chris-joe
09.11.07, 01:09
Ewa, wydobywam temat z pierdol, bo nie przepadam za tym watkiem-worem i nie
zbyt czesto tam zagladam.
Co do tanga i Buenos Aires: BA zyje z tanga! Tanga jest mnostwo wszedzie, bo
to koronna atrakcja miasta. Ad hoc pokazy sa na co drugim popularnym rogu,
skwerze, czy pasazu -z kapeluszem na forse krazacym wsrod gapiow.
Jakosc pokazow rozmaita. Z tych ad hoc najbardziej mi sie podobaly popisy na
Plaza Dorrego w San Telmo. Plaza otoczona jest niezlymi restauracjami ze
stolikami na zewnatrz przy pogodzie, wiec mozna ogladac pod kotleta.
Jest tez masa pokazow profesjonalnych, za niektore z nich trzeba slono placic.
Jednak najlepiej ponoc zahaczyc o szkoly tanga, badz dzielnicowe potancowki.
Te jednak trzeba sledzic, bo bywaja ruchome. W Buenos wychodzi gazetka o
tangu z informacjami co, gdzie i kiedy.
Ostatnim razem wybralismy sie na profesjonalny pokaz w jednej ze szkol. Z
szykownym obiadem, trunkami itp. Pokaz dla mnie byl nieco za teatralny.
Zarcie zas wysmienite.
Ponadto nie ma co zalowac, Ewa, ze sie tanczyc nie nauczylo. W kazdym
wiekszym szanujacym sie miescie swiata znajdziesz kursy tanga. Procz frajdy i
nauki (na ktora nigdy nie za pozno), jest to swietny sposob na zawieranie
znajomosci. Wiem cos o tym, bo za dawnego mlodu chodzilem na kursy tanca
towarzyskiego w Warszawie i mimo poczatkowych oporow bardzo mnie to wciagnelo.
Polecam.
"Assassination tango" ogladalem dawno. Nim jeszcze bylem w Buenos. Musze to
sobie odswierzyc. Byl to zdaje sie rezyserski debiut Roberta Duvala i mnie
sie -pamietam- bardzo podobal.