Dodaj do ulubionych

Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandemię

13.04.20, 22:55
Neutralnie poproszę, bez linków do mediów, please.

U mnie się zmieniło tak, na pierwszy rzut: niby wsystko jak dawniej - siedzę w domu i sobie na odległość pracuję.

ALE. Brakuje mi fizycznego kontaltu ludzkiego. Zoomy, MSTeamsy - OK, pomagają w pracy. Telefon etc., też pomaga. Tylko brakuje mi kontaktu z człowiekiem. Tak po prostu.

Kurdę, Kargul podejdź no do płota, typu.

:-(
Obserwuj wątek
    • ania_2000 Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 13.04.20, 23:59
      Dla mnie najgorsze co sie stalo przez pandemie, to jest to, ze zamkneli granice - i z naszych planow zobaczenia rodziny nici :((((

      a poza tym bardziej lekko to:

      Plusy:
      1. wyspalam sie!! nareszccie sie wysypiam. Poniewaz jestem sowa, i chodze spac o 12-1 w nocy, to wstawanie przed 6 rano mnie zabijalo ;) Teraz w koncu spie jak czlowiek
      2. nie musze stac w traffic - oszczedzam 2 godziny dziennie -co sie wiaze tez z wyspaniem. Autem nie jezdze juz prawie od 4 tygodni, wiec na benzynie jakie oszczednosci hohoho.
      3. nie laze po sklepach - i nie kupuje - maz szczesliwy ze mi zamkneli shopping. A ja nie mam butow, torebek etc na wiosne ;)
      4. laze codziennie w dresach i roznych takich - wiec nie musze wydawac kasy na nowe ciuchy etc - wiec jakie znowu oszczednosci.
      5. nie lazimy po knajpach - oszczednosci.

      Minusy:
      1. z ludzmi widze sie przez ekran. I przez te odosobnienie zmienilo mi sie rowniez postrzeganie jak sie ludzie zachowuja - sceny "z przeszlosci" gdzie ludzie normalnie chodza, zbieraja sie, - wydaja mi sie totalnie nierealne.
      Mam nadzieje, ze nie odbije mi sie to na psychice - i nigdy juz nie bede chciala isc np na koncert, bo tam wszyscy w tloku i scisku.
      Jako invertykowi nie uprzykrza mi sie zbytnio - ale jakbym wiedziala, ze to siedzenie w domu bedzie trwalo 2 miesiace, tobym przygarnela jakies piesiatko lub kociatko.
      2. Ciagly dostep do kuchni i lodowki. Duzy Minus.


      • kan_z_oz Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 14.04.20, 02:53
        Minus to brak ruchu. Wyjscie do ogrodu i poogrodkowanie przez 2-3 godziny to jednak nie to samo, co ruch 5-6 godzin i ogrod jako dodatek.
        Zamknieto szlaki, nie ma wiec naprawde gdzie porzadnie pochodzic. Dreptanie po chodniku jest zadnym cwiczeniem.

        Ogladalam wczoroj cos na temat Azji. Indonezja dopiero zaczyna miec pandemie, gdzie przewidywany jest szczyt za kilka miesiecy. Oznacza to, ze nawet jesli sie tutaj sie skonczy to beda powazne utrudnienia w podrozowaniu przez baardzo dlugi okres czasu. Mysle, ze zejdzie do konca roku.

        Plusy to naprawde czyste powietrze, ktore doslownie widac. Przyroda jest przepiekna i najwyrazniej sie cieszy. Wciaz wokol setki motyli.
        Poznalismy tez blizej roznych sasiadow. Wczoraj rozlozyli krzeselka turystyczne na koncu ulicy i siedzieli w duzym kole.

        Z ludzmi mialam maly kontakt. Machniecie reka na poczatku, koncu pracy. Od czasu do czasu krotka rozmowa. Shoppingow nie znosze i kupuje w necie ubrania oraz wszystko co sie da oprocz jedzenia. Nie znosze tez tlumow, halasu, gwaru ktory przyprawia mnie o bol glowy.

        Okolica nie zmienila sie zbytnio. Zniknely tylko tlumy z miasteczek ale wciaz jest spory ruch lokalny.
        • maria421 Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 14.04.20, 08:57
          W niedziele mialam "podejdz do plota", czyli wizyte-niespodzianke mojej przyjaciolki, o czym juz tu wyczoraj pisalam.

          Koronawirus uaktywnil wszystkich telefonicznie i internetowo, wiec nie powiem zeby mi brakowalo wirtualnych kontaktow, ale brakuje mi kontaktow osobistych. Wczoraj wieczorem corka zadzwonila na FaceTime, miala swoja dzidzie na rekach, dzidzia sie usmiechala , chciala telefon do buzi brac, a mnie skrecalo z tesnkoty i z pragnienia zeby je obie usciskac.

          Przed Swiatami zadalam sobie mase roboty do wykonania- porzadki, mycie okien itp. Teraz jest po Swietach, robota wykonana i co dalej? A najgorsze jest to, ze nie mozna nic zaplanowac bo nikt nie wie kiedy zycie wroci do normy.

          Ania jako plus wymienia ze mozna teraz zaoszczedzic. Ja narzekam ze nawet nie ma na co pieniedzy wydac.

          Co do pytania "co nam sie zmienilo" - wlosy urosly tak, ze trudno je rozsadnie uczesac, na skroniach pokazaly sie siwe i narazie je tak zostawie, paznokciom daje odpoczac i nie lakieruje. Waga trzyma sie w normie, a to z tego powodu ze jedzenie solo nie pobudza apetytu. Mialam zamiar w Swiata napic sie kieliszek Amaretto i... zapomnialam :-)
    • jutka1 Przyroda za oknem 14.04.20, 10:06
      Przez mniejszą ludzką obecność i mniejszy ruch kołowy od jakiegoś tygodnia widzę rano stado saren podchodzących do płotu za lipą. Wcześniej tak blisko się nie zapuszczały.
    • luiza-w-ogrodzie Cos sie konczy, cos sie zaczyna 14.04.20, 10:14
      U mnie duzo pozostalo bez zmian podobnie jak u Jutki: jak od lat spedzam wiekszosc czasu w domu, gdzie przygotowuje sie do warsztatow, robie mydla, kosmetyki, zaprawiam ogrodowe plony itp oraz w ogrodzie, gdzie jak wiadomo, zawsze jest co robic :)

      Na plusie jest to, ze:
      - nie mam terminow aby wychodzic do pracy czy na zebrania
      - Buszmen nie moze "tak sobie" wpasc do mnie, czyli mam luzik emocjonalny
      - mam BARDZO DUZO czasu
      - ucze sie roznych rzeczy i wreszcie opanuje prowadzenie warsztatow online!
      - oszczedzam pieniadze na fryzjerze i benzynie

      Zdecydowane minusy:
      - nie moge pojechac na plaze albo basen zeby poplywac :( Spacerowac moge tylko powoli, co za duzo nie pomaga na podniesienie kondycji
      - mam BARDZO DUZO czasu, co oznacza, ze wszystko odkladam na pozniej, czyli prawie nic nie robie
      - nie mam kogo posciskac, dotknac, poklepac. Gdy corka przyjechala w niedziele, ciezko bylo rozmawiac na odleglosc i bezdotykowo :(
      - nie zarabiam
      - jakby cos sie stalo mojej Mamie to nie moge do Niej pojechac (ciesze sie ze udalo mi sie Ja odwiedzic i wrocic do domu w lutym zanim zamknieto granice i przed wymogiem kwarantanny).
      - stresuje sie gdy mam isc do sklepu (wiec chodze raz na tydzien albo rzadziej) albo do lekarza (niestety musze)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Cos sie konczy, cos sie zaczyna 14.04.20, 11:06
        Pan maz dostal pierwsza pensje z nowej firmy. Okazuje sie, ze jest na globalnej pandemii gdzie tylko bonus wyplacany jest wszystkim w tej samej ilosci. Tutaj po spadku australijskiego dolara? Wyszlo swietnie.

        Kurewski okres. Nie ma sie co czarowac. Na dzien dzisiejszy jestesmy ok.
        • jutka1 Re: Cos sie konczy, cos sie zaczyna 14.04.20, 12:52
          kan_z_oz napisała:

          > Pan maz dostal pierwsza pensje z nowej firmy. Okazuje sie, ze jest na globalnej
          > pandemii gdzie tylko bonus wyplacany jest wszystkim w tej samej ilosci. Tutaj
          > po spadku australijskiego dolara? Wyszlo swietnie.
          ************
          Kanie, nie do końca rozumiem. Czyli że wypłacili mężowi mniej niż powinni? Czy wręcz przeciwnie?
    • xurek Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 14.04.20, 15:09
      Minusy:

      Wszyscy siedzimy w chalupie 24 x 7 pomijajac nasze wyjscia na spacery oraz wyjscia Mlodego do kupmli, doprowadzajace Starszego do szalu (bo po co i dokad i napewno nie trzymaja sie przepisow higieny i social distancing i napewno nas wszesniej czy pozniej zarazi itd). Wszystkim nam ta „rodzinna sielanka“ wychodzi bokami.

      Maz nic nie zarabia. Nie dostal zadnego zasilku, bo zarobil za duzo w zeszlym roku. Dostal nieoprocentowany kredyt, ktory pozwoliby mu na 3 miesieczna egzystencje. Ja zarabiam i jestem przeciwko wydawaniu kredytu dopoki nie ma takiej koniecznosci, bo przeciez trzeba go bedzie splacic. Wiec place rachunki meza i go zywie, co jego doprowadza do szalu, bo nie cierpi finansowej zaleznosci i mnie doprowadza do szalu, bo zamiast byc mi wdzieczny jest wredny.

      Moja praca stala sie jeszcze bardziej wk…jaca niz juz i tak byla. Jej jedyne plusy, czyli dwa dni skupionej izolacj pozwalajacej na intelektualna prace we wlasnym rytmie i podle wlasnego widzimisie oraz trzy dni milych kontaktow z ulubionymi kolegami plus biznesowych spotkan na luch badz drinka przestaly istniec i zostaly zastapione tym, czego nienawidze kazda komorka mojego jestestwa czyli bezsensownymi konferencjami pelnymi hurra-optymizmu, prymitywnej propagandy, bezproduktywnego akcjonizmu i wirtualnego wyscigu szczurow.

      Wybor miedzy kompletna izolacja a kontaktem telefonicznym – trudno mi powiedziec, co gorsze. Ja nie lubie kontaktow telefonicznych, lubie sie spotykac z ludzmi, widziec ich, jak z nimi rozmawiam. Ale moje przyjaciolki mieszkaja za daleko na kontakt przez plot, moja rodzina jest w Polsce, wiec pozostaje tylko kontakt telefoniczny i wieczne poczucie niedosytu.

      Cala „kontrola zewnetrzna“ zastepujaca koniecznosc samokontroli legla w gruzach zwiekszajac tym samym psychiczny dyskomfort oscylacji miedzy niewygoda samokontroli i niewygoda wyrzutow sumienia z powodu jej braku.

      Tendencje do totalnego rozleniwienia i zestuporzenia podytkowane brakiem stymulujacych badz zmuszajacych do akcji bodzcow zewnetrznych.

      Dramatyczny wzrost konsumpcji alkoholu: z dwoch do czterech drinkow tygodniowo do dwoch drinkow dziennie.

      Kompletny zastoj w planach budowlanych w Szwajcu oraz troska o przyszlosc osrodka nad morzem.


      Plusy odczuwalne emocjonalnie:

      Wycieczki po okolicy bez absolutnie zadnej czasowej presji, przepiekna pogoda, czas spedzony w ogrodzie.

      Poznanie kilku ciekawych osob plus inspirujace rozmowy w czasie tych wycieczek.

      Odkrycie umiejetnosci pieczenia chleba i frajdy, ktora mi daje to zajecie.


      Plusy swiadome racjonalnie:

      Niesamowity wzrost samodyscypliny i samokontroli:

      - Mimo ciaglego dostepu do lodowki i olbrzymich zapasow zywnosci wszelkiej schudlam 1 kilogram.

      - Mimo braku motywacji jestem (prawie) codziennie ladnie ubrana, mam makijaz i wygladam dobrze.

      - Mimo rozleniwienia, braku mozliwosci pojscia do osteopaty i otrzymania jakichkolwiek rad udalo mi sie poprzez gimnastyke, stretching, pressing, breathing zdecydowanie zmniejszyc bol w stawach biodrowych i zdecydowanie zwiekszyc zasieg mozliwych do pokonania tras i podejsc.

      - Mimo ogolnego poirytowania wszystkich wokol mnie na wszystkich frontach udalo mi sie, w duzej mierze dzieki rozmowom z mama, nie stracic ani raz opanowania, zazegnac kazdy pojawiajacy sie konflikt, pozbyc sie uczucia wewnetrznej paniki i spac coraz lepiej. Dostalam juz z tej racji kilka prywatnych i pracowych podziekowan i wyrazow uznania, co bardzo dobrze podzialalo na moj nastroj i motywacje.

      Plusy dostrzezone:

      Dzieki temu, ze od lat nie chodze do fryzjera ani do kosmetyczki, nie farbuje wlosow, obcinam je sama, sama wytwarzam czesc kremow i maseczek oraz dokonuje pielegnacji skory oraz wszystkich manicurow i pedicurow, nic sie w moim wygladzie nie zmienilo :)

      Jutka, dziekuje za stworzenie tego watku, bo ten “rachunek sumienia” dobrze mi zrobil.
    • jutka1 Zawodowo - plusy i minusy 15.04.20, 00:08
      Plusy - wszyscy są w mojej kilkuletniej sytuacji, i teraz wiedzą, z czym się borykałam.
      Nie tracą czasu na dojazdy do biura.
      Nie muszą się przejmować "dress code" - no chyba, że wideokonferencja.

      Minusy - ludziom odbija niestety. :-(
      Pracujemy więcej/dłużej, niż "przed".
      Mam wrażenie, że przez te wszystkie zoomy i teamsy jestem ciągle bezustannie "na postronku". Ludzie dzwonią i o 22:00.

      C.d.n.
      • minniemouse Re: Zawodowo - plusy i minusy 15.04.20, 01:53
        u mnie sie prawie nic nie zmienilo, poniewaz ja przez zdrowie i tak sie malo ruszam i odizolowuje od outside.
        natomiast maz dostaje swira do tego stopnia ze przy byle okazji na mnie wrzeszczy, ja wylaczam aparat on rwie wlosy z glowy ze zlosci 😂😂😂
        i zaczal rzeczami rzucac (nie we mnie).
        przygladam mu sie z zaciekawieniem poniewaz jest to istna szopka - np wkurzyl sie bo nie tak przypilowal deske jak trzeba, cisnal ja w zlosci o ziemie a ta rozleciala sie na dwa kawalki i dopiero byl wkurw 🤣🤣🤣
        sama nie wiem co gladac, czy tv czy meza 😂

        Minnie
        • kan_z_oz Re: Zawodowo - plusy i minusy 15.04.20, 13:32
          Jutko, mniej niz nowy kotrakt przewidywal. W sumie lepiej niz stary.

          Nie narzekamy. Cala firma ma wyplacona tylko stala i taka sama zapomoge w jednej kwocie dla wszystkich globlanie. Az sie unormuje.

          Ja wciaz mam puste konto po zkasowaniu klientow. Czekam czy cos wplynie od ATO? Moj biznes polegl.

          Jestesmy ok, tylko nic nie dziala tutaj normalnie. Nie wiem chyba tylko 70% wyplaty??? bo samochod odpadl oraz wiele roznych rzeczy.
          Jestesmy wiec na scislym budzecie.
          • minniemouse Re: Zawodowo - plusy i minusy 15.04.20, 23:51
            Kaniu, mam wielka nadzieje ze twoj biznes jest typu "znowu zadzwonia" jak tylko skonczy sie lockdown.
            Jakby nie bylo, sprzatanie, airbnb zostawione z dnia na dzien mozna i podjac z dnia na dzien bo wszystko co potrzebne juz masz? trzymam wiec kciuki iz polegniecie, choc nieprzyjemne i smutne, jest tymczasowe.
            nie wiem jak w Aus ale np u nas rzad bedzie doplacal padnietym selfemployed miesiecznie pewna sume w ramach wynagrodzenia strat. może to byc np 2tys miesiecznie. (zawsze cos). u was tez powinno tak byc.

            Minnie
    • luiza-w-ogrodzie Latwiejszy dostep do lekarzy, badan itp 15.04.20, 13:57
      Jak pisalam na Pierdulach, jest latwiej szybko dostac sie do wybranegoi lekarza, w tym rowniez specjalistow. Mysle ze to dlatego ze duzo osob nie majacych powazniejszych problemow zdrowotnych przestalo sie petac po przychodniach i pogotowiu. Niestety, ze strachu nie przychodza niektorzy naprawde chorzy.

      Nie ma kolejek do badan laboratoryjnych,m USG, ECG, rentgen itp - mozna zamowic wizyte z dnia na dzien, a nie tydzien wczesniej.

      I do weterynarza tez latwiej sie dostac, tyle ze w "mojej" przychodni nie mozna wchodzic do budynku, pielegniarze weterynaryjni przychodza po zwierzaki na podziemny parking.

      Dla mnie dobrze, bo nie musze czekac na badania, to co myslalam ze zajmie mi dwa tygodnie bedzie zalatwione w dwa dni.


      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • minniemouse Re: Latwiejszy dostep do lekarzy, badan itp 15.04.20, 23:52
        no tak to w sumie plus. zwykle kolejki do spec. i na badania sa okropne.
        • kan_z_oz Wies 16.04.20, 12:14
          Wybralismy sie dzisiaj do sporego wiejskiego miasta w dole. Tlumy. Ominelismy staxje benzynowa, ktora miala najzsze ceny paliwa od lat. ALDI - puste polki w wielu sekcjach oraz bardzo duoz ludzi - powazne braki zaopatrzeniowe. Zlapalismy kilka rzeczy, ktorych nie mam w okolicy. Zlapalismy worek ziarna dla ptactwa w okolicy.

          W okolicy, sklep rolniczy zamkniety. Worki za nawozem wciaz mozna nabyc w przydroznych punktach. Papier toaletowy 2AUD /rolka w kazdej chwili lub polowanie o 6-tej rano przez kilka dni.

          Jutro mamy wizyte u okulisty/optometrysty. Wydoimy fundusz, ktoremu zablokowalismy juz karte w marcu. Wciaz pobrali oplate. Szarpanie z firma energetycza oraz elektryczna - pobrali oplaty dodatkowe za?? nikt nie wie za co. Rachunek za prad wyszedl zabojczy...haha

          Zachlanosc i lapanie klienta na sile - kilka wiadomosci od ludzi, ktorzy zamontowali klimatyzacje 7 miesiecy temu. aby zrobic inspekcje.Od ludzi zakladajacych bariery na termity. Od dentysty z Sydney, ze chce nas wiedziec po 9 latach nieobecnosci.

          Ludzie walcza, biznesy tez. Czesc robi to naprawde ponizej pasa.
    • roseanne Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 16.04.20, 12:57
      ciezko powiedziec, bo to jednak zupelnie inne warunki.
      jestem niby w domu, ale jednak na wyjezdzie.
      inne warunki inne wymagania, inny dystancing

      plus - czesciej dzieci chca rozmawiac, bo im sie zwyczajnie nudzi
      okazuje sie, ze potrafimy z M mieszkac razem przez miesiac.. :)

      to ,ze mozemy wychodzic na spacery, jest ladna pogoda i kwiaty w kolo tez ma wplyw.

      minus- cale planowane wakacje poszly sie pasc
      nerwowka, bo obowiazki finansowe sa , i tu i tam i nie wszystko da sie zalatwic przez internet, bo system czekow ma sie w Kanadzie dobrze i jest jedna z niewielu form potrwierdzenia transakcji np dla urzedow podatkowych
      Mala miala lopot ze znalezieneim pracy, przez pandemiie siegnelo to dna - jest duza szansa ,ze wroci do Mtl i bedzie szukac w ontario... nie wiemy jeszcze


      a poza tematem to troche mam , jak Mini, z racji klopotow zdrowotnych od lat jestem domowa
      wyczyny sportowe to glownie cwiczenia z fizjoterapii, bo niewiele wiecej dozwolone
      znajomi sie od kilku lat powykruszali, wiec spotkan towarzyskich i tak bylo niewiele
      owszem brakuje mi "ligii" znaczy zajec w centrum dla pan - mialak kilka wyjsc w tygodniu
      • kan_z_oz Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 20.04.20, 09:54
        Rozmawialam dzisiaj z lokalnym mechanikiem przy okazji serwisu samochodu. Czeka, podobnie jak ja na ten obiecany zatrzyk dla malego biznesu z ATO. Podobnie nie uslyszal od nich jeszcze nic. Ma 2 parcownikow na stel, sam pracuje czy jest samozatrudniony we wlasnym biznesie oraz ma dwoch uczniow.

        Bank zawiesil mu pozyczke komercjalna na 6 miesiecy ale oprocentowanie sie mu kumuluje od nie placonych rat. Skoczy wiec po jakims okresie z pozyczka duzo wieksza do splacania niz obecnie. I tak mniej wiecej caly maly biznes wyglada. Mnie tylko trafia gdy slysze, ze duzy biznes dostanie znowu pieniadze bo daje zatrudnienie ludziom.

        Funduszu zdrowotego nie dalo rady przekonac zeby zawiesil splacenie skladek na 3 lub 6 miesiecy skoro nie ma korzystania ze szpitala ani wiekszosci innych jak masaz. Nie dalo rady. Wkurzylam sie i sie wybralismy do okulisty, ktora jest tez optometrysta. Zrobilismy badanie oczu i kuplismy sobie nowe okulary za ktore ten fundusz zaplaci. Zablokowalismy karte i anulujemy go, jesli beda dalej sie upominac.

        Skladki emrytalne chlopa z poprzedniego miejsca zatrudnienia wciaz nie zaplacone, bo korona. Jest to oczywiscie wymowka bo zalegaja za pol roku. ATO przyjelo tylko do wiadomosci ale nie maja wystarczajaco aby scigac bo korona. Nieplacenie tutaj skladek emrytalnych jest karane bardzo wysokimi grzywnami.

        Obecna firma? Do skladek emrytalnych nawet nie doszlismy. Pensja przeszla, skladki nie. Nikt chyba nawet nie wiem czy sa zatrzymane czy tylko opoznione - to nasza emerytura...haha

        Jestem na 'utrzymaniu' Pana meza i tez jestem wredna, bo sie rozleniwilam i na nic nie mam czasu, wlaczajac pisanie na Forum. Nie mam tez czasu aby wyslac zdjecia rodzine. Pytaja juz drugi tydzien. Jutro moze w koncu umyje samochod bo pajaki osnuly go pajeczyna tak grubo, ze lusterka boczne juz nie do uzytku...haha

        W koncu sie wyspalam i czuje sie naprawde wypoczeta jak nigdy. Nawet nie wiedzialam, ze jestem tak padnieta.

        Bedzie trudno zagonic mnie do pracy a Pana meza do biura.
        • xurek Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 20.04.20, 12:52
          My tez jestesmy coraz bardziej rozleniwieni. S sprzata dom od trzed dni i nie zrobil nawet polowy, wczoraj nie chcialo nam sie nawet isc na spacer mimo cudownej pogody, mnie sie pietrzy poczta do przejzenia i odkladam z dnia na dzien, ale Mlodemu po dwoch tygodniach wakacji zaczela sie wirtualna szkola, do ktorej musial wstac o 7: 45, tym razem jako pierwszy w rodznie :).

          I jeszcze anegdota z wczoraj: z jakis rok temu zakupilismy na wyprzedazy hustawke ogrodowa z daszkiem. Chcielismy kupic te juz poskladana, ale sklep odmowil i dostalismy pudlo z mnostwem czesci. Zaczelismy skladac, nic nam nie wyszlo, doszlismy do wniosku, ze brakuje czesci, pojechalismy do sklepu sie wyklocac, ale oni twierdzili ze wszystko jest, tylko my jestesmy za glupi by ja zlozyc. No to wrocilismy do domu, poklocilismy sie i walneli chustawke w kat gornego tarasu, gdzie przezimowala bez jedej plamy i bez cienia rdzy. Porzadny Szwajcarski produkt :).

          Wczoraj wczesnym popoludniem tak mnie wlasne lenistwo sfrustrowalo, ze najpierw nastawilam ciasto na chleby a potem poszlam do ogrodu poszukac jakiegos zajecia, ktore bylabym w stanie wykonac i natknelam sie na ta hustawke.

          Zmusilam S do zniesienia czesci na dol, stwierdzilam, ze instrukcja zniknela, rozlozylam wszystko na trawie, przygladalam sie przez godzine i dostalam olsnienia, jak to trzeba zlozyc. Wytlumaczylam Mistrzowi i on te hustawke poskladal. Niczego nie brakuje, uczucie bujania sie jest przecudowne a z miejsca gdzie stoi jest super widok na ogrod.

          A moral? Nie traccie nadziei, nawet beznadziejne sytuacje po niesamowicie dlugim czasie moga zupelnie nieoczekiwanie zmienic sie we wspalniale przezycia.
          • ania_2000 Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 21.04.20, 00:47
            Haha - cudowna przypowiesc o hustawce:))) Gdzie diabel nie moze to babe tam posle:)) i prosze - jaki super efekt! - teraz jeszcze lepiej sie bedzie saczylo winko - bujajac!
            gratulacje!
            • kan_z_oz Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 22.04.20, 12:10
              Xurku dwa drinki dziennie pewnie nie polecane aby kontynuowac latami ale mysle, ze sie Ci uda w lockdown. Zdecydowanie lepsze niz ladowanie sie psychotropami. Te wymazuja funkcje mozgu prawie natychmiastowo. Nie ma powrotu z tego doswiadczenia o ile nia przejdzie sie re-hab natychmiastowo.
          • roseanne Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 22.04.20, 13:58
            hustawki zazdroszcze, ale dobrodusznie - od sredniego dziecinstwa mi sie marzy, ale nie mam gdzie postawic,
            tesciowie sobie zbudowai drewniana wersje a wsia, wiec ile razy tam jestem to sobie uzywam

            spozycie alkoholu w moim otoczeniu wzroslo, owszem

            na czas izolacji mam chyba wystarczajaco roznych butelek, w tym dwa piwa

            pogoda nie wpylywa pozytywnie, -4,
            • maria421 Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 23.04.20, 13:12
              Kwarantanna uswiadomila mi, jak malo potrzebuje. Nie potrzebuje nowych ciuchow, nie potrzebuje wiekszosci ciuchow ktore juz mam. Nie potrzebuje jezdzic bez celu do miasta i bez celu chodzic po sklepach, bo moze cos mi sie spodoba. Nie potrzebuje wypadow na sushi czy "zeby cos zjesc".

              Tez tak macie?

              P.S. Jedynym "ciuchem" jaki kupilam w ciagu ostatnich 2 miesiecy byla maseczka ochronna :-)
              • roseanne Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 23.04.20, 13:31
                kupilam koszulke z krotkim rekawek, bluzke lniana z dlugim i spodnice - znudzilo mi sie noszenie przez miesiac tych samych dwoch spodnic, dwoch sukienek i 2 par jeansow
                zazwyczaj w czasie pobytu w Europie odswiezam garderobe. Ciuszki europejskie sa bardziej fantazyjne, maja ciekawsze kolory.
                nastawialam sie tez na kupno butow w Hiszpanii. Kupiuje tu od jakiegos czasu, bo mimo ,ze ortopedyczne, to ladne....,a wyszlo ,jak wyszlo.


                ogolnie czesciej sie rozgladam i porownuje, niz kupije...

                kupilam kosmetyki pielegnacyjne
              • xurek Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 23.04.20, 14:09
                Mnie zas uswiadomila, ze i owszem, nie potrzebuje, ale mi tego brakuje. Chodzenia po sklepach bez celu, chodzenia do restauracji, by zjesc cos, czego sama nie umiem / nie lubie gotowac w innej atmosferze, obecnosci ludzi wokol mnie.

                Ale rowniez usiwadomila mi, ze jezeli bede musiala sie z tym wszstkim rozstac, to dam sobie rade bez psychicznych szkod :).

                Zyje na coraz wolniejszych obrotach. Coraz bardziej nie lubie, jak mnie pracowo stresuja i coraz bardziej podoba mi sie robienie wszystkiego w takim tempie, ktore akurat mi pasuje.

                Czego mi po tym locked-down z pewnoscia bedzie brak, to tych dlugich codziennych wycieczek. Mam teraz czas na 3-godzinne walesanie sie po okolicy, ktorego w normalym trybie pracy i zycia nie mam czesciej niz raz na tydzien badz nawet dwa.

                Brak gosci hotelowych i wszelkich dochodow jest paralizujacy. Wczoraj nastapila odmowa rezerwacji calego hotelu na caly miesiac zwiazana z rewizja pobliskiej elektrowni. Rewizja zostala przesunieta o pol roku, nie wiadomo, czy ci sami pracownicy zostana zakontraktowani i czy zatrzymaja sie u nas, teraz grozi nam pustka przez caly maj i caly czerwiec.
                • luiza-w-ogrodzie Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 24.04.20, 14:09
                  xurek napisała:

                  > Zyje na coraz wolniejszych obrotach. Coraz bardziej nie lubie, jak mnie pracowo stresuja i coraz bardziej podoba mi sie robienie wszystkiego w takim tempie, ktore akurat mi pasuje.

                  Odkąd zaczęłam tak żyć po zakończeniu korporacyjnej pracy wiem, że nikt nie byłby w stanie mnie zaciągnąć z powrotem do biura.

                  Zarobki owszem, mniejsze, ale uczucie wolności - bezcenne. Koronawirusowa epoka na pewno uświadomiła ludziom że można żyć inaczej niż dotąd. Ciekawe, czy to się przełoży na zmianę sposobu pracy.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 24.04.20, 00:23
                maria421 napisała:

                > Kwarantanna uswiadomila mi, jak malo potrzebuje. Nie potrzebuje nowych ciuchow,
                nie potrzebuje wiekszosci ciuchow ktore juz mam. Nie potrzebuje jezdzic bez celu do miasta i bez celu chodzic po sklepach, bo moze cos mi sie spodoba. Nie potrzebuje wypadow na sushi czy "zeby cos zjesc".
                >
                > Tez tak macie?

                Mam tak od lat. Do sklepów - poza spożywczymi - chodzę niechętnie, ciuchy i buty kupuję z konieczności a jak chcę "coś zjeść" to od tego mam kuchnię i ogród. Dlatego wirusowa izolacja niewiele zmieniła w moim codziennym życiu.
                • kan_z_oz Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 24.04.20, 08:20
                  Mario, mam tak od lat. Tutaj nikt nie przywiazuje wagi do ubrania. Sprzatajac wykorzystywalam dawne ciuchy do lazenia po gorach, rowerowania, nart i rekreacji. Cala kolekcja kilkunastu wyjsciowych marynarek miastowych wisi w szafie od lat. Nie ma gdzie tego tutaj nosic. Oddalam wiele ubran bo mole zarly.
                  Kupuje od lat te same modele stanika, majtek, podkoszulek oraz spodenek. Cala reszta?- nie ma potrzeby zakladac i czuje z tego powodu ulge, ze moge sie wtoczyc do lokalnego sklepu w roboczym ubraniu i bede wciaz przestrojona patrzac na innych.

                  Rozumiem wiec doskonale i mi nie brakuje. Wciaz nie mam nic przeciwko, jak sie juz otworzy aby wpasc na shopping i sie obkupic...haha
                  Glownie w majtki i bielizne bo to moj konik.
                  • xurek Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 24.04.20, 22:16
                    Ja mam nadzieje, ze do biura wroce. I ze wroce do sklepow, restauracji, spotkan w knajpkach z przyjaciolmi, kina, klubu, dyskoteki itd.

                    Osobiscie chcialabym, by swiat zwolnil tempa, by miec wiecej czasu na powolnosc, ale absolutnie nie chcialabym, by sie zatrzymal.

                    Uwielbiam roznorodnosc i zmiany. W kazdym aspekcie zycia. Noszenie wciaz tych samych ciuchow, wykonywanie wciaz tych samych zajec, znajdowanie sie wciaz w tym samym miejscu i przebywanie wciaz w towarzystwie tych samych osob jest dla mnie bardzo frustrujace i deprymujace.

                    Lockdown zniszczyl bardzo wiele przyjemnych aspektow mojego zycia i mam nadzieje, ze wkrotce ta moim zdaniem przesadzona akcja sie zakonczy. Pokazal mi tez kilka rzeczy pozytywnych, ktorych bez tego przymusowego siedzenia w domu nigdy bym nie poznala.

                    Sadze, ze juz nigdy nie kupie chleba. Moj chleb upieczony dwa tygodnie temu przez kompletna amatorke jest wciaz swiezy, nie ma na nim plesni, nic sie z nim nie dzieje. W tym samym chlebaku, w ktorym chleb ze sklepu zaczyna plesniec po kilku dniach. Na dodatek ten moj znacznie lepiej mi smakuje .

                    Ciuchow zas nigdy sie nie pozbede i wcale nie mam ich za duzo, chociaz zajmuja 5 szaf :). Kostium, spodnium czy suknia wieczorowa nadaja sie moim zdaniem rownie dobrze na odswietny wieczor w ogrodzie przy lampce wina badz na spacer po wsi. Zupelnie bez zadnej okazji, ot tak, dla zabawy. Dla mnie ciuchy to wyraz nastroju, narzedzie do stworzenia nowych kulis, nowego samopoczucia. Kolor, ktory wlasnie mam na sobie wpylwa na moj nastroj, moj nastroj zas wymaga nieraz konkretnego koloru. Krotko mowiac: uwielbiam sie stroic :). W tym punkcie lockdown rzeczywiscie niczego w moim zyciu nie zmienil :).
                    • minniemouse Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 25.04.20, 02:16
                      5 szaf i "nie za dużo" 😄👍👍
                      kocham Cie!
                      ja mam jedna i myślę jak sie pozbyć polowy w której nie chodzę bo jak zrobię pranie to nie ma gdzie tego powiesić 😕
                      no ale to chyba ty, zdaje się, masz artystyczne ciuchy a te faktycznie szkoda by było wywalać.
                      vide pieczenia własnego pieczywa
                      może cie zainteresuje
                      jak zrobic francuska bagietke w domu
                      ja nie próbowałam jeszcze, ale kiedyś się skusze. wygląda prosto. zapewne zdradliwie prosto, lol..

                      Minnie
    • luiza-w-ogrodzie Plaże otworzyli! 24.04.20, 14:15
      Otwarte są prawie wszystkie plaże (poza tymi zatłoczonym turystycznymi) ale tylko do fitnesu: pływania (w tym z deskami), spacerowania, biegania czy jogi. Nie wolno siedzieć, leżeć albo stać w miejscu.

      Znacznie wzrósł mi poziom szczęścia ❤🏊‍♂️


      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 03.05.20, 10:59
      Zauważam brak apetytu na cokolwiek, już od dobrych kilku dni.
      Co za tym idzie - brak chęci gotowania czy szykowania posiłków.
      • minniemouse Re: Neutralnie, jak nam się zmieniło przez pandem 04.05.20, 03:06
        a wiesz ze ja tez? dobrze ze mam męża który lubi pichcić bo inaczej żyłabym tylko cheeriosami

        Minnie
    • luiza-w-ogrodzie Powolutku i na luzie 04.05.20, 14:10
      W ostatnim tygodniu wyraźnie zwolniłam tempa, dużo się lenię, zrobienie czegokolwiek zajmuje mi więcej czasu. To pewnie skutek uczucia, że jestem na baardzo długich wakacjach czyli nie muszę się nigdzie spieszyć.
      • kan_z_oz Re: Powolutku i na luzie 05.05.20, 09:14
        Zmienilo sie tyle, ze mam mniej pracy zawodowej. Mam wciaz wystarczajaco. Nowy etap Pan meza w nowej roli gdzie jest naprawde bardzo zajety. Wczesniej czy pozniej musilabym cos odpuscic. Zaczynamy byc w 'nowej' normie, ktora moim zdaniem w normie.
        Bardziej niepokoi mnie klimat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka