iwannabesedated
26.06.07, 10:57
kupię małą winnicę w Afryce lub Ameryce Południowej. Będę nadzorować tłoczenie
wina kolanami urodziwych młodzieńców, obchodzić codziennie na piechotę włości
o wschodzie słońca, o zachodzie będę siedzieć na werandzie z karafką wina.
Ewętualnie rozważaliśmy ze Szfedką i Pytonem założenie emeryckiej komuny,
gdzie wyrabiałoby się różne dżemy, nalewki, kwasy i pomady zależnie od kaprysu
i zależnie od kaprysu sprzedawało by się to drogo lub bardzo drogo
wyselekcjonowanej elicie. W międzyczasie malowałoby się obrazy, pisało i
czytało książki, grało na gitarze i w szachy (oszukując i fałszując
oczywiście), kłóciło między sobą waląc lagami o podłogę i w stół i bałamuciło
okolicznych dziadygów ;)
A reszta forumiastości co będzie robić?