Mysle ze nasza droga emigracyjna , stosunek do Polski , emocje zwiazane z
jezykiem i kultura Ojczyzny maj tez wplyw na nasze dzieci.
A poza tym ciekawa jestem Waszych historii

))
Tu post ktory poelnilam na innym forum:
Dzisiaj sobie uswiadomilam
ze w tym roku mija tyle samo czasu mojego zycia w Polsce i zagranica.
Dwadziescia trzy lata Wroclaw , dwadziescia trzy lata emigracja.
Wyjechalam bo moj owczesny narzeczony nie wyobrazal sobie zycia w Polsce a
mnie bylo wszystko jedno gdzie mam mieszkac byle z nim

Nie czuje sie nigdzie u siebie , najbardziej chyba zakorzenilam sie w
Niemczech , najdluzej tam mieszkalam , tam urodzily sie moje dzieci.
Francja to byla wesola przygoda jeszcze bez dzieci , obowiazkow, z
przyjaciolmi z Polski i poznanymi juz w Paryzu.
Norwegii nie lubie i nie czuje sie tu kompletnie u siebie choc za cztery lata
minie mi tu 12 lat , tyle ile mieszkalam w DE.
Zawsze powtarzam ze gdybym mogla wybierac miejsce zamieszkania to bylby to
Wroclaw, moze dlatego ze swoja piastowska architektura przypomina mi moje
ukochane Monachium

)) I oczywiscie Rodzina , przyjaciele , znajomi, bliskie
miejsca ...
Tylko ze jak przyjade do Wroclawia to pierwsza karczemna awanture wywoluje
najpozniej drugiego dnia po przyjezdzie.
Ofiara padaja panienki w banku , motorniczowie tramwajow , kierowcy
komunikacji miejskiej lub kasjerki w sklepie.
Wszystko mnie drazni i meczy , jestem wredna harpia , nie moge zniesc wielu
rzeczy.
Jednak Polska zdecydowanie sie zmienia ( albo ja sie starzeje i trace impet )
bo okazji do awantur mam z roku na rok mniej.Sløwo honoru

)))
Nie wiem czy wroce do Polski, nie wiem czy sie zestarzeje w Norwegii. A moze
spelnie od dawna pielegnowane marzenie i zamieszkam w Kartaginie?
Ale wiem ze potrafie godzinami ogladac Atlas Architektury Wroclawia,
spacerowac
w myslach po wroclawskich ulicach, czytac wszystko co mi wpadnie w rece na
temat mojego ukochanego Breslau , Wroclaw , Vratislavia...
Do zycia w kolejnych krajach przystosowywalam sie latwo ale tez nigdzie nie
czulam sie zakorzeniona tak zeby byc naprwde u siebie.
Moze gdybym lata mojej emigracji spedzila w jednym miejscu moglabym
powiedziec
ze mam swoje miejsce ma swiecie.
Kran