zgodnie z obietnicą składamy relację z wyprawy na bursztyny.
Mimo zgłaszania się wielu chętnych na wyjazd na Mierzeję dotarły 3 sztuki -
Bumbecki oraz Borys (to pies). Z tym dotarciem nie było łatwo - był już taki
moment, że zwątpiłam w wyjazd (tzn Agnieszka - musiałam stawić się w sobotę w
pracy i wcale szybko mnie z niej nie wypuścili).
Ale zmobilizowałyśmy się jednak i wyruszyłyśmy w drogę w niedzielę.
Ostatecznie nocleg miałyśmy załatwiony w leśniczówce w Przebrnie - ośrodek w
Piaskach był nieczynny - nastąpiła w nim katastrofa kanalizacyjna.
Popołudniem dotarłyśmy do leśniczówki która okazała się położona w cudownie
dzikim i uroczym miejscu - od szosy głównej w bok, tuż nad samym Zalewem, w
lesie... . Jako, że dni są stosunkowe krótkie od razu po zaniesieniu bagażu
do pokoju wybrałyśmy się nad morze... Drogę przebyłyśmy na piechotę -
leśniczanka nie pozwoliła nam pojechać samochodem - Panie tyle godzin jechały
więc dobrze zrobi spacerek

) Jesteśmy zgodne więc dzielnie
pomaszerowałyśmy. Borys był nam wdzięczny za ten spacer

)
Nad morze doszłyśmy w jakieś 15 minut i tam ... to co zobaczyłyśmy po prostu
nas oczarowało ... te masy grafitowej wody przelewające się z hukiem pociągu
relacji Wołomin-Tłuszcz, pusta, wyludniona plaża i coś co naładowało nas
spokojem i pozytywną energią.
Następnego dnia zwiedziłyśmy Mierzeję - Piaski nas trochę rozczarowały -
rybacka wieś, niezbyt zadbana... gdzieniegdzie jakiś dom przerobiony na
kwatery. Obejrzałyśy również Piaski Club - jest położony na końcu
miejscowości - na nim kończy się droga.
Tego dnia starałyśmy się znaleść również busztyny - niestety, sztormy były
dawno ... wprawdzie mamy jakieś dwie drobiny co przypominały nam jantar ale
jak na razie nie chcemy pozbywać się złudzeń i nie przeprowadzamy testu wody
(będzie czy nie będzie pływać).
Krynica Morska okazała się kurortem - latem może dostarczyć wielu rozrywek
tak, że nie trzeba cały dzień leżeć na plaży.
I tak, udało nam się zrealizować plan trzydniowy w 24 godziny

))
pozdrawiamy
bumbecki