minerwamcg
21.02.14, 23:38
...i bardzo dobrze, że było, bo się należało.
Wobec ostrzeżenia o zamknięciu DDW (jeszcze raz dzięki, Dzidka!) zaproponowałam lokal zastępczy, egoistycznie blisko własnego podwórka. Ale chyba wart był zaproponowania.
Knajpa "Pod Mostem" klimat ma trochę jak salonik cioci - palma, stoliczki, obicia z wzorzystego pluszu, na stołach lampy z kolorowych dyndałek, słowem przytulnie, drobnomieszczańsko i miło. Niestety, ma też trelewizor, bez którego doskonale by się obeszła. Oczywiście do DDW nie ma startu, bo Brama jest nasza, oswojona, nafaszerowana wspomnieniami i w ogóle jedyna w swoim rodzaju, ale na ten raz było okay.
Zjawiłam się przed czasem i bardzo dobrze, bo upolowałam stolik. Potem przyjechał Kocio, przyfrunęła Papuga - i zasiadłyśmy sobie jako te trzy wiedźmy z Makbeta a może Pratchetta... mniejsza z tym.
Spotkanie było na wskroś babskie - poruszano tematy, na które każdej prawdziwej feministce odbezpiecza się w kieszeni Colt Magnum. Proszę bardzo, będę okrutna i pojadę po bandzie: bielizna pościelowa, obrusy czerwone w złote wzorki i inne, biżuteria srebrna i pozłacana, robótki ręczne, taniec ze szczególnym uwzględnieniem tanga... macie dość? Jeżeli nie, to dodam jeszcze doskonałe radzieckie zegarki "Czajka" i sposoby przerobienia ich na grubo złocone bransoletki, skoro jako zegarki nadają się wyłącznie na szmelc, zegarek Papugi, który miał być z delfinkiem, a był z finezyjnie wygiętą rybą-piłą (ząbki miała), zegarek Kocia, płaski i elegancki, zegarek mój, toporny ale pancerny i z trzęsącym budzikiem...
Dobrze już, dobrze, dalej będzie łagodniej: o klanie niedźwiedzia jaskiniowego i sposobach malowania na skale, garbowania skór, konstruowania procy kręconej, krzesania ognia, wyrobu biżuterii... oj, znowu niebezpiecznie zbliżam się do bandy, no to szybciutko wspomnę motoryzację i sposoby eksploatacji samochodu, korzystanie z usług mechaników sprawdzonych ale daleko i przypadkowych ale blisko... żyjecie? Ok. No to teraz siadajcie i głośno żałujcie, że Was tam nie było.