Na dobry, hehehehe, początek mam dwie ałtoreczki.
1.Liliana Fabisińska "Weranda na Czarcim Cyplu". Ałtoreczka, jak piszą na okładce, z wykonywanych czynności i wykształcenia: dziennikarka, pisarka, kryminolog i pedagog. Blurp na okładce taki że klękajcie narody, a w środku stek bzdur. Od dziennikarki oczekiwałabym jednak większej sprawnosci językowej, a od kryminolożki jakiejś ciekawej i dobrze poprowadzonej intrygi, no ale Jasiem jezdę...
2. Znana forumu Kasia Puzyńska, jak sama o sobie pisze. Chyba czyta o sobie na forach, bo już nie zawsze używa wszelkich możliwych tytułów, wprowadzając bohatera, pisząc o nim lub każąc mu się odezwać, ba, uwierzyła, że można zbudować zdanie z podmiotem domyślnym, ale cała reszta bez zmian i zachodzę w głowę (jeszcze idę, nie zaszłam), jakim cudem, skoro posiadła jako tako dwie wspomniane wyżej umiejętności, udało jej się spłodzić dzieuo najobszerniejsze w dotychczasowej karierze, bo liczące 830 stron. Autoreczka jest z wykształcenia psycholożką, nawet na wydziale psychologii pracowała (chyba krótko, może się na niej poznali?). Ciekawa bym była, co Papuga na to, ale nie mam serca polecać lektury

A, dzieuo to " Łaskun".