Stanowczo osoba Gurui i styl zacnego Towarzystwa nie pasuje do hymnów.
Próbowałam napisać, ale gdzie tam! Jedyne co mi wyszło, to "Ballada z
Diabłem" śpiewać na melodię "Ballady o jednej Wiśniewskiej"

))
Ballada z Diabłem
Mieszkał w pałacu hrabia z hrabiną
On zwał się Lesio, ona Tereska
A flaga wiała nad ich meliną:
„Wiwat Gurua, wiwat Chmielewska”
Kajak ze żaglem miała hrabinia
Hrabia-architekt siedział nad deską,
A sąsiad Diabeł (okropna świnia)
Dybał ze spluwą na J. Chmielewską.
Próżno hrabinia dołki kopała
A hrabia na łbie łamał mu deskę,
Próżno Janeczka napis drapała:
„Odwal się draniu od tej Chmielewskiej!”
Aż raz Alicja przybyła z Danii,
Zmierzyła Diabła okiem królewskiem,
„Cicho mi wszyscy, w odwłok kopani,
Ja sama bronić będę Chmielewskiej!”
Raźno wkroczyła w pałacu ściany,
Zrobiła bajzel iście k..ewski,
Pomógł jej Edek, w dupę pijany,
Co też zapragnął bronić Chmielewskiej.
Diabeł, będący pod ankoholem
(ze strachu przed nią zalał się w pestkę)
Leciał po schodach na antresolę
I łeb rozwalił – swój, nie Chmielewskiej.
Wtedy Alicja późnym wieczorem
Razem z Okrętką tudzież Tereską
Wsadziła Diabła – siup - w koci worek
„Ja ci dam, draniu, nękać Chmielewską!”
I leży Diabeł w bajzlu straszliwem
Wskrzeszą go chyba moce niebieskie,
A my gorzałką, winem lub piwem
Wypijmy teraz zdrowie Chmielewskiej!