W piątek odbyło się u Lyliki zebranie, na którym dokonaliśmy wiekopomnego
dzieła oprawienia bohomazów w ramy.
Stroną techniczną oprawiania kierowali panowie, w liczbie trzech i należą im
się słowa pochwały, bo bohomazy w ramach prezentują się imponująco. Lylika
robiła zdjęcia. Moze zechce je tu zamieścić.
W ogóle, na zebraniu działo się, a działo. Sama nie wiem co opisywać, może
każdy napisze, co zapamiętał.
Ja najlepiej pamiętam moment, kiedy gospodarze opuścili swoje pielesze i
zostaliśmy sami w ich domu. Momentalnie przystapiliśmy do zasiedlania
pomieszczeń, niestety gospodarze wrócili, musieliśmy więc wrócić do własnych
domów. Zebranie zakończyło się o 1 w nocy, a rano dostałam wiadomość od
Edyty, że zapomniała kluczy i usiłowała wejść do domu przez okno. Nie
wiedziała, że jest tam na parapecie zastawiona pułapka, po ciemku wpadła w
coś lepkiego, a co było dalej to wiecie

))
P.S. Obie byłyśmy trzeźwe.