Nowy rodzaj rasizmu.

13.10.03, 17:16
Dzis sie wk.. w szkole. Moze to nikogo nie interesuje , ale jak to prosze powiedzcie co myslicie , bo ja juz sama nie wiem -(((
Dzis rozpaczal sie nowy kurs. zawodowowy i jezykowy , trzeci raz w Norge organizowany w ramach prgramu UE Leonardo Kurs znakomity , jestem wlasnie w polowie. Dwa pierwsze kursy to bylo naprawde multi - kulti , u mnie 18 kobiet z dziesieciu krajow. Kurs kosztuje kupe kasy i ma na mysli co by kobiety , glownie muzulmanskie stanely zawodowo na nogi. Dzisiejszy kurs co sie zaczal to 21 Pakistanek , li - tylko.
Juz na moim kursie sa problemy z integracja muzulmanek , ale powoli idzie ku lepszemu. Natomiast za skrajna glupote uwazam organizowanie kursu tak bardzo homogenicznego. Dla mnie to jest nie integracja , a rasizm i zamykanie dalej tych kobiet we wlasnym kregu kulturowym i jezyku. Oczywiscie powiedzialam to mojej aroganckiej norweskiej nauczycielce co o tym mysle . A moze zle mysle ? Kran.
    • xurek nie wiem, czy rasizm, ale z pewnoscia bezsens 13.10.03, 17:24
      Kran, nie wiem, dlaczego uwazasz, ze ma to cos wspolnego z rasiszmem, bo nie
      mam wystarczajacej „bazy danych“ :). Czy wiesz dlaczego tam sa same Pakistanki?

      Pomijajac wszelkie inne aspekty z wlasnego doswiadczenia uwazam, iz
      organizowanie kursow jezykowych dla grupy ludzi, w ktorej wszyscy sa w stane
      porozumiec sie lepiej w innym wspolnym jezyku jest bezsensem. Grupa taka na
      kazdej przerwie uzywa „swojego“ jezyka, w ciagu lekcji „tlumaczy“ sobie na
      wzajem i nie traktuje tego nowego jezyka jako narzedzia porozumienia, przez co
      kurs jest ubozszy o cala konwersacje, do ktorej zmuszona jest grupa nie majaca
      zadnej innej mozliwosci wzajemnego porozumienia.

      Dla Ciebie ten kurs tez nie bedzie fajny, bo jako „jedyna odstajaca“ bedziesz
      miala klopoty z „wcieleniem sie“ w grupe. Jezeli istnieje taka mozliwosc, to
      przenies sie do innej, bardziej zroznicowanej grupy.

      Xurek
      • moore_ash Re: nie wiem, czy rasizm, ale z pewnoscia bezsens 13.10.03, 18:42
        po pierwsze primo to tez chcialbym sie dowiedziec czy nie ma tam innych grup.
        macie jakis deficyt innych narodowosci?
        jesli zostaly one upchane w jedna grupe tylko ze wzgledu na narodowosc to
        faktycznie pomysl debilny...

        a po drugie primo to mam przyjemnosc od kilku tygodni rowniez uczestniczyc w
        kursie jezykowym...

        sklad kursu (panstwo/sztuk/plec)

        1. sri lanka/1/m
        2. szwajcaria/1/m
        3. francja/1/m
        4. portugalia/1/m
        5. izrael/3/2xk+1xm
        6. el salvator/1/k
        7. argentyna/1/k
        8. benin/1/k
        9. dominikana/2/1xk+1xm
        10.polska/5/4xk+1xm (znaczy sie, ze ja)
        11. cztery albo piec osob o ktorych nie mam zielonego pojecia skad sa...

        grupa jak widac zroznicowana pod wzgledem narodowosciowym. rozpietosc wiekowa
        18-32 plus jeden czterdziestoosmiolatek.

        nauczyciel mowi po angielsku i po holendersku (jeszcze by tego brakowalo zeby
        na kursie holenderskiego nauczyciel nie mowil po holendersku)

        1/3 grupy nie mowi NIC A NIC po angielsku. w gre wchodzi niemiecki i francuski
        tudziez hiszpanski w jednym przypadku.

        efekt?
        dramat pod tytulem
        "z pamietnika kulawego kursanta"
        wystapuja 1/3, nauczyciel, 2/3 i solisci

        nauczyciel
        tlumaczy
        2/3
        kumaja
        1/3
        nie kuma
        nauczyciel
        produkuje jak moze zeby 1/3 skumala
        1/3
        jak wyzej
        2/3
        nudzi sie
        jezyk migowy
        wkracza do akcji
        1/3
        j.w. z pewnymi wyjatkami
        2/3
        j.w.
        nauczyciel
        zwraca sie do solistow
        solisci
        tlumacza 1/3ciej o co chodzi po niemiecku/francuzku/hiszpansku
        1/3
        zaczyna kumac
        2/3
        nadal traca czas
        1/3
        gada do solistow
        szum i wielojezykowa dyskusja
        nastepuje
        szlag
        trafia murarza
        solisci
        tlumacza nauczycielowi co powiedziala 1/3
        kurtyna
        spada z litosci na cale towarzystwo...
        dramat powtarza sie 12 razy w ciagu jednej lekcji...

        dostrzegam oczywiscie negatywne strony pracy w grupie z samymi polakami (i tak
        piec osob to nieco za duzo) ale sytuacja w ktorej sie znalazlem wcale nie jest
        przyjemniejsza...
        do tego dodac, ze poziom jest cholernie niski...

        wiecej sie naucze sam w domu niz tam... no ale zawsze to jakies obcowanie z
        jezykiem:)

        pozdr.
        tb-ktory-podobno-robi-postepy-prz-czym-sam-ich-jakos-nie-zauwaza
        • xurek moj kurs 14.10.03, 08:50
          Nauczyciel: mowil oprocz niemieckiego jeszcze po francusku i horwacku (nauczyl
          sie dla zony :), poza tym byl bylym policjantem, ktory sie przekwalifikowal i
          to byl chyba najwazniejszy plus tego kursu :)

          Warunek wziecia udzialu: co najmniej matura.

          Sklad kursu:
          10 Polakow
          1 Czech (pod koniec mowil calkiem dobrze po polsku:)
          1 Etiopczyk (pod koniec byl w stanie przezyc w Polsce :)
          3 Iranczykow (nic sie po polsku nie nauczyli :)

          Wymiar godzin:
          8 godzin / 5 dni tygodniowo / 8 miesiecy

          Regulamin lekcji:
          Od samego poczatku nie wolno bylo ani slowa w innym jezyku – jezeli ktos sie
          nieprzepisowo odezwal i po pierwszym ostrzezeniu nie przestal, wylatywal z
          lekcji.

          Na poczatku myslalam, ze chyba komus rozum odjelo, ze chce mnie nauczyc
          niemieckiego po niemiecku, skoro ja nie umiem ani slowa. Byla to duza pomylka –
          tak nauczyc mozna sie calkiem szybko i calkiem dobrze – trzeba tylko chciec i
          przestac sie wewnetrznie bronic przed mysla, ze to moze sie udac i zaczac
          sluchac goscia i zaczac mu ufac, ze wie, co robi.

          Wyniki:
          4 Polakow nauczylo sie super, 5 Polakow nauczylo sie calkiem calkiem, Mirella
          nie nauczyla sie nic, ale jej chyba nawet urodzenie sie w Niemczech by nie
          pomoglo :).
          Czech nauczyl sie super.
          Etiopczyk swietnie pisal, mowil tez swietnie, ale z takim akcentem, ze oprocz
          kursantow przyzwyczajonych przez osiem miesiecy i Niemcow z duza intuicja nikt
          go chyba nie rozumial :). Nauczyciel polecil mu pojscie do logopedy, nie wiem,
          czy to uczynil.
          Wszyscy Iranczycy nauczyli sie super.

          Dlatego tez jestem zdania, iz wyeliminowanie innych jezykow porozumienia + chec
          nauki + zamordyzm nauczyciela + wystarczajaca intensywnosc lekcji daje
          rewelacyjne wyniki.

          Mirelka jest oczywiscie wyjatkiem potwierdzajacym regule :)

          PS: rasizm tez byl: miedzy Iranczykami (wszyscy mescy) i polskimi
          dziewczynami :).

          Xurek
    • kurczak1976 Re: Nowy rodzaj rasizmu. 14.10.03, 10:16
      Bardzo wam dziekuje za ta dyskusje, bo od stycznia wybieram sie wlasnie na
      kurs jezykowy , tak ze bede miec na uwadze do jakiej grupy probowac sie
      wcisnac.

      Dodatkowo jesli chodz o wspoldzialanie grupy wazne jest tez aby poszczegolne
      osobniki zbyt nie odbiegaly kulturowo. Moze sie myle ale moje ostatnie
      doswiadczenia to potwierdzaja. Mialam okazje konwersacji z Chinka, ktora
      prezentowala kompletnie oddmienny sposob utrzymywania rozmowy. W koncu
      skonczylo sie wielkim obustronnym rozczarowaniem.
      Dopiero w domu zaczelam sie zastanawiac nad tym wszystkim i doszlam do wniosku
      ze my troche roznimy sie od Azjatow. Np.: dla nas na poczatku rozmowy
      uprzejmym jest zadanie kilku pytan dotyczacych rozmowcy aby zachecic go do
      dalszej konwersacji. Chinka wydawala sie byc poirytowana takim zachowaniem,
      cos tam odburkiwala z powodu czego Kurczak poczul sie zle i wszystko potem
      poszlo beznadziejnie. A moze u nich sie poprostu inaczej zaczyna?!

      To samo jesli chodzi o punktualnosc. Dla wielu nacji jesli lekcja zaczyna sie
      o 8:00 znaczy to ze jak przyjda o 9:00 to tez jest ok bo nauczyciel przeciez
      moze wszystko powtorzyc. A ze reszta traci czas to juz nie ich problem, wazna
      jest zabawa i tyle.

      Nie wiem moze ja akurat tak trafialam, ale mam wrazenie, ze aby grupa byla w
      miare spojna i wydajna musi opierac sie na podobnych zasadach funkcjonowania.

      Pozdrowienia Kurczak
      • xurek Nie jestem pewna, 14.10.03, 11:21
        wydaje mi sie, ze na kursie powinna zostac narzucona mentalnosc kraju, w ktorym
        on sie odbywa. Wiec jezeli sa to Niemcy a kurs zaczyna sie o osmej, to
        zaczynamy o osmej a spoznialscy sami sa sobie winni, jezeli niczego sie nie
        naucza. Jezeli natomiast jest on w Nigerii, to Europejczyk sam jest sobie
        winien, jezeli przyjdzie o osmej i bedzie sie nudzil do dziesiatej czekajac na
        nauczyciela :))

        Ja uwazam „kulturowa mieszanke“ zawsze i wszedzie za rzecz pozytywna, pod
        warunkiem ze ludzie sa otwarci i tolerancyjni. My na naszym kursie mielismy
        problemy z odmiana, kiedy to nauczyciel powiedzial, ze mamy pytac o osoby
        zenskie aby cwiczyc te forme. Iranczykow o malo nie trafil szlag, bo zapytanie
        o imie badz jak sie miewa zona/siostra/matka to wielka obraza, wtracanie sie w
        nie swoje sprawy by nie powiedziec ze prawieze molestacja seksualna. Sprawa
        wyjasnila sie dosc szybko, kiedy nauczyciel zaproponowal, by
        odpowiadali „fiktywnie“ a nam, bysmy Iranczykow pytali w takim razie o ich
        zenskie zwierzeta domowe :))

        Oprocz niemieckiego nauczylam sie wiec na kursie wiele innych porzytecznych
        rzeczy, jak np. ze nigdy, przenigdy nie wyjde za maz za muzulmanina albo ze
        zjelczale maslo jako przyprawa do potraw smakuje swietnie, ale smierdzi gorzej
        niz fura czosnku, wiec gotowac nalezy na wolnym powietrzu :).

        Xurek
        • plesser Re: Nie jestem pewna, 14.10.03, 14:13
          nauczylam sie wiec na kursie wiele innych porzytecznych
          > rzeczy, jak np. ze nigdy, przenigdy nie wyjde za maz za muzulmanina

          Xurku, wiem, ze bardzo skrecam watek, ale czy moglabyc rozwianac ten motyw.
          Staram sie wlasnie wypracowac jakies trzymajace sie kupy stanowisko wobec
          muzulmanow jako spolecznosci imigracyjnej/ tego, w jakim stopniu kurs jezykowy
          powinien byc oparty o obowiazujace na miejscu zasady/ miejsca islamu w
          panstwie europejskim/ picia wina, ale niejedzenia wieprzowiny i na odwrot w
          roznych konstelacjach/ konserwatywnych muzulmanow z zapleczem plemiennym,
          ktorzy do religii dorabiaja rozne barbazynstwa/ liberalow z krajow
          muzulmanskich, ktorzy mi mowia, ze Europejczycy nieswiadomi zagrozen igraja z
          ogniem wykazujac poprawnosc polityczna wzgledem konserwatywnego islamu, co
          predzej lub pozniej skonczy sie ciezkim poparzeniem najpierw Europejczykow, a
          potem wszystkich zyjacych w Europie muzulmanow.

          Obserwacje xurkowe, nigeryjskie i wszelkie inne naprawde bardzo mile widziane.
          • clairejoanna Re: Jezus Maria na pomoc- Do Plessera 14.10.03, 14:44
            plesser napisał:

            > nauczylam sie wiec na kursie wiele innych porzytecznych
            > > rzeczy, jak np. ze nigdy, przenigdy nie wyjde za maz za muzulmanina
            >
            > Xurku, wiem, ze bardzo skrecam watek, ale czy moglabyc rozwianac ten motyw.
            > Staram sie wlasnie wypracowac jakies trzymajace sie kupy stanowisko wobec
            > muzulmanow jako spolecznosci imigracyjnej/ tego, w jakim stopniu kurs
            jezykowy
            > powinien byc oparty o obowiazujace na miejscu zasady/ miejsca islamu w
            > panstwie europejskim/ picia wina, ale niejedzenia wieprzowiny i na odwrot w
            > roznych konstelacjach/ konserwatywnych muzulmanow z zapleczem plemiennym,
            > ktorzy do religii dorabiaja rozne barbazynstwa/ liberalow z krajow
            > muzulmanskich, ktorzy mi mowia, ze Europejczycy nieswiadomi zagrozen igraja z
            > ogniem wykazujac poprawnosc polityczna wzgledem konserwatywnego islamu, co
            > predzej lub pozniej skonczy sie ciezkim poparzeniem najpierw Europejczykow, a
            > potem wszystkich zyjacych w Europie muzulmanow.
            >
            > Obserwacje xurkowe, nigeryjskie i wszelkie inne naprawde bardzo mile
            widziane.
            >

            ---> Jeszcze nigdy w zyciu nie czytalam tak dlugiego zdania, a ja czytalam
            Grassa!

            Pzpr.,

            Szczesliwa Bohema
            • basia553 Re: Jezus Maria na pomoc- Do Plessera 14.10.03, 15:02
              Joanno, nie odbierajac niczego Plesserowi: byl taki pisarz, Jalu Kurek, ktörego
              porzucilam nie polubiwszy. Za cholere nie moge sobie przypomniec tytulu, cos o
              Podhalu. Ale chodzi o to, ze on mial zdania wielostronicowe!! Na koncu nie
              moglam sie pokapowac, o co mu chodzi. Moja Mama go lubiala. Ale Ona lubiala sie
              udreczac. To fakt.
              A, to byla chyba "Grypa szaleje w Naprawie"!! Boze, chyba mi troche wapienka
              spadlo z mözgu!
          • xurek Jeeezuuuu, Plesser, dyc to temat na doktorat :)) 14.10.03, 15:05
            Ogranicze sie do czesci najlatwiejszej, czyli mojej, prywatnej, opartej na
            waskich obserwacjach i nie roszczacej sobie zadych praw do objektywizmu
            kolkuzji, ze muzulmanin sie na xurkowego meza nie nadaje i nigdy nadawal nie
            bedzie.

            Wiara w to, ze dla jakiegokolwiek muzulmanina kobieta jest rowna jemu samemu i
            to pod kazdym wzgledem jest rownozedna wierze w bajki i filmy science fiction.
            Nawet z najbardziej swiatowego i tolerancyjnego kiedys w koncu przypadkiem
            wylezie jego nastawienie do kobiet, ktore w najlepszym przypadku jest uczciwie-
            protekcjonalnie-poblazliwe.
            Wszyscy znani mi muzulmanie sa mniej lub bardziej muzulmansko-rasistowscy,
            czyli wszystko, co nie muzulmanin, nawet jezeli objektywnie godne podziwu i
            nasladowania, jest w jakis sposob od nich sameych gorsze.
            Gotowosc do integracji / przejecia norm i zwyczajow nowego nie-muzulmanskiego
            kraju jest u wiekszosci rowna jest zeru, u mniejszosci niewiele wieksza od
            zera. “Dostosowany” muzulmanin do maska, ktora zaklada tak jak ja buty
            wychodzac z domu. W srodku swoich czterech scian i w srodku siebie samego
            pozostaje niezmiennym muzulmaninem.
            Naprawde wierzacy muzulmanin to najprzyjemniejsza i najrzadziej spotykana forma
            muzulmanina – ci sa znacznie mniej wojowniczy, znacznie bardziej tolerancyjni i
            znacznie “kulturalniejsi” w obcowaniu z innowiercami, bo najbardziej trzymaja
            sie “koranu bez interpretacji”, ktory sam w sobie wcale taki “piekielny” nie
            jest. Najczesciej spotykany muzulmanin wie na temat swojej religii niewiele
            wiecej niz ja, uzywa jej jako ideologii spoleczno-politycznej a nie wiary.
            Nie spotkalam muzulmanina, ktory zgodzilby sie na wychowanie wspolnych dzieci w
            jakikolwiek inny sposob niz islamski, nawet jezeli ten jego Islam ogranicza sie
            do klepania sur, ktorych nie rozumie i do swiecenia ramadanu w taki sposob, ze
            je tylko wtedy, kiedy nikt go nie widzi.
            Muzulmanin muzulmaninowi nie rowny. „Najgorszy“ dla mnie to muzulmanin –
            „neofita“, np. taki nowonawrocony Niemiec (a znacznie czesciej Niemka, ktora
            wyszla za muzulmanina), zaraz potem arabski, po nim turecki, po nim afrykanski
            a na koncu wschodnioazjatycki, ktory w porownaniu z poprzednimi to jak cola
            light w porownaniu do coli z dodatkowa zawartoscia cukru.

            Poniewaz moim skromnym zdaniem wspolczesny Islam nie przewiduje czegos takiego
            jak rozdzielenie struktur spoleczno/panstwowych od religii jestem zdania, iz
            zbytnia tolerancja dla tej religii w postaci „mniejszosciowych przywilejow
            wykraczajacych poza wlasne cztery sciany“ moze naprawde obrocic sie przeciwko
            naszym systemom w naszych wlasnych kulturach.

            Ale to tylko moje prywatne zdanie na moj wlasny, kuchenny uzytek.

            Moje obserwacje nigeryjskie sa mizerne – cale poludnie jest chrzescjanskie, nie
            pozalam wiec zadnego muzulmanina – poznalam za to gleboka nienawisc tych
            poludniowych chrzescjan do polnocnych muzulman, ktora co najmniej raz w roku
            kosztuje wiele istnien ludzkich.
            Moim zdaniem religia jest wtornym problemem – owo poludnie ma rope, ktora, jak
            i calym krajem, rzadzi polnoc (cala armia, wiekszosc administracji
            panstwowej). Ruchy separatystyczne istnieja od dawna (Biaffra), nie maja
            jednak szans, gdyz glowne grupy etniczne poludnia (Igbo, Yoruba i Edo) siebie
            na wzajem nie lubia prawie tak samo, jak polnocnych Haussa czy Fula, ktorzy
            znacznie bardziej trzymaja ze soba. Moze dlatego, iz Haussa i Fula to
            muzulmanie a Igbo to katolicy a Edo to protestanci a Yoruba to pomieszanie
            poganstwa z szeroko rozumianym chrzescjanstwem. Najwiekszy paradox tej calej
            sytuacji to to, ze nienawidzacy polnocnych muzulman poludniowcy tylko owych
            wynajmuja jako „security guard“, poniewaz twierdza, iz Haussa badz Fula sa
            znacznie bardziej godni zaufania.

            Xurek
      • jan.kran Re: Nowy rodzaj rasizmu. 14.10.03, 16:10
        Jako rasizm rozumiem to , ze preferowanie kobiet pakistanskich na tego rodzaju
        kursie powoduje to ,ze inni co sie nie zalapali beda znowu uwazac , ze Norge
        popiera Pakistanczykow
        a takze Somalijczykow
        i innnych kolorowych przybledow

        Cudzoziemcow jest ich tu masa ( 20 %) w Oslo. Wiekszosc , jak to ladnie Norweg
        okresla ,pochodzacych spoza kultury europejskiej .Wielu nie umie norweskiego
        po wielu latach pobytu. Wielu po krotkim czasie mowi swietnie po norwesku.
        Przykladanie jednej miarki do kogos ze wzgledu na jego pochodzenie , jezyk ,
        religie jest dla mnie rasizmem.
        Pakistanki sa dlatego na tym kursie preferowane , bo taki byl zamysl projektu
        UE. Wyciagnac z domu kobiety muzulmanskie i dac im szanse wejscia w zycie
        zawodowe.
        Na poczatku nie bylo dosc chetnych wiec dwa pierwsze kursy to byly multi -kulti.
        I w takim kursie biore udzial.
        Ja jestem niestety czasem rasistka i widze , ze jak sie wsrod srodowiska
        pakistanskiego w Oslo roznioslo , ze mozna isc do szkoly i jakis piniadz dostac
        to sie zrobilo pospolite ruszenie. Juz sa skargi do organizujacych te kursy ,
        ze wlasnie te grupe narodowa sie preferuje.
        Jestem jak najbardziej za idea tego kursu. Ja jestem w grupie bardzo
        miedzynarodowej. I to daje rezultaty. Powiedzialam wczoraj zgodnie z prawda ,
        ze sie wiecej nauczylam norweskiego przez te kilka miesiecy niz przez piec lat
        pobytu w Norge.
        Noz na gardle i musisz sie dogadac ( choc i tak rozmawiam mase po rosyjsku i
        francusku).
        Mam trzy nauczycielki , dwie sa madre i otwarte na dyskusje a trzecia jest
        zarozumiala i arogancka. Niestety wie , ze mam lepsze wyksztalcenie od Niej i
        stad wczoraj moje pieniactwo , bo jak chodzi o nauke jezykow to troche sie
        orientuje:-)) Ona za to jest pod kazdym wzgledem oprocz tego jednego ode mnie
        lepsza.
        Pozyjemy zobaczymy jak to sie rozwinie. Ale dziekuje Bogu , ze mi sie udalo w
        tak krotkim czasie nauczyc jezyka. Jak bym byla tylko wsrod Polakow to pewnie
        tak gladko by nie poszlo. Kran
        • basia553 Re: Nowy rodzaj rasizmu. 14.10.03, 17:56
          Wydaje mi sie Janiekranie, ze przy nauce jezyka najwazniejsza jest motywacja.
          Nie nauczylas sie lepiej, bo nie bylo Polaköw, tylko dlatego, ze Ci zalezalo.
          Wspomnialam juz o mojej grupie brazylijskiej w Goethe Inst. Oni przeciez
          prywatnie tylko po portugalsku gawedzili, a jednak przykladali sie do nauki
          tak, ze kazdy z nich mögl zastartowac na studiach doktoranckich.
          Ich celem przyjazdu do Europy bylo wlasnie nauczyc sie jezyka.
          Jezeli dla Twoich Pakistanek jedyna motywacja sa pieniadze za nauke, to jasne
          ze sie do niczego nie przykladaja. Wspölczuje Ci takich "kolezanek"!
    • basia553 Re: Nowy rodzaj rasizmu. 14.10.03, 12:07
      Möj kurs w Goethe Institut uwazam za dobry. Bylo wprawdzie 90 % Brazylijczyköw,
      ktörzy naturalnie miedzy soba gadali (ale to byly gaduly!!) po portugalsku, ale
      mimo tego nauczyli sie na tyle, ze porozjezdzali sie po Niemczech celem
      robienia doktoratöw - przewaznie byli to lekarze, 1 inzynier, 1 filozof.
      To byli stypendiaci DAAD. Z Polski w tej grupie bylam sama. I ja bylam
      zaskoczona metoda: uczenie niemieckiego po niemiecku! Ale to sie okazalo
      skuteczne. Nauczylam sie zreszta brzydkiego zdania po portugalsku. Powiedzieli
      mi koledzy, ze to znaczy "jak sie czujesz". Musielibyscie zobaczyc mine
      Valerii, jak ja rano tym powitalam!!
    • luiza-w-ogrodzie Re: Nowy rodzaj rasizmu. 15.10.03, 00:58
      Te Pakistanki jesli chca sie nauczyc, to sie naucza jezyka, nawet w grupie
      zlozonej ze wspolrodaczek. Motywacja jest wazna. Jezeli przyszly na kurs tylko
      po to, ze dostaja z tego powodu jakies pieniadze albo punkty preferencyjne, to
      rzecz jasna, ze nauka jezyka nie jest ich celem.

      Zgadzam sie ze nauka niemieckiego po niemiecku (albo angielskiego po angielsku,
      czego doswiadczylam) jest najlepsza metoda uczenia jezyka. Uczniowie musza sie
      wysilac i nie maja mozliwosci ucieczki w tlumaczenie na wlasny jezyk.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • chlopzmazur Re: Nowy rodzaj rasizmu. 15.10.03, 14:40
      Mysle, ze to niezle przystaje do tematu:
      sport.onet.pl/1020307,0,0,wia,811943,dyscyplina.html
Pełna wersja