andrzejmat
10.12.03, 22:40
Witam,
we współcześnie sprzedawanych samochodach systemy nadzorujące hamowanie,
trakcję i systemy (trochę) stabilizujące, pod postacią plejady trzyliterowych
(głównie chyba) skrótów - są świetym elementem marketingu i - co też trzeba
przyznać - obiektywnie MOGĄ kierowcom w niektórych sytacjach pomagać. Bo czy
pomagają? Nie ma wiarygodnych badań statystycznych dotyczących wypadków
samochodów wyposażonych versus nie wyposażonych w te systemy. Są opinie, że
marketingowa propaganda może u wielu posiadaczy - szczególnie zielonych -
stwarzać nieuzasadnioną pewnośc siebie. Systemy te mają zbyt mały tzw
autorytet, większego dać im nie można ze względu na niebezpieczeństwo zbyt
dużej zawodności.
W lotnictwie z górnej półki ten problem rozwiązują systemy o ogólnej i trochę
śmiesznej nazwie FBW (fly by wire) mające pełen autorytet ale i dużą
nadmiarowość i wynikającą z niej niezawodność. W uproszczeniu: pilot nie daje
tu rozkazów wychylenia steru, lecz polecenia formulujące manewr, który chce
wykonać. Samolot nie wykonuje zakazanych manewrów. Pierwszym wojskowym
samolotem FBW był F-16, cywilnym Airbus.
Podobne prace są tu i ówdzie prowadzone nad analogicznym systemem dla
samochodu: takim "drive by wire"- dlażartu nazwałem go DBW.
W związku z tym mam pytanie: koleżanki i koledzy z za kółka, zastanówcie się
i napiszcie w tym wątku, jakich zmysłow używacie do stwierdzenia, że samochód
was słucha i i robi w danym momencie to, co mu każecie? Wzroku i....?
Zastanówcie się i napiszcie, jak to subiektywnie w Wszym odczuciu wygląda w
poszczegółnych wypadkach. Dla wyjaśnienie: np.wiele osób i ja też po
naciśnięciu stawiającego opór pedału nie działającego hamulca ODCZUWA
przyśpieszenie!
Odpowiedzcie, wasze opinie będą być może pomocne, szczególnie, gdy będzie ich
dużo, ale na to za bardzo nie liczę. A może?
Pozdrawiam
AndrzejM