Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 455

11.09.20, 08:04
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Piątek, słońce 11.09.20, 08:12
      Słońce, ale maksymalnie zapowiadają tylko 19 C.

      Odpukać, nie mam żadnych zawodowych zobowiązań dzisiaj. Tfu, przez lewe ramię.

      Mam za to: czasopisma do przeczytania, muzykę do posłuchania, kuchnię do posprzątania, ogród do odwiedzenia, i sjestę do wykonania. Może być. :-D

      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Piątek, słońce 11.09.20, 09:47
        slonce jest, ale i czesc gorek za chmurami
        zapowiadali jeszcze wczorajszym wieczorem na dzis ulewe i burze, zie zobaczy
        wyraznie chlodniej
        nie wiem, czy sie odwazyc na spacer w gore, bo jak lunie to nie zejde, bedzie rzeka zamiast drogi
        niby dystans do przesjcia, z odpoczynkiem , kolo 5 km, tyle ze stromo pod gore, zakosami
        • roseanne Re: Piątek, słońce 11.09.20, 12:23
          Trzecie podejścia dejscie do posta...
          Wlazłam!!! Sama nie mogę uwierzyć, że wlazłam. Znalazłam szlak, trochę zakosow ucięło, ale miejscami stromo. Szczęśliwie jeździ autobus, więc za koszt 2.70 wróciłam wygodnie. Kolano zaczęło po dotarciu na górę odmawiać posłuszeństwa na paskiem nawet... Robocop rulez!

          Jutro rano zjazd na weekend do Ascony.

          Miłego weekendu wszystkim

          Xurek, trzymam kciuki!
      • xurek Re: Piątek, słońce 11.09.20, 10:09
        Milego wypoczynku zycze.

        Tutaj pieknie slonecznie i cieplo, aczkolwiek czuje sie nadchodzaca jesien w powietrzu. Dni tez sa juz zdecydowanie krotsze.

        Ja w ostatnich pakowalnych podskokach, jeszcze dwie telekonferencje, obiad z S. i frrruuu na lotnisko w Zurychu. Nocuje dzisiaj w WaWie u siostry kolegi z pracy, mam nadzieje, ze bedzie milo. Jutro do poludnia odbieraja mnie mama z przyjaciolka i jedziemy nad morze.

        Zaplanowane dwa dni urlopu oraz od poniedzialku zamykanie osrodka i zalatwianie wszystkich okoloosrodkowych spraw. Ale obiecalam sobie, ze codziennie co najmniej 3 godziny "moje" - na spacery, medytacje, wycieczki rowerowe po okolicy itd. Bede raportowac.
      • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, słońce, cieplo 14.09.20, 10:45
        Chyba mamy podobna pogode, Jutko. W dzien 20-23 stopnie w cieniu, w nocy 10-12. Pracuje w ogrodzie, zaprawiam, hoduje sadzonki pomidorow, ktore wymieniam na inne (mialam 52 sadzonki na wymiane, po wczorajszych wizytach osmiu osob zostalo mi 30). Zaprawilam paste z guawy, zrobilam kolejne sloiczki kremu z kwiatow mniszka, przerobilam zlew pelen naci pietruszki na kiszonke z czosnkiem i imbirem, dzisiaj zakisze czerwona marchew, jutro wykopie buraki, czarna rzepe i kolendre, czesc pojdzie do lodowki do jedzenia na biezaco a reszte zakisze i zamarynuje. Mam osiem bulw kopru wloskiego, tez pojdzie do marynowania.

        Rano Wpadly dwie kumpele ogrodniczki, posiedzialysmy w ogrodzie na sloncu, jutro przyjdzie tylko jedna osoba na wymiane sadzonek, a reszte dnia spedze w ogrodzie.

        Moja Sydnejska przyjaciolka, ktora rok temu wrocila do Polski dostala kompletnego odpalu i probuje mnie przekonac do wszechswiatowej zydowskiej konspiracji, chemtrails, Gatesa jako pedofila ktory w ramach szczepionek przeciwko polio wszczepia czipy, nieistnienia wirusa, to jest plandemia rozpoczeta przez wladcow swiata zeby zniszczyc ekonomie i wykonczyc dwie trzecie ludzkosci.
        Owszem , zawsze mialysmy przeciwstawne poglady ale ich po prostu nie dyskutowalysmy, bylo tyle innych wspolnych tematow. Teraz ja opetalo. Zablokowalam ja na Fejsie, ale niesmak pozostal, nie moglam zasnac w nocy z rozczarowania i poczucia utraty przyjazni.

        Wielka sowa huczy gdzies na drzewie w ogrodzie, pojde nakarmic kroliki, dac Remiemu zastrzyk, wziac prysznic i wskocze do wyra z ksiazka, poczytac "Diune" Herberta. Wczesnie dzis zasne. No i dobrze, wczesnie wstane! Czego i Wam zycze :)

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • jutka1 Re: Poniedzialek, słońce, cieplo 14.09.20, 11:35
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > Moja Sydnejska przyjaciolka, ktora rok temu wrocila do Polski dostala kompletne
          > go odpalu i probuje mnie przekonac do wszechswiatowej zydowskiej konspiracji, c
          > hemtrails, Gatesa jako pedofila ktory w ramach szczepionek przeciwko polio wszc
          > zepia czipy, nieistnienia wirusa, to jest plandemia rozpoczeta przez wladcow sw
          > iata zeby zniszczyc ekonomie i wykonczyc dwie trzecie ludzkosci.
          > Owszem , zawsze mialysmy przeciwstawne poglady ale ich po prostu nie dyskutowal
          > ysmy, bylo tyle innych wspolnych tematow. Teraz ja opetalo. Zablokowalam ja na
          > Fejsie, ale niesmak pozostal, nie moglam zasnac w nocy z rozczarowania i poczuc
          > ia utraty przyjazni.
          **********

          Bardzo przykre uczucie, Luizo, to poczucie utraty przyjaźni.
          Przeszłam przez to w ostatnim roku; to trochę jak żałoba, prawda?

          Do środy mamy mieć wysokie temperatury, trzeba się będzie wygrzać na zapas. :-)

          Projekt kuchenny na dzisiaj: ratatouille. Część na bieżące spożycie dzisiaj/jutro, reszta do słoików "na zaś".

          Czosnek kiszony, nastawiony 7 września, buzuje jak trza. Jeszcze 3 dni i do lodówki. Pomidory kiszone do lodówki "poszły" wczoraj. I do czasu kiszenia kapusty - przerwa w przetworach. A w listopadzie pojadę do Czech i będę z mistrzynią kimchi robić je, i w zamian za kiszone ogórki zawiezione ostatnio dostanę kilka słoików kimchi na zimę.
          Czyli Luizo, wprawdzie nie na taką skalę, jak Ty, ale też coś tam kiszę i przerabiam. :-)

          Spadam do kuchni, ratatouille czeka. :-) Miłego dnia :-)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Poniedzialek, słońce, cieplo 15.09.20, 11:37
            jutka1 napisała:


            > Bardzo przykre uczucie, Luizo, to poczucie utraty przyjaźni.
            > Przeszłam przez to w ostatnim roku; to trochę jak żałoba, prawda?

            Cos w tym rodzaju, cwierc wieku przyjazni poszlo sie pasc :(

            > Czyli Luizo, wprawdzie nie na taką skalę, jak Ty, ale też coś tam kiszę i przerabiam. :-)

            Jak juz napisalam Marii, musze przerabiac bo hoduje warzywa i owoce i trzeba cos z nimi zrobic zanim sie zepsuja :) A Twoj czosnek brzmi dobrze, jak zbiore moj (pewnie w grudniu) i bede miala dobre plony, to tez czesc zakisze!
        • maria421 Re: Poniedzialek, słońce, cieplo 14.09.20, 11:38
          Luiza, jak czytam o tym, co Ty robisz, to widze ze ja jestem strasznie leniwa :-)

          Faktycznie, na temat koronawirusa krazy cala masa teorii spiskowych, tez dostaje rozne materialy z "najprawdziwsza prawda" , szczegolnie od jednej osoby ktora widzialam raz w zyciu i ktora wzielam do grona przyjaciol na FB. Pisalam jej kilkaktrotnie ze szkoda czasu na bzdury, ale bez skutku.

          Moj stary , dobry przyjaciel ("zlota raczka" o ktorym juz tu czasami pisalam), tez jest zwolennikiem wszelkiej "alternatywnej" prawdy. Czesto, jeszcze przed koronawirusem, klocilismy sie na rozne tematy, ale te klotnie nigdy nie wplynely na nasza przyjazn. Teraz tez poplynal z nurtem, uznaje Billa Gatesa za public enemy number one itd.itp. W czasie ostatniej jego wizyty, jakied dwa miesiace temu, poczulam juz sie tym zmeczona, bo jak dlugo mozna wysluchiwac bzdury kogos, komu sie wydaje ze wie lepiej niz wirolodzy?

          Juz musialam zamrozic relacje z paroma PiSowcami, teraz jeszcze przyjdzie mi zamrozic relacje z korona- spiskowcami?

          Poza tym , nadal jest piekna pogoda, wiec zycze wszystkim milego dnia :-)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Poniedzialek, słońce, cieplo 15.09.20, 11:32
            maria421 napisała:

            > Luiza, jak czytam o tym, co Ty robisz, to widze ze ja jestem strasznie leniwa :
            > -)

            Eee tam, leniwa, po prostu nie masz ogrodu warzywnego z ktorego zbiory trzeba zaprawic teraz zaraz, bo sie zepsuja. Jak mus, to mus!

            > Juz musialam zamrozic relacje z paroma PiSowcami, teraz jeszcze przyjdzie mi zamrozic relacje z korona- spiskowcami?

            U nas nawet prasa pisze o problemach zwiazanych ze stanem umyslowym populacji pod stresem koronawirusa i zwiazanym z tym przesiadywaniem na Internecie szukajac czegos, co da latwe wyjasnienie sytuacji. Wynikaja z tego podobne sytuacje jak u Ciebie czy u mnie, czyli rozpadajace sie przyjaznie.


            Luiza-w-Ogrodzie

            Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek sobota 19.09.20, 22:46
        musialam wstac o 6-tej, bo przyjechala ekipa, by postawic plot na mojej drugiej dzialce. Jedyny powod: sasiedzi, ktorzy urzadzili sobie na niej wysypisko smieci, miejsce do parkowania i zawracania samochodow oraz wyrzucania zbednej gliny z budowy.

        Wczoraj byl geodeta, wytyczyl granice, ja musialam dzisial powiedziec, gdzie chce brame i furtki.

        Zaczeli o 6:30, skonczyli o 7:30. Jeden z robotnikow przecial wiertlem do robienia dziur pod slupki jakis grubasny kabel, ktorego tam nie powinno bylo byc. Folia, ktora powinna byc "ostrzegawczym sygnalem" polozona 20 cm od kabla a nie nad nim. Nic mu sie nie stalo, ale spocil sie ze strachu i ekipa zaprzestala dalszej pracy, kierownik zadzownil do Energi.

        Pogotowie energetyczne przyjechalo 4 godziny pozniej. Zaczeli od tego, ze winny jest geodeta, ktory zle wyznaczyl granice dzialki. Wiec dzwonienie do geodety, na szczescie odebral i przeslal im mapke, na ktorej kabel znajduje sie 50 cm w lewo, czyli na drodze a nie mojej dzialce. Na dodatek ma znajdowac sie na glebokosci 1 m a nie 40 cm.

        Energa odpiela kabel z obydwu skrzynek, jest martwy. Powiedzieli, ze mamy sobie stawiac plot, oni beda musieli polozyc nowy kabel, geodeta, ktory odebral ten kabel i naniosl go na mape odpowie za blad, firma, ktora narazila zycie pracownika moze wystapic do geodety o odszkodowanie.

        Stracilismy pol dnia na energetyczna "przygode". Dzieki Bogu wszyscy zyja.
    • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 455 11.09.20, 18:00
      Dzisiaj 9/11.
      Minelo 19 lat! och, ale ten czas leci!

      U nas w Portland amargeddon, ewakuacja 500 000 ludzi, pala sie okoliczne lasy, wyjsc z domu sie nie da, sama spalenizna. Okropnosc. We wtorek zapowiadany jest deszcz - czekamy na niego jak na zbawienie, jest nadzieja ze troche sie ugasi - no i poprawi sie jakosc powietrza, bo nie ma czym oddychac.
        • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 455 12.09.20, 09:32
          Trzymaj sie Aniu. Naprawde bardzo Ci wspolczuje, bo jest to niesamowiecie niepokojace, niewygodne, uciazliwe oraz potrzeba duzo sily aby ogladac spalone znajome Ci obszary, znieszenia w przyrodzie oraz sprawdzac kilka razy dzien stan zagrozenia.
          Wszystko w okolicy gdzie w sumie nie pownno byc.

          My wybralismy byc zielonymi, ekologicznymi wariatami ktorzy bez protestow oraz nawracania innych robia sami dla sie i przyrody co moga. Inaczej to bylby calkowity kot w glowie.

          W mojej okolicy nie jestesmy jedyni i kazdy niemalze robi podobnie lub przynajmniej cos.

          Z dziesiejszego spaceru po ogrodach zoo Irwinow.

          Wybieg dal misia koala z matkami z dziecmi. Jedna trzyma mlodego w objeciach na kolanach druga na plecach. Tego ostatniego pamietamy sprzed kilku miesiecy gdy zaczal wychodzic z torby zbyt wczesniej. Opiekunowie bardzo sie niepokoili bo maluch teoretycznie powinien wciaz siedziec w torbie przy sutku matki. Mlody wychodzil i lizal liscie, ktorych w nie byl w stanie jeszcze jesc. Chodzil po plecach wszystkich innych samic co podobno nie jest mile widziane. Niemniej go nie zrzucily na ziemie i podrosl zdrowo.

          Tutaj to jest w calosci zagrozone i toczy sie walka aby zachowac.
    • jutka1 Słoneczna sobota 12.09.20, 10:47
      Piękny dzień, i za to jestem wdzięczna.

      "Po domowemu" dzisiaj. Wczoraj miałam plany sprzątania kuchni, a tu bum, awaria wody. Do wieczora nie było.
      Czyli plany wczorajsze przeszły na dzisiaj. :-)

      Miłego dnia :-)
    • minniemouse Re: O pierdułach - Odc. 455 12.09.20, 23:26
      Ja tez wspolczuje Aniu, Ertesie, pożary z O i Ca tzn dymy dolatują nawet do mnie w BC i powodują smog taki ze dzisiaj słonce nam przesłoniło. mam nadzieje ze jesteście bezpieczni z rodzinami i przyjaciółmi.

      Minnie
      • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 455 13.09.20, 04:26
        Dziekuje bardzo za slowa wsparcia.
        Co sie tu wyprawia to dla mnie szok. W przeciagu paru dni pali sie 1 milion acrow. Lasy sie pala tutaj co roku, ale taki pozarow tutaj jeszcze nie bylo - takich intensywnych i tak blisko miasta. I najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze okazuje sie, ze lapani sa podpalacze! Jeden nawet robil livestream na facebooku - wczoraj ludzie gasili pozar rozprzestrzeniany w lesie za pomoca pirotechnics! W mediach co chwila powtarzaja - nie wierzcie plotkom! to nie sa podpalenia! - no ale co? mam wierzyc bo mi tak w tv powiedzili? Niewiem niewiem - nasza Governor od siedmiu bolesci co rozwala wszystko, jest glupia jak but, i nagle cudowanie wie wszystko i ja mam wierzyc bo tak gada? .

        Siedzimy w domu, dobrze ze filtry sa i wszystkie pomagaja, w domu jeszcze dodatkowo pracuje na okraglo air purifirer, wiec nawet nie jest zle - ale jak sie wyjdzie, to smierdzi nie tyle spalniezna, tylko jak stare palone kable. Widocznosc prawie zadna. A my w sumie parenascie mil od strefy zagrozenia, dobrze ze jestesmy odgrodzeni rzeka. Nasi znajomi co mieszkaja po drugiej stronie rzeki, w Clackamas county - sie ewaukowali, tam jest naprawde ogien tuz tuz. Cale szczescie pogoda kooperuje, tzn nie ma wiatru, i jest spodziewany deszcz we wtorek. Nie pozaru nie ugasi, ale moze dym opadnie, i bedziemy mieli czym oddychac. Slonca nie widac.
            • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 455 13.09.20, 09:15
              Aniu, moze osobny watek? Nie przeszkadza mi tylko widze zmiany klimatyczne jako osobny temat ze wzgledu na rozmiar i powage.
              Podpalenia sa. Sa osobnicy wyrzucajacy pety z jadacego samochodu oraz szklo, ktore powoduja samozaplony. Ale sa tez obecnie 'suche burze' czyli burze z setkami wyladowan bez deszczu. Coraz trudniej tez gasic. U Ciebie, u mnie. Pali sie tez coraz bardziej zabudowana i teoretycznie "nie powinna posiadac pozarow" czesc gesto zaludnionych dzielnic.

              W tym wszystkim kazdy musi sie jakos znalesc, gdzie pytanie jest JAK?

              U mnie dla odmiany leje i jest zimno. Bardzo nas to cieszy bo po trzech suchych latach siedzielismy na beczce prochu, ktora wywalila moje korki pod koniec ubieglego roku.

              Leje jak z cebra w obecnie suchym sezonie. Jest zimno jak w ziemie.

              Przesylam chmury deszczowe. Oczywiscie jako chec niz naprawde realnie mozliwy wyczyn. Jeden taki dzien i wszystko sie zmienia.
    • jutka1 Niedziela jak to niedziela - chyba 13.09.20, 23:47
      Skończyłam porządki w kuchni. Posiedziałam na tarasie, w słońcu. Pogapiłam się w okna. Poczytałam.
      W sumie bardzo przyjemny dzień.

      Jutro - nie wiem. Od końca dnia w czwartek nie zaglądałam do korpo-maila, kto wie co tam czeka. Ale wyznaczyłam granice, i niech to będzie ich problem.

      W tygodniu mam wycieczkę do ZUSu, wysyłkę jakichś tam dokumentów do tłumacza przysięgłego (poczta = stres, bo bez masek i jeden drugiemu na kark dyszy) - a poza tym mam nadzieję na w miarę luźny tydzień, a ma być ciepło, do 30 C, więc...

      Teraz to już wypada życzyć miłego poniedziałku. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek jeszcze cieplejszy 15.09.20, 11:49
      Zapowiadano 23 stopnie w cieniu, ale na mojej gorce bylo tylko 21. Na jutro prognoza mowi o 27 stopniach a pojutrze o 29. Chyba jutro bede podlewac te wszystkie nowe sadzonki a w czwartek pojade na plaze...

      Dzisiaj przyszly kolejne trzy osoby z grupy barterowej po sadzonki pomidorow, w zamian dostalam dwa sloiki konfitur z pomaranczy sewilskich, sadzonki ogorecznika i slodkiej papryki, sadzonki trzech odmian slonecznikow (czerwone, gigantyczne oraz podobne do dalii, u nas nazywaja sie 'Teddy bear sunflower") oraz nasiona niecodziennych odmian ogorkow i fasoli. Czas zastopowac z tym sianiem i sadzeniem, bo mi miejsca w ogrodzie nie wystarczy! Na szczescie mam co zrobic z nadmiarem sadzonek - co sie da to wymieniam a reszte oddam do ogrodu spolecznosciowego, juz sie pytali.

      Tak wiec do poludnia gadalam sobie z odwiedzajacymi, potem sadzilam nowe i rozsadzalam stare truskawki w doniczkach z systemu nawadniajacego, jaki mam na scianie (zrobiony z rur PCV - na pierwszym zdjeciu), poczytalam "Diune", podlalam kilka rzeczy, uprazylam posiekane korzenie mniszka na "czaj" i juz jest wieczor.

      Mam cicha nadzieje ze zgodnie z przewidywaniami meteorologow La Nina sie utrzyma, czyli bedzie wiecej deszczu. Na mysl o lecie przechodza mnie ciarki i szczerze zazdroszcze Wam na gorze globusa ze macie jesien.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • maria421 Re: Wtorek jeszcze cieplejszy 15.09.20, 18:58
        Przepiekna pogoda dzisiaj, wiec -poki sie da posiedziec na tarasie- zaprosilam kolezanke na obiad. A ze mialam straszna ochote na krewetki, i wiem ze ona je tez lubi, to byly krewetki z patelni, do tego ryz jasminowy w ostrym sosie pomaranczowym i salata z pomidorkami, awokado i figami. Frascati do picia, na deser lody.

        Dobrze mi to zrobilo :-)
        • jutka1 Re: Wtorek jeszcze cieplejszy 15.09.20, 23:05
          Zazdroszczę krewetek, Mario.

          U mnie dzień okropny. Korpo w natarciu "na wczoraj", plus szalejący chaosowiec i raport końcowy, plus jakieś kuźwa tabelki do sprawdzenia (wyszło "na moje" i chaosowcowi szydło w gadupę). Ale jednym słowem, dzień w plecy.

          Jutro nie włączam korpo-laptopa i niech mnie całują w samo centrum. Czegokolwiek. O.

          KJAP.
          • kan_z_oz Re: Wtorek jeszcze cieplejszy 16.09.20, 03:19
            U mnie wczoraj byl dzien bez komputera czyli prawie jak bez reki. W koncu naprawiono mi biuro. Musialam pozbyc sie calosci Windows7 i kupic Publisher, ktorego obecne 10 nie posiada. Nie dalo rady inaczej. Moglam przerobic faktury obecne ale 7 lat ubieglych juz bym nigdy nie zobaczyla.

            Odebralam z samego rana, ustawiajac sie grzecznie w kolejce przed sklepem jako druga. Po otworzeniu tlum wpadl w drzwi. Kan zostala na koncu. Mlody czlowiek za lada skomentowal tylko, ze czesc ludzie lubi wspolzawodnictwo juz obslugujac mnie bez ludzi wokol. Zabralo mi to w sumie i tak tylko 15 minut ale zjawisku nie moglam sie nadziwic. Polecil mi tylko jeszcze uwazac na parkingu bo z samego rana jest bardzo niebezpiecznie.
            Emeryci atakuja...haha

            Wczoraj mialam tez dzien okropny. Zaczelo sie tekstu przyslanego mi na komorke. Bylam juz w pracy. Bylo pytanie od znajomej o plany Pana meza, wtorkowy masaz 22-go. Oniemialam, zglupialam. Az zajrzalam aby upewnic, ze mi tygodnie sie nie pomylily i cala pewnoscia jest 15-ty, nie 22 Tekst poprostu brzmial MUSI wiedziec NOW.
            Olalam, jak rowniez serie prob kontaktu telefonicznego. Komorka tylko pikala, cykala. Doszlam do wniosku, ze kobieta wariuje.

            W domu sie okazalo, ze takie same teksty i telefony dostal Pan maz. Po zakonczeniu wszystkich spotkan z pracy wyslal oczywiscie wiadomosc, tez sie bardzo dziwiac tym tekstem NOW - potrzebuje wiedziec co bedzie 22-go wieczorem.

            Zakonczylam wiec - mam juz nadzieje - cala sage ze znajoma ciagnaca sie od 22-go zeszlego miesiaca.

            Wyslalm tekst, ze prowadzac maly biznes nie moge sobie pozwolic na bycie dyspozycyjna 7/24, nie mam tez wymaganej dyspozycyjnosci do obiecanej mi w przyszlosci pracy ale bardzo dziekuje za wykazane moja osoba zainteresowanie. Po angielsku wyszlo super i bez uszczypliwosci.

            Po tym komorka dopiero sie rozszalala. Olalam. Wyszlam do ogrodu poskubac chwasty.
            Wyslalam tylko jeden tekst, ze zdecydowanie nie podejmuje sie zadnej pracy.

            Kierowniczka. Juz mi wisiala nad glowa organizujac poranek, popoludnie. Musze natychmiast dzwonic do wlasnego chlopa aby sie dowiedziec co bedzie robic za tydzien. Sprawa tak pilna jak operacja serca bo pacjent zejdzie.

            Lubie kobiete tylko nie wiem? Menopauza? Wole sie trzymac chwilowo z daleka bo na serio nie wiedzialam jak zareagowac.

            Wspolczuje Jutka. Organizator czyjegos czasu. Bezcenne.
        • ania_2000 Re: Wtorek jeszcze cieplejszy 16.09.20, 05:54
          Mario, zazdroszcze/i gratuluje przepieknej pogody:) Tez lubie krewetki z patelni, najlepiej na masle z czosnkiem na ostro. Aa i dobre wspomnialas o figach, bo wlasnie mam ich cala tacke tych swiezych, i tak je wkladam do wszystkiego. Salad z pomidorkow/avocado i do tego figi brzmi bardzo dobrze. Zrobie to jutro na lunch, dzieki za inspiracje!

          U nas ciagle szaro-buro, siedze plackiem w domu, ale nie narzekam. Mamy dobry szczelny dom wiec nawet w zamknietym obiegu powietrza przez filtry powietrze sie oczyszcza i smrodu zewnetrznego sie nie czuje.
          Pare kolezanek z pracy bardzo narzeka na ten ciagly smrod, co prawda mieszkaja w innej czesci miasta - gdzie czuc duzo gorzej - i co za tym cierpia na bole glowy, bezsennosc, wiec siedze cicho i nie marudze.

          Ogladam w wolnych chwilach rozne seriale i takie tam.
          Na polskiej TV widze serial "USTA USTA - i z serii plotek jestem przerazona wygladem Pawla Wilczaka - ale ma bruzdy, normalnie oczu nie moge oderwac!
          • roseanne Re: Wtorek jeszcze cieplejszy 16.09.20, 09:28
            Ania , bardzo wam tego pozaru i skutkow wspolczuje. kurcze, wizyta w San Francisko jakies 2 lata temu, gdy , z racji dymu byl darmowy transport publiczny i szkoly zamkniete wciaz w mej pamieci
            slucham wlasnie, ze jezor dymow dosiega juz NY i MTL...

            zurych zaskakujaco goracy, wygladalo juz mocno jesiennie tydzien temu, ale baseny sie pozamykaly, niestety

            Jutka.pierypalek korpo mam nadzieje, ze w reszcie, w koncu i na zawsze koniec

            aporpos fig - kupilam kilka tygodni temu w Toulon, lokalne tm, byly tak slodkie i pyszne, potem tu - tureckie - nie umywaly sie. W gorach teraz widzialam mase na drzewach w roznym etapie gotowosci do zbioru, od ledwo zawiaznych po takie w ktorych osy zostawily tylko otoczke
            mam nadzieje, jeszcze tu i owdzie sie nimi napchac, bo w Kanadzie w cenie dostepnej do ucztowania nie dostane


            sprobowalam poszukiwanego od kilku lat likieru Strega - niam niam :)

            tyle mi sie likierow juz nazbieralo ,ze nie wiem co zabrac i jak
            • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek jeszcze cieplejszy 21.09.20, 09:31
              roseanne napisała:


              > aporpos fig - kupilam kilka tygodni temu w Toulon, lokalne tm, byly tak slodkie i pyszne, potem tu - tureckie - nie umywaly sie. W gorach teraz widzialam mase na drzewach w roznym etapie gotowosci do zbioru, od ledwo zawiaznych po takie w ktorych osy zostawily tylko otoczke mam nadzieje, jeszcze tu i owdzie sie nimi napchac, bo w Kanadzie w cenie dostepnej do ucztowania nie dostane

              > sprobowalam poszukiwanego od kilku lat likieru Strega - niam niam :)

              > tyle mi sie likierow juz nazbieralo ,ze nie wiem co zabrac i jak


              Zazdroszcze podrozy i przezyc kulinarnych, Rose. Oby Twoj pobyt Europie i powrot do domu przebiegaly slonecznie i bez zgrzytow!
    • jutka1 Upalna środa była - podobno :-) 16.09.20, 23:03
      Po wczorajszym maratonie, dogorywałam. Jedni by powiedzieli: "dzień stracony". Ja, że "dzień zyskany". Nie zrobiłam absolutnie NIC. Oprócz podgrzania strawy i jej spożycia. Nawet nie czytałam. Tylko radio FIP, bo na radiu Nowy Świat coś gadali za dużo, i mózg nie przyjmował.

      Do ogrodu też nie wyszłam. Podobno był upał. Aha, podlałam rośliny domowe. :-)

      Korpo mailowo zamilkło, i niech tak zostanie na czas jakiś.

      Jutro - nie wiem. Najchętniej powtórka z rozrywki. :-)
      • kan_z_oz Re: Upalna środa była - podobno :-) 17.09.20, 10:36
        Jestem pod atakiem znajomych z NSW odnosnie zamkniecia granic NSW/QLD.

        Ogolnie mnie nie interesuje. Nasza premier zamknela granice i toworzy to wyszystkim bardzo wielkie nieudogodnienie.

        U mnie wszystko funkcjonuje bo nie ma covida. Dziala maly biznes , wlaczajc moj. O co chodzi?

        Wpuszenie zarazy aby wszystko zamknac na 4 stopien.

        Mamy tutaj bardzo ciekawe polityczne rozgrywki.
        • roseanne Re: Upalna środa była - podobno :-) 17.09.20, 15:12
          tak jest w Kanadzie. granica zamknieta ze Stanami, pojedyncze wyjatki, kwarantanna, choc czasami odpuszczana, nie do konca wiadomo dlaczego
          kolejny miesiac przedluzone i pewnie tk bedzie, puki sie na poludniu nie uspokoi..


          ilosc przypadkow od otwarcie szkol sie zwiekszyla, czy groznych - nie wiem
          znow ogranicza sie w ontario i Qc ilosc ososb jednorazowo obecnych


          a w zurychu pogoda przepiekna
    • jutka1 Czwartek, spore ochłodzenie 17.09.20, 11:11
      Temperatura spadła o ponad 10 stopni. W sumie na razie nie odczuwam - w domu temperatura jest mniej więcej taka sama. Zachmurzyło się, zapowiadają deszcze i - u nas - burze. Tyle w temacie "pogoda na świecie".

      Ciągle odpoczywam. Odpukać...
      Jutro za to mam intensywny dzień, bo "w mieście". ZUS, poczta, bankomat, jakieś zakupy w markecie "budowlano-elektryczno-ogrodniczym".

      I tyle. Cicho i spokojnie. Odpukać. :-)

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Czwartek, spore ochłodzenie 18.09.20, 00:10
        Rose, rozgrywki polityczne agresywnych i aroganckich bucow u steru. Wybory stanowe sie zblizaja. U steru opozycja, ktora ma silne tutaj poparcie.
        Dla liberalow moj stan to pole na ktorym nic nie ma. Mozna kopac gdzie sie chce i co sie chce. Wyrzucac tony smieci z Sydney oraz przyleciec na swietne wakacje. Cala lepsza czesc mieszka w Sydney. Jak to Keating mowil: kto nie mieszka w Sydney ten jest na kempowisku.

        Mentalnosc kolonialna. Takiego mobingu politycznego tutaj dawno nie bylo. J Young czyli nasza oficer medyczna pod protekcja policji z racji otrzymywania podrozek. Nowa Poludniowa Walia ma zamkniete granice z Victoria, ktora ma mniej wiecej obecnie tyle samo i nikt nie krzyczy.

        Ohydne to, wczoraj mi sie wylalo do ucha. W skrocie, nie moga na wakacje bo wasz p..i..a zamknela granice. Edukacja FB. Cale szczescie, ze juz piatek.
    • jutka1 Piątek, słońce 18.09.20, 09:59
      Wróciło słońce, ma być 18 C. Chłodno jakby, ale samo słońce to już jest coś.

      Wyjazd "do miasta" musiałam przenieść na poniedziałek, czyli mam labę. Odpukać.

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Piątek, słońce 18.09.20, 20:30
        Witam, podczytuje, ale zupelnien nie mam czasu na pisanie. Bardzo intensywny czas, pelen wrazen dobrych i zlych, zwatpienia i nadziei. Plus przepiekna natura. W zeszla srode najpiekniejszy Baltyk, jaki kiedykolwiek przezylam. Ciepla tafla bez ruchu. Cudowny cieply piach, malo ludzi. Plywalam ponad godzine. Jeszcze teraz czuje ten spokoj w glowie.
        • roseanne Re: Piątek, słońce 18.09.20, 20:57
          zalatwiaj, odpoczywaj itd itp
          tylko sie twoje zdjecia otworzyc nie chca :(


          a ja jestem do niedzieli solo, mieszane informacje rodzinne
          na pocieche upieklam drozdzaka ze sliwkami
          • jutka1 Re: Piątek, słońce 18.09.20, 22:18
            roseanne napisała:

            > zalatwiaj, odpoczywaj itd itp
            > tylko sie twoje zdjecia otworzyc nie chca :(
            ***********
            U mnie się otwierają.
            ?

            > a ja jestem do niedzieli solo, mieszane informacje rodzinne
            > na pocieche upieklam drozdzaka ze sliwkami
            ***********
            Rozumiem, druga połowa w PL?
            Drożdżak ze śliwkami dobra rzecz, żałuję, że nie umiem piec. Ani nic, co ma związek z mąką mi nie wychodzi (oprócz placków ziemniaczanych ;-) ).

            U mnie spokojny dzień.

            Odezwał się ktoś, komu mnie rekomendował były klient (nie korpo), z zapytaniem, czy nie zgodziłabym się zrobić małą robótke dla nich. Oczywiście się zgodziłam. :-D
            A kontakt ten nowy, też owszem perspektywiczny. :-)

            Świat jest mały, a marketing szeptany działa, jak widzę.

            No i super. :-)
            • roseanne Re: Piątek, słońce 18.09.20, 23:05
              jutka1 napisała:

              >
              > U mnie się otwierają.
              > ?

              na laptopie mam tylko znaczki, ze sa zdjecia, za telefonie sie otworzyly bez problemu
              >
              >
              > Rozumiem, druga połowa w PL?

              tak


              >
              > Świat jest mały, a marketing szeptany działa, jak widzę.
              >
              > No i super. :-)
              >


              no i super!
              • ania_2000 Re: Piątek, słońce 19.09.20, 00:59
                Piateczek! w koncu spadl dlugo wyczekiwany deszcz i po 10 dniach przymusowego pierdla siedzenia w domu bo na zewnatrz jakosc powietrza taka, ze oddychanie nim bylo takie jakby sie palilo 20 paczek papierosow - wiec raczej kiepskie - mozna bylo wystawic nosa.
                Nadal troche smierdzi, ale juz bez porownania. No cos tak jak po jednym papierosie ;)
                Przez te wszystkie dni nie gotowalam, zeby w domu nie smrodzic - no nie powiem, nie narzekam, mozna powiedziec, I like;) chyba sie przyzwyczajam haha. Czlowiek sie wygodny robi szybciorem.
                10 dni przymusowego pierdla wypelnilismy glownie Netlfixem. I winem do poduszki. Dzisus co za rok.
                Zakonczylo sie to jeszcze niezlym hukiem, bo byla w nocy spora burza, walilo slusznie pol nocy. Rano otworzylam okno i sie zaciagnelam pelnom piersiom. :))))

                Aha. Ale ten Baltyk to jednak JEZIORO jest :)





                • luiza-w-ogrodzie Re: Piątek, słońce 21.09.20, 09:27
                  ania_2000 napisała:

                  > Piateczek! w koncu spadl dlugo wyczekiwany deszcz i po 10 dniach przymusowego pierdla siedzenia w domu bo na zewnatrz jakosc powietrza taka, ze oddychanie nim bylo takie jakby sie palilo 20 paczek papierosow - wiec raczej kiepskie - mozna bylo wystawic nosa.
                  > Nadal troche smierdzi, ale juz bez porownania. No cos tak jak po jednym papierosie ;)
                  > Przez te wszystkie dni nie gotowalam, zeby w domu nie smrodzic - no nie powiem, nie narzekam, mozna powiedziec, I like;) chyba sie przyzwyczajam haha. Czlowiek sie wygodny robi szybciorem.
                  > 10 dni przymusowego pierdla wypelnilismy glownie Netlfixem. I winem do poduszki
                  > . Dzisus co za rok.
                  > Zakonczylo sie to jeszcze niezlym hukiem, bo byla w nocy spora burza, walilo slusznie pol nocy. Rano otworzylam okno i sie zaciagnelam pelnom piersiom. :))))

                  Aniu, doskonale rozumiem uczucie bycia uwiezionym w domu przez dym, wspolczuje. Tymczasem u nas strazacy probuja wypalic nadmiar sciolki, byla deszczowa jesien i zima, wiec wszystko rosnie jak na drozdzach, latwopalne eukaliptusy tez. Sezon pozarowy juz sie powoli zaczyna. A dzisiaj maja byc burze z silnymi wiatrami. Czyli mamy taa sama pogode :)
                • kan_z_oz Re: Piątek, słońce 20.09.20, 00:51
                  Gratuluje klienta oraz burzy. Spadl deszcz?

                  Tutaj cisza i spokoj. Na zewnatrz chlodno i pochmurnie. Wyglada, ze bedzie przelewalo caly dzien. Nie dalo rady sprawdzic pszoczl bo poga pogodna od kilku dni. Nie czuc zapachu swiezego miodu wiec sie tylko domyslam, ze nie wyprodukowaly wiele.
                  W sklepie lokalnym zniknely wszystkie gatunki miodu z okolicy. Jest tylko ohydnie slodki z wybrzeza w ktorym czuje cukier. Dwa ule, ktore przy zlym sezonie powinny produkowac min 100kg kazdy na rok i zero od lutego. Obecnie jest pelnia sezonu.

                  Jestem bardzo zaniepokojona tym faktem. Drugi rok.
                  Co dalej robic z pszczolami?
                  • kan_z_oz Re: Piątek, słońce 21.09.20, 09:04
                    Pszczoly przetrwaly dzieki karmieniu prze ostatnie dwa miesiace. Kolonia ma sie dobrze. Jest duzo mlodych oraz byc moze bedzie wybieranie miodu za dwa/trzy tygodnie z obydwu uli.
                    Jest to niesamowita ulga, bo nie ma wiele podobnie okropnych rzeczy jak ogladac zaglade pszczol. Widzielismy lat temu pare. Trzeba bylo spalic niedobitki wlaczajac ramy z miodem z ula gdzie byla inwazja szkodnika.
                    Jest to cos w rodzaju zastrzelenia wlasnego psa gdyby ktos pytal jak sie czlowiek przy tym czuje oraz dlaczego sie martwi.

                    Ogrod jest obecnie piekny. Mamy kilka odmian gotowych salat, wschodzace selery. Szczaw oszalal. Rabarbar sie przyjal. Wschodzi koper wloski (fennel) nie wiem czy ufac Googlowi?

                    Kwitna roze, orchidea wlaczajac obecnie odmiany z Poludniowej Ameryki. Te ostatnie to maszyny nie do zabicia, produkujace tutaj kilka razy w roku.

                    Rzad tutaj zablokowal Jobkeeper, bez uprzedzenia oraz wypalcenia za miesiac zeszly.
                    Obecnie sie juz nie kwalifikuje i calym cwieczeniem bylo aby z tego systemu zejsc jak najszybciej. Akurat udalo mi sie w tym miesiacu i nie dalo rady wczesniej. Jestem do tylu 50% dochodow za pierwszy kwartal.

                    Oczywiscie nikogo to nie interesuje.

                    Trzymajcie sie 'robaczki' - jak mawiala Szwedka. Ciekawe czasy.
                    Pogoda tutaj zdecydowanie dopisuje , co poprawia humor.
                    • roseanne Re: Piątek, słońce 21.09.20, 12:08
                      tak wlasnie pomyslalam, ze grunt to by pszczoly przezyly, nawet dokarmiane
                      przy tych kleskach zywiolowych nie wiadom co z przyroda dalej - cale lancuch zywieniowe poszlyyyy

                      miod owszem, fajnie miec, ale bez zapylania bedzie ciezko przetrwac
            • luiza-w-ogrodzie Re: Piątek, słońce 21.09.20, 09:24
              jutka1 napisała:

              > U mnie spokojny dzień.
              >
              > Odezwał się ktoś, komu mnie rekomendował były klient (nie korpo), z zapytaniem, czy nie zgodziłabym się zrobić małą robótke dla nich. Oczywiście się zgodziłam . :-D
              > A kontakt ten nowy, też owszem perspektywiczny. :-)
              >
              > Świat jest mały, a marketing szeptany działa, jak widzę.
              >
              > No i super. :-)


              Super zaiste, nic nie przebija szeptanego marketingu, ale trzeba sobie na niego zapracowac, czyz nie? Ty na pewno sobie zapracowalas, mam nadzieje ze wiesci sie rozniosa i klienci naplyna!
        • luiza-w-ogrodzie Re: Piątek, słońce 21.09.20, 09:21
          xurek napisała:

          > Witam, podczytuje, ale zupelnien nie mam czasu na pisanie. Bardzo intensywny czas, pelen wrazen dobrych i zlych, zwatpienia i nadziei. Plus przepiekna natura.
          > W zeszla srode najpiekniejszy Baltyk, jaki kiedykolwiek przezylam. Ciepla tafla bez ruchu. Cudowny cieply piach, malo ludzi. Plywalam ponad godzine. Jeszcze teraz czuje ten spokoj w glowie.

          Fantastycznie wyglada gladkie Jezioro Baltyckie, nic dziwnego ze czulas sie uspokojona i zrelaksowana, na pewno jest Ci to potrzebne. Cieply wrzesien, sama przyjemnosc byc na wybrzezu.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Ostatni dzien zimy 21.09.20, 09:48
      Jutro rownonoc wiosenna, czyli poczatek astronomicznej wiosny, ale wiosne mamy od poczatku sierpnia... dobrze ze sie zabralam do wysiewania warzyw miesiac wczesniej, mam teraz sadzonki 14 rodzajow pomidorow, tomatillos, ogorki, cukinie, kukurydze i luffe (czyli trukwe, czyli rosline-gabke). Od jutra bede sadzic wszystko powyzsze (oprocz pomidorow i tomatillo, bo musze zrobic na nie miejsce), takze fasole i groszek. I rozne kwiaty. I siac koniczyne. Po dzisiejszych 27 stopniach w cieniu i ciezkim burzowym powietrzu ten tydzien ma byc chlodniejszy, co mnie cieszy. Wczoraj dobrzepopadalo, jakies 10 mm, moze dzisiaj burza o mnie zahaczy?

      Z kumpelami ogrodniczkami odbylysmy w sobote rownonocny sabat, ma ktory pojechalam komunikacja miejska (pociagiem i autobusem) pierwszy raz od chyba listopada. Corka pozyczyla samochod, wiec zamaskowalam sie i pojechalam, tylko dwa razy po 8 minut wiec niedaleko. Przy okazji wymienilysmy sie sadzonkami. Z 80 sadzonek roznosci zostalo mi kilkanascie, ale rosna nowe, wiec bede sie dalej wymieniac.

      Warsztaty prowadze, kury znosza jajka, zaby dra sie w stawie, swierszcze graja, zaczely dojrzewac morwy, jest definitywnie wiosna. Dzisiaj slyszalam pierwszy raz po zimie spiew koela (migrujaca kukulka), co tradycyjnie oznacza poczatek wiosny. Uwielbiam ich glos, czesciej sie nawoluja przed burza.


      A poza tym nic sie nie dzieje na mojej wsi. Ide do kuchni zaprawiac czerwona marchew i brukiew, zyczac Wam niezmiennie dobrej pogody i jeszcze lepszego samopoczucia
      • roseanne tomatillos, zapytanie 21.09.20, 10:43
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Jutro rownonoc wiosenna, czyli poczatek astronomicznej wiosny, ale wiosne mamy
        > od poczatku sierpnia... dobrze ze sie zabralam do wysiewania warzyw miesiac wcz
        > esniej, mam teraz sadzonki 14 rodzajow pomidorow, tomatillos, ogorki, cukinie,
        > kukurydze i luffe (czyli trukwe, czyli rosline-gabke). Od jutra bede sadzic wsz
        > ystko powyzsze (oprocz pomidorow i tomatillo, bo musze zrobic na nie miejsce),
        > takze fasole i groszek. I rozne kwiaty. I siac koniczyne.
        > rchew i brukiew, zyczac Wam niezmiennie dobrej pogody i jeszcze lepszego samopo
        > czucia
        >

        kupilam sadzoke z koncem maja, krzaczor wyrosl na 2 metry w gore, tyle samo po bokach
        obsypany kwiatami caly czas, nie zawiazalo sie absolutnie nic - ki bies?!

        czy to trzeba sadzic parami?

        owadow na backyardzie mam zazwyczaj duzo, pszczoly, baki i inne bzykacze
        pomidory sie rozwijaja, jak trza...


        kurcze, ciezko jest uprawiac dwa ogrodki na odleglosc, to co posadzilam tu w kwietniu w wiekszosci robale zjadly

        a co sie teraz dzieje w Mtl niemam pojecia - wiem, ze dziecie nie ma czasu latac z nozyczkami, sekatorem itd itp - pewnie wszystkie kwiatki poszly w nasiona i skonczyly kwitnac, buu

        podono juz nawet noce jednocyfrowe sa, moze zdaze spowrotem przed przymrozkiem, a moze nie
    • jutka1 Poniedziałek, słonecznie 21.09.20, 11:14
      Ma być 21 stopni w cieniu. Przyjemnie.

      W tydzień wchodzę spokojnie i leniwie. Skrzynka w korpo na szczęście pusta, telefon ichni milczy, i niech tak pozostanie. :-D

      W sumie dzień mam domowy: porządki w kuchni, jakieś pranie. Nic takiego, i dobrze. Nawet gotować nie muszę, bo zrobiony w weekend schabowy z ogórkiem małosolnym mi w zupełności wystarczy. :-)))

      Poza tym poczytam i posłucham muzyki, może jakąś sjestę sobie zafunduję. Jakiś spacer po okolicy. Takie to atrakcje "simple country living". :-D

      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Poniedziałek, słonecznie 21.09.20, 12:14
        w ramach nicnierobienia, to po raz trzeci przerabiam "luski" ,w koncu zostaanie w postaci husty, szerokotrojkatnej, - na poncho zuzylam prawie 700 gramow wloczki i wciaz brakowalo na wlasciwy rozmiar,
        w formie szala wzor mi sie gryzl...

        wczoraj zapieklam dzika z cebula, grzybami, ziemniakami i dynia, podlane piwem - mam wiec gotowca na dzis i jutro obiadowo

        a w srode Lizbona, a potem Porto w weekend - chyba,ze sie cos nagle zmieni

        zaluje, ze w momencie planowania Belgia byla "zainfekowana" Bruges za mna chodzi wielce
          • roseanne Re: Poniedziałek, słonecznie 21.09.20, 13:24
            well, nie pieczen, pokrojone bylo , jak na gulasz, ale mi konceptem nie pasowalo :)

            dzik jako taki jest smaczny, chudszy od wieprzowiny i mniej zalatuje 'dzikoscia" niz np zajac

            w dziecinstwie jadlam rozne, bo ojciec mial znajomych w myslistwie

            w Kanadzie jest popularna pol dzika zwierzyna, znaczy gatunki niby dzikie, ale tak naprawde hodowla, czesto np kukurydza, wiec smak ma sie nijak ...
        • luiza-w-ogrodzie Re: Poniedziałek, słonecznie 22.09.20, 10:39
          roseanne napisała:

          > w ramach nicnierobienia, to po raz trzeci przerabiam "luski" ,w koncu zostaanie w postaci husty, szerokotrojkatnej, - na poncho zuzylam prawie 700 gramow wloczki i wciaz brakowalo na wlasciwy rozmiar, w formie szala wzor mi sie gryzl...

          Smocze luski to piekny wzor... ile wloczki wychodzi na ocieplajace zarekawki, od lokci do nasady palcow, z luskami na dloniach?

          > wczoraj zapieklam dzika z cebula, grzybami, ziemniakami i dynia, podlane piwem - mam wiec gotowca na dzis i jutro obiadowo

          Marynowalas mieso przed pieczeniem? U nas z dziczyzny sa glownie kangury, krokodyle i emu (te ostatnie hodowlane), poza Sydney ludzie poluja na zdziczale swinie i kozy, ale nie jadlam.

          > a w srode Lizbona, a potem Porto w weekend - chyba,ze sie cos nagle zmieni

          Zazdroszcze! Zycze pieknej pogody na zwiedzanie.
          • roseanne zarekawki 22.09.20, 11:17
            luiza-w-ogrodzie napisała:


            > Smocze luski to piekny wzor... ile wloczki wychodzi na ocieplajace zarekawki, o
            > d lokci do nasady palcow, z luskami na dloniach?


            na takie, co to mialy tylko kilka rzedow lusek i reszta zwyklymi slupkami wyszlo ok 70 gramow na sztuke, cienkiej dosc mieszanki akrylu z welna, robilam jakies dwa lata temu dla corki
            mysle ,ze na luski z 3- 4 razy tyle, musialabym zrobic i zwazyc



            >
            > Marynowalas mieso przed pieczeniem? U nas z dziczyzny sa glownie kangury, kroko
            > dyle i emu (te ostatnie hodowlane), poza Sydney ludzie poluja na zdziczale swin
            > ie i kozy, ale nie jadlam.

            nie, podlalam piwem :) ogolnie piwo lub wino , w ostatecznosci ocet powiiny wystarczyc na ten poziom " dzikosci"


            koze kiedys jadlam, strusia mysle, ze chetnie bym sprobowala
            krokodyla- hm,,, chyba nie
            >
            > > a w srode Lizbona, a potem Porto w weekend - chyba,ze sie cos nagl
            > e zmieni
            >
            > Zazdroszcze! Zycze pieknej pogody na zwiedzanie.


            dziekujemy :)
            wlasnie sie prognoza nam zmienia, ale wciaz cieplej, niz co ma byc w Zurychu

            wlasciciel airbnb napisal nam, ze jak chcemy posluchac fado to wystarczy, jak usiadziemy na wlasnym ( czyli lokalnym tam ) balkonie
    • luiza-w-ogrodzie Cieply wtorek pod znakiem bananow 22.09.20, 10:34
      Dzisiaj caly ranek spedzilam w objazdach, bylam u czterech osob zeby sie wymieniac roznosciami, przy okazji przejechalam sie przez piekne tereny ciagle jeszcze rolnicze u podnoza Gor Blekitnych, skad na horyzoncie widac panorame Sydney. Wrocilam do domu z galeziami rozmarynu (ususze liscie, bo uzywam je do chleba i do robienia mydla), czterdziestoma plastikowymi doniczkami (male na sadzonki i wieksze w rozmiarze pasujacym do sciennego ogrodu, ktory tu niedawno pokazywalam), tuzinem szklanych slojow po kawie Moccona (swietne do przechowywania fasoli, ryzu i suszonych ziol) oraz dwudziestoma torbami z bawelnianej surowki z lnu.

      Po przyjezdzie do domu wzielam sie za sprawy administracyjne, gdy uslyszalam jakies nosowe stekanie za oknem. No tak, mlody samiec rodzimego indyka wlazl do ogrodka krolikow a gdy go przeploszylam, polecial do kur, ktore podniosly larum. Nic dziwnego, mam cztery czarne kury, ktore mlody samiec moze uwazac za samice swojego gatunku i moze je pokaleczyc. Polecialam do kur, przegnalam natreta szczotka. Musze pilnowac ogrodu zeby mi sie tu nie zagniezdzil!

      Po tych emocjach zrobilam obchod ogrodu i okazalo sie ze kisc ponad stu bananow nie wytrzymala wlasnego ciezaru (pien bananowca byl podparty) i pekla wzdluz lodygi. Musialam obciac i wzielam do domu, moze dojrzeja, a jesli nie, to bede je stopniowo przerabiac. Na przyklad na bananowe empanadas verde, z nadzieniem z fetty i grzybow :)

      Jutro mam nadzieje bedzie spokojniejszy dzien, rano zawioze Remika do weta na sprawdzenie, wieczorem mam warsztat a pomiedzy jednym i drugim bede w ogrodzie rozrzucac kompost i sadzic, sadzic i sadzic.

      Wracam do kompa zeby troche przerobic slajdy na jutrzejszy warsztat, potem zakisze reszte brukwi i marchwi. Jutro 25 stopni a potem przez tydzien na szczescie bedzie chlodniej, 19-22 stopnie w dzien i jednocyfrowo w nocy. To lubie...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • roseanne Re: Cieply wtorek pod znakiem bananow 22.09.20, 11:23
        obfite zbiory :)
        moze te banany mozna potraktowac jak plantany? - bardzo lubie , ale przepisy glownie z netu, nie z glowy, nie robie wystaczajaco czesto

        ja rozmaryn susze w calych gleziach - listki dorzucam tu i owdzie , lodygi do potraw dlugo duszacych sie, albo jako patyki do szaszlykow


        kurcze, cos po ostatnich updatach komputerowych mi sie spieprzylo
        zadnych zdjec mi nie otwiera, rowniez przestalo pokazywac zdjecia i emoji na komunikatorach, ki bies?

        m zalatany starsznie, czasu brakkuje, jak to przed kazdym wyjazdem, wiec mu teraz glowy nie bede zawracac, obgladne na telefonie
        • jutka1 Cieply wtorek pod znakiem biurokracji 22.09.20, 11:37
          Od rana załatwiałam różne rzeczy "w mieście", strasznie mnie to zmęczyło. ZUS, drukarnia, poczta, etc. - kolejki, numerki, dokumenty. Brrr.

          Zeszłej nocy miałam do tego dziwne intensywne sny na granicy koszmarów, budziłam się, po czym zasypiałam i ten sam sen śnił sie dalej. Nie wiem, co mózg przerabiał, i czy przerobił, ale czuję się wymiąchana. Miałam moment chęci przełożenia wyprawy do miasta na jutro, ale zdałam sobie sprawę, że już nie mogę przekładać. I teraz jestem zadowolona, że mam to już za sobą.

          Reszta dnia - wolne, i dla siebie. Jippi.

          Miłego dnia :-)
          • maria421 Re: Cieply wtorek pod znakiem biurokracji 22.09.20, 13:09
            Jutka, tez mialam jakies koszmary, stan miedzy snem i jawa gdzie mam swiadomosc ze jestem w lozku, widze kontury sypialni, ale czuje, doslownie czuje ze materac sie unosi, podskakuje. Chce to przerwac i wielkim wysilkiem budze sie wydajac z siebie jakis dziwny odglos... Potem boje sie zasnac, ale zasypiam i znow widzac kontury sypialni widze ze w sypialni jest jakis zupelnie mi nieznany czlowiek, a ja jedyne co przeciw niemu mam to olowek w rece. Znow z ogromnym wysilkiem budze sie wydajac dziwny odglos.

            Okropne.

            Ale pogoda tez przepiekna, na szczescie :-)

        • luiza-w-ogrodzie Rozmaryn 23.09.20, 08:24
          roseanne napisała:

          > obfite zbiory :)
          > moze te banany mozna potraktowac jak plantany? - bardzo lubie , ale przepisy glownie z netu, nie z glowy, nie robie wystaczajaco czesto

          Rozpytalam sie wsrod swoich ludzi :) i mowia zeby gotowac je w skorkach i uzywac jak ziemniaki (moze zrobic gnocchi?), zrobic ciasto na zielone empanadas, dostalam tez przepis na curry, inna sugestia to ususzyc i zmielic na make. Jakos przerobie te 120 bananow :)

          > ja rozmaryn susze w calych gleziach - listki dorzucam tu i owdzie , lodygi do potraw dlugo duszacych sie, albo jako patyki do szaszlykow

          Tez susze cale galezie ale potem obskubuje listki, tluke w mozdzierzu na mniejsze kawalki i dodaje do chleba na zakwasie. Suche, sproszkowane liscie namaczam w oliwie przez kilka tygodni, potem odcedzam i robie rozmarynowe mydlo.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • kan_z_oz Re: Rozmaryn 23.09.20, 11:43
            Zielone banany smakuja jak ziemniaki. Taka kisc dochodzi do koloru zoltego warstwami. Zazwyczaj od gory. Takie sa nasze doswiadzczenia. Mozna w sumie sporo skonsumowac lub wymienic/rozdac zanim calosc sie zazolci.
            Zolte susze. 120 bananow nie jest az tak duzo do przerobienia. Ciasto z bananow juz z za bardzo dojrzalych (banana bread). Powodzenia.

            Czy truskawki masz Luizo tez w ziemi czy tylko w doniczkach. Ile produkuja te ze zdjecia?

            U nas szalenstwo. Jestem tak oblepiona praca, ze nie widac konca. B&B oszalal. Wlasciciele nigdy w ciagu ostatnich 10-ciu lat nie widzieli takiego tloku. Sa bardzo wyrozumiali gdy nie moge sie zjawic nagle. Inaczej nie daloby rady. Sa tez bardzo wyrozumiali wszyscy inni klienci, gdy potrzebuje naglego 'swieta lasu' (dzien wolny bez zadnej przyczyny).

            Pan maz ma wywiad o nowe stanowisko w obecnej firmie. Obecny kontrakt sie konczy znowu w grudniu. Aby nie zakonczyc z reka w nocniku, postanowil byc pro-aktywny...hlehle.
            Wyglada, ze obecna pozycja zostanie przerobiona na stale zatrudnienie ale nowa pozycja jest bardziej akademicka. Bylaby mozliwosc studiow jakos medycznych na koszt firmy, ktore sie marza Panu mezowi.
            Poza tym zrobil brazowy pasek w jakims stylu karate oprocz jakiegos stylu w ktorym juz ma podobny. Kovid go tylko powstrzymal przed czarnym oraz wszystkimi mozliwymi danami.

            Wies nam zdecydowanie sluzy. Zdecydowanie Panu mezowi.
            • jutka1 Re: Rozmaryn 23.09.20, 23:05
              kan_z_oz napisała:

              > Wyglada, ze obecna pozycja zostanie przerobiona na stale zatrudnienie ale nowa
              > pozycja jest bardziej akademicka. Bylaby mozliwosc studiow jakos medycznych na
              > koszt firmy, ktore sie marza Panu mezowi.
              ********
              No i trzymam kciuki.

              > Wies nam zdecydowanie sluzy. Zdecydowanie Panu mezowi.
              **********

              Mnie też chyba zaczyna służyć.

              Chociaż ten potencjalny klient, co mnie prosił o "robótkę" , po moim mailowym podaniu stawki - zamilkł. Hmmm. Pracowałam dla nich wcześniej, stawka w bazie danych, więc kifijute?

              Jeśli nie to nie, facet skreślony. :-)
              Nie jest tak, że to tylko firma "skreśla" zbyt drogiego zleceniobiorcę. Zleceniobiorca też może "skreślić" firmę jako np. "zawraczacza głowy". :-)
              Cen nie zmienię, i tyle. :-)
                • kan_z_oz Czwartek 24.09.20, 12:13
                  Paw jest juz regularnym czlonkiem naszej ptasiej stolowki. Bylam w trakcie sypania nasion na ziemie oraz do karmnika gdy sie zjawil. Pan maz pognal po komorke aby pstryknac. Udalo mu sie tylko tyl.
                  Obejrzalam caly spektakl z przodu.
                  Jest tak piekny, ze az trudno sobie wyobrazic. Wszystkie oczka na ogonie sa ulozone w bardzo misternie wykonana kompozycje.
                  Tyl jest tez ciekawy i wydaje sie caly ten ogon trzymac przy pomocy skrzydel oraz pior.

                  Paw jest tez bardzo ciekawym pod wzgledem lotu. Widzialam go pare dni temu na gornych galeziach 30 metrowego eukliptusa.
                  Zdecydowanie kazdy powinien takiego pawic miec pod reka.

                  Mam nadzieje, ze nic go nie zezre bo trzymamy wszytko krotko i bardzo przerzedzone. Mam tez nadzieje, ze jest juz tak dlugo na wolnosci, ze nauczyl sie podstw jak przetrwac stada dzikich psow i kotow.
    • luiza-w-ogrodzie Dziwny czwartek 24.09.20, 14:20
      Sama nie wiem, czy był to dzień dobry, czy zły? Dużym minusem jest rozpoczęcie halasliwej demolki domu sąsiadów. Na razie przyjechała ekipa usuwająca azbest, ale zaczęli od rozwalania drewnianej podłogi tylnego tarasu. Widzę, że przywieźli całą przyczepę specjalnej folii do owinięcia płyt azbestowych. Kilku chłopów, trochę głośnych bo arabski jest glosniejszy od angielskiego ale da się wytrzymać. Cała akcja odbywa się kilka metrów od okien mojego domowego biura...

      Na plusie jest to że jutro wyślę do nich Buszmena żeby ich przekonał do złożenia słupków i zadaszenia tarasu po mojej stronie płotu - materiały przydałyby się do rozbudowy drewutni. Oczywiście jeśli to oni będą rozwalać taras, bo możliwe że od tego będą prości robociarze a nie subtelni specjaliści od azbestu...

      Minusem jest to że wpadł Buszmen. Wczoraj był pogrzeb właściciela domu w którym mieszka więc ma stany depresyjne. Na szczęście jutro pojedzie do siebie.

      Plusem dodatnim jest robienie warsztatów online, być może moi klienci będą kontynuowali zamawianie warsztatów przez lato, bo ludzie nie będą tak gremialnie wyjeżdżali na wakacje. Wymyślę jakiś program letni.

      Skoro mowa o lecie, to przypominam, że dokladnie za trzy miesiące będą Święta! Czas zrobić mydła i małe słoiczki luksusowych dżemów na lokalne prezenty oraz wysłać paczkę do Mamy.

      Dzisiaj miałam dzień biurowy, oprócz tego oskubałam płatki z setki kwiatów bagietka i rozłożyłam je do suszenia oraz zakisilam rzepę ładnie pociętą na "spiralizatorze"

      Idę spać, zobaczę jaki jutro będzie dzień...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • roseanne Re: Dziwny czwartek 24.09.20, 19:05
        Nagietki do picia, czy do kosmetykow?


        Lisbona, ciekawa, wielce wzgorzasta i wykamieniowana, wiec chodzenie nie zawsze wygodne, ale warto
        Jedzenie fantastyczne
        Pogoda, hm, kaprysna, duzo chmur i przelotnych deszczykow. Zdaza sie, ze co jakis czas wyskoczy slonce i przygrzeje, mocno.

        Jutro Cintra
        • kan_z_oz Re: Dziwny czwartek 25.09.20, 11:14
          Dwa dni z firma ktora odlaczyla prad dzisiaj i wczoraj. Maly wplyw na chlupe, ktora ma baterie oraz panele.

          Ekipa sie zorientowala dzisiaj przy lunchu podziwiajac widoki z naszego zadaszonego parkingu dla samochodow.
          Nie mam komentarzy bo dla nas normalka.

          Jestem tak obwalona praca oraz cala okolica turystami , ze ledwie zipime oraz "chyba" jestesmy zadowoleni z nadmiaru pracy. Tak tutaj ten kovid wyglada. Jestem zajebana do konca roku. (moj stan nie ma kovida).
    • jutka1 Piątek, deszcze 25.09.20, 20:57
      Zaczęło padać rano, ma tak się ciągnąć do poniedziałku. Poniżej 20 C.

      Dzień dość powolny, choć domowo-pracowity, jutro kontynuacja - choć mniej będę mieć do zrobienia. Ugotuję gulasz po węgiersku, i trochę posprzatam, i tyle. Reszta soboty - na przyjemności (nie to, że gotowanie nie jest przyjemności, ale wiecie, co mam na mysli :-D).

      Miłego weekendu :-)
      • roseanne Re: Piątek, deszcze 25.09.20, 22:40
        Jakies pol godziny temu dowiedzialam sie, ze Szwajc ma wprowadzac kwarantanne na Portugalie, od poniedzialku. Znaczy to, ze albo kasujemy Porto, albo dolkujemy od wtorku i wszystkie ustalone terminy odwiedzin i wylotu biora w leb. M wlasnie wisi na telefonie
        • jutka1 Re: Piątek, deszcze 25.09.20, 23:55
          roseanne napisała:

          > Jakies pol godziny temu dowiedzialam sie, ze Szwajc ma wprowadzac kwarantanne n
          > a Portugalie, od poniedzialku. Znaczy to, ze albo kasujemy Porto, albo dolkujem
          > y od wtorku i wszystkie ustalone terminy odwiedzin i wylotu biora w leb. M wla
          > snie wisi na telefonie
          ***********

          :-(((((((((((((
          • jutka1 Re: Piątek, deszcze 26.09.20, 01:10
            roseanne napisała:

            > Porto odwolane, lot powrotny do Zurigo niedziela w poludnie. Zdazymy przed
            > kwarantanna, ale zal...
            **********

            Żal, i współczuję, ale raczej najprostsze dla wszystkich wyjście?
            Trzymajcie się. A jutro objedzcie się na zapas ośniorniczkami, bacalao, i czym tam jeszcze! :-)
            I obkupcie się, do zawiezienia dalej. :-)
            • kan_z_oz Re: Piątek, deszcze 26.09.20, 02:29
              Tez odlozylismy wszystkie plany wakacyjne na pozniej. Jest to chyba bardziej stresujace aby sprawdzac czy sie wyjazd odbedzie niz siedzenie w domu. Swietujemy dziaisj 33 rocznice. Mamy owoce morza, piekna pogode. Cos ugotujemy i bedziemy sobie patrzyli w oczy.haha

              Planowana restauracja sie nie odbedzie, bo wszedzie sa okropne tlumy. Ogolnie z kovidem czy bez, tych tlumow nie znosze. Mecza mnie niesamowicie i okropnie mnie denerwuje gdy ktos wisi tuz obok. Mam od lat strefe 1-2metry dystansu i czuje sie naruszona osobiscie ktos mi w nia wchodzi.

              Milego lykendu zycze.
                  • kan_z_oz Re: Piątek, deszcze 27.09.20, 03:09
                    Poranna prasowka. Z najlepszych szkol sydnejskich lista wyzwan dla konczacych klase 12-ta. Oplaty za rok 12-ty to cos ponad 30tysAUD/rok, mocno dofinansowywane przez podatnika, wszystko o wybitnych wartosciach, glownie chrzescijanskich;
                    Dla dzieczat;
                    - seks w publicznej tolecie,
                    - przebiegniecie nago prze glowna autostrade,
                    -zjedzenie kogos wymiocin,
                    -chlopak jednej wybranki obmacujacy z opaska na oczach stado szukajac rozpoznajac ukochana po piersiach.

                    Dla chlopcow;
                    - oplucie bezdomnego,
                    -zrobienie numeru dwa w srodkach transportu publicznego,
                    -upicie sie do nieprzytomnosci
                    -bycie aresztowanym

                    Wiadomo - mlodziez - i rodzce majacy zbyt malo czasu oraz zbyt duzo pieniedzy.
                    Oburzajace? Wystapienie mamus w obronie pociech oraz organizowango 'fun day'.

                    Ten kraj mial kiedys swietny system edukacji panstwowej, ktory przez lata zostal ograbiony z funduszy, pozbawiony doskonalych nauczycieli, ktorzy w momencie gdy powstal mieli pensje rowne politykom.
                    Zostal zastapiony przez operujace jak korporacje instytucje, gdzie pod wszystkimi pozorami wielkosci i swietnosci wychodzi szydlo z worka. Swietne zajecia dla 16-to latkow.

                    Nie do wiary jak w troche mniej niz 30 lat ten kraj sie zmienil ale tlumaczy to doskonale obecna pogarde rzadu do wiekszosci populacji Australii.(oprocz nabrzezy zatoki sydnejskiej)
            • roseanne Re: Piątek, deszcze 27.09.20, 18:25
              zjedlismy osmiorniczki, bacalao, kolezanka polwcil nam winoteke w adwedukcie - gdzie poza nami byla tylko jedna para gosci - tak, ze mielismy zupelnie kameralnie

              zakupilam sobie korki z kafelkami w srodku - dostalam kilka lat temu i bardzo poreczne, wiec bede mmiec wiecej

              tudzziez klapki typu birkenstock - gora z korka tez :) moze nie supersexy, ale wygodne i pamiatkowe tez


              a teraz juz od godziny w bazie zurychowej, znacznie chlodniej,
              kieliczek porto na pocieszenie, choc do wczorajszych sie nie umywa


              samolot dzisiejszy byl znacznie wiekszy, niz ten srodowy, ale pelniusienki - dawno tak pelnego samolotu nie widzialam!!! - wszyscy uciekali przed kwarantnna...
              • kan_z_oz Re: Piątek, deszcze 28.09.20, 00:39
                Dbaj Rose o siebie. Moja rodzina ma po kovidzie klopoty. Wrocili do pracy ale nie do zdrowia. Robia sobie dziaisja rentgenta. Nie moga oddychac i bardzo szybko sie mecza. Brat z bratowa, przed 60.

                Siostra bratowej pod Krakowem - uszkodzone serce. Bardzo nie mile wiadomosci otrzymane wczoraj poznym wieczorem. Nie moglam az spac bez koszmarow.
              • jutka1 Podsumowanie mojego weekendu 28.09.20, 00:51
                Rose, cieszę się, że dotarliście cało i w jednym kawałku. :-)

                Podsumowanie mojego weekendu.
                Wczoraj zaliczyłam największą porażkę kulinarna od lat wielu. Gulasz wieprzowy. Trohę mi się znudził wiecznie z sosem grzybowym, wlazłam w internety, znalazłam coś, co z opisu składników zabrzmiało interesująco. Zrobiłam, i wyszło coś tak strasznego, że wyrzuciłam. Masakra. Strzeżcie sie przepisów z blogów!

                Dzisiaj buszowanie w zamrażarce, chili con carne - ostatnia zamrożona porcja, i znalazłam rosół z kawałkami kurczaka. Następne kilka dni się wyżywię.

                Coś mi się nie chce ostatnio gotować, ani przetwarzać. Chyba zmęczenie materiału.

                Poza tym w wekend obejrzałam kilka niezłych francuskich filmów na Netflixie, poczytałam, i chyba trochę odpoczęłam. Tyle, że ciągle sny mam czkawką o korpo, i budzę się w nocy. Jasny gwint, niech już mózg to przepracuje, bo zaczyna to być irytujące. :-/

                Jutro bardzo mała robótka dla korpo, reszta dnia wolna. :-)

                Miłego poniedziałku, bez względu na wzgląd. :-)
                • xurek Re: Podsumowanie mojego weekendu 28.09.20, 11:59
                  wrocilam wczoraj pozna noca. wrazen moc, jestem przeladowana i powaznie zmeczona.

                  Jedyne co dopisalo w czasie tej podrozy na calej linii to pogoda. Bylo to przepiekny wrzesien, Baltyk tak spokojny i cieply jak jeszcze nigdy w ciagu mojego dlugiego z nim doswiadczenia, cieplo, cisza i zielen mojej nadmorskiej wioseczki legendarne, przedwczorajsze popoludnie w pieknym rozslonecznionym i nieprzepelnionym Gdansku cudowne.

                  Spotkalam niewidziana od 15 lat klasowa kolezanke, ktora mieszka teraz w Gdyni, bardzo przyjemne ukoronowanie nadmorskiego pobytu.

                  Pozatym wyjasnilo mi sie w glowie kilka spraw:
                  Jestem przywiazana do mojego nadmorskiego kawalka ziemi, ktory jest coraz piekniejszy i Baltyk to zdecydowanie moje ulubione morze.
                  Jestem dumna z naszych osiagniec, uwazam nasz osrodek za piekny i czuje coraz silniejsza z nim wiez.
                  Czuje sie przytulnie, gdy otacza mnie polski jezyk i swojsko, kiedy np. ludzie w kolejce zagaduja mnie w ten "swojsko-polski" sposob.

                  aaaale:

                  Absolutnie nie chce powrocic do Polski na stale w sposob inny, niz bycie emerytka z emerytura i kasa chorych z innego kraju oraz mozliwoscia powrotu do owego w kazdej chwili i bez zwloki.

                  Ilosc chamstwa, bezprawia, zlosliwosci, nieuczciwosci, cwaniactwa, glupoty i zawisci osiagnela w Polsce nieznane mi dotad wyzyny przeskakujac i to wielokrotnie wszystkie znane mi osobiscie kraje. Muszenie robic w tym kraju czegokolwiek, poczawszy od zakupow poprzez administracje po zdatrudnienie kogokolwiek do jakiejkolwiek pracy jest tak meczace i deprymujace, ze na dlusza mete nie bylabym temu w stanie podoalc.

                  Mam nowa mamagerke i nowa nadzieje. Ostatnia. Jezeli ta sie nie sprawdzi, to zaczne na spokojnie przygotowywac strategie sprzedazy osrodka, bo na dalsze eksperymenty z "polska zaloga" nie mam ani sily, ani wiary. Wole jednorazowy bol serca z powodu sprzedazy, niz wieczne uzeranie sie z Polska mentalnoscia.

                  Strasznie mi smutno i przykro tak myslec o kraju mojego dziecintwa i mlodosci.....
                  • jutka1 Re: Podsumowanie mojego weekendu 28.09.20, 23:38
                    xurek napisała:

                    > aaaale:
                    >
                    > Absolutnie nie chce powrocic do Polski na stale w sposob inny, niz bycie emeryt
                    > ka z emerytura i kasa chorych z innego kraju oraz mozliwoscia powrotu do owego
                    > w kazdej chwili i bez zwloki.
                    >
                    > Ilosc chamstwa, bezprawia, zlosliwosci, nieuczciwosci, cwaniactwa, glupoty i za
                    > wisci osiagnela w Polsce nieznane mi dotad wyzyny przeskakujac i to wielokrotni
                    > e wszystkie znane mi osobiscie kraje. Muszenie robic w tym kraju czegokolwiek,
                    > poczawszy od zakupow poprzez administracje po zdatrudnienie kogokolwiek do jak
                    > iejkolwiek pracy jest tak meczace i deprymujace, ze na dlusza mete nie bylabym
                    > temu w stanie podoalc.
                    ***********
                    No niestety, Xurku, jest dokładnie tak, jak piszesz.
                    Ja sama, analizując, do TAKIEJ Polski jak teraz nie byłabym wróciła. I szczerze napiszę, że żałuję. Toksycznie, nienawistnie, zawistnie, donosicielsko, hipokryzyjnie, ksenfobicznie, wewłasnypępeksiegapiąco. Co kogo obchodzi, że jakiś aktor (niby przedstawiany jako "gwiazda Hollywood", a u mnie ma kategorię - cytując Stokrotną - "hudefaka") ma "polskie pochodzenie" i "się wypowiedział o Polsce"?

                    Czytam ostatnio sporo o historii Polski, i stwierdzam, że NICZEGO się nikt nie nauczył. Ciągle to samo. A szaty dra, że rozbiory. Polskie warcholstwo nam na te rozbiory zapracowało, i chciwość, i zawiść, i ochrona jedynie własnych partykularnych interesów.


                    > Strasznie mi smutno i przykro tak myslec o kraju mojego dziecintwa i mlodosci.....
                    *************
                    Ditto. Tylko, że ja tu muszę być. Złe wybory odbijają mi się czkawką.
                    No nic. Jakoś dam radę. :-/
              • roseanne Re: Piątek, deszcze 29.09.20, 11:15
                zuje ja sobie na sniadanie kanapeczke z lososiem, popijam kawai slucham wiadomosci
                a tu , jak nie rypnie kolejna koza z mojego ogrodka
                Montreal idzie pod kolejny lockdown, z miastem quebec i jednym z regionow

                szkoly otwarte, czesc biznesow w tym fryzjerzy otwarte
                jedzenie tylko na wynos
                zero odwiedzin domowych, chyba, ze opiekun do osoby samotnej - przez pazdziernik..

                a poza tym pada deszcz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka