Dodaj do ulubionych

czy istnieje prawdziwa milosc?

01.09.03, 13:25
Witojcie!

bedac pod ogromnym wplywem piatkowonocnego czatowania postanowilem zalozyc
watkow sztuk dwie.

oto drugi z nich.

pytanie zawarte w temacie wlasciwie mowi wszystko.

wynik glosowania na czacie nie byl zbyt imponujacy, a to ze wzgledu, na
fakt, iz odpowiedzialo jedynie trzy osoby (co z drugiej strony jest
oszalamiajacym sukcesem odpowiedzi: "TAK", az dwa razy wiecej osob wybralo
ta odpowiedz:P)

odpowiadajcie, uzasadniajcie jesli chcecie, jesli nie chcecie to nie
uzasadniajcie, jesli chcecie to przekonujcie jedni drugich a drudzy jednych,
jesli nie chcecie to nie przekonujcie jedni drudzy etc, jesli chcecie to sie
nawzajem przekupujcie lub nie przekupujcie sie nawzajem jesli tego nie
chcecie...
slowem: wolna amerykanka.
dla mnie wazny jest tylko wynik...

co prawda dowiedzialem sie tym czacie, ze zeby grupa respondentow byla
reprezentatywna musi miec ilosc minimum 1117 osob, co przy liczebnosci
naszego forum ma raczej male szanse powodzenia, ale zawsze mozemy to
umiescic na poloni bis i wpisac sie kazdym pod wszystkimi czternastoma
nickami i sie sprawe zalatwi:)

pozdr.
tb
---
TAK! jazz to prawdziwa milosc!
Obserwuj wątek
    • xurek zaraz tutaj namace w tej ankiecie 01.09.03, 13:36
      pytajac CO rozumiesz pod prawdziwa miloscia? Kiedy milosc staje
      sie "prawdziwa" - jakie warunki musi spelniac?

      Nie moge sie ustosunkowac, bo nie wiem, o co chodzi :))

      Xurek
      • moore_ash K!!! wiedzialem, ze sie z Wami nie da bawic!!!:))) 01.09.03, 13:44
        xurek napisała:

        > pytajac CO rozumiesz pod prawdziwa miloscia? Kiedy milosc staje
        > sie "prawdziwa" - jakie warunki musi spelniac?
        >
        > Nie moge sie ustosunkowac, bo nie wiem, o co chodzi :))
        >
        > Xurek

        wiedzialem, ze sie zaraz skomplikuje i nawet nie zdazylem sie z ta mysla
        oswoic a juz sie spapralo!:))

        dobra, to tak...
        ja umywam rece od definicji. niech kazdy napisze co to dla niego jest ta
        prawdziwa milosc, jesli istnieje a jak twierdzi, ze nie to nie musi definiowac
        bo niby po co jak i tak tego nie ma...
        albo nie... jak twierdzi, z enie istnieje to tez niech zdefiniuje bo ja tu
        znam takich leniow co napisza, ze nie istnieje bo im sie nie bedzie chcialo
        definiowac:)
        glosy Atg i Szwedki juz policzone, ale jak chca to moga eleboraty z definicja
        w tresci pisac.:)

        ja moaj definicje wkleje troszki pozniej bo mi sie nie chce teraz rozpisywac:)

        pozdr.
        tb
        • xurek ja to rozbije na punkty i zaczne od najlatwiejszeg 01.09.03, 13:52
          wiec milosc slepa, niezniszczalna, wszechobecna, wszechcierprliwa i
          wszechodporna na wszelkie proby jej zabicia przez strone kochana i konczonca
          sie dopiero przy zgonie, musi chyba byc prawdziwa. Taka milosc istnieje jako
          milosc (nie wiem czy wszystkich) rodzicow do dzieci i jest zakodowana
          genetycznie, gdyz w przeciwnym razie dzieci takie jak ja czy Piranha, ktore
          moga sie w przyszlosci okazac jednostkami dla spoleczenstwa niezwykle
          pozytecznymi nie mialyby szansy owej przyszlosci osiagnac.

          Nad innymi prawdziwymi milosciami i ich definicja tudziez istnieniem sie
          zastanowie i jezeli dojde do jakichs w sobie spojnych wnioskow, to sie nimi
          podziele.

          Xurek
          • moore_ash czy mam rozumiec, ze to glos na: "tak"? 01.09.03, 14:00
            xurek napisała:

            > wiec milosc slepa, niezniszczalna, wszechobecna, wszechcierprliwa i
            > wszechodporna na wszelkie proby jej zabicia przez strone kochana i konczonca
            > sie dopiero przy zgonie, musi chyba byc prawdziwa. Taka milosc istnieje jako
            > milosc (nie wiem czy wszystkich) rodzicow do dzieci i jest zakodowana
            > genetycznie, gdyz w przeciwnym razie dzieci takie jak ja czy Piranha, ktore
            > moga sie w przyszlosci okazac jednostkami dla spoleczenstwa niezwykle
            > pozytecznymi nie mialyby szansy owej przyszlosci osiagnac.
            >
            > Nad innymi prawdziwymi milosciami i ich definicja tudziez istnieniem sie
            > zastanowie i jezeli dojde do jakichs w sobie spojnych wnioskow, to sie nimi
            > podziele.
            >
            > Xurek

            jest definicja, jest potwierdzenie istnienia...
            moge dopisac Twoj glos do listy?:)

            pozdr.
            tb
            • xurek dopisz glos, coby Ci sie statystyka zgadzala :) nt 01.09.03, 16:59

              • moore_ash dzienki! (ntxt) 02.09.03, 20:20
    • jutka1 Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 01.09.03, 14:27
      Sadze, ze istnieje, ale zdefiniowac nie podejmuje sie.

      Mozesz to potraktowac jako glos na "Tak".

      Pozdrawiam, J.
    • vaud Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 01.09.03, 15:44
      No pewnie. Jest miłość. Ale żadnej bym nie idealizowała, Xurku, a tej
      rodzicielskiej to już na pewno nie, bo wielu musi się jej nauczyć ( wbrew
      obiegowym opiniom ), a nie spada ona na nas jak grom z jasnego nieba, jak to
      się zdarza z miłością między dorosłymi.
      • xurek siem absolutnie nie zgadzam :)) 01.09.03, 17:01
        jak juz sama zaznaczylam, nie wiem czy u wszystkich, ale wciaz podejrzewam ze u
        wiekszosci. No i oczywiscie, ze spada jak grom z jasnego nieba i przywala i
        powala i przywgazdza i w ogole. Nauczyc, to sie tylko trzeba metod madrego
        wcielania jej w zycie, ale gdyby tak nie spadala, to tego, czego nauczyc sie
        trzeba, nikt by sie nauczyc nie byl w stanie ani tez nie chcial :))

        Spadam odebrac moja milosc z jasnego nieba z przedszkola :))
        • vaud Obstaję przy uczeniu się :-))))) 01.09.03, 17:31
          xurek napisała:

          > jak juz sama zaznaczylam, nie wiem czy u wszystkich, ale wciaz podejrzewam ze
          u
          >
          > wiekszosci.

          -------> Tu mniejszość, tu mniejszość.... siem uczem codziennie :-)))))

          No i oczywiscie, ze spada jak grom z jasnego nieba i przywala i
          > powala i przywgazdza i w ogole. Nauczyc, to sie tylko trzeba metod madrego
          > wcielania jej w zycie, ale gdyby tak nie spadala, to tego, czego nauczyc sie
          > trzeba, nikt by sie nauczyc nie byl w stanie ani tez nie chcial :))


          -------> Nie wiem czy nie można, bo mi się chyba udaje :-))), a gromów ani
          fajerwerków nie było. A nauczyć się chciałam, z przyczyn oczywistych, tak jak
          parę znajomych rodziców ( a i zapewne nie-znajomych też by się uzbierało :-
          )) ).
          >
          > Spadam odebrac moja milosc z jasnego nieba z przedszkola :))
      • moore_ash Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 02.09.03, 19:34
        vaud napisała:

        > No pewnie. Jest miłość. Ale żadnej bym nie idealizowała, Xurku, a tej
        > rodzicielskiej to już na pewno nie, bo wielu musi się jej nauczyć ( wbrew
        > obiegowym opiniom ), a nie spada ona na nas jak grom z jasnego nieba, jak to
        > się zdarza z miłością między dorosłymi.


        czyli, ze "TAK" tak?:)
        czy nie?:(
        kurwa... ankiety mi sie zachcialo:P

        pozdr.
        tb
        • vaud Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 03.09.03, 00:05
          Tak, tak.
    • sabba Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 01.09.03, 16:03
      istnieje ale gdzie? gdzies tam pewnie ale czy miedzy
      ludzmi mozliwa? taka milosc od arzu nie powtasje...tylko
      osiaga stan doskonalosci:)))
    • ani-ta Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 01.09.03, 17:07
      noooo tak tez mi sie wydawalo, ze juz gdzies to pytanie slyszalam;)))
      na czacie!!!:)
      ponawiam odpowiedz: TAK!

      a prawdziwa milosci... moim zdaniem xurku jest wtedy gdy wiesz, ze slowa
      przysiegi "na dobre i na zle" znacza dokladnie tyle co NA DOBRE I NA ZLE.

      my przezylismy juz i to calkiem dobre i to troche zle, ze byc gorzej moze juz
      wiem - ale tez WIEM, ze wlasnie te gorsze chwile nas umacniaja.
      to kim dla mnie jest Jedyny chyba wszyscy wiedza, a to kim ja dla niego...
      kiedys powiedzial "wszystkim"... i to takim tonem, ze mu uwierzylam:)

      ot zwykla milosc:)

      a.
      • xurek nie jestem taka zupelnie pewna........ 01.09.03, 18:02
        > a prawdziwa milosci... moim zdaniem xurku jest wtedy gdy wiesz, ze slowa
        > przysiegi "na dobre i na zle" znacza dokladnie tyle co NA DOBRE I NA ZLE.

        Wiec wypowiadajac te slowa daaawno, daaawno temu mialy one dla mnie dokladnie
        takie znaczenie. Mysle, ze dla Exa tez. Zycie pokazalo, ze czasem rozstanie
        jest lepsza alternatywa do trzymania sie na sile tego "zle", byleby we dwojke.
        Poza tym nie uratowalo milosci. Do wsparcia, wiernosci, zostania, czlowiek i
        owszem moze sie zmusic, do kochania nie.

        Choc piekne i szczytne do bardzo i zal za serce sciska, to jednak stwierdzic
        musze, ze prawdziwa milosc, czymkolwiek by nie byla, niestety chyba nie jest
        wieczna jak rowniez nie jest niezniszczalna jak rowniez przysiegi czy zaklecia
        nie uodporniaja jej na ciosy losu i inne chorobska. Jest to oczywisice tylko i
        wylacznie moje osobiste zdanie i doswiadczenie.

        Xurek

        -----
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • ani-ta Re: nie jestem taka zupelnie pewna........ 01.09.03, 20:52
          chyba malo precyzyjnie sie wyrazilam.
          dokladnie to chodzilo mi o to, ze wypowiadajac slowa przysiegi malzenskiej nie
          wiemy jeszcze co nas w przyszlosci czeka i wtedy dosc latwo jest te slowa
          powtorzyc za ksiedzem/rabinem/urzednikiem/itp..
          moim zdaniem, P.M. jest wtedy gdy te slowa nam sie przypominaja/wracaja do nas
          w chwilach waznych/trudnych/szczesliwych dla zwiazku.
          ja mam dosc kontrowersyjna teorie, ze im wiecej przeciwnosci w zyciu i im
          bardziej trzeba starac sie poznawac partnera, im trudniejsze jest zycie
          codzienne (finanse, zdrowie,praca) tym trudniej jest ta milosc utrzymac, ale
          jesli sie udaje to dopiero nabiera ona PRAWDZIWEJ mocy. to dla mnie znaczy "na
          dobre i na zle".
          mam dziwne wrazenie, ze juz kiedys dyskutowalysmy na ten temat:)
          ja mam wyjatkowo kiepskie doswiadczenie "milosciowe" ograniczajace sie tak
          naprawde do jednej sztuki. ta jedna sztuka umie mnie doprowadzic do furii i
          euforii, ciagle mnie zaskakuje i fascynuje i ciagle mi sie chce odkrywac
          kolejne karty jej ksiegi.
          nie umiem wiec powiedziec, ktora milosc jest "prawdziwa" - czasem mozna
          powiedziec kazda, ktora jest szczesliwa i ktorej nie uda sie komus zabic.

          ani-ta z bolem glowy, a mimo to zmuszajaca mozg do myslenia:)))
          • xurek milosc czy przyjazn? 01.09.03, 22:34
            Anita, to, co Ty opisalas to dla mnie przyjazn, ale byc moze przyjazn tez jest
            miloscia?
            Przyjazn mozna rzeczywiscie „zaprogramowac“, czyli „zadedykowac siebie“
            przyjacielowi na cale zycie, na dobre, zle, trudne i jeszcze trudniejsze.

            Milosc dla mnie rozni sie tym od przyjazni, ze nie tylko chce dobrze dla tego
            kogos, lecz rowniez chce, by on chcial dobrze dla mnie i potrzebuje go wtedy,
            kiedy go potrzebuje i wtedy, kiedy go nie potrzebuje. To uczucie przychodzi bog
            wie dlaczego i bog wie kiedy i w sposob moze nie do tego stopnia przypadkowy
            ale jednak niekontrolowany odchodzi, tez bog wie dlaczego. Boga ewentualnie
            mozna zastapic dobrym i doswiadczonym psychologiem :).

            Moze by mi nawet pomoglo umiec sobie wmowic, ze moja pierwsza prawdziwa to ta
            teraz, ale tak nie jest, tamte byly rownie prawdziwe i szczere i z
            postanowieniami i mimo to sie skonczyly. Ta trwa i nie da sie przewidziec, czy
            juz na zawsze, czy jednak nie. Wolalabym tak, ale ja ani bog ani ow psycholog,
            wiec ...........

            Maz ma jeszcze inna teorie: prawdziwa to ta w gwiazdach zapisana i przeznaczona
            zanim jeszcze zaczelo sie myslec w ogole i o czymkolwiek. Zasadzka w owej
            polega na tym, ze nie jest zapisane czy postanowione, ze ci dla siebie
            przeznaczeni kiedykolwiek sie spotkaja. Ale jezeli tak, to wulkany
            wybuchaja, „zycie przedtem“ przestaje sie liczyc i jest wielkie uczucie na
            wieki wiekow amen.

            Xurek
      • moore_ash Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 02.09.03, 20:28
        kurde... a tak lubilem Twoj poprzedn nick:(
        no coz... bede sie musial przyzywczaic:P

        a glos juz policzony... prosze nie glosowac podwojnie:)

        (pssstt... przeciez i tak zle policze na naszakorzysc:P)
        pozdr
        tb
    • basia553 Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 01.09.03, 20:58
      Prawdziwa milosc, Xurku, nie konczy sie w momencie smierci. Wiem to niestety z
      autopsji.
      • xurek Basiu, zle mnie zrozumialas, 01.09.03, 22:25
        chckalam powiedziec, ze konczy sie ze smiercia osoby kochajacej. Albo ja nie
        zrozumialam Ciebie......

        Xurek
    • akawill Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 01.09.03, 21:32
      Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja ze tak. I chcialbym niesmialo
      zasugerowac teze, ze ci co mowia ze nie istnieje, najbardziej czuja potencjal
      jej istnienia, a to wlasciwie tak jak samo istnienie.
      • xurek bardzo ladne, Akawillu, tylko 01.09.03, 22:26
        do kogo to ma byc? Bo tutaj przeciez nikt nie zaprzecza, coponiektorzy tylko
        relatywizuja definicje owej :))

        Xurek i Kameleon w jednym :))
        • akawill Re: bardzo ladne, Akawillu, tylko 02.09.03, 03:39
          xurek napisała:

          > do kogo to ma byc? Bo tutaj przeciez nikt nie zaprzecza, coponiektorzy tylko
          > relatywizuja definicje owej :))
          >
          > Xurek i Kameleon w jednym :))


          Kameleonie, do tych ktorzy sluchaja.

          akawill medrzec i prorok ;)

          P.S. A Ty to niezle nawijasz, teoretyku milosci ;)
    • szfedka Chwilunia... 01.09.03, 21:55
      napije sie troche wina (dyzur wreszcie sie skonczyl) i jeszcze troche...
      i jeszcze...
      a potem napisze...
      o milosci...
      moze :)
      • szfedka Re:No bo wiecie.. 01.09.03, 22:35
        z miloscia jest tak ze jest...ale jej ni ma...
        bo wydaje sie ze jest...a jednak jej ni ma...
        a jak serduszko pika? to co? jest? czy jej ni ma?
        no bo wiecie...panie dziejku...
        eeeeeee...
        chyba jej ni ma...
        eeeeeee...
        albo jest?...eeeeeeeeeee
        ide po wiecej wina :)

        • szfedka Re:kurka... 01.09.03, 22:54
          wino sie skonczylo...
          natchnienie nie zjawilo...
          milosc...
          blupppp...chlippp....
          entliczek, pentliczek, malowany stoliczek
          na kogo wypadnie, na tego bec...
          dobranoc
    • luiza-w-ogrodzie Kwestia wiary 02.09.03, 05:19
      Nie mozna nawet obiektywnie ustalic co jest prawdziwa miloscia (i nie mam
      zamiaru wdawac sie w definicje od lacinskiej veritas po "free love"). Czyli
      jesli nie istnieje obiektywnie, moze istniec tylko subiektywnie, a wowczas jest
      kwestia wiary. Albo sie w to wierzy, albo nie. Jesli ktos wierzy w prawdziwa
      milosc, to ona istnieje, a jesli nie wierzy, to nie istnieje. Szlus, kropka,
      deireadh.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • moore_ash Re: Kwestia wiary 05.09.03, 21:22
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Nie mozna nawet obiektywnie ustalic co jest prawdziwa miloscia (i nie mam
        > zamiaru wdawac sie w definicje od lacinskiej veritas po "free love"). Czyli
        > jesli nie istnieje obiektywnie, moze istniec tylko subiektywnie, a wowczas
        jest
        >
        > kwestia wiary. Albo sie w to wierzy, albo nie. Jesli ktos wierzy w prawdziwa
        > milosc, to ona istnieje, a jesli nie wierzy, to nie istnieje. Szlus, kropka,
        > deireadh.
        >
        >
        Luiza...

        odpowiedzialas mniej wiecej tak samo jak ja na maturze ustnej z polskiego na
        pytanie o "Powrot posla". gadalem z 15 minut o sejmie czteroletnim i
        okolicznych z ksiazka zwiazanych temetach. jak juz nie mialem o czym
        swirowac, pani dyrektor popatrzyla na mnie i powiedziala: "dobrze... dobrze...
        ale rozumieme, ze o lekturze raczej sobie nie porozmawiamy?" ... zaschlo mi w
        gardle, dopoki siedzaca obok pani dyrektor moja polonistka, a jej zastepca
        powiedziala, ze to te dobrze swiadczy, z epotrafilem wybrnac z sytuacji
        kompletnie nie majac pojecia "co poeta mial na mysli"...
        przeczytalem Twoj post z nieudawana przyjemnoscia i nadal cholera nie wiem czy
        na "tak" czy na "nie" swoj glos oddajesz... nie ma to tamto, ze sie
        wstrzymujemy etc:)
        prosze o dopowiedz trzyliterowa:P

        pozdr.
        tb
      • moore_ash Re: Kwestia wiary 05.09.03, 21:22
        p.s. czyli sie pytam czy wierzysz czy nie:)
    • basia553 Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 02.09.03, 09:26
      Mysle ze w prawdziwa milosc nie wierza ci biedni, ktörzy jej nie spotkali.
      Czyli mozna im tylko wspölczuc. I tak jak ktos powiedzial, nie ma chyba
      wzoru na prawdziwa milosc. Kazdy ja przezywa inaczej, a mimo tego jest to ONA.
      • kurczak1976 Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 02.09.03, 10:30
        Buuuuu nie straszcie,ze nie istnieje!

        Ja chce w to wierzyc, bo jak sobie pomysle, ze za kilka lat znowu mam szukac
        nowej to mi sie juz slabo robi.

        Ale zaraz musi istniec! Znam pewna pare staruszkow. Razem od wczesnych lat
        mlodosci teraz okolo 70. Wyobrazcie sobie dalej zakochani, zawsze usmiechnieci
        do siebie, zawsze patrza sobie w oczy z ta iskra, ktora pojawia sie na
        poczatku milosci. Pan zawsze rano drepta kupic kwiatek lub maly upominek dla
        pani, ona zawsze zegna go z okna machajac reka a potem czeka w oknie kiedy on
        wraca. Pan ja nazywa kochanym golabeczkiem.
        Oni wygladaja na dalej zakochanych! Ja uwielbialam na nich patrzec! Zawsze
        dawalo mi to nadzieje ,ze prawdziwa,dozgonna milosc istnieje!

        Kurczak
        • latwy2002 prawdziwa milosc? 02.09.03, 11:21

          czasu nie mam i na szczescie nigdy nie bede mial,
          ale sie wcisne na momencik, bo temat wazny i jakby znajomy skads...

          lapie z latwoscia gitare i zabardze o milosci krotko
          (w refrenie mozna pomoc
          tylko nie falszowac!!! bo wyjdzie falszywa milosc!)
          ...
          Prawdziwa milosc zwykle dluzej trwa niz kilka sekund
          Prawdziwa milosc zostawia trwaly slad w czlowieku
          Prawdziwa milosc potrzebna jak komorce mitochondria
          Prawdziwa milosc wcale sie nie zdarza co dnia

          Wiec kochaj, kochaj, kochaj
          a jak nie, to wynocha
          Jest tyle dziewczat w miescie
          ja zas atrakcyjny jestem

          On ja porzuca, ona odchodzi we lzach,
          a on chodzac ulicami znajduje kolejna
          ktorej spiewa namietnie:

          Prawdziwa milosc wedlug niektorych nie zna granic
          Prawdziwa milosc przezyc moze nawet Indianin
          Prawdziwa milosc ponoc wszystko nam wybacza
          Prawdziwa milosc jest jak zima dla c.o. - palacza

          Wiec....

          On ja porzuca, ona odchodzi we lzach,
          a on chodzac ulicami znajduje kolejna
          ktorej spiewa namietnie:

          Prawdziwa milosc nie zdradzi - kiedys tak spiewano
          Prawdziwa milosc zawsze inaczej, a jednak tak samo
          Prawdziwa milosc to bol, szczescie, rozkosz i udreka
          Prawdziwa milosc czesto beznadziejna, jak ta piosenka

          Wiec....

          On ja porzuca, ona odchodzi we lzach
          a on chodzac ulicami spiewa....

          czirs
          • jan.kran Re: prawdziwa milosc? 02.09.03, 15:48
            Istnieje milosc rodzicielska , braterska do Ojczyzny i jeszcze wiele innych.
            Ale ja mysle , ze Murarzowi chodzilo o milosc miedzy dwoma osobami , plec
            niewazna , o milosc prawdziwa i niezniszczalna. Ja w taka milosc wierze ,
            mysle ze przezylam , moze nawet kilka razy, bo zawsze bylam kochliwa. Moze z
            ta niezniszczalnoscia to lekka przesada , bo jak widac na moim przykladzie
            wszystko mija :-))) Ale taka milosc dla mnie oznacza wiele. Ta osoba staje sie
            najwazniejsza na swiecie , kazda chwila bez niej nie ma sensu. Potrzeba
            podzielenia sie tym co sie wlasnie przezywa jest wazna. Chce sie z ta osoba
            spedzic reszte zycia. Zeby to byla milosc prawdziwa powinna byc odzajemniona.
            Mysle , ze nie ma wielu uczuc wspanialszych na swiecie niz swiadomosc , ze ta
            osoba ktora sie kocha odwzajemnia nasze uczucie i ze stanowimy calosc
            absolutna. Przepraszam , rozmarzylam sie , ale w koncu czym bylyby zycie bez
            marzen. Ide sie zalamac , bo tak naprawde to ja juz nie wierze w milosc
            prawdziwa i wcale mi sie to nie podoba:-((( Kran.
            • sabba Re: prawdziwa milosc? 02.09.03, 15:56
              aja mysle jesli moge dodac, ze jak prawdziwa milosc to
              wclae nie musisz byc z tym kims caly czas. Prawdziwa
              milosc to taka ze mozesz kochac na odleglosc, i wcale nie
              musi byc odwzajemniona. PM jest jak mozesz nawet w takiej
              sytucaji chciec zrobic dla danego czlowieka wszytko tylko
              po to by jemu bylo dobrze i on byl szczesliwy. Chyba ze
              prawdziwa milosc jest milosca egoistyczna.
              • jan.kran Re: milosc rodzicielska + rozstania 02.09.03, 16:31
                Bardzo kochamy sie ja i moje dzieci. Ale wlasnie dlatego , ze tak bardzo je
                kocham wlasciwie od momentu kiedy sie urodzily zyje ze swiadomoscia , ze
                pewnego dnia mnie opuszcza . Im sa starsze tym bardziej staram sie tak ulozyc
                swoje zycie , zeby w kazdej chwili mogly bez wyrzurow sumienia pojsc swoja
                droga.
                Jak bylam zakochana to chcialam czas spedzac z Tym Jedynym. Tylko i
                wylacznie. Ale tak nam sie zycie ulozylo z exem , ze bylo wiele dlugich
                rozstan i je akceptowalam wiedzac , ze maja sens i potrzebe. Kran.
                • szfedka Re: Kranie...znowu musze 02.09.03, 16:44
                  dac Ci prztyczka w nos
                  Twoje dzieci Cie nie opuszcza. Twoje dzieci wyprowadza sie z Twojego domu.
                  Juz to przezylam raz i czeka mnie drugi za pare lat. I dzis moge powiedziec
                  jedno: z moim starszym synem mamy lepsza relacje dzis niz 6 lat temu jak sie
                  wyprowadzal. Jasne - wydoroslal, zmadrzal ale i ja sie czegos w tym czasie
                  nauczylam, rowniez od niego. Teraz juz kilka miesiecy jest na antypodach i
                  tesknie jak cholera ale ...kazda rozmowa tel mi mowi...ze nawet jakby tam
                  zostal to mnie nie opusci, to od relacji zalezy ;)
                  • jan.kran Re: Kranie...znowu musze 02.09.03, 17:00
                    Jestem chora i nie mam sily sie rozwodzic wiec krotko. Ja wiem , ze oni mnie
                    nie opuszcza. Ale mialm na mysli to , ze chce im dac wolna reke. Mam w
                    najblizszym otoczeniu fatalny przyklad jak slepa i egoistyczna milosc matczyna
                    niszczy wszystko. Ja chce , zeby moje dzieci mialy kontakt ze mna , bo chca a
                    nie musza Kran.
                    • szfedka Re: Kranie...znowu musze 02.09.03, 17:11
                      jan.kran napisała:

                      > Jestem chora i nie mam sily sie rozwodzic wiec krotko. Ja wiem , ze oni mnie
                      > nie opuszcza. Ale mialm na mysli to , ze chce im dac wolna reke. Mam w
                      > najblizszym otoczeniu fatalny przyklad jak slepa i egoistyczna milosc
                      matczyna
                      > niszczy wszystko. Ja chce , zeby moje dzieci mialy kontakt ze mna , bo chca a
                      > nie musza Kran.

                      Wlasnie o to mi chodzilo ;)
                      pozdrawiam
          • moore_ash Re: prawdziwa milosc? 05.09.03, 21:33
            Latwy, glos masz przecudny, dykcja tez niczego sobie. jestem pod wrazeniem:)

            ale zrob mi prosze przyjemnosc i napisz to sakramentalne "tak"co?:)
            bede Ci akompaniowal na zebraniach do tej piosenki co?:)

            dzienki:)
            pozdr.
            tb
        • moore_ash Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 05.09.03, 21:30
          kurczak1976 napisała:

          > Buuuuu (...) dozgonna milosc istnieje!
          >
          > Kurczak

          tu automatyczny selektor odpowiedzi. prosze potwierdzic swoj glos. w razie nie
          potwierdzenia glos zostanie demokratycznie oddany za ciebie na "tak":)
          pozdr.
          tb
      • moore_ash Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 05.09.03, 21:25
        Kazdy ja przezywa inaczej, a mimo tego jest to ONA.


        rozumieme, ze to glos na "tak"?

        ja nic nie sugeruje. rownie dobrze moglbym zapytac przeciwnie:
        rozumiem, ze nie jest to glos na "nie"?:)

        pozdr.
        tb
    • goga.74 Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 03.09.03, 13:12
      no pewnie ze TAK!
      • moore_ash Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 05.09.03, 21:35
        goga.74 napisała:

        > no pewnie ze TAK!


        no! takie odpowiedzi to ja lubie! szybkie, tresciwe i latwe do policzenia:P

        Goga! Twoje zdrowie! znaczy sie Wasze:)

        pozdr.
        tb
    • lalka_01 Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 03.09.03, 14:15
      Kazda milosc jest prawdziwa. Zawsze bede po stronie na "tak".
    • a.polonia Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 05.09.03, 22:14
      a dla mnie stwierdzenie prawdziwa milosc to jak maslo maslane albo fakt
      autentyczny...
      chyba pojecie milosci samo w sobie zawiera prawdziwosc, he?
      • moore_ash i Ty przeciwko mnie!?!:) 06.09.03, 13:45
        na szczescie telefonicznie sprawa zostala wyjasniona. glos dodajemy, ofkors na
        tak:P

        pozdr.
        tb
    • gadula_ Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 06.09.03, 08:15
      oczywiscie, ze nie! to co wiekszosc z was nazywa miloscia to albo wyrachowanie
      materialne albo zwykly poped seksualny
      nawet milosc macierzynaka gdyby sie tak dobrze zastanowic to nic innego jak
      czysty egoizm i wyrachowanie.
      • jan.kran Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 06.09.03, 12:21

        A Co Mysli Ankieter?:-))))) Cmok i usciski ( sorry Gadula!!!). Kran.
        • moore_ash ankieter wypowie sie wraz z... 06.09.03, 13:48
          ... przedstawieniem wynikow. teraz nie moge sie wypowiadac, zeby niczego nie
          sugerowac respondentom:) podliczenie wynikow nastapi po potwierdzeniu
          odpowiedzi poddanych w watpienie, lub zbraku takowego za jakis blizej
          nieokreslony czas. w kazdym razie wkrotce:)

          pozdr.
          tb
          ---
          TAK! tak! 3x TAK!:)
      • moore_ash Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 06.09.03, 13:57
        gadula_ napisał:

        > oczywiscie, ze nie! to co wiekszosc z was nazywa miloscia to albo
        wyrachowanie
        > materialne albo zwykly poped seksualny
        > nawet milosc macierzynaka gdyby sie tak dobrze zastanowic to nic innego jak
        > czysty egoizm i wyrachowanie.


        gadulo...

        teoretycznie to jestem sie w stanie nawet z Toba zgodzic w kwestii egoizmu...
        mozna przyjac, ze wszystko co robimy jest egoizmem. ratowanie zycia tez mozna
        rozpatrywac w kwestii egoizmu. kazdy jest w ajkis tam swoj sposob egoista i
        wlasciwie wszystkie ludzkie zachowania mozna pod ta podciagnac, troche czasem
        na sile, ale mozna...
        tylko... PO CO?

        bylismy z Pola na wakacjach na wegrzech. w Tokaju Pola zrobila zdjecie pary
        starszych ludzi, dosc ubogo odzianych spacerujacych w objeciach... moge sie
        mylic, ale podejrzewam, ze w ich wieku poped seksualny jest raczej marginalnym
        powodem bycia ze soba. co sie zas tyczy materialnego wyrachowania to jak juz
        wspomnialem, nie wygladali na zamoznych.

        wobec powyzszego i kilku innych przykladow i teorii a ktorych nie chce mi sie
        pisac (bo i po co. z tonu Twojej wypowiedzi wynika, ze i tak Cie nie
        przekonam, zreszta nie bardzo mi na tym zalezy) rozpatrywanie milosci (oraz
        kilku innych tematow, jak chociazby przyjazn, czy szczerosc) w kryteriach
        egoizmu jest wedlug mnie chybione.

        pozdr.
        tb
        • gadula_ Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 06.09.03, 15:48
          nie chodzi o zadne podciaganie.
          chodzi o uczciwosc, wystarczy sie zastanowic (uczciwie) dlaczego kogos kochamy.
          jesli dla ciebie wyrachowanie to tylko kwestia pieniedzy to sie mylisz.
          mozna byc rowniez wyrachowanym liczac na korzysci niematerialne.


          • jutka1 Kocha sie za cos? do gaduly_ 06.09.03, 16:16
            gadula_ napisał:

            wystarczy sie zastanowic (uczciwie) dlaczego kogos kochamy.
            *********
            czy kocha sie z powodu? dla czegos?

            nie miales nigdy sytuacji, ze kochasz kogos, a nie wiesz czemu, a moze wlasnie
            nie powinienes, a kochasz i koniec?

            wyrachowanie w milosci?

            nie zaznalam, wrecz przeciwnie, czasem odrzucalam milosc z wyrazna strata
            materialna i niematerialna, po prostu dlatego, ze ja nie kochalam. a czasem
            kochalam bez wzgledu na wzglad, i nie wiedziec czemu.

            J.
            • lalka_01 Tym razem ja sie podpisuje 06.09.03, 20:12
              Jesli Gadulo nigdy nie zaznales takiego stanu - to chyba w ogole jestes tylko z
              papieru....
              • gadula_ Re: Tym razem ja sie podpisuje 06.09.03, 20:31
                jesli lalko zamierzasz tu robic personalne przytyki to chyba jestes na
                nieodpowiednim forum (tak mi sie wydaje)


                • lalka_01 Nie udawaj 06.09.03, 20:42
                  przeciez to bylo delikatne...A jak tam zoladek?
                  • gadula_ Re: Nie udawaj 08.09.03, 19:26
                    czego mam nie udawac?


                    delikatne? moze dla ciebie


                    zoladek? no akurat czytajac ciebie to mam problemy z innymi czesciami ciala


                    • lalka_01 Re: Nie udawaj 09.09.03, 08:59
                      Nie wierzysz wlasnym oczom? Rece Ci opadaja? Glowa Ci peka? Zwisa Ci wszystko?
                      (wiecej czesci ciala na razie nie przychodzi mi do glowy).
            • moore_ash Re: Kocha sie za cos? do gaduly_ 06.09.03, 20:59
              otoz to Jutka...

              gadulo... nie wiem jak Ty to przezywasz (i czy w ogole to przezywas) ale na
              mnie milosc spada cholera wie skad.

              czasem wiesz, ze to nie jest dobry pomysl, ze materialnie i nie tylko
              materialnie stracisz na tej milosci, ale nie jestes w stanie jej zwalczyc. ona
              po prostu jest. wiesz, ze kochasz i juz...nawet jak sobie wmawiasz, z etak nei
              jest to tak jest...

              i juz...
              jesli dla ciebie milosc to wyrachowanie i egoizm... to nie pozostaje mi nic
              innego jak tylko Ci wspolczuc...
              wiesz... ostatnio pomyslalem, ze wspanialym uczuciem jest mozliwosc
              zrozumienia kogos kto mowi do Ciebie w do niedawna jeszcze niezrozumialym Ci
              jezyku i , co wazniejsze, umiejetnosc odpowiedzenia mu w tym jego kretynskim,
              charczacym jezyku...
              ale potem sobie pomyslalem, ze jednak swiadomosc, ze kochasz kogos kto kocha
              Ciebie jest jednak przyjemniejsza...

              zycze powodzenia i pozdrawiam (a ja zadko pisze to slowo w calosci:P)
              tb
          • akawill Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 08.09.03, 18:37
            gadula_ napisał:

            > nie chodzi o zadne podciaganie.
            > chodzi o uczciwosc, wystarczy sie zastanowic (uczciwie) dlaczego kogos
            kochamy.
            > jesli dla ciebie wyrachowanie to tylko kwestia pieniedzy to sie mylisz.
            > mozna byc rowniez wyrachowanym liczac na korzysci niematerialne.
            >
            >

            Na milosc mozna patrzec tez tak, ze sie w niej daje i bierze. Jak sie popatrzy
            tylko na "czesc bioraca" to wychodzi egoizm. Albo, ze sie daje, aby potem
            dostac z powrotem, a wiec, ze nie jest to bezinteresowne. Kwestia spojrzenia.
            Na caloksztalt mozna patrzec jak towarzystwo wzajemnej adoracji albo business
            pact.

            Zastanawiam sie, czy Ty uczciwie mozesz przyznac, ze w uczuciach okreslanych
            przez innych jako milosne widzisz tylko wyrachowanie.
            • gadula_ Re: czy istnieje prawdziwa milosc? 08.09.03, 19:17
              no widzisz, juz inaczej "spiewasz"
              "kwestia spojrzenia", o to wlasnie chodzi, o nic wiecej
    • jutka1 No i jaki wynik sondazu? ntxt 08.09.03, 11:38

      • moore_ash zaro! szukam kalkulatora:P ntxt 08.09.03, 11:45
        • jan.kran Re: zaro! szukam kalkulatora:P ntxt 08.09.03, 14:58

          Boze ta dzisiejsza mlodziez :-PPPP A moze tak liczydlo albo kawalek papieru i
          olowek? Kran.
          • moore_ash Re: zaro! szukam kalkulatora:P ntxt 08.09.03, 15:08
            jan.kran napisała:

            >
            > Boze ta dzisiejsza mlodziez :-PPPP A moze tak liczydlo albo kawalek papieru
            i
            > olowek? Kran.

            tak mialem zamiar napisac, ale chcialem zrobic watek ntxt a kartka i olowek by
            sie nie zmiescilo. przyznaje, z ekomputer uznalem za extrawagancje a liczydlo
            mi wpyadlo z pamieci:)
            pozdr.
            tb
            • jan.kran Re: Kran 3 x TAK !!! 08.09.03, 15:22
              Rzeczywiscie moj glos jakis taki niewyrazny. Ale sie uscislam . Ja wierze w
              milosc prawdziwa jak najbardziej. Ogolnie . Nie wierze w szczegole tzn. w to ,
              ze mam szanse jeszcze raz sie prawdziwie zakochac. Czy dosc jasno sie
              wyrazilam ? K.
              • moore_ash Re: Kran 3 x TAK !!! 09.09.03, 19:08


                > Rzeczywiscie moj glos jakis taki niewyrazny.

                to przez ten spirytus cos mi w klubie podwedzila:P

                Ale sie uscislam . Ja wierze w
                > milosc prawdziwa jak najbardziej. Ogolnie . Nie wierze w szczegole tzn. w
                to ,
                > ze mam szanse jeszcze raz sie prawdziwie zakochac.

                Czy dosc jasno sie
                > wyrazilam ? K.

                wyrazilas sie jasno, jak najbardziej. wlasciwie to bylem pewien co do Twojej
                odpowiedzi. tylko mialem nadzieje, ze jednak zle zinterpretowalem drugo jej
                czesc:(...

                pozdr.
                tb
    • moore_ash podsumowanie. 08.09.03, 15:06
      ekhhhmmm...

      raz, raz... gierek, pierog, proba mikrofonu... dziala? panie aqstyq, niech pan
      troche poglosu dozuci, raz raz... ok.

      moi Drodzy!
      najpierw wyniki.
      na pytanie, mniej lub bardziej zawile, odpowiedzialo 17 osob. jak zostalem
      powiadomiony na czacie aby ankieta byla ankieta musi odpowiedziec minimum 1117
      osob. nie jest wiec zle, brakuje nam tylko 1100, czyli jedenascie i dwa zera,
      czyli dwa razy nic a jak powszechnie wiadomo dwa razy nic jest nic co
      zmniejsza nasz brak do jedensatki. wychodzi wiec na to, ze mamy 17 a brakuje
      11, ale wiekszosc jest, wiec mysle, ze jakis statystyczny bog w ramach
      amnestii dla uciemiezonej plagami wielonikowosci poloni wybaczy nam to
      naciagniecie praw od wiekow uznawanych za nie do ominiecia.
      to tyle tytulem wstepu.
      zaznzaczam, ze przedstawiam wyniki na dzien dzisiejszy. glosowania jednka nie
      zamykam, jesli ktos ma ochote sie wpisac lub zmienic zdanie, prosze bardzo, z
      tematem "uaktualnienie" lub cos takiego:)

      tak wiec,
      sposrob siedemnastu ankietowanych (lacznie z moja skromna osoba) 11 osob
      powiedzialo sakramentalne: "TAK". Gadula_ to jedyny ankietowany o zdecydowanym
      opowiedzeniu sie na: "nie". pozostalych pieciu osob pewien nie jestem. Szwedka
      niby na czacie odpowiedziala, ale pewnosci nei mam i nie wiem czy uznac ta
      odpowiedz moge za aktualna. niestety uaktualnic jej aktualnie nie moge gdyz
      ankietowana aktualnie sie szlaja gdzies po jakichs Luwrach i innych takich.
      Luiza_w_ogrodzie rowniez dosc wymijajaco odpowiedziala, w zwiazku z czym sie
      pogubilem. Kurczak1976 niby tak, ale cholera wie. przy najblizszej sposobnosci
      poprosze o jasna odpowiedz. Latwy2002 uraczyl nas piesnia z tematem badz co
      badz zwiazana jednka odpowiedzi jasnej nie dajaca (przynajmniej dla mnie),
      Kran mi zagadke zadal jak zwykle, bo w jednym poscie dwa razy odpowiada i dwa
      razy inaczej. co prawda dodaje to aromatu niepewnosci, lecz wynikowi to jednak
      nie sluzy.
      jak widac wiekszosc twierdz, ze milosc istnieje. i na ta chwile taki jest
      wynik ankiety.

      podsumowanie

      jedni pisza, ze "Nie moge sie ustosunkowac, bo nie wiem, o co chodzi :))"
      inni jak juz uznaja jej istnienie to zaraz potem pytaja: "istnieje ale gdzie?
      gdzies tam pewnie ale czy miedzy ludzmi mozliwa?". jeszcze inni wysuwaja
      skomplikowane tezy ("Nie mozna nawet obiektywnie ustalic co jest prawdziwa
      miloscia (i nie mam zamiaru wdawac sie w definicje od lacinskiej veritas
      po "free love"). Czyli jesli nie istnieje obiektywnie, moze istniec tylko
      subiektywnie, a wowczas jest kwestia wiary. Albo sie w to wierzy, albo nie.
      Jesli ktos wierzy w prawdziwa milosc, to ona istnieje, a jesli nie wierzy, to
      nie istnieje") oporawiajace co prawda humor ankieterowi, ale rozpraszajace go
      zupelnie. w koncu nawet sens pytania poddawany jest w powatpienie: "a dla mnie
      stwierdzenie prawdziwa milosc to jak maslo maslane albo fakt autentyczny..."
      niektorzy stanowczo: "no pewnie ze TAK!", a niektorzy wprost
      przeciwnie: "oczywiscie, ze nie!" wysuwajac przy okazji teze, ze: " to co
      wiekszosc z was nazywa miloscia to albo wyrachowanie materialne albo zwykly
      poped seksualny nawet milosc macierzynaka gdyby sie tak dobrze zastanowic to
      nic innego jak czysty egoizm i wyrachowanie".
      co sie zas tyczy samej definicji to: "prawdziwa milosci... moim zdaniem jest
      wtedy gdy wiesz, ze slowa przysiegi "na dobre i na zle" znacza dokladnie tyle
      co NA DOBRE I NA ZLE. nie umiem wiec powiedziec, ktora milosc
      jest "prawdziwa" - czasem mozna powiedziec kazda, ktora jest szczesliwa i
      ktorej nie uda sie komus zabic" i "Ta osoba staje sie najwazniejsza na
      swiecie , kazda chwila bez niej nie ma sensu. Potrzeba podzielenia sie tym co
      sie wlasnie przezywa jest wazna. Chce sie z ta osoba spedzic reszte zycia.
      Zeby to byla milosc prawdziwa powinna byc odzajemniona. Mysle , ze nie ma
      wielu uczuc wspanialszych na swiecie niz swiadomosc , ze ta osoba ktora sie
      kocha odwzajemnia nasze uczucie i ze stanowim calosc absolutna" oraz "taka
      milosc od arzu nie powtasje...tylk osiaga stan doskonalosci:)))". poza tym
      to: "stwierdzic musze, ze prawdziwa milosc, czymkolwiek by nie byla, niestety
      chyba nie jest wieczna jak rowniez nie jest niezniszczalna jak rowniez
      przysiegi czy zaklecia nie uodporniaja jej na ciosy losu i inne chorobska"
      ale: "Razem od wczesnych lat mlodosci teraz okolo 70. Wyobrazcie sobie dalej
      zakochani, zawsze usmiechnieci do siebie, zawsze patrza sobie w oczy z ta
      iskra, ktora pojawia sie na poczatku milosci. Pan zawsze rano drepta kupic
      kwiatek lub maly upominek dla pani, ona zawsze zegna go z okna machajac reka a
      potem czeka w oknie kiedy on wraca. Pan ja nazywa kochanym golabeczkiem"

      a teraz niestey musze zwonic komputer, wiec dokoncze pozniej. przepraszam:)
      pozdr.
      tb




      • gadula_ protest!!! 08.09.03, 19:22
        nie zgadzam sie z wynikami ankiety!
        odpowiedzi wszystkich, ktorzy nie wierza w prawdziwa milosc (ba! niektorzy
        nawet nie wiedza o czym mowa) uznane zostaly za niejasne
        to oszustwo!
        "panowie! zdrada! jestesmy w dupie!" jak krzyknal kiedys pewien rozczarowany
        plemnik
        • moore_ash Re: protest!!! 09.09.03, 19:29


          > nie zgadzam sie z wynikami ankiety!
          wiedzialem:)))) teraz sie zacznie najciekawsze:P


          > odpowiedzi wszystkich, ktorzy nie wierza w prawdziwa milosc (ba! niektorzy
          > nawet nie wiedza o czym mowa) uznane zostaly za niejasne

          prosze podac konkretny przyklad z cytatem wlacznie!

          > to oszustwo!
          a ty co myslales, ze ja murarz z klasy robotniczej to uczciwy musze byc?:)

          > "panowie! zdrada! jestesmy w dupie!" jak krzyknal kiedys pewien rozczarowany
          > plemnik

          dlaeko jeszcze?
          daleko, dopiero minelismy migdalki....

          pozdr.
          tb
          p.s. nawet gdybym uznal te niejsane za odpowiedzi na: "nie" to i tak
          pzregraliscie, hie hie:). poza tym kran juz wyjasnil:)
    • swiatlo Istnieje i nie istnieje 08.09.03, 20:45
      Troche pozno sie wlaczylem w dyskusje, ale niech tam.
      Przede wszystkim trzeba zdefiniowac, co to znaczy "prawdziwa", potem
      zdefiniowac co to znaczy "milosc", nastepnie polaczyc to do kupy i zdefiniowac
      co to znaczy polaczenie tych slow w wyrazenie "prawdziwa milosc".

      Jezeli milosci zdefiniujemy jako uklad w ktorym jest bardzo udany seks plus
      lojalny uklad partnersko-przyjacielski, to byc moza taka milosc gdzies
      istnieje, jednak ani ja sam, ani na przykladzie obserwowalnego swiata, takiego
      ukladu nie widzialem ani nie zaznalem. Wszystko ladnie wyglada z zewnatrz, ale
      jak sie spojrzy przez lupe, to wszedzie jakies diabla znajdziesz.

      Jezeli miloscia jest bezwarunkowa milosc rodzica do wlasnego dziecka, to jak
      najbardziej, taka milosc istnieje!

      Jezeli miloscia jest uklad pomiedzy mna, a moja najnowsza kamera cyfrowa, to
      tez taka milosc jak najbardziej istnieje. Ja moja kamere cyfrowa naprawde
      kocham miloscia najszczersza!

      Jezeli miloscia jest tzw milosc blizniego, to znaczy ze jak ci ktos przywali w
      morde, to ty tylko sie oblizesz, pomodlisz sie za jego dusze i nastawisz
      nastepny policzek, to ja tez czegos takiego w zyciu praktycznym nie widzialem.
      Poza jednym szczegolnym przypadkiem dwa tysiace lat temu, opisywanym w ogolnie
      dostepnej ksiedze, to historia jeszcze takiego drugiego przypadku nie
      odnotowala.
      • moore_ash Re: Istnieje i nie istnieje 09.09.03, 19:48
        swiatlo napisał:

        > Troche pozno sie wlaczylem w dyskusje, ale niech tam.

        nigdy nei jest za pozno. napisalem, ze bede uaktualnial jak sie ktos pojawi.


        no dobra. podales kilka definicji, ale powiedz mi teraz w ktora z wymienionych
        przez siebie wirzysz? bo mnie chodzilo , jak kran slusznie zauwazyl o milosc
        miedzy dwojgiem ludzi z wylaczeniem milosci macierzynskiej.
        postaram sie ustosunkowac do Twoich definicji.

        > Jezeli milosci zdefiniujemy jako uklad w ktorym jest bardzo udany seks plus
        > lojalny uklad partnersko-przyjacielski, to byc moza taka milosc gdzies
        > istnieje, jednak ani ja sam, ani na przykladzie obserwowalnego swiata,
        takiego
        > ukladu nie widzialem ani nie zaznalem. Wszystko ladnie wyglada z zewnatrz,
        ale
        > jak sie spojrzy przez lupe, to wszedzie jakies diabla znajdziesz.


        po pierwsze to niema rzeczy idealnych. po drugie to chcialem sie zapytac czy
        dwa przymioty, ktorymi sie charakteryzuje milosc w/g Ciebie zostaloy podane w
        kolejnosci przypadkowej? co do drugiego to generalnie sie zgadzam (choc
        lojalnosc tez jest dosc szerokim pojeciem i mozna je naginac...) ale co do
        pierwszego... nie przecze, ze jest to rzecz wazna, ale czy uwazasz, ze bez
        seksu milosc jest niemozliwa?

        >
        > Jezeli miloscia jest bezwarunkowa milosc rodzica do wlasnego dziecka, to jak
        > najbardziej, taka milosc istnieje!

        jak wspomnaielm wyzej nie o taka milos cmi chodzilo, przepraszam, z enie
        napisalem tego na poczatku.
        >
        > Jezeli miloscia jest uklad pomiedzy mna, a moja najnowsza kamera cyfrowa, to
        > tez taka milosc jak najbardziej istnieje. Ja moja kamere cyfrowa naprawde
        > kocham miloscia najszczersza!

        jak wyzej:)
        >
        > Jezeli miloscia jest tzw milosc blizniego, to znaczy ze jak ci ktos przywali
        w
        > morde, to ty tylko sie oblizesz, pomodlisz sie za jego dusze i nastawisz
        > nastepny policzek, to ja tez czegos takiego w zyciu praktycznym nie
        widzialem.
        > Poza jednym szczegolnym przypadkiem dwa tysiace lat temu, opisywanym w
        ogolnie
        > dostepnej ksiedze, to historia jeszcze takiego drugiego przypadku nie
        > odnotowala.

        tego tez nie biore pod uwage:))) i czulych pocalunkow pewnych "naszych"
        towarzyszy z towarzyszami sowietskimi rowniez nie.
        pozdr.
        tb
        >
    • alaskanka3 istnieje, niestety.... 08.09.03, 21:19

      Niestety albowiem jest to uczucie ktorego nie daje sie
      kontrolowac, ze wszystkimi plusami i minusami z tego
      wynikajacymi (idzie o milosc damsko-meska, przez plusy i
      minusy przeszlam i dlatego pisze "niestety").

      Moze to byc uczucie czyniace cuda, ale moze rowniez byc
      niezwykle niszczace, taka milosc-huragan potrafi byc
      strasznym niesczesciem (moze wtedy juz nie jest prawdziwa ?).
      • moore_ash Re: istnieje, niestety.... 09.09.03, 19:51
        alaskanka3 napisała:

        >
        > Niestety albowiem jest to uczucie ktorego nie daje sie
        > kontrolowac, ze wszystkimi plusami i minusami z tego
        > wynikajacymi (idzie o milosc damsko-meska, przez plusy i
        > minusy przeszlam i dlatego pisze "niestety").
        >
        > Moze to byc uczucie czyniace cuda, ale moze rowniez byc
        > niezwykle niszczace, taka milosc-huragan potrafi byc
        > strasznym niesczesciem (moze wtedy juz nie jest prawdziwa ?).

        wedlug mnie masz sporo racji... ale mimo wszystko jakos nie wyobrazam sobie
        swiata gdyby wszyscy ludzie potrafili kontrolowac milosc...

        pozdr.
        tb
        >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka