Dodaj do ulubionych

It takes a lifetime to build one's reputation...

10.07.06, 02:21
"It takes a lifetime to build one's reputation, and only a second to ruin it".
Czyli: reputację buduje się mozolnie przez całe życie, a niszczy w ciągu
sekundy.
Czy ktoś wie co mam na myśli?
Obserwuj wątek
    • ertes Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 02:56
      Co za obrzydliwe zachowanie francuskiego prostaka :(
    • maly.ksiaze Zgaduje: Jakis problem w Twym zyciu osobistym? 10.07.06, 04:45
      Bo przeciez nie mozesz miec na mysli tego, co Ertes. Az tak schematyczny chyba
      nie jestes?

      Pozdrawiam (z nadzieja),

      mk.
    • ozpol To wymylil ten ktory nie upadl!! 10.07.06, 13:45
      Tak moze powiedziec ktos kto wierzy ze ludzie sa idealni i niepowinni
      doswiadczyc upadku.
      Moze lepsze byloby "Jak sie nie wywrocisz to sie nie nauczysz"
      A jesli ma to byc do ZZ to chybione. Facet jest wiekszy niz ten incydent, choc
      bedzie przypominany mu do konca zycia tak jak Cantonie slyny "kop w kibica".
    • ani-ta Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 13:57
      a "wielki" Figo? co? jemu sie upieklo. a duzo lepszy byl?
      z punktu widzenia "kanapowca" wszystko moze byc czaro-biale... ale ktos taki jak
      swiatlo powinien miec cokolwiek wieksze pojecie o tym sporcie, tych emocjach i
      tego typu zdarzeniach.
      • swiatlo Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 16:20
        ani-ta napisała:

        > a "wielki" Figo? co? jemu sie upieklo. a duzo lepszy byl?
        > z punktu widzenia "kanapowca" wszystko moze byc czaro-biale... ale ktos taki
        > jak swiatlo powinien miec cokolwiek wieksze pojecie o tym sporcie, tych
        > emocjach i tego typu zdarzeniach.

        Jestem za nim i go nie potepiam. Nikt nie wie co powiedzial jemu Materazzi ze
        tak sprowokowal Zidane. Ale kazdy widzial jego glowke.
        Nikt nie zna rozmiaru stresu, adrenaliny i emocji jakie sie miotaly w jego
        glowie. Aby zostac bohaterem, nastepcą Pelego i Maradony, brakowalo mu jeszcze
        10 minut.

        Jednak mimo to uwazam ze dolaczyl do grona bogow futbolu. Jego zaslugi sa
        wieksze niz ten jeden moment...
        • ertes Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 16:30
          Ech, Swiatlo, wycofujesz sie rakiem.
          A ja ci podrzucilem takie ladne zdanie ktore tak pieknie pasuje do szwedzkich
          feministek.
          Sprobuje nastepnym razem ;)
        • tortugo Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 17:00
          Wyobrazam sobie, ze w pewnym momencie nadchodzi czas, kiedy wazniejsze jest
          byc "mezczyzna" dla siebie niz cudzym bohaterem. Krew arabska + biedota slumsow
          Marsylii w dziecinstwie - wiadomo jakie wartosi sie wynosi. Moge sobie tylko
          wyobrazic co mu powiedzial ten Wloch, skoro u nich pleni sie rasizm, a niektore
          druzyny holubia otwarcie nazistowskie symbole. Albo moze cos o jego mamie. Nie
          wazne. W tym momencie zal mi Zizou, podobnie jak zal bylo mi King-Konga.
          Zgadzam sie jednak ze Swiatlem, jest wiekszy od tego zajscia i odzyje.

          ~:O:=o
          • ertes Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 18:57
            Ciezko zdjac kogos z piedestalu gdy go sie tam postawilo...
            • tortugo Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 20:21
              jasne ze tak. Dobrze jest miec bohaterow. Ale tez i nie bede sie go zapierac
              jak judasz jakis tylko po to zeby udowodnic ze potrafie ;) Pilkarzem jest (byl)
              Zizou bezsprzecznie wielkim, podziwialem go tylko i wylacznie na boisku.
              Zastanawiam sie jeno, ile mial do wyboru w tamtym momencie. I... szukam
              usprawiedliwienia, bo jak mowie, zal...

              ~:O:=o
              • jutka1 Re: It takes a lifetime to build one's reputation 10.07.06, 23:25
                Zgadzam sie ze Sznyclem.
                :-)))
    • swiatlo Prowokator i prowokowany 10.07.06, 20:55
      Odwieczny problem. Nie tylko na boisku, ale w szkole, w firmie, na ulicy.
      Nauczycielka dzwoni do ciebie że twoje dziecko nabroiło. Jedziesz do szkoły i
      się dowiadujesz że twój syn czy córka uderzyło drugie dziecko. Rzeczywiście
      problem, czyn jest haniebny i dziecko jest w dużych tarapatach.
      Potem z czasem wychodzą na jaw przyczyny. Otóż ma ono siostrę która ma ukrytą
      wadę. Albo jest innego koloru czy wyznania. Albo po prostu się po cichu w kimś
      podkochuje. Czyli ma jakąś tajemnicę, coś co by wolało trzymać dla siebie
      samego. I znajduje się jakieś inne dziecko, jakiś luzer albo jakiś bully, i to
      inne dziecko znając tajemnicę twojego dziecka, w celu wywindowania własnej
      pozycji, jak żmija uderza w to najczulsze miejsce. Robi to po cichu, kiedy nikt
      inny tego nie widzi, zza węgła. Z uśmiechem na ustach. I w momencie kiedy
      ofiara jest w silnej depresji albo stresie.
      Czyli uderzenie przychodzi z chichca w momencie słabości i w momencie kiedy
      najbardziej boli. I w najbardziej wrażliwy punkt. Uderzenie z uśmiechem na
      ustach.
      I wtedy twoje dziecko już nie jest w stanie zapanować i oddaje. Oddaje na
      widoku całej szkoły w najbardziej niesprzyjający sposób. Jest nieprzymyślane i
      jest pod wpływem emocji którą rzadko kto potrafi kontrolować w takiej chwili.
      I następuje konsekwencja, czyli kara. Ofiara staje się ofiarą podwójną, a
      prawdziwy sprawca odchodzi uśmiechnięty w pełnym triumfie. Chowa się niewinny
      za węgieł.

      Tak też jest i życiu dorosłym.

      Wyjdzie na jaw co powiedział Materazzi. I wtedy zobaczymy..
      • ertes Re: Prowokator i prowokowany 10.07.06, 21:04
        Swiatlo sie anglicyzujesz :)

        > Czyli uderzenie przychodzi z chichca

        "chichca" ?
        • tortugo Re: Prowokator i prowokowany 10.07.06, 21:56
          Uwazam ze uczynek Zizou byl typowym "nie chcem, ale muszem". Wymierzyl
          sprawiedliwosc na miejscu bo nie mogl odpuscic. Pewnych rzeczy sie po prostu
          nie daruje i koniec, a on pochodzi z kultury, w ktorej nie daruje sie o wiele
          wiecej niz w "naszej" zachodniej. Gdyby Zizou nic nie zrobil z tym na boisku, a
          po meczu poszedl na skarge do prasy czy kogo tam, zostalby metaforycznie
          wykastrowany, a dla tego typu faceta to smierc. Jego przodkowie, ucierpiawszy
          znieslawienie ktorego nie bylo im dane pomscic, odchodzili samotnie w pustynie
          aby juz nie widziano ich twarzy w spoleczenstwie. Tak samo mogl tez nie zrobic
          nic i ani pary z geby, wtedy niby nikt nic by nie wiedzial, oprocz ich dwoch.
          Ale to juz za duzo. Wiec zrobil co musial i, wedlug mnie, z pelna swiadomoscia
          konsekwencji, mial w koncu sporo czasu sie zastanowic robiac te trzy kroki w
          kierunku Materazziego.

          Howgh!
          ~:O:=o
          • ozpol Re: Prowokator i prowokowany 11.07.06, 12:53
            Moze to i dobre na podworkowe przepychanki, ale tu mowimy o "zawodowcach".
            Oni na tym placy zabaw nie sa tylko dla siebie ale dla kraju, kibicow, sportu
            itp itp ..a wtedy to zmienia uklad.
            Uwazam ze jesli Materac mu przygadal to jednak dal bym w ryj po meczu wlasnie w
            ciemnym kacie.
            Nie wiem ilu z was pamieta mecz Francja - Horwacja w 1998 gdzie niejaki Billic
            sprowokowal obronce francuskiego (Blanc) i ten dostal czerwona i nie zagral w
            finale.
            Billic zostal wykonczony przez kibicow jako pilkarz i chyba skonczyl tam gdzie
            zaczal w Hiracji. Mam nadzieje ze Materaz wroci do swoich korzeni czyli
            zolnieza mafii na Sycylii i bedzie sprzedawal szmuglowane papierosy na jakims
            rogu. A Zizou bedzie mial pomnik z plama blota na czole ..moze to lepsze od
            lysiny?
    • ro-bert Reakcje twardzieli... 11.07.06, 19:28
      ...sa na calym swiecie podobne :)

      tinyurl.com/kdz5y
      • swiatlo Ja wohl ich bin braunschweiger 11.07.06, 19:39
        Powinna być zasada że szkopskich języków nie cytuje się w szanującym się gronie.
        Różne panzerfausten und salcesonen niech się sami salcesonują.
        • ro-bert Re: Ja wohl ich bin braunschweiger 11.07.06, 19:49
          swiatlo napisał:

          > Powinna być zasada że szkopskich języków nie cytuje się w szanującym się
          gronie
          > .
          > Różne panzerfausten und salcesonen niech się sami salcesonują.



          Ty znowu swoje? Albo zacznij uczyc sie jezykow albo przestan sie zalic, ze
          gowno rozumiesz... smetny sie robisz powtarzajac ciagle te same yntelygentne
          uwagi :)

          • swiatlo Re: Ja wohl ich bin braunschweiger 11.07.06, 19:53
            > Ty znowu swoje? Albo zacznij uczyc sie jezykow albo przestan sie zalic, ze
            > gowno rozumiesz

            Etykieta jest taka że można linkować do różnych języków tylko wtedy jak są to
            języki normalne.
            Jednak jak ktoś podaje jakiś link po arabsku, swahilli albo selcesońsku, to
            wiadomo że żaden normalny człowiek ani tego nie ruzumie, ani nawet nie ma
            zamiaru sobie zaprzątać łba aby rozumieć.
            • ro-bert Re: Ja wohl ich bin braunschweiger 11.07.06, 20:05
              swiatlo napisał:

              > Etykieta jest taka że można linkować do różnych języków tylko wtedy jak są to
              > języki normalne.

              Hmmm... gdyby ktos Cie tutaj pierwszy raz czytal i mial na podstawie powyzszego
              stwierdzenia wyrobic sobie opinie na temat poziomu Twojej inteligencji... w
              jednym rzedzie z Einsteinem by Cie chyba nie postawil :)


              > Jednak jak ktoś podaje jakiś link po arabsku, swahilli albo selcesońsku, to
              > wiadomo że żaden normalny człowiek ani tego nie ruzumie, ani nawet nie ma
              > zamiaru sobie zaprzątać łba aby rozumieć.



              Stad moja rada. Po prostu przestan sobie "leb zaprzatac". Na pewno wyjdzie Ci
              to na zdrowie :)
              • swiatlo Re: Ja wohl ich bin braunschweiger 11.07.06, 20:08
                ro-bert napisał:

                > > Jednak jak ktoś podaje jakiś link po arabsku, swahilli albo selcesońsku,
                > > to wiadomo że żaden normalny człowiek ani tego nie ruzumie, ani nawet nie ma
                > > zamiaru sobie zaprzątać łba aby rozumieć.

                > Stad moja rada. Po prostu przestan sobie "leb zaprzatac". Na pewno wyjdzie Ci
                > to na zdrowie :)

                No więc sobie nie zaprzątuję.. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka