Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 475

01.11.21, 07:29
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • xurek Wszystkich Swietych 01.11.21, 10:09
      Nawiazujac do ostatniego wpisu Jutki: ja czesto nie moge zapalic zniczy na grobach Bliskich we Wszystkich Swietych. I tez mam dzisiaj sporo pracy. Ale z racji wieloletniej niemoznosci uczestnictwa wyrobilam sobie "nowy rytual": kupuje chryzantemy, zapalam swieczki i przysiadam kilka razy przed moim "oltarzykiem" dzielac sie myslami z moimi Bilskimi Zmarlymi.

      Pogoda do uroczystosci pasujaca: mgla i wilgoc pelna powagi i tajemniczosci.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 475 02.11.21, 14:13
      Coraz bardziej gole drzewa, mimo braku pelnego wybarwienia
      Wieje, nie az tak, by obalalo drzewa, ale juz donice tak

      Poddalam sue wczoraj i zostawilam moja chryzanteme na gruncie- troche ja to przewracanie i spadanie poturbowalo.
      Poniewaz i tak nie mam gdzie ewntualnie posadzic to jeszcze kilka dni postoi , a potem kompost

      W domu kroluje dynia w jadlospisie

      Pieczona owsianka z dynia
      Zupa krem

      Zostalo pod reka pol litra miazszu i 2 litry juz zamrozone

      Druga dynia dumnie stoi w kacie, jako dekoracja
      Nie spodziewalam sie, ze az tyle tego materialu bedzie.
      Jeszcze w miedzyczasie dostalam wielka Hokkaido do szybkiej obrobki


      Moze jakies curry?
      Moze paszteciki?
      • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 475 02.11.21, 17:43
        ja zas mam 3 olbrzymie cukinie i 4 patisony, ktore chwilowo sa w kotlowni i czekaja na przerobienie. poza tym jestem totalnie padnieta i nie nadazam z robota. jestem zbyt powolna a moj zastepca na zasluzonym urlopie. jutro mialam jechac do Zurychu, ale musze zrezygnowac, bo to 3 godziny w plecy, ktore moge popracowac. Pojade tylko w czwartek.
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 475 02.11.21, 23:10
          U mnie było szaro i buro, w nocy padał deszcz.
          Od rana w mordorze.
          Na obiad, z braku innych ingrediencji oraz/lub pomysłu, zrobiłam placki ziemniaczane.

          Rose, podziwiam inwencję kulinarną, serio - u mnie miejsca w mózgu nie starcza na wiele. Ogólny niechciej kulinarny :-)
          Xurku, trzymaj się. Ciebie też podziwiam za osiągnięcia kulinarne.
          Jak ja bym chciała, żeby wreszcie odpocząć i wrócić na normalne tory...

          No nic. Dobranoc.
      • xurek Re: Czwartek, mordoru c.d. 04.11.21, 14:24
        pogoda mieszana, przewaznie sloneczno-pochmurna.

        jestem w Zurychu, w biurze jest wiecej ludzi, niz w poporzednich tygodniach, ale nie ma tych, ktorych lubie a reszta jakas taka "zdystansowana", wiec w sumie atmosfera taka sobie. ale wykonalam jedno bardzo wazne i kompleksowe zadanie, wiec jestem zadowolona. teraz chwila przerwy i zabiore sie za nastepne. poza tym mam rozmowe z moim bezposrednim szefem, ktory w tym celu pojawi sie osobiscie w biurze! rozmowa nosi tytul "wymiana mysli..." ciekawa jestem, co szef ma na mysli :).

        poza tym postanowilam w nadchodzacy weekend nie wykonywac ZADNYCH prac, ani prywatnych ani zawodowych i poswiecic sie tylko i wylacznie rozrywce. ciekawa jestem, jak to wyjdzie: zaraportuje o efektach w niedziele.

        Jutka, trzymaj sie :)
    • jutka1 Słoneczna sobota 06.11.21, 11:43
      Świeci słońce.
      W ramach małej przerwy w mordorze zrobię dzisiaj indycze kotlety mielone (wczoraj pan ze sklepiku mi przywiózł mięso), a do tego ziemniaki i surówka z kiszonej kapusty. Od 3 dni nie jadłam normalnego obiadu, więc. Część kotletów oczywiście zamrożę "na zaś".

      Poza tym nie mam pojęcia, co na zewnątrz mojego kokonu dzieje. Wrócę między żywych we wtorek.

      Miłej soboty i miłego weekendu :-)
      • roseanne Re: Słoneczna sobota 06.11.21, 15:38
        tu tez slonecznie, ma byc 11

        wspieram duchowo w wlace z mordorem

        indyka bym zjadla, jako mielone,albo pieczen, ale akurat tego nie kupilam - lodowka przygotowana na 3 tyogdnowa kwarantanne, z produktami, ktore dziecie potrafi i lubi przygotowywac

        blender tez sprawny

        ja w nienajlepszej formie - jeszcze tydzien..
        • xurek Re: Słoneczna sobota 06.11.21, 23:38
          W drodze z klubu w Basel do domu. Pociag peka w szwach, srednia wieku < 20 :) :) :). Poziom halasu przypomina przerwe w podstawowce. W klubie bylo super, szkoda, ze to ostatnie polaczenie do mojej wsii, bo chetnie zostalabym dluzej.
          • roseanne Re: Słoneczna sobota 07.11.21, 17:58
            ha, imprezowanie na calego :)

            slonecznie nadal, dzis nawet 13

            wsadzilam kolejna trawe ozdobna, w kat ogorka - jak sie przyjmie to super, jak nie tez dobrze, przez jakis czas bedzie mniej miejsca dla wiewiorow do rycia i kociej toalety

            naiwnie mysle, ze skoro zaprzyjaznilam sie z lokalnymi nowymi kotami - przybiegaja sie lasic - to moze przestana obszczywac katki?

            wsadzilam tez w grunt oregano, co bylo w planterze z trawa - ogolnie z oregano w gruncie to loteria tu...

            dlugoplanowi przepowiadacze pogody przewiduja pierwsze sniegi na poniedzialek za tydzien, - jak juz obsluge oplacilam

            nowy fashion trend- noszenie miekkiego wielkiego szala - nie golf- wysokie za ciasne, luzne nie"stoja" wystarczajac wysoko
            • xurek Re: Słoneczna sobota 07.11.21, 19:20
              szal fajna rzecz, lubie szale znacznie bardziej niz golfy, bo mozna lepiej regulowac opatulenie i "odpatulenie". ja zasadzilam wczoraj na moim ogrodowym klombie 120 cebulek krokusow, tulipanow i zonkili. ciekawe, ile z nich wyrosnie.

              pierwszy "wychodny" weekend od dawna: w piatek w poludnie zrobilam test i dostalam "certyfikat" na 48 godzin, ktore w pelni wykorzystalam. W piatek byl obiad w restauracji, potem masaz, potem masaze wodne i basen z solanka a wieczorem kino. w sobote shopping i przekaska w bardzo fajnym outlet a wieczorem moj ulubiony klub 40+. a dzisiaj dzien leniwy: posprzatalam taras i to by bylo na tyle, zrobilam sobie "dzien urody" moczac sie w detoxie, myjac wlosy, nakladajac maseczki przerozne i wiszac przy tym na telefonie :).
      • roseanne niech ich wszystkich ..... 08.11.21, 22:03
        operacja przesunieta na 20 grudnia, wlasnie mi zadzwonili ze szpitala

        jakis ciezszy przypadek im sie wsunal na agende

        quelle joie!



        jeszcze w poludnie bylam tam na konsultacji z endokrynologiem. a tu zonk
          • roseanne Re: niech ich wszystkich ..... 09.11.21, 04:18
            To już nawet nie o święta się rozchodzi co o to głupie czekanie.
            Przygotowywania, planowanie itd itp..

            Szyderczo żartowałam z dziecięciem, że coś nad nią czuwa, by nie musiała porządków przedswiatecznych sama robic
            Nademna, bym się zarelkiem świątecznym nie objadala
            Ale jeśli nic się nie zmieni, to będę się nadawała na toast noworoczny....

            A już kurcze sobie planowałam, że akurat okoloswietecznie będzie 6 tygodni po- w sam raz by się upewnić, że sztuczne hormony wyrównane...

            Nie mam na to najmniejszego wpływu...
    • jutka1 KONIEC mordoru 08.11.21, 22:28
      Melduję i raportuję: skończyłam i wysłałam. UFFF.

      Na razie czuję się tak, jakby walec po mnie przejechał. Bolą mnie mięśnie, głowa, w sumie wszystko mnie boli włącznie z mózgiem. :-(
      Jutro będę zalegiwać. Tyle, że zrobię zupę-krem z dyni hokkaido z imbirem, czosnkiem i świeżą kolendrą.
      A reszta - niech się wali i pali.

      Do świąt nie przyjmuję żadnych zleceń, muszę się zregenerować. No chyba, że od korpo, bo to ich zlecenia są zwykle (dla mnie) proste jak drut.

      Pod koniec tygodnia idę z Mańkiem na obiad. Nie do porównania z aktywnością towarzyską Xurka ;-) , ale dla mnie balsam na duszę. :-)

      Tyle nowości, najważniejsze co w tytule. :-)))
        • kan_z_oz Re: KONIEC mordoru 09.11.21, 11:08
          Musze stwierdzin, za nasz styl zycia jest absolutnie swietny. Moja sprzatac lub nie. Moge skasowac gddy mi nie pasuje. Ostatnio mi nie pasuje. Przeszlosc czyli wspomnienia bycia molestowanym jako make dziecko nie spotkanlo sie z Pana meza aprobata. Nie oczekiwalam nic ze strony rodziny.
          UWAGA. Nie czujemy sie lub ofiarom ale produkcja informacji moze pomoc bo pedofila byla wszedzie.

          Zniszczone wojna gereracje, produkujace zniszczonych na koniec ludzi. Ta ja i Pan maz.

          Mam w tym temacie absolutnie niesamowite odkrycia. Ok nie mozemy pomoc wielu ale mozemy kilku. Pewnie nie z tego Forum..hahha
          wozniak&bigpond.com.
    • jutka1 Wtorek, pierwszy dzień rekonwalescencji 09.11.21, 12:54
      Dzień jak w tytule. Zaczynam proces "dochodzenia do siebie". Chyba to zajmie trochę czasu.
      Przynajmniej dostałam bardzo wylewne podziękowanie od klienta. :-)

      Pogoda na świecie: rano było słonecznie, teraz się zachmurzyło, jasna szarość za oknem.

      Zrobiłam bulion warzywny na zupę-krem z dyni. Czekam, aż pan ze sklepiku dowiezie mleczko kokosowe. Czyli zupa będzie jutro, bo "dostawa" będzie późnym popołudniem. No to chyba wezmę i zrobię sałatkę jarzynową z warzywami z bulionu. Albo to też jutro. Zobaczę, jak/czy mi poziom energii pozwoli.

      Poza tym wygrałam batalię z firmą-dostawcą energii. Nagle i bez powodu przysłali mi podwyżkę rachunków o ponad 100%. Wycofali się po moich 2 telefonach, wróciłam do poprzednich płatności. Banda pisowskich złodziei.

      I tyle, miłego! :-)
      • xurek Re: Wtorek, pierwszy dzień rekonwalescencji 09.11.21, 14:04
        Tutaj pogoda nadal przepiekna, coraz mniej lisci na drzewach i coraz wiecej pod drzewami. W dni homeofficowe robie w poludnie rowerowe wycieczki po najblizszej okolicy, bo to wyjatkowo piekna jesien.

        Wczoraj byl z wizyta moj byly zastepca, zrobilam chili con carne, wieczor byl bardzo mily i dosc dlugi, D wybral sie w droge do domu o 22:30. Jego zona jest Chinka, od kilku miesiecy z racji zawodowych przebywa w Chinach i nie bardzo moze wrocic ani on nie moze jej odwiedzic z racji covidowych restrykcji (ogowiazkowa kwarantanna 2-4 tygodnie w warunkach "sybiryjskiego gulagu"). Opowiadal mi o tym, jak covidowa kontrola wyglada w Chinach oraz pokazywal zdjecia i nagrania przyslane przez zone. Bardzo sie ciesze, ze nie zyje w Chinach.

        Pracowo dzien telekonferencji, na ktorych czesciowo powtarzaja sie te same informacje, wiec troche nudne i usypiajace. Wyglada na to, ze zblizamy sie do "new-normal" regulacji biurowej pracy: wiec beda 2 dni w biurze oraz trzy dni "gdziekolwiek w Szwajcarii" w tygodniu. To otwiera nowe perspektywy, bo mozna sie np. wybrac na 5 dni w jakies inne miejsce, wynajac sobie jakies lokum i pracowac z calkiem nowego miejsca. Juz planuje zimowa prace w Grisun, wiosenna prace z Ticino i letnia prace z gor Jurajskich :)
        • xurek wypadek :) 09.11.21, 16:24
          dwojka targajacych sie na wzajem dzieci wypadla na ulice tuz przed moim rowerem. nie cierpie dzieci :)

          "tuz" jest pojeciem wzglednym, moze dla dobrego rowerzysty to byl spory kawalek, ale dla takiego jak ja, to bylo przerazenie, wiec nacisnelam na wszystkie hamulce i rower zahamowal natychmiast, po czym sie zachwial, po czym chcialam ruszyc, ale hamulce na chwile zablokowaly pedaly (chyba :)) no i sie wywalilam. bolala dlon i kolano, ale jako ze ani legginsy ani rekawiczki nie mialy dziury, to doszlam do wniosku, ze nic sie nie stalo. w domu stwierdzilam, ze sie stalo, naskorek podlejszej jakosci niz tkanina w/w ubiorow. tak wiec bede miala strup na kolanie i takowyz na dloni, po raz pierwszy od ponad 30 lat :).

          wycieczka mimo wypadku wspalniala, pogoda jak na listopad jest niewiarygodna. zalaczam dowody:
            • xurek Re: wypadek :) 10.11.21, 10:32
              juz pare razy wspominalam, ze baardzo lubie. swetr "grubasny" wszedl wlasnie w ponowne uzywanie, bo jest wystarczajaco zimno a cardigan jest w uzyciu codziennym, teraz juz na tarasie i w domu, bo na zewnatrz jest juz na niego za zimno.

              powinnas otworzyc sklep internetowy z Twoimi dziergadlami :)
          • jutka1 Re: wypadek :) 09.11.21, 22:22
            Piękne tam u Ciebie widoki, Xurku.
            Zazdroszczę.
            Mam nadzieję, że się przemogę, i zacznę długie spacery uskuteczniać. Roweru nie mam.

            Ale jeszcze nie jutro. Jutro blenderem zupa z dyni, plus sałatka jarzynowa. Plus nicnierobienie, bo tego organizmus się domaga.
    • jutka1 Środa, słońce i wiatr 10.11.21, 09:23
      Pogoda jak w tytule, maks. 11 C.

      Odpoczywania c.d.
      W planie dokończenie zupy-krem z dyni i sałatka jarzynowa. Poza tym muzyka, prasa i 2 prania/suszenia. Jednym słowem: laba. :-)

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Środa, słońce i wiatr 10.11.21, 10:28
        Tobie rowniez milego dnia, odpoczywaj.

        Ja jestem dzisiaj w Zurychu i jest swietnie, bo sa w biurze ludzie, ktorych bardzo lubie. Pierwsza "kawa i klachy" za mna, w planie lunch z kolega i nastepna popoludniowa kawa z drugim. W miedzyczasie moze uda sie troche popracowac :) :) :).

        Pogoda nadal nas rozpieszcza, aczkolwiek prawie juz nie ma lisci i jest zimnawo.

        NIe mam dzisiaj innych planow niz biurowe, jedzenie przywiozlam ze soba, wieczorem tez zupa - krem z dyni, ale z wkladka miesna.
    • jutka1 Czwartek 11.11 11.11.21, 07:42
      W Polsce - i nie tylko - dzień wolny.

      Wczoraj energii starczyło mi tylko na dokończenie zupy-krem z dyni, i ugotowanie jajek i ziemniaków do sałatki jarzynowej, po czym wymiękłam. :-) Zrobię dzisiaj.

      Poza tym nie mam planów. Luzik.

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Czwartek 11.11 11.11.21, 12:40
        drugi dzien w biurze, spokojny, pogoda nadal piekna i sloneczna. mamy przerwe i moj zastepca karmi mnie wiadomosciami z marszu niepodleglosci tego i poprzednich. oraz wiadomosciami z bialoruskiej granicy. kto np. 10 lat temu bylby sie spodziewal, ze sprawy w Polsce przyjma tak negatywny obrot. Smutne :(
    • jutka1 TGIF w gęstej mgle 12.11.21, 08:32
      Pogoda jak w tytule, gęsta mgła plus szadź/przymrozek. Ale zaczyna się przejaśniać.

      Odpoczynku c.d.

      Nic dzisiaj nie pichcę, mam tylko jedno wideo-spotkanie, ale krótkie, a reszta czasu dla siebie.

      Miłego piątku :-)
      • xurek Re: TGIF w gęstej mgle 12.11.21, 09:08
        tutaj tez gesta mgla, poza tym dzien zaczal sie nieprzyjemna rozmowa przy kawie i absolutnie "goowniana" wiadomoscia w sprawe restrukturyzacji czesci agencji, w ktorej pracuje i mojej pozycji w nowej strukturze.

        tak wiec juz tylko moze byc lepiej. w planie na dzis praca do poludnia, potem lunch w restauracji, fizjo, spa, gym, basen i kino.

        jestem totalnie wk...na.
        • roseanne Re: TGIF w gęstej mgle 12.11.21, 15:06
          przykro mi tez

          tu nie ma mgly, leje
          na noc z niedzieli na poniedzialek zapowiadaja pierwszy snieg sezonu. Z przegladu zdjec z przeszlosi nie tak znow wczesnie, mam udokumentowane 27/10 kilka lat temu

          Mala zrobila obledny ramen, w sumie ponad dwa dni przygotowan, sie skusilam, zjadlm wczoraj miske, a dzis pol twarzy napuchniete i leb jak na ciezkim kacu... ale warto bylo

          pukty sprzedazy zbieraja ju zamowienia na choinki, ten moj serwiz z ryneczku np
          w niektorych juz ustwiaja zapasy - zaobserwowalam wczoraj

          moja kuchenk elektryczna chyba juz naprawde wymaga wymiany - jeden z przednich "palnikow byl juz naprawiany dwa razy, piekarnik nie utrzymuje temp
          z wyswietlacza -zegar/ timer/ temp wyswietlaja sie moze 3 kreseczki z pelych 28 tworzacych 4 cyfry
          teraz drugi przedni nie chcial sie wylaczyc - trzeba bylo bezppiecznikiem...

          wiec sie wczoraj rozgladalam
          • xurek Re: TGIF w gęstej mgle 12.11.21, 21:42
            w sprawie kuchenki niewiele moge doradzic, bo pewnie u Was inne marki sprzetu niz u nas. Ja osobiscie nie lubie kuchenek indukcyjnych - wszystko dzieje sie za szybko. I lubie te "ponadwymiarowe" czyli szersze niz standard, ale u Was to byc moze jest standard :). Jezeli moja sie zepsuje, to wymienie na taka szersza.

            Dzisiaj dzien do doopy - naczalstwo ignoruje moje maile, wiec pozostaje odczekac i zareagowac, jak cos postanowia na pewno. Poza tym czuje sie nieco chora, wiec dzisiejsze plany zakonczylam na basenie darujac sobie kino. Pogoda niesamowita, dzisiaj wczesnym wieczorem zrobilo sie nagle tak mgliscie, ze az spooky.

            Zalaczam zdjecia z Bad Ramsach, gdzie jezdze na fizjoterapie. Jest to kurort ze zrodlem mineralnym, hotelem oraz spa i osrodkiem fizjoterapii. Zjadlam obiad w hotelowej restauracji, zostalam wymasowana, poszlam do silowni a potem na basen, ktory ma rowniez masaze wodne. Obok basenu jest "lezakownia" z widokiem na te pagory. Sa kocyki, woda mineralna z miescowego zrodla oraz male snacki z suszonych owocow i orzeszkow. Wspanialy wypoczynek. Jestem przezadowolona, ze moge odbywac fizjo w tym osrodku.

            Czekam, az wypierze sie pranie, wrzuce do suszarki i zmykam z ksiazka do lozka.
            • roseanne Re: TGIF w gęstej mgle 13.11.21, 03:20
              Ladne widoki. Tu takich kurortow na fizjo nie ma..

              Kuchenkowy standart jest 28-30 cali, takie co by indyka zmiescic.
              Indyki podchodza do 20 funtow, czyli spory niemowlak

              Zastanawialam sie nad najnowsza moda, podwojny piekarnik.
              Ale w najblizszym sklepie maja model niby dwa piekarniki, ale jedne drzwiczki, ot solidniejsza polka

              Zauwazylam tez trend, ze jest teraz czesto 3 polki metalowe, wiatrak convection prawie standart, nawet wbudowana opcja termometru- szpikulca do pieczeni
    • jutka1 Sobota minęła 13.11.21, 21:17
      Dzień minął na dolce far niente. To znaczy czytałam, słuchałam muzyki, zrobiłam duszoną pręgę wołową w sosie cebulowym. Rano jedno pranie i suszenie. To wszystko.

      Tyle, że obudziłam się o 5:45, i nie mogąc znowu zasnąć - wstałam. A ponieważ od ponad miesiąca nie piję kawy, to i zapomniałam, że w takich wypadkach kawa się przydaje... No i byłam cały dzień jak zombie.

      Zobaczymy, co jutro przyniesie.
      • roseanne Re: Sobota minęła 14.11.21, 03:17
        Weekend towarzyski
        Wspomniana z miesiac wczesniej studentka, znajoma rodziny z Marsylii nawiedza. Chyba jej u mnie paduje. To trzecia wizyta
        Synus tez przyszedl, zagralismy w Azul

        Caly dzien deszczowy
        • xurek Re: Sobota minęła 14.11.21, 09:00
          Jutka, dlaczego przestalas pic kawe? Rose, fajnie, ze masz rozrywke odciagajaca uwage od "czekania".

          Tutaj pogoda zmienila sie na "prawdziwie listopadowa", czyli pada, jest ciemno i nieprzyjemnie wilgotno. Co mi przypomnialo, ze listopad to dla mnie najgorszy miesiac w roku. W kazdym listopadzie od lat cos sie knoci, zdarzaja sie mniejsze i wieksze katastrofy albo powazne zmiany w moim zyciu.

          I teraz tez sie i knoci i wkoorwia i nie idzie jak powinno na wielu frontach. No coz, trzeba sie uzbroic w cierpliwosc, zreaktywizowac pamiec, ze z kazdej z tych katastrof udalo sie jakos wyjsc, wiec z tych teraz pewnie tez, otulic w kamelowy kardigan, zapalic pachnaca swieczke, zrobic ogien w kominku i liczyc dni do Gwiazdki :).

          Za godzine przychodza sasiadki ze wsi na klachy, pomoze sie troche rozerwac.
          • jutka1 Re: Sobota minęła 15.11.21, 08:27
            xurek napisała:

            > Jutka, dlaczego przestalas pic kawe?
            **********
            Pewnego poranka weszłam do kuchni, żeby zrobić kawę, i zdałam sobie sprawę, że nie mam na nią ochoty. Następnego dnia i następnego - to samo. I przestałam.
    • jutka1 Poniedziałek: ciemno, chmurno i mgliście 15.11.21, 11:17
      Pogoda jak w tytule, i zimno: jedynie 7 stopni maks. Nie lubię listopada.

      Odpoczywam i odsypiam. Dzisiaj spalam ponad 10 godzin.
      Najprzyjemniejsze przebudzenie, tak jak dziś rano, kiedy pierwsza myśl to: "dzisiaj nic nie muszę".
      Gotować też nic nie muszę. Obiad tylko podgrzać: duszona pręga wołowa w sosie cebulowym, kasza jęczmienna, kiszone pomidory. :-)

      Poza tym czytanie i buszowanie po Netflixie. Raj.

      Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • roseanne Re: Poniedziałek: ciemno, chmurno i mgliście 15.11.21, 15:17
        no i mamy nowy tydzien

        zapowiadanego sniegu nie widac, nawet mi jeszcze goo glosnik wieczorem upewnial ,ze snieg ma byc w nocy

        pada woda, w stanie plynnym, caly czas
        max 3 podobno

        pobudka byla o 5.30, bo trzeba bylo drzwi zamknac po goscinie
        poniewaz sie nie odezwala na razie, to pewnie w drodze, ba mozei do swojego lokum dociera

        zaczynam zbieranie prezentow, niektore wybrane elementy nagle podrozaly - elektronika
        moze jeszcze cos sie zmieni = black friday deals?

        mam ohote na chlebek bananowy, ale czy zrobie? :))
    • jutka1 Wtorek, wyszło słońce, 7 C 16.11.21, 10:26
      Pogoda jak w tytule. Rano chmury i gęsta mgła, a teraz bezchmurne niebo. Ładnie.

      Zaliczyłam już wycieczkę do bankomatu i małe zakupy, teraz będę się napawać dniem wolnym. :-)
      Na obiad kotleciki mielone z indyka (zamrażarka), do tego ziemniaki i surówka z kiszonej kapusty. Kotleciki właśnie się rozmrażają na blacie.

      Poziom energii nieco wzrósł, co mnie cieszy.

      Poza tym cisza i spokój - odpukać.

      Miłego wtorku :-)
    • jutka1 Środa 17.11.21, 09:03
      Za oknem cienka warstwa białawych chmur, jest więc dość jasno, choć bezsłonecznie.
      Teraz 4 C (odczuwalna 0 C), maksymalnie 7 C. Cóż, druga polowa listopada, jak by nie było.

      Plany na dziś domowe. Trzeba wynieść wory z posegregowanymi odpadami, bo dzisiaj jeżdżą i zabierają. Ugotuję barszcz czerwony. Poczytam, posłucham muzyki. Jednym słowem laba. :-)

      Miłego dnia Wam życzę :-)
    • jutka1 Czwartek 18.11.21, 09:49
      Pogoda jak wczoraj. Chłód i jasna szarość za oknem.

      Wczoraj zabrałam się za gotowanie barszczu - przygotowałam warzywa na wywar, ale na szczęście nie obrałam. Bo odkręcam kurek, a tu woda nie leci. :-( Zajrzałam do lokalnego portalu i zobaczyłam notkę zapowiadającą wyłączenie wody. Cóż. Na obiad miałam omlet. :-) Barszcz - dzisiaj.

      Poza gotowaniem - laba. Dobrze mi robi.

      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Czwartek 18.11.21, 16:34
        Szaro i mokro. Pada srednio 18 godzin na dobe od piatku
        W roznych rejonach roznie
        BC ma powodz biblijna, zmyte domy, zerwane drogi, mudlides- koszmar

        Tu tylko mokro.
        Mial byc marznacy deszcz, kondycja pogodowa, ktorej sie naprawde boje, ale na szczescie sie troche ocieplilo

        Mam ochote na barszcz, steka, grilowana osmiornice- resto mi sie otwiera wlasciwe w okolicy
        Ale z powodow wiadomych barszcz owszem i mielone

        Musze sprawdzic co mam w lodowce, moze ruszyc miedzy ludzi w poszukiwaniu burakow - szarosc pogodowa, wczesny mrok i niechec ludzisk do kolorow jesienia -znaczy wszyscy prawie w szarosciach, czerni i przygaszonych kurtkach, plaszczach dobija emocjonalnie.


        I kurde katar mam! Skad?!
        Wczoraj myslalam, ze alergiczne, bo przeszlo po jednej pastylce antyhistaminy
        A dzis wrocil_ moze goscia weekendowa przytargala?
        • jutka1 Re: Czwartek 18.11.21, 19:15
          Steka też bym, owszem. Tylko pan ze sklepiku nie zna się na stekach, i kupuje w hurtowniach, gdzie sprzedają wielkie kawały mięcha, nie poporcjowane. Wybiorę się w przyszłym tygodniu "do miasta", odwiedzę któryś z marketów.

          Barszcz wyszedł bardzo dobry. Jutro na lunch będzie z grzankami.

          A ja na przekór - mój jesienno-zimowy płaszcz jest wprawdzie ciemny w tle, ale w wielkie różowo-fuchsjowe kwiaty. I szaroróżowy szalik. :-)
    • jutka1 TGIF 19.11.21, 12:26
      Koniec tygodnia i ufff. Korpo mi przysłało małą rzecz, zrobiłam, wysłałam, i z głowy. Do poniedziałku wolne.

      W planach jedynie sałatka jarzynowa, mała ilość na 2-3 porcje.

      Jednym słowem zaczynam weekend. :-)

      Miłego piątku! :-)
      • roseanne Re: TGIF 19.11.21, 17:14
        zaispirowalas mnie ta salatka
        poniewaz robie kolejne podejscie do pulpetow z ryby to potrzebuje wywaru - dwa w jednym


        dzis dla odmiany nie pada :)
        • jutka1 Re: TGIF 19.11.21, 18:14
          roseanne napisała:

          > zaispirowalas mnie ta salatka
          > poniewaz robie kolejne podejscie do pulpetow z ryby to potrzebuje wywaru
          > - dwa w jednym
          **********

          Moja sałatka zrobiona. Właśnie się przegryza w lodówce. :-)
          Chciałam zrobić mało, wyszło dużo - czyli jak zwykle. :-)
          No nic, będzie jadło na weekend. Sałatka plus barszcz z grzankami. Nic więcej nie będę gotować, przynajmniej jutro.
          • roseanne Re: TGIF 19.11.21, 23:45
            salatka zrobiona , z pewnoscia zniknie przez weekend
            przygoda rybna ten tego - wersja smazona wyszla super, wersja gotowan niestety nie, znaczy nie chce sie sciac w jednolita kulke, jak meatball, tylko wychodzi rozmemlana kluska

            podpowiedzi?

            zdecydowanie musi byc wersja gotowana, super miekka


            update pogodowy - kilka zamieci, wygladajacych groznie sie przewinelo. nic na gruncie nie zostalo z tego
            • jutka1 Re: TGIF 20.11.21, 10:33
              roseanne napisała:

              > przygoda rybna ten tego - wersja smazona wyszla super, wersja gotowan
              > niestety nie, znaczy nie chce sie sciac w jednolita kulke, jak meatball
              > , tylko wychodzi rozmemlana kluska
              >
              > podpowiedzi?
              ************

              Rose, nigdy nie robiłam fish balls, ale z zaintrygowania - poczytałam. Z tego, co wyczytałam, pierwsze ważne to rodzaj ryby do gotowanych kulek rybnych. Po pierwsze - świeża ryba, nie mrożona. Po drugie - najlepiej makrela albo węgorz. Jednym słowem: jeśli masz dostęp do jakiegoś stoiska fish monger, to tam kup.

              Linkuję przepis, który wyjaśnia co i jak. Na jakość angielskiego nie zwracaj uwagi, bo pisał ktoś chińskiego pochodzenia, jeszcze nie do końca idealny w gramatyce. Ale wszystko zrozumiałe.
              www.chinasichuanfood.com/how-to-make-fish-balls/

              Good luck! :-)
    • xurek sobota 20.11.21, 10:16
      pogoda mglista, prawdziwie listopadowa, nastroj rowniez. ciezko mi sie pozbierac, bo wszystko wokol wydaje mi sie tak beznadziejne, ze zyc sie odechciewa. klopoty w domu, w pracy, nowa fala natezenia kowidowych wiadomosci (juz prawie nie ma zandych innych). staram sie jak moge wytlumaczyc sobie, ze w sumie najprawdopodobniej 80% populacji ludzkiej ma gorsze zycie niz ja oraz zajac czyms pozytywnym i rozrywkowym, ale slabo mi wychodzi. czuje sie najnieszczesliwszym czlowiekiem na tej planecie :(.

      wczoraj bylam w kolejnosci najpierw na tescie potem w restauracji na obiedzie potem na fizjo, w spa a wieczorem na miejscowym festiwalu baletowych combo.

      nacisk na szczepienia coraz wiekszy, wiec zabroniono wsiowemu lekarzowi robic testy dla tych, ktorzy nie czuja sie chorzy, tylko chca certyfikat. w tym celu jest jedno centrum na obrzezach powiatowego miasta. pojechalam, zrobilam test. centrum to ohydny horror, "aranzacja wnetrza" (z pewnoscia zamierzona) nadawala by sie swietnie do jakiegos filmu apokaliptycznego pod tytulem "swiat po koncu swiata". nawet udalo im sie stworzyc temperature nizsza niz na zewnatrz budynku, babiszon robiacy test wkreca wacik do mozgu, i to nie tylko mnie, bo osoby przede mna tez sie glosno skarzyly. dosc solidny bol.

      wyjezdzajac z tunelu miedzy Trimbach a Bad Ramsach szok: w Trimbach listopadowa mgla a w Bad Ramsach cudowne slonce - kilkadziesiac metrow roznicy wysokosci moze w listopadzie wywolac cuda. z dworca odebrala mnie "hotelowa taksowka", tym razem z pracownikiem, ktory coraz bardziej mnie lubi i tym razem nawet zaproponowal umowienie sie na kawe. nie wiem czemu nie podnioslo mi nastroju, chociaz powinno.

      fizjoteraapeuta efektywny i mily jak zwykle, ale jakos nie bylam w stanie wlaczyc sie do rozmowy. zauwazyl, powiedzial, ze musze koniecznie "sie rozerwac" i "myslec pozytywnie". staral sie mnie rozpogodzic jak mogl, ale jakos nie bylam w stanie przebic sie przez listopadowa mgle wlasnych mysli.

      w spa i na basenie miodzik, bo prawie zadnych ludzi. wszystkie dysze do masazu moje, caly skapany w sloncu basen rowniez. lezalam "na deske" przez dlugi czas dajac sie kolysac wodzie, na koncu przyszy trzy mile panie, ucielysmy sobie rozmowe na temat najlepszych technik masazow wodnych. potem "suszylam sie" na lezaku patrzac na gre swiatla i cieni na pagorach, bylo przepieknie, ale nastroj sie nie poprawil.

      wrocilam do domu, zrobilam obiadokolacje, wystroilam sie i pojechalam do miasta na wystepy baletu w ramach baletowego festiwalu. dla poprawy nastroju kupilam sobie "Weinschorle", czyli mieszanke wina z woda. Balet byl w dokladnie takim nastroju jak moj: psychodeliczna muzyka i takowez wygibasy. Schorle plus moj nastroj plus balet doprowadzily mnie na dno zlego nastroju, wiec w przerwie wyszlam i wrocilam do domu.

      zapalilam w kominku, zrobilam sobie ulubionego loda maple walnut z sosem z cranberry i patrzac na ogien oraz zjadajac pysznego loda lzy ciekly mi po policzkach a szukanie sensu w zyciu okazalo sie zupelnie bezowocne.

      kolo polnocy wzielam tabletke nasenna i poszlam spac: spalam koszmarnie, obudzilam sie kolo 3-ciej, czytalam, zasypialam, budzilam sie z uczuciem paniki az w koncu kolo 6-tej wstalam z lozka i "sie snuje".

      w planach mam zakupy, przestudiowanie dokumentow do glosowania w przyszla niedziele, zrobienie sobie posilkow, wypacykowanie sie a wieczorem baletu czesc dalsza. ciekawe, czy cokolwiek z tych planow uda mi sie zrealizowac. najbardziej chyba odpowiadalo by mi sie zahibernowac jak niedziwiedz i przespac do wiosny.
    • jutka1 Niedziela 21.11.21, 08:42
      Za oknem szaro, ale widać przebłyski niebieskiego nieba. Zobaczymy, jak się rozwinie.

      Plany na dzisiaj - minimalne. Poeksperymentuję w kuchni, zrobię zapiekankę: buraki z barszczu, cebula, papryka marynowana, suszone śliwki, pomidorki koktajlowe i ser pleśniowy Roquefort, plus oliwa. Do podania na świeżej rukoli. Sama jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. :-)

      Poza tym luz blues, czego i Wam życzę (c) m.k. :-D
      • roseanne Re: Niedziela 21.11.21, 13:22
        Zapiekanka brzmi ciekawie, wole fete do burakow
        A roquefort do gruszek 😉

        Wczoraj byl szron na autkach prawie do poludnia
        Dzis ma byc deszczowo, na razie swita na szaro
        Na jutro jestem umowiona z Bruno, nie widzialam sie z moim fizjo guru od kilku miesiedy. Oď wczoraj trzyma mnie kolka nerkowa, wiec nie wiem, czy do wizyty dojdzie


        Mam czwartego bratanka!

        Mala wciaz jedyna dama w tym pokoleniu
        Na razie odstep 28 lat pomiedzy kuzynowstwem, tym najblizszym
        • xurek Re: Niedziela 21.11.21, 14:31
          stare przyslowie mowi, ze jak sie rodza same chlopy, to bedzie wojna :). w domu z cala pewnoscia wieksza, niz w przypadku plci pieknej :).

          trzymam kciuki za fizjo - wizyte.
      • xurek Re: Niedziela 21.11.21, 13:23
        ja tez jestem ciekawa, brzmi..... eksperymentalnie :). daj znac, jak smakowalo.

        u mnie dzien wczorajszy z piekla rodem: czulam sie mentalnie jeszcze gorzej niz w piatek i doszlo jeszcze kilka "ciosow od losu": "hiobowe wiesci" od obu panow plus z sufitu w kuchni zaczela cieknac woda tam, gdzie znajduje sie nad nia kabina prysznicowa na pietrze. wezwalam pogotowie sanitarne, zameldowalam szkody w ubezbieczeniu, prysznic nieczynny i czekam do poniedzialku na kontakt z ubezpieczalni. woda w gornej lazience zakrecoa i z sufitu juz sie nie leje, ale sie "wybrzuszyl".

        nie musze chyba dodawac, ze nie poszlam na przedstawienie baletowe.

        dzisiaj mglisto - dzdzysta niedziela, nastroj takowyz. jedyne, co mi wczoraj i dzisiaj dobrze wychodzi, to posilki :). mimo nasroju (cyt) wyszly smaczne, moze zapodam pozniej na kulinariach.
        • jutka1 Re: Niedziela 21.11.21, 21:50
          xurek napisała:

          > ja tez jestem ciekawa, brzmi..... eksperymentalnie :). daj znac, jak smakowalo.
          **********
          Cóż... Ehem... Wyszło słabowato. Zjadłam 1 porcję, bo nic innego nie miałam na obiad, reszta poszła w kosmos.

          > u mnie dzien wczorajszy z piekla rodem: czulam sie mentalnie jeszcze gorzej niz
          > w piatek i doszlo jeszcze kilka "ciosow od losu": "hiobowe wiesci" od obu pano
          > w plus z sufitu w kuchni zaczela cieknac woda tam, gdzie znajduje sie nad nia k
          > abina prysznicowa na pietrze. wezwalam pogotowie sanitarne, zameldowalam szkody
          > w ubezbieczeniu, prysznic nieczynny i czekam do poniedzialku na kontakt z ubez
          > pieczalni. woda w gornej lazience zakrecoa i z sufitu juz sie nie leje, ale sie
          > "wybrzuszyl".
          **********

          Masakra. Współczuję.
          Dobrze, że masz ubezpieczenie, przynajmniej od szkód domowych. Bo na życiowe znarowienia homosapiensów wiadomo, ubezpieczenia nie ma... :-)
          • xurek Re: Niedziela 22.11.21, 21:18
            I can still top it :(.

            bylam dzisiaj na kontrolnej rektoskopii, zupelnie pewna, ze wszystko jest OK, bo nic mnie nie boli i czuje sie dobrze. a tutaj doopa blada. nie wdajac sie w szczegoly 3 godziny w szpitalu i dyskusja dwoch chirurgow, z ktorych jeden jest zdania, ze konieczna jest druga operacja "im szybciej tym lepiej" a drugi, ze moze by jeszcze odczekac.... do stycznia! nie zrozumialam polowy ich wywodow, czuje sie, jakby mi ktos walnal mlotkiem w leb. i zupelnie tego nie rozumiem, bo nic mnie nie boli....

            postanowilam dac sobie tydzien na zastanowienie sie co dalej. konsultacja z trzecim lekarzem? posluchanie wlasnej intuicji, ktora sie wzbrania przed nastepna operacja?
    • xurek wtorek, dluzszy o godzine 23.11.21, 09:31
      obudzilam sie, spojrzalam na zegarek, byla 6:20. za 10 minut mial zadzwonic budzik, wiec stwierdzilam, ze skoro juz nie spie, to wstane. wstalam dziwiac sie, ze Rain wciaz jeszcze spi, skoro normalnie o tej porze przychodzi sie "glaskac". no coz. ubralam sie, umalowalam, katem mozgu stwierdzilam, ze budzik nie dzwonil i pomyslalam, ze musialam go zle nastawic.

      spojrzalam na zegar, byla siodma, wiec obudzilam Mlodego do szkoly. wydarl sie, ze po cholere go o tej porze budze, ze ze mna cos nie tak. o malo sie nie rozplakalam z (sama nie wiem) wscieklosci albo smutku) ale pomyslalam o makijazu i sie opanowalam.

      zeszlam na dol, napelnilam miseczke Rain i zrobilam sobie kawe. Rain nie zeszla by zjesc, ani by zostac wypuszczona na podworko. pomyslalam, ze teraz juz nawet kot w tym domu mnie olewa.

      o 7:25 wyszlam na autobus. w drodze zadzwonil telefoniczny budzik. pomyslalam, ze nastawilam go godzine za pozno i trzeba bedzie przestawic.

      autobus i pociag byly pelniusienkie, zdziwilam sie, bo od miesiecy nigdy tak nie bylo. na dworcu w Zurychu przeczytalam tablice z czasem odjazdow moich kolejek i sie zdziwilam, ze wprowadzili ich dwa razy tyle. pomyslalam, ze dobrze, bo bedzie szybciej dojechac do pracy.

      zdziwily mnie pustki w biurze, ale co tam. zrobilam sobie kawe, zjadlam lekarstwa, przeczytalam maile i o 10:00 wlaczylam sie w call na teams. oprocz mnie nikt nie przyszedl. sprawdzilam, czy call zostal odwolany. nie zostal. postanowilam poczekac 15 minut, rownoczesnie sie zastanawiajac, dlaczego o 9:45 nie wialczyla sie "przypominanka" o zebraniu. sprawdzilam jeszcze raz czas na komputerze. pokazywal 9:05. sprawdzilam na handy: 9.05. a przeciez byla juz (w mojej glowie) 10:05?

      przez ten caly czas patrzac na rozne zegarki nie zauwazylam, ze wstalam / wyszlam z domu / pojechalam do pracy godzine wczesniej. biedny mlody obudzodny o 6:00. tez bym sie w jego wieku wydarla :).

      teraz mam prawie godzine do zebrania :)
      • jutka1 Re: wtorek, dluzszy o godzine 23.11.21, 11:44
        O matko, Xurku! Niezła akcja! :-)
        Młodego przeprosisz i wybaczy. :-)

        U mnie bez podobnych przygód. Wstałam koło siódmej, popracowałam dla korpo, wysłałam, i mam wolne.
        Chyba spędzę dzień na odmóżdżaniu się przy serialach.
        Obiad łatwy, bo duszona wołowina w sosie, z zamrażarki - plus ziemniaki i kapusta kiszona.
        A za oknem szaro i ciemno. Podobno w niektórych miejscach w PL spadł pierwszy śnieg, i podobno u nas też na dniach się pojawi. No cóż. Taka pora roku. :-)

        Miłego wtorku :-)
    • jutka1 Środa, szaro i zimno 24.11.21, 09:54
      Pogoda jak w tytule. Brrr.

      Zawodowo mam dzisiaj wolne, odpukać. Ogarnę trochę kuchnię, i nic więcej nie planuję. Luzik. :-)

      Rose, lepiej się czujesz?

      Miłej środy Wam życzę :-)
      • xurek Re: Środa, szaro i zimno 24.11.21, 11:38
        a przede mna dwie wazne telekonferencje oraz przygotowanie do jednej waznej prezentacji, ktora zaczyna sie jutro 09:00 i totalny niechciej i jakies takie "intelektualne rozbicie". krotko mowiac syfu cd.
      • roseanne Re: Środa, szaro i zimno 24.11.21, 13:07
        Dziekuje, lepiej.
        Jeszcze jakies pomruki, ale takie co tylko grymas wywoluja

        Obudzilam sie rowno ze slonkiem. Na razie ladnie.
        Wczoraj bylo -4, resztki selera naciowego padly

        Upieklam wczoraj chlebek, dzis moze wreszcie nastawie buraki na zakwas
        Oczywiscie, jeszcze nie swiateczny, ot lubie popijac

        Usciski i pozytywne wibracje
        • kan_z_oz Re: Środa, szaro i zimno 25.11.21, 08:57
          U nas normalnie czyli jazda. Jakies 6 tygodni temu Pan maz zaczal pamietac, ze byl seksualnie molestowany jako male dziecko. Obrazy byly tak graficzne, ze psycholog przerzucil sesje na eksperta od wydarzen tromatycznych. Obrazy wlaczyly matke Pana meza oraz jej brata jako glownego pedofila.
          Tesciowa zmarla 10 -tego tego miesiaca.

          Nie jestem w stanie rozmawiac z rodzina Pan meza bo ci nie sa w stanie skonsumowac informacji pedolilskiej. Jestem zadowolona, ze umarla bo w ostatnich rozmowach w temacie klamala.
          Przeslalismy duzy winiec pogrzebowy i mam nadzieje, ze 'kompleks mamusi meza odszedl. 35 lat czegos o co bylam obwiniana kazdego dnia - jej wine. To powiedzialam tesciowej dwa dni przed smiercia - tego nigdy ci nie wybacze. Bylas stara osoba - nie mloda niedoswiadczona osoba - shame on you, gdy twoj syn cie pytal.

          Mowie wszystkim, bo czuje sie nieslychanie zraniona. Spedzila w moim domu pol roku!!!!

          Ciekawe co reszta roku mi przyniesie.
          Mam cicha nadzieje, ze nasza teoria wszystkiego pomoze rozwiac wszystkie te syply.
    • xurek czwartek 25.11.21, 12:31
      zimno, pochmurno, ale sucho. ubezpieczenie chce przejac tylko czesc szkod spowodowanych "prysznicowa powodzia", wiec przygotowuje sie do nastepnej potyczki slownej :(.

      prezentacja poszla wyjatkowo dobrze, jak na moj stan intelektualny - zostalam pochwalona. ale przerwalam bezsensowna robote nad prezentacja wczoraj wczesnym wieczorem, poszlam wczesniej spac i zabralam sie za reszte dzisiaj wczesnym rankiem. w sumie dobry pomysl, bo odkrylam duzo bledow i mozliwosci poprawienia prezentacji i zdazylam na czas.

      teraz prezentuja Niemcy, mieli skonczyc pol godziny temu, jestem glonda :)!

      po poludniud workshopy a wieczorem wybywam do Aarau na test, shopping i jezeli test negatywny na pizze do ulubionej pizzerii.

      agencja wlasnie nas poinformowala, ze odwoluja nasze roof-top Xmas party, dobrze, ze nie kupilam zadnej kreacji. Zmontowalismy wiec 3-osobowa impreze u mnie w domu instead. Jako ze koledzy beda przenocowywac, to moze zrobimy pyjama-party :).

      Bosz, co za czasy....
      • jutka1 Re: czwartek 25.11.21, 21:52
        Niezłe masz zawirowania, Xurku.
        Najważniejsze, że dajesz radę.
        Pomyśleć, że dla mnie stresujący był fakt, że korpo podrzuciło mi dzisiaj dwa małe zlecenia, i że musiałam negocjować termin wykonania. Dobrze, że przyjęli bez dyskusji, bo bym miała dodatkowy stres. :-) To w Twojej sytuacji chyba bym się rozpadła na kawałki. :-)

        Poza tym dzień był słoneczny, choć zimny, i na dniach zapowiadają sporo śniegu.
        • roseanne Re: czwartek 26.11.21, 19:20
          Wizyta u Bruno trwala 2 godziny! Rekord do tej pory.
          Jak wychodzilam rano z domu padal deszcz. Jak wracalam snieg.
          Poniewaz jest wciaz tuz powyzej zera wszedzie woda
    • jutka1 Sobota, biało 27.11.21, 08:08
      Wczoraj przez sporą część dnia dostawca internetu miał awarię.
      Po południu zaczął padać śnieg, i prószyło do późnego wieczora, a raczej nocy. Jest biało, słonecznie i pięknie. :-)
      W czwartek złapałam przeziębienie, więc grzeję się i kuruję w domu; planowane wyjścia "do ludzi" odwołałam. Nie chcę na nikogo kichać etc.

      Miłej soboty :-)
      • xurek Re: Sobota, biało 27.11.21, 09:25
        tutaj wczoraj spadl pierwszy snieg, ale do poludnia stopnial. w centrum fizjoterapii bylo przepieknie, bo jest znacznie wyzej i snieg dluzej sie trzymal.

        spedzilam przemily wieczor ze znajomym "biznesowym", ktorego nie widzialam ponad 10 lat w barze winnym w Bern. w miescie ludzi jak w ulu - podejrzewam, ze kazdy obawia sie nadejscia drastycznych obostrzen po niedzielnych wyborach i chce wykorzystac "ostatnie chwlie wolnosci". Pociag do Berna w obie strony pekal w szwach.

        Teraz sniadanko i duze zakupy "swiateczne". Mam w planie dwie kolacje z proszonymi goscmi, na jedna bedzie pieczona ges, na druga krem z dyni oraz dewolaje z ziemniaczkami. nie mam jeszcze konceptu, co podam jako jarzyne do tych dewolajow, ma kto jakis koncept?

        pozatym swieci slonce, co samo z siebie podnosi nastroj.
        • jutka1 Re: Sobota, biało 28.11.21, 00:20
          Xurku, zazdroszczę aktywności.
          Ja jestem od czwartku uziemiona przeziębieniem, czy co tam się przyplątało, i dzisiaj nie poszłam na andrzejki u Mańka, a jutro na rodzinną imprezę u mamy (będę z nimi na Skypie). W sumie do kitu/
          Dobranoc.
          • xurek Re: Sobota, biało 28.11.21, 13:50
            przykro, ze musialas z milych aktywnosci, zycze, by szybko przeszlo. mnie moje aktywnosci trzymaja do pionu, bez nich chyba zupelnie pograzylabym sie w czarnym marazmie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka