miewam. Kanie, u mnie rodzinne podobnie, czyli znajdujemy sie jako rodzina na koncu rowni pochylej, aczkolwiek powody sa inne. Ja zdecydowalam sie na zdredukowanie kontakow z moja mama i siostra do niezbednego administracyjno-formalnego minimum. Decyzje podjelam dochodzac do wniosku, ze jestem przez obydwie instrumentalizowana i wykorzystywana. One jednakoz absoultnie tego nie zauwazaly i teraz sa urazone i obrazone. Zauwazylam jednak z ulga, ze juz mnie to nie rusza, aczkolwiek ulga jest byc moze niesluszna, bo gdyby kierowac sie doktryna bezinteresownej milosci, to powinnam im wybaczyc, stanac ponad tym, przestac byc malostkowa i pracowac nad zcementowaniem rodziny. Ale nie mam juz ani sily ani ochoty i postanowilam alternatywnie w ramach milosci do samej siebie wybaczyc sobie te egoistyczna asertywnosc i kobity olac. Poza tym jestesmy ogolnie sfrustrowani i skolowani. Piranha po kilkumiesiecznej fazie „poprawy“ wrocil to swojego najgorszego wydania a nas ogarnela totalna depresja zakonczona ktortka ale intensywna burza pod tytulem „to twoja wina ze on taki jest“, ktora udalo nam sie zakonczyc w sobote wieczorem przy pomocy dwoch butelek porsecco i seksu, ale nie wiem, jak dlugo to nam sie bedzie jeszcze udawac, bo watroba powoli nie ta a zaniteresowanie seksuale tez nie bedzie trwalo wiecznie, Piranha zas zdaje sie miec nieograniczone poklady negatywnej energii. Wczoraj debatowalismy pol dnia nad mozliwymi strategiami zapobiegniecia Priranhowej autodestrukcji zakonczone wspolnym stwierdzeniem, ze nie wiemy co zrobic, nie wierzymy, ze cokolwiek zrobic mozna i musimy skoncentrowac sie na sobie samych a nie na nim, co sie nam naszym wspolnym zdaniem i tak nie uda. B&B jest nastepnym zrodlem frustracji. Najpierw dzialo sie maloco a teraz ludziska wala drzwiami i oknami z walizami pelnymi pomyslow i zadan z innej planety rodem. Hajlajty to Chinczycy gotujacy nudle w szklankach do Latte i podrzewajacy kurczaka w aluminiowej folii w mikrofalowce poczym usilujacy przerwac serie eksplozji wyciagajac tego foliokuraka golymi recami. Albo ruska babuszka co zatkala klop pampersami dla doroslych. Albo arabska rodzina, ktora wynajela na dwa tygodnie caly hotel coby nie musiec tolerowac innych gosci (lacznie z nami) i zasmrodzila go parfumami i trociczkami do tego stopnia, ze po 24 godzinach intensywnego wierzenia wciaz jeszcze smierdzi. Nie mowiac juz o takich drobiazgach jak wyciagniecie plastikowego wkladu do kosza w lazience i uzywanie go jako substytutu prysznica. Tudziez wieczne stawianie nowych zadan na temat prania i gotowania po tym, jak po dwoch dniach pobytu ich “nanny” zwiala do Francji. No i oburzenia, ze ich nie poinformowalismy, ze takie zwianie Pakistanki ze Szwajca do Francji jest mozliwe i ze policja nie bedzie sklonna do ogloszenia stanu wyjatkowego, zamkniecia granic i zaangazowania armii w celu zlapania niezbednej do ich egzystencji sily roboczej. Do tego dochodza takie drobiazgi jak to, ze pan maz wydal na sinadania dla gosci dwa razy tyle co za nie skasowal (wieksza czesc zarcia zasilila jako przeterminowana smieci powodujac dodatkowe koszty), ze Araby zatkaly pralke piorac w niej cos, co zdaniem technika musialo byc kilkoma rolkami papieru toaletowego, ze nasz bank wyslal AirBnB kupe kasy z powrotem, bo mu sie IBAN z nazwiskiem nie zgadzal (przekrecone pare liter) i teraz trzeba listy pisac do Kalifornii i Nowej Zelandii, coby przyslali kase powrotnie, ze pan maz zarezerwowal juz dwa razy pokoj podwojnie i trzeba bylo gosciom tlumaczyc, dlaczego sa teraz w innym niz konfirmacja (chwala Bogu inny jeszcze byl wolny), ze booking.com podaje inne ceny za wynajem niz my im podalismy itd itp. Co dzien uczymy sie czegos nowego i zmieniamy cos w koncepcji obslugi gosci i wciaz jeszcze jestesmy lata swietlne od dobrego konceptu na tyle ludzi. Wczoraj S. sprzatal do 3 nad razem, bo do piatku Araby okupowaly caly hotelik a sobote zmarnowalismy na klotnie i pojednania no I pol niedzieli poszlo na debate nad obsluga Piranhi a dzisiaj przyjezdza grupa 7 gosci. Kogos wynajac do sprzatania jest za wczesnie, bo obydwoje nie dowierzamy jeszcze tej dobrej passie a nie mamy zadnych rezerw, z ktorych taka sprzataczke moglibysmy zaplacic w razie flauty. I jakby tego nie bylo dosc to ja po powrocie z urlopu (14 sierpnia) bylam juz dwa razy sluzbowo w Düsseldorfie a do konca wrzesnia mam jeszcze trzy konferencje w Niemczech i dwie olbrzymie przezentacje do przygotowania, co powoduje, ze wstaje o 5 i lece do roboty a wracaj o 20 i zaczynam prace nad domowo-hotelowa administracja tudziez syzyfowe zadanie przemowienia do (nie istniejacego?) rozsadku Piranhi. Jedyne co sprawuje sie nienagannie to pogoda. Cieplo, slonecznie i bardzo milo. Odpowiedz Link
ewa553 Re: NIe lubię poniedziałków... 22.08.16, 17:38 Rany Xurek, u Ciebie nic sie nie dzieje na pol obrotu, same extremy. Ale jak Cie widze to zyjesz na zasadzie "co nas nie zabije, wzmocni nas". Czego Ci zycze. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: NIe lubię poniedziałków... 23.08.16, 06:27 Xurek, ty wyrabiasz norme za 10 - w sensie, ok, fajnie jak sie cos sie dzieje, no ale twoje historie to jak ksiazka sensacyjna:) a w zasadzie 3 - o zyciu, o b&b i o dziecku - czyta sie super, ale nie zazdroszcze. Syn wyrosnie - tylko ile siwych wlosow przybedzie// wiem, bo tez siwieje. a co do gosci hotelowych, to czlowiek nie zdaje sobie jednak sprawy z pomyslowsci ludzkiej. no bo zeby w 21 wieku wsadzac folie aluminowa do mikrofali, to jednak jest to nie do pomyslenia. szczegolnie jak sie pomysli, ze ci ludzie lecieli z tych Chin samolotem, wiec cywilizacja ich jakos "dotknela" . o kublach i papierze toaltwoym w pralce nie skomentuje bo nie mam nawet jak to wyjasnic:) jedyne co to podchodzic do tego z humorem. bo inaczej nie widze. powodzenia w dalszej walce - kurcze, na pewno sie to wszystko wyprostuje! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: NIe lubię poniedziałków... 23.08.16, 10:30 Xurku, wciaz uwazam i mysle, ze Wasze przedsiewziecie B&B jest i moze byc ogolnie sukcesem. Wszystkie te poczatkowe potkniecia - Wasze i gosci - to raczej dogrywanie sie, spowodowane brakiem doswiadczenia w prowadzeniu akurat takiego biznesu. Z tego powodu z moim sprzataniem ide tym razem powoli. B&B w dobrym miejscu z ustabilizowanym klientem jest profitowym biznesem. Wszystkie inne drobne potkniecia - czyli wszytkie wyzej wymienione, wymagaja tylko reakcji, zmian, przeliczenia, powieszenia instrukcji dla gosci, zamieszczenia 'orientacji' na stronie netowej w ramach co wolno i czego sie nie da. Drobne. Masz dobry biznes - tak to widze. Rozumiem klopoty. Przyjelam kobitke do sprzatania. Bardzo mi sie podoba. Dzisiaj wlasnie odbylysmy wspolnie ogromny dzien razem. Bylam chyba bardziej zdenerwowana niz ona. Jest to ogromna odpowiedzialnosc, gdy czlowiekowi zaczyna switac, ze ten jeden dzien w tygodniu pomnozony przez wszystkie w roku, dla tej osoby robia niesamowita roznice. Okazuje sie tez, ze place dobrze...haha...oczywiscie wiem to, bo po 3 latach patrzenia, szukania, pracowania i sprzatania widzialm co sie dzieje wokol. Oczywiscie zaczal sie od razu ruch i wyglada, ze bede miala jeszcze wiecej klientow, odkad postanowilam sie rozwijac. Niemniej, jestem dzisiaj padnieta to byl to pelny dzien, tylko z pol-godzinna przerwa na lunch w miejscu widokowym. Odpowiedz Link
xurek Re: NIe lubię poniedziałków... 23.08.16, 11:21 Kanie, praca z kims to odpowiedzialnosc, szczegolnie ze to Ty musisz znalezc wystarczajaco zlecen, by zapewnic dochod zatrudnionej osobie. A w tak malej grupie jest to niesamowicie wazne, zebyscie sie lubily i rozumialy i docenialy na wzajem swoj sposob pracy. Wtedy praca bedzie przyjemniejsza, niz pracowanie samemu. Czy Ty zatrudnilas ta pania na jeden dzien tygodniowo? Mysle, ze Twoj biznes ma przyszlosc biorac pod uwage ciagle zmniejszanie sie ilosci wolnego czasu i rownoczesne zwiekszanie checi spedzenia go w inny sposob niz na zajmowaniu sie wlasnym domem. Gdybym ja musiala u siebie sprzatac zezarlo by mi to ostatni kawalek wlonego czasu, czyli niedziele. Mysle ze u Jutki i wielu pracujacych na „przelewajacych sie“ etatach ludzi jest podobnie, a juz takie prosperujace B&B jak w Twojej okolicy sie bez dodatkowej pomocy moim zdaniem w ogole nie obejdzie. Moj maz jak dotad sprzatanie lubi, twierdzi, ze cieszy go to, ze od razu widac efekt pracy i ze meczy ona fizycznie a nie psychicznie, czyli poprawia jakosc wypoczynku i snu. Ja z kolei nie lubie powtarzajacych sie zajec nie dajacych „pokarmu“ mojemu mozgowi, po krotkim czasie uwazam takie zajecia za irytujace i nudzace w rownym stopniu. Ja tez mysle, ze nasze B&B ma duze szanse na bycie intratnym biznesem, ale chwilowo jest bardzo absorbujace, co moze gdyby nie bylo tych dodatkowych obciazen byloby nawet fajne, ale obciazenia sa i to od dlugiego czasu, wiec nerwy puszczaja, zrdowie siada a na satysfakcje z osiagniec brak enegrii. Aniu, Tobie te wlosy siwieja z jakiegos konkretnego powodu czy tak sobie? Mnie nie siwieja, ale za to wypadla chyba wiecej niz polowa. Nieraz siedzialam i ryczalam patrzac na szczotke do wlosow pelna klakow. Lekarz powiedzial, ze musze przystopowac, dostalam preparat witaminowy ktory lykam z niespotykana u mnie dyscyplina i wypada znacznie mniej, widze tez, ze odrastaja czesciowo te wypadniete, wiec mam nadzieje, ze osiagnelam stan minimalny i teraz bedzie juz tylko lepiej. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: NIe lubię poniedziałków... 24.08.16, 01:15 Nie jestem w stanie zatrudnic, bo jestem za mala i nie jestem firma. Pracuje jako kontraktowiec, jeden dzien w tygodniu. Dlatego place wiecej niz za godzine na etacie. dziewczyna ma trojke dzieciakow i jakas jeszcze pomoc socjalna, wiec tez zatrudnienia jedno-dniowego nie szukala. Na dzien dzisiejszy stac ja tylko na opieke po szkole na jeden dzien. Staram sie wiec aby bylo pracy na 6-7 godzin na dwie osoby, co wychodzi latwo, bo mam akurat dwoch regularnych klientow, ktorzy potrzebuja. Dogrywamy sie wiec...pierwszy dzien byl ok i nawet przyjemny. Znalezienie tutaj pracy miedzy 9 rano, najpozniej 3-4 ta bez wekendow i dojazdow jest trudne. A jak sie juz znajdzie to nie ma zadnej mozliwosci na branie dnia wolnego, gdy potrzeba. Sprzatanie jest dla mnie manualne bo myslami nie wiem ale bujam gdzies tam. Czesto po kilku godzinach wychodze z tego bujania w myslach zaskoczona, ze 4-5 godzin minelo. Chyba dlatego mnie nie meczy. Odpowiedz Link
xurek sroda 24.08.16, 15:17 chyba naprawde zaczne pisac ksiazke na podstawie naszego B&B. Od wczoraj mamy Holendra z korzeniami z Indonezji, ktory my 3-miesieczny kontrakt jako programista w naszych kolejach panstwowych. Do pracy i z pracy udaje sie.... biegiem. To jest ok. 9 km w jedna strone. Facet twierdzi, ze dystans troche krotki, ale coz robic, skoro hotelik tak blisko miasta..... Poza tym superpogoda, pracuje dzisiaj z domu, wiec sie napawam sloncem i cisza domostwa. Wieczorem jestesmy zaproszeni na grila do sasiada, wiec musze sie troche pospieszyc, jezeli ne chce siedziec po nocy. Odpowiedz Link
chris-joe Re: sroda 24.08.16, 19:14 W jakiejkolwiek formie to mialoby wyjsc, ja prenumeruje. Wielbie twoje historie, Xur. Jutka: Tak, nie pamietam naprawde kiedy grochowke jadlem ostatnio i calkiem powaznie podejrzewam, ze moglo to byc jeszcze w latach 80. Rose: na twoja grochowe sie pisze entuzjastycznie! Moze jednak dopiero, gdy sie powazniej ochlodzi, bo teraz kazdy niemal weekend spedzamy w Vermont nad rzeczka Brewster. Dwa nastepne tez juz zabukowane :) Znow upaly. Odpowiedz Link