iwannabesedated
01.04.07, 08:57
Ostatnio sprzątałam wiosennie szafy, i znowu uzyskałam 'urobek' w postaci
kilku worów. Ukochane buty, zbyt zniszczone aby można je było jeszcze nosić,
buty nigdy nie noszone, ubrania- pomyłki, ubrania z innej epoki, rzeczy z
historią ale z innego życia, rzeczy bez historii, ale i bez przyszłości.
Zamyśliłam się nad tym wszystkim, i przyszła mi do głowy myśl następująca. Ile
osób w naszym życiu, to takie właśnie zbędności? Tak zwana przyjaciółka z
którą się umawiam tylko dlatego że ona chce, a potem wysłuchuję że a) jestem
za chuda, b) single to egoiści, c) jej dzieci, mąż, pies, teściowie to...(to
samo co przez 10 ostatnich lat), tak zwany przyjaciel który korzysta z mojej
gościnności ale nigdy się nie rewanżuje choćby tulipanem za 1.50 PLN, tak
zwana rodzina która tylko po to zaprasza mnie na święta żeby wbić szpilę mojej
innej rodzinie, i kupa kupa innych.
Co gorsza, trudno jest ich tak po prostu wsadzić wszystkich do wora i wystawić
przed drzwi. A nawet jak się to już zrobi, to wracają oknem, a człowiek to
okno otwiera.
Ludzie! Ja tych ludzi nawet nie lubię!
Więc po co? Dlaczego? I czemu tak trudno z tym skończyć? Ki chuj?