14.10.07, 16:01
Spędziliśmy dzisiaj cudowny czas z Góralem w górach.
Domyślam się, że brzmi to jak kakofonia; Góral oraz góry. No więc,
Górla ciągnie w góry. Mnie ogólnie w dzicz.
Podróż z Sydney w pobliskie Blue Mountains - to zaledwie
półtoragodzinna wycieczka od naszego domu.
Dotarliśmy więc do wybranego szlaku szybko.
Wybarliśmy tzw. "Grand Canyon" spacer. Jak nazwa sugeruje, dosyć
wymagający spacer.
Przeszliśmy więc cały szlak, siadając gdzie się da, pijąc herbatę z
termosa i powróciliśmy do samochodu przed czasem...dużo???
Chyba ponad godzinę.

Pomyśleliśmy, że trochę dziwnie to wygląda, ale skoro mamy tyle
czasu to wrócimy do Sydney.
Spacer ten zajmuje nam zwykle kilka godzin i będąc niezwykle
wyczerpujący, nie pozostawia ani zbyt wiele czasu ani siły.

W drodze powrotnej natrafiliśmy na roboty drogowe. Jakieś 5-7 km,
jazdy w bardzo wolnym tempie. Obydwoje zauważyliśmy, że nie
pamiętamy tego docinka drogi z jazdy wcześniejszej. Po chwili
rozmowy, ustaliliśmy, że oboje dokładnie pamiętamy dokładnie te same
miejscowości przed robotami drogowymi i po. Oboje nie pamietalismy
zgodnie tych robót!!! Zupełna 'demencja'.

Odbyliśmy całą podróż w około 40 min.
Nie ma takiej możliwości w życiu abyśmy mogli przebyć tą drogę w 40
min!!!

O czym mówię? W ciągu jednego dnia, czas złożył nam się, czy skrócił
o wymiar, który jest niezwykle znaczący.
Jedyne rozsądne wytłumaczenie jakie mogę znaleść to; czas zrobił'
folding' a my przeskoczyliśmy nieznacznie w następny wymiar.

Oczywiście - po tym stwierdzeniu idę natychmiast zrobić badnie
głowy - hehhe.

Było to tak wyraźne i oczywiste, że nie jestem w stanie nawet
wytłumaczyć.

Acha - było baaardzo przyjemne.

Pozdrawiam
Kan
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Czas 14.10.07, 16:06
      :-)))

      Czas jest z plasteliny. Czasem sie skraca, czasem wydluza.
      W zaleznosci od doznan, w zaleznosci od potrzeb. Nespa?

      Sciski dla Was obojga. :-)
      • kan_z_oz Re: Czas 15.10.07, 03:42
        jutka1 napisała:

        > :-)))
        >
        > Czas jest z plasteliny. Czasem sie skraca, czasem wydluza.
        > W zaleznosci od doznan, w zaleznosci od potrzeb. Nespa?
        >
        > Sciski dla Was obojga.

        ODP: Dokładnie tak Jutko.
        Tylko, że tej pory tylko wlokło sie w nieskończoność to co
        nieprzyjemne a uciekało miłe. Teraz jakoś zaczyna się na odwrót.
        Miłe trwa w nieskończoność. A nieprzyjemne np; roboty drogowe
        znikają z oczu...obydwojgu na raz. Hehehe.

        Też pozdrawiam serdecznie
        Kan
        >
        • iwannabesedated Re: Czas 17.10.07, 10:25
          No właśnie, jakoś tak przyjmuje się jako aksjomat z paradygmatem, że
          czas ogólnie leci jak wariat, dłużą się momenty paskudne, a
          szczęśliwe chwile to motyle. Jak ten kotek Mrożka, co działał tylko
          w jedną stronę.
          Ostatnio, może to dziecinne i możecie się ze mnie brechtać do woli,
          ale jak mam dzień wypakowany 'muszami' i 'trzebami' to sobie
          wymyślam jakąś przyjemność którą sobie tego dnia zapodam. I na tym
          się koncentruję, a ta reszta jakoś tam się robi niemal sama i dość
          bezboleśnie jakoś poza mną. Więc na koniec dnia, zauważam że był to
          dzień wypełniony właściwie tą przyjemnością. Z tym, że tutaj wchodzi
          ta sprawa znajomości samej siebie i tego co jest a co nie jest
          przyjemne.
          Na przykład zakup szminki od Guerlaina owszem to jest wielka
          przyjemność, tak samo jak jej używanie, ale nadużyta taka
          przyjemność staje się obciążeniem, bo ileż tych Guerlainów można
          mać, kamać. Ostatnio zauważyłam, że większą frajdę mam wydając tę
          stówę na panią sprzątającą. Frajda trwa od poniedziałku i jest
          niewyobrażalnie przyjemna. Odkrywam na przykład że mam ubrania
          poukładane w kosteczkę, przyprawy alfabetycznie, i ogólnie
          czystościowy szał ciał i uprzęży. Uwielbiam porządek, ale nie umiem
          go sama utrzymać. I voila! jakie proste genialne rozwiązanie.
          • kan_z_oz Re: Czas 17.10.07, 15:03
            Stokrotko - nie wypisuję tutaj tych sporadycznych epopepeii, aby
            Komuś zaimponować, bo i komu tak naprawdę???
            Bez urazy. Wypisuje aby się podzielić obserwacjami, i te są ciekawe.

            Przeyjmują to co napisałaś i dodaję; odczucie na 100% więcej, wyżej
            itp.
            Ale w tym samym stylu.
            Przeskoki czasowe były tak wyraźne, że aż przerażające. I, naprawdę,
            nie muszę o tym pisać...ale lubię.

            Kan
            • fedorczyk4 Re: Czas 17.10.07, 18:36
              ja tam zawsze bylam z czasem na bakier, ciagle pedze ilece. Ale
              zupelnienie mam poczucia uplywu czasu, jakos sie z nim
              zaprzyjaznilam. Kazda wyrwana idiotycznym czynnosciom sekunda jest
              na wage zlota i rozkoszuje sie nia do oporu. W koncu to jest pojecie
              relatywne, wiec przyspieszam i spowalniam ten moj czas wedlug mojego
              widzidzimisia polarnego. To taki super luksus egocentryka.
            • iwannabesedated Re: Czas 18.10.07, 10:54
              Kanie, osrało Cię? Zaimponować? Kto to tak odbiera? Na pewno nie ja.
              I jaka uraza?
              Oczywiście, że nie musisz o tym pisać. I chyba nikt tu tak nie uważa.
              Do ad remu, no właśnie podejrzewam, że Wasze doświadczenie było
              jakąś niesamowitą i nieoczekiwaną intensyfikacją, tego co ja sobie
              wypracowuję pomalutku. Dlatego fajnie czytać o tym.
              • lucja7 Re: Czas 20.10.07, 23:24
                Co to takiego czas?
                Przeciez godziny, tygodnie, lata, to nie czas.
                To godziny biegna (szybko albo wolno, zalezy jak spojrzec), lata
                biegna i poganiaja sie. A czas? Mysle ze patrzy na nas z
                politowaniem gdy nieudolnie usilujemy go ujarzmic.
                Jak to powiedzial Mitterrand: "zostawmy czasowi czas". Laissons le
                temps au temps.
                • kan_z_oz Re: Czas 29.10.07, 12:23
                  Stokrotka napisała;...Kanie, osrało Cię? Zaimponować? Kto to tak
                  odbiera? Na pewno nie ja.
                  I jaka uraza?
                  Oczywiście, że nie musisz o tym pisać..."

                  ODP: Nie pamiętam już teraz o co mi chodziło? Muchy w nosie może
                  albo co??

                  Wróciliśmy właśnie z wakacji. Z miejsca gdzie czas się zatrzymał
                  dawno temu lub posuwa się w innym tempie...
                  Królestwo Tonga - najlepiej wrzucić mapę googla, bo tłumaczyć zbyt
                  trudno.(wyspy na Pacyfiku)

                  Brak McDonalda, oraz wszystkich innych temu podobnych miejsc. Nie ma
                  supermarketów - tylko małe sklepiki, przy drogach, prawadzone z
                  domowego ogródka.
                  Świnie i kurczaki biegają po całej wyspie - jak ktoś potrzebuje to
                  łapie i gotuje, hehehe.

                  Brak telewizji - jest na wyspie gdzieś ale w większośći nie ma.
                  Komputery na lotnisku zastępuje panienka wypisująca przepustki na
                  loty międzynarodowe. Kafejka internetowa - chyba na "dial-upie" i
                  nawet nie było sensu próbować buszowania po necie - tak wolno
                  działało.

                  Hordy dzieciaków biegających po ulicach, bez obawy i troski. Deszcz
                  jest największą dla nich atrakcją.
                  Ludzie żyją bardzo skromnie wg Naszych - zachodnich standardów ale
                  jedzenia im nie brakuje.
                  Reagują na każde machnięcie ręki uśmiechem jakiego nie spotyka się
                  na codzień. Gościnność jakiej nie widziałam...jeszcze.

                  Oczywiście, nie jest to raj i ma swoje problemy ale ogólnie - cudni
                  ludzie.

                  Pozdrawiam
                  Kan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka