a.polonia
04.09.03, 16:18
Po pierwsze primo dziekuje za zaproszenie na nowe forum (nie wiem komu,
jakiemus tajemniczemu zapraszaczowi chyba) a po drugie to wam powiem co mi na
watrobie lezy. Jak w temacie. Zachcialo mi sie studiowania.
Jak niektorzy z was wiedza lub nie wiedza zaczelam studia, fajne studia o
ktorych zawsze gdzies tam marzylam, ale nie mialam szansy tych marzen
zrealizowac - Angielska Kultura i Jezyk toto sie dumnie nazywa. No i mam za
swoje. Dzisiaj jest czwarty dzien. Po dwoch bylam zalamana nawalem zajec,
prac domowych itp. jako, ze obok studiowania musze pracowac (jesc cos
trzeba). A trzeci dzien to juz apogeum. Przyszlam z entuzjastycznym
nastawieniem i chlonnym mozdzkiem. Podczas pierwszych cwiczen z tzw. Oral
Communication Skills pani zza biurka zapytala czy pochodze z Polski i
dokonala aktu dyskryminacji przy calej grupie twierdzac, ze kiedys mieli
studentke z Polski i dziewcze sobie nie poradzilo na tym kierunku, ze moze
umowilabym sie z nia na rozmowe, ktora ma na celu pokazanie, czy wogole dam
rade i czy jest sens zaczynac...W pierwszej chwili mnie zamurowalo, po
zajeciach zalamalo, swietny poczatek...Dzisiaj mialam z ta pania pierwsze
zajecia z wymowy angielskiego (wybralam brytyjski, mozna amerykanski)i po
zajeciach powiedzialam jej, ze nie chce byc traktowana na innych zasadach niz
pozostali studenci, zostalam przyjeta na ten uniwersytet i zamierzam zrobic
wszystko co w mojej mocy, zeby mi sie powiodlo i nie uwazam, zeby jej
sprawdzajacy test byl konieczny, poniewaz nie robia tego ze wszystkimi
studentami, a ja nie czuje sie gorsza etc. Pani na to sypnela znowu
przykladami studentow spoza Holandii, czy tez STARSZYCH (o zgrozo, mam AZ 25
lat), ktorzy sobie nie poradzili, a nawet jesli skoncze, to nie dostane pracy
w Holandii, bo bede mowic polskim angielskim (jak ta jedna Chinka co to po
skonczeniu mowila ciagle chinskim angielskim, ale wyjechala do Chin, wiec to
co innego etc etc).Na koniec stwierdzila, ze mam najgorsza wymowe z grupy
(jak do tej pory musielismy sie tylko przedstawic, nie bylo zadnych cwiczen
poza tym). Nie bede tu przytaczac calej rozmowy, byla ona dla mnie cholernie
zenujaca (podejrzewam, ze dla tej pani wogole).
No i zalamka powazna, nie dosc, ze w grupie traktuja mnie jak kosmitke jak do
tej pory, to jeszcze ten babsztyl....
Nie wiem po co to klepie, chyba zeby sie wyzalic :).
No nic, bede przec do przodu czy to sie komus podoba czy nie, chociaz wydaje
mi sie, ze losy moje w zwiazku z tymi dwoma przedmiotami juz zostaly
przesadzone...
No to uciekam zjesc ohydny obiad na stolowce, bo moore_ash gotuje dzis dla
kogos innego :P
Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplo i bede moze od czasu do czasu informowac
Was upadkach i wzlotach-np. jak wypadla prezentacja o Native Americans, ktora
przeprowadze z jedynym chlopakiem, ktoremu obojetne bylo, czy bedzie pracowal
z kosmitka, czy tez z kims z ziemi.
Och, zapomnialam dodac, ze tak poza tym to mi sie te studia baaardzo
podobaja :)