Dodaj do ulubionych

Pyto-pean II

28.07.06, 08:56
Pytonie skrzydlaty, szeleszczący w szuwarach słów i buszujący w zaroślach
dzwięków. Ulotny i ulatujący, a jednak rzeczywisty. Brzoskwiniowo soczysty i
nektarolubny, Pytonie kusicielski, Pytonie z głębi czasu, sprzed dobro i zło,
sprzed on i ona, sprzed zawsze od zawsze i na zawsze. Pytonie, o! O, Pytonie!

Obserwuj wątek
    • pani-i-toto achtung 28.07.06, 08:59
      to jest wątek letnio lubieżny. Tu się będziem pierdolić. Można się przyłączać,
      ale lecz na własną odpowiedzialność, gdyż jak wiadomo gdzie drwale pracują tam
      i drwa lecą i drzazgi i mogą się komu wbić w dupę boleśnie lub też może polec
      przywalon lub bez łep jebnęty drwala siekierom.

      Wasza Stokrotka
      • ewa553 od razu wiedzialam, 28.07.06, 09:00
        ze piszac o Pytonie nie mialas na mysli naszej Petunii-Pytonii, lecz symbol
        Fallusa. No to cyk!
      • jutka1 Re: achtung - odslona 1 28.07.06, 13:50
        Andrzej Arczewski
        Galop z czarownicą

        Koniem mnie wzięto
        wśród hosann porannych
        spłowiałe ciałem zaprzęgi
        lśniły na zdjęciu głęboko
        dziurawe rajstopy mej damy

        Koniem mnie wzięto
        z moczar sabatu
        bym krzyżem nie leżał
        bo wstyd przyniosę
        ziemi czarownic

        Koniem mnie wzięto
        na miotłę mej damy
        dla dziur przykrycia
        po niewypale

        i tak łatą stałem się Panie
        choć byłem minerałem
    • jutka1 Toto-pean II 28.07.06, 10:21
      O! Pani-z-totemem, Pani swiatkow i kregow magicznych! Czaro - dziejko i -wnico,
      czaro - wypelniona po brzegi sokami zycia, milosci i ero... Czarujaca Pani z tak
      pieknym trzecim okiem, czarujacym ludzi, zwierzeta i rzeczy... Czary
      odprawiajaca spowita zapachem lawendy i pomaranczowego ksiezyca wyczarowujacego
      sie znad horyzontu... O Pani!...
    • pani-i-toto Koniem mnie 28.07.06, 14:14
      wzięło, no tak. Skrzydlatym zresztą. I wszystko jasne.
      Skorzystałam dziś pierwszy raz z Cyganki. Wzięła 100 złotych. Prawdę
      powiedziała. I co z tego że już tę prawdę znałam? Prawda którą się zna, a
      prawda co Ci Cyganka powie, to zupełnie inny ciężar gatunkowy. Wykorzystałam
      Cygankę w celu pacyfikacji kilku obmierzłych bytów. Dobrze wydany piniądz
      wylatuje skowronkiem a wraca pytonem skrzydlato kopytnym.

      Wasza Stokrotka
    • tortugo Re: Pyto-pean II 29.07.06, 01:33
      pani-i-toto napisała:

      > Pytonie skrzydlaty, szeleszczący w szuwarach słów i buszujący w zaroślach
      > dzwięków. Ulotny i ulatujący, a jednak rzeczywisty. Brzoskwiniowo soczysty i
      > nektarolubny, Pytonie kusicielski, Pytonie z głębi czasu, sprzed dobro i zło,
      > sprzed on i ona, sprzed zawsze od zawsze i na zawsze. Pytonie, o! O, Pytonie!
      >

      pozwole sobie przepowiedziec, zanim zajme sie wydlubywaniem drzazgi ze skorupy,
      ze biada chrzaszczowi brzmiacemu w trzcinie - ale ze Polacy nie gesi, spoko. ;)

      ~:O:=o
    • jutka1 Re: Pyto-pean II 29.07.06, 10:24
      Jacek Bierezin
      Z Tobą bez Ciebie

      Paryż, Paryż bez Ciebie
      jest tylko jeszcze jednym, smutnym,
      wyludnionym, wschodnioeuropejskim miastem,
      jak Wieluń, Warszawa czy Władywostok.
      To nie będzie wiersz, to list,
      wyznanie, wyzwanie, wołanie, włóczęga,
      walka, wyjście na ring —
      jednym słowem wszystko na "w";
      jak Weda, jak wielkość, jak wielki brak,
      jak vestibulum vaginae, woda, wino, wódka
      i wygnanie z kolejnej ojczyzny
      wykolejeńców wtopionych w widnokrąg,
      w wielki pejzaż, wschód i zachód
      tego miasta wytatuowanego na skórze
      (na imię zawsze będziesz miała Wschód),
      jak wyścig z czasem, jak wola
      wygranej, a nie ma wrogów
      wartych...

      Jak wyjść z Ciebie: opuścić jakieś miejsce,
      zwykle udając się dokądś, w jakimś celu.
      Wyjść z domu. Wyjść na spacer. Wyjść po zakupy.
      Wyjść do miasta. Wyjść naprzeciw kogoś.
      Wyjść na wolność i widzieć Ciebie.
      I nie móc wyjść z podziwu, z osłupienia,
      ze zdumienia, nie móc się nadziwić
      Twojej miłości. Twojej skórze, włosom,
      rzęsom, oczom, piersiom, udom, zapachowi
      podróży do Ciebie i w Ciebie.
      I coś wychodzi na jaw, na światło dzienne,
      przestaje być tajemnicą, staje się znane,
      zostaje ujawnione, wychodzi obronną ręką,
      krzykiem, bez szwanku, bez skazy, piękne
      jak Twoja bliskość i Twoje oddalenie.
      Jak wyjść z Ciebie, zacząć grę, rozgrywkę,
      kładąc najważniejszą kartę; wyjść w damę karo,

      wziąć początek, wywieść się skądś,
      robić dla Ciebie wszystko, ale
      żebyś nie była wszystkim.
      I jak wyjść z Ciebie nie wychodząc nigdy,
      być zawsze w Tobie i zawsze odchodzić.


      Paryż, sierpień 1989
      • pani-i-toto upalnie... 29.07.06, 15:43
        ...można tak robić również wtedy, kiedy kilku mężczyzn znajduje się w
        towarzystwie kurtyzany, kiedy kilka kurtyzan zabawia się z jednym mężczyzną lub
        też kobietom z królewskiego haremu uda się szczęsliwym zrządzeniem losu DOPAŚĆ
        JAKIEGOŚ KOCHANKA...

        kamasutra,
        nie widzę inaczej
        :)

        • jutka1 Re: upalnie... 29.07.06, 16:19
          Oczywiscie Stokrotko :-)))

          A teraz o wezu:

          Maria Bigoszewska
          * * *

          Głowa płynie jak statek pełen zwinnych ryb
          głowa świeci
          jak gwiazda. Tu mógłbyś przyjść nagi
          i zagłębić się w grotę ciągle chętnych ust —

          Tu, gdzie ciało faluje wypełnione morzem
          skóra z trzaskiem rozpęka
          w zielone wąwozy

          kraby
          na kołyszących się półwyspach nóg

          *

          Jeszcze chwila. Gdy spłyną znużone okręty
          pod prąd zawrotny wody
          w odmętach odcięty
          zechcesz pewnie się schronić
          w wodorosty ud

          *

          Czuję oto: głęboko
          wnikasz we mnie jak oko
          Boga — nagi
          jesteś mieniąco
          piękny
          wąż
        • jutka1 Re: upalnie... 30.07.06, 00:05
          Maria Bigoszewska
          Wieczór w Suchumi

          morze dziś takie słone
          łza która się śniła
          Medei
          spadła
          ze mnie ciało opadło
          wprost na falochron
          powiek
          twoich
          a po nabrzeżach dłoni
          krąży krew
          jakiej nigdy nie było
          w argonautach
          czy bogach —

          chodźmy już lepiej spać
          tak
          ciemno
          • pani-i-toto świerszcze 30.07.06, 00:15
            Powiedziałem: znam takie miejsce,
            gdzie przychodzą umierać koty.
            Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
            Odpowiedziała: nie chcę.

            Powiedziałem: jest czyste i ważne.
            Powiedziałem: jest jasne i pierwsze.
            Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
            Odpowiedziała: nie chcę.

            Powiedziała to w taki sposób,
            że musiałem odwrócić się od niej.
            Od tamtej pory powoli zbliżam się
            do wyjścia.

            m.swietlicki
          • pani-i-toto wąż 30.07.06, 00:26
            Szła z mlekiem w piersi w zielony sad,
            Aż ją w olszynie zaskoczył gad.

            Skrętami dławił, ująłwszy wpół,
            Od stóp do głwy pieścił i truł.

            Uczył ją wspólnym namdlewać snem,
            Pierś głaskać w dłonie porwanym łbem,

            I od rozkoszy, trwalszej nad zgon,
            Syczeć i wić się i drgać jak on.

            Już me zwyczaje miłosne znasz,
            Zwól że przybiorę królewską twarz.

            Skarby dam tobie z podmorskich den,
            Zacznie się jawa - skończy się sen!

            Nie zrzucaj łuski, nie zmieniaj lic!
            Nic mie nie trzeba i nie brak nic.

            Lubię gdy żądłem równasz mi brwi
            I z wargi nadmiar wysysasz krwi,

            I gdy się wijesz wzdłuż moich nóg.
            łbem uderzając o łoża próg.

            Piersi ci chyblę, jak z mlekiem dzban!
            Nie żądam skarbów, nie pragnę zmian.

            Słodka mi śliny wężowej treść -
            Bądź nadal gadem i truj i pieść!

            gad
            b.lesmian
            • jutka1 Tez wąż 30.07.06, 01:24
              Katarzyna Boruń
              Wąż


              Zaczął ciążyć mi w dłoni,
              miał wagę symbolu,
              zwijał się i rozprężał
              w zaciśniętej pięści,
              w końcu niepostrzeżenie
              wyśliznął się z palców
              i wpełznął w twój gościnnie
              uchylony rękaw.
              Rozmawialiśmy
              jeszcze potem długo,
              mówiłam: "owszem", "chyba",
              "raczej" i "mniej więcej"
              później wreszcie "dobranoc"
              i wyszłam z ukłonem
              by pod osłoną powiek
              pobiec na spotkanie
              z wężem.
              • pani-i-toto niewąż lecz z dużą ilością stękania 30.07.06, 20:27
                profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendID=52244621
                • jutka1 Erotyk 31.07.06, 01:04
                  Maciej Cisło
                  O Tobie

                  1

                  Deszcz. Wszystko zmyje, czerwone włosy dziewczyny
                  wylot ulicy. I myśli. Myśli. Boże
                  czy ty nim żyjesz — życiem? Tak bez adresu
                  tęskniłem tylko w dzieciństwie. Samotność —
                  jakbyś rankiem spojrzał w okno
                  i obłoki dojrzał szybujące
                  w pustce,
                  i nic więcej.

                  2

                  C h c ę —
                  chcę ciebie! która tak od nie—
                  chcenia
                  siebie posiadasz!

                  Chcę mieć wszystkie ciała
                  twego kosmosu, jak w śmierci
                  gdy się ma
                  myśli drzew chmur
                  i kamieni — przesuwane na Liczydłach
                  poezji:
                  ciała niebieskie
                  róż makijaż
                  i nagie, giętkie.
                  — — — — — — —

                  3

                  Złoto-biel, sandał
                  na wysmukłej szpilce
                  stopa w cieniutkich paskach-balans
                  bioder-ramię: weź!
                  mnie.
                  Usta język-zęby; zjedz!
                  i te dwie, sterczące zaczepnie
                  zezujące rozbieżnie — o!
                  esownice profilu.
                  • jutka1 Erotyk 2 31.07.06, 11:01
                    Anna Czekanowicz
                    * * *

                    boże na wysokości i ty kochany
                    może to pierwsza i ostatnia modlitwa
                    w ciemności niewypowiedzianego słowa
                    braku wiary

                    niech się dzieje co się ma dziać
                    i oto właśnie się modlę
                    skoro nie ja tworzę swój dzień i noc
                    skoro niedotykana niedotknięta mimochodem
                    rzucam spojrzenia obcym mężczyznom

                    gdybym mogła uwierzyć nie bałabym się tego dnia
                    w którym pozwolę czyjemuś ciału wejść
                    we mnie ale po to tylko
                    żeby aż do płaczu triumfu bolało to cudze pragnienie

                    i wtedy pełna okrucieństwa
                    jakie dane jest tylko kobietom
                    będę szeptać twoje imię niechcący
                    ale tak żeby słyszał i cierpiał

                    jak ja będę cierpiała że nie jest tobą
                    że to nie twoje ręce tak misternie
                    rzeźbią bruzdy na moim ciele
                    że to nie ty szepczesz najczulsze świństwa
                    jakie dać może tylko miłość

                    że to nie ty aż do krzyku rozpaczy
                    chcesz mnie poczuć dotykając
                    niedotknięta która z uśmiechem
                    wybaczającym chłopięce zapatrzenie
                    lekka wstaję i idę dalej
                    • jutka1 Gry i zabawy :-) 31.07.06, 11:16
                      Andrzej Górecki
                      * * *

                      Bezmyślniam noc
                      I ciebie w upojeniu
                      Rąk i stóp

                      Lecz stopa nie chce
                      Się upoić

                      Bezmyślnie zwisa
                      Poza

                      Myśli zmyślnia

                      Bezsenne myśli
                      Pajęczynę plotą
                      I grzęznąc śnią
                      Czego nie dosięgły

                      Ubezmyślniam noc
                      I ciebie też
    • jutka1 Zlocistosc 01.08.06, 10:36
      Donald Hall
      Złocistość

      Blada złocistość ścian, złoto
      oczu stokrotek, żółtych róż
      wysypujących się z jasnego wazonu. Cały dzień
      leżeliśmy w ogromnym łożu; dłonią
      pieściłem pogłębioną
      złocistość twoich ud i pleców.
      Spaliśmy i budziliśmy się,
      wnikając razem do złocistego pokoju.
      Leżeliśmy tam, oddychając
      szybko, a potem
      wolno,
      pieszcząc się i zasypiając. Twoja dłoń uśpiona
      dotyka teraz moich włosów.
      Zbudowaliśmy w tamtych dniach w naszych ciałach
      podobne do siebie małe pokoiki.
      Ludzie, którzy nasze groby odkryją,
      odnajdą te izdebki za lat tysiąc,
      rozświetlone i nienaruszone.

      Przełożył
      Tadeusz Rybowski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka