Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 472

20.08.21, 10:38
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 TGIF... 20.08.21, 10:49
      Niepojęte, kiedy ten tydzień zleciał. Ciach trach i fruuu.

      Pogoda na świecie: pochmurno, maksymalnie 22 C.

      Wieczorem (właściwie po południu) jadę do siostry na imprezę - ognisko, biesiada itepe. Pierwszy raz od 1.5 roku będę w grupie większej niż 5-6 osób...
      Hummus już zrobiłam, chłodzi się w lodówce. Wino zamówiłam, pan ze sklepiku przywiezie za godzinę-dwie.
      Czyli jestem gotowa. :-)

      Od dzisiaj odpoczynek. Do poniedziałku. Potem znowu mordor.

      No nic. Cieszyć się tym, co jest teraz, nie myśleć o poniedziałku. :-)

      Miłego piąteczku! :-)
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 472 20.08.21, 16:56
      kurde, przerasta mnie to
      tyle planow, rozmow, uzgodnien
      i dupa.... nagle sie okazuje ,ze albo cos niezgodne z kodem, albo czesci nie pasuja ,alo jeszcze cos

      mozliwe, ze wynikiem nie bedzie moja juz nawet nie wymarzona lazienka, bo na to nie ma ani kasy, ani materialow
      ale przynajmniej przywoicie jednolita w typie mebli, detali metalowych, stylu kranow - mozliwe, ze skonczy sie ,ze bedzie cokolwiek , co sie da zamontowac...
      mimo naprawde grubej kasy umoczonej w ten projekt

      nie powiem, ekipa naprawde pracuje ciezko i probuja znalezc najlepsze rozwiazanie, szef nadal sie nie pokazal

      mam zalamanie nerwowe i jedynie tu sie moge wyzalic

      ogloszenie co dalej z alienem we wtorek

      najchetniej bym sie zwinela w klebek pod jakims biurkiem i udawala, ze mnie nie ma
      • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 472 21.08.21, 21:41
        wspolczuje i rozumiem, jak sie czujesz. dobrze, ze przynajmniej ekipa budujaca poczuwa sie do odpowiedzialnosci, w sumie to jest najwazniejsze, bo jezeli Ci olewaja, to mimo najlepszych materialow nic ne posuwa sie do przodu. sproboj sobie jakos wyjasnic, ze lazienka to nic w porownaniu z Twoim zdrowiem i psychicznym samopoczuciem. nawet jezeli tym razem nie wyjdzie idealnie, to zawsze mozna w przyszlosci malym kroczkami powymieniac pewne elementy i doprowadzic calosc od pozadanego stanu. Ja naprzyklad po 8 latach wymienilam wreszcie tani brzydki klop na taki, ktory mi sie podoba. od razu calosc lazienki wyglada lepiej.
        • luiza-w-ogrodzie Nieidealna lazienke mozna pozniej poprawic 23.08.21, 11:13
          xurek napisała:

          > sproboj sobie jakos wyjasnic, ze lazienka to nic w porownaniu z Twoim zdrowiem i psychicznym samopoczuciem. nawet jezeli tym razem nie wyjdzie idealnie, to zawsze mozna w przyszlosci malym kroczkami powymieniac pewne elementy i doprowadzic calosc od pozadanego stanu.

          Xurek dobrze mowi, remont zdrowia niewarty.
          Gdy kilkalat temy remontowalam lazienke, mialam fajne plany i nawet udalo mi sie kupic wszystkie czesci, ale ze remont sie opoznial a ja wtedy wyjechalam do Polski, to Buszmen nie dopilnowal, ekipa spieprzyla odplyw (mam po kazdym prysznicu kaluze na srodku lazienki) oraz zalozyli szklany ekran niewlasciwego rozmiaru - mial byc na 2 metry wysoki, zeby nie chlapnac na kinkiet oraz 60 cm szerokosci, zeby byl wygodny dostep do wanny a zalozyli 180 x 80 cm.... Ale to wszystko jest do zrobienia, czekam tylko az sie przewali pandemia, bo nikogo nie moge zamowic.

          Trzymaj sie Rose

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Słoneczna sobota 21.08.21, 09:06
      Ma być dzisiaj 27 C. Taras i czytanie.

      Wczorajsza impreza - wspaniała. Wyjechałam z domu koło 16:00, wróciłam przed pierwszą. Towarzystwo dotąd nieznane - bardzo fajne. Towarzystwo znane - nie widziane kilka lat. Miłe rozmowy, pyszne jedzenia, do tego ognisko, muzyka, śmiech. Dobrze mi to zrobiło.
      Oczywiście jestem niedospana, bo zaliczyłam tylko 4.5 godziny snu. Ale nic to, może sjestę utnę.

      Rose, straszliwie mi przykro z powodu Twoich perypetii z remontem! Niewiarygodne. :-( Trzymaj się!

      Miłej soboty! :-)
      • xurek Re: Słoneczna sobota 21.08.21, 21:55
        sloneczna i owszem, ale tak intensywna i meczaca, ze jestem padnieta. ale w sumie bardzo zadowolona. jak dotad prace posuwaja sie w zaplanowanym tempie, mimo ciagaly zmian w planach i czestych wypadach do sklepow budowlanych, bo czegos brakuje. jestem bardzo zaangazowana w ten remont i musialam wziac 3 dodatkowe dni urlopu, inaczej nie daloby rady. Wydatki jak dotad przekroczyly zaplanowany budzet o 10%, co miesci sie moim zdaniem w bardzo rozsadnych ramach.

        dzisiaj ekipa budowlana z PL zakonczyla remonkt kotlowni, pomieszczenie jest nie do poznania, wreszcie mam kacik pralniczy, ktory jest funkcjonalny, estetyczny i czysty. poza tym wykonali mnostwo malych prac remontowych w roznych katach domu, ktore bardzo poprawily jego wyglad.

        dzisiaj bylo rowniez generalne sprzatanie kompletnie zakurzonego domu, w ktorym dusilam sie ja i Mlody. On jakos dawal rade, ja musialam codzienne uzywac antyastmatycznego inhalatora. Przyszla sprzataczka z hotelu, ja, S Starszy i S Mlodzszy pracowalismy w pocie czola 5 godzin, by pozbyc sie sladow remontu. Dom jest blyszczacy i bardzo ladny. zakonczylismy o 19-tej, potem zrobilsiym wspolna ciepla kolacje, wysaczyli dwa drinki, Budowlancy poszli spac, S. Starszy do pracy na nocna zmiane, S. Mlody do kumpla na impreze a ja, czekajac na ostatnich hotelowych gosci, chodze po domu i ciesze sie kazdym katem.

        Jutro zapodam sobie pierwszy dzien zupelnie wolny, bez jakichkolwiek zajec. Pojade z Bodowlancami na masaze do term, potem do malowniczej restauracji w Jurajskiej dziurze i na kawe na nasz zamek. Wieczorem bede dalej delektowac sie mieszkaniem.

        A w poniedzialek rozpoczecie ostatniego etapu: Budoowlancy PL przebuduja garderobe S. Starszego robiac miejsce na moja szafke na 70 par butow oraz dokoncza pergole nad hotelowym tarasem a ekipa Szwajcarska zamontuje ogrzewanie i pompe cieplna do grzania wody. Jestem dobrej mysli. Jezeli stanie jutro sil, to wkleje zdjecia.
        • kan_z_oz Re: Słoneczna sobota 22.08.21, 11:27
          Tez jestem na etapie przebudowy. Odnawiamy pare pomieszczen. Przyroda wokol jest niesamowita. Siedzac na tarasie patrzac na ocean, gdzie widac ocean, parki narodowe, czesc zaludnionych dzielnic wokol Brisbane. Szczypiemy sie kazdego ranka. Jestesmy najbardziej uprzywilejmowanymi ludzmi na tej planecie.

          Widze spora odpowiedzialnosc. Ta tez biore na klate. Nie bedzie siedzenia. Swiat sie musi zmienic.
        • roseanne Re: Słoneczna sobota 22.08.21, 18:15
          no i super, ze twoj remont z gorki

          piekielko trwa, 34C plus wilogotnosc i tak do soboty

          AC buczy na gorze, wiatrak w lazience suszacy beton buczy na dole

          sama radosc

          70 par butow? :) kurcze, chyba nie mam tyle
          czekam na zdjecia
          • xurek Re: Słoneczna sobota 22.08.21, 20:37
            dzisiaj sie okazalo, ze pralka nie wywazona, pierze, ale halasuje, wiec jutro beda musieli poprawic. poza tym byl fajny dzien, bylismy w termie na masarzach, w zamku na kawie z ciastem a potem panowie Budowlancy zaprosili mnie na bigos.

            Zgodnie z planem nie zrobilam dzisiaj nic oprocz tego testujacego prania i za chwile pojde spac.

            Nie wiem, czy mam jeszcze 70 par butow, bo wiele porozdawalam. Mam nadzieje, ze nie, bo w koncu te nowe, ktore zostana z cala pewnoscia kiedys zakupione tez sie musza gdzies zmiescic :)

            Pogoda sie popsula, bardzo dzisiaj wialo i lalo i powaznie sie ochlodzilo, ale mysle, ze lepsze to niz Twoj ukrop. Wspolczuje i trzymam kciucki za powodzenie.
            • xurek zdjecia 22.08.21, 21:49
              nowej ubikacji, nowej polki w kuchni oraz tej czesci kotlowni, ktora zostala juz zakonczona w stanie przed / w czasie i po.
              • roseanne Re: zdjecia 22.08.21, 23:35
                kibelek podwieszany widze - spotkalam w kilku miejscach w Europie ale u mnie jeszcze malo popularne,
                poleczki ladne
                pralnia praktyczna

                gratulacje
              • jutka1 Re: zdjecia 22.08.21, 23:41
                Też gratulacje!
                Luksfery wielbię i sama mam ściany prysznica na parterze z luksferów, i górną część ściany między łazienką i kuchnią.
                Dałaś mi inpirację co do górnej łazienki z wanną, gdzie "ścianka prysznicowa" ruchoma się sfrąknęła kilka lat temu. Hmmm...
                • xurek Re: zdjecia 23.08.21, 09:09
                  mnie klopy podwieszane bardzo sie podobala i latwiej zadbac o czystosc, ale sa znacznie drozsze od stojacych na ziemi, szczegolnie jezeli sa zintegrowane z tego typu spluczka jak na zdjeciu. przy remoncie generalnym nie bylo nas stac, a teraz kupujac materialy do remontu natknelam sie na przecene, wiec "zaszalalam" i wymienilam stojacy z taka spluczka jak za PRLu :) na ten. Moje oko cieszy.

                  Jutka, ciesze sie, ze Cie zainspirowalam, jest to jakby oddanie inspiracji, bo do luksferowych scian zainspirowal mnie wlasnie Twoj prysznic :). Rozwiazanie jest idealne, latwiej utrzymac w czystosci niz np. szybe, wyglada pieknie i dodaje pomieszczeniu lekkosci.

                  Tutaj od rana praca wre: Budowlancy PL urzeduja na tarasie i w hotelu a Monterzy CH laza po domu i montuja pompe cieplna i kociol. W salonie wariuje i miauczy kot a ja w biurze obleganym przez halasy z wszystkich stron usiluje sie skupic i pracowac :).
    • xurek poniedzialek 23.08.21, 10:50
      i wszystko sie knoci na potege. Szwajcarska firma przywiozla zla pompe cieplna. To ustrojstwo jest tak wielkie, ze ledwo przechodzi przez otwory drzwiowe: trzeba bylo zdemontowac wszystkie drzwi i czesc kuchennych szafek, by mogli popme wyniesc. teraz kuchnia nie do uzytku, az przywioza nowa. i prace stoja. jestem na nich tak wk...na, ze nie da sie opisac.

      nawtykalam im od braku profesjonalnosci i kompletnej bezmyslnosci, filmowalam kazdy krok demontazu mojego domu i powiedzialam kategorycznie, ze o 17:30 mam zamiar w poskladanej kuchni gotowac. chyba sie mnie teraz boja, bo co przechodza kolo mojego biura to przepraszaja za bezmyslnosc i strate czasu, tlumaczac sie rownoczesnie stresem, bo odzial sprzedazy naprzyjmowal zbyt duzo zlecen a oni nie sa przyzwyczajeni do takiego akordu :)

      zobaczymy jak pojdzie dalej, ale ja juz prowizorycznie zapowiedzialam, ze nie zjawie sie w tym tygodniu w biurze, bo nie mam zamiaru zostawic tej ekipy pod nazdorem kogokolwiek innego niz ja :)
      • luiza-w-ogrodzie Re: poniedzialek 23.08.21, 11:20
        xurek napisała:

        > i wszystko sie knoci na potege.
        [...]
        > zobaczymy jak pojdzie dalej, ale ja juz prowizorycznie zapowiedzialam, ze nie zjawie sie w tym tygodniu w biurze, bo nie mam zamiaru zostawic tej ekipy pod nazdorem kogokolwiek innego niz ja :)

        Kurcze, dobrze zarlo, ale zdechlo... No nic najwazniejsze ze czuja panskie oko na sobie :) Dobrze robisz, ze pilnujesz, masz szanse ze zrobia co chcesz. Ja zdalam koncowke robot lazienkowych Buszmenowi przed wyjazdem do Polski (zalozenie odplywu i szklany ekran miedzy wanna a umywalka) i oczywiscie nie dopilnowal, wiec spieprzyli i do tego nie domalowali sufitu.

        Luiza-w-Ogrodzie

        Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Szał pracy w poniedziałek 23.08.21, 12:09
      Mialam rozne roznosci do zrobienia w zeszlym tygodniu, w tym dwa warsztaty w sobote, ktore bardzo dobrze poszly, ale zanim wyslalam informacje, rachunki i liste osob, ktore pojawily sie na Zoomie, zrobila sie czwarta po poludniu, czyli caly piekny, sloneczny dzien w plecy. Wczoraj corka wpadla na niedzielny obiad, mialam sie wiec do kogo poprzytulac :) Zajrzy do mnie znowu w sobote.

      Po dwoch miesiacach suchej, wietrznej pogody pojawila sie prognoza burz dzis wieczorem i ulewnych deszczy jutro. W porownaniu z dzisiejszym cieplym dniem jutro ma byc 14 stopni mniej, brr. Dostalam wiec "wsciku dupy" (cytujac jedno z powiedzonek s.p. tesciowej) i o 11tej poszlam w ogrod na szesc godzin.

      Wypelnilam 7 specjalnych workow do ziemniakow i duzy plastikowy kontener ziemia i kompostem, po czym posadzilam w nie 28 ziemniakow (Kipflery i White Star). Zebralam ostatnie piec kilo cytryn i dziesiec dyn (kazda miedzy 1.5 i 3 kg). Przesypalam wpol zrobiony kompost z dwoch kontenerow do trzeciego, po czym wypelnilam jeden z tych oproznionych opadlymi liscmi i zawartoscia kroliczych tacek toaletowych. Posprzatalam kurze podworko - 6 taczek mielonego drewna z kurzyna zostalo rozlozonych pod cytryna i figa. Wtaszczylam kilka taczek mielonego drewna od ulicy az do kurnika na koncu ogrodu i wysypalam na kurze podworko.

      Zerkajac na FB zobaczylam przepis na marynowane platki magnolii, zapytalam sie sasiadki czy moge zerwac 20 kwiatow, zgodzila sie, zerwalam kwiaty i zaraz zrobilam trzy sloiczki slodko-kwasnej marynaty (kwiaty magnolii szybko brazowieja, wiec trzeba je zaraz przerabiac).

      Po tym wszystkim ledwie stalam na nogach, jestem bardzo slaba po tygodniu spedzonym w lozku i drugim kustykajac powolutku po domu, bez zadnych spacerów czy jogi :(

      Przed chwila wzielam prysznic a ze bylam glodna jak wilk zrobilam sobie zupe miso z rosolu, sfermentowanej pasty miso (otrzymanej w barterze ze trzy miesiace temu), tofu i posiekanej zieleniny od czosnku. Suszy mnie po pracy w kurzu i suchym wietrze, wypiłam dwie herbaty i zjadłam dwie pomarańcze i ciągle mi sie chce pic... Rozlozylam sie na sofie i pisze do Was, wlasciwie juz jestem gotowa do spania a jest dopiero kwadrans po osmej...

      Nic to, jutro odpoczne, bedzie lalo a ja w domu tez mam co robic. Przynioslam sobie mieszanke do wysiewu i kilkanascie korytek, bede siala warzywa i kwiaty. Wieczorem mam prelekcję w zastępstwie, w ciagu dnia skończe prezentację.

      Zycze Wam milego tygodnia, zeby wszystko bylo lekkie, latwe i przyjemne, szczegolnie dziś, bo jaki poniedziałek, taki caly tydzien!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Szał pracy w poniedziałek 23.08.21, 14:03
        przywiezli wlasciwy boiler oraz kociol. oczywiscie tak, jak pan co nam to sprzedawal obiecal nie da sie ustawic. ale nowe ustawienie jest do przyjecia. wszystko wniesli, lekko zadrapali framuge drzwi, ale Budowlancy PL przemaluja. meble kuchenne doprowadzily do stanu pierwotnego i teraz walcza z zainstalowaniem i tak bedzie do piatku.

        ciekawa jestem co z tej magnolii wyjdzie, daj znac, jak bedziesz konsumowac. a co zrobisz z tylu dyni? czy ta kura jest przywiazana za lape czy tylko tak wyglada?
        • luiza-w-ogrodzie Re: Szał pracy w poniedziałek 23.08.21, 14:20
          No to ekstra Xurku, że prace remontowe wróciły na właściwe tory. Oby do przodu!

          Magnolie w occie (zrobiłam w occie kokosowym i z cukrem kokosowym) podobno smakują jak imbir. Sąsiadka akurat ma te właściwą odmianę magnolii (m.soulangeana), z dużymi, mięsistymi kwiatami, więc mam nadzieję, że wyjdzie jak w przepisie. Zaraportuję za jakieś 3 tygodnie.

          Kura nie jest uwiązana za łapę! To jest sucha gałązka wyglądającą jak sznurek. A kura siedzi na krawędzi kurzego smietniczka, do którego wrzucam wypieloną zieleninę. Wstawiłam jej zdjęcie, bo mam dwie stare, szescioletnie kury rasy Australorp, czyli zupełnie czarne - czarne pióra z zielonkawym połyskiem, czarnoszare nogi, czarne oczy, ale ta kura zaczęła tej wiosny "siwieć". Od kilku miesięcy bieleją jej pióra, ludzie z grupy drobiu domowego mówią że może to być utrata pigmentu na starość albo vitiligo. Pierwszy raz coś takiego widzę!

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • roseanne Re: Szał pracy w poniedziałek 23.08.21, 14:39
            ha , siwiejaca kura, czego to sie czlek nie naczyta!!

            Luiza, jak zwykle , majac odpoczywac wykonuje w dzien limit prac dla grupki na tydzien

            Xurek, trzymam kciuki za te nasze remonty

            U mnie juz mlot pneumatyczny boruje podloge, drugi pracownik sie spoznia , a szefa nadal nie ma..

            Pod oknam ogladalam rozladowanie mega kopary - pewnie bede rozkopywac ulice pod cos z kanalizacja w najblizszym sasiedztwie
            w parku obok kroja cegly i kamienie - lada dzien rok szkolny sie zaczyna, a miasto obiecalo udostepnic skwer na teren dla lokalnego zlobka/ przedszkola
            tyccch w oolicy wykwitlo przez ostatnich kilka lat sporo - terenow parkowych, by te dzieci mogly byc na swiezym powietrzu nie
            • luiza-w-ogrodzie Dyniobranie i co dalej. 24.08.21, 02:30
              roseanne napisała:

              > Luiza, jak zwykle , majac odpoczywac wykonuje w dzien limit prac dla grupki na tydzien

              To był czynny odpoczynek :)

              > Xurek, trzymam kciuki za te nasze remonty

              Też trzymam, tym bardziej że znam ten ból.

              > tak dynka pieczona bym chetnie zjadla, ale tu jeszcze nie sezon, zadowole sie wiec mrozonka

              Dziś chyba zrobię właśnie pieczoną dynię z fetą, wpadł mi w oko fajny przepis na IG na koncie @finding.feasts - to Polki, dwie siostry, które lata temu wygrały australijska edycję Master Chef. Mają naprawdę dobre przepisy i piękne zdjęcia. .

              Inna dynię obiorę, pokroję na plastry i upiekę a potem zmiksuję, będzie to koncentrat na zupę dyniową.

              Kawałki dyni że szpinakiem szałwią i haloumi można zapiec w cieście francuskim albo użyć na pizzy.

              Nasiona zawsze zostawiam, płuczę i prażę w piekarniku, bardzo lubię je chrupać.

              Jakoś sobie poradzę z dziesięcioma dniami :) Mam też chętnych na barter na dwie małe dynie, w zamian dostanę słodkie ziemniaki i wiadro naci pietruszki.

              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
              • roseanne Re: Dyniobranie i co dalej. 24.08.21, 13:52
                sugerowana stronke obejrzalam, ciekawa dosc

                spokojnie wsuwam omlet i pieczarkami, czekam na budowlancow

                w sezonie od 10 do 5 zjadamy srednio jedna dynie (butternut,acorn, turban, hubar) na dwa tygodnie- glownie zupy, pieczona jako samodzielne danie lub do curry
                • xurek Re: Dyniobranie i co dalej. 25.08.21, 10:09
                  ja zjadam pol dyni na rok :). jakos nie gosci w mojej glowie jako stworzenie jadalne, czasem robie zupe i to wszystko. jak sie teraz zastanawiam to dochdze do wniosku, ze powodem jest smak dyni robionej w polsce: jakis taki slodkokwasny z gozdzikami. bleee. ale moze sie przed tym sezonem zastanowie, tym bardziej, ze musze od 4 wrzesnia na "keto-diete" zapodana przez szpital w celu "wyregulowania" flory bakteryjnej jelit bo cos z nia nie tak i by sie po operacji zle goilo.
    • luiza-w-ogrodzie Deszczowy i zimny wtorek 24.08.21, 14:12
      Padalo przez cala noc, od wczorajszego wieczoru spadlo 80 mm deszczu i ciagle pada. Ogrod sie cieszy, zaby szaleja, ptaki spiewaja. Przyszla zimna zmiana, rano bylo 12 stopni ale w poludnie tylko 9 a teraz jest 8, ciagle pada i wieje.

      Dzisiaj nic mi sie nie chcialo bo zle spalam, nie wiadomo dlaczego obudzilam sie o pierwszej w nocy i nie moglam spac do wpol do szostej :( Nic to, pokrecilam sie po domu, przygotowalam prezentacje na wieczorny warsztat (nowa klientka zachwycona, przyslala mi dwa emajle z pochwalami). Rozpalilam w kominku przed ta sesja i przenioslam sie na stol w jadalni - na szczescie z tylu mam tryptyk obrazow, wiec dobre tlo na Zoom. Zadzwonilam do Mamy, wlasnie skonczylam, jest 22:10, grzeje sie przy kominku i ziewam, zaraz ide pod prysznic i spac.

      Jutro w poludnie pojde do lekarki na przeglad a wieczorem mam warsztat z kosmetykow i jako demonstracje zrobie sobie krem z mniszka i rumianku ;). Powinno przestac padac, mysle ze po powrocie od lekarki posieje buraki, marchew, rzepe, rzodkiewki i brukiew. Ide zamoczyc na noc nasiona burakow a potem splywam do spania. Dobranoc Panstwu :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Deszczowy i zimny wtorek 24.08.21, 22:22
        W nocy lało i burza, rano mocno padało, potem "tylko" padało, po południu przestało padać i trochę się rozpogodziło. Od rana kilka telefonów czy aby mnie nie zalewa i czy wszystko OK. Nie tylko ja mam schizę n tym punkcie, ludzie się o mnie martwią. Touching.

        Poza tym u mnie koszary łamane przez areszt domowy. Od świtu zlecenie dla korpo, zrobiłam-wysłałam. Po czym na powrót do "dużego" zlecenia. I tak do wieczora. W piątek małe zlecenie dla znajomej fundacji, w sobotę powrót do dużego zlecenia. I tak przez następne dwa tygodnie będę harować, bo termin goni.

        No nic. Za to jutro będę kisić pomidory. Psim swędem dziewczyna poznana na imprezie u siostry okazała się eko ogrodniczką, i na moje pytanie, czy ma może jeszcze na krzakach niedojrzałe pomidory - ucieszyła się, że ja bym wzięła. I wczoraj mi przywiozła całą michę. :-)))
        Pan ze sklepiku po moim sms-ie przywiózł koper, czosnek, więc jutro nastawię.
        Mam słój 5-litrowy po kimchi co mi przyjaciółka z Czech zimą przekazała, więc większość pomidorów w nim wyląduje, a na nadwyżkę mam słoiki 0.9 l.
        Uwielbiam kiszone pomidory. :-)))

        A w weekend zrobię przecier pomidorowy, bo akurat jest szczyt sezonu pomidorów lima czyli "Roma tomatoes" - PLN 2.50 za kilo małych, PLN 3.50 za kilo dużych. Kupię ze 4 kilo i przecier jak złoto.

        Ogórków w tym roku nie kisilam, nie mam czasu, nie chce mi się, i mam jeszcze w dolnej lodówce 8 słoików z zeszłego roku.
        Jedyne przetwory ("zaprawy", jak to Luiza po wielkopolsku mówi), to "sałatka letnia" jaką jeszcze z dzieciństwa pamiętam: grube ogórki gruntowe w średniej grubości plasterki (cienkie, ale trochę grubsze niż do mizerii) , marchew w płatkach, cebula, czerwona papryka w cienkie paski. Do tego przyprawy, zalewa z octem i olejem sól i troszkę cukru, zapasteryzować i na półkę. Też uwielbiam.
        Więcej nie robię.
        A nie! Gruszki konferencje obrodziły w tym roku, czyli przyjdzie gruszki w occie zrobić... :-)
        O matko. Na samą myśl się zmęczyłam. LUIZA! Przyjeżdżaj i wspomóż! (joke alert :-) )

        Rose, współczuję remontu, Xurkowi takoż.

        Dobranoc :-)
        • roseanne Re: Deszczowy i zimny wtorek 25.08.21, 01:20
          remont, owszem trwa
          kolejna noc warczenia wiatrakiem - jako ostatnia prace na dzis wykonano wylewke betonowa na podloge
          jest tez zainstalowana baza do prysznica i sciany- wklejki imitujace plytki
          nie wiem , czy sie wyrobia do weekendu , w koncu byla mowa o 10 dniach pracy, a mr S- Sebastien sie skarzyl ,ze kucie podlogi zajelo wiecej czasu niz planowal
          wyjasnil mi tez, ze w zasadzie, jesli nie ma zgrzytow to on jest glownym kontraktorem i swoim bosem, dziennie zdaje raport z zakonczonego odcinka pracy i ten, co odbieral zlecenie raczej sie nie pokaze

          pomidory sie dzungluja, zaplataka, rozkrzeczja i wogole jakies takie nieprzyzwoite
          poobsubywalam im znaczna ilosc czubow

          odmowa z lekarka sie odbyla, bedzie wiecej konsultacji specjalistycznych
          operacja na jesien... ale nie wiadomo kiedy
          ogolnie moje plany europejskie poszly sie pasc...
    • jutka1 Czwartek - szaro, zimno i mokro 26.08.21, 14:20
      W temacie pogody - tyle, co w tytule.
      Brrr.

      Od rana mordor. Wczoraj mordor. Do drugiego tygodnia września mordor. BŁEEE...

      No nic. Wczoraj nie miałam czasu, to zaraz zejdę na dół i nastawię pomidory do kiszenia.

      Ponieważ nie mam czasu gotować ani myśleć, co by ugotować, to chyba jutro albo w sobotę zrobię pręgę wołową w sosie grzybowym. Mam w zamrażarce mięso, tyle co rozmrozić. Wieczorem przełożę do lodówki - o ile nie zapomnę.

      Nic mi się nie chce, prawdę mówiąc. :-/

      Tak czy siak, miłego czwartku. :-)
      • roseanne Re: Czwartek - szaro, zimno i mokro 26.08.21, 14:57
        trzymam kciuki za maraton mordorowy itd
        i za rekonwalescencje Luizowej stopy
        i za remonty
        i na przyspieszenie decyzji o mojej operacji - bedzie, przed zima, jesli sie Cov nie rozpanoszy znow na tyle, by OR zamknac

        kurcze, za malo tych kciukow mam :)

        zszywam sweterek, bezczelnie skopiowany wzor z ostatniego Xurkowego, ten bedzie bialy

        ogolnie korci mnie sweter vest, czyli kiedys to sie zwalo pulowerek, bez rekawow , w oczojebnych kolorach, jakis fabryczny premix



        odobno pogoda ma sie dzis przelamac, ale nurmerki tego nie pokazuja, nie przed sobota
        • xurek Re: Czwartek - szaro, zimno i mokro 26.08.21, 22:24
          jestem coraz bardziej zmeczona tym remontem, chociaz przebiega dosc sprawnie. Budowlancom PL zostaly jeszcze dwa dni i kilka malych robot na ukonczeniu, mni. moja szafa na buty. Garderoba S. juz przerobiona, pomalowana, znacznie bardziej ergonomiczna.

          Ekipa CH chyba dala dooopy, bo wszystko ukonczyli, jutro maja odpalic ogrzewanie, a tutaj zauwazylam jeden luzno o rury ogrzewania owiniety kabel. Elektryk stwierdzil, ze ten kabel nie byl w jego zleceniu i go nie obczodzi, w koncu z Ekipa PL doszlismy do tego, ze jest to kabel od pompy wspomagajacej, ktora zdemontowali i zapomnieli zamontowac. Mam zdjecia, kopie kontraktu z tym punktem programu i jutro bedzie armageddon. Bo juz nalali wody do ogrzewania i teraz beda musieli ja ponowsnie spuscic, beda musieli przytwierdzic te pompe i sami naprawic uszkodzenia w sicanach, bo ekipy PL juz nie bedzie. Specjalnie sie nie denerwuje, bo bojler dziala, wiec mam ciepla wode, jest wciaz cieplo i mamy kominek, wiec sie z ogrzewaniem nie pali i nie zaplacilismy jak dotad ani grosz zaliczki, wiec bedzie im zalezalo na pozytywwnym i szybkim zakonczeniu robot.

          Jedyny zgrzyt to ten moj wyjazd, bo moim Panom jako nadzorcom budowy specjalnie nie ufam.

          Poza tym znow jest bajzel, ale nie az taki jak po pierwszym etapie, wiec jakos przezyje do wtorku, kiedy to pani sprzatajaca w hotelu przyjdzie umyc podlogi. do tego czasu poukladam moje buty w nowej szafie :)
          • roseanne Re: Czwartek - szaro, zimno i mokro 26.08.21, 23:03
            masz racje nie popuszczaj, masz kartke to egzekwuj!

            tu Sebastien sie bardzo stara,

            jutro ma sie zaczac malowanie scian

            w zaleznosci jak szybko bedzie schlo koniec we wtorek, lub srode do poludnia

            podobno jutro ostatni dzien, ze sie bedzie kurzyc, wiec na spokojnie od poniedzialku zaczynam sprzatac gore
            • xurek Re: Czwartek - szaro, zimno i mokro 27.08.21, 09:12
              przyszedl ekspert od podlaczenia i stwierdzil, ze zarowno bojler jak i czesc pieca sa do wymiany :) :) :): tydzien pracowali, i zrobili guano. tyle na temat "szwajcarskiej jakosci". bojler jest za duzy, nie wyjeli srub trzymajacych silnik i dlatego halasuje, zas element grzewczy w kotle jest za maly i nie uciagnie 2 domow i musi byc w ymieniony. well done.
              • roseanne Re: Czwartek - szaro, zimno i mokro 27.08.21, 13:13
                ho to sie / cie udupili

                z ciekawosci, - jak wyjda takie kwiatki to kto za to placi?

                ja wiedzialak, ze elektryka bedzie poza glownym projektem
                i ze za niesbedne dodatkowe elementy mam placic, z prceentem,
                ale np za skucie podlogi, - dwie warstwty kafelkow, zupelnie nie widoczne... mnie za kieszen zlapie

                niech sie to wydawanie skonczy...

                pora poprawic budzet podrozny
                • xurek Re: Czwartek - szaro, zimno i mokro 27.08.21, 18:01
                  wiekszosc problemow rozwiazana. elementu koniecznego do wymiany w kotle oczywiscie nie bylo na magazynie, ale poniewaz monter jest od poniedzialku na urlopie a potem ja jestem na urlpie a potem juz jest zima :) to zamontowali to co bylo na magazynie, czyli znacznie drozszy i lepszy hightec niz nam sie nalezal - na wlasne koszty.

                  Kable i inne kwiatki ponaprawiali, wezwali i opierniczyli elektryka, ktory wszystko zrobil jak trzeba. Jutro i we wtorek przyjdzie gosc zaizolowac wszystkie rury.

                  Co pozostaje to kwestia bojlera - pompy cieplnej, ktory dziala, ale nieefektywnie, bo jest za duzy na to pomieszczenie. to bedzie papierowa wojna, kto ja wygra - nie wiadomo, ale my chyba mamy duze szanse, bo sprzedajacy widzial pomieszczenie i doradzil nam taki bojler.

                  jak na razie zadnych dodatkowych kosztow nie bedzie, ekipa PL konczy jutro - mieli jeszcze pracowac w poniedzialek, ale umowilismy, ze pracujemy jutro az skonczyby i padniemy :) i w niedziele pojada do domu, bo w niedziele lepiej sie jedzie a ja tez chetnie posiedze sama we wlasnym domu :).

                  Przy szafce na buty wyszedl nastepny kwiatek: matol w Bauhausie przycial drzwi na 46 cm zamiast na 50. Wiec powstaly dwie dziury. Ich wina, mam potwierdzenie, zrobiliby na wlasne koszty, ale dopiero w przyszlym tygodniu, wiec wymyslilam rozwiazanie kreatywne :). Jaka ochlone i posprzatam i bedzie gotowe to wam pokaze na zdjeciach.

                  A teraz ide sie odkuzyc, zaserwowac chili con carne a o 19-tej wyjezdzamy grupowo na masaze do term. Nalezy nam sie jak psu gnat :)
    • jutka1 Sobota pracująca 28.08.21, 12:22
      Od rana pracowałam, w trakcie zrobiłam półgodzinną przerwę i nastawiłam pręgę wołową - dusi się w sosie z podgrzybków. Jeszcze 3 godziny i powinna być gotowa. Będzie późny obiad. Do wołowiny - ziemniaki i ogórki małosolne.

      Poza tym nic mi się nie chce; jest zimno, ciemno i mokro. Brrr.

      No nic. Nie jojczyć.

      Xurku, gratuluję przełamania impasu remontowego.
      Rose, upajaj się weekendową ciszą bez robót.

      Jutro nie pracuję. Przerobię tylko 3 kilo pomidorów na przecier, poza tym odpoczynek. Ale to jutro. Dzisiaj trzeba skończyć zaplanowaną porcję roboty.

      Miłej soboty :-)
      • xurek Re: Sobota pracująca 28.08.21, 16:32
        Remont zakonczony. Duza czesc sprzatania rowniez. U gory praktycznie wszystko zrobione, szafa na buty stoi i wiekszosc butow zostala przeniesiona - zostalo mi chyba z 20 par poupychanych na dole, ktore musze jeszcze przeniesc.

        Kotlownia zakonczona oprocz izolacji rur - to ma byc zrobione we wtorek. Potem damy sobie z 2-3 tygodnie na przygladniecie sie boljerowi i przemyslenie sprawy i podejmiemy decyzje, co dalej. Jezeli bedzie musial byc wymieniony, to nie poczyni to w kotlowni zadnych szkod.

        Zostala rowniez wyrzucona wieksza czesc rupieciarni robiac miejsce w stodole. Przy okazji znalazlam ryby oraz stara rame okienna, ktore od razu wykorzystalam. Zalaczam zdjecia zarybionej lazienki oraz aranzu starej okiennej ramy. W nastepnych postach zalacze zdjecia kotlowni cz.2 oraz mojej szafy na buty.
        • xurek szafa na buty 28.08.21, 16:45
          powstala w korytarzu u gory obok sypialni. w tym celu drzwi garderoby S zostaly przesuniete tam, gdzie bylo przedtem ozdobne okno. Garderoba zyskala wiecej miejsca, bo ma teraz trzy ustawne sciany. Sciana, na ktorej byly drzwi zostala w calosci zabudowana szafa na buty. W tym celu jeden regal na ksiazki musial zostac nieco skrocony.

          Panowie w sklepie przycieli za waskie drzwi, wiec powstaly szpary. Rozwiazalismy to tak, ze przesunelismy drzwi "kumulujac" szpare w jednym miejscu i zaslaniajac ja perforowana blacha. Moim zdaniem efekt bardzo ladny, do tego jest wentylacja dla szafy z butami. Przez te dziurki mozna np. ponawlekac kolorowe sznurki i zrobic jakis wzor, albo cos do nich przymocowac - krotko mowiac mozna sie artystyczne wyzyc :).

          zalaczam dwa zdjecia "przed" i trzy zdjecia "po".
        • xurek kotlownia 28.08.21, 17:01
          zalaczam efekt remontu "lewej strony" zajmowanej przez kociol i bojler. pomieszczenie zostalo odnowione, wykafelkowane, cala infrastruktura wymieniona. kociol ma teraz oddzielne podzespoly na dom i hotel i mozliwosc zamontowania trzeciego jezeli rozbudujemy stodole, mozna wiec bedzie sterowac temperaturami osobno oraz latwo dokonac podzialu kosztow.

          bojler bierze 2/3 energii z powietrza i 1/3 z pradu, ale poniewaz jest za duzy na to pomieszczenie, to schladza je srednio do 15 stopni, w zimie moze dojsc do 5. Gdyby mial 300 litrow byloby to 18 i 10 stopni, czyli fajne pomieszczenie na trzymanie przetworow. Zobaczymy, czy da sie zyc z tymi 5 stopniami i czy naprawde bedzie tam az tak zimno.

          Poniewaz pomieszczenie jest niewielkie, to dalam zrobic szafke na odkurzac i srodki czyszczace na kolkach. zaslania onaczesciowo dostep do boljera, ale mozna ja latwo przesunac, jezeli jest potrzebny.

          Ta kotlownia to najwieksza zmiana w domu. Bylo to ostatni "wrzod" w chalupie - paskudne niewykonczone i wiecznie robiace wrazenie "brudnego" pomieszczenie.

          W sumie jestem bardzo zadowolona, wszystkie prace lacznie z materialem plus kilka malych remoncikow w hotelu typu wymiana silikonow, zrobienie pergoli nad tarasem, poprawienie popekanego tynku w jednym pokoju wyniosly nas 60'000 CHF, z tego ogrzewanie 30'000, photovoltakika 18'000 (bedzie robniona koncem wrzesnia) a cala reszta plus robocizna 12'0000.
    • xurek czarny poniedzialek 30.08.21, 12:58
      przyszlam do pracy, bo jest ostatni dzien dobrego kolegi, ktory idzie na emeryture. myslalam, ze wypijemy wspolnego drinka i ze bedzie fajny wieczor po tym stresie ostatnich trzech tygodni.

      a tu od wczoraj wieczorem nie jestem w stanie jesc. co zjem to zwracam. tak bylo z wczorajsza kolacja i z dzisiejszym obiadem. nawet zapach jedzenia wywoluje torsje. nie sadze wiec, ze jest wskazane wypcie czegokolwiek po 24 godzinach nie jedzenia. dzisiaj rano sie zwazylam - w ciagu tych 3 tygodni schudlam 3 kilo.

      i jakby klopotow nie bylo dosc zadzwonila moja managerka, ktora miala mnie w czwartek odebrac z Gdanska i z ktora w przeciagu nastepnych 2 tygodni mialysmy zamknac osrodek oraz przygotowac plan dzialania na przyszly rok. bylo wiadomo, ze rozmowy nie beda latwe. dzisiaj oznajmila mi, ze wczoraj w nocy zmarl jej maz, wiec poczeka do czwartku na mnie i wraca na Slask zajac sie pogrzebem. I tak moj wypoczynkowy urlop zamienil sie w przejecie pieczy nad osrodkiem i wczasowiczami. nie mowiac juz o tym ze nie wyobrazam sobie prowadzenia nieprzyjemnych rozmow biznesowych z kims, kto wlasnie stracil meza....
      • roseanne Re: czarny poniedzialek 30.08.21, 13:31
        bardzo mi przykro Xurku, ze sie tak spietrzylo i dolegliwosci i nieprzyjenosci

        glask glask


        tu sie zaczal sezon burz tropikalnych i huraganow na poludniu
        wiec od pokropywania piatkowego powoli, acz z determinacja zmienia sie na deszcz, burze , ulewy i oberwania chmur - jest wrecz ciemno

        przynajmniej pomidorow nie musze podlewac, choc balkon niestety owszem, bo pod dachem

        spokojnego tygodnia mimowszytko
      • jutka1 Re: czarny poniedzialek 30.08.21, 23:15
        Xurku, bardzo współczuję problemów zdrowotnych i zawirowań z menedżerką. :-(

        Rose, trzymaj się w tej hurricane season.

        Ja wczoraj miałam dzień "bez pracy" i dzień odpoczynku, a polegał na tym, że "zawiesiłam się" jak komputer. Psychiczna niemoc ogólna. Ale poddałam się, w końcu pewnie tego organismus potrzebował.

        Dzisiaj od rana praca, a potem na nogach w kuchni - bo przecier pomidorowy. Schłodził się, jutro do blendera, potem po doprowadzeniu puree do lekkiego wrzenia - porozlewam do słoików.
        Kilogram z 3 kilo pomidorów nie przerobiłam na przecier - mini-pomidorki lima zakiszę.

        Poza tym nic oprócz pracy się nie dzieje. Czekam na termin mojego dostarczenia, bo potem mm nadzieję na 2 tygodnie spokoju (odpukać!).

        Mam poza tym taką refleksję czy dylemat. Jak ktoś tutaj pisze na przykład antysemickie (czysto) wpisy, to co? Milczeć? Protestować? Sygnalizować/zgłosić? Jestem zdegustowana.

        Dobranoc.
        • roseanne Re: czarny poniedzialek 31.08.21, 00:23
          sozon huraganow na poludniu znaczy dla mnie ulewne deszcze, silne wiatry, ale moj region jest w sumie bezpieczny pod tym wzgledem
          do poludnia bylo ciemno ,a potem sauna i pelne slonce, 30c

          jutro ma byc koniec remontow
          oczywiscie, wanna zdecydowanie zmiescila by sie wieksza - ta jest odrobine za krotka dla corki, no ale ma za swoje, ze sie posluchalam designerki, a nie intuicji
          zrobie zdjecia oczywiscie, choc bedzie mnie jeszcze czekala mala kosmetyka - ujednolicic uchwyty - szafki mam wg miary, ani ta sama marka, wiec jest jak jest


          zamowilam sobie onlinowo kilka doniczek z zywymi roslinkami , dotarly dzis, wiekszosc w dobrym stanie, choc mocno przesuszone
          od ponad roku planowalam dodac kilka ciemnolubnych gatunkow
          gdyby nie to, ze mam ograniczenie powierzchni dostepnej pod doniczki pewnie bym zaszalala wiecej.

          ceny tego produktu poszly w gore zwariowanie, taniej zamowic online, z dolaczonymi ladnymi ceramicznymi oslonkami, niz probowac kupic w sklepie, w zgrzebnym plastiku - zwlaszcza, ze wiekszosc kwiaciarni sie pozamykala

          w niezbyt dalekiej przyszlosci planuje powymieniac zarowki w mieszkaniu - mam ciagle w kilku miejscach halogeny po poprzednich wlascicielach - nagrzewa sie toto nieprzyjemnie


          tekstami tez jestem zniesmaczona
          • xurek Re: czarny poniedzialek 31.08.21, 16:53
            Jutko, zycze by wolne sie spelnilo i pogoda poprawila, Rose, jak sie miewa remont? pewnie jestes w ostatnim stadium?

            Ja juz dzisiaj troche ochlonelam i sie pozbieralam, przed chwila zrobilam przerwe w pracy, przejechalam sie na rowerze po wsi i kupilam sobie rogalika z masa orzechowa, ktorego za chwile spozyje.

            Jutro pol dnia "medycznego" (covid - test i ostatnie konsultacje przedoperacyjne) i pol na pakowanie, w czwartek rano wyjazd do Zurychu a w poludnie odlot do Gdanska.

            Rose, sweter stal sie moim ulubionym odzieniem wierzchnim: jest mulusinski, cieplutenki, leciutki i sliczny. Wielkie dzieki. Ten bialy na wzro zrobilas dla siebe czy na jakis barter :)?
            • roseanne Re: czarny poniedzialek 31.08.21, 17:20
              sweterek - ja tyllko zrobilam, to ty wybralas wloczke :)
              corka co prawda wyzsza troche, ale ogolnie podobnych wypuklosci, wiec bedzie wspolny ze wskazaniem, ze moj, zwl na podroze

              prace remontwe maja sie skonczyc dzis, ale jeszcze nie do uzytkowania przez 48 godzin wanna i prysznic - musi zaschnac klei i silikon

              wszelkie drobne akcesoria musze sobie wymienic - nawet kosz na pranie, bo obecny sie okazal byc za duzy, tudziez zupelnie nie pasuje - ale to spokojnie, powoli, az znajde co mi sie naprawde podoba, bo ogolnie to co wszechdostepne to nie moj styl

              sending good vibrations
              • xurek Re: czarny poniedzialek 01.09.21, 11:45
                bylam we wsi na covid test. wszystko razem lacznie z 15 minutami czekania 45 minut milej przejazdzki rowerkiem. test niemily, boli mnie teraz pol glowy, wynik zgodnie z oczekiwaniem negatywny.
                • roseanne Re: czarny poniedzialek 01.09.21, 15:47
                  super :)
                  udanych wakacji

                  po raz kolejny udowodniono mi, ze nie nalezy dac sobie wmowic, ze szare jest rozowe i wszelkie informacje z ubezpieczenia nalezy miec na pismie!!
                  po miesiacu telefonow i emaili udalo mi sie wyszarpac zwrot za cpap - 2k piechota nie chodzi

                  pogoda, jak na poczatek wrzesnia przystalo, ranek przyjemnie chlodny , a teraz juz przypieka

                  delektuje sie wlasnymi pomidorami, nie malinowe, ale blisko , blisko
                    • roseanne Re: czarny poniedzialek 02.09.21, 16:49
                      w kwote wchodzi te koszt miesiecznego wynajmu na wyprobowanie ,czy pasuje
                      maska , poduszka nosowa (3 rozmiary), ogrzewana rurka - zeby sie para nie skraplala w zimniejsze noce, no i oczywiscie podatek

                      czekam wciaz na baterie- klopoty z pradem dosc czeste tej okolicy - bedzie nastepny wydatek +- 550
                      • ertes Re: czarny poniedzialek 03.09.21, 01:41
                        Ja mam od kilku lat.
                        Raz używam, raz nie.
                        Te poduszki są ok. Podgrzewane i wilgotne powietrze musi być. Inaczej wszystko wysycha. Na początku pompuje powietrze pod większym ciśnieniem i trudno jest się przyzwyczaić ale zdecydowanie się lepiej śpi. Moja żona się też cieszy bo jest cicho w nocy.
                        U nas dostaje się discount na zużycie prądu jako że jest to urządzenie tzw "life support". To jest około 30%.
                        Sprawdź czy u was nie jest podobnie.
    • jutka1 Środa, wreszcie nie pada 01.09.21, 23:53
      Wczoraj cały dzień padało i lało. Ciemno, mokro, nieprzyjemnie, momentami ze strachem powodziowym.

      Dzisiaj na szczęście przejaśnienie.
      Ale w domu jest zimno, zimowe skarpety i bluzy/swetry. Brrr.

      Oprócz mordoru zawodowego, dzisiaj wysterylizowałam słoiki, a jutro włożę do tych dwóch litrowych słoików najmniejsze pomidory lima odłożone z partii "na przecier". I do listopada zero kiszonek. Potem kapusta, ale już nie jak dawniej - zakup 10 kg wora z poszatkowana kapustą i motanie się z tym (czas, słoiki, miejsce w lodówkach) - tylko co jakiś czas główka kapusty: kiszę-zjadam-i-znowu kiszę. Szybciej, łatwiej.

      Przede mną jeszcze gruszki w occie, sałatka "letnia" i konfitura/nalewka z pigwowca.

      AHA. Bambi wróciła. Po miesiącu nieobecności! :-)

      Xurku, dobrego pobytu w PL, mimo wszystko.

      Uściski, J.
      • roseanne Re: Środa, wreszcie nie pada 02.09.21, 17:06
        wielce przyjenie, nocka chlodna, okna na dole otwarte - niech sie wietrzy
        ciagle czuc zapach gipsu, farb, kleju

        3 mycie podlogi sie odbylo - bede mogla wreszcie zrobic pranie
        mase powierzcni wciaz czeka na swoja kolej, a raczej na pomoc corki , bo ja za mala
        plus caly schody,
        blaty i podloga na gorze, okna, drzwi...
        z racji ukladu mieszkania nie dalo sie odizolowac niczego poza dwoma sypialniami

        zaplacilam wczoraj ostatnia transze kontraktu, jeszcze nie podliczylam ostatnich drobniejszych rachunkow, ale mam wrazenie, ze caly koszt przekroczyl odrobine budzet. Odrobine, ale w porownaniu z pierwszym moim pomyslem, przed zweryfikowaniem cen 30%+

        no ale prawie jest, ladnie, czysto ,ergonomicznie i bardziej ekologicznie rowniez - mniejsza wanna,
        swiatla LED, wydajniejszy wentylator i grzejnik - nowszej generacji, klopek dwu spluczkowy - jestem zadowolona w 90%

        czekam jeszcze na kilka elementow kosmetycznych, wciaz np ujednolicone uchwyty,
        maja przyjsc na poczatek tygodnia, mam nadzieje

        wtedy bede robic zdjecia



        najbardziej mam zal do tych panius za biurkami w HD, designerki... ile mnie one nerwow, czasu, dodatkowych wycieczek, wydatkow kosztowaly to moje
        no i wanna zdecydowanie zmiescilaby sie wieksza.... - overestimate z wanna wspomnialo mi tez kilkoro znajomych..
    • xurek Piatek 03.09.21, 13:16
      Jedno z trudniejszych lat w moim zyciu, nic spejalnego do celebrowania, nawet wszyscy "Facebookowcy" oprocz rodziny z Nigerii olali moje urodziny (dzieki czemu czuje sie moralnie zwolniona z jakichkolwiek wirtualnych gratulacji na wieki wiekow amen). Jako zawodowy analityk, przewidujac taki rozwoj spraw, postanowilam wykorzystac ten dzien na podroz i bardzo dobrze zrobilam.

      Mlody pojechal ze mna na lotnisko w Zurychu, mile spedzilismy czas. Lot przebiegl bezproblemowo, pogoda cudowna, widoki na ujscie wisly i Gdansk z lotu ptaka wspaniale. Za to w Gdansku sprawdzali wszystkim przylatujacym QR - kody szczepionek i testow. Dwoch zolnierzy na wszstkich przylatujacych spowodowalo olbrzymia kolejke w bardzo nieprzyjemnych warunkach, dzieki czemu moj czas wolny na obiad poszedl sie pasc i ledwo zdazylam na tranzyt do Slupska, ktory sie wlokl w nieustajacych korkach az do zjazdu na Wejherowo.

      Potem bylo z gorki: Managerka mnie odebrala w Slupsku, poszlysmy na pyszna kolacje do wyprobowanej bardzo dobrej restauracji, pojechaly do osrodka, uzalily sie wspolnie nad naszym ciezkim losem, wysaczyly butelke wina i udaly sie na zasluzony odpoczynek.

      Rano E. pojechala na Slask na pogrzeb meza a mnie zostal sie osrodke z 3 parami gosci i kotem. Pracowalam do poludnia, potem zjadlam przygotowany przez E. zurek a teraz czekam na trasport do Darlowa, gdzie ide na masaz, do banku oraz na male zakupy po czym zaczynam ponad dwutygodniowy urlop.

      Jutro przjezdza mama z dwoma przyjaciolkami - przez trzy dni bedziemy ucztowac obficie, potem zaczyna sie moja dosc radykalna dieta.

      Mam nadzieje, ze ladna pogoda sie utrzyma.
      • jutka1 Re: Piatek 03.09.21, 14:00
        O kurczę! Też przegapiłam Twoje urodziny! A i FB nic mi nie wyświetlił. Wiem, bo jeden ze znajomych z FB miał wczoraj urodziny i mu złożyłam życzenia. A Twoje się nie pokazały...

        Belated Happy Birthday! :-)

        Umość się tam, i mimo wszystko odpocznij. Należy Ci się.

        U mnie mordoru c.d. Jutro też pracuje, ale tylko pół dnia, potem wolne do poniedziałku. No i da capo al fine.

        Wyszło słońce, jest 20+ stopni, a ja kurczę nie mam czasu na tarasowanie. :-(

        Wczoraj nastawiłam ostatnie 2 słoiki kiszonych pomidorów.
        A zaraz nastawię rosół wołowy w szybkowarze. Miałam w weekend zrobić bigos, ale prawdę mówiąc odechciało mi się. Mięsiwo na bigos dałam do zamrażarki - poczeka, aż skończę to zlecenie i trochę odetchnę.

        Miłej reszty piątku Wam życzę. :-)
      • ertes Re: Piatek 03.09.21, 18:27
        Zeby fajsbukowi znajomi nie zapomnieli to trzeba najpierw wpisac date urodzin :)
        Cos jak w tym dowcipie o narzekaniu do boga na brak wygranej w totka.
        • xurek Re: Piatek 04.09.21, 11:35
          data wpisana, Nigeryjskiej rodzinie sie wyswietla, reszczie najprawdopodobniej nie, bo sama nie wierze w to, ze ani jednej osobie nie chcialoby sie wklepac dwoch slow do mojej kroniki. bardzo dobry dowod na to, w jaki sposob facebook i nie tylko manipuluje nurtem wiadomosci. i dobra baza do zastanowienia nad tym, ile wolnosci mamy tak naprawde w tym "wolnym swiecie" i jakie mamy szanse na rzetelne doinformowanie sie...
    • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 472 04.09.21, 14:36
      Umoscilam sie.

      Porozkladalam wszystko tak jak mi pasuje, rozlozylam mate na srodku „swietlicy”, zrobilam dluga gimnastyke i jeszcze dluzsza medytacje, wypilam kubel kawy. Poszwedalam sie po terenie, nakarmilam kota i ucielam sobie z nim krotka pogawedke, napisalam dlugasne wpisy w roznych socjalnych mediach, zerwalam w „moich brzozach” dwa kozaki, w „ogrodku E” jeden pomidor i garsc pietruszki i zrobilam sobie wiejska jajecznice na obiad.

      Pogoda jest brzydka, ale ponoc za godzine ma sie wypogodzic. Mama z kolezankami jest juz kolo Pily, wiec nalezy sie ich spodziewac kolo 18-tej. Wieczorem wybieramy sie na zachod slonca.

      Teraz na agendzie rozplanowanie czynnosci niezbednych na nastepne dwa tygodnie, rozmowa telefoniczna z kuzynka i pozmywanie tych kilku sniadaniowych naczyc. Moglabym je wlozyc do zmywarki, ale jakos tak mam chwilowo ochote na „kawalek zycia po staremu” 😊.

      Wrzucam zdjecia sniadaniowe i moszczeniowe oraz jedo z wczorajszej drogi od kolezanki do domu. Uwielbiam te wieczorne laki z podnoszaca sie mgla.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 472 04.09.21, 16:23
        Jutro jade do Frankfurtu. Za jakies 10 dni corka ma rodzic, chce jej pomoc w tych ostatnich dniach, chce zeby juz byla pewna ze jestem i ze w czasie jej pobytu w szpitalu zaopiekuje sie domem i wnuczka. .

        Nie wiem kiedy wroce, moze za jakies 3 tygodnie.

        Trzymajcie sie .
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 472 04.09.21, 16:29
        jaka nastrojowa ta laczka, czuc poczatki jesieni

        grzyby dordne,moze sie uzbiera wiecej? :)


        zdecydowalam ,ze najlepsza pora na zakupy spoztwki jest sobota dosc wczesnie rano - nie ma wiekszego problemu, ze promocji tygodnia nie bedzie jeszcze na polkach - tu "ulotka" trwa od czwartku do srody, wlacznie
        nie ma malolatow, co to na przerwie przybiegli z pobliskiej szkoly po chru[ki'ciastko' napoj
        nie ma tlumu
        jedyny problem, ze malo kas otwartych, no ale cos za cos - wieczorami jest jeszcze mniej otwartych


        nadal latam na odlurzaczu i mopie
        nadal czekam na przesylki na wykonczenie kosmetyczne lazienki

        czuje sie wypompowana, wyrzeta i wymaglowana z energii

        a poza tym dlugi weekend jest, pewnie bedzie jakies bbq z mlodzieza
    • jutka1 (Jeszcze) niedziela 05.09.21, 22:38
      Dziwny dzień. Na ulubiony eko-targ nie pojechałam, bo przyjaciółka się pochorowała.

      Klient wiedzący, że dzisiaj mam wolne, bombardował mnie mailami. :-/

      Niby słonecznie i niby ciepło, ale wiatr mnie wygnał z tarasu.

      Ale odpoczęłam trochę. To najważniejsze.
      Jutro i - najpóźniej - pojutrze powinnam cieszyć się wolnością.

      Dobranoc! :-)
      • roseanne Re: (Jeszcze) niedziela 06.09.21, 04:37
        Tu Ida ogonem macha- duzo wody, burze, sauna - ciezko bylo na zewnatrz wytrzymac
        Zalania miejscowe, nie w Mtl, znacznie mniejsze niz w NY


        Odbyly sie ostatnie hamburgery w sezonie - labour day oficjalnie konczy okres wakacyjny, choc szkola trwa juz od kilku dni - gaz mi sie skonczyl w bbq
        Wiekszosc dolu wrocila do normalnosci
        Gora jeszcze..
        Deska do prasowanie stwierdzila, ze ma dosc wczoraj wieczorem i zlamala sobie noge permanentnie, z samego rana musialam sie wybrac po produkt zamienny.
        Cale 3 modele w sklepie, kazdy do d..y - malo stabilne, za krotkie i za niskie, no ale cos nabyc musialam
        • kan_z_oz Re: (Jeszcze) niedziela 06.09.21, 10:56
          Cicho i spokojnie. Ogrod wyglada pieknie a ule brzecza oraz pachnie miodem na calej dzialce. Ptaki sie marcuja...haha...wiosna, panie sierzancie. Zapotrzebowanie na karme ogromne. Jest to miod dla serca ogarnianie calej tej trzody. Musze stwierdzic, ze bardzo nam sluzy. Trzymamy sie z dala od gestej zabudowy bo dziala na mnie jak wlaczona pila lancuchowa lub 200 Dcb generator. Nie daje rady w tym funkcjonowac i tak juz chyba zostanie. Wyprawa do miasta do kopniak w brzuch oraz godziny niestrawnosci.

          Nie ma to jak sie odnalezc i sorry ale u dupy mi lataja forumowe opinie w wyzej wymnionym temacie. Mam inaczej niz reszta i fiut.
    • jutka1 Minął wtorek 07.09.21, 23:52
      Mordoru c.d.

      Podobno było ciepło, nie wiem - pracowałam.

      W przerwie zrobiłam ogórkową.

      I tyle. Wygląda na to, że od piątku będzie wolność. :-)
      • roseanne Re: Minął wtorek 08.09.21, 21:07
        Przyjemne niskie 20 i deszcz. Super!
        Przynajmniej poziom pyłków ziół około jesiennych trochę pod kontrolą, bo ciężko, oj ciężko.
        Wysoki poziom pyłu budowlanego przez prawie 3 tygodnie nie poprawiał sytuacji.

        Chodzi za mną coś słodkiego, nie wiem czy jakieś odwracane z owocami, czy też się szarpnę na zugera.
        Obiecałam sąsiadom mini imprezkę..

        Zdjęcia wkleiłam na zdjęciach
    • jutka1 Czwartek i jakby początek wolności... 09.09.21, 11:06
      Wczoraj wysłałam ostatnią partię mordoru. Ufff.

      Wprawdzie w międzyczasie wskoczyło mi jedno małe zlecenie od korpo, i zapowiedziało jakieś coś trochę większego na bliskim horyzoncie, ale i tak mam poczucie odzyskiwania dawno nie widzianej wolności. :-)

      Pogoda na świecie: słońce i bezchmurne niebo, teraz 22 C, ma dojść do 24 C. A na jutro zapowiadają 27 C!!! Cudo. Tyle, że silnie wieje.

      Zaczynam ogarniać wokół. Nawet pamiętałam, żeby rano wystawić wór z plastikami na dzisiejszą turę zbierania recyklingu. :-)
      Obym się tylko od tego spadku adrenaliny nie pochorowała.

      Miałam w planie w weekend zrobić pierwszy tej jesieni bigos, ale jak na zewnątrz ma być do 28 C, to odłożę na następny weekend. Nie spieszy się, mięsiwo w zamrażarce, więc spoko.

      Poza tym monitoruję kiszone pomidory, tzn. sprawdzam stopień zakiszenia; wyjęłam kiszony czosnek z lodówki i stwierdziłam, że niedostatecznie zakiszony, więc dodałam wodę z ogórków i się na kuchennym blacie "dokisza".
      Jedyne, co mi zostało w ramach przetworów (jak mówi Luiza: "zapraw"), to "sałatka letnia" w zalewie octowo-olejowej. Ogórki w plasterkach, cebula w pół-krążkach, marchewka w cienkich strużkach, i czerwona papryka w cienkich wstążkach. Sól, pieprz, kapinka cukru, zalewa z octu i oleju. Zimą super dodatek.
      No i gruszki w occie. Albo konfitura z gruszek. Albo pół na pół. Zobaczę.

      Miłego czwartku. :-)
    • jutka1 Sobota, słońce, 28 C 11.09.21, 10:38
      Wczoraj było bardzo ciepło, dzisiaj to samo. Ostatnie podrygi lata.

      Powoli dochodzę do siebie po maratonie.
      Nie chce mi się NIC. Gotować mi się nie chce - dojadam to co w zamrażarce. Aktualnie pręga wołowa w sosie grzybowym.
      Czytać mi się nie chce. Ani muzyki. Sprzątać mi się nie chce. Nic.

      Cóż. Trzeba poczekać na regenerację.

      Miłej soboty
      • xurek Re: Sobota, słońce, 28 C 11.09.21, 21:27
        a ja dzisiaj zrobilam wiele, choc czuje sie slabo. duzo prac zwiazanych z przygotowaniem osrodka na przyszly rok zakonczonych, odpoczelam tez przez te ostatnie dni cieszac sie towarzystwem rodziny. powoli przychodzi "urlopowa rutyna": poranna gimnastyka na swiezym powietrzu, praca w ciagu dnia i popoludnia / wieczory spedzane na plazy. jedynie ta nieszczesna keto-dieta juz po 5 dniach daje mi sie powaznie we znaki. widze, ze najbardziej brakuje mi owocow i ziemniakow i powoli ja, miesozerca, rozwijam miesowstret :). czuje sie oslabiona i zmeczono - spiaca, kolezanki mowia, ze to skutek niespozywania jakichkolwiek weglowodanow.
    • luiza-w-ogrodzie Wpadłam tylko na chwilę 11.09.21, 15:58
      Wpadłam tylko na chwilę, żeby zawiadomić że dzisiaj minęła kolejna rocznica mojego przybycia do Australii! Gdy za kilkanaście dni przyjdzie równonoc wiosenna, to w Australii będę mieszkała dłużej niż w Polsce...

      Pozdrawiam weekendowo

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • jutka1 Dziwny weekend i poniedziałek 13.09.21, 23:21
      Weekend - dogorywałam.
      Dzisiaj - saga korpo, ręce opadają.

      Jutro: c.d. sagi korpo, z nadzieją, że dadzą człowiekowi spokój...

      Mam dziwne sny i dziwne rzeczy się dzieją. Ale ustawiam się do pionu, i przeczekuję.

      Zrobiłam wczoraj "letnią sałatkę" na zimę. Przy okazji rozbolał mnie kręgosłup. Drugiej tury sałatki nie będzie.:-/

      Dobranoc.
    • jutka1 Dziwna środa była 15.09.21, 23:49
      Jak w tytule.
      Korpo saga c.d., generalny niechciej pomimo, i w sumie dzień przepieprzony. :-/

      No nic, jutro może trochę oddechu.

      Xurku, super zdjęcia z ośrodka i okolic. Wspomnienia...
      Mario, gratulacje z wnuka. :-)
      Rose, cieszcie się czasem wspólnym. :-)
      Luizo, czy rekonwalescencja przebiega zgodnie z planem?

      Do jutra, baj... :-)
      • xurek Re: Dziwna środa była 16.09.21, 17:28
        mam nadzieje Jutko, ze nieco wypoczelas. Czy to jakies nowe wielkie zlecenie z korpo czy tez "ciagle cos nowego"?

        u mnie zbliza sie koniec pobytu nad morzem, teraz jeszcze czeka nas gril pozegnalny z managerka i jutro wyjezdzam z kuzynka do Gdanska na dwa dni a potem powrot do domu.

        Bylo wiele zalatwiania, jedna przelomowa decyzja oraz wiele spotkan i przemyslen. troche za malo morza, lasu i plazy, bo czasu nie starczylo.

        Teraz jeszcze szybko pojade rowerem na plaze i to by bylo na tyle do przyszlego roku.....
        • jutka1 Re: Dziwna środa była 16.09.21, 23:36
          xurek napisała:

          > mam nadzieje Jutko, ze nieco wypoczelas. Czy to jakies nowe wielkie zlecenie z
          > korpo czy tez "ciagle cos nowego"?
          ***********
          W korpo jakiś wór się wysypał z pracami, każda z innego poletka, więc i czas na to wszystko ...


          > u mnie zbliza sie koniec pobytu nad morzem, teraz jeszcze czeka nas gril pozegnalny
          > z managerka i jutro wyjezdzam z kuzynka do Gdanska na dwa dni a potem powrot
          > do domu.
          ***********
          Czas pędzi jak oszalały.


          > Bylo wiele zalatwiania, jedna przelomowa decyzja oraz wiele spotkan i przemyslen.
          > troche za malo morza, lasu i plazy, bo czasu nie starczylo.
          >
          > Teraz jeszcze szybko pojade rowerem na plaze i to by bylo na tyle do przyszlego
          > roku.....
          ************
          Czyli w przyszłym roku mogłabym znowu nawiedzić? Cool. :-)))

          Poza tym tak. Ciemno, chmurno i deszczowo. Chłodno.
          Soap opera korpo trwa, a moja cierpliwość jest na ostatnich nogach.
          Jutro kontynuacja.

          Dobranoc
    • jutka1 TGIF !!! 17.09.21, 15:21
      Pogoda na świecie jak wczoraj: ciemno, deszczowo, i chłodniej niż wczoraj. Brrr.

      Saga korpo zakończona, i mam tylko nadzieję, że na jakiś czas mam spokój.

      Weekend zapowiada się spokojnie. Jutro pojadę do mamy z obiadem, w niedzielę z Mańkiem do knajpy "w mieście".

      Jednym słowem, może być. :-)
      • roseanne Re: TGIF !!! 17.09.21, 16:23
        Czyli uff uff zasluzony odpoczynek
        Tu pogoda suer sie trzyma 25, slonecznie
        Fachury od przepowiadania zapowiadaja podobnie do konca wrzesnie. Niby sie pory roku przestawily- dluzsza chlodna wiosna i dluzsza pogoda letnia wczesna jesienia..

        Rodzinba sielanka.
        W przyszlym tygodniu mam badania przedoperacyjne. Jak beda wyniki to mi zadzwonia z data zabiegu. Wiem juz, ze mnie zatrzymaja na noc, nie wiem wciaz na ile usuniecia wydac zgode- guzy i guzki za na obu platach...
        Mala leci z tatusiem do Europy za tydzien.
        Mlody zostal poinformowany, ze jesli operacja bedzie w czasie nieobecnosci Malej on sie sprowadzi na tydzien.

        Luiza, jak noga?
    • jutka1 Niedziela, szaro-mokro-zimno 19.09.21, 07:32
      Pogoda typowo jesienna. Szaro, ciemno, ślady nocnego deszczu.

      Wczoraj dochodziłam do siebie. Obiad u mamy, zamówiłyśmy pizzę, pogadałyśmy. Reszta dnia w domu z książką i Netflixem.
      Dzisiaj wczesna pobudka, miałam jakieś koszmary senne, to i się obudziłam. No nic, jakoś przebrnę. :-)
      W planie obiad z Mańkiem w chyba najlepszej knajpie w mieście. Fajnie.

      Poza tym kontynuuję odpoczynek.

      Miłej niedzieli :-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka