Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 482

01.05.22, 10:47
Otwieram. :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Początek maja pod znakiem pracy 03.05.22, 05:37
      U mnie słychać jak w tytule, praca non-stop. Bez weekendów, bo terminy... I jeszcze 2.5 tygodnia w takim trybie, a żeby to.

      Pogoda na świecie: mgła, teraz 6*C, ma dojść do 18*C, i słońce. Chyba wreszcie wiosna?

      Poza pracą mam dziś w planie ogarnięcie gabinetu - odkurzę i trochę uporządkuję papiery, już czas. Gotować obiadu nie muszę - wczoraj zrobiłam mielone z indyka, akurat dzisiaj też się przydadzą.

      No i tak mi płynie czas. Zarabianiem na życie, na które nie mam czasu, bo zarabiam na życie. Bez sensu trochę.

      No nic. Ryjem do przodu. I tego się trzeba trzymać.
      • xurek Re: Początek maja pod znakiem pracy 03.05.22, 08:57
        U nas dzisiaj normalny pracujacy dzien. Wczoraj bylam w Zurychu, dzisiaj pracuje z domu. Zaczelam wczesnie, bo juz o 9-tej pierwsza telekonferencja. Pracy jest troche, ale bez nerwow, dam rade na "normalnym biegu".

        W przerwie obiadowej planuje zrobic zakupy, bo nie mam prawie nic do jedzenia a po pracy musze uprzatnac taras po gradobiciu i przygotowac go do letniego uzytku.

        Pogoda sloneczna, ale dosc chlodna.
        • roseanne Re: Początek maja pod znakiem pracy 06.05.22, 00:25
          Na przyszly tydzien zapowiadaja temp powyzej 24C, czyli praktycznie koniec wiosny.
          Owszem, bardzo duze prawdopodobienstwo kilku chlodnych dni przed 20tym, no ale...

          Kwitna mi cale 4 zonkile, mam 5 paczkow tulipanowych, moze sie rozwina, a nie zostana sciachane przez wiewiory tradycyjnie
          Rudy kocur w sasiedztwie, wielce przyjazny Galileo ploszy futrzaste potwory dosc skutecznie.
          Posadzilam groszek, fasolke. Wysialam kwiatki, koper i szpinak. Obawiem sie, ze na szpinak moze byc juz za pozno. Jeszcze ta tyczkowa, Red runner, czeka, ale kolano odmawia wspolpracy.

          Wczoraj sie wielce wkurzylam. Musze zrobic badania przez ustalona wizyta u endokrynologa. Jest to powyzej wszelkiej krytyki, by nie bylo miejsca w szpitalu . Wszystkie terminy do konca miesiaca zabukowane. Na wynim czeka sie dwa tygodnie. W koncu udalo sie w innej przychodni, najblizszy termi 17.05. Mam nadzieje, ze sie wyrobia
          Oczywiscie nie ma izolacji, kwarantanny popodroznej, ale nie mozna sie pojawic w przychodniach, szpitalach itd przez dwa tygodnie.
          • jutka1 Re: Początek maja pod znakiem pracy 07.05.22, 06:03
            roseanne napisała:

            > Wczoraj sie wielce wkurzylam. Musze zrobic badania przez ustalona wizyta u endo
            > krynologa. Jest to powyzej wszelkiej krytyki, by nie bylo miejsca w szpitalu .
            > Wszystkie terminy do konca miesiaca zabukowane. Na wynim czeka sie dwa tygodnie
            > . W koncu udalo sie w innej przychodni, najblizszy termi 17.05. Mam nadzieje,
            > ze sie wyrobia
            > Oczywiscie nie ma izolacji, kwarantanny popodroznej, ale nie mozna sie pojawic
            > w przychodniach, szpitalach itd przez dwa tygodnie.
            **********
            Współczuję, Rose. :-(

            W PL natomiast rządowi debile w postaci ministra zdrowia "odwołali" pandemię. No to się kurnia obudzą z ręką w nocniku.
            • luiza-w-ogrodzie Re: Początek maja pod znakiem pracy 07.05.22, 12:53
              jutka1 napisała:

              > Współczuję, Rose. :-(
              >
              > W PL natomiast rządowi debile w postaci ministra zdrowia "odwołali" pandemię. No to się kurnia obudzą z ręką w nocniku.

              U nas przestali wymagać testowania, skasowali fundusze na testowanie, znieśli obowiązek noszenia masek (z wyjątkiem przychodni i szpitali), można prawie wszystko robić: kino, knajpy, koncerty itp Ekonomia musi się odbudować! (no i za dwa tygodnie są wybory federalne, trzeba ludziom pokazać że rząd pokonał COVIDa).

              W konsekwencji w ciągu czterech miesięcy tego roku zmarło z powodu koronawirusa więcej osób niż w 2020 i 2021 razem wziętych. Zapowiadają też ciężki sezon grypowy, dużym prawdopodobieństwem chorowania na grypę i koronawirusa jednocześnie.

              Ech, szkoda słów.

              Luiza-w-Ogrodzie

              Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 482 07.05.22, 13:16
      Widzę że Rose i Xurek wróciły w domowe pielesze z ciekawych wojaży a Jutka w pracy po uszy. No to wpadam na chwilę dołączyć do narodu pracującego miast i wsi.

      Mam kolejną pracową "trzydniówkę" od piątku do niedzieli. Jest sobotni wieczór, padłam przed kominkiem u Buszmena po grzybobraniu w temperaturach między 2-4 stopni z lodowatym wiatrem i jaskrawe świecący słońcem. Od uświerknięcia uratowały mnie puchowa kurtka i wełniane kalesony. Jutro powtórka, może wiatr trochę zelżeje.

      Nie mam siły streszczać co się u mnie działo, może po weekendzie, bo będę miała cztery dni bez płatnej pracy... tylko zapieprz w ogrodzie i ciąg dalszy odgracania domu.

      Pozdrawiam sprzed rozpalonego piecyka

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Uff, wreszcie koniec weekendu! 08.05.22, 14:57
      Kolejny udany dzień spędzony w lesie, była piękna bezwietrzna i słoneczna pogoda, więc głos mi nie zamarzł. Grzybów pokazało się wystarczająco żeby każdy coś znalazł, jedzenie smakowało i wszyscy odjechali uśmiechnięci.

      Wróciłam do domu wieczorem, rozpakowałam auto, oporządziłam króliki (córka ich doglądnęła wczorajszego wieczoru) i wlazłam do wanny. Jestem już w łóżku. Bardzo się cieszę że weekend się skończył!

      Podrzucam kilka dzisiejszych fotek i oddalam się w głębię snu. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • roseanne Re: Uff, wreszcie koniec weekendu! 08.05.22, 15:45
        piekne te gorki
        spacery po lesie lubie, ale grzybki wole jesc niz zbierac
        tu slonecznie i coraz blizej 20C - no i piknie - drzewa moze szyciej zakoncza pylenie

        obgladajac fotki z poprzednich lat, widze, ze przyroda okolo 2 tygodni do tylu z poprzednimi dwoma laty,- bo bez byl juz w kwiatach
        do przodu z 2018 gdzie 1 maja mialam jeszcze ostatki sniegu na backyardzie

        miasto zapowiedzialo juz, ze tradycyjnie glowna ulica dzielnicy bedzie zamieniona w deptak - 10 takich miejsc w miescie. Niektore resto i bary juz zaczynaja budowanie patio przyulicznych
        minus pomyslu, ze jak juz pewnie wspominalam , caly ruch przekierowywany jest pod moje okna, wiec halas, spaliny i trzesace sie szyby....

        balkon wysprzatany i wylozony trawiastymi matami plazowymi, by mi sie az tak nie nagrzewal i ladniej wygladalo

        z sadzeniem kwiatkow i ziol w doniczki jeszcze poczekam , jeszcze moze byc przymrozek

        dzis tu dzien matki, syn mnie zaprosil do koreanskiej resto na kolacje

        milej resztki weekendu :)
        • xurek Re: Uff, wreszcie koniec weekendu! 08.05.22, 18:53
          Dzisiaj byl calkiem fajny dzien, bo zrobilam wszystko, co sobie zaplanowalam (udaje sie raczej rzadko :)).

          Wyspalam sie bez tabletki nasennej, z przyjemnoscia zrobilam poranne cwiczenia, wypilam kawe, potem Mlody zrobil sniadanie z okazji dnia Matki, wreczyl prezent oraz ucielismy sobie dluga mila pogawedke (dla mnie najlepsza bo najrzadsza czesc ceremonii :)), potem poszlam na (niestety krotki) spacer, zrobilam sobie mala przekaske, przerobilam zaplanowana na dzisiaj domowa administracje, zrobilam (bardzo wredne) wieczorne cwiczenia a teraz gotuje kolacje dla mnie i Starszego, ktory za chwile powinien wrocic z pracy.

          Pogoda piekna. Wczoraj wyczyscilam polowe ogrodowych kamieni oraz dach nad tarasem woda pod cisnieniem i teraz wyglada pieknie. Bardzo lubie to zajecie, bo bez najmnieszego fizycznego wysilku czlowiek widzi, jak cos robi sie w oczach czyste :).

          Spacer byl dzisiaj krotki. poniewaz.... towarzyszyla mi Rain. Widzac, ze wychodze z ogrodu przeskoczyla plot i szla ze mna jak piesek. NIestety obawialam sie tych prawdziwych pieskow, ktore nie zawsze sa na smyczy i nie wiem, czy zdazylaby przed nimi uciec, wiec przeszlam z pol kilometra i zawrocilam. Rain po drodze wspinala sie na skarpy i drzewa, w koncu miama caly czas otwarty pyszczek, bo chyba sie przegrzala a jak wrocilysmy do domu to od razu wypucowala miseczki do czysta, wywalila sie na fotelu na tarasie i od razu zasnela.

          Jak na kota "od generacji pokojowego", ktorego mama niczego nie nauczyla Rain rozwija sie zadziwiajaco.

          Jak do nas przyszla, to nie potrafila w ogole miauczec. Teraz dysponuje cala kocia gama, ktorej nauczyla sie od "sasiadow". Kilka dni temu "upolowala" i przyniosla do domu padalca - przeszla z nim w pysku przez swoje kocie drzwi i przyniosla mi go do kuchni "w prezencie".

          A przedwczoraj upolowala ptaka :(. Musialo to byc krotko przed naszym powrotem z zakupow, bo w przedpokoju bylo kilka pior a potem odkrylam ptaszka siedzacego jak sparalizowany kolo jej miski.

          S. go zbadal i stwierdzil ze zyje, skrzydelka sa w porzadku, mial mala ranke na glowie i chyba ma zlamana nozke. Znalezlismy pudelko, zrobili w nim dziury, dali ptasie jedzenie, wode i posciolke i siedzi tam do dzisiaj. S. go karmi i doglada i twierdzi, ze na 2-3 dni bedzie mozna go wypuscic: ptaszek je, pije i sra, podstakuje na jednej nozce i usiluje wzleciec. Ranka sie goi i nie jatrzy, wiec chyba uda mu sie przezyc.

          Ta sytuacja dala mi przez dwa dni wiele do myslenia nad dualna natura i kruchoscia zycia. Wolalabym, zeby Rain nie polowala na ptaki, ale z pewnoscia nie przyczepie jej jak niektorzy dzwoneczna na szyje, bo to moim zdaniem tortura. Na razie nie mam pomyslu, jak sytuacje rozwiazac.
          • jutka1 Re: Uff, wreszcie koniec weekendu! 08.05.22, 21:14
            Xurku, dzień zaiste bardzo owocny.

            Ja od czwartku, kiedy to strzeliło mi w kręgosłupie (pomagałam przenosić BARDZO ciężki stół w gabinecie) - cierpię, jadę na tylenolu i wcieranej maści. Dzisiaj trochę mniej boli, ale jednak boli, a uraz tego typu bardzo przeszkadza w pracy. :-(
            Tak więc chodzę jak robot z lat 80., nie przekręcam tułowia, i dobrze chociaż, że stopniowo trochę mniej boleśnie wstaję/siadam. :-/

            Poza tym wczoraj wreszcie odbyło się pierwsze koszenie ogrodu. I nareszcie wygląda bardziej po ludzku, bo to już wołało o pomstę do nieba.

            Ociepliło się. Dzisiaj było +20*C. Fajnie.
        • jutka1 Re: Uff, wreszcie koniec weekendu! 08.05.22, 21:07
          Tutaj też 2-3 tygodnie opóźnienia, pewnie wszędzie. gdzie jest wiosna?

          U mnie zaczęły kwitnąć bzy, drzewa owocowe w pełnym kwieciu, to samo pigwowce, agrest i porzeczki.
          Wisteria, podcięta fachowo na samym początku kwietnia, ma wiele, wiele pąków kwiatowych. Jeśli nie będzie nagłego przymrozku, to i pergola przed drzwiami, i druga pergola przed bramą wiazdową (plus połowa samej bramy, bo się wisteria tam zadomowiła) będą całe w fioletowych kiściach. :-)
      • xurek Re: Uff, wreszcie koniec weekendu! 08.05.22, 18:55
        te gorki z oczkiem wodnym wygladaja pieknie. w sumie podobny krajobraz do moich okolic: jaki w tych gorach jest klimat? ja tak jak Rose bardzo lubie jesc grzyby, ale nie lubie ich zbierac, bo ich nie widze :). ale po lesie tez chetnie chodze.
        • luiza-w-ogrodzie Jeszcze o grzybobraniach 31.05.22, 12:51
          xurek napisała:

          > te gorki z oczkiem wodnym wygladaja pieknie. w sumie podobny krajobraz do moich okolic: jaki w tych gorach jest klimat?

          To nie oczka wodne tylko sztuczne stawki do pojenia bydla. Ten płaskowyż ma około 1100 m wysokości, latem są suche upały jak w piekarniku a zimą małe mrozy kilka stopni poniżej zera i pada śnieg (ale nie leży długo). Moje tereny grzybowe są na podobnej wysokości.

          >ja tak jak Rose bardzo lubie jesc grzyby, ale nie lubie ich zbierac, bo ich nie widze :). ale po lesie tez chetnie chodze.

          To byśmy się uzupełniały, bo ja lubię zbierać ale nie za bardzo jeść, bo co za dużo to niezdrowo. Jesienią co chwilę jestem na grzybobraniach i gotujemy grzyby dla kilkudziesięciu osób.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • xurek wtorek 10.05.22, 10:47
      przeprowadzka w firmie na nowe, nieco lepsze mijesce. w koncu jakis pozytyw tych wiecznych przetasowan.

      obiad z Mlodym w azjatyckiej restauracji, po poludniu troche intensywnej pracy i w miare wczesnie do domu.

      pogoda piekna i ciepla, pomijajac ze mi jakis paskudny bol wszedl do biodra i nogi to wszystko gra :)
      • roseanne Re: wtorek 12.05.22, 21:06
        jeszcze nie polowa maja, a tu nagle powyzej 30, przez kilka dni
        wczoraj pierwsze spotkanko sasiedzkie
        mialo byc kebeckim zwyczajem 5/7
        wyszlo 6/10
        rozeszlismy w koncu, bo to jednak srodek tygodnia , dzieci rano jedno domostwo musi wyprawic
        donosze, ze juz komary gryza
        • jutka1 Re: wtorek 13.05.22, 21:31
          Rose, rozumiem, że po zmianie czasu nie ma śladu
          30*C nie zazdroszczę, komarów współczuję
          A sąsiedzka imprezka fajna rzecz. Wokół mnie te jakby zamarły, pandemia-sremia, inflacja, ludzie w depresji, w ogóle niezbyt ciekawie. Tylko moja jedna sąsiadka, mój anioł stróż, w dobrej formie. I tak trzymać.
      • jutka1 Re: wtorek 13.05.22, 21:35
        xurek napisała:

        > przeprowadzka w firmie na nowe, nieco lepsze mijesce. w koncu jakis pozytyw tych
        > wiecznych przetasowan.
        ********
        Na czym polega "polepszenie", jeśli to nie sekret? :-)

        > pogoda piekna i ciepla, pomijajac ze mi jakis paskudny bol wszedl do biodra i
        > nogi to wszystko gra :)
        *********
        Tutaj też polepszenie, a w drugim temacie u mnie ten cholerny kręgosłup ciągle dokucza. Na szczęście z dnia na dzień jest trochę lepiej, już się mogę schylać, i wstawanie z pozycji siedzącej nie boli. :-)
        • roseanne Re: wtorek 14.05.22, 20:41
          nadwyrezone miesnie sie niestety regeneruja bardzo powoli
          grunt, ze do przodu

          bez sie wczoraj zczal otwierac na ogrodku, na czesci sasiedzkiej - pachnie oblednie
          • maria421 Re: wtorek 15.05.22, 09:02
            Wrocilam wczoraj wieczorem z udanego , relaksujacego urlopu. Przez te 2 tygodnie irysy urosly i zaraz rozkwitna, ale trawa na trawniku tez urosla. Kwitna konwalie i bez.

            Milej niedzieli :-)
            • roseanne Re: wtorek 15.05.22, 21:50
              Konwaliom jeszcze brakuje troche, z dwa tygodnie?
              Sa fiolki od tygodnia
              Bzy zaczely przedwczoraj sie otwierac

              Jakie okolice zwiedzalas?
    • xurek poniedzialek 16.05.22, 09:48
      Mario, napisz kilka wrazen z urlopu: jak obierasz "Wlochy - pokowidowe" - czy cos sie zmienilo?

      U nas wiosna sie juz chyba skonczyla: bez prawie ze przekwitly (nie wiem, czy i gdzie rosna u nas konwalie), czesc piwonii rowniez przekwitla, ostatnie, te najpozniejsze, niedlugo zakwitna.

      Od kilku dni panuja upaly ponad 30 stopni. Ale po raz pierwszy mam na nie "metode": mianowice otwieram drzwi od kotlowni i popmy cieplne grzejace wode pobieraja cieplo z domu regulujac swietnie temperature. Dzisiaj rano zapomnialam je zamknac i w domu jest nawet za zimno :).

      Mimo bolu w zapalonym stawie mialam bardzo fajny weekend. Sobota skladala sie glownie z nicnierobienia na ogrodowym lezaku, w niedziele bylismy w naszym spa a po poludniu przerobilam 10 letnich sukienek.

      W basenach spa jest podgrzewana woda, co w kombinacji z ponad 30 w powietrzu bylo zdecydowanie za cieplo. Postanowilismy, ze od przyszlego tygodnia bedziemy uczesczali poznym wieczorem. Tez ma swoje uroki.

      Co do letnich sukienek, to w piatek dokonalam zmiany w szafach z "zimowych na letnie" i stwierdzilam, ze w wiekszosci letnich ciuchow wygladam, jakby byly "ze starszej siostry". Od diety przedoperacyjnej do teraz schudlam 10 kilo a jako ze wiekszosc moich letnich ciuchow jest z naturalnych, nieelastycznych materialow, to bylo to "negatywnie widoczne". Bylo wiec zwezanie rekawow i bokow oraz pomniejszanie dekoltow. Teraz jestem gotowa na upalne lato :).
      • maria421 Re: poniedzialek 16.05.22, 14:01
        Xurku, nie zauwazylam zadnych zmian oprocz tego, ze personel w hotelu, w sklepach i restauracjach nosi maski i ze wszedzie sa urzadzenia do dezynfekcji oraz tablice przypominajace o koniecznosci zachowania 1,5 m odleglosci od innych osob, czego nikt nie przestrzega. Nie zauwazylam zeby bylo mniej turystow, nie odnotowalam zadnego duzego skoku cenowego.

        Jechalam pociagiem, w sobote 30 kwietnia, czyli w ostatnim dniu w ktorym obowiazywal passenger location form i "green pass" (Covid Pass), co sprawdzali w Austrii przed wloska granica. Mialam jedno i drugie, bylo pare osob ktore nie mialy PLF (nie wiedzialy ze jest potrzebny) , ale i tak mogly przekroczyc granice.

        Moje dzieciaki jechaly tego samego dnia samochodem, oczywiscie nikt niczego nie sprawdzal.

        W pociagach, ale tez na statkach zeglujacych po jeziorze, pasazerowie musza miec zalozone maski przez caly czas podrozy, ale i tak te maski sciagaja jak cos pija czy jedza.

        Bylam we Wloszech z moimi dzieciakami - razem ale osobno. Osobna podroz, oczywiscie osobne pokoje w hotelu, wspolne posilki i spacery. Nacieszylam sie moimi wnukami. Moja wnuczka jest jak ten zajaczek z reklamy Duracell - jak wszyscy juz padna, to ona nadal ma energie :-)

        Teraz musze zaplanowac wyjazd do Polski
    • jutka1 Wtorek SRorek, ochłodzenie i deszcz 17.05.22, 14:56
      Bez weekendu i zmęczona. Do tego się ochłodziło i pada deszcz (może i lepiej, ni ciągnie mnie na dwór - i tak nie mam kiedy).

      Xurku, Twój weekend brzmi bosko. Mario, dzięki za wrażenia z podróży.
      Rose, obserwuj naturę, ja czytam i się dziwuję, jak późno to wszystko u Ciebie. Chociaż w sumie nie powinnam, Kanadę trochę znam, a i Kanadyjką kiedyś o mały włos nie zostałam (ale nie chciałam :-) ).

      U mnie de blada, terminy nad głową, czasu coraz mniej. Z terminami się wyrobie, spoko, tylko więcej pracuję, żeby "aby na pewno zdążyć". Ale jak wyślę, to biorę tydzień wolnego. Przyjaciółka z Hameryki przyjeżdża, trzeba ogarnąć chałupę, coś z jadła przyszykować, a potem - czas babeczkowania. :-D Nie widziałyśmy się prawie 3 lata. :-(

      Więcej wieści nie posiadam. I tyszpiknie. :-)
      • xurek Re: Wtorek SRorek, ochłodzenie i deszcz 17.05.22, 21:39
        Jutko, wspolczuje nawalu pracy i wrednej pogody. Ale tydzien z przyjaciolka bedzie z pewnoscia super, bez wzgledu na zewnetrzne klimaty.

        U nas zas lato pelna geba. Zalaczam kilka zdjec z dzisiejszego spaceru po wsi. Praca zdalna ma tez swoje plusy: w porze obiadowej bylo lezakowanie w ogrodzie a wieczorem spacer po wsi skapanej w promieniach zachodzacego slonca. Jutro zas bedzie wieczorne winko na tarasie z wiejska znajoma.
        • roseanne Re: Wtorek SRorek, ochłodzenie i deszcz 18.05.22, 00:09
          ale duze czeresnie!

          tu spadlo dzis do 14
          wialo tak,ze wolalam moknac,nizco chwila probowac odwracac parasol

          dzien pod znakiem tesow medycznych, gdzie oczywiscie nikt nie dotrzymuje ustalonej gdziny, ale pacjent sie musi stawic i czekac.. - winiki w czerwcu

          bede robc koreanskie winko z ryzu. Probowalam w Zurychu, smakowalo mi, ale tu nie doddostania z racji klopotow transportowych

          milego odpoczynku, jak juz bedzie
    • jutka1 Niedziela po ciężkim tygodniu 22.05.22, 06:37
      Tydzień był jak w tytule. Ciężki. Kończyłam 2 zlecenia, do tego załatwiałam jakieś biurokratyczne rzeczy.
      No nic. Jedno zlecenie wysłałam wczoraj (ufff), dzisiaj dolce far niente, jutro skończę i wyślę drugie zlecenie.

      Pogoda na świecie: było załamanie pogody - ochłodzenie, wichury, burze.
      Mam nadzieję, że zacznie wracać do normy, i że przeschnie, bo trzeba już kosić (mokrej trawy traktor nie zbiera).

      Czytam, że Australia pozbyła się bandy skorumpowanych debili u steru. Congrats!

      Poza dolce far niente, zaczynam szykować dom na przyjazd gościa zza wielkiej wody. Ogarnąć trzeba ten chaos. :-)

      I tyle. Miłej niedzieli! :-)
      • roseanne Re: Niedziela po ciężkim tygodniu 23.05.22, 17:48
        gratuluje zasluzonego odpoczynku

        mamy dlugi weekend- urodziny krolowej Victorri dla wiekszosci Canady i Dzien Patriotow dla QC

        nie popisalam sie tym razem i nie ma urodzinowego wypieku, trudno, sorbet cutrynowy musi wystarczyc na celebracje

        pogoda szaleje = skacze od 32 do 12 w ciagu pol tygodnia
        bardzo silne wiatry, alarm huraganowy przez sobote i niedziele dla ON i Qc - duze zniszczenia

        dziergam sobie sweterek, planuje szycie, moze

        prawie wszystko co planowalam posadzic jest juz w gruncie, jeszcze tylko mieta, jak gdzies znajde odpowiednia - marokanska i czekoladowa
        • jutka1 Re: Niedziela po ciężkim tygodniu 24.05.22, 13:00
          U nas ochłodzenie, na dzisiaj alarm burz z piorunami. Na razie nie pada, ale chmury już się zbierają.

          Zlecenie wysłane, dochodzę do siebie. Trzeba uzupełnić zapasy w lodówce, ale na razie ratuję się pizza delivery. :-))) Mam bardzo mało energii, miejsce w mózgu oczyszczam, więc nie biorę na siebie zbyt skomplikowanych "zadań" typu układanie listy zakupów i potraw do ugotowania.

          Siostrzeniec wczoraj skosił ogród, a przede mną sprzątanie domu i szykowanie się na weekendową wizytę przyjaciółki.
          Poza tym "wycieczki do miasta": pecet do instalacji drugiego dysku, punkt ostrzenia noży, inne takie tam odkładane ad infinitum przez zawalenie robotą.

          A w sumie nic mi się nie chce. Trzeba odpocząć. Czego i Wam życzę (c) m. k. :-)
    • xurek sroda 25.05.22, 13:12
      Tutaj nastapilo wczoraj zalamanie pogody. Z ponad 30-tu zrobilo sie 16 stopni i tak ma pozostac do jutra. Jutro zas, punktualnie na dzien wolny, slonce i ciepla pogoda maja wrocic.

      Branza powoli “wraca do siebie i przedkowidowych zwyczajow”, czyli znow “balujemy”. W tamtym tygodniu bylam na pierwszym pokowidowym branzowym spotkaniu "live", zalaczam zdjecia z portalu organizujacej go instytucji na ktorych zostalam uwieczniona :). Wczoraj bylam na nastepnej takiej imprezie. Przede mna impreza 2 i 30 czerwca, na wrzesniowe niestety sie nie zapalpie, bo bede na urlopie.

      Bardzo mi sie te spotkania podobaly – spotkalam wiele osob, ktorych nie widzialam dwa lata, byly fajne rozmowy, ciekawe wyklady i dobre zarcie. Da sie zyc 😊.

      Z info negatywnych to to, ze “zwolnila sie” nastepna pani od sprzatania, bo ma nowy “pomysl na biznes”: kupuje hurtowo tanie pieczywo w Niemieckich sieciowkach i sprzedaje do szwajcarskich barow za podwojna cene. Twierdzi, ze to lepszy biznes niz sprzatanie. Jako ze jest to 5 PoS w ciagu 7 lat i z powodu tego, iz coraz trudniej takowe panie znalezc, sa coraz drozsze i sprzataja coraz gorzej majac za to coraz to wyzsze wymagania postanowilam zrezygnowac z uslug i wziac sie za sprzatanie wlasnymi recami. Projekt zaczelam od kilkudniowej glebokiej analizy problemu, doszlam do spojnych konkluzji w temacie “jak sprzatac, by nie nabawic sie uszczerbku na zdrowiu psychicznym i fizycznym”, ustalilam potrzebny mi rodzaj osprzetu, dokonalam porownania roznych sprzatalniczych maszyn oraz wyboru i zakupu dla mnie optymalnych. Maszyny w ilosci trzech maja dotrzec do konca tygodnia, potem stworze sobie “sprzatalniaczy rozklad jazdy” i wezme sie do roboty. Bede raportowac jak mi idzie to zajecie, ktorego nie wykonywalam od wielu lat i organicznie nie cierpie. NIestety, brudu nie cierpie jeszcze bardziej :(…

      Poza tym zaklepalismy kredyt w banku na nastepne 5 lat na warnkach do zniesienia, urzad skarbowy depcze mi po pietach w sprawie rozliczenia 2021 a w domu panuje dosc powazny brud i bajzel :).
      • roseanne Re: sroda 25.05.22, 16:29
        Fajnie się z ludźmi spotkać i pocałować

        Montreal wznawia swoje festiwale i festyny.
        Większość znajomych wciąż preferuje życie solo , jedyne kontaktu w plenerze.

        Straszą dookoła małpia ospa- jako sobą starszej daty, z kółeczkiem na ramieniu jestem zupełnie bezpieczna...

        Zaczął się sezon na lokalne szparagi, rzodkiewki i rabarbar
        Prawie czuje się zobowiązana do upieczenia drożdżaka, tylko kto to zje?
        • jutka1 Re: sroda 26.05.22, 06:52
          Kółeczko na ramieniu - znaczy, ślad po peerelowskim szczepieniu? Czyli jeśli tak, to nasze pokolenie ma mniejsze ryzyko?
            • luiza-w-ogrodzie Małpia grypa 31.05.22, 12:57
              roseanne napisała:

              > Tak szczepionka na tradycyjną ospę chroni

              Dobrze wiedzieć! Wybieram się do Polski na Święta i przynajmniej nie muszę się martwić małpią grypą.
              Powiem mojej Mamie żeby nie panikowała.

              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: sroda 26.05.22, 06:50
        Xurku, wygląda na super imprezę! :-) I Ty również super :-)))

        Co do PoS, u mnie ten sam problem. Pani, która kilka razy w roku razem z mężem robiła sprzątanie generalnie, włącznie z oknami, miała wypadek i od ponad pół roku się rehabilituje. Nie wiem, czy wróci w pełni możliwości, i czy w ogóle. A na rynku posucha. :-(
    • jutka1 Czwartek, dzień gospodarczy 26.05.22, 07:01
      Dzisiaj i jutro - sprzątanie (też a propos "dialogu" z Xurkiem). Dzisiaj kończę piętro, jutro i w sobotę rano: parter z "kwaterą gościnną". Też nienawidzę sprzątać. :-/

      Wczoraj też był dzień, jak na mnie, intensywny. Zawiozłam peceta do instalacji nowego twardego dysku (z większą pamięcią). Potem podjechałam do punktu ostrzenia noży, gdzie nie byłam od początku pandemii. Potem obiad i pogaduchy u mamy. Potem sprzątanie. Odwykłam od tak "intensywnego" życia. :-)

      No nic. Na spokojnie dam radę. A na razie czekam na honorarium od klienta za ostatnie zlecenie. Coś się odwleka. :-(

      Poza tym cisza i spokój. ;-) Miłego dnia :-)
      • xurek ditto 26.05.22, 19:06
        I proudly present: moi nowi przyjaciele, czyli pierwsza tura domowych sprzataczy: "kudlaczki" do walki z kurzem oraz miniodkurzacz, ktory pierwotnie mial byc do kocich wlosow na fotelach i kanapie. Na reszte "ekipy" czekam - ma byc dostarczona jutro.

        Moi nowi przyjaciele przeszli moje oczekiwania. Kudlaczkami na raczce da sie wcisnac w kazdy kat i naprawde zbieraja kurz (ktory jakos sie do nich "przykleja") a nie rozpylaja go po pomieszczeniach. Nabylam piec w roznych kolorach, czyli jeden kudlaczek na jedno pomieszczenie, bo zamierzam sprzatac w jednym tygodniu gore a w drugim dol domu. Potem kudlaczki sciaga sie z raczek, wrzuca do pralki, do suszarki i znow sa jak nowe.

        Miniodkurzacz okazal sie byc wynalazkiem zaslugujacym na nobla: bezkablowy, batreria wystarczyla na oblecenie calego domu. Wyglada bardzo estetycznie, wiec moze spokojnie stac w salonie i byc pod reka na kazda okazje. Nie ma filtra, smieci zbieraja sie w odkrecanym pojemniku i wypadaja samodzielnie do kosza. Metalowa siatke chroniaca wnetrze od tych smieci oplukuje sie pod bierzaca woda.

        Odkurzac jest rewelacyjny nie tylko do zbierania kocich wlosow, ale rowniez wszystkich okruchow na kuchennych blatach, wysysania resztek z maszyny do krojenia, wyczyszczenia miejsca na drewno pod kominkiem, pozbierania brudow w rowkach schodow, wlosow w umywalce oraz na toaletce.

        Jestem zachwycona i dumna z dokonanych zakupow. Uladzilam, i "odkurzylam" caly dom, wyglada super. Jak na mnie wciale nie trzaba by go bylo dalej sprzatac :) :) :).

        Jutro maja przyjsc maszyny do mycia podlog, lazienek i okien. Jezeli tak sie sprawdza jak te dzisiejsze bibeloty, to ja moge sprzatac :).

        Przy okazji gotuje wielki gar tom kha gai, bedzie na dzisiejsza kolacje, jutrzejszy obiad i mrozonki na przyszly tydzien do biura. Potem wieczorna gimnastyka, masarz, pachnaca kapiel a na koniec bede sie delektowac owocami mojej pracy przy lampce wina.

        What a wonderful day :). A za oknem upal, zupelnie juz niegrozny, bo klimatyzacja w sypialni swietnie daje sobie z nim rade a na parterze chlodzi pompa cieplna. Da sie zyc :)
    • luiza-w-ogrodzie Idzie nowe a zima za pasem! 30.05.22, 07:48
      Ciągle się coś dzieje, kursy, grzybobrania, czyszczenie domu z pleśni, prace ogrodowe... forum czytam z doskoku.

      Była u mnie fotografka prowadząca blog kulinarny i zrobiłam kiszone topinambury. Zaprawiam jesienne plony (w tej chwili głownie chayote i topinambury), zrobiłam roczny zapas szamponu, zaczęłam zbierać cytryny, mandarynki i pomarańcze. Część zjem, część wymienię. Na bananowcach wiszą trzy kiście, każda po około 100 bananów, na razie okryte workami, zanim dojrzeją, żeby nie zjadły ich nietoperze.

      Possumów się pozbyłam, udało mi się je złapać do pułapki i wynieść a dziura przez którą wchodziły pod dach jest zabita deskami. Pewnie następne possumy zajmą wolne terytorium - byleby przed dojrzewaniem bananów!

      Córka miała trzeci raz COVIDa, więc Dzień Matki zamiast 8go świętowałyśmy w zaprzeszły piątek w meksykańskiej restauracji. Była tego dnia u mnie domu (gdy ja byłam w pracy) I uprzątnęła większość rzeczy ze swojego pokoju, co było niezłym prezentem 🙂

      Idzie zima, dni są krótkie, o piątej po południu jest ciemno. Zaczęły się suche, zimne wiatry, od kilku dni palę w kominku.

      Prawie zapomniałam o najważniejszej rzeczy - po prawie dziesięciu latach do władzy doszli Labourzyści! W sejmie pojawiła się spora grupa niezależnych, tzw. Teal Independents (główne kobiety, z programem obejmującym zmiany klimatu, traktowanie kobiet) oraz największą reprezentacja Zielonych. Obie główne partie straciły głosy na rzecz powyższych. Może wreszcie skończy się polityczny duopol!

      Premierem został po raz pierwszy nie Anglosas! Włoch z pochodzenia, wychowany przez samotna matkę w mieszkaniu komunalnym, nie żaden urodzony w dobrobycie absolwent szkoły prywatnej. Człowiek, który wie jak się żyje w biedzie. Jest NORMALNY!

      Szybko zabrał się do pracy, prze, pierwszy tydzień wykonał masę roboty.
      Niemniej to zawodowy polityk i będę mu patrzeć na ręce.

      Aa, w moim okręgu wyborczym, tradycyjnie konserwatywnym, wygrał nasz były gminny burmistrz z partii pracy, bystry i pracowity człowiek. Strata dla gminy, zysk dla Australii.

      Do dzisiaj nie mogę uwierzyć w wynik wyborów, razem z przyjaciółmi czujemy powiew optymizmu. Czego i Wam życzę, oddalając się po drewno do kominka.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Idzie nowe a zima za pasem! 30.05.22, 14:53
        Cieszy kazde nastepne miejsce na swiecie, gdzie konserwa nie przejmuje wladzy i jest nadzieja na bardziej wyrownawcza i przyjazna srodowisku polityke. Zimy zas nie zazdroszcze :).

        Ja jestem juz prawie w pelni przygotowana na kazda ewentualnosc pogodowo - losowa. Pompa cieplna bedaca bojlerem idealnie schladza dom na dole przy otwartych drzwiach do pralni, "klima dla ubogich" w sypialni doskonale utrzymuje przyjazna spaniu temperature, plastikowa wkladka do okna z wypustem rury na zewnatrz zostala zaslonieta biala nieprzezroczysta firanka a rura przebiega za szafa, wiec paskudztwa nie widze :).

        Maszyny sprzatalnicze sprawdzily sie doskonale, ale w boju okazalo sie, ze armia jest niekompletna. Brakuje zolnierza do armatur, pierarnika, kuchennej plyty i grila. Zakupilam w tym celu reczny czyszczacz goraca para, ma tutaj zawitac jutro. Mam nadzieje, ze zakup bedzie rownie udany jak poprzednie.

        Absolutnym hitem jest duet do mycia okien: psikacz ze sciereczka na "stelarzu" myjacy okno oraz "sciagacz" wsysajacy za pomoca gumowego "zbieracza" caly brud. Nawet takiemu dyletantowi jak ja udalo sie nie narobic mazow, czyszczenie luster a przede wszystkich najbardziej przeze mnie znienawidzonych szklanych drzwi prysznicowych stalo sie przyjemnoscia.

        Zaniwestowalam w to towarzystwo prawie 1'000 CHFow, co sie zwroci po 10 sprzataniach. No ale, mimo wspalnialych pomagierow stwierdzam, ze nie stalam sie funem sprzatania i juz pewnie nie stane. Dom posprzatalam lepiej (w sensie dokladniej) niz ostatnia PoS w mnw. tym samym czasie, ale ja sobie to rozlozylam na dwa 3-godzinne etapy. Stwierdzilam, ze oprocz cotygodniowego mycia toalet sprzatanie co dwa tygodnie wystarczy, co oznacza, ze co tydzien 3 godziny mojego zycia poswiece walce z brudem. Z jedej strony jest to marny interes, z drugiej stanie sie niezalezna od sprzatalniczego rynku a w razie czego bede mogla nawet dorobic sprzatajac u kogos :):):).
        • roseanne Re: Idzie nowe a zima za pasem! 30.05.22, 19:08
          postepow na wszelkich frontach gratuluje

          Daj Xurku zdjecie tego urzadzenia magicznego do szyb


          W ramach spratania grilla zamowilam wczoraj nowe ruszty, bo sie przez kilka lalt urzytkowaia poprzepalaly i dziureczki sie zamieniely w cale pasma,

          u mnie srednio sprzatanie co tydzien ,albo ataki apergii - pyl uliczny i biologiczny, ze hej...
          jak wspomnialam, znow pelen ruch motoryzacyjny bedzie pod oknami od 1.06 do19-09

          wlasnie wrocilam do Bruno, ppierwsza wizyta w tym roku, obolala jestem ,ze hej


          Sterlitzia wciaz nie wykielkowal, juz dwa tygodnie, ma byc do 4 - mam nadzieje, ze sie uda

          ogrodkowo bardzo marnie mi wschodzi fasola w tym roku, az sie zastanawiam, czy nie podsadzic groszku na siatke, tyle ze to ma znacznie krotszy okres wegetacji i mniej zielone
    • luiza-w-ogrodzie Zimny, wietrzny, ogrodowy wtorek 31.05.22, 13:11
      Dziś przyszły zapowiadane zimne i silne wiatry, na szczęście nie narobiły u mnie szkód. Jutro ma być podobna pogoda. Ubrałam się ciepło i pracowałam w ogrodzie, trzeba go ogarnąć przed niedzielną wizytą grupy studentów uniwersytetu.

      Wykorzystałam Buszmena do ścięcia pierwszej w tym roku kiści bananów, bo była tak ciężka (jakieś 40 kg, ponad 150 bananów) że potrzebowałam drugiej pary rąk. Musiałam pociąć ją na cztery kawałki żeby przynieść do domu, banany będą tu powoli dojrzewać. Na bananowcach wiszą jeszcze dwie kiście ale mniejsze i banany jeszcze rosną, dam radę sama je ściąć i przenieść. Na razie okryłam je workami żeby ochronić przez zwierzętami.

      Teraz siedzę przy ogniu i powoli zasypiam. Jutro znowu ogród, mają też przyjść ludzie z ubezpieczalni żeby zrobić wycenę napraw. Przypuszczam że wymienią sufit w łazience.

      Idę zająć się królikami a potem do łóżka. Życzę miłego dnia na północnej półkuli!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • xurek czwartek 02.06.22, 11:59
      wlasnie zakonczylam dzialalnosc zawodowa na dzis, teraz przerwa na lunch a po niej jade do Berna na prelekcje o nowym podejsciu do agregacji danych w panelu, ktora zakonczy sie "apero riche". tak wiec najem sie duchowo i cielesnie :).

      wczoraj byl dzien dziecka, wiec zaprosilam Mlodego na Lunch w Zurychu, jako ze pracujemy dosc blisko siebie. Bylo bardzo milo. Przy okazji przypomnialam o moich nadchodzacych okraglych urodzinach i zazyczylam sobie w prezencie utwor wolakny skomponowany osobiscie w tym celu i uwieczniony na "bling bling" pen driviie. Ma 3 miesiace czasu, wiec powinien zdazyc :).

      pogoda bardzo przyjemna - slonecznie, ale nie goraco.
    • jutka1 Sobota, deszcz 04.06.22, 08:24
      Za oknem jak w tytule, ma być 20*C. Tyszpiknie.

      Po 3 dniach intensywnej pracy daję sobie wolne na weekend. To znaczy - wolne od zlecenia, bo zajęć około-domowych mam multum. Ze 3 prania, ogarnięcie kuchni, podłączenie peceta. Ale poza tym - wolne.

      A jutro jadę na comiesięczny targ ekologiczny po chleb żytni, kozie kefiry/jogurty/sery, warzywa, kosmetyki. I co tam jeszcze, zobaczymy.
      Jednym słowem, weekend w pełnym znaczeniu "dni wolnych". :-)

      Miłej soboty :-)
    • luiza-w-ogrodzie W środku pracowitej trzydniówki 04.06.22, 14:25
      Pozdrawiam naród pracujący miast i wsi!

      Wczoraj spędziłam cały dzień w pracy, czyli w ogrodzie społecznościowym i prowadząc kurs. Wyjechalam po siódmej rano, wróciłam o szóstej wieczorem, zachrypnięta od wykładów..

      Dzisiaj byłam na ostatnim tej jesieni grupowym grzybobraniu, były 3 stopnie i strasznie wiało (odczuwalna temperatura minus 4 stopnie). Wyjechalam o wpół do siódmej rano, wróciłam o wpół do szóstej wieczorem... W środę na terenach grzybowych mają być znowu przymrozki i śnieg, więc popularnych grzybów już nie bedzie. Ale w Górach Śnieżnych spodziewają się metra śniegu, w sam raz na otwarcie sezonu narciarskiego. Może pojadę zobaczyć śnieg?

      Rozpakowałam auto po grzybobraniu, umylam garnki i patelnie, wyczyściłam króliczy kącik, rozpalilam w piecyku a teraz podpieram się nosem... a jutro trzeba wstać o szóstej rano, posprzątać w ogrodzie po dwóch dniach wiatrów a potem pojechać na Ekofestiwal, gdzie będę prowadzić cztery prelekcje na otwartej scenie. Powrót do domu pędem, żeby zdążyć przed przyjściem grupy studentów, którzy będą zwiedzać mój ogród.

      Wieczorem padnę i będę robić NIC. Na szczęście przez następne dwa tygodnie oprócz piątkowej pracy nic nie będzie się działo a we wtorek wraca moja instruktorka jogi! Muszę się odprostować po tej trzydniówce.

      Spływam pod prysznic, zostawiając zdjęcia z dzisiejszego dnia. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • xurek Re: W środku pracowitej trzydniówki 05.06.22, 19:09
          ja tez bym nie wydolila, aczkolwiek wczoraj bylam bardzo pracowita, bo wysprzatalam dol wraz z piekarnikiem i fugami w polowie kuchennej podlogi. doszla ostatnia maszyna czyszczaca para pod cisnieniem. Piekarnik, ktory byl tak brudny, ze praktycznie do wyrzucenia wyglada jak nowy, fugi z czarnych zrobily sie znow jasnobezowe. Szkoda tylko, ze taki maly i wciaz trzeba napelniac zbiornik na wode, no ale cos, nothing is perfect :).

          Dzisiaj byl dzien leniwy pod znakiem pielegnacji ciala, czyli masaz, kapiel w pachnidlach oraz maseczka. Oprocz tego upielkam dwa ciasta z wlasnego rabarbaru i truskawek / czeresni nazbieranych na polu. A za chwile wychodzimy do kina i to by bylo na tyle.
        • luiza-w-ogrodzie Re: W środku pracowitej trzydniówki 05.06.22, 21:32
          jutka1 napisała:

          > Luizo, "lud pracujący" się mówiło. :-)))

          Zaiste, masz rację.

          > Jak zwykle, zmęczyłam się od samego czytania o Twoich aktywnościach. Szapo'ba!
          > W porównaniu, to ja jestem lemurem. :-)))

          To wyobraź sobie jak ja się zmęczyłam od robienia tego wszystkiego. Zasnęłam po dziesiątej, o piątej rano obudził mnie deszcz (początek zmiany pogody na lodowatą). Zajrzałam na Internety i wracam do spania.

          A lemurem nie jesteś, przecież ciężko pracujesz. Tyle że masz inny rodzaj pracy.

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • jutka1 Deszcze, chłodno, i załatwianie biurokracji 08.06.22, 06:17
      Pogoda jak w tytule. Niby ciepło, ale szaro, ciemno i mokro.

      Na ten tydzień wyznaczyłam sobie załatwianie zaległych upierdliwości biurokratycznych. Wyrobienie I.D., potwierdzenie autentyczności dyplomów, tune-in laptopa. Skomasowałam wszystko i straciłam jeden cały dzień pracy, ale wolę to od ciągłego jeżdżenia "do miasta" z każdą sprawą.
      A propos laptopa, chyba nadszedł czas nabycia nowego...

      Dzisiaj powrót do pracy. Nie wiem, jak pójdzie, bo noc miałam z przerwami i jestem trochę zmęczona.

      Poza tym wszystko OK. A jeśli nie jest OK, to nie chcę wiedzieć. :-)
    • xurek czwartek 09.06.22, 11:33
      pracuje z domu, bo mam po poludniu termin na rezonans magnetyczny bioder i kregoslupa ledzwiowego. mam nadzieje, ze w koncu znajada, co jest przyczyna bolu i cos sensownego zaczna robic.

      ja tymczasem studiuje pilnie internety stwierdzajac raz jeszcze, ze wartosc informacyjna zeszla na psy na korzysc reklamowanej komercji. no ale poszlam tropem zasugerowanym przez Luize by zmienic biurowe siedziolki i droga dedukcji ostaly mi sie 3 opcje i zglupialam doszczetnie, ktora moglaby byc najlepsza i co ktora ma naprawde za plusy i minuty. wiec prosze szanownego forumostwa, poratujcie porada :)

      przyklad poduszki

      przyklad siodelka

      przyklad kleczcnika

      poza tym w pracy przyjemny balans: jest co robic, ale nie za duzo i nawet dosc interesujace, pogoda sloneczna ale rzezka, wiec tez pasuje i wlasnie gotuje zupe - krem z kalarepy, ktory zjem z paseczkami kurzej piersi w wersji azjatyckiej.
      • luiza-w-ogrodzie Re: czwartek 09.06.22, 11:55
        xurek napisała:

        > pracuje z domu, bo mam po poludniu termin na rezonans magnetyczny bioder i kregoslupa ledzwiowego. mam nadzieje, ze w koncu znajada, co jest przyczyna bolu i cos sensownego zaczna robic.

        > ja tymczasem studiuje pilnie internety stwierdzajac raz jeszcze, ze wartosc informacyjna zeszla na psy na korzysc reklamowanej komercji. no ale poszlam tropem zasugerowanym przez Luize by zmienic biurowe siedziolki i droga dedukcji ostaly mi sie 3 opcje i zglupialam doszczetnie, ktora moglaby byc najlepsza i co ktora ma naprawde za plusy i minuty. wiec prosze szanownego forumostwa, poratujcie porada :)

        Potrzebujesz czegos, co podpieraloby kosci kulszowe, ale pozwalaloby kregoslupowi/kosci ogonowej zwisac niepodpartej miedzy nimi. Poduszka i siodelko z dziura wygladaja najlepiej jednak powinnas je wyprobowac zeby wiedziec, czy siedzenie na nich przyniesie Tobie ulge. Nie jestem pewna klecznika - jak Twoje kolana?
        • roseanne Re: czwartek 10.06.22, 09:56
          Zyje, zajadam sie lokalnymi truskawkami i otaczam opieka,
          czesc chaosu, na ktory mam wplyw jest ogarniany
          czesc, na ktora wplywu nie mam - spychany jest na margines, puki co

          wieczor w dniu przylotu byl rozrywkowy - jako ostatni moment w najblizszych kilku tygodniach, gdy mozna bylo wyjsc na miasto - byla restauracja, bar i spacer poznowieczorny

          wczoraj zalatane wiekszosc dnia, by zdazyc wszytko przygotowac, dzis juz sie powoli stabilizuje rutyna


          poduszke taka z wycieciem kiedys kupilam synkowi, na kosc ogonowa - pomagalo, ale tak sobie
          z klecznikiem sie spotkalam kilka dekad temu, na rozluznienie dolu kregoslupa

          niektorym pomaga rowniez pilka, te takie ogromniaste, zamiast krzesla
    • jutka1 TGIF+1 czyli zgubiony dzień 11.06.22, 08:40
      Wczoraj mnie real wessał, nie było czasu zajrzeć tutaj na dłużej, tym bardziej - pisać. Stąd też zagubiony TGIF.

      O dziwo, mam weekend w miarę wolny od pracy. Zawodowej, znaczy. Praca domowa nigdzie nie zniknęła, niestety. Trzeba ogarnąć kuchnię, zrobić ze 2 prania, poodkurzać tu i ówdzie. Przyprawić udo kurzęce do pieczenia. No i porządkowanie zawartości laptopa, bo w poniedziałek/wtorek będą mi go klonować do nowej maszyny. Trzeba zrobić listę programów jakie chcę (poza fabrycznymi), no i listę ustawień, typu angielski jako default wszędzie (za którymś razem przy przesiadaniu się na W10 dali mi polski, i nic się nie mogłam połapać...).

      No.
      A za oknem słońce, ma być ponad 20*C, może posiedzę w ogrodzie, poczytam - w ramach przerwy od "muszów i trzebów". Chociaż nie - burzą dom obok, z dźwigiem etc., za duży hałas.

      Ale ogólnie weekend wygląda dobrze, czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • roseanne Re: TGIF+1 czyli zgubiony dzień 14.06.22, 08:30
        slonce swieci, albo nie
        zdecydowanie duzo deszczow i burz

        truskawki lokalne smaczne
        czeresnie mnie nie zachwycaja

        malosolne pierwsza tura dochodzi powoli

        przyznam, ze odzwyczailam sie , ile zarla schodzi na 3 osobowe domostwo, w tym rekonwalescentka, versus singiel - tylko sie znosi i zmywa naczynia :)
    • jutka1 Czas leci jak wariat 15.06.22, 11:05
      Jasny gwint, już środa! :-/ Czas mi przecieka przez palce.

      Rozpogodziło się, i dobrze, bo już chandry jesienne mnie napadały w tych jesiennych chłodach i ciemnościach. W weekend ma być upalnie, nawet 32*C.

      Poza tym bezet. Praca, praca, praca.
      Siostrzeniec właśnie kosi ogród i doprowadza taras do porządku. Ja nie mam czasu, a on niech sobie zarobi przed wyjazdem na wakacje, zawszeć to w rodzinie zostanie. :-D

      Jutro w PL dzień wolny, dobrze, że pamiętałam - inaczej bym się jutro obudziła z ręką w przysłowiowym nocniku, bez jedzenia. :-) Poza tym mnie dzień wolny nie dotyczy, dla mnie dzień roboczy. Normę trzeba wyrobić. :-)

      Trzymajcie się ciepło. :-)
      • roseanne Re: Czas leci jak wariat 15.06.22, 12:06
        jutro dzien wolny, wiec jak bylam dzis w lidlu - najblizszy sklep w okolicy, to sie nie moglam dostac do chlodni z miesiwem - tabuny wybieraczy wszelakich, najczesciej sparowanych - sadzac po zawartosciach koszyka glownie szykujacych sie na jakies zgromadenia ludyczne

        dostep byl tylko do jakis marynowanych wynalazkow i mrozonej pizzy
        zlapalam wiec paczuszke mrozonych krewetek :)
        mam skladniki na zupe krem- szparagi z kalarepa
        i juz

        mile zaskoczona bylam odkryciem jogurtu owczego
        nie znalazlam sera typu feta, bez dodatku krowy
        ale to nic, sie zamowi


        zostal zamowiony mini komplet mebli na balkon i worek wloczek
        jakiz tu wielki wybor wloczek wszelakich w pieknych kolorach i rozsadnej cenie !!!
        • jutka1 Re: Czas leci jak wariat 16.06.22, 07:43
          roseanne napisała:

          > jutro dzien wolny, wiec jak bylam dzis w lidlu - najblizszy sklep w okolicy,
          > to sie nie moglam dostac do chlodni z miesiwem - tabuny wybieraczy wszelakich,
          > najczesciej sparowanych - sadzac po zawartosciach koszyka glownie szykujacych
          > sie na jakies zgromadenia ludyczne
          ***********
          Hasło długiego weekendu: "cała Polska grilluje". :-))) Oprócz jutki :-D

          > dostep byl tylko do jakis marynowanych wynalazkow i mrozonej pizzy
          > zlapalam wiec paczuszke mrozonych krewetek :)
          > mam skladniki na zupe krem- szparagi z kalarepa
          > i juz
          ***********
          YUM :-)

          > zostal zamowiony mini komplet mebli na balkon i worek wloczek
          > jakiz tu wielki wybor wloczek wszelakich w pieknych kolorach i rozsadnej
          > cenie !!!
          ***********
          Kwestia pewnie tradycji. Jednak tutaj ciągle się dzierga.
          • roseanne Re: Czas leci jak wariat 16.06.22, 11:28
            jutka1 napisała:

            > > jakiz tu wielki wybor wloczek wszelakich w pieknych kolorach i rozs
            > adnej
            > > cenie !!!
            > ***********
            > Kwestia pewnie tradycji. Jednak tutaj ciągle się dzierga.
            >
            >

            po mojej stronie oceanu tez sie dzierga, jednak wiekszosc producentow europejskich, mniej wyboru, mniej parcia na klienta, wiec i ceny sa horrendalne
            tudziez czesto jest to traktowane jako wyzszej klasy hobby,

            co zauwazylalm juz kilka lat temu, pierwszy lockdown w Szwajcu, gdzie za dospownie drobne - rownowartosc 1 klebka w Kanadzie kupilam 5 w UK,, z dostawa..
              • xurek Re: Czas leci jak wariat 16.06.22, 14:59
                W Polsce jest zarowno wiekszy wybor wloczek jak i materialow do szycia. Zawsze sobie cos kupuje przy okazji pobytu. Uwielbiam rowniez wizyty w pasmanteriach wszelakich, bo oprocz wielkiego wyboru guzikow zawsze mozna znalezc cos "zaskakujacego", ostatnio znalazlam super klamry i szerokie tasmy gumowe, z ktorych zrobilam sobie paski. No i ceny sa znacznie nizsze niz w Szwajcarii.
    • jutka1 Początek długiego weekendu 16.06.22, 07:57
      Większość w Polsce zaczyna długi weekend. Ja nie, niestety, dla mnie dzień roboczy.

      Odebrałam nowy laptop i jestem zachwycona. :-)

      Wczoraj siostrzeniec skosił ogród i doprowadził do porządku taras z przyległościami. Wreszcie będę mogła nawiedzać bez wyrzutów sumienia. :-) Przy okazji wysadził moją paryską lawendę z rozwalonej (i nie do naprawienia) drewnianej skrzyni - do ziemi w słonecznym zakątku niedaleko tarasu. Trzymam kciuki, żeby się przyjęła i przetrwała zimę. Przy okazji podciął odrosty wisterii na pergolach. Dla mnie to wszystko to wielka wyręka (chroniczny brak czasu i energii), a on sobie zarobi.

      No, to idę na dół pracować. A w międzyczasie stygną jajka i ziemniaki na sałatkę śledziową. :-)

      Miłego czwartku. :-)
      • maria421 Re: Początek długiego weekendu 16.06.22, 08:38
        Przedwczoraj zlamalam lewa stope i musze byc operowana. Dostalam but i kule ( o ktorych nie potrafie chodzic) , ale na operacje jade do Frankfurtu, moj ziec juz jest w drodze po mnie. U moich dzieci bede miala lepsza opieke niz sama w pietrowym domu.

        Trzymajcie kciuki i trzymajcie sie zdrowo.
        • jutka1 Re: Początek długiego weekendu 16.06.22, 09:13
          maria421 napisała:

          > Przedwczoraj zlamalam lewa stope i musze byc operowana. Dostalam but i kule ( o
          > ktorych nie potrafie chodzic) , ale na operacje jade do Frankfurtu, moj ziec j
          > uz jest w drodze po mnie. U moich dzieci bede miala lepsza opieke niz sama w pi
          > etrowym domu.
          >
          > Trzymajcie kciuki i trzymajcie sie zdrowo.
          ***********

          O matko, Marysiu! Współczuję!

          Trzymam kciuki za operację (a potem rekonwalescencję)!
          • xurek Re: Początek długiego weekendu 16.06.22, 14:55
            Forum powinno zmienic nazwe na "o chorobach" :). Ja od miesiaca borykam sie z takim bolem lewego stawu biodrowego i nogi, ze od wczoraj zmieniono mi srodku przeciwbolowe na opiaty. Jestem po rentgenie i tomografii ale jeszcze bez rozpoznania (na razie tylko lekarz domowy). Mam cos z nerwem kulszowym, jakies zmiany w kregoslupie i zawezenie kanalow nerwowych. Ale chwilowo mam przerwe w leczeniu, bo jade na tydzien do Polski, dlatego te opiaty. Po powrocie cyrku czesc dalsza.

            No ale: pogoda we wsi sloneczna i niesamowice goraco (ponad 30-ci). Wieczorem na tarasie bardzo przyjemnie a w domu kombinacja pompy cieplnej i klimy w sypialni doskonale sie sprawdza, wiec panuja przyjazne temperatury.

            Z racji tego ze kustykam powoli i co chwile musze robic przerwy wzielam dzisiaj urlop na pakowanie, co mi sie bardzo podoba, bo robie wszystko powoli i bezstresowo.

            Wlasnie zakonczylam pranie i liste do pakowania, za chwile wezme sie do pakowalniczego dziela. Jutro pobudka po 5-tej, S. odwiezie mnie na stacje w pobliskim miasteczku a dalej bezposrednim pociagiem na lotnisko i z przesiadka w Monachium do Gdanska, dalej transferej do Slupska skad obierze mnie moja mamagerka. Po raz pierwszy podrozuje zarowno pociagiem jak i samolotem z "assistance", bo nie moge nic dzwigac. Taki przedsmak jak to bedzie na stare lata :).

            Bede tydzien nad morzem, mam zamiar zajmowac sie w 10% osrodkiem i w 90% sama soba. Rower, plaza, znajomi w nadmorskiej wsi, wypad do Darlowa, masaze, gimnastyka plus smaczne posilki. Ot i caly urlopowy plan.
    • xurek schylek soboty 19.06.22, 00:16
      i trzeci dzien mojego urlopu. jest o tyle inny, ze kombinacja "bol i opiaty" bardzo ograniczaja moje mozliwosci. a mimo to jak dotad urlob jest nadzwyczaj udany.

      pierwszy dzien poswiecilam w calosci na spakowanie sie i ogarniecie domu przed wyjazdem. czynnosci, ktore normalnie zabraly by mi gora 3 godziny czasu i na ktore nie posiwecilabym wczesniej dnia urlopu. tym razem jednak poszlam po rozum do glowy i dostosowalam tempo i zakres do mozliwosci, dzieki czemu spedzilam mily odpoczynkowo - pakujacy dzien.

      wczoraj bylam w podrozy. S. zawiozl mnie samochodem na dworzec w pobliskim miasteczku i pojechal ze mna pociagiem na lotnisko w Zurychu, gdzie po raz pierwszy skorzystalam z flight assistance. Czysty luksus i wygoda. Zaopiekowano sie zarowno mna jak i bagazem w Zurychu, Monachium i Gdansku. Zadnego stania, czekania, taszczenia i kilometrowych maratonow przez lotniskowy labirynt. Wyladowalam w Gdansku wypoczeta, z lotniska odebral mnie kierowca transferu do Slupska a z dworca moja managerka. W drodze do osrodka zatrzymalysmy sie na zakupy oraz kolacje w ulubionej tawernie w Ustce, potem umoscilam sie w moim apartamencie i spedzilam mily wieczor z para moich zarzadcow.

      a dzisiejszy dzien byl przemily: przepiekna pogoda - 25 stopni, slonecznie, lekki wiaterek. zajmowalam sie glownie plotkowaniem, lezakowaniem, pichceniem, jedzeniem, gimnastyka, masazami oraz spacerami. teraz, kiedy roslinnosc zaczyna przybierac ksztaltow a obecna managerka dorze dba o osrodek jest tutaj naprawde pieknie i bardzo wypoczynkowo. mimo pelnego oblorzenia jest przestrzen, cisza, zielen i dosc pusta plaza. mimo ograniczen zdorwotnych czuje sie wypoczeta i zadowolona. i w sumie jestem z siebie dumna, bo w 70% to ja stworzylam ten osrodek i wyszedl mi moim zdaniem calkiem nie najgorzej, co potwierdzili dzisiaj moi "sasiedzi - wczasowicze". i w sumie bardzo fajnie jest "byc u siebie na wakacjach" :).

      wklejam kilka zdjec z dzisiejszego dnia:
      • roseanne Re: schylek soboty 20.06.22, 13:04
        wypoczywaj , ,kuruj sie i laduj akumulatory Xurku

        Jutko - powodzenia i wytrwalosci

        Ja natomiast wyklinam na najblizsze sklepiki. W pietek zlapalam owczy jogurt w Lidlu, wielce sie ucieszylam. Nie moglam kupic na zapas , bo lodowka , jak to stere polskie, mala i miejsca brak

        no to ja ide sobie dzis, wide feta jest, halumi mieszane jest, a jogurtu zero - oferta specjalna sie skonczyla

        wynalazki weganskie z kokosa , ile dusza zapragnie, ale ani kozy ,ani owcy..
        co taki biedny alergik ma zrobic?!
          • jutka1 Re: schylek soboty 22.06.22, 06:18
            roseanne napisała:

            > roseanne napisała:
            >
            > ani kozy ,ani owcy.
            > > .
            > > co taki biedny alergik ma zrobic?!
            > >
            > wiem wiem, zamowic online z karfura...
            ***********

            I co? Zamówiłaś?
            • roseanne Re: schylek soboty 22.06.22, 10:24
              hm..nie
              nagle tych rozsadnych cenowo zabraklo
              widzimisie, ze placenie za kubeczek 125ml prawie tyle samo co we frankach szwajcarskich w Zurychu to przesada

              prawie 7 zl?!
              tam place 1.25CH

              zakupy i tak ustawiam na dostawe piatek - musi sie lodowka oproznic
              moze uzupelnia asortyment

              off topic - szponder wolowy zrobiony w stylu brisket,
              wolno pieczone 3 godz w 160 C wyszlo znakomicie
              • jutka1 Re: schylek soboty + zamykam 22.06.22, 23:41
                roseanne napisała:

                > hm..nie
                > nagle tych rozsadnych cenowo zabraklo
                > widzimisie, ze placenie za kubeczek 125ml prawie tyle samo co we frankach sz
                > szwajcarskich w Zurychu to przesada
                >
                > prawie 7 zl?!
                > tam place 1.25CH
                ********
                Chyba na głowę upadli.

                > off topic - szponder wolowy zrobiony w stylu brisket,
                > wolno pieczone 3 godz w 160 C wyszlo znakomicie
                *********
                Podbiłam wątek kulinarny prośbą o dokładny przepis. :-)

                A teraz zamykam i idę otworzyć nowego pierdulona. :-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka