Dodaj do ulubionych

Patientenverfügung

23.11.04, 02:13
Przepraszam bardzo ale tak sie juz zintegrowalem, ze nie wiem jak by to
polsku brzmialo.
Chodzi o podpisanie dokumentu, w ktorym, czlowiek bedac w pelni swiadomosci,
zyczy sobie, aby w wypadku, gdy bedzie zdany na podtrzymywanie funkcji
zyciowych (po wypadku lub gdy bedzie "zmieral" po prostu przez starosci) nie
utrzymywac go sztucznie przy zyciu .
Kwadratoglowi Niemcy wymyslili sobie (w majestacie prawa) aby moc o tym
stanowic samemu.
Czy w krajach, w ktorych zyjecie egzystuje tez cos takiego? Czy ktores z Was
moze juz taki dokument podpisalo? Czy uwazacie, ze papier taki podpisac
trzeba?
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Living will 23.11.04, 02:53
      U nas istnieje taka mozliwosc, natomiast rodzina moze w sadzie probowac obalic
      ten dokument. Sadze ze podobnie jest w Niemczech.

      U nas dr Nitschke z Northern Territory walczy o prawo ludzi do stanowienia o
      wlasnej smierci. Jezeli ma sie przed soba perspektywe dlugiego, bolesnego albo
      po prostu biernego umierania, wiele osob wybiera eutanazje lub zada wylacznie
      maszyn podtrzymujacych ich wegetacje. Sa tez tacy, ktorzy trzymaja sie zycia
      kazdym wlokienkiem woli i potwornie sie boja, ze ktos moze im kiedys skrocic
      zycie. To bardzo indywidualna sprawa.

      Nie podpisalam "living will", moze dlatego ze nie chce przemyslec sprawy
      umierania. Pewne wydarzenia sa jeszcze zbyt bolesne zeby oddawac sie
      rozmyslaniom o wlasnej smierci. Odkladam to na pozniej.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • maria421 Re: Patientenverfügung 23.11.04, 09:30
      Podobnie jak Luiza, nie mysle jeszcze o tym. Nie chce o tym myslec. Ale sam
      pomysl uwazam za niezly.
    • basia553 Re: Patientenverfügung 23.11.04, 14:13
      Skonfrontowana ze smiercia w najblizszej rodzinie, podpisalam taki dokument
      swojego czasu. teraz jednak mam watpliwosci, jak znajoma wykorzystala ten
      dokument w momencie gdy jej cörka potrzebowala aparatury. Bo moim zdaniem
      zrobila to za wczesnie. Nie chcialabym aby mnie wiecznie utrzymywac sztucznie
      przy zyciu, ale jakas szanse powinno sie organizmowi dac na wyzdrowienie, czy
      tez podjecie samodzielnej pracy. Na razie niczego nie zmieniam.
      • don2 Re: Patientenverfügung 23.11.04, 14:25
        jakos u nas cicho o tym.uwazam to za dobra rzecz.jak tylko trzeba bedzie to
        podpisze natychmiast.Zyje sie tak dlugo jak to ma sens.sztuczne przedluzania
        agonii jest niezbyt humanitarne.czlowiek nie powinien sprawiac klopotow zyjacym
        bedac juz pozbawionym udzialu w zyciu.mam na mysli absolutna niemozliwosc
        powrotu do stanu przynajmiej przytomnosci umyslowej.
    • ani-ta Re: Patientenverfügung 23.11.04, 17:00
      u nas wszystko odgornie zalatwil NFZ.
      trzeba sie ostro nagimnastykowac i wykazac duza wole zycia... zeby przezyc;)
      a na sile... to oni co najwyzej recepty na witaminki przepisuja;P

      a.:)
      • beba3 Re: Patientenverfügung 23.11.04, 19:16
        W Holandii eutanazja na wlasne zyczenie jest zalegalizowana. Rodzina tez moze
        miec wplyw na wczesniejsz zejscie z tego padolu. Byly skandale i procesy sadowe
        przeciwko lekarzowi ktory 'litowal' sie nad pacjetami...
        Nie zostal nalezycie ukarany
        • wkrasnicki Re: Patientenverfügung 23.11.04, 19:48
          Oprócz eutanazji jest jeszcze sprawa częsci zamiennych do pozyskania i tu jest
          pewien problem, czy raczej możliwość nadużyć.
          Poza tym raczej popieram, choć właśnie w Polsce jest prawo, które mówi, że brak
          zastrzeżenia jest zgodą właśnie.
          W moim przypadku nie ma to jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ staram się
          ze wszystkich sił, by te części były solidnie zużyte, bo byłoby mi głupio zejść
          w stanie kwitnącego zdrowia, więc ponieważ możliwość manipulacji nie istnieje
          taki właśnie przywilej powinien być mi dany. Frankowi z Chmielnej 16 oczywiście
          też. ;-)
    • blues28 Re: Patientenverfügung 23.11.04, 20:48
      W Hiszpanii taka mozliwosc nie istnieje (tzn. dokument podpisac mozna, ale nie
      bedzie mial zadnej waznosci prawnej) i jak na razie nie ma zadnego projektu
      ustaw w tej sprawie.

      Natomiast bardzo szerokim echem, w mediach i w codziennych rozmowach, odbil sie
      film “Mar adentro” (Morze wewnetrzne) oparty na zyciu Ramona Sanpedro.
      Ramón Sanpedro majac 25 lat ulegl nieszczesliwemu wypadkowi z fatalnymi
      konsekwencjami calkowitego paralizu. Przez wiele lat walczyl o prawo do
      eutanazji, o prawo de decyzji o wlasnym zyciu (a raczej smierci), przegrywajac
      kolejne sprawy i apelacje w sadach, wlacznie z Trybunalem w Sztrasburgu.
      Mniej wiecej po 30 latach bezwladnosci, Ramón zmarl. Autopsja wykazala zawal
      spowodowany silnym przedawkowaniem leku. Samobójstwo wykluczone z uwagi na
      calkowity paraliz. Policja szczególowo zajela sie najblizszym otoczeniem
      Ramona, jego rodzina, przyjaciólmi, opiekunami, ale nikumu nic nie udowodniono.
      Ma sie wrazenie, ze nikt za bardzo nie chcial znalezc winnego/winnej. Bylo tak
      notoryczne jego zadanie, proszenie, blaganie o, jak to on sam okreslal: o godna
      smierc, ze sprawa do dzis nie zostala rozstrzygnieta.
      Film nie zajmuje zadnego stanowiska, po prostu relacjonuje zycie Ramona,
      przykutego przez ok. 30 lat do lózka i jego walke o prawo do decyzji o swojej
      smierci.

      Czy rzeczywiscie czlowiek nie ma prawa do takiej decyzji?
      • i.p.freely Re: Dziwny jest ten swiat 24.11.04, 00:00
        i jeszcze dziwniejsze losy czlowieka. "Czlowiek poczety" i "schorowany czlowiek
        jedna noga na tamtym swiecie" ciesza sie NAJWYZSZYM ZAINTERESOWANIEM I OPIEKA
        nie tylko panstwa ale i wspolsmiertelnikow. Narodzeni i cierpiacy malo w
        zasadzie nas obchodza. To tylko domena najblizszych. "Militarna aborcja"
        (wojna) jest do przyjecia dla (moralnej) wiekszosci ale eutanazja czy legalna
        aborcja do ktoregos tam tygodnia ciazy powoduja gromkie kszyki i potepienie.
        Obluda i hipokryazja???

        "Living will", tak jak w Australii, mozna u nas podpisac, nawet na lozu smierci
        ale.... Zawsze to ale... Nawet jesli tylko jeden czlonek rodziny sie sprzeciwi
        woli umierajacego, dokument staje sie niewazny i jak przyjdzie co do czego -
        zwykle samoistne zatrzymanie pracy serca - ranimacja bedzie przeprowadzona.

        Pamietam kiedys, na zyczenie rodziny, trzymalismy przy "zyciu" kobiete z
        obumarlym mozgiem i jelitami. Nie byla w stanie spontanicznie oddychac (brak
        funkcjonujacego mozgu) - wiec oddychal za nia respirator, rozrusznik
        podtrzymywal prace serca. Sondy, kroplowki i drenaze pomine milczeniem. Rodzina
        tymczasem, goraco sie modlila o wskrzeszenie nie baczac na swad roskladajacego
        sie od wewnatrz ciala. Dogorywanie trwalo chyba ze dwa tygodnie. Serce tez z
        biegiem czasu przestalo pracowac (in the presence of profound lactic acidosis).
        Czy reanimacja ma jakikolwiek sens w powyzszej sytuacji? A jednak nie obeszlo
        sie bez niej. Tylko w imie czego, sie pytam????

        "Living Will" - jako legalny papier, NIE OZNACZA, ze ja moge pominac reanimacje
        gdy 48-latkowi, po operacji, zatrzyma sie serce, zwazywszy, ze ten osobnik jest
        zdrowy pod kazdym innym wzgledem. Jego sytuacja jest z reguly ODWRACALNA.

        Natomiast "Living Will", od tygodni nieprzytomnej 84-latki, z nowotworowymi
        przerzutami rozsypanymi po organizmie, nieodwracalna niewydolnoscia nerek i
        watroby, powiekszonym sercem to zupelnie inna sprawa. Tu nie ma odwrotu a
        ranimacja z cala pewnoscia jej nie uzdrowi. I would be only trying to yank her
        off the train to the "godallmighty".




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka