lylika
22.11.08, 20:34
Nie narzekajcie na słuchowiska. One są potrzebne.
Przed wieczorem wpadła do mnie siostrzenica sąsiadki z parteru z "Krokodylem..." w ręce. Słuchowiskiem znaczy. Powiedziała, że po prośbie przyszła. Od jednej znajomej po prośbie. To żona kolegi z klasy. Wiele lat temu dostała wylewu i porusza się o kuli, ma kłopoty z mówieniem, nie może czytać bo Jej się tekst "rozjeżdża". Z tego też powodu nie używa komputera. Kidyś, gdy jeszcze mogła czytać, była fanką naszej Guruy. Kiedy urwało się czytanie bardzo Jej doskwiera brak książek Guruy. Teraz mąż kupuje Jej słuchowiska i jest nimi zachwycona. Nie narzeka na skróty ani na obsadę. Cieszy się, że może słuchać i przypominać sobie te książki.
Na spotkaniu grudniowym poproszę Guruę o autograf na płytce dla wiernej fanki.