Dodaj do ulubionych

I co tam słychać

20.01.09, 22:50
w wielkim mieście? Ciemno, głucho, wszyscy siusiu, paciorek i spać?
Właśnie sobie przyrządziłem herbatkę po angielsku. Elka Druga pija,
to ja też mogę. Pewnie gdzieś tam jesteśmy spokrewnieni...
Obserwuj wątek
    • idasierpniowa28 Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:17
      Jakie tam spać? Ja wlaśnie wyrżnęlam klaycznego orła w swoim wlasnym
      przedpokoju smile)
      • asia.sthm Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:19
        dziobem w ktora strone? bo to ponoc wazne wink

        a powaznie, to chyba sie nie zabilas na smierc skoro piszesz.
        • idasierpniowa28 Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:27
          Nie, nie dziobem smile Bardzo efektownie wyrżnęlam na plecy smile No, ale
          tak to jest jak nastawia się pralkę i mówi się chłopu : uważaj na
          rurę ( taką co to wodę z plukania wypuszcza) a tenże chłop beztrosko
          rurę przestawia, jak twierdzi, niechcąco smile), woda się wylewa na
          cala lazienkę i pół przedpokoju smile i ja się na tym wykladam smile)
    • asia.sthm Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:17
      nie, jeszcze nie siusiu, rozgladam sie dopiero....
      to juz wtorek minal? nawet przemowienia prezydenta nie zauwazylam, a
      to ponoc historyczny dzien. No i niech bedzie.
      • ewa9717 Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:24
        U mnie słychać Starszych Panów na Kino Polska.

        Ida, masz przlchlapane, jesteś kobietą upadłą...
        • kurcgalopek Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:28
          Ja trenuję szpagat. Zadanie mam mocno ułatwione bo przed domem lód jak się
          patrzywink)
          • ewa9717 Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:37
            Przy okazji słuchasz płyt?
            Chodnikowych wink))
            • kurcgalopek Re: I co tam słychać 20.01.09, 23:55
              płyt jeszcze nie słuchałam, ale jestem niebezpiecznie blisko.
              Póki co działam na tym lodzie doskonalej niż balet radziecki, zastanawiam się,
              czy biletów nie sprzedawaćwink
              • asia.sthm Re: I co tam słychać 21.01.09, 00:04
                Nie pozabijajcie sie dziewczyny, wiosna idzie radosna.....wkrotce
                maj.

                Ja sie jeszcze nie wygruzilam tej zimy, ale bylam blisko. Im
                bardziej macha sie rekami tym latwiej sie wyrobic nawet na ostrych
                zakretach. Byle rece wolne byly jak u ptaka...skrzydla znaczy.
                • ter.eska Re: I co tam słychać 21.01.09, 08:11
                  Taaaaaaaaaaaaawinkwiosna to szla i uszłasmileA poranna gimnastyka ponoć zdrowawink.U
                  mnie słychać wielkie ziewanie,na 6-tą do pracy musiałam wstaćsad((
                  • edyta95 Re: I co tam słychać 21.01.09, 09:03
                    i już jesteś po robocie? no to tylko pozazdrościć takiej pracy smile
                    • kocio_pierzaczek Re: I co tam słychać 21.01.09, 14:16
                      Wiosnę to i ptaki poczuły - wróble na śliwce pod oknem drą się,
                      jakby już gniazdko wiły. Ja natomiast usmażyłam nalesniki oraz
                      wykonałam dwa farsez - pieczarkowy i ruski. Będzie kolacja.
                      • lylika Re: I co tam słychać 21.01.09, 15:16
                        Tam, to nie wiem. Tutaj niewiele. Przeciem mówiła, żem przygłuchła.
                    • ter.eska Re: I co tam słychać 21.01.09, 16:31
                      niestety nie byłam po pracysad,na 9-tą szłam do drugiej,przyszłam o 3-ciej i na
                      5-tą idę znów do 18.30sad
    • the_dzidka Radio 21.01.09, 13:11
      Snią mi się mieszkania. Duże, średnie, małe. Ostatniej nocy
      sprzedawałam je z koszyczka na bazarku.
      • ewa9717 Re: Radio 21.01.09, 14:02
        To raczej te mniejsze sprzedawałaś?
        • the_dzidka Re: Radio 21.01.09, 14:19
          Duże też! Wszystkie mieściły się w koszyczku smile
    • groha Re: I co tam słychać 21.01.09, 13:11
      Na pytanie postawione przez pana Barona odpowiem, że nie wiem, co słychać, ale
      widzę, co widać, bo jako rzecze Gurua: bez względu na to, gdzie człowiek patrzy,
      zawsze coś widzi. No więc powiem szczerze, że widoki są marne: kura, kaczka...
      kura, kaczka, drób... o, i droga, chyba na Ostrołękę. Nuda, proszę pana.
      • goonia Re: I co tam słychać 21.01.09, 16:56
        Kaczka w buraczkach opodal krzaczka.

        Slychac jak kulturalnie mowie, ze dosc tej zimy..kurna, sniezy i mrozi.
        Zapodali, ze dojdzie do 0C w tym tygodniu, no to doszlo, do -17C Upal wprost,
        cholera.
        • 36krzysiek Re: I co tam słychać 21.01.09, 17:16
          Na kaczki to ja dwururkę. Przylatuje to stadko na trawnik, nawet
          malowiczo wygląda, ale koncert na 30 dziobów urządza o 8 rano! Nie
          przymierzając, jak te gęsi w Studniach. A ja dziś wolne miałem,
          pospię sobię, myślę. Ta, kurka wodna, se pospałem!
          • bbbzyta Re: I co tam słychać 21.01.09, 17:26
            Współczuję, Baronie. Trzeba było posłac umyślnego z jakim wiechciem, coby przegonił. Z młodości pamiętam "chór" srok na drzewach pod oknami rodziców. Oczywiście latem o bladym świcie. Efekt = karabin maszynowy smile
            • edyta95 Re: I co tam słychać 21.01.09, 17:33
              w zeszłym roku kupiłam Tatusiowi na gwiazkę proce, oczywiscie nic
              nie sugeruje
              • 36krzysiek Re: I co tam słychać 21.01.09, 18:33
                Nieee, już nie będę taki. Niech sobie kwaczą, ładne są. Ludzie je
                dokarmiają, tylko ktoś na trawnik wejdzie, lecą jak kury wink Sialala!
                Idę tańczyć z żelazkiem. Sialalaaaaa!
              • kurcgalopek Re: I co tam słychać 21.01.09, 18:35
                Ja pamiętam budzące mnie bladym świtem gołębie, które upodobały sobie mój
                parapet na skakanie po nim i wydawanie różnych dźwięków. Po przeprowadzce gołębi
                nie mam, ale mam za to sąsiada, któremu bladym świtem włącza się alarm w
                samochodzie. Może byście jakąś procę na to doradzili..wink
                • kocio_pierzaczek Dziobów jak u Hitchcocka 21.01.09, 20:36
                  30 dziobów? Ja mam tak: Przed świtem z gaiku olchowego zza płotu
                  zrywa się liczne stado kawek, które drąc się, kołują nad osiedlem.
                  Chwilę po nich "moją" śliwkę pod oknem obsiadają wróble. Się drą.
                  Tuż za nimi, jak się rozwidnia, zaczyna się koncert na kilkanaście
                  srok, przerywany chórem wron oraz gawronów. Około szóstej zero
                  zaczyna się ostry ruch na uliczce nie do końca osiedłowej i słyszę,
                  jak panowie w lepszych samochodach usiłują przeskoczyć wyjątkowo
                  szerokie progi zwalniające. Co i rusz zbłąkana para kaczek leci na
                  oślep między blokami, kwacząc przeraźliwie. A na trawniku, pod
                  w/wym. gaikiem olchowym, koczuje ich, tak lekko licząc, ze dwie i
                  pół setki, jak nie więcej. Jeszcze tylko sikorki, szpaki oraz
                  kwiczoły mi się nie naraziły, bo póki co, ładnie wyglądają, i nie
                  drą się jak głupie. Gwizd szpaka w styczniu naprawdę nastraja
                  wiosennie. A cholernie kaczki już moje dziecko po łapkach
                  poszczypały.
                  • 36krzysiek Re: Dziobów jak u Hitchcocka 21.01.09, 20:57
                    No normalnie Ptasie radio smile
                    • papuga_ara Re: Dziobów jak u Hitchcocka 22.01.09, 19:48
                      Przedwczoraj zza okna domowego dochodziły do mnie piękne trele - no
                      właśnie, czyje?? Ale zupełnie wiosennesmile
                      Na słoninie wywieszonej na balkonie są ślady dziobów - to z kolei
                      tak bardziej zimowo. Ale ślady dziobów to nie to samo co dzioby -
                      nie drą się wink
                      A w krakowskim mieszkaniu budziło mnie gruchanie zaprzyjaźnionej
                      pary synogarlic... Ech, wspomnień czar smile smile
                      • 36krzysiek Re: Dziobów jak u Hitchcocka 23.01.09, 09:56
                        Chciałem napisać coś błyskotliwego, inteligjentnego i dowcipnego,
                        ale kompletnie nic mi nie przychodzi do głowy.
                        • asia.sthm Re: Dziobów jak u Hitchcocka 23.01.09, 13:43
                          Mnie tez nie, urobiona jestem.
                          Witam jednak zeby nikt nie pomyslal, ze juz w Szwajcarii przebywam.

                          Glupi dowcip mi wyszedl.
                          • papuga_ara Re: Dziobów jak u Hitchcocka 23.01.09, 13:47
                            Dlaczego głupi? Chmielewski Ci wyszedł, ot co wink
                            • anmanika Re: Dziobów jak u Hitchcocka 23.01.09, 13:50
                              Ja się cieszę, że już piątek i że jutro was zobaczęsmile
                              tralala
                              • 36krzysiek Re: Dziobów jak u Hitchcocka 09.02.09, 19:28
                                Mąż do żony:
                                - Kochanie, taka piękna pogoda, słońce świeci, a ty tu się męczysz i
                                podłogę myjesz. Wyszłabyś lepiej na zewnątrz i umyła samochód.
                                • asia.sthm Re: Dziobów jak u Hitchcocka 09.02.09, 20:44
                                  Blondynce dzwoni telefon w torebce. Grzebie, grzebie i po chwili
                                  niepowodzeń mówi:
                                  - No tak, pewnie zgubiłam



                                  Mówi blondynka do blondynki:
                                  - Słuchaj! W tym roku sylwester wypada w piątek.
                                  Na to druga:
                                  - Tylko nie mów, że trzynastego



                                  Blondynka bierze udział w teleturnieju. Pada pierwsze pytanie:
                                  - Myli się tylko raz?
                                  - Brudasy
                                  • lylika I co tam słychać. 17.02.09, 13:55
                                    Uprzejmie zawiadamia się, że pojutrze jest tłusty czwartek.
                                    • the_dzidka Re: I co tam słychać. 17.02.09, 14:16
                                      Co, już?! Olaboga, to w przyszłym tygodniu Podkoziołek!
                                      • modem_angel Re: I co tam słychać. 17.02.09, 14:52
                                        O, dziekuje za informacje smile
                                        Tu gdzie mieszkam nie bardzo sie go obchodzi, choc w karnawale paczkow spozywa
                                        sie zatrzesienie. W tym roku zawitala moda na kolorowy lukier. U piekarza leza
                                        wiec rzedami wsciekle- rozowe, niebieskie i zielone, ze zgagi i bolu zebow od
                                        zachlannego patrzenia nabawic sie mozna.
                                        na szczescie te tradycyjne tez, tylko mniej wyeksponowane smile
                                        • g0p0s Re: I co tam słychać. 17.02.09, 15:15
                                          Zamiast przeczytać '..., że zgagi...' usiłowałem sobie wyobrazić
                                          pączek ze zgagi wykonany i miałem kłopot.
                                          • 36krzysiek Re: I co tam słychać. 17.02.09, 15:51
                                            Oj zjadł był bym pączusia, usia,usia,sia,a,a,a...
    • hortensja66 Re: I co tam słychać 17.02.09, 19:05
      A ja bym zjadła śledzika. Jutro zrobię, będzie jak znalazł na czwarteksmile
      • modem_angel Re: I co tam słychać 17.02.09, 19:19
        A ja mam dzisiaj sledzika smile
        Takiego w smietanie, z jablkiem, cebulka i ogorkiem. Sos zrobilam sama, bo nie
        lubie sklepowych gotowcow. Do tego mam ziemniaki jak z ogniska z takiego
        specjalnego glinianego garnka.
        Zapamietajcie sobie, nigdy, NIGDY choroba, nie wymyslajcie sobie jedzenia, ktore
        potrzebuje 1,5 h, bo tyle musza piec sie ziemniaki, kiedy jestescie bardzo
        glodni. Siedze przed komputerem paktycznie bezczynnie, te cholerne ziemniaki
        potrzebuja jeszcze pol wieku na kuchence i skrecam sie z glodu, wrrrrrr.
    • hortensja66 Re: I co tam słychać 17.02.09, 19:37
      Jadałam takie ziemniaki. Są pyszne.
      Zgrzytając z zazdrości zębami, życzę smacznegosmile
      • modem_angel Re: I co tam słychać 17.02.09, 20:11
        Na razie zycz mi anielskiej cierpliwosci.
        No pancerne ziemniaki kupilam, jak Boga kocham.
    • hortensja66 Re: I co tam słychać 17.02.09, 20:26
      Czym dłużej czekasz, tym przyjemniejszy finał.
      • lylika Re: I co tam słychać 17.02.09, 21:41
        Jeśli chodzi o jedzenie i picie, to do cierpliwych ja należę połowicznie. Na nalewki mogę czekać wiele miesięcy, ale na śledzia w śmietanie z pieczonymi kartoflami, to juz nie. smile
        • lylika Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:13
          Nie odzywam się do nikogo. Miałam czarny dzień. Jeszcze teraz się gotuję i skręcam ze złości na moją bezsilność.
          Rano przyjechała wielka ekipa na posesję po sąsiedzku. Wycinali uschniętą topolę. Nawet w duchu ich pochwaliłam, że wreszcie wytną ten smętny kikut. Potem jednak zabrali się za dwie przepiękne włoskie topole sadzone jeszcze przed wojną. Ogomne, dorodne i zdrowiutkie jak rydze. Zdębiałam. Chciałam lecieć z tłuczkiem albo najlepiej z kosą osadzoną na sztorc. Mężydło przytomnie mnie wstrzymał, a ja usiadłam do telefonu. Nie będę opisywać perypetii z łączeniem, może kiedyś. Kiedy wreszcie dodzwoniłam się do osoby kompetentnej, ta beztrosko odpowiedziała:
          -Tak, topole były zdrowe, ale zbyt wysokie i zabierały światło.
          -Komu? Chyba mnie, bo nie mieszkańcom kamienicy. Strony świata się pani pomyliły. Ja skargi na brak światła z powodu topoli nie składałam.
          -Ale mogłyby się przewrócić przy lada wiaterku.
          -Jakim lada wiaterku? Przetrwały straszną wichurę przed trzema laty i przetrwałyby jeszcze kolejne. Przecież sama pani mówi były zdrowe!
          -No owszem, ale nie ma co rozpaczać, będą nowe nasadzenia.

          Żebyś sama była nasadzona, prukwo jedna, najlepiej na dobrze zaostrzony pień topoli!
          Nie mogę dojść do siebie po dzisiejszym dniu.
          • jotac Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:26
            Ruszyło mnie. Doskonale rozumiem i zdecydowanie współodczuwam.
            • ewa9717 Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:30
              Ja bym złozyła jakie zażalenie na piśmie. I uprzykrzałabym prukwie
              zycie na wszelkie dostępne sposoby. Na pohybel jej!
              • lylika Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:42
                Czy myślisz, że nie składałam zażaleń jak mi moje lipy wycinali? Pukanie do ściany. Do dziś nie otrzymałam odpowiedzi, pomimo wielokrotnych monitów. Debile tam siedzą, nas za nic mają i rządzą jak chcą. Nikt ich nie rozlicza. I to jest błędne koło.
              • goonia Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:43
                Doskonale Cie Lyliko rozumiem. Najgorsza jest niemoc, na taka glupote.
                Mialam kiedys podobny przypadek z kasztanem ponad 50-cio letnim. Juz lat minelo
                15 a ja nadal nie moge o tym mowic, tym bardziej, ze to bylo drzewo zasadzone
                przez mojego dziadka jak sie urodzil moj tata. Sasiad pijaczek hodowal golebie i
                drzewa im przeszkadzaly podobno. Zlapal pile i sru. Zostal pien i ze dwa
                ogolocone konary. Jak on to zrobil, to do tej pory nie wiem, ale jak zobaczylam
                efekt koncowy o malo nie dostalam zawalu. Myslalam, ze jego i te zasmarkane
                golebie ubije.
                • lylika Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:50
                  Nie ma co się mścić na Bogu ducha winnych gołębiach. To ludzie są podli, głupi i niemyślący. Dzisiaj chętnie zabiłabym wszystkich ludzi.
                  Towarzystwo zachowam między żywymi.
                • ewa9717 Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:53
                  No cholera, dżuma, świnka i tyfus człeka bierze! To przecież nie
                  może tak być! Może oprócz protestów oficjalnych popyskować na forum
                  Warszawa? a potem podasz nam linek i będziemy dbać, zeby watek był
                  wysoko. Te dupki z urzędu, choć się nie ujawniają, czytają fora, a
                  może i jaki dziennikarz dowolnych mediów się przytrafi.
                  • lylika Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:58
                    Pyskowałam na forum Żoliborz przy wycinaniu lip. I co? I żówno! Zawsze jestem w ariengardzie.
                    Sił mi już braknie...
                • kurcgalopek Re: I co tam słychać 18.02.09, 21:55
                  Lyliko, bardzo mi przykro, to boli jak wycinają zdrowe drzewa i boli, jak
                  człowiek nic nie może zrobić. A potem jeszcze tak trudno zaakceptować, że świat
                  za oknem wygląda inaczej.
                  Ja przeżywałam podobne chwile jak WSM przeorganizował mi zieleń za oknem w
                  czasie remontu osiedla na Sadach, w którym mieszkałam. "Przeorganizował" to
                  oczywiście eufemizm...
                  • lylika Re: I co tam słychać 18.02.09, 22:02
                    kurcgalopek napisała

                    osiedla na Sadach, w którym mieszkałam.
                    ...
                    A dokładnie gdzie?
                    Bo ja, swego czsu, też mieszkanka Sadów.
                    • kurcgalopek Re: I co tam słychać 18.02.09, 23:16
                      lylika napisała:

                      > kurcgalopek napisała
                      >
                      > osiedla na Sadach, w którym mieszkałam.
                      > ...
                      > A dokładnie gdzie?
                      > Bo ja, swego czsu, też mieszkanka Sadów.

                      Przy ulicy o tej samej nazwie, czyli bardziej na Sadach już się nie dałowink
                      A Ty Lyliko gdzie?
          • asia.sthm Re: I co tam słychać 18.02.09, 22:52
            > albo najlepiej z kosą osadzoną na sztorc. Mężydło przytomnie mnie
            wstrzymał,...>

            Szkoda, zamiast z kosa mozna bylo leciec i wlesc na to drzewo albo
            je chociaz objac w objecia. Taki sabotaz czasami odwleka rzniecie.
            da czas na interwencje urzedowe. teraz to juz po ptokach.
            W mojej dzielnicy, tak 10 lat temu, paru zapalencow z sasiedztwa
            kladlo sie na murawie kiedy chciano teren zniszczyc pod glupia
            budowe. Sama tez latalam w szlafroku polezec sobie troche.
            Odciagnelo sie na dwa lata i budowa ruszyla. Zniszczyli duzo mniej
            niz poczatkowo zamierzano. czyli tak calkiem na marne nie lezalam na
            glebie. Z drzewami lepiej, bo mozna sie przylancuchowac na mur.

            Nowe nasadzenia to jakis potwor jezykowy. kwoki sie nasadza ?? czy
            same sie nasadzaja?
            • kocio_pierzaczek Re: I co tam słychać 18.02.09, 22:58
              Strasznie mi się smutno zrobiło. Cholera, jakby mi przed oknem
              śliwkę wycięli.
    • hortensja66 Re: I co tam słychać 19.02.09, 00:56
      A może zawiadomić prasę. Oni już potrafiliby zrobić odpowiedni szum wokół tego.
      Co prawda topolą to życia nie wróci, ale może inne drzewa ocaleją przed wandalami.
    • hortensja66 Re: I co tam słychać 19.02.09, 01:04
      Topolom miało być
      • papuga_ara Re: I co tam słychać 19.02.09, 10:33
        Lyliko, też mnie skręciło w wątpiach, jak przeczytałam. Przeżyłam
        podobne. W dawnym mieszkaniu krakowskim (w którym, nota bene,
        spędziłam 26 lat życia) było podwórko-ogród, a na naim stare,
        piękne, kochane drzewa. Wyrosłam wśród nich, na nie patrzyłam
        usypiając, one kwitły mi każdej wiosny, opowiadałam im różne rzeczy.
        Były zdrowe. Kiedyś bez ostrzeżenia weszła ekipa, właśnie niby po
        to, żeby usunąć stary kikut. Jakież było nasze zdwiwienie, kiedy
        wzięli się za RESZTĘ drzew!!! Zbiegłyśmy z Mamą na dół, pytałyśmy,
        dlaczego, co się dzieje - odpowiedzieli, że takie jest zalecenie, że
        oni tylko wykoują itede itepe.... Potem się okazało, że to
        właściciel kamienicy, który się odnalazł po latach, ma plany co do
        zagospodarowania terenu... Na szczęście niedługo potem wyjechałam do
        Warszawy, a moi Rodzice się wyprowadzili. Nie muszę na to patrzeć.
        • bbbzyta Re: I co tam słychać 19.02.09, 12:24
          Jeżeli istnieje gdzieś porządne piekło, to myślę, że takim "drzewowycinaczom" też tam bardzo p_o_w_o_l_u_t_k_u odcinają po kawałku, kończynkę za kończynką...
          • edyta95 z drugie strony 19.02.09, 16:42
            moja koleżanka kupiła działkę budowlaną w Warszawie. Rosły sobie na
            środku piękne kasztanowce. Pięknie też grasował na nich sławetny
            robaczek, ale to nie ma większego znaczenia. Załatwiła zezwolenie na
            ścięcie, w końcu dom chciała tam wybudować na ziemi a nie na
            drzewie. Zezwolenie załatwić nie tak łatwo, choć działka budowlana i
            nijak się nie dawało drzew ominąć. Przychodziły różne komisje. W
            końcu wydano zezwolenie (nie było łatwo). Dostała również nakaz
            nasadzenia wartosciowych drzew (określono jakich i w jakiej ilości).
            Przyjechała ekipa do cięcia. Tylko piła bzyknęła już miała na karku
            policję, straż miejską i inne służby. Koszty wycięcia wysokie,
            koszty zezwolenie też istnieją, dodatkowo ekipie trzeba było
            zapłacić więcej, bo się sprawa przez kontrole przeciągnęła (dzięki
            kochani sąsiedzi), nie mówiąc już o kosztach nowych wartościowy
            drzew, które trzeba posadzić. A przecież do diabła to jest Jej
            własność, jej własna za duże pieniądze kupiona. Chciałam tylko
            zasugerować, że jeśli nie znamy wszystkich szczegółów wycinki, nie
            warczmy tak na wycinającego. A po drugie primo, drzewa czasami są
            chore, choć nie widać tego. Sama wycinałam drzewa, pięknie wyglądały
            z zewnątrz, a w środku dziura i wszystko spróchniałe. Średnio to
            było bezpieczne, dziecko miałam wtedy malutkie i to było
            najważniejsze. Podsumowując. Nie oceniajmy tak szybko i tak
            radykalnie
            • gastonlemiel Re: z drugie strony 04.03.09, 01:03
              calkowcie zgadzam sie z Edyta - Nie oceniajmy tak szybko i tak
              radykalnie. Nie znosze zadnych rakykalizmow, z zasady nie daja one
              nic dobrego. Bo warto sprobowac pomyslec o roznych stronach medaluwink

              Co do tytulu watku CO SLYCHAC to powiem tyle, ze u mnie ostatnio
              slychac duzo muzyki, chyba w ogole bez muzyki bym zyc nie potrafil.
              I bez spiewaniawink a o, teraz na przyklad chodzi po mnie bez przerwy
              i odbija sie echem w mieszkaniu wraz z moim wokalem to:
              www.youtube.com/watch?v=ZP4G40QbWsY&feature=related
              • cafeszpulka strażnik teksasu 04.03.09, 13:50
                ależ my mamy szybkich tych czyścicieli, nie zdążyłam upuścić jadu. nic to, poczekam na nastepną reklamę książki smile
                • groha Re: strażnik teksasu 04.03.09, 14:00
                  No, szkoda. Też uważam, że powolne zabijanie takich wątków daje o wiele więcej
                  satysfakcji i dużo radochy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka