Dodaj do ulubionych

Co komu wyrasta

28.02.07, 09:58
Juz nie rogi na glowie, ani zadne pypcie na jezyku a .... prostytutki ludziom
wyrastaja:-)

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3951052.html
Jak to czasem fajnie zaczac dzien od lektury GW :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 10:00
      Uomatko.

      Powtorze z innego watku:
      Debili nie sieja, sami sie rodza. :-D
    • ewa553 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 10:08
      Polska to chyba jedyny kraj ktory z panstwowych pieniedzy pomaga
      eksponowac "przemyslenia" pana, ktory niestety potrzebowalby juz opiekuna
      spolecznego, bo zaczyna robic straszne glupstwa. Wyobrazcie sobie, ze kazdy
      sklerotyk eksponuje swoje przemyslenia. Strach sie bac. "Bo paraliz postepowy
      najzacniejsze trafia glowy" (cycat)
    • chris-joe Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 11:22
      W atmosferze ambonalnie-rzadowo gloszonej agresywnej, krzykliwej, nachalnej i
      brutalnej retoryki "pro-rodzinnej"- trzeba bedzie sie przyzwyczaic w kraju do
      tego typu aktywistow i inicjatyw :)
      • maria421 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 14:23
        chris-joe napisał:

        > W atmosferze ambonalnie-rzadowo gloszonej agresywnej, krzykliwej, nachalnej i
        > brutalnej retoryki "pro-rodzinnej"- trzeba bedzie sie przyzwyczaic w kraju do
        > tego typu aktywistow i inicjatyw :)

        Chris, nie martw sie, inni tez juz krzycza

        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3948587.html
        • chris-joe Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 19:17
          Co!? Jeszcze ich nie zakneblowali!?
          • maria421 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 10:05
            chris-joe napisał:

            > Co!? Jeszcze ich nie zakneblowali!?

            A tak w ogole, podoba Ci sie ta akcja plakatowa?
            • chris-joe Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 11:11
              Akcja plakatowa? Tak. Akurat ta? Nie, bo odebralbym ja, jak te dziewczyny z
              artykulu.
              • maria421 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 13:11
                chris-joe napisał:

                > Akcja plakatowa? Tak. Akurat ta? Nie, bo odebralbym ja, jak te dziewczyny z
                > artykulu.

                dzieki za odpowiedz.
    • szfedka Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 12:11
      hahaha zycze kazdemu tak zdemoralizowanych dzieci jak moich ;)
    • ewa553 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 12:45
      no wlasnie szfedziu, wokol mnie same rozwiedzione pary, a zadne dziecko sie nie
      zdemoralizowalo:)))) To jednak zalezy od kultury rodzicow, a nie od rozwodu
      jako takiego.
      • tos.ka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 13:23
        niezale zenie od wartosci ww artykulu- prawda jest ze, przynjamniej w
        niemczech liczba rozwodow zaczyna zastanawiajaca- jest to 50%. zwazywszy ze
        liczba zawieranych malzenswt spada, procent rozpadajacych sie zwiazkow jest
        pewnie znacznie wyzszy.

        nie po raz pierwszy zdaje sie holduje bardziej tradycjnym wartosciom niz wielu
        starszych ode mnie tutejszych forumowiczow - wiec i tu nie bedzie zaskoczenia-
        gdy stwierdze, ze uwazam ze ten procent jest objawem choroby spoleczenstwa.
        nie wspominamy tu o przypdakach przemocy itp- ale wiekszosc rozwodow jest
        typu "bo sie juz nie rozumiemy" i swiadczy o niedolzalosci ludzi. mozna machnac
        reka, gdy nie ma dzieci.
        ale akurat mam watpliwa przyjemnsoc obserwowac rozwod "kulturalnej rodziny" z 9-
        10 letnim dzieciakiem w roli glownej. nie trzeba byc wielkim psychologiem, by
        dostrzec, ze jemu zawalil sie swiat. maly opuscil sie tak w nauce, ze zamiast
        isc do gimnazjum "grozi" mu hauptschule (czyli najnizej, pomiedzy jest
        realschule)- bo to akurat selekcyjny wiek w .de, a emocjonalnie - zachowuje sie
        jak 7 latek- do tego dosc niezaradny 7- latek.

        w takich przypadkach rozwod jest dla mnie przykladem egoizmu i niedojarzalosci
        doroslych (w tym przypadku- ale w .de chyba w wiekszosci przypadkow- jej).
        gadki ze to dla dobra dziecka- to p* dla samouspokojenia.

        i tyle.
        • kan_z_oz Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 13:35
          toska napisala;
          w takich przypadkach rozwod jest dla mnie przykladem egoizmu i niedojarzalosci
          doroslych (w tym przypadku- ale w .de chyba w wiekszosci przypadkow- jej).
          gadki ze to dla dobra dziecka- to p* dla samouspokojenia.

          ODP: Chyba przesadzilas. Ten maly moze byc jeszcze wiekszym psychopata
          ogladajac utarczki rodzinne gdzie 'brudy' zamiatane sa pod dywan.
          Dzieciaki to i tak widza albo czuja wiec udawanie jest tak samo lub bardziej
          szkodliwe niz rozwod.

          Zgadzam sie natomaist iz zjawisko to i masowa jego skala wskazuja na
          niedociagniecia kultury zachodu. Nie nazwalabym tego jednak choroba bo kojarzy
          mi sie z grypa, swinka oraz aidsem czyli jakos malo przyjemnie. Do tego
          koscielnie i z duzym poczuciem winy.

          Kan
          • fedorczyk4 Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 13:39
            Poinformowałam rano mojego pierworodnego że jest prostytutką, dodałam że jest
            marginesem społecznym i nie ma miejsca zamieszkania, ani pracy. Trochę się
            zdziwił, synowa też:-)
          • szfedka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 13:56
            No "kiedys" to bylo lepiej...rozwodow nie bylo, psychopatow nie bylo, dzieci
            sie swietnie uczyly, zdrowe byly, mowily Pani Matko, Panie Ojcze i zdrowaski
            trzy razy dziennie...nie bylo nieslubnych dzieci, prostytucji czy zdrady...
            Wszyscy byli szczesliw zyli dostanio...

            I ja tam bylam, miod i wino pilam ;)
            • kan_z_oz Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:01
              No jako dziecko rozwodki czyli miot niechciany i niepotrzebny - mozna tylko
              sobie w leb strzelic, jako margines oczywisty.

              Dobranoc drogie Panie i Panowie. Precz z obslinionym starcem z ww artykulu.

              Kan
              • szfedka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:07
                Proponuje zapobiegawczo przy rozwodzie umieszczac dzieci w domu poprawczym, nie
                dopuszczac aby chodzily do szkoly z dziecmi nierozwiedzionych, niedopuszczac do
                szkol elitarnych i uniwersytetow. Dawac bromu na sniadanie, valium w poludnie i
                elekrowstrzasy wieczorem.
                • jutka1 Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:09
                  O, to to to to!!!
                  Szfedka na Prezydenta wszechswiata! :-)))
              • maria421 Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:18
                Fakt, ze dobrze funkcjonujaca rodzina jest wartoscia jaka nalezy stawiac za wzor
                i propagowac nie ulega watpliwosci.

                Tak samo jak nie ulaga watpliwosci fakt, ze dla dzieci rozwod rodzicow jest na
                ogol trauma. Wlasnie dlatego nie mozna bronic rodziny poprzez stygmatyzowanie
                dzieci rozwodnikow.
                • szfedka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:36
                  maria421 napisała:

                  > Fakt, ze dobrze funkcjonujaca rodzina jest wartoscia jaka nalezy stawiac za
                  wzo

                  Chyba masz na mysli dobrze funkcjonujace malzenstwo bo dobrze funkcjonujaca
                  rodzina moze byc i po rozwodzie.

                  Dobrze funkcjonujacych malzenstw jest naprawde bardzo malo.
                  • szfedka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:40
                    Nie mowiac juz o tym ze slub niepotrzebny aby "rodzina" dobrze funkcjonowala.
                  • maria421 Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 16:01
                    szfedka napisała:

                    > Chyba masz na mysli dobrze funkcjonujace malzenstwo bo dobrze funkcjonujaca
                    > rodzina moze byc i po rozwodzie.

                    Wybacz, ale nie wyczuwam roznicy. Dlaczego mowisz o dobrze funkcjonujacym
                    malzenstwie ( w domysle przed rozwodem) i dobrze funkcjonujacej rodzinie po
                    rozwodzie?

                    Jezeli malzenstwo sie rozwodzi (bezdzietne), to tak jakby go nogdy nie bylo,
                    jezeli rozwodzi sie malzenstwo ktore ma dzieci, to i tak w jakis sposob
                    pozostaje zawsze ze soba zlaczone
                    Oczywiscie dobrze funkcjonujace malzenstwo jest podstawa dobrze funkcjonujacej
                    rodziny.

                • tos.ka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:36

                  jesli polowa dzieciakow pochodzi z rodzin rozbitych, to przestaja
                  byc "stygmatyzowane" tak i tak.
                  dziwnym (?) moze sie wydawac- ze rozwod przezywaja ciezko pomimo to. ale moze-
                  jest to jakas glebsza potrzeba dzieciaka? by bylo stabilnie i bezpiecznie?
                  na pewno z czasem sie psychicznie wygrzebie- ale stowrzyc stabilny zwiazek w
                  przyszlosci bedzi mu trudniej niz rowiesnikowi z rodziny nie rozbitej (to mowi
                  statystyka). zaserwowano mu wlasnie sposob- na "rozwiazywanie konfliktow w
                  zwiazku", pokazano mu wlasnie -co jest w zyciu wazne. dlaczego ma tego ni
                  powielac?

                  nie wiem, czy wystawa jest tak glupia jakja przedstawila gw, ale na pewno
                  rodzina przestaje/stala byc wartoscia, a rozwod trktuje sie jak kupno nowego
                  samochodu, bo w starym- cos zaczelo stukac.



          • tos.ka Re: Co komu sie wydaje 28.02.07, 14:11
            > ODP: Chyba przesadzilas. Ten maly moze byc jeszcze wiekszym psychopata
            > ogladajac utarczki rodzinne gdzie 'brudy' zamiatane sa pod dywan.
            > Dzieciaki to i tak widza albo czuja wiec udawanie jest tak samo lub bardziej
            > szkodliwe niz rozwod.

            oj, maly nie jest psychopata. maly ewidentnie jest zagubiony i szuka opieki.
            dzieciaki potrzebuja przede wszytskim stabilnosci. klotnie nie szkodza, jesli
            dorosli CHCA sie po nich godzic.
            ktos kto nie umie sie pogodzic w zwiazku w ktorym jest od 10 lat, ma dom,
            dziecko, nie bedzie umial w kazdym innym. bo blad tkwi w nim. a dwoje ludzi
            zawsze jest roznych, i powody niporozumien znajda sie zawsze, jak nie takie to
            inne.
            margines- jak sama nazwa wskazuje- jest marginesem.
            zajrzalam do statysk. 2003 bylo to 56%, 2005 51%. to juz nie jest normalne.
    • ewa553 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 16:03
      statystyki mowia, ze coraz wiecej stosunkowo mlodych ludzi umiera na raka.
      Coraz wiecej tez ginie w wypadkach samochodowych. Czy taka rodzina nie jest
      tez - przez los, sile wyzsza - rozbita? Czy dzieci z rodziny rozbitej przez los
      wyrastaja na mniejsze czy wieksze prostytutki od tych z rodzin rozbitych z
      wlasnej, nieprzymuszonej woli? Czy mam te moje przemyslenia podac dalej temu
      panu? Jak sadzicie?:))))) No bo skoro publiczne oglaszanie wszelkich przemyslen
      zaczyna byc modne, to chce sie tego tryndu trzymac.
      • maria421 Ewa 28.02.07, 16:14
        ogladalas ostatnia Christiansen?Tam jedna pani, na podstawie badan naukowych
        (?), mowila ze w Szwecji co trzecie dziecko jest uposledzone psychicznie bo
        wychowuje sie w zlobku.
    • ertes "tradycyjna" rodzina? 28.02.07, 16:15
      Co to jest za pojecie?
      Tradycyjna rodzina to jest polaczenie tych co zyja ze soba 50 lat jak i tych sie
      rozwodza. Tak bylo zawsze od zarania dziejow. Jednak kiedys spoleczny nacisk nie
      pozwalal na rozwod wiec zyli nieszczesliwi z kochankami tu i tam. Oprocz tego ze
      teraz przyszlismy po rozum do glowy i mozna sie rozwiesc to nic sie absolutnie
      nie zmienilo. Historia i literatura jest pelna milosci i zdrady, rozejscia itp.

      A komus najwyrazniej sie cos wydawalo i wydaje.
      • maria421 Re: "tradycyjna" rodzina? 28.02.07, 16:21
        Ertes, tradycyjna rodzina to matka, ojciec i dzieci.
        Jezeli rodzice sie rozwodza , kazde z nich bierze sobie nowego partnera , ktory
        do zwiazku wnosi tez dzieci z poprzedniego zwiazku, a do tego jeszcze oboje w
        nowym zwiazku plodza nowe dzieci, to sie z tego robi "patchwork family".
        • szfedka Re: "tradycyjna" rodzina? 28.02.07, 16:25
          No toc sie przeciez mowi ze rodziny nigdy nie za wiele


          z drugiej strony to maz/zona to nie rodzina tylko powinowaci ;)
    • ewa553 .... 28.02.07, 16:31
      Mario, nie ogladalam Christiansen, ale to co cytujesz uwazam za bzdure.
      Ertes, jak to nic sie nie zmienilo????? Dawniej kobieta w milczeniu znosila to,
      ze jej maz mial kochanke i nierzadko dzieci z nia. Taka sytuacja byla moim
      zdaniem dla kobiety upokarzajaca. Dzis jak sie niezgadzaja, to zakladaja nowe
      rodziny i wreszcie jest rownouprawnienie kobiet. Wiec jednak wiele sie zmienilo.
      • szfedka Re: .... 28.02.07, 16:41
        > Mario, nie ogladalam Christiansen, ale to co cytujesz uwazam za bzdure.

        Nastepna nawiedzona ;)

        Ja sie jedynie dziwie kobietom ze nadal uzalezniaja sie od facetow/mezow. Nie
        dbaja aby miec zawod, prace i uwieszaja sie na facecie jak na postronku.
        Brrrr. Kanal...
        • maria421 Re: .... 28.02.07, 16:47
          szfedka napisała:

          > > Mario, nie ogladalam Christiansen, ale to co cytujesz uwazam za bzdure.
          >
          > Nastepna nawiedzona ;)

          Pewno chodzi o to, aby kobiety oddajace dzieci do zlobka mialy jeszcze wieksze
          poczucie winy:(

          > Ja sie jedynie dziwie kobietom ze nadal uzalezniaja sie od facetow/mezow. Nie
          > dbaja aby miec zawod, prace i uwieszaja sie na facecie jak na postronku.
          > Brrrr. Kanal...

          Zgadzam sie. Tez jestem bardzo krytycznie nastawiona do kobiet gatunku bluszcz.
      • szfedka obluda... 28.02.07, 17:25
        Dawno dawno temu moi ex tescie (wtedy nawet jeszcze nie planowani tescie)
        obchodzili srebrne wesele. No i byalm na uroczystosci, a jakze. Uczta
        niesamowita, rodzinka zewszad sie zjechala, prezenty, kwiaty i wiwaty. No i
        zyczenia aby nastepne 25 razem przezyli...
        Pztrzylam sie na to, nic nie mowilam bo przeciez jeszcze nawet rodzina nie bylam
        ale...juz wiedzialam ze jak pies z kotem zyja i chyba nawet z miesiac przedtem
        wyprowadzil sie z domu po klotni ale go sciagnela...znow....
        Patrzylam sie na to i myslalam, rany jaka obluda i mowilam sobie ze nigdy w
        zyciu takiego cyrki nie odstawie.
        I przezyli te nastepne 25 lat ale jak? To szkoda slow nawet. On niedawno zmarl,
        ja na pogrzebie nie bylam ale moj syn, ich wnuczek a zona...hmmm...jej corka
        powiedziala mi ze nawet jednej lzy nie uronila.
        • szfedka Re: obluda... 28.02.07, 17:32
          dodam ze nie bl pijakiem, ani damskim bokserem
          na boki tez nie chodzil, przynajmniej nic o tym nie slyszalam
    • maria421 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 17:40
      Bo ja wiem czy obluda? Moze po prostu tak bylo im ze soba wygodnie - przeciez
      rozwod oznacza wlasciwie zaczynanie od poczatku, a po 25 latach juz moze nie
      starczac na to odwagi. Moze woleli zyc jak pies z kotem , ale razem?

      • szfedka Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 17:46
        obluda nazywam ten cyrk ktory widzialam na obchody 25-lecia

        a co woleli to mnie nie obchodzi, ja tak nie chce
        i jak widzialam jak sie niszczyli to nikomu tego nie zycze
      • ertes Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 19:21
        Obluda - szwedka dobrze to podsumowala.
        Tak wlasnie wyglada i wygladala "tradycyjna" rodzina.
        Reszta to zwykle bzdury gdyz jestesmy po prostu ludzmi.
        Czesto narzucamy sobie pewne bariery po to tylko zeby na zewnatrz wygladalo
        pieknie i ladnie. Po prostu na pokaz. Ta cala "tradycja" to rowniez bicie
        kobiet/zon? Kiedys to nie wywolywalo zadnego sprzeciwu.
        Piekne slowo angielskie cisnie sie na usta: BULLSHIT.
        • maria421 Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 23:31
          Ertes, bzdure to wlasnie Ty napisales.

          Wierz mi, ze obecnie tez mozna jeszcze stworzyc tradycyjna rodzine i przezyc w
          niej szczesliwie cwierc wieku.
          • ertes Re: Co komu wyrasta 28.02.07, 23:37
            Chyba nie bardzo zrozumialas moj wywod na temat "tradycyjnej" rodziny.
            najpierw sobie wyjasniej co to wlasnie takiego jest tylko bez tych bajeczek
            "kochali sie i zyli przez 50 lat".

            Potem zrozumiesz ze teksty o "tradycyjnym malzenstwie" sa po prostu absurdem gdy
            chce sie uzywac jako przyklad trwalego malzenstwa.
            • maria421 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 10:05
              ertes napisał:

              > Chyba nie bardzo zrozumialas moj wywod na temat "tradycyjnej" rodziny.
              > najpierw sobie wyjasniej co to wlasnie takiego jest tylko bez tych bajeczek
              > "kochali sie i zyli przez 50 lat".
              >
              To co napisales wyzej to byl jakis "wywod"? :-)

              > Potem zrozumiesz ze teksty o "tradycyjnym malzenstwie" sa po prostu absurdem gd
              > y
              > chce sie uzywac jako przyklad trwalego malzenstwa.

              No to uswiadom mnie jakie inne malzenstwa (czy rodziny?) sa trwale, jezeli nie
              tradycyjne.
              >
              • szfedka Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 11:22
                Mario, kazda rodzina jest trwala. Po prostu rodzine sie ma czy sie chce czy nie
                chce i niestety nie idzie wymienic sobie jej wymienic ;)

                A jesli chodzi o zwiazki dwoje ludzi, jego i jej to z tych starszych, trwalych
                i "tradycyjnych" znane mi jest tylko jedno ktore uwazam za udane.
                Za to, wsrod moich kolegow w Szwecji znam kilka takich bardzo udanych ale nie
                sa tradycyjne gdyz ci ludzie zyja bez slubu.
                • maria421 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 12:33
                  szfedka napisała:

                  > Mario, kazda rodzina jest trwala. Po prostu rodzine sie ma czy sie chce czy nie
                  >
                  > chce i niestety nie idzie wymienic sobie jej wymienic ;)

                  Ok, w biologicznym aspekcie z pewnoscia tak, ale rodzina to nie tylko powiazanie
                  biologiczne, lecz rowniez uczuciowe.

                  > A jesli chodzi o zwiazki dwoje ludzi, jego i jej to z tych starszych, trwalych
                  > i "tradycyjnych" znane mi jest tylko jedno ktore uwazam za udane.
                  > Za to, wsrod moich kolegow w Szwecji znam kilka takich bardzo udanych ale nie
                  > sa tradycyjne gdyz ci ludzie zyja bez slubu.

                  A co im przeszkadza wziac slub?:-)
                  >
                  >
                  • asia.sthm Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 12:51
                    > A co im przeszkadza wziac slub?:-)

                    Mozna sie wtracic? - Brak takiej koniecznosci...a moze i przedswiadczenie ze
                    slub do niczego nadzwyczajnego nie prowadzi ;)
                    • jutka1 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 12:56
                      asia.sthm napisała:

                      > Mozna sie wtracic? - Brak takiej koniecznosci...a moze i przedswiadczenie ze
                      > slub do niczego nadzwyczajnego nie prowadzi ;)
                      ************
                      Oj Asiu. Przeciez niektore rozwody mozna okreslic jako "nadzwyczajne". ;-))))))))

                      (moj byl w miare spokojny, no, nadzwyczajnie spokojny ;-D)
                      • asia.sthm Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 13:02
                        Masz racje, o tym nie pomyslalam, chociaz w swoim nawet nie uczestniczylam
                        osobiscie. Na odleglosc tez bez huku sie obylo.
                • asia.sthm Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 12:46
                  > Za to, wsrod moich kolegow w Szwecji znam kilka takich bardzo udanych ale nie
                  > sa tradycyjne gdyz ci ludzie zyja bez slubu.

                  Pomyslalam dobra chwile i faktycznie z tych udanych zwiazkow znaczna wiekszosc
                  to kocie lapy.
                  ;)
                  • maria421 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 13:08
                    Czyli- zycie "na kocia lape" recepta na udany zwiazek?

                    A moze po prostu kiedy taki zwiazek sie rozsypuje to po prostu statystyka tego
                    nie odnotowuje?
                    • asia.sthm Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 13:17
                      Statystyka nie odnotowuje, ale akurat moje obserwacje tak ;)
                      Slub nie jest zas zadna gwarancja, wiec z mojej logiki wynika...niech ludziska
                      robia co chca, aby tylko zyli szczesliwie.
    • luiza-w-ogrodzie Sklerotyczni starcy 01.03.07, 00:00
      Niesamowite. Tak to jest gdy sklerotyczni starcy chca narzucic normalnym
      ludziom swoje urojenia. Nie mam zaufania do zadnych instytucji, ktorymi rzadza
      mezczyzni po 50-tce: wojsko, parlamenty, koscioly to dla mnie hierarchiczne
      twory nie majace nic wspolnego z normalnym zyciem, a szczegolnie z rodzina.

      Co do malzenstwa, i czestosci rozwodow, sytuacja zmienila sie z dwoch powodow:
      samodzielnosci ekonomicznej kobiet i przedluzenia zycia.

      Mam w drzewie genealogicznym przodka, ktory mial trzy zony. Daty smierci dwoch
      pierwszych wypadaja okolo dat narodzin dzieci, wiec musialy umrzec w
      komplikacjach pologowych. Dopiero trzecia zona go przezyla.

      Wiekszosc rozwodow w Australii jest inicjowanych przez kobiety, przypuszczam ze
      podobnie jest w innych krajach rozwinietych. Cytowalam tez tu kiedys wyniki
      badan, mowiacych o tym, dla kogo malzenstwo jest bardziej korzystne; mezczyzni
      zonaci czuja sie lepiej i zyja dluzej, kobiety - przeciwnie.

      Jestem za matriarchatem, poliandria i dobrym traktowaniem mezczyzn, dopoki sa
      mlodzi, sprawni, przystojni i inteligentni!
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 Re: Sklerotyczni starcy 01.03.07, 07:17
        Nie przesadzasz z ta inteligencja?
        Zeby ja z wiekiem tracic, trzeba ja przedtem miec!

        ;-)))
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sklerotyczni starcy 02.03.07, 01:28
          lucja7 napisała:

          > Nie przesadzasz z ta inteligencja?
          > Zeby ja z wiekiem tracic, trzeba ja przedtem miec!
          >
          > ;-)))

          A wiesz, zostawiam furtke inteligencji mezczyzom, ktorzy juz nie sa piekni,
          mlodzi i sprawni. Tez znalazlabym dla nich uzytek :oP
          • szfedka Re: Sklerotyczni starcy 02.03.07, 17:19
            Jasne, przecie ktos musi nam naprawiac samochody...
      • chris-joe Re: Sklerotyczni starcy 01.03.07, 20:54
        A tam- sklerotyczni starcy! Oto polski minister edukacji (calkiem mlody)
        proponuje w Heidelbergu "zakaz aborcji i propagandy homoseksualnej" w calej UE :)))
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3956242.html
        • ewa553 Re: Sklerotyczni starcy 01.03.07, 21:46
          o rany, to juz teraz wszyscy znajomi beda wiedziec, z jakiego ciemnogrodu ja
          pochodze:((((( ide zapasc sie pod ziemie
    • ewa553 Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 15:43
      wszy<stko ma zady i walety. w zyciu na kocia lape plusem jest, ze kazdy sie
      bardziej stara, czesto ukrywa swoje prawdziwe ja. Minusem: latwiej w czasie
      klotni zebrac manele i odejsc. W malzenstwie ze slubem niestety nikt juz
      niczego nie udaje:)))) wiec moze czesciej dojsc do starcia. Ale za to
      malzonek/malzonka dobrze sie zastanowi, zanim zatrzasnie za soba drzwi.
      • szfedka Re: Co komu wyrasta 01.03.07, 16:16
        ewa553 napisała:

        > wszy<stko ma zady i walety.

        Zycie ma przedewszystkiem zady ;)


        w zyciu na kocia lape plusem jest, ze kazdy sie
        >
        > bardziej stara, czesto ukrywa swoje prawdziwe ja.

        No co Ty Ewa? Szaleju sie najadlas? Sadzisz ze zyjac z kims na kocia lape przez
        20 lat ktos cos udaje?

        Minusem: latwiej w czasie
        > klotni zebrac manele i odejsc.

        Sadze ze sie mylisz, nie gdy sie zylo z kims kogo sie kochalo, moze dlugie lata
        razem spedzilo, ma sie dzieci, dom i caly ten balagan...
        Nie jest latwiej tylko dlatego ze sie jakiegos swistku nie podpisalu i na
        scianie nie wisi portret w welonie.

        W malzenstwie ze slubem niestety nikt juz
        > niczego nie udaje:)))) wiec moze czesciej dojsc do starcia.

        Tu chyba nie chodzi o udawanie Ewciu. Nie chce zeby ktos z kim zyje udawal
        cokolwiek. Szczerosc chyba jest najwazniejszym elementem dobrego zwiazku.
        Wszystko mozna powiedziec, nie trzeba klamac czy udawac lecz jak to powiesz
        zalezy wszysko co po tym nastepuje.
        • kan_z_oz Co Wy tak na serio? 02.03.07, 05:10
          potraktowałam artykuł w ten sam sposób jak traktuję moją śmieciówkę prasową w
          WC.
          Widzę jednak, że dyskusja poważna się wywiązała więc dołożę w miarę poważną
          wypowiedź.
          Rodziną wzorową jest dla mnie każdy rodzaj 'rodziny'(tradycyjna, łączona,
          mieszana, de fakto, pojedyńczy rodzic, homo lub hetero)o ile panuje w niej
          szacunek i poczucie bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników.
          Kto z kim, w jakiej pozycji czy z jakim kwitem jest nie moją sprawą. Sama mam
          pewnien określony gust w tym zakresie ale ten fakt nie oznacza, że mój własny
          wybór ma kogoś ograniczać.
          O ile tylko ludzie się kochają - o to przecież chyba chodzi??

          Kan
          • luiza-w-ogrodzie Smiejacy sie Budda 02.03.07, 05:37
            kan_z_oz napisała:

            > Rodziną wzorową jest dla mnie każdy rodzaj 'rodziny'(tradycyjna, łączona,
            > mieszana, de fakto, pojedyńczy rodzic, homo lub hetero)o ile panuje w niej
            > szacunek i poczucie bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników.
            > Kto z kim, w jakiej pozycji czy z jakim kwitem jest nie moją sprawą. Sama mam
            > pewnien określony gust w tym zakresie ale ten fakt nie oznacza, że mój własny
            > wybór ma kogoś ograniczać.
            > O ile tylko ludzie się kochają - o to przecież chyba chodzi??

            Dokladnie o to chodzi.

            Peace, bracia i siostry, nie zapomnijcie poglaskac smiejacego sie Buddy po brzuchu na szczescie :o)

            Milego weekendu - odplywam w glab ogrodu i rzeczy pokrewnych
            • jutka1 Re: Smiejacy sie Budda 02.03.07, 13:35
              Jak milo. :-D
              Podpisuje sie pod Kanem. :-)
          • szfedka Re: Co Wy tak na serio? 02.03.07, 17:18
            z braku laku dobry kit kanie...cos trza pisac no nie?
            mnie sie od razu cisnelo napisac ze q... nawet poklocic sie w tym temacie nie
            mozna bo znamy sie jak stare konie i wiemy ze kazdy tu na takie cos zareaguje
            smiechem...
            jeszcze bym sobie zyczyla zeby Europa reagowala tak na wywody pierwszego durna
            Polski Giertycha
            • fedorczyk4 Re: Co Wy tak na serio? 03.03.07, 11:55
              szfedka napisała:

              > z braku laku dobry kit kanie...cos trza pisac no nie?
              > mnie sie od razu cisnelo napisac ze q... nawet poklocic sie w tym temacie nie
              > mozna bo znamy sie jak stare konie i wiemy ze kazdy tu na takie cos zareaguje
              > smiechem...
              > jeszcze bym sobie zyczyla zeby Europa reagowala tak na wywody pierwszego durna
              > Polski Giertycha
              >

              Drugiego, palnma pierszeństawa przysługuje po wieku, tatuńciowi Maciejowi. Żeby
              ich obesrało.
              • jutka1 Re: Co Wy tak na serio? 03.03.07, 12:05
                Ditto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka