Pierwsza książka Joanny Chmielewskiej, którą przeczytałam w wieku lat 13
to "Nawiedzony dom" wypatrzony w biblioteczce ciotecznego brata, w czasie
świąt. Dorwałam i gościnę spędziłam w kącie, nie udzielając sie towarzysko
zupełnie ...
Niestety lektury nie udało mi się skończyć wieczorem, zostałam zapędzona do
łózka, a ponieważ w tym samym pokoju spali rodzice, zapalenie choćby lampki
odpadało stanowczo. Przerwanie lektury również

))
Na szczęście za oknem świeciła latarnia, ale jej światło padało pod
niewłaściwym kątem, więc wzięłam małe lusterko i ustawiłam tak, żeby odbita
poświata "oświetlała" kartki

)) reka mi ścierpła na amen, ale książkę
skończyłam

Najwięcej wysiłku musiałam włożyć w tłumienie własnych chichotów.....