Dodaj do ulubionych

Popisowe, zawsze sie udające, pycha...

26.08.12, 00:51
Macie takie danie? Które robicie bez mrugnięcia okiem, o dwunastej w południe i o trzeciej rano, które nie spędza Wam snu z powiek, bo zwykle wychodzi, a zarazem także s m a k u j e?smile Gurua chyba wszystkie te z "Książki poniekąd..." do takich zaliczała, ale żadnej jednej jedynej "popisówki" nie pamiętam.
U mnie to jest zupa rybna - solianka, o której pisałam onegdaj w "kulinariach". I naleśniki. I kurczak z przepisu Pascala ["z pomocem widelcem"], marynowany w sosie imbirowo-sojowym. I omdlały imam oraz ratatuj, choć ten ostatni ciągle dopracowuję. I jeszcze spaghetti carbonara i alla puttanesca. Ale chętnie bym poszerzyła repertuar i podpatrzyła, co też Wam się udaje smile
Obserwuj wątek
    • balamuk Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 26.08.12, 13:04
      Gotowanie w dalszym ciągu mnie odrzuca, ale mogę poteoretyzować z myślą o jesieni. wink Grzybowa z suszonych, kminkowa, klasyczne bitki wołowe z grzybami, zrazy zwijane, wątróbki w winie.
      • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 10:14
        balamuk napisała:

        > wątróbki w winie.

        Jak one lecą, te wątróbki? Chciałoby Ci się wrzucić w kulinaria? Drobiowe one czy cielęce? Mam w domu smakosza wątróbek, wymyślam różne wariacje "na temat", ale tego nie robiłam jeszcze......
    • asia.sthm Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 26.08.12, 13:08
      Dorsz na kremie pieczarkowym, w smietanie z czarnym kawiorem. Wystrzalowe i samo sie robi.
      Nie da sie schranic, gwarantowany sukces.
      • balamuk Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 26.08.12, 13:46
        No to kopiuję:
        Cala robota to te zoladeczki najpierw oczyscic. Dokladnie, bo ja obrzydliwa jestem.
        Kroje w mniejsze kawalki, podsmazam na patelni. Kiedy zaczynaja skakac przekladam do gara , podlewam woda z jakims bulionikiem, sol, pieprz , przykrywam pokrywka i pyrtole dlugo. Zoladki wymagaja dlugiego pyrtolenia. W miedzyczasie podsmazam duuuuzo cebuli i laduje do zoladkow. I ide robic cos innego. Po godzinie z kawalkiem nastawiam kasze gryczana i juz.
        Ogoras do tego.
        Grzybek albo piec grzybkow do gara tez nie zaszkodzi.

        Możliwe, że będę cię błogosławić. Czyszczenie mi nie przeszkadza, fragment mojej artystycznej natury był kiedyś Kopciuszkiem i mogę się podjąć wszelkiej dłubaniny, rodzina mnie wtedy omija dużym łukiem - a nuż do roboty zagonię - i mogę spokojnie pomyśleć, bo ja wiem, o postmodernizmie (to taki czarny humor, ha ha).
        • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 10:19
          balamuk napisała:

          > No to kopiuję:
          > [i]Cala robota to te zoladeczki najpierw oczyscic.

          To z "książki poniekąd" chyba, tak?

          > Możliwe, że będę cię błogosławić.
          Ale kogo, ale kogo? Ja bym chciała wiedzieć. Ja jestem do błogosławienia czy Asia? wink Bo jak ja, to się z Asią podzielę, a jak Asia, to ona pewnie ze mną też.

          > i mogę spokojnie pomyśleć, bo ja wiem, o postmodernizmie (to taki czarny humor, ha ha)

          Ha, postmodernizm, podczas gdy inni żołądki patroszą, to esencja i kwintesencja egzystencji sama w sobie wink
          • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 10:29
            Ha, tak to jest, jak się najpierw tu pisze, a potem tam czyta. Już wszystko wiem! smile Wiem, kto zacz błogosławion ma być, i, Asiu - tak to opisałaś, że pomyślałam, iż to Gurua w czystej postaci big_grin
            • asia.sthm Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 16:23
              Wklejam: Popisowe danie, ktore nikomu nie smakuje
              bo faktycznie zginelo w powitalnym

              forum.gazeta.pl/forum/w,77,58554742,58603729.html?v=2&f=77&w=58554742&a=58603729&wv.x=0
      • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 10:15
        asia.sthm napisała:

        > Dorsz na kremie pieczarkowym, w smietanie z czarnym kawiorem. Wystrzalowe i s
        > amo sie robi.
        > Nie da sie schranic, gwarantowany sukces.

        O mamusiu, jak to pięknie brzmi! Jakby Ci się chciało gdzieś zapodać w kulinaryjnym ekstraordynaryjnym wątku, to dźwięczeć będę wdzięcznie smile
        • asia.sthm Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 16:11
          Papuniu, ten moj slawny dorsz juz gdzies jest w paru miejscach.
          Daje ci jednak tu na wlasnosc:
          w zaroodpornym naczyniu rozsmarowac puszczeke kremu pieczarkowego (nie pieczarki tylko KREM) u nas w malych puszeczkach, w Polsce widzialam innej marki
          https://encrypted-tbn1.google.com/images?q=tbn:ANd9GcRCq_T7Aq3dfAWN5RZ1YdXzmpPCRo6-NgHYxT8_ZMthzh52YJFMfw

          - na to smarowidlo kladziemy filety z dorsza -solimy bez przesady (krem i kawiorek juz slone), pieprzymy.
          - ubijamy 3dl smietany na sztywno i wywalamy ja na dorsza.
          - smietane "posypujemy" kawiorkiem tez ze sloiczka - nie po ziarnku tylka citniecia lyzeczka
          (nie mieszac)
          https://encrypted-tbn2.google.com/images?q=tbn:ANd9GcT-cJmJk0El_8J6VAHJa_QusG81NpLc6rsIhwlke0LDQ9MvaBt9

          Do piekarnika na 200 C az ugotuje sie w tym czasie ryz czyli 30-40 min

          do tego miska salaty i gotowe.

          PS ubita smietana robi w piecu piekna brazowa powloczke, bez ubicia wyglada nieciekawie.
    • g0p0s Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 11:28
      Bezdomne jajka. To z Zemsty smaczek.
      • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 18:55
        g0p0s napisał:

        > Bezdomne jajka. To z Zemsty smaczek.

        Nie pamiętam, mroki azaliż zapadły na mą pamięć.
        Pan M.
        • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 18:59
          Dziękuję za dorsza!! smile
    • embepe Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 20:18
      Hm... naleśniki też mi zawsze wychodzą bardzo udane, o sosach do spaghetti też to mogę powiedzieć, ale często są to kompozycje niepowtarzalne, bo "na winie", czyli z tego, co się nawinie ( = co akurat znajdę w podręcznych zasobach).
      Furorę robią śledzie z cytryną i jałowcem oraz ... poznane na tutejszym forum ciasto mandarynkowe! smile
      Mam też jedno "ciasto" na zimno, które robiłam chyba już miliard razy i doszłam do takiej wprawy, że mogę je zrobić z zamkniętymi oczami. To jest absolutny przebój, a prościutkie i niezawodnie udające się zawsze.

      Proste, samo-się-robiące, niezawodne i efektowne w smaku są kurze biusty zapieczone w śmietanie, w której uprzednio dokładnie rozmieszano torebkę zupy cebulowej w proszku.

      Poza tym uwielbiam eksperymenty i wariacje "na temat" : ta sama ryba zapieczona z serem pleśniowym może smakować dziś tak, a następnym razem zupełnie odmiennie, bo coś tam pokombinuję z przyprawami smile


      • ewa9717 Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 20:36
        Dawaj to ciacho!
        • balamuk Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 21:21
          Ja popierać!
        • embepe Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 27.08.12, 21:39
          ewa9717 napisała:

          > Dawaj to ciacho!
          Jeżeli to jest pytanie o moje "ciasto" ( w zasadzie jest to śmietanowa pianka z owocami) na zimno to proszę:
          co trzeba mieć:
          2 duże (takie po 400 g czy coś koło tego) kubki śmietany (obojętnej tłustości, ale najlepiej 18%)
          7- 8 łyżek najzwyklejszego cukru
          4 opakowania galaretki owocowej ( o smaku dostosowanym do upodobań, polecam np. zestaw 2 cytrynowe i 2 pomarańczowe)
          puszka mandarynek
          puszka brzoskwiń
          biszkopty do wyłożenia tortownicy ( ew. gotowy spód tortowy lub samodzielnie upieczony cienki biszkopt)
          trochę mleka do zwilżenia biszkoptów
          ew. troche aromatu do ciasta ( np. cytrynowego lub pomarańczowego)- jak ktoś woli bardzo pachnące.


          Co robić:
          jedno opakowanie pomarańczowej galaretki rozpuścić w połowie ilości wody podanej na opakowaniu, dokładnie pomieszać i wylać na płaski półmisek. Po wystygnięciu schować do lodowki.
          Śmietany i cukier umieścić w jednej misce i trochę pomieszać, żeby się cukier rozpuścił.
          Dwa opakowania galaretki cytrynowej rozpuścić w ilości przewidzianej dla jednego opakowania i ostudzić. Ostudzone wlać do śmietany z cukrem i wszystko razem zmiksować. Poczekać, aż nieco zgęstnieje i znowu miksować - czekanie i miksowanie powtarzać aż tworzywo nabierze konsystencji dość gęstej pianki. Na tym etapie można dodać ew. aromat z buteleczki - jak ktoś lubi mocno pachnące.
          Momenty czekania wykorzystać na ułożenie na dnie tortownicy ( fi 28 cm) biszkoptów zwilżonych mlekiem ( nie ma zakazu zwilżania np. rumem, czy innym % - co kto lubi).
          Wyciągnąć z lodówki półmisek z płaską galaretką, pokroić w niezbyt drobną kostkę , wrzucić kostki do śmietanowej pianki i ostrożnie zamieszać łyżką. Dorzucić do tego mandarynki wyjęte z puszki i oczyszczone z białych błonek, znowu delikatnie zamieszać łyżką.
          Wrzucić całą tę masę (wyraźnie gęstą) do tortownicy wyłożonej biszkoptami i schować do lodówki.
          Przygotować ostatnią galaretkę - zgodnie z przepisem na opakowaniu. Ostudzić i odstawić do lekkiego zgęstnienia.
          Brzoskwinie z puszki odsączyć, pokroić i ozdobnie ułożyć na zastygniętej masie.
          Zalać po wierzchu tężejącą galaretką, wstawić do lodówki, podać do spożycia - najlepiej następnego dnia po przygotowaniu.

          Powyżej podałam przykładową wersję uniwersalną całoroczną - brzoskwinie i mandarynki w puszkach są osiągalne w zasadzie zawsze. Staram się jednak kombinować też z różnymi świeżymi owocami - przepysznie wychodzi w wersji z truskawkami i wszystkimi galaretkami truskawkowymi, bez brzoskwiń czy mandarynek.
          Nieźle wychodzi też z borówkami amerykańskimi, jagodami, bananami i dobrze dojrzałymi winogronami - co kto ma, co kto lubi.
          Uwaga! Nie używać owoców kiwi, bo może nie nabrać odpowiedniej gęstości.

          Czasami w kostkę kroję zieloną galaretkę agrestową - też ładnie.

          Do wersji truskawkowej wrzucam zawsze cukier wanilinowy (znany powszechnie jako cukier waniliowy smile ) : 1 torebeczka wystarczy.

          W podanych proporcjach świetnie się "zsiada" i nie rozpływa się szybko nawet postawione na stole w temperaturze pokojowej. Zazwyczaj po prostu nie ma czasu się rozpłynąć, bo bardzo szybko znika smile
          • ewa9717 Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 28.08.12, 09:54
            I po co, Czerwony Kaptur, pytałam, po co????
            Jak nic zrobię crying
            • goonia Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 28.08.12, 19:01
              Nie mam, staram sie nie podawac tego samego jedzenia gdy przychoda goscie.
              Domownikom, owszem powtarzam ale to nie jakies wyszukane dania i na ogol wychodza.
              • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 29.08.12, 00:41
                Interesujące to ciasto, interesujące, och jakież interesujące! smile
                • kocio_pierzaczek Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 29.08.12, 11:34
                  Oj, trzeba będzie kulinaria chmielewskie odświeżyć i uzupełnić o powyższe. A ja jeszcze bez śniadania...
                  • goonia Meksykanska Fiesta 29.08.12, 18:10
                    Taki sobie wymyslilam temat przewodni na najblizsza niedziele. Poza Tequila tylko chili mi przychodzi do glowy. Ale na chili jest za goraco. Uprasza sie o pomoc. Bedzie tez troche dzieci do nakarmienia.
                    Ide szukac natchnienia.
                    • balamuk Re: Meksykanska Fiesta 29.08.12, 19:36
                      A standardowa tortilla con cośtam?
                      • asia.sthm Re: Meksykanska Fiesta 29.08.12, 20:39
                        Gooniu, wybierac tylko, zawijac rekawy i jakies dziewki kuchenne niech ci sie nawina

                        www.food.com/recipes/mexican-dinner-party
                        i dobry wieczor szanownym
                        • goonia Re: Meksykanska Fiesta 29.08.12, 21:14
                          Strasznie to wszystko pracochlonne, a ja bym chciala szybko, latwo i przyjemnie. Pomysle czy nie zrobic polskiej fiesty.
                          • papuga_ara Re: Meksykanska Fiesta 30.08.12, 10:31
                            No co Ty, toż do schabowych, pierogów, bigosu, barszczyku, żurku też dziewek potrzeba kilku!
                            • balamuk Re: Meksykanska Fiesta 30.08.12, 12:22
                              Eeeee, wydziwiacie, Papużko, fanaberie jakieś Wam w głowie. A makaron z serem albo ziemniaki z omastą nie łaska? wink))
          • embepe Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 30.08.12, 22:27
            embepe napisała:

            > ewa9717 napisała:
            >
            > > Dawaj to ciacho!
            > Jeżeli to jest pytanie o moje "ciasto" ( w zasadzie jest to śmietanowa pianka
            > z owocami) na zimno to proszę:

            Ponieważ wczoraj wystąpiła nagła konieczność wyprodukowania, mogę dziś pokazać na obrazku- żeby nie być gołosłowną wink : KLIK!
            • goonia Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 31.08.12, 17:57
              Embepe po cos Ty to zdjecea wstawiala? No po co?
              Malo to ja mam roboty? tongue_out

              Czy w wersji truskawkowej dajesz swieze owoce do masy czy tylko na gore?

              • embepe Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 31.08.12, 19:54
                goonia napisała:

                > Embepe po cos Ty to zdjecea wstawiala? No po co?
                > Malo to ja mam roboty? tongue_out
                >
                > Czy w wersji truskawkowej dajesz swieze owoce do masy czy tylko na gore?

                big_grin
                Mniej piękne truskawki kroję na ćwiarteczki i wrzucam do masy ( ale nie za dużo), a te najpiękniejsze idą w całości na wierzch.
                • papuga_ara Re: Popisowe, zawsze sie udające, pycha... 01.09.12, 02:06
                  Właśnie się zorientowałam, że jestem głodna... Szkoda ogromna, że nie można sobie teleportować tego, co na zdjęciu wprost do paszczy big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka