17.09.07, 18:36
Czlek pojedzie do Pragi, wraca, i co? Nico?
:-///////
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Re: CO JE??? 18.09.07, 01:57
      No, czekamy az opowiesz...
      Poza tym wiosna, robacza farma czeka na lokatorow i te sprawy. Corka
      dzis powiedziala "Mamo, Ty zyjesz tym kompostem!" Chyba powinnam sie
      zaczac martwic.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: CO JE??? 18.09.07, 04:00
        No, powinnas sie zaczac martwic :-))))))))))

        Praga byla.... hmmm. Szukam przymiotnikow...
        Sloneczna, zlota, zatloczona, zbyt pelna turystow, piekna, magiczna, wielka,
        przytulna, a tak wlasciwie to nie do opisania.
        Wycieczka jednodniowa i to w sloneczna niedziele? Buond. :-/
        Nastepnym razem 3 dni w srodku tygodnia. Bo naprawde nie da sie na Starowce
        szpilki wtrynic. Most Karola przechodzi sie z predkoscia 1 metra na 2 minuty. Fuj.
        Ale nie zaluje. Polecam. Tylko w srodku tygodnia.... etc.

        Fotki sa tutaj:
        www.pbase.com/as12d4/jutka_in_prague
        A w ogole to lubie Czechy, Czechow i czeski. Moze sie kiedys tam przeniose,
        jesli Polska nie znormalnieje. Kurdebalans.
        • lucja7 Re: CO JE??? 18.09.07, 09:40
          Byla rano w 17tce we Fnacu.
          Po czym w poludnie zajrzala do "kombatantow" w celach odzywczych(po
          raz pierwszy od roku 1975!). Nowy zerant od 5ciu lat, ten sam co
          mial przedtem i po ciezkiej chorobie "watruszke", w ktorej dokarmial
          od czasu do czasu polskie gwiazdy publicznego zycia polonijnego
          (wszyscy u niego jadali, jak mowi).
          Dowiedziala sie co kto lubi, albo co im zostawalo na krawatach.

          Klientela ciagle taka sama, starcy zadowoleni ze ktos wokol nich
          tanczy, krawaty, czarne garnitury, wlosy biale obciete wysoko i na
          hiper krotko, pewno cieniutkie emerytury. Panie mlodsze, panowie
          prezentujacy karykaturalnie "polska galanterie", ogolne rozslinienie
          i podchmielenie.
          Podsluchiwala co robili w zyciu; przewaznie dziwne prace
          administracyjno-gryzipiorkarskie.

          Jadla "zakaski" i "strogonoff", 1 kielonek wodki i czerwone wino z
          Saumur. Ciezka sjesta po poludniu.

          I przypomnialo sie jej polskie jedzenie. Byloby ono moze dobre, ale
          wszystko bylo rozgotowane na papke (tak sie chyba gotuje).
          W sumie papka w sosie.
          Pomyslalam sobie ze ta kuchnia nadaje sie dla bezzebnych starcow.
          Na wizytowce napisane POLONIA, restaurant + traiteur franco-polonais.
          Salons de réception.

          To tyle na pytanie "co je?"

          ;-)))
          • jutka1 Re: CO JE??? 18.09.07, 14:05
            :-))))))))))))))))))

            Na szczescie jak ona, ta Jutka, bedzie w nowembrze w Paryzu, to bedzie jesc
            tylko i wylacznie nie-polsko. Francusko, wietnamsko i libansko. :-D
            Z tym, ze po polsku to niekoniecznie rozgotowane na maziajem-paciajem. Ponad 3
            lata temu obiecalas mi, ze przyjedziesz na Dolny Slask (tak, tak, mam pamiec
            slonia) - wtedy bys doswiadczyla, ze polsko moze byc rownoznaczne ze
            "smakowicie". Ale nie przyjechalas, wiec caluj psa w nos. O. :-))))

            Z poczuciem dobrze spelnionego zlosliwego obowiazku pozostaje z szacunkiem ;-)))

            PS. I zauwaz, ze nie zadalam tradycyjnego juz pytania, bo mi sie nie chce
            powtarzac, i nie mam ochoty na nastepne rejection. :-P
            Bibises, J. :-)))))))))
    • ewa553 Re: CO JE??? 18.09.07, 15:32
      mialam przez 5 dni mile odwiedziny, nie zagladalam na zadne forum.
      Wczoraj na dlugiej wycieczce odludziem wzdluz Renu, zlapal nas
      deszcz. Oczywiscie nie mialam nic przy sobie, zmoklam, zmarzlam i
      teraz smarkam, kicham i gulgul plucze bolace gardlo woda utleniona.
      Co z knedliczkami, Jutencjo?
      Za co lubisz Czechow, Jutencjo?
      • jutka1 Re: CO JE??? 18.09.07, 17:19
        Knedliczkow nie jadlam. Inne takie tam sobie zamowilam, wedzone mieso na
        kapuscie kiszonej i placki ziemniaczane. Niby to samo co tu, ale zupelnie inny
        smak (kapusta kiszona na slodko, placki ziemniaczane malenkie i bardzo czosnkowe).
        Salatka szopska pyszna.

        Za co lubie Czechow? Za normalnosc. Za "niemanie" odruchu Rejtana. Za niemanie
        odruchow heroicznych za wszelka cene. Za dobrze ustawione priorytety zyciowe. Za
        cenienie sobie spokoju. Takie tam.
        • ewa553 Re: CO JE??? 18.09.07, 19:26
          normalnosc? nie-Rejtan? Alez ta ich normalnosc polegala na tym, ze
          wiekszosc brala co dawano i nie przejmowali sie jakimis tam
          glupstwami jak polityka. Ze bali sie zaprotestowac czy tez tylko
          podskoczyc. A prioryty one to byl pelen zoladek - w przenosni i
          doslownie.
          Mowie nie o nielicznych dysydentach czytepe lecz o szarych ludzikach.
          • jutka1 Re: CO JE??? 18.09.07, 22:20
            I co w tym zlego Ewo?
            Ceny o polowe nizsze niz tutaj. Swiety spokoj w porownaniu do bajzlu tutaj. Spokoj.
            Zadnego latania z szabelkami, bicia piany o ideologie, wlazenia z butami w
            czyjes zycie. To zle?
            • ewa553 Re: CO JE??? 19.09.07, 12:24
              Jutencjo, mowilam raczej o Czechach sprzed lat. Obecnych nie znam.
              A wtedy wlasnie pelzli na kolanach do zlobu w ktorym bylo wszystko,
              wiec nie protestowali. Jesli w tym nie widzisz nic zlego, to temat
              skonczony.
              Lucjo, Czesi maja poczucie humoru? Nono, ciagle odkrywam swiat na
              nowo...
              • jutka1 Re: CO JE??? 20.09.07, 22:27
                Sprzed ilu lat, Ewciu?
    • roseanne Re: CO JE??? 18.09.07, 20:55
      je jesiennie
      liscie leca
      pelargonie kwitna na balkonie
      w garnku leczo

      i nareszcie podlaczenie do netu w domku :)
      • jutka1 Re: CO JE??? 18.09.07, 22:21
        Rose, juz po przeprowadzce? :-)
        • lucja7 Re: CO JE??? 19.09.07, 08:59
          Dzis rano jechalam na Défense, z ktorej nadaje, bo dojechamlam nieco
          wczesniej na zawodowe zebranko.
          Jak wszystkim wiadomo la Défense znajduje sie na zachod od miasta
          Paryza, za Neuilly i Sekwana, jest to byznesowe centrum na skale
          daleko extrafrancuska i jest skoncentrowaniem miedzy innymi licznych
          wiezowcow biurowych.
          I po raz pierwszy klelam na szklane domy, poniewaz dla kogos kto
          jedzie wczesnym rankiem ze wschodu na zachod ma w oczach jedno
          wielkie odbicie slonca w szkle, sloneczna kule swiatla. Wszyscy jada
          pomalu, ostroznie, macajac przestrzen jak slepcy.

          Dodam przy okazji ze narod czeski bardzo mi sie podoba. Poza
          komplementami ktore wyprawila tu Pitou, dodam jeszcze ze bardzo
          lubie ich rodzaj humoru oraz to cos co nazwalabym przeciwienstwem
          histerii, tak bliskiej wszelkim dzialaniom w Polsce.
        • roseanne Re: CO JE??? 19.09.07, 13:33
          czesc rodziny juz, od miesiaca, jeno netu nie bylo
          zdecydowanie wole MOntreal od amerykanskich oplotkow
          • jutka1 Re: CO JE??? 20.09.07, 06:57
            Zdecydowanie zgadzam sie z Toba, Rose. :-)))

            A ja od wczoraj rano zaiwaniam jak maly samochodzik nad pilna robota na dzis
            wieczor. Trza zarobic na chleb z maslem, nie? :-)
            Od dzisiejszego wieczora bede wolniejsza. O ile dozyje, bo mi juz mozg paruje.

            Ahoj. :-)
            • luiza-w-ogrodzie Re: CO JE??? 20.09.07, 09:22
              Jutka, tylko sie nie zarob jak kon dorozkarski :o)
              Zycze milego wydawania zarobionych pieniazkow.

              Pozdrawiam prawie ze z ogrodu (przed chwila wrocilam z inspekcji
              kompostownika)
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • lucja7 Re: CO JE??? 20.09.07, 09:41
                Luiza, twoje notatki z kompostownika sa coraz bardziej niepokojace
                ;-)))))
                Jak jest mozliwe "uzywanie" ogrodu gdy spedza sie tyle czasu w
                kompostowniku? Widzisz jeszcze ogrod ;-)))))

                To chyba tak jak z prasowaniem, pretekst by myslec o zyciu?
                • lucja7 Re: CO JE??? 20.09.07, 09:47
                  Ewa napisala:
                  "A wtedy wlasnie pelzli (dawniej) na kolanach do zlobu w ktorym bylo
                  wszystko, wiec nie protestowali. Jesli w tym nie widzisz nic zlego,
                  to temat skonczony.
                  Lucjo, Czesi maja poczucie humoru? Nono, ciagle odkrywam swiat na
                  nowo..."

                  Jeszcze wiele rzeczy mozesz dojrzec, zalezy to wylacznie od ciebie,
                  nalezy jednak patrzec, sluchac, czytac i myslec.
                  • fedorczyk4 Re: CO JE??? 20.09.07, 13:01
                    Ewo, szczerze polecam kino i literature czeska. Palce lizac. Ja
                    wlasciwie chodze juz tylko na czeskie filmy. Madre, zabawne ,
                    swietnie zrobione. Prawdziwa odtrutka na holly i lodzkie gnioty
                    komercyjne.
    • ewa553 Re: CO JE??? 20.09.07, 13:52
      a wiesz Fedorczyk, ze u nas poza bajkami nie widzialam jeszcze w
      programie czeskiego kina?
      • fedorczyk4 Re: CO JE??? 21.09.07, 00:15
        To siegnij do internetu. Naprawde serdecznie polecam.
        Wspolczesna "szkola" czeska jest jak wielki lyk swiezego powietrza.
        Lekka i inteligentna. Ekranizacje Hrabala i nowe calkiem historie na
        wpol dokumentalne, istna radosc dla duszy:-) I zero czolagania.
        Raczej jesli juz, i to ttakze w odniesieniu do czasow
        przebrzmialych, wewnetrzna emigracja intelektualno-estetyczna.
        Bardzo warte grzechu. W lietraturze rowniez. Czolganie naprawde nie
        kojarzy mi sie z czechami w zaden sposob.
        • ewa553 Re: CO JE??? 21.09.07, 15:57
          Jak mam szukac, to musze wiedziec co. Czy mozesz mi podac pare
          tytulow+rezyserow?
          • lucja7 Re: CO JE??? 21.09.07, 17:15
            Proponuje odbyc kilka nieskomplikowanych ruchow:
            - otworzyc google,
            - w okienku napisac (moze byc nawet po polsku): kino czeskie,
            - nacisnac guzik zeby poszukal,
            - zaczac czytac od poczatku do konca.

            Pierwsze czytanie "kina czeskiego" zaczyna sie od tekstu wikipedii:
            "Kino czeskie.......jedna z najslynniejszych "szkol" filmowych w
            kinematografii swiatowej....."
            Do czytania jest kilka tysiecy stron.

            To samo zrobic z haslami: czeska kultura, czeska muzyka, czeski
            humor, czeska demokracja, czeska rewolucja.............

            Powodzenia. Podaja i nazwiska i tytuly.
            • ewa553 Re: CO JE??? 21.09.07, 17:29
              lucjo, gdyby mi na tym zalezalo szczegolnie, poszukalabym. ale nie
              jestem az tak napalona, aby poswiecac temu tyle czasu. Wiec idac po
              linii najmniejszego oporu, poprosilam fedore o pomoc. Ty sie trudzic
              dla mnie nie musisz:)))) A propos: a Ty widzialas cos czeskiego ?
              • lucja7 Re: CO JE??? 21.09.07, 17:35
                Czy ja widzialam cos czeskiego? Czy ty sobie robisz zarty, czy ty
                naprawde.......
                Ja patrze po czesku :-)
                • fedorczyk4 Re: CO JE??? 21.09.07, 21:30
                  Ewo,to jest rzeczywiscie temat rzeka i nie podejmuje sie dokonywania
                  za Ciebie wyborow literacko kinematograficznych. Nie ze zlosliwosci,
                  ale tyle tego jest ze.....To jest kawal wielkiej sztuki.
                  • blues28 Re: CO JE??? 22.09.07, 10:23
                    Ewo, nie sposob doradzac nie znajac upodoban. Zapytam wiec o
                    najbardziej oczywiste: czytalas Bogumila Hrabala czy Milana Kundere?
                    Dla mnie i Hrabal i Kundera to tzw. lektury obowiazkowe, niezaleznie
                    od innych czeskich tworcow.. Jestem przekonana, ze bez problemu
                    dostaniesz w Niemczech "Zbyt glosna samotnosc", "Czuly barbarzynca",
                    ba "Pociagi pod specjalnym nadzorem" B. Hrabala, a takze "Nieznosna
                    lekkosc bytu" M. Kundery. A moze tez jego "Zart", "Ksiega smiechu i
                    zapomnienia". A juz z pewnoscia obu tych pisarzy mozna dostac w
                    Polsce w duzym wyborze.

                    Jesli chodzi o filmy, to nowa filmografia czeska do mnie tu nie
                    dociera, ale goraco polecam czeski (wlasciwie czechoslowacki) okres
                    Milosa Formana: "Milosc blondynki", "Czarny Piotrus" czy "Pali sie
                    moja panno". Niezapomniane filmy. Tak, to ten sam Milos Forman
                    od "Lotu nad kukulczym gniazdem", "Hair", "Amadeusz"…

                    No i oczywiscie "Pociagi pod specjalnym nadzorem" Jizego Mendla wg
                    scenariusza B. Hrabala. Gdzies czytalam, ze jakies dwa lata temu
                    Mendel nakrecil kolejny film wg Hrabala "Obslugiwalem angielskiego
                    krola".
    • iwannabesedated Re: CO JE??? 21.09.07, 23:45
      A to je że ponad tydzień temu zjebał mi się komp i postanowiłam go
      już nie naprawiać tylko zdobyć nowy. Rozważałam nawet kupno! Ale
      uniwers dostarcza, czasem nawet bez pieniędzy. Więc dzisiaj właśnie
      otrzymałam tę oto dziką i szybką maszynę od klienta, wraz z umową na
      świadczenie usług jeden dzień w tygodniu oraz z wizytówką gdzie jest
      napisane marketingmanager :) I gucio, bo w międzyczasie zupierdliwił
      mi się drugi klient to niemożliwości, i być może go hobzdnę jutro.
      Hehehe, to się zdziwi:)))
      Poza tym będę prowadzić warsztat na progesteronie, jadę na wieś do
      przyjaciół i będę zbierać grzyby, potem do krakowa zbawiać świat i
      się podłączać do czakramu i ogólnie dzieje się dużo, tłusto i
      smakowicie.
      • lucja7 Re: CO JE??? 04.10.07, 00:10
        Zjadla kanapke z plastrem sera i pomarancz, avec un petit coup de
        rouge.
        Odbila sobie na kolacje: ostrygi, ostrygi i ostrygi.
        Ostrygi Gilardeau i biale Meursault i czarny razowy chleb z maslem.

        Byla okazja bo otworzono w lewym skrzydle palacu Chaillot "Cité"
        architektury, wystawy, sale seminariow, biblioteka, stale muzum, w
        celach sprowadzenia architektury na ulice, czyli latwego
        przedstawienia tego zawodu.
        A ostrygi naprzeciwko :-)))))
        • jutka1 Re: CO JE??? 04.10.07, 09:11
          Fajnie. :-)))

          Ona dzisiaj na kolacje zje niezla wloszczyzne w jednej z ulubionych knajpek.
          Popije jakims winem, nie wiem jakim, bo dawno tam nie bylam, i nie wiem, co jest
          teraz w karcie win. :-)
          • iwannabesedated Re: CO JE??? 04.10.07, 21:31
            A ją za chwilę szlag trafi, bo....
            Pojechała odpoczać a trafiła na przepychanki małżeńskie, pracy nie
            hobzdła, ale za to administracja się zaktywizowała i wyrżła mi w
            pień cały ogród w ramach tak zwanych cięć pielęgnacyjnych, zdeptali
            mi też irysy i rozszarpali siatkę, ogólnie wygląda jakby przebiegł
            tędy rozsierdzony brontosaurus i stado słoni, jest goło i łyso,
            czuję się jakbym zamieszkała wprost na chodniku, pies mi grasuje po
            całej okolicy, pieczary się panoszą.
            Do Kraka nie pojechałam bo się wystraszyłam kolejnego kryzysu
            małżeńskiego, ogólnie uważam że ONI, parowaci zostali stworzeni na
            nasze singlowe utrapienie i krzyż boski. Dżeneralnie, jest dziwnie.
            Wczoraj poszłam do Melodii gdzie nie było Pajtona, więc zamiast
            hamburgera ze śliwkowym dipem zjadłam warzywa z grila z serem
            haloumi.
            Apropos, czyz ser haloumi, delikatnie miętowy, nie powinien zostac
            mianowany na jeden z cudów świata? Co do ostryg, zazdraszczam i
            zagrażam, że będę pod kuniec miesiąca przejeżdżać przez Paris w
            drodze na jakieś zbiegowisko korporacyjne, więc może uda mi się
            chapsnąć jakaś ostrugę lub ostrugi dwie może a pod to schłodzone
            chardonnay lub kieliszek wódki. Sok z cytryny oraz bagietka.
            • jutka1 Re: CO JE??? 05.10.07, 08:13
              Pajtun zazdraszcza sera haloumi w kazdej postaci. Wam w stolycy to dobrze... :-)
              • lucja7 Re: CO JE??? 05.10.07, 17:45
                Kup sobie oscypka, taki przecie zachwalany, moze ci zastapi?
                ;-)
                • lucja7 Re: CO JE??? 05.10.07, 19:41
                  Dzis idziemy na duza kolaje, to dopiero bedzie, juz jestem glodna,
                  jak wilk.
                • jutka1 Re: CO JE??? 06.10.07, 01:35
                  Oscypek to mistrzostwo swiata w jednej kategorii, a haloumi w innej. :-)))
                • iwannabesedated Re: CO JE??? 06.10.07, 14:35
                  A Lucyfer niech sobie w takim razie zji zamiast ostryg (specjału
                  międzynarodowego) jakąś narodową chrancuską specjalność. Taki
                  szukrut czyli stos miecha gotowanego w wodzie rzucony na stos
                  niedoprawionej kwaszonej kapuchy. Lub tez krokmesje, gruba pajda
                  chleba z serem i jajem. Jeszcze były zmielone odpadki mięsne pod
                  warstwą szmalcu, terine chyba czycoś.
                  W ogóle wydaje mi się że te całe ą i ę i fjute co nam usiłuje
                  sprzedać Lucyfer, jest tylko jego, Lucyfera, wizją tego czym jest
                  chrancuska kuchnia.
                  Z mojego snucia po Prowansji i Langwedocji oraz krótkich wypadów do
                  Paryża i gdzie indziej tam, raczej widzę tę kuchnię jako soczystą,
                  obfitą, ociekającą smakiem, tłuszczem, z okruchami bagietki na stole
                  i raczej taką przaśno-rabelesowską.
                  • lucja7 Re: CO JE??? 06.10.07, 16:08
                    :-))))
                    Mam nadzieje ze tekst jest serio.
                    To tylko moja wizja i wylacznie moje uzywanie francuskiej kuchni.
                    Ani za Kazika ani za pania Krysie nie pisuje.
                    Ja wiem ze ostrygi sa produkowane nad Wisla, ze Polacy je
                    uwielbiaja, ze zapijaja dobrym winem, nie wiem natomiast dlaczego
                    nazywaja tych tu w beretach z czerwonymi nosami zabojadami, ktos
                    musial im tak mowic pewno. No i wiem ze nie tylko Francuzi to
                    jadaja, dzieki za potwierdzenie.
                    Masz tez racje ze gama potraw tutaj jest naprawde szeroka. Zarcie,
                    czas z przyjaciolmi mniejszymi albo wiekszymi spedzony przy stole
                    stanowi tutaj, wiesz przeciez, element glowny kultury zycia, ale nie
                    w tym problem. Dodam moze jeszcze do tego co piszesz ze trawia przy
                    stole, zdejmuja buty pod stolem, macaja sie pod stolem, otwieraja
                    sobie rozporki pod stolem, probuja wina, gadaja o regionach, winach,
                    smakach caly czas. Innego takiego kraju nie znam.

                    Smacznego salcesonu wiec, oraz buraczkow, kartoflanego purée, papki
                    z groszku i marchewki w sosie wolowym polanym na kupe (moje
                    doswiadczenie nabyte w Paryzu nie tak dawno, w polskiej kuchni). W
                    dzwieku trzaskajacych obcasow i mlaskania jezykow przy calowaniu
                    raczki.

                    Przyjemnych wiec pobytow w tym kraju, znajdziesz z pewnoscia to co
                    lubisz, ale wazne jest to co z tym robisz i jak.

                    Ale dla precyzji: pajda cienkiego przemyslowego bialego
                    chleba "angielskiego", upieczonego z szynka, posypanego serem i z
                    jajkiem nazywa sie krok madam, bez jaj krok mesje.
                    :-))))

                    Napisz cos o francuskiej kuchni, bede mogla przynajmniej z kims
                    pogadac, bo kultura salcesonowa jest dosc krotka.
                    • iwannabesedated drugi taki kraj 06.10.07, 18:18
                      gdzie opowiadają o smakach i sposobach przyrządzania, w międzyczasie
                      dyskutując o penisach, nieślubnych dzieciach, skandalach, pijackich
                      awanturach, praniach po mordach i innych atrakcjach, taki kraj to
                      moja rodzina :)
                      Od zawsze każdy opowiadał gdzie co zjadł, jak było przyrządzone, jak
                      doprawione, a to golonki indycze duszone w kminku, a to bigos z
                      suszonymi pomidorami, nadziewane pieczone warzywa, grzyby na tysiąc
                      sto sposobów, ser bryndza owijany polędwicą, kaczka z nadzieniem ze
                      śliwek, oliwek i gryczanej kaszy itede itepe. A galareta mojej Mamy
                      to poezja. Troskliwie wybrane najlepsze kawałki cielęciny i drobiu
                      zatopione w delikatnym wywarze z kawałkami warzyw. Nigdy nie dodaje
                      żelatyny a galareta ZAWSZE STAJE :))) Śledzie na różne sposoby, na
                      przykład z goździkami i cytrynową skórką. I takie tam inne.
                      Możesz więc powiedzieć, że moja rodzina nie jest Polakami. Albo może
                      po prostu Ty się z niewłaściwymi ludźmi zadajesz i w niewłaściwych
                      miejscach jadasz. To gdzie jadać i co jadać to nie zaprzeczysz jest
                      pewnego rodzaju też sztuka, w Paryżu też możesz wpaść jak śliwka w
                      kompost ohydnej knajpy z bezpłciowym żarciem.
                      Co do buraków natomiast to jest to warzywo z niesamowitym pałerem
                      smakowo energetycznym. Niedawno testowaliśmy buraki piekąc je w
                      piekarniku, potem krojąc na cieknie plastry i podając z serem feta
                      polane oliwą i octem balsamicznym.
                      Ziemniak natomiast...
                      • lucja7 Re: drugi taki kraj 06.10.07, 23:41
                        No tak moje dziecko, Stokrotko ;-)
                        Przeciez ja nie mowie nic o braku geniusza gotowania w Polsce ani o
                        kuchni twojej mamy a jeszcze mniej o galaretce ktora zawsze staje.
                        Ani o tym ze mozna sie zatruc w Paryzu.
                        Ja pisalam o tym co znaczy w kulturze jakiegos kraju cos tak
                        banalnego jak odzywianie sie.
                        Moge ci zreszta powtorzyc, tym razem dla ciebie tylko, ze jestem
                        bardzo nieudolna kucharka i nie potrafie usmazyc nawet nalesnika.
                        Nie ma wiec powodow by czuc sie dotknieta.

                        Nie wiem doprawdy co by tu napisac zeby poprawic ci humor.
                        Moze to ze sasiad mial przez tydzien rozwolnienie po jakiejs
                        marynowanej kaczce?
                        Moze to ze zawiodla mnie moja wczorajsza kolacja?
                        Ryba byla jako taka, jarzyny byly jako takie. Ale przesiedzielismy w
                        tej knajpie, na tarasie bo bylo pieknie i cieplo od 10ej do 2giej
                        rano, w szostke, wiemy w co wlozyc lapy w poniedzialek rano i jak je
                        wlozyc po to by ten konkurs do 15ego jak najlepiej skonczyc.

                        Masz okazje wiec przyjrzyj sie jak jedza w restauracjach w poludnie
                        ludzie biur, kierowcy ciezarowek, robotnicy budow, w koncu ludzie
                        prosci, jedzacy razem; zobacz jak zorganizowane sa restauracje,
                        sposob ustawienia stolow. Zauwazysz wtedy ze wszystko jest tak
                        zrobione ze latwo jest nawiazac kontakt z ludzmi obok. Codzienne
                        male seminaria poludniowe.
                        Istnieje po prostu kultura stolu, posilku, jest to rzecz swieta i
                        czesc.

                        I nie ma sie to wcale do galarety twojej mamy.

                        Allez, wychodzimy ;-)))
                        • iamhotep Re: Ufff! Nie dla glodnych ten watek. 07.10.07, 06:56
                          Wizja stokrotki, ktorej stoi ... galareta, rozbawila mnie a galareta
                          przprawila o slinotok. Kacze zwloki wypchane farszem to juz nie to.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka