Dodaj do ulubionych

Wszystko czerwone - ballada monstrum

18.12.08, 23:35
Zainspirowaliście mnie smile Niestety, krócej się tego opowiedzieć nie
dało.

Na swej kanapie goniąc spojrzeniem
Smutna usiadła Alicja
Pierś rozedmała ciężkim westchnieniem,
A nad nią sterczy policja.

„Edka szpikulcem zaciukał zbrodzień,
Więc niech nam pani odpowie,
Azali były w pani ogrodzie
Osoby mrowie a mrowie?”

„Był tu – Alicja na to życzliwie,
Świecący sprzęt oblewany,
Tabuny gości, bardzo ruchliwe
I Edek w trupa pijany.”

Gliniarz, lingwistów wszelkich ozdoba,
Rzecze, iż wieść by się zdała,
Azali jego jaka osoba
Zanadto nie miłowała?

Tak się zaczęły zbrodnie szalone
W domostwie pod Kopenhagą,
Gdzie wkrótce wszystko było czerwone,
Co stwierdzam z całą powagą.

Sprawę tych zbrodni prowadził pilnie
Policjant – polszczyzny chluba,
Co się jej uczył z Biblii rodzinnej
W przekładzie Wujka Jakuba.

Główną postacią całej afery
Jako ofiara niewinna
Była Alicja o sercu szczerym
I wstrząsająco gościnna.

Raz winogrona nabyły rankiem
Zosia z Joanną szlachetnie
Więc obiecują jej niespodziankę
Którą z rozkoszą niech wetnie.

Wchodzi Alicja w progi salonu
I w podziw wpada głęboki,
Bo nie przewidział nikt w całym domu
Że niespodzianką są zwłoki.

Nieszczęsny Kazio, oferma rzadka,
W krzakach z miłości się chował
I mógł w tej sprawie robić za świadka -
Widział, kto Edka mordował.

A zbrodniarz, idąc Lukrecji śladem
Równie przebiegły jak ona
Otruł go za to okrutnym jadem,
Który się krył w winogronach.

Kazio w szpitalu, bo jednak przeżył,
Choć ledwie znak życia dawał
A tu dopiero – choć nikt nie wierzy,
Się rozpoczyna zabawa.

Wnet nowi goście siedli do stołu
I rwetes rozległ się dziki
Kiedy Alicja z Włodziem pospołu
Kłócili się o guziki.

Nieszczęsny Włodzio kawę popija
Śmiertelne płyną minuty
Szpilka po szpilce Alicji wbija
A jest już prawie otruty.

Co potem było, nikt nie wypowie,
Nocka - i było po balu
I przyjechało znów pogotowie,
Znów dwie ofiary w szpitalu.

Gość nowy w domu – ruszają panie
Cioci szykować piernaty,
Tylko Alicję gnębi pytanie
„Czym z nią na pani, czy na ty?!”

Sędziwa dama chyża jak zając
Za stara nawet na ciotkę -
Dziesiąty krzyżyk na karku mając
Ruszała się kurcgalopkiem.

Zbrodniarz wziął młotek... nie uwierzycie
Gdy krwawa zmyła się sieczka -
Cioci zegarek ocalił życie
I truskawkowa maseczka.

Wnet pogotowie cioteczkę niesie
W szpitalu zgoją się rany
Lecz zostawiła Alicję w stresie
Z problemem nierozwiązanym.

Lecz wszystko głupstwo, gdy klątwą bogów
W domu otwartym się mieszka –
Bo się zjawiła jak duch na progu
Sponiewierana Agnieszka.

Aż strach powiedzieć, co było potem
Cudem nie padła bez życia -
Podły morderca znów złapał młotek,
W pralni podłoga do mycia.

Nowa ofiara... Wszyscy zdumieni,
Jakiż ten łotr pracowity!
Wkrótce on tylko będzie na Ziemi,
Alicja i pasożyty.

Choć do profesji swojej wszelako
Mógł podejśc z większym dystansem...
Po cóż odwalał normę na akord
I trzasnąć chciał panią Hansen?

Wszak to nie była Alicja sama
Ani osoba jej bliska –
Zwykła sprzątaczka, nie żadna dama,
Biedna ofiara nazwiska.

W takiej to chwili, rzecz oczywista
(trudno użerać się z losem)
Zjawił się Bobuś i Biała Glista
Z wieczną skarpetką pod nosem.

„Cóż za bałagan, Alicjo droga,
Wszędzie walają się trupy,
Mogłabyś kiedyś wreszcie, na Boga,
Zebrać swój śmietnik do kupy!”

Biedna Alicja poczuła właśnie
Że się jej miarka przebiera:
„Niech się wynoszą, bo bluzgać zacznę
Albo mnie weźmie cholera!

Gościnna jestem, ale pomału
Mam dość obojga po równo
I choćby mieli dostać zawału,
Zamiast koniaczku dam gówno!”

W tej chwili wystrzał rozległ się nowy
(rura od puszki z parówek)
I byłby Bobuś stracił pół głowy -
Na szczęście był to półgłówek.

Dzwoni telefon – zbrodnicze dzieło
Złowrogim cieniem się kładzie:
Auto Alicji właśnie rąbnęło
W cysternę na autostradzie.

Thorsten się lekko potłukł, bo upadł,
Za to maszyna spalona,
A w środku facet w postaci trupa -
Zewłoka zawęgielniona.

Wtem wpada Ewa, bez tchu, bez siły,
We łzach i z włosem rozwianym
Bo się objawił dawny jej miły,
Przystojny Józio Grassani.

Więc czy mężowi płakać w sweterek
Czule wzdychając „jam twoja!”,
Czy też się związać z tym hohsztaplerem,
I dom porzucić, i Roja?

„Połóż się – rzecze Alicja mile
Na tej kanapie i zaśnij,
Ja jutro z Rojem piwo wypiję,
I tak się wszystko wyjaśni!”

Nazajutrz nowe strachu tortury
Na myśl o świeżej mogile –
Bo Ewa leży zadkiem do góry,
A z pleców sterczy jej sztylet.

Wściekła Alicja syczy z odrazą,
Joannę chwyta w swe szpony:
„Po coś pisała, podła zarazo,
Że serce mam z prawej strony?”

„Nie napisałam, żeś głupia baba,
Chociaż mnie swędział atrament!
Morderca Ewę ledwie udziabał -
Ciebie by zabił na ament!”

I znów morderstwo z kiepskim wynikiem -
Ewa zaledwie draśnięta,
Roj przy niej ćwiczy akrobatykę
Gdy ją całuje po piętach.

Tak to spędzali długie godziny
Po dniach czuwając i nocach,
W domu strzeżonym przez duńskie gliny
Co nie siedziały na oczach.

Aż raz wieczorem myśli te zacne
Przyszły Pawłowi do głowy
By na zbrodniarza zrobić zasadzkę
Z farby i naczyń stołowych.

Gdy księżyc srebrem dachy przystrajał
Przez okno ciut uchylone
Joanna wlazła w cały ten fajans
I wszystko było czerwone.

Wysmarowała odrzwia i ściany
Wszędzie miotając się z krzykiem
Rezultat - salon perfumowany
Bigosem z rozpuszczalnikiem.

Gdy noc minęła, calutki dzionek
Przez te zamachy i strachy.
W domu szalało wszystko czerwone
Oraz cudowne zapachy.

Ale ktoś przecież nim dzień ów minął
Dobrym wykazał się gustem -
Herbert, gdy przyszedł ze swą hrabiną
Upojnie wąchał kapustę.

Wkrótce wieść nowa pobiegła w eter,
Że zbrodniarz znów chybił celu:
Pragnąc przejechać autem Elżbietę
Tylko jej zrzucił kapelusz.

I kiedy wszyscy mieli już dosyć,
Tydzień się miał ku niedzieli
Przyszedł pan Muldgaard aby ogłosić,
Że już aferę zgryzieli.

Winna Anita - nieszczęsna flama
Ciemnolicego gangstera,
Co się bał strasznie zdemaskowania,
A w środkach nie zwykł przebierać.

Biedna Anita snadź go kochała
Tak jak nikogo na świecie:
Dla niego knuła i napadała
Oraz powiła mu dziecię.

Ma dziś pan Muldgaard dług u Joanny,
Dług wcale nie byle jaki,
Dzięki dowodom z Polski przysłanym
Wsadził huncwota do paki.

Duński sąd karę wyegzekwował
Za te zamachy i zbrodnie –
Zamknął Anitę do wariatkowa
Na całe cztery tygodnie.
Obserwuj wątek
    • groha Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 00:10
      To nie jest żadne monstrum, to jest perła, cymes i łakoć! Czytam i czytam, a w
      uszach słyszę leciutki, damski sznapsbarytonik a'la Bielicka: po coś pisała,
      podła zarazo, że serce mam z prawej stroony smile
      Brawo, Minerwo!
      • blue_eyes Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 07:43
        hej, dlaczego to jest takie świetne, no!?! i teraz będę w kółko
        czytać i czytać, nad moimi oczami litości nie masz!!! czy słychać
        tam mój chichot? a na poważnie - boskie, klepię na pamięć i basta.
        • ewa9717 Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 08:07
          Sliczności! Żeby tylko młodzieża jako streszczenia lektury nie
          potraktowała wink))
    • asia.sthm Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 08:53
      Mnie sie pierś dumą rozedmała ze mamy taka poetke na sali....w
      towarzystwie znaczy.
      Minerwo, wyrazy podziwu przyjmij od usmarkanej ze smiechu fanki.
      Rany boskie jak to mozna cichcem geniuszem sie okazac!

      Wiecie co, a moze niech my wydamy ten spiewnik na powaznie. Juz nie
      mowie zeby zaraz pralnie kupowac za zyski, ale autorzy tekstow
      niechby sie swiatowa slawa okryli, honor nam przynosza.
      • 36krzysiek Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 09:14
        Nie, no po prostu klękajcie narody!
        • lylika Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 09:44
          Bomba!!!
          • papuga_ara Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 10:18
            Rewelacyjne, minerwo!! big_grin big_grin big_grin
    • g0p0s Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 11:23
      Ile takich ballad wejdzie na CD? Złota płyta jak w banku smile
    • art-glass-ak Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 11:56
      Cudne! Boskie! Niesamowite! W tym "streszczeniu" jest samo sedno!
      Ukłony! big_grin
    • minerwamcg Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 12:26
      O jejku... dziękuję za te świetne recenzje smile)) Kochani jesteście.
      Więc już się nawet nie przyznam, iż w furii poetyckiej przegapiłam,
      że "hochsztapler" pisze się trochę inaczej...
      Z racji zaawansowanych przymiarek do rozmnażania siedzę w domu i
      tylko dzięki obfitej lekturze dzieł Gurui jeszcze nie zwaiowałam -
      więc nie mogę obiecać, że jeszcze czegoś nie popełnię smile
      • gabrielle Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 12:34
        Perła! Ja to sobie wydrukuję i wkleję do kalendarza ku pamięcismile
      • groha Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 12:35
        Ten hochsztapler niech sobie będzie, jak chce, bo kto by tam zwracał uwagę na
        jakieś duperele przy takim dziele. I proszę, nie mów nam, Minerwo, że nie możesz
        obiecać, że jeszcze czegoś nie popełnisz. Ty nam obiecaj i koniecznie popełń! smile
        • lylika Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 12:44
          Minerwo, a może popełnisz rymowane życzenia świąteczne dla Guruy? Grzesio jakąś kartę świąteczną by dodał. Przesłalibyśmy je panu T z prośbą o doręczenie. smile
        • bbbzyta Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 12:44
          Normalnie mnie zatchło z wrażenia. Popełniaj Minerwo, ile się da! Dzięki, dzięki!
    • jotka13 Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 13:40
      Do gazety moi Państwo, do gazety.
      • g0p0s Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 14:37
        Gazeta z płytą?
        • kurcgalopek Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 19.12.08, 14:51
          Ballada fantastyczna i wspaniale oddaje klimat książki, zaśmiewałam się
          czytającsmile Z niecierpliwością czekam na dalszą twórczość!
          • asia.sthm Ballada o Szefie czyli Całe zdanie nieboBallada o 19.12.08, 21:04
            Wklejam aby bylo do kupy, specjalnie dla tych co nie sa w stanie
            przeczytac wszystkich watkow. Minerwo daj sie usciskac jeszcze raz.


            Ballada o Szefie czyli Całe zdanie nieboszczyka
            minerwamcg 15.12.08, 05:59 Odpowiedz
            ...na wzór "Ballady o Felku Zdankiewiczu" opowiedziane.


            Szef mafii w Brazylii był chłopak morowy,
            Miał trzy mercedesy i jacht motorowy.

            Miał hacjendę z palmą, basen godny lorda,
            I licznych goryli, co ich prał po mordach.

            Że mu tego dobra ciągle było mało,
            Zakopał w Rodopach blitu, co się dało.

            Że mu się nie chciało w góry ruszyć tyłka,
            Zlecił to idiocie – i zaszła pomyłka.

            Sprzedał tajemnicę bandzior ciężko ranny
            I wyzionął ducha na łonie Joanny.

            Porwały dziewczynę brazylijskie dranie
            I tak na nią wrzeszczą: "Powiedz całe zdanie!"

            Otwiera Joanna zdumione oczęta:
            "Bym wam powiedziała, ale nie pamiętam"

            Więc jej obiecują szmal nie byle jaki,
            A Joanna myśli: "Łżą jak te sobaki!

            Zostanę jak głupia i to z czystą szyją,
            Bo mnie oszukają, a potem zabiją!

            Od takich perspektyw broń mnie Panie Boże"
            - łajbę im porwała i chodu na morze.

            Po drodze spełniała bohaterskie czyny,
            Kupując na litry trzy wanny benzyny,

            Próbując armaty, czy się fajnie strzela,
            I robiąc samoster z nogi od fotela.

            Tymczasem w hacjendzie trwa pożar w burdelu
            Bo Joanny nie ma – choć jej strzegło wielu.

            Sam szef się narobił najwięcej ze wszystkich,
            Gdy im własną ręką porozbijał pyski.

            A dzielna Joanna gwiżdżąc na ich kanty
            Przepłynęła solo calutki Atlantyk.

            Dotarła do Francji, lecz jak byle gapa
            Dała się oszukać i – niestety – złapać.

            Zamkli ją do lochu, w złości nieprzytomni,
            "Będziesz tutaj kwitła, aż sobie przypomnisz!"

            Więc kwitła, dość mało podobna do kwiecia,
            Mając za pociechę wesołego ciecia.

            Aż się jej udało, choć schudła do kości,
            Wykopać szydełkiem tunel ku wolności.

            Próżno cieć ją woła najczulszymi słowy -
            Ona w Taorminie leczy szok nerwowy.

            Stamtąd wio do Polski - macie głupią babę -
            Gdzie już na nią czeka wytęskniony Diabeł.

            Ledwie przyjechała, ot, rozczarowanie
            Bo ją puścił kantem i tudzież zrobił w banię.

            Poszła na milicję, melduje od kopa:
            "Powiem wam, panowie, o skarbie w Rodopach!"

            Poczciwi gliniarze (patrzcie no, kultura)
            Dali jej obstawę i łysego knura.

            Dybie na nią szajka i Diabeł na czele,
            A tu jej niebiescy bronią przyjaciele.

            Lecz ona w amoku, wzięła ją cholera,
            Sprała milicjantów, na knura naciera.

            W końcu i ta dobra, i ta wredna strona
            Miała mordy zbite jak szefa ochrona.

            Wreszcie wyszło na jaw, kto po stronie czyjej,
            Skarby się znalazły, a Joanna żyje.

            Szef już za swe zbrodnie w pudle odpoczywa,
            A my kończąc książkę golniem sobie piwa.
    • eulalija Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 20.12.08, 00:33
      Ja wiedziałam! Wiedziałam! Wiedziałam!

      Wystarczyło kilka ciepłych słów, pochwał i zachęt i mamy drugie
      cacko.
      Minerwo (a to mcg to od czgo?) jak tak sobie powoli coś pączkujesz,
      to między jednym a drugim pączkiem napisz jeszcze coś bo cudne to
      jest.

      A koniec pączkowania na kiedy masz przewidziany?
      • minerwamcg Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 20.12.08, 16:24
        Zaczyna po mnie chodzić ballada o zarżniętym Mireczku smile
        Skończyć pączkowanie-pęczkowanie-pęcznienie planuję w maju, może do
        tej pory jeszcze coś wymyślę...
        • cytrynka6543 Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 20.12.08, 19:58
          Piękne Minerwo,piękne! Napisz jeszcze trochę tych ballad. smile))
        • asia.sthm Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 16.12.09, 23:27
          minerwamcg napisała:

          > Zaczyna po mnie chodzić ballada o zarżniętym Mireczku smile
          > Skończyć pączkowanie-pęczkowanie-pęcznienie planuję w maju, może do
          > tej pory jeszcze coś wymyślę...



          Tak sobie ze z lezka w oku chodze po starych watkach i tego postanowilam
          uratowac od odchlani archiwum.

          Prosze szanownej Minerwy, niech no Minerwa zarznie wreszcie tego Mireczka.
          ( bo czyzbym ja miala skleroze i Mireczek juz gdzies lezy zadzgany, a ja nie
          pamietam)

          Tak czy siak podbijam Czerwone i Nieboszczyka... ku pokrzepieniu serc
    • meduza7 Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 21.12.08, 13:00
      To. Jest. Genialne.

      Minerwo, doskonale umiesz trzymać styl i nastrój. Uchachałam się po pachy, no po
      prostu rewelacja!
      Czy będę bardzo bezczelna jeśli dopomnę się o jeszcze?
      • kocio_pierzaczek Minerwo moja kochana! 21.12.08, 20:02
        Brawo! Brawo! Brawo!

        [Tu następuje ogólny aplauz moich domowników]
        Popełniaj, pączkuj. Może nawoziku? Naturalny, kurzaczek.
        Pisz, co tylko ci dusza podpowie!
        WSpaniałe!
        • lylika Re: Minerwo moja kochana! 21.12.08, 21:24
          Mam pomysła!
          Możemy zainteresować Bluszcz, via pan T, wydaniem Śpiewnika Pieśni Chmielewskich. Wydają słuchowiska "na motywach" dla publiczności niszowej, to może zechcieliby wydać także Śpiewnik z książeczką tekstów i wykonaniem na płytce przez artystów śpiewających. Takie streszczenia powieści na zakończenie słuchowisk. Pan T. mógłby napisać wstęp i przeprowadzić wywiady z twórcami i wykonawcami.
          To, wbrew pozorom, chyba wcale nie jest taka głupia pomysła.
          Tak myślę...
          • ter.eska Re: Minerwo moja kochana! 21.12.08, 21:40
            minerwo to jest booooskiesmile)))))))))).Więcej nie napisze bo mnie też zatchłosmile))))
            • papuga_ara Re: Minerwo moja kochana! 21.12.08, 21:47
              Piękna sprawa!! A pomysła Lyliki bardzo owszem owszem!
              • kocio_pierzaczek Re: Minerwo moja kochana! 21.12.08, 23:10
                Pomysła super i popieram!
          • eulalija Re: Minerwo moja kochana! 21.12.08, 23:52
            lylika napisała:

            > To, wbrew pozorom, chyba wcale nie jest taka głupia pomysła.
            > Tak myślę...

            Jak dla mnie zła pomysła to jest.
            Nie chciałabym nic przez P.T. i Bluszcza przeprowadzać.
            Ale to moje zdanie, takie votum separatum. Jak najdalej od w/w.
    • ez-aw Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 17.12.09, 00:17
      Rewelacja smile Szalenie mi się podobały oba. Proszę o jeszcze smile
    • mika_p Re: Wszystko czerwone - ballada monstrum 17.12.09, 01:01
      Co ja robiłam rok temu, że tej ballady nie czytałam? Cudna jest, cudna, i rytm
      zachowany!
      • spokokolarz !!! 17.12.09, 13:51

        Minerwo, jesteś mistrzynią absolutną!!!

        W trakcie lektury kolejno dwie zwrotki wylądowały w opisie na gadu big_grin
        • pomaranczuch Re: !!! 17.12.09, 18:47
          REWELACJA!!!! Wielkie dzięki za odkopanietongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka