Dodaj do ulubionych

Ooookropny sen mialam

07.01.09, 19:58
To tak pewnie pod wplywem okropnosci. Ja naleze to tego typu ludzi
co Malgosia witkowa, czyli sprzatam wrecz maniacko. Nawet zlew jak
Malgosia wycieram do sucha. I snilo mi sie, ze Gurua byla moze nie
tyle moja sasiadka ile mieszkala w budynku obok he he he w bloku,
trzecie pietro bez windy. No i w tym snie to ja zgodzilam sie
utrzymywac jej mieszkanie w porzadku. Praca u mojej idolki skonczyla
sie wlasciwie w momencie kiedy sie zaczela, koszmarna awantura i
stwierdzeniem, ze w zyciu moja noga nie przekroczy progu tak
okropnej baby. Uff ... i w tym momencie sie obudzilam. Odetchnelam z
ulga ze to tylko sen. Ale moral z niego jak z bajki wyciagnelam:
maniakalne sprzataczki nie powinny przekraczac progu domu
maniakalnej balaganiary.
Obserwuj wątek
    • goonia Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 21:43
      nie wiem, czy Gurua jest balaganiara, czy ma nadmiar rzeczy, ktore sie nigdzie
      nie mieszcza. Ja zlewu nie wycieram, ale jak widze sterte rachunkow i innego
      papieru u kogos to zaraz bym chetnie posortowlasmile) Tez nie powinnam wchodzic do
      domu balaganiarzy.
      Tak mi sie zrobila odkad mam malo miejsca, wszystko precz, a kiedys wszelkich
      pocztowek, zapiskow itp. bylo mi szkoda. Potomni nie beda po mnie mieli zbyt
      duzo pracy. Pamiatek tez nie.
      • 36krzysiek Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 21:45
        Wycieranie zlewu to jak mycie zębów, ja jeszcze poprawiam psikaczem
        do szyb, dla lepszego efektu. Ciekawe, umywalki nie wycieram, chyba
        zacznę wink
    • asia.sthm Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 22:03
      Pare razy w zyciu tez zlew wytarlam i nic mi sie nie stalo.
      Pamietam za to, jak przy Kocich Workach, ja i Bumbecki mialysmy
      jednakowe pragnienie - zakrasc sie tam i choc troche posprzatac, tak
      troszeczke, zeby awantury nie bylo.
      • lylika Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 22:19
        Absolutnie nie należę do pedantów, ale totalny bałagan, a przede wszystkim brud mnie mierzi. Wiele, bardzo wiele lat temu, dostałam klucze od przyjaciół żeby odebrać ich pracę zleconą podczas ich nieobecności i wysłać w terminie. Weszłam, zobaczyłam pracę położoną na podłodze tuż przed drzwiami wejściowymi a dalej niesamowity bałagan i brud. Nie wytrzymałam, sprzątałam do północy. Mężydło dzielnie mi pomagał (zakochany był), wróciliśmy do domu nad ranem. Pracę odesłałam punktualnie.
        Po powrocie przyjaciół usłyszałan tylko jedną uwagę:
        Jak już sprzątasz, to nie wyrzucaj petów. Pety bardzo się przydają jak nie ma fajek.
        • romy_sznajder Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 22:48
          > Po powrocie przyjaciół usłyszałan tylko jedną uwagę:
          > Jak już sprzątasz, to nie wyrzucaj petów. Pety bardzo się przydają jak nie ma fajek.


          Na pewno bylo to tak...:

          - Orany...!
          - Nooo. Niezle, niezle.
          - Niezle? Super!
          - Ty! Ale czy to nasze mieszkanie??
          - Nasze, poznaje po popielniczce...
          - Glupi jestes. Pusta jest! Nie nasze.
          - Nasze! Zobacz, tu sa slady na scianie po tym, jak Romek wylal wisniowke. A tu, o: obtłuczony parapet, pamietasz..
          - No moze.. Uff, ale sie zdenerwowalam. Daj fajka.
          - Nie mam! Liczlam na te dlugie pety po slabych marlboro.
          - No w morrrde misia, no.
          - No.

          I stad zapewne taka forma zawoalowanych podziekowan.
    • groha Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 22:34
      Przy "kocich workach", to chwilami było mi strasznie duszno, ale jak pomyślałam
      o sprzątaniu czegoś takiego, to jeszcze słabiej mi się robiło, he he. Za to
      maniakalna sprzątaczka chyba powinna być w czymś takim szczęśliwa, bo gdzie
      spotka tyle ulubionej roboty, jak nie w totalnym bałaganie?
    • romy_sznajder Re: Ooookropny sen mialam 07.01.09, 22:58
      Z wycieraniem zlewu to mysle ze to cos innego, niz pedanteria. Jak gary leza w
      zlewie, no to im daj boze zdrowie, niech leza, ale jak juz sie je zmywa, to sie
      do konca sprzata. Z wytarciem zlewu wlacznie.

      Cos jak z lazeniem w pizamie po domu. Mozna lazic caly dzien (ostatni raz udalo
      mi sie wieki temu, ale umiem sobie zjawisko zwizualizowac) w pizamie i w
      kapciach, ale jak sie czlowiek ubierze w garnitur to od razu szuka pasujacego
      pantofla. Kapcie nie konweniuja z garniturem. Musi byc kropka nad i, bo inaczej
      nie wiadomo, czy ubrany czlowiek do wyjscia, czy jeszcze domowo-kapciowo.


      Z czytaniem "Kocich workow" mialam podobnie. Choc w pewnej chwili przemknelo
      cos w rodzaju podziwu, ze ktos umie oddac na pismie taki poziom zasyfienia. To
      jest piekielnie trudno opisac! Poza tym wrazenie mialam jedno dominujace:
      -Boze, ile sie tam marnuje przestrzeni...
    • dorka_31 Re: Ooookropny sen mialam 09.01.09, 13:02
      Czyli, że chyba tylko ja tu jestem taką totalną bałaganiarą...uncertain Jak
      czytałam "Kocie worki" to aż mi się miło robiło, że inni też lubią
      nie wyrzucać. Alicję rozumiałam doskonale oraz jej niechęć do tego
      by ktoś u niej sprzątał. Nie wyobrażam sobie sprzątania u kogoś na
      zasadzie, że u niego bałagan. Jego bałagan - jego sprawa. A już
      zupełnie nie rozumiem jak można komuś coś wyrzucić bez jego wiedzy
      (nawet śmiecie). W moim pojęciu jest to coś absolutnie
      niedopuszczalnego. I w tym momencie doskonale rozumiem to, o czym
      pisała Gurua, że nigdy nie pokłóciły się z Alicją o drobiazgi życia
      codziennego (w czasie gdy razem mieszkały), gdyż obie nie wtrącały
      się do rzeczy tej drugiej. W moim pojęciu jest to całkowicie
      normalne i wręcz nie wyobrażam sobie, że można by inaczej.
      • ewa9717 Re: Ooookropny sen mialam 09.01.09, 13:56
        Dorko luba, nie samaś, nie! Moim niedościgłym idolem jest Zygmunt
        Kałużyński. Niestety, nie jestem tak odważna i bezkompromisowa jak
        on, trochę mnie jednak alergiczne wyrzuty stopują...
      • edeka5 Re: Ooookropny sen mialam 09.01.09, 14:10
        Nie, nie, nie ty jedna. Ja absolutnie nie potrafię wyrzucać rzeczy.
        A w pracy to się już przekonałam, że jak tylko coś wyrzucę (jakieś
        notatki z kieszeni) to zaraz będą niezbędne. I tak samo uważam, że
        sprzątanie u kogoś bez jego wiedzy i to sprzątanie z wyrzucaniem
        jest niedopuszczalne. Ja widząc notatki leżące przy drzwiach
        odebrałabym to jako "A dalej to już nie wchodź" i tak też bym
        zrobiła.
        • edyta95 Re: Ooookropny sen mialam 09.01.09, 14:25
          hm, mam miejsca absolutnego porządku, kremy etykietkami w jedną
          stronę ustawiam, ale mam też miejsca absolutnego bałaganu i nie
          tykać mi tego. Ale zauważam różnicę pomiędzy brudem a bałaganem, a
          mam wrażenie że u Alicji to już brud był niestety. U kogoś bym nie
          sprzątała raczej, to jednak naruszenie prywatności. Co innego jak
          ktoś mnie poprosi o pomoc smile
        • romy_sznajder Re: Ooookropny sen mialam 09.01.09, 15:45
          edeka5 napisała:

          > Ja widząc notatki leżące przy drzwiach
          > odebrałabym to jako "A dalej to już nie wchodź" i tak też bym
          > zrobiła.

          O, a ja bym odebrala jako: "tu kladziemy, zeby bylo latwo znalezc". Z tym sprzataniem to zrozumialam, ze kluczem jest slowo "przyjaciele", znaczy ze sie ludzie znali, ufali sobie (mieli swoje klucze), i mniej wiecej wiedzieli, czego sie po sobie spodziewac ..


          Az sie zastanowilam, co ja bym zrobila, bo wczesniej sie nie zastanawiam... No i chyba nic, faktycznie, ale jak np. cos wylane i zaczyna smierdziec, albo zaczyna sie tworzyc nowe zycie, to moze nalezaloby wytrzec, nie wiem.

          Zgadzam sie jednakowoz, ze jak sie z kims mieszka to cudzych rzeczy sie nie dotyka, nie pozycza, nie rusza, nie grzebie, chyba ze umawiamy sie inaczej. Kiedys bylam z takim chlopakiem, ktory byl zaskoczony ze ja mu nie spakowalam rzeczy do szpitala. Bylam zaskoczona, ze on jest zaskoczony.
          W koncu latwiej sie polapac we wlasnorecznie zrobionym balaganie, niz w cudzymi rekami zrobionym porzadku. Ale niektorzy lubia, jak inni im sprzataja, wiec trudno uogolniac.
          • grazyna10 Re: Ooookropny sen mialam 09.01.09, 23:18
            hi hi hi umywalke tez wycieram. Kiedys bylam normalna, tzn. nie
            balaganiara ale sprzatalam tyle ile potrzeba. Trzeba pecha ze
            trafilam na kolege malzonka, ktory sprzata maniakalnie i do tego
            jest pedantem (nawiasem mowiac w jezyku holenderskim pedant to
            znaczy zarozumialec ) i on mnie tak tym sprzatactwem zarazil. Jak
            przyjezdzam do moich dzieci to moj ziec patrzy bardzo spokojnie na
            moje poczynania i pyta: mama czy to jest uleczalne i czy nie jest
            przypadkiem zakazne.
            Dlatego osobiscie mialam duze trudnosci przy czytaniu Kocich workow.
            Po prostu nie bylam sobie w stanie tego wyobrazic az do momentu
            kiedy poszlismy do rodzicow naszego kolegi. Oni z typu wszystko sie
            przyda, nic sie nie wyrzuca. Dopiero widzac ich dom moglam spokojnie
            wrocic do lektury kocich workow. Ale tak jak pisala Gurua jesli sa
            ludzie nie lubiacy sprzatac to i musza byc tacy ktorzy lubia to
            robic.
            • ter.eska Re: Ooookropny sen mialam 10.01.09, 03:02
              Co do KOCICH WORKÓW nie mialam ochoty sprzątać,miałam za to oooooooooogromna
              ochotę zobaczyć to na własne oczy.A co do sprzątania-z maniactwa skutecznie
              wyleczyły mnie moje kochane pociechy,nagminnie robiłam porządki,szczególnie w
              ich rzeczach bo szlag mnie trafiał na porozrzucane rzeczy.Jednak za którymś tam
              razem powiedzialam sobie dość,ja sprzątam,układam,a za kilka minut jest to
              samo,wiec skoro im nie przeszkadza,to ja bede się o to przewracać,a nie sprzątnę.
    • eulalija Re: Ooookropny sen mialam 11.01.09, 00:06
      Bo z tym sprzątaniem to czasem strasznie nie halo jest ...

      U siebie, uczciwie przyznaję, czasem mam w myśl piosenki,
      przewróciło się, niech leży, będę się potykać na tym. Ważne, żebym
      się nie przylepiała.
      Mam czysto. Czysto w sensie, że jak nikt łap za komody nie próbuje
      wtykać, to się nie pobrudzi, ale o książkę to mnie musi poprosić, bo
      ostatnie ustawianie, połączone z czyszczeniem półek i odkurzaniem
      książek, odwaliłam prawie 10 lat temu, w lipcu 99 roku, tysiąc
      dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku, dla jasności,
      żebyście mi tu wieków nie pomieszali. Od tamtej pory to mi się udało
      porządnie dwie półki posprzątać, jedną w celu wywlekania dzieł Guruy
      do skanowania dla G0p0sa (a tak swoją drogą, gdzie ten G0p0s się
      podziewa, bo go coś strasznie mało ostatnio widać! Zakochał się czy
      co?) a drugą półkę jak wszystkie posiadane książki Clancy'ego do
      biblioteki oddawałam.
      Ale zlew to po każdym "tłustym" zmywaniu gąbką z płynem przemywam i
      wypłukuję i wycieram do sucha.
      Coś moje zamiłowanie do porządków stoi w sprzeczności z umiłowaniem
      świętego spokoju ...
      U kogoś to mogę ewentualnie gazety leżące na całym stole złożyć w
      kupkę na połowie tego stołu i wyrzucić nowe formy życia ze zlewu lub
      umywalki (owszem, używając środków powszechnie uważanych za
      radykalne).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka