chris-joe
18.03.05, 11:40
Czy zjawisko to, w obecnej formie, nie stanowi najbardziej wszechobecnego
importu "kulturowego" z USA?
W Brazylii bylem przerazony iloscia graffiti- w duzych miastach kazda piedz
ulicznej przestrzeni pokryta byla "identyfikatorami" wzajemnie zwalczajacych
sie sfor miejskich gangow, czy tez indywidualnych szczeniakow. Lacznie z
pomnikami i zwyklymi rzezbami w publicznej przestrzeni. I to nie tylko na
cokolach- takze na torsach i twarzach posagow.
W Kanadzie nie jest az tak zle, mimo ze jest zle.
Gdzie jest granica miedzy agresywnym wandalizmem a "sztuka graffiti"?
Czy graffitti nie jest czesto takze publiczna kara, na ktora wiele tworow
architektonicznych w pelni zasluguje?
Jak to u was wyglada?