swiatlo
22.06.07, 20:14
Oświadczam że q... nie wiem o co chodzi, kto ma rację, kto ma rację teraz, kto
ma rację historyczną, kto ma rację z punktu widzenia za pięćdziesiąt lat i kto
ma rację z punktu widzenia za lat sto.
Gdyby nie wojna, holocaust, łagry, zniszczenie kraju i wynikła z tego następna
czterdziestoletnia dewastacja moralno-kulturowo-ekonomiczna narodu za czasów
PRL, to teraz byśmy byli pewnie powyżej Hiszpanii i Włoch zarówno
ekonomicznie, jak i demograficznie, jak i kulturowo.
Ale sam nie wiem jak tego upiora przeszłości odegnać.
Mam sytuację w rodzinie żony: przed 70 laty jakiś tam sąsiad metodami
przestępczymi, za plecami i nikczemnie posłał całą rodzinę z dziećmi na bruk.
Wzbogacił się ich nieszczęściem.
I rodzina cierpi teraz przez całe pokolenia. Upiór dalej się snuje i straszy i
nie pozwala normalnie żyć.
Tak samo z Niemcami. Nie dość że zrujnowali naród fizycznie i moralnie, to
jeszcze dalej depczą butami i dalej w myślach śpiewają "Haili Hailo" i w
myślach żałują że nie wytłukli Słowian do ostatniego dziecka.
Ale q... mamy nowe czasy, musimy też pamiętać że szwabskiego potwora nie da
się ułańskimi metodami zniszczyć. Że być może trzeba jakoś nauczyć się z nim żyć.
A może przeciwnie, właśnie pokazać bydlakowi własne zęby. Pod warunkiem że się
te zęby oczywiście ma....
Nie wiem gdzie jest racja, jestem zdezorientowany. Nie cierpię Kaczyńskich,
dystansuję się od katolicko-zaściankowej mentalności, gardzę bogoojczyźnianym
patriotyzmem opartym na męczęństwie i sarmackim romantyźmie.
Ale tak samo nienawidzę tego podszytym czystym złem niemieckiego narodu.
Całego. Tego szczekającego języka, tej buty i arogancji, tej złej kultury.
Ale przyznaję że są za silni. Nie da się ich zniszczyć. Przynajmniej nie
naszymi ułańskimi możliwościami. A samobójstwo w imieniu szczytnych i
słusznych idei nie jest dobrym rozwiązaniem.
Nie wiem kto ma rację. Może trzeba poczekać trochę czasu, może następne 100
lat....