Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 473

20.09.21, 08:37
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Poniedziałek, szaro i chłodno 20.09.21, 09:21
      Pogoda jak w tytule. Teraz jest 8 C, maks. dzisiaj: 11 C. :-/

      Wczorajszy obiad z Mańkiem był boski. Siedzieliśmy i gadaliśmy 3 godziny; jedzenie było przepyszne, a wino - bardzo dobre.

      Dzisiaj dzień nicnierobienia. Oficjalnie i uroczyście. :-)
      Reset.

      Xurku, welcome home, chociaż współczuję końca wakacji.

      Miłego dnia Wam! :-)
      • kan_z_oz Re: Poniedziałek, szaro i chłodno 20.09.21, 11:51
        U mnie juz pozna wiosna. Dochodzi do 25C kazdego dnia. Wciaz spada w nocy ponizej 20C.

        Ogrod szaleje. Mam grzadki lewandy. Wyglada jak nigdy. Roze tez kwitna przepieknie.
        Dol dzialki ma kwitnace znowu drzewa owocowe. Pachnie jak w raju. Morwa ma owoce.

        Ptaki sie marcuja. Wczoraj zawiezlismy kookarrube do szpitala. Pacjent ma sie dobrze ale musi spedzic kilka dni bo podejrzewaja problemy neurologiczne po zderzeniu sie z czyms.

        Tez chcialabym miec taka opieke prywatna i kazdemu zycze aby mial. Beda dzwonic gdy pacjent bedzie gotowy do odebrania i beda dzwonic gdy bedzie musial korzystac z hopicjum dla zwierzat. Odlot.

        Poza tym nic. Szykujemy sie na weekend. Namiot, lozka, produkcja 10 litrow - tym razem bedzie zupa azjatycka na styl laksa. Zaczniemy produkcje zupy jako czesc lunchu dla 30 osob w czwartek.
      • xurek Re: Poniedziałek, szaro i chłodno 20.09.21, 12:21
        taa, wakacje zdecydowanie sie skonczyly.

        pol dnia zajelo mi przeczytanie maili. ledwo sie czlowiek odwroci a juz szykuja nowe zasadzki. beda bardzo powazne przetasowania i restrukturyzacje do konca roku, wiec trzeba byc bardzo uwaznym, by nie wpasc na jakas niepozadana orbite albo wrecz wypasc z orbity :).

        jezeli. zimno, mokro i krotkie dni. w domu mniejszy bajzel niz normalnie po dwoch tygodniach nieobecnosci, wiec udalo sie prawie caly ogarnac wczoraj.

        smutno mi tak jakos - czuje sie "zawieszona pomiedzy swiatami".
        • roseanne Re: Poniedziałek, szaro i chłodno 20.09.21, 16:11
          tu jest pieknie pogodowo jeszcze przez tydzien jakis
          wczoraj ani jednej chmurk - strzaskalo mi ramiona - bylisymy na meczu pilki kopanej,
          lokalna druzyna wygrala, mimo zdecydowanie mniejszego dopingu, niz pamietam - jedna z podstawowych grup kibicow dostala zakaz wstepu na stadion, z racji wybrykow chuliganskich - od przezwisk, po odpalanie niedozwolonych rac dymnych po pobicia

          a po meczu byl grill na trawce rodzinnie

          niby znajomi byli poinformowani o tym, ze M ma odwiedzac, ale specjanie nie przypominalam, chce ten czas miec dla nas...

          szkoda, ze zurychowa pogoda spsiala, moze sie jeszcze poprawi - dla Malej to bedzie pierwsza wizyta w Szwajcu, moze i we Wloszech - nie byla w Europie od 2016, gdy odwiedzala Niemcy i razem Polske

          dzis wybory federalne, naprawde nie ma zadnej partii, ktora zdobyla moja sympatie, badz tez w jakikolwiek sposob przekonala do glosowania na nich - zamiast solidnych programow granie pod publiczke, bedz tylko obwinianie oponentow, well - chyba tak samo jest teraz wszedzie..

          na balkonie, w otoczeniu ziolek i kwiatkow, ze sloneczkiem przefiltrowanym przez owo roslinnosc siedzi sie bosko!
          o!
            • xurek Re: Poniedziałek, szaro i chłodno 20.09.21, 18:44
              nicnierobienie fajna rzecz :)

              specjalnie opuscilam jeden pociag by wstapic do ksiegarni. splajtpwala i sie zamknela. za to sa dwa nowe bary sprzedajace snacki oraz punkt sprzedajacy zapoldarmo abonamenty na netflixa i tv box. krotko mowiac ludzie nie chca juz czytac, tylko zrec do rozpuku a potem zanetfixowac sie na ament. coraz bardziek doopiasty ten swiat....
              • roseanne Re: Poniedziałek, szaro i chłodno 21.09.21, 00:07
                Troszczke sie nie zgodze, ze ludzie nie czytaja
                Czytam, chyba dosc sporo, owszem czesciej beletrystyke.
                Nie zasne bez czytania...
                Jednak papierowych ksiazek nie kupuje prawie wcale.
                Glownie biblioteczne, czasami kindle- zdecydowanie przestawilismy sie na ebooks

                Darmowa wymiana tez ma sie dobrze

                Nie wybrazam sobie swiata bez netflixa, choc biblioteczke filmowa (zarowno dvd, jak i zciagniete na dysk) mam spora
                • xurek Re: Poniedziałek, szaro i chłodno 21.09.21, 11:35
                  Oh, Rose, mysle, ze wszyscy na forum czytaja duzo, ale jest to w skali globalnej raczej wyjatek.

                  ja Netflixa swiadomie nie mam, bo wiem, ze mialabym klpoty z kontrola konsumpcji, wiec wole zejsc problemowi z drogi :).

                  Nie zmienia to jednak nic w fakcie, ze zamykanie ksiegarni z "papierowymi ksiazkami", wygodnymi fotelami do poczytania przy kawie jest dla mnie bardzo smutnym zjawiskiem.
    • jutka1 Wtorek, chłodno 21.09.21, 10:33
      Pogoda na świecie: szaro i chłodno, maks dzisiaj: 11 C.

      Byłam rano u mamy, teraz c.d. nicnierobienia. Odpukać.

      Co do czytania, to w Polsce sytuacja jest następująca, porównując dane za 2000 i 2020 rok:
      - Procent osób, które w ciągu roku przeczytały co najmniej 1 książkę: 2000 r. - 54%, 2020 r. - 42%.
      - Procent osób, które w ciągu roku przeczytały 7 książek lub więcej: 2000 r. - 24%, 2020 r. - 10%.

      Miłego dnia, bez względu na wszystko :-)
      • kan_z_oz Re: Wtorek, chłodno 21.09.21, 12:23
        Pogoda sie zjerzyla. Powialo zima znad Antarktyki. Wieje wsciekle i mroznie.

        Odnosnie polityki tutaj to mam jedno spojrzenie - nalezy wywalic caly rzad stonowo/ferderalny natychmiastowo bo chyba sie wyzywaja w duzych miastach. Nas ominelo.
        Dalej zero kovida, zero masek, dystansu - normalne zycie. Nie wiem na jak dlugo ale mi wisi bo nawet jak sie zacznie, to nas juz ominelo. Melbourne, Sydney -nie zadroszcze ale musicie spytac Luske. Syn sie wyprowadza z Sydney bo jest totalny syf. Im bardziej sporupowany rzad stanowy tym wiekszy balagan. Ta baba w NSW nawet zawiesila obrady stanowe parlamentu oraz przestala podawac liczby kovida, smarujac w dol, gdzie wiadomo, ze rosnie. To jest najwiekszy zamach na demokracje tutaj. Policja paluje Sydney i Melbourne. Chiny.
        • kan_z_oz Re: Wtorek, chłodno 21.09.21, 12:46
          W czesci gdzie jest pozytywnie. Pszczoly wrocily do pracy. Bardzo nas to cieszy bo ogromnie sie martwilismy co robic z koloniami przez ostatnie dwa lata. Pszczoly to tak jak wierny pies lub kot. 'Pet' przyjeciel jaby nie patrzyl. Tak trakujemy nasze przyjaciolki.
          Uspokoila sie przyroda i nie mamy wiekszych zawirowac. Zniknely cykloniczne wichury, opady. Mamy opady umiarkowane.
          Zniknely wszystkie dzikie sasiednie klotnie i jest...spokoj...cisza. Cala ulica jest super po niesamowicie burzliwych walkach. Mamy super w naszym wieku kilkunastu sasiadow. Utrzymyjemy oczywiscie kontakty.

          Nie wiem jak przetrwalismy wszystkie te burze, ale przetrwalismy. Wkleje pare zdjec przyrody bo to mnie trzyma w pionie.
          Tego wszystkim zycze. Bycie w naturze mnie zdecydowanie uratowalo, wzbogacilo.
          Patrzac obecnie na siebie po 8 latach fizycznej pracy. Jestem wielka pelna miesni silna baba. Tak sie tez czuje. Moge przerzucac skaly.
      • roseanne Re: Wtorek, chłodno 22.09.21, 16:35
        jesien!
        pogoda sie zlamala i dzis popaduje, niemrawo , ale wciaz cieplo
        spedzilam dwie godziny w szpitalu dzis, z karteczka, zaliczajac kolejne etapy pre op testing
        zadzwonia mi na tydzien przed termminem, czyli w zasadzie musze siedziec na tylku - mam wtedy przestac uzywac niektrorych lekow

        zza okna slychac ciezki sprzet budowlany - nareszcie sie wzieli za prace w dziurze wykolapej miesiac temu - blokujac mi najblizszy dostep do sasiedniej ulicy
        • jutka1 Środa już i minęła... Re: Wtorek, chłodno 23.09.21, 00:11
          Dzień był dziwny. Sny dziwne, przebudzenie dziwne, i potem wszystko: dziwne. Deszcz, deszcz, deszcz. Ciemno i ponuro.

          No nic. Trochę odpoczęłam przynajmniej.

          Przy okazji zamówiłam olej opałowy i przeraziłam się skokiem ceny. Plus zamówiłam pana od corocznej konserwacji pieców.

          Dylemat. czy w najbliższych dniach zrobić bigos, czy zupę z kimchi (kimchi guk/Kimchi-jjigae). Hmmm.

          Rose, kciuki trzymam.

          Do jutra :-)
          • kan_z_oz Środa już i minęła... Re: Wtorek, chłodno 23.09.21, 10:52
            Z ogrodu.
            Roza znaszego miasteczka o tej samej nazwie. Kwitnie caly rok bez chorob i potzreby pryskania czy jakichs specjalnych zabiegow. Ilosci jakosc kwiatow zalezy od podciecia i rozy rozkwitu. Zlapalam jeden kwiatek bo jest pomiedzy koncem kwitnienia i podcinania. Absolutnie nie nadaje sie do wazonow.

            Maly stary krzak, ktory myslalam kilka razy, ze juz zdechl. Zawsze odbija po solidnym cieciu. Obecnie w pelni.

            Dwie nowe odmiany wsadzone tylko pare lat temu. Pierwszy raz cos zrobily. Nie wiem co dalej. Ta ostatnia wyglada jak przypalona sloncem odmiana. Patrzac blizej jest najcudowniejsze cos co kupilam w lokalnym sklepie.
            Pierwszy raz mam lewande tak wygladajaca. Biorac pod uwage, ze nie robilam nic to nie wiem. Ok, Pan maz regularnie podlewa oraz wysypuje fusy z kawy. Nie wiem czy to pamaga czy tylko taki rok?
    • jutka1 TGIF... 24.09.21, 10:36
      Szaro, ciemno, chłodno i bardzo wietrznie. Teraz jest 12 C, ma dojść do 15 C. Tyle w temacie "pogoda na świecie".

      Siedzę nad rachunkami dla korpo. Dzisiaj wyślę i będzie spokój.
      Zawodowo zapowiada się spokojny dzień, odpukać oczywiście, czyli trzydniowy weekend bez zobowiązań. Dobrze, bo od poniedziałku zaczyna się czas przedzimowych serwisantów (coroczny przegląd pieca grzewczego, z wymianą dyszy i filtra, plus dostawa oleju opałowego) i chyba nowe zlecenie. Trzeba wykorzystać następne trzy dni na naładowanie akumulatorów.

      Cisza i spokój, czego i Wam życzę (c) m. k. :-)
      • xurek Re: TGIF... 24.09.21, 11:08
        a u mnie ostatnie dni "wariatkowa" przed szpitalem. wiele jeszcze do przygotowania w pracy oraz do szpitala i na tydzien po szpitalu, kiedy to bede zupelnie uziemiona w domu.

        pogoda taka sobie, nastroj takoz, ale jakos trzeba ciagnac do przodu.
    • jutka1 Sobota, lekkie ocieplenie 25.09.21, 08:18
      Jest szaro i ciemno, wiatr zelżał. Teraz 14 C, ma dojść do 20 C.

      Oprócz lekkiego ogarnięcia kuchni nie mam żadnych planów. Może poczytam, może nie, zobaczymy.

      Jakoś tak doopiasto się zrobiło. Oh well.

      Miłej soboty :-)
      • xurek Re: Sobota, lekkie ocieplenie 25.09.21, 21:50
        A tutaj pogoda byla piekna. Zrobilam zakupy na te kilka dni przed szpitalem i tydzien po powrocie. Niezle sie nagimnastykowalam ze zrobieniem planu posilkow, ktory spelni wymogi diety i nie odbierze mi checi do zycia :).

        Za soba mam prawie trzy tygodnie "hard core keto - diety", ktora musialam odbyc przed operacja. Najgorzej bylo po jakichs 4 dniach, bylo mi niedobrze, krecilo sie w glowie, mialam ewidentne symptomy "niedocukrzenia". Potem szlo lepiej a teraz musze przyznac, ze moj przewod pokarmowy reaguje bardzo dobrze na taka diete - znacznie mniej bolesci i zaburzen. Czuje sie wciaz jakby nieco pozbawiona energii, ale mysle, ze ten rodzaj diety o nieco rozluznionym rezimie (np. wprowadzenie owocow no i oczywiscie chociazby odrobiny alkoholu :)) moze byc dobra dlugodystansowa opcja dla mnie. Poza tym mam wrazenie, ze jem znacznie wiecej a mimo tego schudlam 2.5 kilo.

        Stwierdzilam rowniez, ze boje sie tej operacji. Sama nie rozumiem dlaczego, bo to juz druga tego rodzaju w moim zyciu i liczac cesarskie ciecie piata w ogole i nigdy przedtem nie balam sie operacji. Moze ogolna sytuacja wokol mnie powoduje ten strach? Chcialabym, zeby juz bylo "po plus 4 tygodnie konieczne do zagojenia sie ran" a tutaj nawet nie wiadomo, czy operacja sie odbedzie. Dowiem sie dopiero w poniedzialek kolo poludnia.

        Na zakupach spotkalam znajoma, wiec poszlysmy na kawe wykorzystujac ostatnie cieple dni i mozliwosc spozycia owej na zewnatrz, bo "do wewnatrz" sie nie kwalifikujemy. No i "oswoilam" nowonabyte w Polsce buty (pare nr. 1, para nr. 2 czeka w kolejce). Tak mi sie spodobaly, ze z entuzjazmu nabylam dwie pary w roznych kolorach. Przypominaja mi moje buty z dziecinstwa, po potraktowaniu "zmiekczaczem" staly sie bardzo wygodne i jestem w nich zakochana. Wklejam zdjecia razem z nabyta do nich torebka :).

        Nie wiem, czy wam wspominalam, ze Rain poluje na kury i nie bardzo wiemy, jak ja odzwyczaic. Poza tym zatacza coraz szersze kregi, wiec S. stwierdzil, ze bez GPSa nie bedziemy jej juz wypuszczac. I nauczyla sie wychodzic przez kocia klape, ale jeszcze przez nia nie wraca :)
        • roseanne Re: Sobota, lekkie ocieplenie 25.09.21, 22:43
          but fajny, tez w dziecinstwie mialam poobne, tylko zupelnie plaska sliska podeszwa

          co do oduczania Rain- pryskac woda gdy tylko sie zblizy do niezalezanych okolic, powinno pomoc

          y dzis bylismy na ryneczku znow, gdzie obkupilismy mnie w pomidory , owoce i papryki, ktore to strasznie torturuje- opiekane na wolnym ogniu, zaraz beda oskorkowywane i wywnetrzane
          M dostanie s;oiczka do delektowania sie w Zurychy, a resztr sobie zakonserwuje
          oboje sie teraz pakuja


          nadal bez daty...

          tez sie boje, najbardziej, ze strace glos..
    • jutka1 Niedziela, słońce 26.09.21, 10:17
      Zapowiadają 22 C. Ostatnie podrygi ciepłej pogody.

      Fajnie, że od piątku mam te 3 wolne dni. Dochodzę do siebie.
      Ale zauważam, że ogólnie mam mniejszą ochotę na cokolwiek. To chyba pokłosie tych ostatnich 1.5 roku. :-/

      No nic. Trzeba wierzyć, że będzie lepiej. A w międzyczasie idę gotować zupę fasolową, bo tak mnie coś naszło. Jesień idzie. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce 26.09.21, 11:00
        Bardzo mily weekend. Spedzilismy wczoraj na trzygodzinej jezdzie po wertepach w parku narodowym. Nie jestem zwolenniczka ale w towarzystwie 12 samochodow oraz ludzi sluzacych poradami, gadulami przy czestych przystankach z okazji niespodzianek - zupelnie do zniesienia. Ognisko, znajomi, sie sciskanie. Rano sniedanie i wymiana kontakow gdzie i kiedy. Tak jak zawsze.
    • jutka1 Poniedziałek, mgliście 27.09.21, 10:24
      Za oknem mgła, 14 C - ma dojść do 20 C. Przynajmniej nie zapowiadają deszczu.

      Dzisiaj na tapecie porządki, pranie/suszenie i w ogóle rzeczy okołodomowe. Oczywiście, o ile korpo mi się nie wmiesza.
      Jednym słowem - zapowiada się spokojny dzień.

      Miłego poniedziałku :-)
    • xurek Wtorek 28.09.21, 18:31
      Wszystko OK, byl xhirurg i piwiedzial, ze wszli b.dibrze. jestem jeszcze bardzi zmeczina, mam fajny pokij i super widik z okna na cala sciane.
        • roseanne Re: Wtorek 29.09.21, 22:55
          na ogrodkach jesien wpelni
          w zeszlym tygoniu jeszcze 20 i plus, dzis juz tylko 13
          mialo lac= nie spadla ani kropla
          scielam wiekszosc bazyli, zrobilam litr pesto - bez serza, bez orzechow - zamrozone w porcjach - lepiej sie tak przechowuje

          zastanawiam sie co zrobic z bazyllia tajska- mrozona w lisciach mi nie smakuje, suszona nie ma prawie wcale smaku, a w domu nie mam slonca wystarczajaco - padnie

          do obrobienia jeszcze miety - czekoladowa i marokanska
          szalwia - zprobuje wsadzic w grunt

          zostawiam aksamitki do mrzow - masa pszczol wciaz w kolo, widac byly skonfundowane po zniknieciu bazylii, choc kilka zostawilam kwitnacych specjalnie

          pomidory wciaz owococuja , jak opetane, tylko malo sie koloryzuja - zostawiam az do informacjji o operacji lub zapowiedzi przymrozkow - co bedzie pierwsze

          mam nadzieje ,ze nasze rekonwalescentki pod kontrola sie kuruja
          Brak Luizy niepokoi
          • jutka1 Re: Wtorek 30.09.21, 10:51
            Rose, takie nie do końca dojrzałe pomidory są świetne do ukiszenia.

            Mam nadzieję, że Xurek dochodzi do siebie i że rekonwalescencja przebiegnie szybko i sprawnie.
            A nieobecność Luizy też mnie niepokoi.
            • roseanne Re: Wtorek 30.09.21, 14:27
              wiem ,ze temat kiszenia wraca jak bumerang, ale nigdy nie pamietam, by soie zanotowac
              czy tylko sol, gorczyca koper, czosnek?

              nie mam dostepu do chrzanu ani garbnikowych lisci
              • jutka1 Re: Wtorek 30.09.21, 14:54
                roseanne napisała:

                > wiem ,ze temat kiszenia wraca jak bumerang, ale nigdy nie pamietam, by
                > soie zanotowac
                > czy tylko sol, gorczyca koper, czosnek?
                **********
                Zamiast korzenia chrzanu możesz dać liście dębu (dęby gdzieś u Was w parkach są przecież? - też są garbnikowe) i trochę więcej gorczycy (ale tylko trochę, żeby nie zgorzkniało).
                Soli 1+ łyżka na litr wody, albo po prostu płaska łyżka na litrowy słoik pomidorów. Uwaga! Znajdź sól niejodowaną - jodowana się nie nadaje.
                Zrób małe nacięcie na "pępku" każdego pomidora (ta część, którą wisiał na krzaku), żeby nie pękły w kiszeniu. I żeby w słoiku nie miały ciasno, bo od ciasnoty też mogą popękać.
                Po jakimś tygodniu sprawdzaj łyżeczką smak płynu. Jak już będzie kwaśny na Twój smak, włóż słoik do lodówki i po wszystkim. :-)
                • roseanne Re: Wtorek 30.09.21, 15:56
                  ha, no mam quest na weekend, poszukac debu, niekoniecznie przy ulicy - to dosc malo popularne drzewko w okolicy :)
                  jaki jest odpowiedni poziom zakiszenia?
                  jak na malosolne, cyz jak zimowe?
                  • jutka1 Re: Wtorek 30.09.21, 17:31
                    roseanne napisała:

                    > jaki jest odpowiedni poziom zakiszenia?
                    > jak na malosolne, cyz jak zimowe?
                    >**********
                    Jak na zimowe ogórki. :-)
                    Zalewa ma być kwaśna. A poziom odpowiadającej kwaśności kiszonek to rzecz indywidualnego smaku.

                    Aha, i zalewaj zimną, lub - najwyżej - lekko letnią wodą.
    • xurek czwartek 30.09.21, 14:38
      wtorek zaraz po opracji byl OK, wieczor i cala sroda koszmar. Silne bole i do tego migrena, na ktora nie pomagalo nic. Dopiero dzisiaj rano znalezli jakies remedium, wiec teraz napompowana srodkami przeciwbolowymi i przeciw migrenie czuje sie calkiem dobrze, tylko troche "niestabilnie".

      jutro po poludniu ide do domu. sposob obchodzenia sie z operacjami bardzo sie zmienia: teraz tego samego dnia nalezy wstawac do ubikacji, nastepnego juz spacerowac i jesc, w sumie 3 dni po operacji wracam do domu. moglabym zostac dzien dluzej i troche sie zastanawialam ze wzlegu na leki przeciwbolowe, ale jezeli cos bedzie nie tak, to S. moze mnie tutaj przywiezc, bo nie pracuje w ten weekend a jest to tylko 10 minut samochodem.

      Widok z okna jest super, pokoj bardzo przyjemny, dostalam kwiaty od szpitala i od S., wiec jest calkiem ladnie no i niesamowity hightec. Mam terminal z ksiazkami do sluchania, radiem, telewizja, internetem, filmoteka oraz "programem zdrowotnym" szpitala. Na dole jest jeszcze wystawa obrazow, ale jeszcze nie bylam. Moze pojde jutro.

      Poza tym nuda :)
      • roseanne Re: czwartek 30.09.21, 16:02
        wow, full wypas!
        lekow sie trzymaj, mimo ze odurzaja - jak mniej boli to sie szybciej goi..., brac z rozpiska godzinowa, a nie czekac - madrze sie troche, sorry,




        tu jak mialam dwa zabiegi w ramach "day surgery"
        jedno pod ogolnym, jedno z epiduralem

        jedyny luksus to byl guzik, by zawolac pielegniarke, po basen... a potem by pomogla pojsc do lazienki
        a potem do miesiaca na dochodzenie do siebie


        tym razem mam byc przetrzymana przez noc, ale tez sie nie spodziewam niczego wiecej
        ma mi towarzyszyc massimo - szpitalny odpowiednik cpap
      • maria421 Re: czwartek 30.09.21, 16:58
        Xurku, dobrze ze masz to juz za soba, daj sobie odpowiednio duzo czasu na powrot do sil.

        Tu piekny, sloneczny, choc troche chlodny dzien.

        Wczoraj zaprosilam na obiad przyjaciolke i po raz pierwszy w zyciu zrobilam paella ktora, zdaniem mojej przyjaciolki i moim, byla doskonala.



      • jutka1 Re: czwartek 30.09.21, 17:33
        Rzeczywiście full wypas, Xurku.
        W moim przypadku - najważniejsze NIE trafić tu lokalnie do żadnego szpitala, bo masakra jest w slużbie zdrowia.
        Na szczęście moja prywatna ubezpieczalnia ma kilka szpitali w Polsce, więc jakby co - tylko tam. Minus - daleko od domu.
    • jutka1 TGIF!!! :-))) 01.10.21, 08:53
      Piątek, i wolne (odpukać, oczywiście), ufff.

      Obudziłam się przed szóstą, no to wstałam. Od 2 godzin na nogach, zdążyłam już lekko ogarnąć kuchnię, jawi się efektywny (domowo) dzień. :-)
      Gotować nie muszę, bo wczoraj zrobiłam zupę-krem z cukinii. A jutro zacznę pyrkolić pierwszy w tym sezonie bigos: spożytkuję resztę zeszłorocznej kapusty kiszonej, pozostałe składniki mam, potem większość zamrożę "na zaś". Bigos robię tradycyjnie, trzy dni, podgotowuję, stygnie, znowu podgotowuję, znowu stygnie, i tak 3 razy dziennie. :-) A na noc wystawiam na zewnątrz - ten wielki gar nie mieści mi się w lodówce. A noce już są na tyle chłodne, że można.

      Pogoda na świecie: słonecznie, teraz 8 C, maks. dzisiaj: 16 C.

      Miłego piątku :-)
      • roseanne Re: TGIF!!! :-))) 01.10.21, 16:26
        tu szaro, ma las przez weekend, ale ostatnio tylko mowia o deszczu i ledwo siapi

        zabralam sie za konserwacje mojego marmurowego blatu - dwa razy do roku, Omiedzy myciem, suszeniem, aplikowaniem sealanta, suszeniem, polerowaniem, suszeniem - zajmuje kolo 3 godzin

        zazyczylam sobie, by mi Goo gralo rock'and'roll - nauczone moimi gustami wiekszosc piosenek jest po hiszpansku, z latynowskim posmaczkiem,znaczy Meksyk :) - czesto sie domagam Mexican rock


        bigosu nie robilam od lat, jakos zle trawie gotowana kiszona kapuste

        dostalam wczoraj termin operacji 15.11 - przez pierwsze dwa tygodnie listopada mi sie nazbieralo 5 wizyt okolomedycznych..
        a potem urodziny i swieta raczej miejscowo, az dostane dyspense na podroze
    • jutka1 Słoneczna sobota 02.10.21, 11:24
      Pogoda jak w tytule, maks. dzisiaj: 19 C. Liście żółkną. Jesień.

      Dzisiaj pichcę. Gulasz z cebulą i czerwoną papryką. Zrobię w szybkowarze, bo nie mam ochoty stać przy garze i mieszać nie wiadomo jak długo. :-)
      Mama zawołała, żeby jej w czymś tam pomóc wczesnym popołudniem, to pojadę; przy okazji zrobię małe zakupy.

      A jutro mój comiesięczny targ eko. Już się cieszę. :-)

      No i tak mi płyną dni na polskiej prowincji. :-)))

      Miłej soboty :-)
    • jutka1 Poniedziałek, słońce i ciepło 04.10.21, 09:51
      Pogoda jak w tytule. Ma być dzisiaj 21 C. Fajnie.

      Wczoraj też było słonecznie, wspaniała pogoda na "wycieczkę" na targ eko. Warzywa, sery, soki. Bardzo przyjemnie.

      Dzisiaj plany około-domowe, ogarniam z lekka.
      Jacyś technicy mają przyjechać, jakieś rachunki popłacę, ot, proza życia. Obiad już mam, więc i pichcić nic nie potrzebuję.
      Pieczenie papryki na paprykę w occie odkładam na pojutrze, to samo z zakiszeniem główki kapusty z targu eko.
      Jak widać, ciągle coś. Ale nie narzekam. :-)

      Miłego poniedziałku :-)
      • kan_z_oz Re: Poniedziałek, słońce i ciepło 04.10.21, 11:41
        29C w powietrzu w oceanie 24C. Wial bardzo silny wiatr z podmuchami ? Bylo 10C?

        Dlugi weekned tutaj. Wszystko zawalone. Parkingi, restauracje, kafejki. Zlapalismy kanapki z piekarni pieczacej duzo europejskiego i zytniego pieczywa. Nie dalo rady wjechac do Noosa - najbardziej popularny osrodek turystyczny gdzie sa tropikalne rosliny oraz zero zabudowy powyzej drugiego pietra. Oblezenie jakiego tutaj nie doswiadczylismi. Zrezygowalismy.

        Spacer po plazy, gdzie nawet plaza dla psow jest zajeta. Znalezlizmy jedna pusta parkujac z dala od miasteczka pod pustym centrum medycznym, na parkingu znanym Panu mezowi.

        Czekam z utesknieniem na otworzenie granic miedzynarodowych aby ludzie mogli poleciec. Po dwoch latach ten tlum jest meczacy.

        U nas malo. Pan maz dostal chyba promocje. Placa bonusy i wymagaja studiowania w pozycji "medical science liaison". Na 5 miesiecy bo nie chce sie pozbyc swojej starej. Wspomoze 401...haha, ktore ma pracujac nie w US.

        U mnie zawodowo zajete jak nigdy. Kovid zdecydowanie nie zrobil zniszczen w naszych finansach ani stylu zycia.
        Oby tak dalej. Kazdy dzien to bonus. Tak na to patrzymy ciszac sie zyciem normalnym prawie od poczatku epidempii.
      • roseanne Re: Poniedziałek, słońce i ciepło 04.10.21, 15:26
        aaa! f..k it
        nastukalam dlugi wpis i mi zezarlo calosc
        za drugim podejsciem laptop postanowil sie zawiesic

        ale ad rem

        wieksosc mojego zycia towarzyskiego teraz przez internet, Powoli gubie sie co i komu nastukalam, wiec z gory przepraszam, jesli sie powtarzam

        poza internetowo widuje sie z sasiadami, synem i sprzedawcami..

        od niedawna fzbuk mnie oinformowal o nowej usludze lokalnej. Za niewielka oplata- ponizej 2x bilet komunikacji miejskiej, lub za darmo, w zaleznosci od wielkosci zamowienia wybiora mi i przywioza zakupy z mojego ulubionego ryneczku.
        Podczas mojej ostatniej tam wizyty obejrzalam sobie jak i gdzie jest to robione.
        sie skusilam i dostalam pierwsze zamowienie w piatek. poza tym, ze sie nie zmiescili w 5 godzinnym przedziale czasowym jestem zadowolona

        sery i wedliny w torbie izolacyjnej, ktora sie wymienia, przy kolejnym zakupie - jak nalezy, smaczne, pachnace,
        grzyby az trzeszczace gdy sie je kroilo - w sklepie takich sie nie uswiadczy
        porcje " ugly veg & fruit" warzywka na ratatuja na 5 porcji, ogoreczek , banan i kilka sliwek. tyle ,ze sliwki wielkosci gruszki, bardzo slodkie i wchlonelam je jako pierwsze- balam sie , ze nie przetrwaja, bardzo dojrzale

        teraz musze zjesc co w lodowce, wiec troche potrwa, no i dobrze, bo na szare renety jeszcze przynajmniej dwa tygodnie czekania - moje najukochansze jablka. Do dostania tylko na tym konkretnym ryneczku.

        weekend zapowiada sie cieplejszy, mam miec goscia - kolezanka kogos z dalszej rodziny chce miasto zwiedzac, potrzebowala noclegu

        zamowilam sobie bulwki kwiatowe, glownie czosnki ozdobne tego cholerne wiewiory nie zra!
        troche pozno, ale ten brak daty wisial nademna , jak przyslowiowy miecz, nie pozwalajac na zaplanowanie czegokolwiek
        w lokalnych sklepach tylko tulipany, czyli smakolyki wiewiorow

        kupilam soie internetowo lampy dla roslin. czy ktos z was ma dobre zrodlo informacji ktory rodzaj swiatla jest najlepszy dla storczykow i roslinek tropikalnych?
        hm, dla ziolka moze tez w przyszlosci . lol

        ma biale, czerwone z niebieskim, lub wszystkie naraz

        programator widze mi sie sam ladnie sam wlaczyl
    • jutka1 Wtorek 05.10.21, 15:25
      Od rana jestem na nogach. Najpierw wyjazd na 2 godziny do mamy, żeby pomóc z jedną rzeczą, a nie - z dwiema.
      Potem do domu, mały lunch, potem szatkowanie i kiszenie kapusty. Niewiele, jedno kilo, ale i tak się urobiłam. Kamionka odstawiona na blat, za 7-10 dni będzie gotowa.

      Jutro akcja "pieczona marynowana papryka z czosnkiem". Mam 2 kilo czerwonej papryki, wyjdzie z tego dobrych kilka słoików.

      Pogoda na świecie. Rano gęsta mgła, koło 9:00 opadła i zrobił się słoneczny ciepły dzień. Tylko wiało bardzo, bardzo silnie.

      W czwartek siadam do nowego zlecenia, przyszło wczoraj wieczorem. Ulubiony klient nr 2. Mam czas do końca miesiąca, więc i "bez napinki".

      A teraz ogarnę kuchnię po szatkowaniu i kiszeniu, a potem oddam się oglądactwu i czytelnictwu. :-)

      Miłego! :-)
      • roseanne Re: Wtorek 05.10.21, 21:36
        bardzo powoli redukuje ogrodek , przygotowania na zime

        na pierwszy ogien poszla bazylia, zszatkowana na polpesto i zamrozona ( bez sera i orzechow)
        potem podcielam troche oregano do ususzenia
        szalwia , czesciowo posiekana i zamrozona, czesciowo zamieniona na sol smakowa ze skorka cytyrynowa

        wczoraj pozbieralam wiekszosc duzyc pomidorow - wiewiory, slomaki i skorki sialy spustoszenie nawey wsrod zupelnie zielonych

        zlikwidowalam tez czesc nasturcji, by miec dostep do pomidorow - skwapliwie pozbieralam wiekszosc lisci i kwiatkow z likwidowanego klebu nasturcjowego, bo w kilku restauracjach mi podali ostatnio
        takie liscie i kwiatki, sparzone smakuja pieprznie jak aragula, pychotka - zostawilam wiec jeszcze spora polac by sobie skubac zielonke, puki jest

        posadzilam wiosna 3 roslinki brukselki, ktora rosnas nie chciala i nadal nie chce. Najbardzij wyrosnieta na wysokosc zostala obskubana z duzyc lisci , moze to nakloni do zawiazania mutantow? lisice zostaly uzyte na zrobienie golabkow, a co ma sie marnowac

        trawa jedna posadzona w grunt

        dzis zwiedzilam sklep okazjonalny, haloweenowy - mam dwa pelne przebrania, dla Malej i dla mnie

        po dwoch latach szukania udalo mi sie znalezc skarpetki, jakie lubie - sportowe, krotkie do kostki, ale z duzym sciagaczem, takim na 3 cm, a nie prawie pojedyncza gumka, z pogrubiona podeszwa
        uznaje wiec ostatnie dni dzialalnosci z pelen sukces

        mam obiecane liscie chrzanu na jutro wieczorem
      • xurek Re: Wtorek 05.10.21, 22:07
        Dzisiaj minal dokladnie tydzien od operacji. Czuje sie dobrze, pod warunkiem, ze stosuje sie do zalecen :). Podniesienie czegokolwiek "nagradzane" jest od razu powaznym bolem, dluzsze siedzenie na krzesle rowniez, wiec zaleguje glownie na kanapie czytajac badz ogladajac telewizje, przygotowuje lekkostrawne "miniposilki", wmuszam w siebie 1.5 litra plynow oraz chodze na dwa krotkie spacery.

        Duzo czasu spedzam lezac, gapiac sie w sufit i rozmyslajac :). Rain dotrzymuje mi towarzystwa.

        Zalaczam zdjecia mojego szpitalnego pokoju i widoki z okna - uwazam, ze jak na szpital bylo tam naprawde "przytulnie" :).

        W powietrzu czuc jesien, pogoda zmienna, troche slonca, troche deszczu.
    • jutka1 Środa, deszcz i chłodno 06.10.21, 08:33
      Pada deszcz, jest chłodno - teraz 12 C, maks. dzisiaj - 15 C. Brrr.

      Dzisiaj mam w planie marynowaną pieczoną paprykę. Na oko powinno wyjść 6-8 słoików. Muszę dzisiaj, bo od jutra siadam do zlecenia.
      Kapusta kiszona już ma lekką piankę, czyli "zassała".
      Na weekend, jeśli okoliczności nie przeszkodzą, planuję bigos na zeszłorocznej kiszonej kapuście - tym samym zrobię miejsce w lodówce na tę kiszącą się teraz. I to by było na tyle tej jesieni. Zostanie tylko przerobienie pigwowca na konfiturę, ale to już po przymrozkach.

      Robi się jesiennie. Tak jak u Xurka - czuć już zapach jesieni.
      I jakoś tak szaro jest i ciemno.

      No nic. Byle do wiosny.
      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Środa, deszcz i chłodno 06.10.21, 10:56
        Pokoj Xurka ze szpitala wyglada jak zdjecia z osrodka wakacyjnego. Zazdroszcze oczywiscie takich widokow ze szpitala i zycze szybkiej poprawy zdrowia bedac w pelni swiadoma, ze widoki pomagaja, ale nie uzdrawiaja.
        Wczoraj wyprodukowalismy cala mase pierogow z nadzieniem kiszona kapusta/ grzyby z cebulom/ oraz kartofeki. Farsz wyszedl swietnie. Mam wciaz pelny duzy talerz pierogow bo oczywiscie reszta zostala zjedzona juz wczoraj.

        Mam tez spore dylematy. Mam sporo klientow z rakiem mlodszych ode mnie z wyraznym zapytaniem w oczach; dlaczego funkcjonuje, pracuje od lat fizycznie i jaka mam recepte.
        Recepta moja oczywista. Medytacja oraz ksiazka, ktora tytaj byla wycieta. Forum stalo sie niestety fakcja wscielkej propagandy. Shame on you.
      • xurek Re: Środa, deszcz i chłodno 06.10.21, 16:26
        dzien zlotojesienny.

        byl pan od izolacji rur i zaizolowal, bardzo ladnie i profesjonalinie rury.... nowe. bo takie mial zlecenie. natomiast rury, ktore nie zostaly wymienione, ale izolacje firma od ogrzewania zniszczyla przy demontazu, to juz nie, bo tego w zleceniu nie bylo. I on nie mial juz czasu ani takiej instrukcji. a ja nie popuszcze, bo mam i czas i niezaizolowane rury i nie zaplacilam jeszcze za wymiane ogrzewania, wiec oceniam moje szanse na zwyciestwo w tym boju na bardzo duze.

        poszlam na spacer, bylo bardzo przyjemnie. po drodze zobaczylam piekne konie (ktorymi sie dziele) oraz dziwna rosline wyrastajaca spod kamieni na asfalt, ktorej jeszcze nigdy przedtem nie widzialam. Takie "galezie" to ma moim zdaniem tylko "monkey tree" a nie plozaca roslina. zdjecie tez wklejam, moze ktos z was wie, co to. W przeciwienstwie do monkey tree liscie tej rosliny sa miekkie.
        • roseanne Re: Środa, deszcz i chłodno 06.10.21, 17:34
          masz racje, nie odpuszczaj
          raz mi sie zdarzylo, zemi zmarzly rury w NJ - jak instalatorzy telewizji kablowej przesuneli izolacje...

          roslinka mi wyglada na cos z rozchodnikow lub sukulentow, w szwajcarskich okolicach dosc popularna


          tu rano byla porzadna mgla, ze dwa ogrodki wglab mleko. Zlapalam za telefon i pognalam ( ok pokustykalam) pstrykac zdjecia

          jak wracalam po okolo godzinie sie cala mgla wypalila, jest slonecznie i ma wspoczyc w okolice 20 C na kilka dni

          od dekady tu mieszkam, a mgla pierwszy raz taka
          • kan_z_oz Re: Środa, deszcz i chłodno 07.10.21, 12:57
            W Syney wielka bryndza wiec moze ktoras z Pan skontakuje sie z Luiza, bo nawet jesli glosi sie guru ogrodu to 4 miesice zamkniec moga zabic kazdego bez wzgledu. Mam naprawde niepokojace rozmowy ze znajoma pracujaca w szpitalu. Syn sie wyprowadzil w Gory Blekitne, co jest cudem jakims, bo nie bylo rady aby wyszedl poza Sydney. Nastepne miesiace beda decydowac bo system zdrowotny jest nie przygotowany na kovida ani zadne zwiekszone zachorowania. Bryndza totalana, gdzie zawal moze czekac godzinami na karetke, miejsce. Brak obslugi medycznej bo 70K/rok w dla piegniarnki to zakwaterowanie z innymi w warunkach adedemika z PRL-u. Trzymam kciuki ale system zostal tak zajechany lata temu, ze kazdy stres to armageddon. W innych stanach zreszta podobnie ale nic na skale Sydney.

            Przerabiam. Banany na make bananowa. Dodalam do zaprawy i wyszly pierogi prawie ruskie. Juz wszystko zniknelo. Miele kminek, bo mi sie skonczyl. Uzywam obficie w hinduskich potrawach.

            Poza tym sluchamy kursu hiszpanskiego wieczorami. Bardzo mnie wciagnelo. Tak samo jak angielskiego przed wyjazdem gdzie sluchlam religijnie kazdego dnia.

            Drogie Panie, zadbajcie o Luize.
    • jutka1 Czwartek, szaro, mokro i mgliście 07.10.21, 12:35
      Pogoda jak w tytule. :-/

      Obudziłam się o szóstej. Już nawet nie próbowałam zasnąć, wstałam. Od 3 tygodni nie piję kawy, bo organismus stwierdził, że nie chce. Nie, to nie.
      No to poczytałam internety, potem zaczęłam pracę nad nowym zleceniem. Po czym wreszcie zabrałam się za robienie pieczonej marynowanej papryki. Właśnie się piecze. Po pieczeniu będzie się zaparzać pod folia, wtedy zrobię zalewę. Ciekawe, ile słoiczków mi wyjdzie. 3? 4? Zobaczymy.

      Po akcji "papryka" odwiedzę Netfliksa, poczytam. I tyle. Wolne do wieczora.

      Miłego dnia bez względu na pogodę i inne okoliczności. :-)
      • xurek Re: Czwartek, szaro, mokro i mgliście 07.10.21, 15:35
        Dzien jak poprzednie leniwy i w zwolnionym tempie.

        S. zakupil mi 4 kilo jablek z sadu w sasiedniej wsi: 2 kg Gala i 2 kg Pinova. Tej drugiej odmiany nie znalam, sa nawet slodsze od Gali. Polowa juz sie suszy w "suszarce", polowe przerobie jutro. Lubie suszone jablka i dzialaja na mnie bardzo "regulujaco", ale w sumie wole miec pewnosc, ze nie ma w nich zadnej chemii. Jako, ze mam chwilowo nie jesc zdanych skorek, obralam wszystkie przed suszeniem. Mysle, ze zapas starczy mi na miesiac. W sobote Mlody zbierze winogrona i zaczne suszyc na rodzynki.

        Poza tym uskutecznilam 2 posilki, wypilam 3 kubki zielonej herbaty, zapodalam 2 porcje lekarstw, pogadalam z sasiadami "przy plocie", bylam na spacerze, obgadalam telefonicznie pozostale niejasnosci z doradca podatkowym a teraz sobie odpoczne.

        W planie zakup internetow ugly sneakers za przystepna cene :) oraz pojemnikow hermetycznych na male porcje do zabierania do pracy i duzego na owe jablka.

        Potem jeszcze mala "praca podatkowa" i to by bylo na tyle dzisiejszych planow. Jutro pierwsza wizyta u lekarza z badaniem wszystkich cielesnych plynow :), zobaczymy jak wypadnie.
        • roseanne Re: Czwartek, szaro, mokro i mgliście 07.10.21, 16:27
          pracowicie sie rekonwalescencjujesz - jest wogole takie slowo? :)
          gale kiedys lubilam, ale mi sie smaki zmienily
          ostatnio cortland i zawsze renety

          powodzenia u lekarza


          tu slonce i poza niedziela tydzien ma byc 22

          dostalam wczoraj od przyjacoil wielgachna donice z chryzantemkami - metr srednicy ten krzaczor ma
          az sie troche zastanawiam, ile postoi - ostatnio rzadziej, ale kradzieze planterow tu sie zdarzaja, lampek slonecznych tez...

          kupilam sobie woreczek malzow i bulwe fenkula , do tego jeszcze slodki ziemniak - bedzie rozpusta


          pieczona papryke robilam ze dwa tygodnie temu - ogrilowana na czarno, posem zaparzona, oskurkkowana, pokrojona na kawalki i tak zapasteryzowane - 6 sloiczkow, jeden polecial do Zurigo


          dostalam tez lisc chrzanu - z metr ten mutant ma, wiec sprobuje z pomidorkami
    • jutka1 Sobota 09.10.21, 09:49
      Słonecznie, rano szron na trawie, teraz jest koło 4 stopni (wyczuwalna 1 C), ma dojść do 10 C.

      Plany około-domowe. Rosół z kury i baba ganoush - to kulinarnie. Poza tym ogarnianie kuchni, pranie, suszenie.
      Potem czytanie i oglądanie.
      W sumie leniwa sobota. I fajnie. :-)

      Jutro obiad z Mańkiem "na mieście".
      Super weekend, a od poniedziałku znowu do kieratu.

      No i tyle z mojej zagrody... Milej soboty :-)
    • jutka1 Niedziela, słońce i poranny szron 10.10.21, 11:28
      W nocy było -2 C, rano szron na trawie. Maksymalnie ma być dzisiaj 9 stopni. Brrr.
      Ale przynajmniej świeci słońce. :-)

      Główny plan dnia to późny obiad z Mańkiem w naszej ulubionej knajpie. Poza tym słodkie nieróbstwo. Zbieram energię na maraton zawodowy.

      Xurku, jak minęła wizyta towarzyska, i jak się czujesz?

      Miłej niedzieli :-)
      • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce i poranny szron 10.10.21, 11:55
        Wybieranie miodu. Pszczoly sa zajete pracujac z przodu domu. Zaczynaja przed wschodem i koncza ostro po zachodzie slonca. Mamy dwa drzewa z przodu dzialki. Drzewa maja tysiace kwiatow i caly dzien drzewa brzyca z intensywnoscia ogromna.
        Tak wyglada podjazd do chalupy. Tak wyglada czesc drzew z najwiekszymi stag/elk horns jakie widzialam. Wiszace okazy przekraczaja 1.5 metra. Wjazd do raju - tak to widze. Bardzo przybraly w rozmiarach po wycieciu chwastow czyli plotu z sasiadami.

        Mam pare stanowisk sprzedajacych miod. Jeden przed domem, gdzie mozna kupic i wrzucic monety. Drugi w AirB@B. Dzialaja dobrze i najwazniejsze - nie wymagaja nic ode mnie.
        Zaczynam tez sprzedawac pare produktow do sprzatania. Po latach uzywania i korzystania nie mam problemu aby promowac. U nas jest wiec najprawde fajnie robiac wszystkie takie rzeczy zawodowo oraz dodatkowo.

        A, maly remont pokoju, gdzie potrzednia wlascicielka miala studio malarskie. Wywalismy linoleum, zmienilismy tapicerke na lozku oraz materac. Docelowo ma to byc jadalnia. Na dzien dzisiejszy wciaz nasza sypialnia ze wzgledu na widoki, ktorych wciaz nie mamy dosc po 10 latach.
      • xurek Re: Niedziela, słońce i poranny szron 10.10.21, 20:51
        Tutaj pogoda byla wspaniala, cudowna ciepla jesien. Bylam na spacerze we wsi graniczacej z elektrownia atomowa - bardzo te wies lubie, opisze i wkleje zdjecia na watku ze zdjeciami.

        Wizyty byly dwie: w piatek moja przyjaciolka z siostra, wczoraj kolega z pracy. Bylo milo, posiedzielismy, pogadali, byli przyzwoicie nie za dlugo, jakies 2 godziny. Przyjaciolka przywiozla mi doniczke z kwiatkami, ktore nie wiem, jak sie nazywaja, ale pasuja do pokoju. Wlkeje jutro, to ktos napewno zidentyfikuje :).

        Wczoraj rano bylismy na zakupach i napatoczylam sie na lampe do czytania idealnie pasujaca do salonu, dzieki czemu moge teraz wygodnie czytac na moim "barlogu" :).

        Czuje sie glownie dobrze, ale jak tylko nieco sobie "pofolguje", to od razu widac negatywne efekty. Wczoraj zrobilam sobie twarog (zalecany) z drobno posiekana rzodkiewka (mam nie jesc nic surowego). Skonczylo sie takim bolem, ze zrezygnowalam z wszystkich popoludniowych posilkow i nawet zadzwonilam wieczorem na pogotowie by sie upewnic, ze szwy nie puszcza i nie umre do rana :). Teraz jest OK, ale reszte rzodkewiki ugotuje na rzodkiewkowa zupe - krem.

        Rain skrobie w zablokowana klape jak oszalala, najwyrazniej nie podoba jej sie, ze wieczorem nie ma wychodzenia :).

        Poza tym stara bida i nuda.
    • jutka1 Wtorek, ochłodzenia c.d. 12.10.21, 07:41
      Pogoda jak w tytule. Poranki ze szronem na trawie, dobrze chociaż, że jest słonecznie.

      Wczorajszy dzień pracowity, dzisiaj powtórka, plus wyjazd do mamy z cotygodniową pomocą.
      Potem praca. Wolno mi idzie, bo i zlecenie jest trudne. Ale najważniejsze, że idzie do przodu.

      Poza tym cisza i spokój, czego i Wam życzę (c) m. k. :-)
      • xurek Re: Wtorek, ochłodzenia c.d. 12.10.21, 09:45
        Tutaj tez czuc jesien. Poranne mgly, chlodne wieczory, ale w ciagu dnia jest pieknie i slonecznie. Sily powoli wracaja, wiec sie nieco uaktywniam w domu i zagrodzie. Zrobilam sobie plan na ten tydzien, ktory mysle, ze jest do zrealizowania.

        Wlkejam zdjecia aktualnego jesiennego bukietu z zapytaniem, czy znacie te kwiaty i czy da sie je ususzyc oraz kwait doniczkowy od przyjaciolki z zapytaniem co to jest, jak dlugo bedzie kwitlo i ile potrzebuje wody i swiatla. Oraz najnowsza pozycje wypoczynkowa Rain :)

        Poza tym rowniez tutaj cisza i spokoj :).
        • roseanne Re: Wtorek, ochłodzenia c.d. 12.10.21, 14:14
          www.krolestworoslin.pl/produkt/2357/kanna-brillant-paciorecznik-canna-indica-c3.html
          najblizej, ale liscie to bardziej pod fikusa liroksztaltnego.. wiec w sumie nie wiem

          te kwiatki czerwone czasami widuje w kwiaciarniach, przy okazji zapytam, jelsi nie zapomne

          Kiciusiia piekna

          tu byl dlugi weekend, Thanskgiving - troszk malutkich wizyt przyjacielskich, plus chyb wspomniana goscinia - zaraz wyjezdza, Sympatyczne mlode dziewcze. Polka mieszkajaca w Marsylii na stale, wymiana studencka na semestr - tak ze mialam sie do kogo odezwac wieczorami

          M mi donosi ,ze w Zurychu sie zrobilo zimno i koniecznie musi corcie obuc- kupic buty

          tu ma sie ochlodzic z koncem tygodnia do srednich nastu, po ponad tygodniu 22-25

          czekam za zakupione czosnki ozdobne, powoli sie niecierpliwiac i bojac , ze nie dotra przed operacja
          i bedzie klapa, bo trzeba posadzic przed mrozami
          • xurek Re: Wtorek, ochłodzenia c.d. 12.10.21, 21:45
            w zyciu bym sie nie spodziewala takiej botanicznej wiedzy po Tobie :). Ale dziekuje bardzo, wiem teraz, ze ma stac w cieniu, nie moge jej przesuszyc i nie znosi temperatur ponizej 18 stopni. ciekawe, jak dlugo bedzie kwitla
            • kan_z_oz Re: Wtorek, ochłodzenia c.d. 13.10.21, 09:39
              Zakoncze chyba watek wpisem.
              Zmienilismy w koncu ubezpieczenie na prywatny szpital. Wies ma swoj wlasny fundusz/bank, gdzie wszystko operuje jak lat temu 20 temu w Australii, zanim wszystko zostalo wrzucone w internet. Mozna stawic sie w oddziale gdzie w 2 minuty jest mila, sympatyczna oraz profesjonalna obsluga - bez masek.
              Wizyta u dentysty - dano mi znac o 20 minutowym spoznieniu.
              Ulatwia to zycie i redukuje czas spedzany na szukanie oraz stres zwiazany z brakiem obslugi. Kocham moja wies. Na szczescie nie bedzie miala komina elektrownii atomowej, jako wlaczona na liste zabytkow i wspolczuje bardzo rozpatrywania takiej opcji.

              Australia sie chyba nieco i jakos budzi. Moj stan zaczyna budowac najwieksza na swiecie fabryke hydrogyn. Mnie bawi, majac wciaz credyt za konsumpcje pradu od roku. No tak, jak ma to dzialac dla calej reszty? Atomowy komin?
              • kan_z_oz Re: Wtorek, ochłodzenia c.d. 13.10.21, 10:23
                Moja elektrownia produkuje od roku wystarczajaco pradu dla dwoch domostw. Pokrywa to w pelni nasze koszty - zero oplat od roku. Produkuje tez nadmiar, ktory pokrywa koszty elektrowi dostarczajacej prad. Moj problem jest taki, ze koszty sa pokrywane dla posrednika - nie elektrowni. Na dzien dzisiejszy - taki system, jebiacy ludzi na tysiece $$.

                Mam kredyt za produkcje pradu i ostatnio sie nauczylam, ze moge wymagac aby mi wplacac na konto na produkcje pradu.

                Mam niesamowita satysfakcje z osiagniecia tego celu, ktory mialam na celu od lat.

                Rozumiem, ze kazdy kraj moze miec swoje wlasne mniej lub lepiej realizowane cele.
                Nigdy pod kominem elektrownii nuklearnej, ale jesli to jest marzeniem Xurkowej - poprosze o nowe zdjecia domu z kominem, zyczac wszystkiego nuklearnego innym.

                Dziwie sie i nie przestane.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka