Dodaj do ulubionych

Książka Kucharska

14.07.06, 08:19
Przepisy na farsz naleśnikowy prosimy ?
Obserwuj wątek
      • mzrr21 Re: Książka Kucharska 14.08.06, 10:37
        Potrzebujemy dwa filety (w zależności od ilości osób), dwa rozwałkowane
        kawałki ciasta francuskiego 16cm x 25xm, pieczarki, cebulę, ząbek czosnku,
        masło, dwa paski boczku...
        Rozwałkowane kawałki ciasta wkładamy do lodówki na 20 minut na posypanej mąką
        blaszce.
        Na patelini podsmażamy drobno posiekane pieczarki z cebulką i czosnkiem,
        doprawiamy do smaku.
        Ciasto wyjmujemy z lodówki i nacinami najkrótsze boki do środka co 2cm na
        długości ok. 8cm.
        Ozyszczony i osączony filet układamy na cieście, na niego kładziemy mieszaninę
        pieczrkową, lekko spłaszczamy, a na nią plaster boczku, który podwijamy pod
        spód, aby pieczarki się nie zsuwały.
        Ciasto smarujemy roztrzepanym jajkiem i przeplatamy paseczki na zmianę na
        filecie (tak jak warkocz). Pomiędzy paseczkami należy zostawić szczeliny, żeby
        para mogła uchodzić. Gotowe zawiniątka wkładamy do lodówki na 20 minut.
        Piekarnik rozgrzewamy do 200*C. I wkładamy do niego filety posmarowane na
        wierzchu jajkiem (samrujemy same paski, nie szczeliny, żeby ciasto wyrosło) na
        25-30 minut aż będą złote i chrupkie. Jeśli spód nie jest dostatecznie chrupki
        przykrywamy filety folią aluminiową i jeszcze trochę podpiekamy.
    • stara.gropa Tutaj się nie pożywisz 14.07.06, 09:27
      Zgodnie z doktryną Guruy - gotowanie to zajęcie zanikające, wymierające "Jak
      wytrzymać z Joanną Chmielewską", do kuchni wchodzimy nie częściej, niż raz na
      tydzień. Żeby sprawdzić, czy nasz gospoś dobrze wypełnia powierzoną mu misję
      żywienia nas.
    • minerwamcg Farsz? Proszę bardzo, jaki? 14.07.06, 13:05
      Ee. Gurua marudzi na gotowanie, ale książkę kucharską machnęła taką, że proszę
      siadać. I te rysunki Kobyliśnkiego (jeszcze się załapała na Mistrza),
      mniam,mniam...
      Ja tam lubię gotować. A jeszcze bardziej wynajdywać nowe potrawy, co przy mężu-
      wegetarianinie jest na porządku dziennym.
      Także w temacie farszu do naleśników smile Chętnie podam przepis, i to niejeden,
      tylko poproszę o uściślenie, jaki ma być: słodki, słony, mięsny, wegetariański?
      Na zimno,na ciepło? Nie chcę tu robić drugiej książki kucharskiej, bo gdzie mi
      tam do Gurui...
        • xkropka Re: Farsz? Proszę bardzo, jaki? 14.07.06, 13:42
          najprościej i najszybciej - pół parówki przekrojonej wzdłuż, pół plasterka
          żółtego sera, plasterek ogórka konserwowego, zawinąć w placek naleśnikowy,
          usmażyć i podawać z ketchupem - to dla miłośników fast foodów.

          Bardziej pracochłonne: poddusić szpinak, odparować, wkruszyć fetę, doprawić
          czosnkiem, solą, białym pieprzem i gałką muszkatołową. Na naleśnik położyć
          plasterek szynki, solidną porcję masy szpinakowej i też zrumienić.

          Do zawijania w naleśniki nadaje się również np. leczo albo chilli con carne
          (mielone mięso z fasolą i papryką w sosie pomidorowym)

          Jeszcze?
                • xkropka Re: Farsz? Proszę bardzo, jaki? 14.07.06, 13:59
                  No to jeszcze: drobno pokrojona pierś kurza podsmażona na odrobinie oliwy
                  (wystarczy, żeby tylko zbielała), do tego pokrojona w słupki cukinia lub
                  kabaczek, poddusić razem pod przykryciem + łyżka - dwie gęstej śmietany i
                  bazylia
                • lylika Re: Farsz? Proszę bardzo, jaki? 14.07.06, 15:41
                  Farsz pieczarkowy:
                  1 kg pieczarek drobno pokrojonych podsmażyć na oleju z pestek winogron /polecam ten olej do smażenia bo nie ma zapachu/, posolić i popieprzyć pieprzem i gałką muszkatołową, dodać dwie duże łyżki gęstej śmietany, wymieszać. Zawinąć w naleśniki, posypać startym ostry serem, zapiec.
                  A naleśniki z farszem szpinakowym dobrze jest zalać sosem beszamelowym, położyć okruszki masła i też zapiec.
                  Jeśli chodzi o farsz mięsny, to prosty jest z białej, parzonej kiełbasy, rozdyźdanej widelcem i doprawionej na ostro. Te, przed zapekaniem, posypuję tartym oscypkiem.
                  Natomiast naleśniki ze słodkim farszem, np. z twarogu posypuję obficie tartą bułką i daję okruszki masła.
                  Każde naleśniki z farszem można zrobić wcześniej i zapiec tuż przed podaniem. Są lepsze niż z patelni.
                    • groha Re: Farsz? Proszę bardzo, jaki? 14.07.06, 16:22
                      O, czyżby jakieś naleśnikowy duch krążył nad Europą? Bo moja kochana druga mama
                      (teściowa ma czarne PR, więc nie używam tego słowa w stosunku do swojej, bo to
                      nasza prawdziwa mama, a nie jakieś nie wiadomo co), w ramach akcji wspomagania
                      pełnosprawnych (chwilowo) inaczej, właśnie podesłała mi pyszne zapiekane
                      naleśniczki z zasmażaną kapustką. Po prostu - małmazyjasmile Sama gotuję z
                      przyjemnością, ale nie ukrywam, że takie podesłane, albo jedzone u obu
                      mamusiek, zawsze mi smakuje, zawsze. U innych, mniej lub całkiem nie
                      skoligaconych, teżsmile A zwłaszcza: naleśniki i pierogi oraz tym podobne. Powiem
                      wiecej: im pracochłonniejsze, tym bardziej mi smakują u kogośsmile
                      • lylika Popisowy sernik 14.07.06, 18:10
                        Ponieważ część forumowiczek nie przepada za gotowaniem a wypada czasem błysnąć talentem /dobre na herbatkę z teściową lub inne ważne przyjęcie/ podam Wam, wyjęty spod serca, bardzo tajny przepis na wyśmienity sernik. Jest genialnie prosty, cudownie pyszny i rewelacyjnie błyskawiczny.
                        Potrzeba:
                        1 kg sera "od baby" - ostatecznie może być trzykrotnie mielony lub BACHA
                        ale TŁUSTY,
                        10 dużych jaj
                        1 szklanka cukru pudru /ja daję 4/5 szklanki/
                        1 cukier waniliowy lub kilka kropli olejku waniliowego
                        7 dkg jasnych rodzynek
                        5 dkg płatków migdałowych
                        masło do smarowania tortownicy
                        Szczegółowy przepis:
                        Włączyć piekarnik na 180 st. Sparzyć rodzynki przez 3 sek /Wlać wrzątek, policzyć do trzech i odlać przez sito/. Do miski miksera włożyć ser/odsączony jeśli BACHA/,dodać cukier waniliowy lub olejek. Włączyć mikser i wbijać całe jaja z na przemian z cukrem. Czas ucierania 8 min. Wysmarować tortownicę grubo masłem. Wlać masę serową. Posypać rodzynkami /same opadną/, posypać płatkami migdałowymi. Wstawić do piekarnika, piec 40 min i ani chwili dłużej, choćby się wydawało, że jeszcze nie jest upieczony. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki,
                        wyjąć po 10 min. Po ostygnięciu schłodzić w lodówce przez 2 godz.
                        Jeść i palce oblizywać.
                        • kasiakaz1 Naleśniczki idealne na lato 14.07.06, 18:25
                          Naleśniki trzeba usmażyć grube, bo inaczej się rozwalą.
                          Kilka pomidorków obrać ze skóry i w plasterki, sałatę opłukać i porwać w
                          kawałki, cebulę obrać i pokroić w półplasterki, ser żółty zetrzeć na tarce -
                          może być grubo. Na naleśnik wwalamy owe warzywka (surowe!) + serek, składamy na
                          pół, podsmażamy na patelni coby się serek roztopił. Pychota! ja zawsze zjadam
                          dwa i więcej nie daję rady i tęsknym wzrokiem patrzę na te co zostają.
                          Oczywiście można kombinować z innymi warzywami (kukurydza świetnie pasuje).
                          Smacznego.
                        • mimbla.londyn Re: Popisowy sernik 09.08.06, 20:39

                          O zesz,Lylika,to BYLO pyszne.
                          Chyba sie poddam i upieke w sobote(a juz mialam probowac diety zurawinowej)
                          Pozdr!



                          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                          Zmiana formy powoduje zmiane mentalnosci.
                          Noam Chomsky ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                        • felis2 Re: Popisowy sernik 05.09.06, 09:57
                          Mnie nie wyszedł popisowysad Jakis taki zbity i... niesłodki.... A że sernik za
                          mną chodził, wzięłam od Mamy pracochłonny przepis, trochę go zleniwiłam i też
                          było dobresmileJeśli ktoś chce poeksperymentować, to proszę:
                          1kg twarogu, trzykrotnie mielonego
                          10 jaj (do zużycia wszystkie żółtka i 8 białek)
                          250g masła
                          1,5 szklanki cukru, ewentualnie też cukier waniliowy
                          czubata łyżka mąki ziemniaczanej
                          3 ugotowane ziemniaki
                          łyżeczka proszku do pieczenia
                          jak ktoś lubi to bakalie
                          Ser z ziemniakami zmielić. Utrzeć masło, dodawać do tego ser, po żółtku,
                          cukier, mąkę zmieszaną z proszkiem. Z białek ubić pianę, wymieszać z masą
                          serową i bakaliami. Wlać do tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką.
                          Piec w temp. 170-180 stopni C ok. godziny, a bywa że i dłużej (ma sie trochę
                          przyrumienić no i metoda patyczkowa)
                          W wersji tradycyjnej ucierało się to drewnianą pałką w makutrze, jęcząc i
                          odgniatając sobie ręce. Co skutecznie zniechęcało mnie do produkcji smakołyku.
                          Wersja leniwa: twaróg kupić mielony (ale twaróg, a nie masę serową z jakimiś
                          dodatkami). Gorące jeszcze ziemniaki bez problemu można rozgnieść widelcem.
                          Masło stopić. Wsadziłam do miski ser, ziemniaki (juz wystudzone) i włączyłam
                          mikser. Wrzuciłam żółtka, dwa od razu, bo gęste to było. Machnęłam ręką na
                          dodawanie pojedyncze i resztę wrzuciłam w tempie rozbijania kolejnych jajek.
                          Potem cukier, mąka, masło na końcu bo sie jeszcze studziło. Pianę biję ręcznie,
                          bo jakoś mikserem nie umiem. Poszło szybko i nieuciążliwie a ciacho i tak
                          wyszło pycha, trudno powiedziec o serniku że puszyste, ale takie miękkie, nie
                          zbite. Polecam
        • minerwamcg Re: Farsz? Proszę bardzo, jaki? 20.07.06, 18:57
          Z opóźnieniem, ale może się przyda:

          Gotowane mięso, najlepiej z rosołu, do tego jakaś resztka pieczeni czy innego
          wczorajszego obiadu - wio przez maszynkę. Do tego podsmażona cebulka, odrobina
          kminku, mnóstwo przypraw jakich kto lubi (ja osobliwie poważam lubczyk) - i w
          naleśniki. To jest wersja bejzik. Wersja deluks zakłada dodanie odrobiny
          ugotowanej i takoż zmielonej kiszonej kapusty i wbicie do całej masy surowego
          jaja, tudzież położenie na naleśniku (przed posmarowaniem) plastra żółtego
          sera. Do tego sos tatarski "z gżypkamy" (jak pisał pan Aniołek) i można zacząć
          lizać palce.
    • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 18.07.06, 16:43
      a ja wam powiem, ze niedawno umialem jedynie jajo na twardo i wode na kawe a
      teraz pieczone schaby, ryby, zupy wszystkie, czasami cos pieke, obiad najwyzej
      co 2 dni a pol pracy wymyslam co upichcic. wlasnie poszukiwam jakiegos syropu
      np jablkowego. nie wiem do czego ale pragne. a dzis jajka faszerowane i ryz z
      jablkami za mna chodzi. nawet sushi sie nauczylem sam smile)) takim zdolnym! a co!
            • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 20.07.06, 13:07
              Droga Asiu. Ja nie wiem jak sie tu publicznie przyznac do ilości. Ja na ten
              przyklad zrobilem tych jaj dziesiec, czyli dwadziescia polowek. Zgadnij, ile
              zostalo? Bingo! Zostało zero smile))) Taka lekka przekaska na wieczor, oczywiscie
              przegryziona buleczka z maselkiem i herbatka z cytrynka. Dla normalnych ludzi
              taka porcja to na dwie, trzy osoby zaleznie od stopnia woloduchowatowosci. Co
              do krojenia to trzeba to zrobic zdecydowanie. Najlepiej ostrym nozem, ja uzywam
              bez zabkow. Ugotowane na twardo jaje przytrzymac palcyma, wziac noz i sruuu!
              dziabnac wzdluz, a nastepnie porzedolic az sie przekroi. Mnie akurat drobiny
              skorupek miedzy zebami nie przeszkadzaja, ale mozna te rzepole usunac, by miec
              jednolity brzeg. Farsz dobrze zbelkolic z oliwa lub maslem by bylo klejace sie
              do siebie. Nie wylata potem se skorupek.
              • asia.sthm Re: Książka Kucharska 20.07.06, 13:24
                Drogi Krzysku, z podziwu nad twymi zdolnosciami az sie ugryzlam...no nie
                wiem ..mnie chyba tego sruuu zabraklo w metodzie krojenia, bo zawsze skorupek
                pozniej sie najadlam. Sprobuje ze sruuu, dzieki.
                smile)))
        • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 20.07.06, 11:38
          a pewnie ze skarb, tyle tylko ze najbardziej lubie gotowac dla siebie, bo mi
          nikt nie wyzera i jest wiecej dla mnie. goscie to moga ewentualnie paluszki i
          wode dostac! hihihihihihih ( zasmial sie szatansko)
      • dorka_31 Re: Książka Kucharska 20.07.06, 14:53
        36krzysiek napisał:
        > nawet sushi sie nauczylem sam smile)) takim zdolnym! a co!

        Ochhh, tym sushi to mi apetytu narobiłeś!... Jak ja lubię sushi!!!
        Krzysiu, nie urządzasz przypadkiem w najbiższym czasie jakiegoś przyjęcia w
        stylu japońskim? wink))
        Albo może lubisz sprawiać nietypowe prezenty urodzinowe? Bo ja mam całkiem
        niedługo... wink))
        • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 20.07.06, 15:01
          tez jestem wielbicielem sushi i nie ma takiej ilosci, ktorej bym nie zjadl. ze
          wzgledu na ceny na miescie ekonomiczniej zrobic samemu i po swojemu. wychodzi
          duzo taniej Przyjecia bardzo lubie i dam sie zaprosic smile)) W ramach prezentu
          moge cie nauczyc cybernetycznie jak to sie robi. Wbrew pozorom prostsze niz
          pierogi. I zadne tam specjalne ryze za 15 zl 0,5 kg tylko zwykly sypki.
          • dorka_31 Re: Książka Kucharska 20.07.06, 15:12
            Wiesz, ja najlepiej się uczę patrząc, nie czytając (pomijając już fakt, że
            kuchnia to nie jest moje ulubione miejsce) wink)
            Proponuję więc, żebyś zorganizował prezentację/popis swoich umiejętności
            połączony z degustacją (rewelacyjny pomysł, prawda?!). No, ewentualnie mogę Ci
            trochę pomóc i przywieźć ryż... wink))
            A masz takie duże krewetki? Bo moje ulubione to takie z krewetkami....
            ...(rany, kończę bo zaraz ślinotoku dostanę!)...
              • dorka_31 Re: Książka Kucharska 20.07.06, 15:24
                36krzysiek napisał:

                > to sie nazywa socjotechnika, czyli jak wjechac facetowi na ambicje i zagonic
                go do kuchni. Podobno Bog stworzyl mezczyzne do obslugi kobiety. Bardzo
                > podobno... smile)))

                Ochhh Krzysiu!... Jaki Ty mądry jesteś!!..... smile))
      • mimbla.londyn Re: Książka Kucharska 09.08.06, 20:42
        36krzysiek napisał:

        > a ja wam powiem, ze niedawno umialem jedynie jajo na twardo i wode na kawe a
        > teraz pieczone schaby, ryby, zupy wszystkie, czasami cos pieke, obiad
        najwyzej
        > co 2 dni a pol pracy wymyslam co upichcic. wlasnie poszukiwam jakiegos syropu
        > np jablkowego. nie wiem do czego ale pragne. a dzis jajka faszerowane i ryz z
        > jablkami za mna chodzi. nawet sushi sie nauczylem sam smile)) takim zdolnym! a
        co!


        Krzysiu,czy Ty masz zone? ;p

        ~~~~~~~~~~
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    • mzrr21 Re: Książka Kucharska 20.07.06, 10:26
      pierogi z bobem

      ciasto pierogowe zarobic (kto umie, ten wie jak, kto nie umie i tak nie pojmie)
      ale tak, żeby było tłustawe, znaczy dodac oliwy z oliwek
      bobu kilogram ugotować, wyjąć z łupinek
      dobry smalczyk ze skwarkami stopić
      farsz zmieszać, doprawić solą, ale głównie pieprzem

      gotować w osolonej wodzie z łyżką oliwy z oliwek
      podawać polane pozostałym smalczykiem
        • groha Re: Książka Kucharska 20.07.06, 14:22
          Pierogi z bobem robiłam raz i choć były pyszne (wiadomo, z bobem wszystko MUSI
          takie być), to stwierdziłam, że nie warte są zachodu. Hurtowe obieranie ze
          skórek wydało mi się o wiele bardziej męczące, niż przy spożyciu na bieżąco, o
          wiele. No i nie przyjęły się na stałe, dzięki Bogu. W przeciwieństwie do
          wszystkich innych. Dzisiaj, na przykład, będą z czereśniami i śmietaną.
          Osobiście nie przepadam za takimi na słodko, ale Groh lubi, a dla niego gotowam
          na wszystkosmile) Idę więc lepić.
    • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 20.07.06, 14:30
      Pierogi uwielbiam ruskie, slodkie, leniwe ale kto by to lepil? Chodza za mna
      zraziki wolowe faszerowane ogorkiem,pieczarkami i cebulka. Do tego sosik,
      ziemniaczki i buraczki. Bedzie to moj debiut wolowy ale jako geniusz kuchenny
      spokojny jestem o rezultat. Poczynie to w likend bo trzeba czasu i skupienia.
      Moze nawet w sobote przed zebraniem sie wyrobie i przybede obzarty do wypeku.
      • april02 Re: Książka Kucharska 21.07.06, 08:51
        Jak już Ci się uda, to się podziel przepisem. Zraziki też za mną chodzą ale
        jakoś nie mam odwagi spróbować zrobić samodzielnie.
        A wołowiny się nie bój, musisz tylko ładną kupić. Od razu zastrzegam, że ja nie
        wiem jaka jest ładna. Zawsze wybiera za mnie mąż smile
        A pierogi, niestety sad, najlepsze są zrobione własnoręcznie.
        • lylika Re: Książka Kucharska - Tajna Receptura. 23.07.06, 08:54
          Słuchajcie, słuchajcie. Wyłudziłam wczoraj podstępem od Starejgropy /zwanej przeze mnie czule Pigularą/ najpilniej strzeżoną recepturę na słynną "nalewkę aptekarzy". Podaję w kolejności podsłuchiwalności:
          1. 15 kropli Waleriana /skąd u licha wziąć aż 15 Walerianów?/
          2. 6 kropli Inoziemcowa / z tym będzie jeszcze większy kłopot, Inoziemcowów ostatnio całkowicie brak/
          3. 3/5 tabletki Viagry /to sprzedają na Centralnym - nie ma problemu/
          4. 8 proszków od bólu głowy "z kogutkiem"
          5. 1/2 butelki syropu na kaszel /dowolny/
          6. pudełeczko maści na odciski
          7. zasypka na odparzenia /na koniec noża/
          8. masa tabulette /ile kto chce/
          Wszystko doskonale wymieszać, zalać spirytusem i postawić w ciemnym miejscu na 173 lata.
          Zabieram się do dzieła. Zapraszam /w odpowiednim terminie/ na degustację.
        • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 24.07.06, 13:13
          zrobilem, wyszly ale czy ja wiem? Dobre ale nie powalajace z nog. Tego farszu w
          srodku prawie nie bylo czuc. Wolowina udusila sie na miecciutko. Plastry wolowe
          popruszone ziolami sola i pieprzem, dziabnieta lyzka farszu zwiniete i spiete.
          troszke w mace obtoczylem i na patelnie. W rondlu czekal bulion ze swieza
          papryka, cebulka, lisciem bobkowym. potem te zawijasy do rondla i dusily sie
          dobra godzine pod przykryciem, czasami merdajac by nie przywieraly do dna.
          farsz byl z pieczarek, cebuli, czosnku i ogorka kiszonego. Chyba trzeba cos
          bardziej konkretnego zeby bylo czuc, nie wiem papryke chilli ? wole takie zrazy
          ale z drobiu z ananasem i serem w srodku. zdecydowanie smaczniejsze i
          delikatniejsze. A wolowina prosze takoz won!
            • lylika Nalewka cytrynowa/pomarańczowa 28.07.06, 09:06
              4 cytryny /dobrze wyszorowane/ nakłuć goździkami /8-10 goździków na cytrynę wkłuć jak najgłębiej/ ułożyć ciasno w słoju, zalać spirytusem z wódką /1/2l. spirytusu + 1/2l. wódki/ Mają być pokryte alkoholem conajmniej 1 cm. Zakręcić słój. Odstawić na 3 do 6 tygodni. /Trzeba powąchać czy dobrze czuć goździkami/. Zlać nalewkę do drugiego słoja a owoce zasypać cukrem. Też na oko, tak żeby były pokryte. Po 3-4 tygodniach, jak cukier się całkiem rozpuści, połączyć oba pisztfance i znowu zostawić na jakiś czas - o ile się uda coś oszczędzić po próbowaniu. Te pozostałe cytryny można jeszcze raz zalać spirytusem z wódką.
              Tak samo robi się pomarańczówkę.
                • lylika Re: Nalewka JANECZKA 28.07.06, 09:59
                  Znowu coś mi nie wyszło z tym linkiem ale Asia mnie poprawiła. Dziękuję.
                  A oto najbardziej oryginalna nalewka z jaką się spotkałam. Robiła ją moja mama Janeczka.
                  Szklanka mocnego naparu z dziurawca, szklanka mocnej kawy, 8 czubatych łyżeczek cukru, laska wanilii, 1/2 l. spirytusu. Cukier rozpuścić w gorącej kawie zmieszanej z dziurawcem, ostudzić, wlać do 2 butelek 1/2 litrowych dodając po 1/2 laski wanilii. Zakręcić, odstawić w ciemne miejsce na 3 tygodnie. Zlać znad osadu. Używać w wypadku migreny oraz na wszelkie smuteczki i chandry.
                    • lylika Re: Nalewka JANECZKA 28.07.06, 10:28
                      Bardzo być może. Wszystkie kuzynki i przyjaciólki mamusi zawsze miały chandrę albo migrenę i musiały się kurować. Nawet moja mamusia, która miała alkoholowstręt używała naleweczki na nerwy i jeszcze orzechówki własnej roboty na dolegliwości żołądkowe. W ilościach aptecznych, oczywiście. Kuzynki i przyjaciółki wymagały dawek znacznie większych z dolewkami.
                      • lylika Re: Likier kawowy JANICZEK 28.07.06, 10:52
                        Też receptura mojej mamusi, która nie piła ale tworzyła wybornie.
                        25 dkg grubo zmielonej kawy /najlepiej mocca/ zalać 1 l. spirytusu ze szklanką wody. Zakorkować szczelnie. Odstawić w ciemne miejsce na 10 dni. Zlać delikatnie znad kawy przez filtr papierowy podwójny /mamusia przecedzała przez flanelę/. Pozostałe fusy zalać syropem /70 dkg cukru, szklanka wody, do "nitki"/. Odstawić na 10 dni. Przefiltrować, dodać do spirytusu kawowego. Można używać po 5 dniach.
                        Wersja aromatyzowana przewiduje dodanie przy drugim mieszaniu 2 kropli olejku migdałowego i 2 kropli olejku waniliowego na butelkę.
                          • lylika Re: Likier kawowy JANICZEK 28.07.06, 11:25
                            Proszę bardzo. Proste, na zimno /dobre na upały/ tanie.
                            Ugotować torebkę ryżu, ostudzić. Puszkę sardynek osączyć z zalewy, rozdyźdać widelcem, dodać do ryżu, zalać sosem vinaigrette /własnej roboty/, wymieszać.
                            Odstawić na 1/2 godz. do lodówki.Podawać na zielonej sałacie.
                              • jotka13 Nalewka pigwowa i wiśniowa 31.07.06, 11:40
                                Nalewka pigwowa

                                2 kg pigwy
                                2 kg cukru
                                1 l spirytusu
                                0,5 l wódki

                                Pigwę obrać, drobno pokroić, zasypać cukrem. Po 3-5 dniach (lub krócej, jeśli
                                jest gorąco - żeby nie skwaśniało) zlać sok, odcisnąć wióry, sok zamrozić lub
                                schować do lodówki (rzeczywiście trzeba mrozić, ale to dlatego, żeby się sok
                                nie zepsuł), wióry zalać mieszaniną wódki i spirytusu. Powinno stać ok. 3-4
                                tygodnie. Zlać alkohol, wycisnąć wióry, które można zużyć do herbaty lub
                                wyrzucić. Połączyć sok z alkoholem, zlać do butelek i przechowywać jak
                                najdłużej (im dłużej tym lepiej), po 2 – 3 miesiącach można próbować.
                                Z czasem nalewka będzie ciemniejsza i może pojawić się osad, ale można go
                                filtrować, lub ignorować.

                                Nalewka wiśniowa:

                                1,5 kg wiśni
                                200 g cukru lub więcej, w zależności od tego czy chcesz, żeby była bardziej
                                słodka
                                0,5 l spirytusu
                                0,5 l wódki

                                Wiśnie wydrylować, wsypać do słoja, dodać połowę pestek i cukier, zalać
                                spirytusem, i odstawić na 6 tygodni. Nalew zlać, owoce zalać wódką i
                                macerować 3 tygodnie, potem owoce odcisnąć. Połączyć nalewy, przefiltrować,
                                zlać do butelek i odstawić na 6 miesięcy. Po 2 – 3 miesiącach można dodać 2
                                krople esencji migdałowej, albo laskę cynamonu (z cynamonem jest pyszna).

                                Jeśli chodzi o filtrowanie to można to robić przez filtry do kawy, watę na
                                lejku, lub ściereczkę.
                                • xkropka Re: Nalewka pigwowa i wiśniowa 02.08.06, 09:00
                                  Dziękuje Jotko, że mnie wyręczyłaś a propos pigwówki. Teściowa zapytana o
                                  przepis odpowiedziała: "Na oko". I nie chciała zrozumieć, ze przy pierwszej
                                  produkcji to trzeba jednak jakieś proporcje podać.

                                  Ale i tak rekord pobiła kiedyś moja koleżanka z pracy. Tłumaczyłam jej jak
                                  upiec steki z ryby maślanej, ale i tak potem było kilka telefonów. Kiedy już
                                  uzgodniłysmy, ze teraz ryba może powędrować do piekarnika myślałam, że będę
                                  miała spokój. Nic z tych rzeczy: po kilku minutach rozterkotał się telefon i
                                  usłyszałam pytanie: "Dora, a tej ryby to nie trzeba posolić?!"
                                  • edeka5 Wypiteczności - Krupnik 09.08.06, 12:36
                                    Zaprawa korzenna:
                                    Cynamon - 3 g
                                    Goździki - 1 g
                                    Imbir - 3 g
                                    Gałka muszkatołowa - 2 g
                                    Wanilia - 2 g
                                    Spirytus - 150 ml

                                    Wszystkie przyprawy (sproszkowane) zmieszać ze spirytusem i wlać do butelki z
                                    ciemnego szkła. Pozostawić na 14 dni - co 2 dni mieszać.

                                    Krupnik:
                                    Miód prawdziwy - 0,5 kg
                                    Spirytus 95% - 0,5 l
                                    Zaprawa korzenna - 5-10 ml
                                    10% roztwór kw.cytrynowego - 4 ml
                                    Woda - 200 ml

                                    Wodę z miodem gotować przez 15 minut. Odszumować. Wlać kwas cytrynowy i
                                    zaprawę, a następnie powoli spirytus, cały czas mieszając. Odstawić w ciemne i
                                    chłodne miejsce na 3-6 miesięcy.
      • g0p0s Re: Książka Kucharska 08.08.06, 13:43
        Wiem tyle co z literatury, że dobra do ryby. Nie wiem, nie próbowałem.
        Tu są przepisy:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=40023131&a=40036772
        W sklepach jest widywana. Ja np. widziałem w Hali Banacha.
        • lylika Re: Książka Kucharska 08.08.06, 15:48
          g0p0s napisał:

          > Wiem tyle co z literatury, że dobra do ryby.

          Nawet bardzo dobry do ryby.
          Białą rybę, np pangę, pokroić w kostkę wielkości pudełka zapałek, posolić. Zrobić ciasto naleśnikowe - zamiast mleka użyć wody mineralnej, gazowanej.
          Moczyć kawałki ryby w ciescie i smażyć na złoto.
          Podawać z sosem remoulade i surówką z kapusty; kwaszonej, białej lub pekińskiej.
          Do tego bagietka.
          Pyszotka.
        • g0p0s Re: Książka Kucharska 10.08.06, 10:32
          Obejrzałem produkt w sklepie. Urodzony na Żeraniu, ale nie w dawnym FSO.
          Chociaż...
          Po wnikliwej lekturze etykiety, doszedłem do wniosku, że najzdrowsze z tego
          wszystkiego jest szkło słoiczka. Same sztuczności plus enigmatyczna 'unikalna
          mieszanka warzyw'.
      • the_dzidka Re: Książka Kucharska 08.08.06, 16:32
        W Berlinie, na Schonebergu smile))
        A propos, ostatnio nabyłam w Piotrze i Pawle dużą butelkę remulady, taka, jak
        się sprzedaje sosy vinegret na przykład, palstikowa, zielonkawa,
        nieprzezroczysta. Spróbowałam i tak jak się domyślałam, to koło remulady nawet
        nie lezało.
        A remulada jest pyszna do kalmarów smile
        • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 09.08.06, 12:34
          udalo mi sie zdobyc SOS DUNSKI. Sklad taki jak remulady, tylko nazwa inna. Moze
          zastrzezona? wiec uprzejmie donosze, ze moglbybyc troszke gesciejszy jako
          dresing do kanapek. Smak ciekawy, jakby sos tatarski z curry. Konsumowalem ze
          schabem poprzez maczanie. Rybe przetestuje, jak cos zlowie w Wisle smile Widac
          remulada remuladzie nie rowna, tak jak keczup keczupowi, musztarda musztardowi,
          majonez majonezu. najlepsze majonezy sa na placu Winiary i zadne lajty tylko te
          10 000 kaloriii. mniam
          • groha Re: Książka Kucharska 09.08.06, 12:58
            Najlepszy majonez jest kielecki i nikt mnie nie przekona, że jakiś inny mu
            dorównuje pod względem wyrazistości oraz wysublimowanego smaku. Inne przy nim,
            to... majonezikismile
    • mzrr21 Re: S0s "Remoulade" 11.08.06, 08:03
      Marya Ochorowicz-Monatowa
      "Uniwersalna Książka Kucharska"- wyd. poprawione i uzupełniowe Lwów 1926 r.

      Sos "Remoulade"
      Do zwykłego sosu majonezowego dodaćdwie łyżeczki musztardy, trochę siekanego
      szczypiorku, kopru i zielonej pietruszki, jedno lub dwa całe jaja na twardo
      ugotowane i dcrobno posiekane, soli i pieprzu białego do smaku. Podaje się do
      ryb smażonych i z rusztu.

      Sos majonezowy zwykły
      Na sześć żółtek odmierzyć 12 łyżek najlepszej oliwy prowanckiej, zlać w flaszkę
      i wpuszczając po jednemu dobrze oddzielone żółtka od białek do rynki lub
      miseczki kamiennej, drugą ręką lać cienkim strumieniem oliwę i ubijać do
      gęstości aż trzepaczka stanie w sosie, zakrapiając po trochu sokiem z cytryny.
      Gdy wszystkie żółtka i oliwa wyjdą, sos trzeba posolić do smaku, opieprzyć
      białym pieprzem, wsypać na koniec noża cukru i jeżeli nie mabyć zaraz użyty,
      odstawić go w zimne miejsce lub na lód.
    • 36krzysiek Re: Książka Kucharska 11.08.06, 10:10
      Jeść !!!! Byłbym najszczęśliwszy, gdyby mi ktoś dał w prezencie nieograniczony
      karnet do jakiejś knajpy. Oby róznorodnej. Chodzą za mną te bliny z kawiorem.
      Ładnie się nazywają ale kto je zna? Pomyślę, poszukam. Na razie danie dnia -
      leczo warzywne. składniki : papryka zielona, czerwona, chili, cukinia,
      pomidory, cebula, kielbasa( boczek, a może być wogóle bez mięsa,a le co to za
      jedzenie bez mięsa?). Warzywa pokroić w kostkę, podsmazyć lekko na patelni,
      wrzucić do gara i dusić. Warzywa powinny zachować chrupkowatość. W razie
      potrzeby lekko podlać wodą. Podawać z grzankami czosnkowymi ze srem. Do
      popicia białe wino hmmm do warzyw białe czy czerwone? ej! chyba białe.
      • mzrr21 Re: Książka Kucharska 11.08.06, 10:20
        Bliny polskie ze śmietaną
        Wtrzech czwartych litra letniego mleka rozpuścić 5 dkg (3 1/2 łuta) drożdży i
        rozkłócić z 1 funtem mąki pszennej i pół funtem mąki hreczanej; wlać w to
        ciasto pięć żółtek, pół szklanki sklarowanego masła, trochę soli, wybić
        doskonale, a w końcu dodać pianę z pozostałych białek i postawić w niezbyt
        ciepłym miejscu na 3 - 4 godzin. Ciasto powinno być gęściejsze jak na
        naleśniki. Przed użyciem należy je zamieszać. Do smażenia trzeba mieć kilka
        jednakowych małych patelni, wielkości dna od deserowego talerzyka. Na każdą z
        nich nalać małą łyżeczkę roztopionego masła, rozpalić patelnię, a następnie
        nalać cienką warstwę ciasta i uważać, aby się bliny równo rumieniły. Gdy z
        jednej strony usmażone, przewrócić na drugę; gotowe kłaść na gorący półmisek.
        Oddzielnie podać kwaśną śmietaną. Kto nie lubi ześmietaną może jeść z masłem,
        które należy podać w sosjerce. Wyborne są też posmarowane kawiorem.
    • mzrr21 Re: Książka Kucharska 11.08.06, 14:23
      Niewiem Krzysiu o jakie mięsko Ci chodzi, ale normalne kotlety schabowe, czy
      piersi z kurczaka można zrobić w cieście naleśnikowym. Trochę, niewiele
      gęciejsze niż ciasto na naleśniki, moczysz w tym mięsko i na patelnię.
    • aggie9 w kwestii ryżu..... ale nie sake... 11.08.06, 20:24
      ja mam swoją nie wiem jak odkrytą metodę... okazało się po kilku latach, że nie
      byłam pierwsza... ale co mi tam... i tak siama to wymyśliłam....

      ryż w dowolnej ilośći, reszta składników też... kwestię nasycenia ryżu
      pozostawiam do wyboru...

      ale najpierw był ryż....

      potem oliwa na patelni lub w garnku (w tym co nie przywiera)....

      na zimną oliwę czosnek razem podgrzewany, bo inaczej robi się zgorzkniały... smile
      ilość czy w ogóle obecność środka na wampiry pozostawiam gotującym... Gurua nie
      cierpi, a ja bez żyć nie mogę wink

      posiekana cebula... (proszę pamiętać, że od cebuli się kuli... ale na szczęscie
      nie mój to przypadek, więc dużooooo...)

      w to co pyrgoli na ogniu (oliwa+czosnek+cebula) wsypujemy ryż, taki zasuszony
      prosto z pudełka/torebki...

      dobrą chwilę podsmażamy ostro mieszając (ma się mocno pyrgolić)....

      jak tylko zauważymy, tendencję do przywierania podlewamy wodą (potem doprawiamy
      kostką "bulionową" lub od razu bulionem)... ale podlewamy tyci tyci coby ten
      ryż tylko lekko "zalac...

      co raz uzupełniamy płyn... co ryż go wesscie to dolewamy... ahaaa, pyrgolimy
      bez pokrywki....

      jak ryż jest taki al dente to wrzucamy do niego paprykę pokrojną w kostkę, może
      być w różnych kolorach... będzie ciekawiej smile

      jak ryż już nie kłuje w zęby opcjonalnie wrzucamy orgórka wężowego pokorojonego
      we słupki ze "skórkom"....

      w innej opcji może też byc "pora" (ups... to innny wątek smile

      w tzw "międzyczasie" (ten inny wątek mnie śledzi normalnie) dodajemy soli do
      woli (trzeba uważać na słoność bulionu), chilli (nie lubie pieprzu, bo ma
      posmak, a chilli daje ostrośc, ale nie zagłusza smakiem potrawy)... no i dla
      urozmaicenia kolorystycznego szafran... smile

      smakowitego Memłonu życzę smile
      • 36krzysiek Re: w kwestii ryżu..... ale nie sake... 14.08.06, 11:14
        Wczoraj mialem dzień ryżowy, choc prostota jest aż nieprzyzwoita. Zwykly ryz
        zapiekany z jabłkami w formie tortu. Polane to bitą śmietana... smile jak
        mnie "zemgliło" to przegryzałem ogórkiem małosolnym smile)) A do wersji
        papryczanej można dodać np kurczaczka - też pychatkowate. Bliny mnie przerosły.
        Nie miałem serca się zabrać, inną razą, natomiast wielce zainteresowało mnie to
        mięsko z serem?! proszę o przepisik. pliiiiiis smile
    • sandra_may Re: Książka Kucharska 14.08.06, 11:28
      Na moje oko to w kawałku schabu bez kości trzeba zrobić dziurę, w te dziurę
      napchać farszu np z twarożku przyprawionego na ostro i upiec. Ja kiedyś
      zrobiłam coś tabiego ale z utartym i wymieszanym z ostrą francuską musztardą
      oscypkiem
      • mariurzka Schab z serem-dla Barona i Sandry:) 14.08.06, 12:38
        Sandro droga, w pewnym sensie masz rację, choć moje danie takie bardziej do
        kotletów zbliżone niż do schabu w wielkiej całoścismile
        A skoro co poniektórzy proszą tak pięknie no to się ugnę i podamsmile

        Kotlety schabowe z nadzieniem z twarogu

        Składniki:
        4 kotlety schabowe
        po 2 małe czerwone i zielone papryki
        1 ogórek kiszony lub konserwowy
        15 dag twarożku lub półtłustego twarogu śmietankowego
        1 kieliszek białego wina półwytrawnego
        3 łyżki gęstej śmietany
        olej do smażenia (nie więcej niż 3 łyżki)
        suszona bazylia wg uznania (mogą być również zioła prowansalskie i oregano)
        sól i pieprz

        Wykonanie:
        Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych, umyć, pokroić pół czerwonej i pół
        zielonej papryki w drobną kostkę. Drobno pokroić również ogórek.
        Twarożek wymieszać z ziołami prowansalskimi, bazylią i oregano (ja dodaję
        jeszcze paprykę ostrą lub słodką i pieprz)a następnie z wszystkimi pokrojonymi
        wcześniej warzywami. W razie potrzeby doprawić masę twarogową do smaku jeszcze
        solą i pieprzem.
        W kotletach wyciąć delikatnie kieszeń (można je lekko rozbić), napełnić je
        nadzieniem i spiąć wykałaczkami. Na patelni rozgrzać olej, podsmażyć kotlety z
        obu stron na ostrym ogniu. Smażyć jeszcze przez 10 minut na mniejszym ogniu (w
        trakcie smażenia można je podlać winem i wodą i lekko poddusić).
        Resztę papryki pokroić na kawałki. Zdjąć mięso z patelni, zabezpieczyć przed
        wystygnięciem. Paprykę podsmażyć na tłuszczu ze smażenia. Posypać solą i
        bazylią, wlać wino, wymieszać, lekko zagotować. Wyjąć paprykę, wywar zaprawić
        kwaśną śmietaną, wymieszać na gładki sos na małym ogniu.
        Przełożyć kotlety na talerz, ułożyć smażoną paprykę i polać sosem. Można
        podawać z kaszą jęczmienną.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka