basia553
22.05.05, 12:07
w srode lece do Budapesztu i nie mam co ubrac. a tych niewiele rzeczy ktöre
jeszcze mi pasuja jest tak dziwne, ze nie wiem czy cokolwiek z tego sie
nadaje do wziecia. Na dodatek sama nie wiem co kupic, bo taka beczka jestem,
ze wszystko wyglada na mnie mniej wiecej jak te niebieskie worki na duze
smieci. biedna ja oj biedna.... moze od razu zrobic pare dziur w takim worku
i ubrac? potrzebny by mi byl ktos, kto wywali co niepotrzebne z szafy, wtedy
moze mialabym lepsze spojrzenie na jej zawartosc? ja sie z niczym rozstac nie
moge (mam na mysli ubrania, a nie mezczyzn). mezczyzni jak najbardziej, choc
czasami möj instynkt opiekunczy utrudnia mi takie dzialanie.
nie oczekuje od was zadnej rady chce tylko abyscie wiedzieli jak ciezki jest
möj los. ulzylo mi. dziekuje.