Dodaj do ulubionych

Weekend czyli...jak zawsze

25.04.09, 17:27
Nie chciałam po raz kolejny reanimować "Wekendowej posuchy",ale
jakoś kiepsko z frekwencją na forum. sad
Rozumiem: zajęcia w podgrupach zainteresowanych konkretnym
tematem,ale obiecajcie,że jak tylko wrócicie z
pól,łąk,lasów,ogrodów i od innych zadań,to się pojawicie,co?
Smutno tu bez Was.
Obserwuj wątek
    • 36krzysiek Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 17:32
      Na szmacie jadę od rana, ale zaglądam, łapiąc oddech.
      • cytrynka6543 Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 17:36
        36krzysiek napisał:

        > Na szmacie jadę od rana,


        A nie chciałbyś przyjechać do mnie i też pojeździć na szmacie?
        Wikt gwarantuję. smile))
        • kocio_pierzaczek Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 18:25
          To ja też poproszę. Jeszcze sterta rzeczy do prasowania przerosła
          mnie o pół głowy. Ratunku. Czemu nie urodziłam się choć trochę
          flejtuchem? Przynajmniej by mi to snu z powiek nie spędzało.
          • ter.eska Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 18:50
            Oj!Rzeczywiście smutno tu,zaglądam co chwile i...nic się nie dziejesad.kociu-z
            prasowaniem przybądź do mnie bo to akurat lubię robić.
          • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 18:52
            No, to ja jestem fleja jakich mało. W ubiegłym roku zgubiłam kolczyk z perełką i na pocieszenie dostałam od mężydła podobne kolczyki. Wczoraj wieczorem zdejmuję golfik, a tu fruuu, wyrwało kolczyk z lewego ucha. Co ciekawe, usłyszałam gdzie, mniej więcej, spadł. Biorę latarkę i kładę się na podłodze, bo kolczyk poleciał pod szafkę, a szafka bardzo niskie nóżki ma. Coś błysnęło, sięgnęłam ręką, jest! Włożyłam go od razu, zatyczka wkłuła się w sweterek, więc nie musiałam szukać. Rano, przy wklepywaniu kremu, patrzę i coś mi nie gra. Mam w uszach dwa różne kolczyki. W prawym nowy, a w lewym ten co mi zginął na jesieni. Kładę się więc z latarką ponownie i cóż widzę? Nowy kolczyk przy samej nóżce mebla sobie leży.
            Dwa generalne sprzątania były, nie licząc normalnych porządków a kolczyk sobie spokojnie pod szafką leżał aż do wczoraj.
            Na swoje usprawiedliwienie dodam, że mebel jeszt ciężki, stoi na nim telewizor, więc go nie odsuwam przy sprzątaniu. Po spód odkurzacz ani mop nie włazi, więc tylko wycieram na sucho swifferem.
            • kocio_pierzaczek Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 19:34
              A co to jest swiffer?
              • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 19:49
                Rodzaj bardzo płaskiego mopa, na który zakłada się ściereczkę swiffer i czyści na sucho. Bardzo sprytnie zbiera kurz. Używam ich też do wycierania z kurzu monitora, telewizora, klawiatury, mebli.
                www.swiffer.net/nl_NL/starterkit/images/swiffer_system_bottom.jpg
                • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 19:57
                  Ściereczki kuję tu:
                  www.allegro.pl/item600575716_suche_sciereczki_swiffer_opak_32szt_wyprzedaz.html
                  Bardzo tanio. 20.00 za 32 sztuki.
                  • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 19:57
                    KUPUJĘ!
    • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 20:29
      Wszystko mnie swedzi, bo bylam w krzakach. Wydaje mi sie ze kleszcze
      siedza na mnie nadal, choc wyszorowalam sie betonowa gabka. Znow sie
      zaczyna polka z tym cholernym nasieniem. Jak ja nienawidze kleszczy!
      No i do tego mamy dwie zmije albo i wiecej, cale gniazdo moze. Dwie
      sie pokazaly, wygrzewaja sie cholery i strasza.
      Do tego wjechalam sasiadowi tylem w przod. Dokladnie wykonalam te
      sama sztuke, co mi jedna pani zrobila pare tygodni temu. Jego
      samochod do klepania, ja mam troche brudu na zderzaku.
      Do tego mam sraczke jak po nagietkach - chyba z nerwow.
      Na koniec mialam farbowac wlosy ale boje sie pecha, poczekaja az sie
      pech odwroci.
      • ter.eska Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 20:38
        biedactwosad((,żmij ci współczuję(umarłabym ze strachu),kleszczy tez nie
        cierpię,samochodu na szczęście nie mam,włosów farbować nie planuje.
      • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 21:32
        asia.sthm napisała:
        poczekaja az sie
        > pech odwroci.
        ...
        Asiu, to nie PECH tylko ZBIEG OKOLICZNOŚCI.
        Zasiądź sobie w fotelu z pysznym napitkiem (szkoda, że nie możesz z papieroskiem), weź najulubieńszą Chmielewską i utoń w rozkosznej lekturze. To pomaga, wiem coś o tym. smile
        • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 10:19
          > Asiu, to nie PECH tylko ZBIEG OKOLICZNOŚCI.
          > Zasiądź sobie w fotelu z pysznym napitkiem .....

          Leglam na otomanie i usnelam natychmiast. Chyba dobrze zrobilam, bo
          OKOLICZNOŚCI juz nie mialy szans.
          Dzis, jak ta skowronka, polatam z sekatorem na nowo. Niech mi jakies
          wijło wypelznie to postrasze i nawymyslam.
    • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 21:48
      cytrynka6543 napisała:
      > Nie chciałam po raz kolejny reanimować "Wekendowej posuchy",ale
      > jakoś kiepsko z frekwencją na forum. sad
      ...
      Jak zwykle, jak zwykle.
      Także autorka wątku ponarzekała i oddaliła się w nieznane, chociaż w wątku aż furczy od wpisów.
      Limonko, jesteś gdzieś w pobliżu?
      • lylika Re: Weekend czyli...jak zawsze 25.04.09, 22:09
        Oddalam się od niemego forum, albowiem nie umiem rozmawiać z niemową. Chyba mało bystra jestem, czy cóś.
        Specjalne pozdrowienia dla autorki wątku. smile
        • margonka Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 09:50
          Weekend, czyli jak zawsze praca,praca, ale na szczęście w domu. Tym
          razem całą sobotę ślęczałam nad wykładami dla studentów i nie
          wszystko jest jeszcze zrobione. O mamo, czemu jestem ambitna i czemu
          wszystko musi być zawsze zapięte na ostatni guzik? Za oknem piękna
          niedziela sie zapowiada, a ja będę studiowac biochemięsmile
          O "normalnej" wekendowej pracy typu pranie, sprzątanie, nie
          wspomnę..Czyli weekend jak zawsze.
          Ale byc może, tak na przekór, męża zaciągnę do prasowania jego
          własnych koszul...?
          Miłej niedzieli życzę!
          M
          • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 10:21
            Margonko , maz sie pewnie ucieszy. Od dawna marzyl spedzic niedziele
            z zelazkiem. Ciche marzenie, bal sie przyznac wink
            • ewa9717 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 10:59
              Ba, było to na pewno marzenie głęboko skryte i chwała Asi, że wpadła
              na jego trop wink))
              • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 11:37
                No bo czasem trudno wpasc na cudze marzenia. Moj szwagier w poznym
                wieku okazal sie maniakalnym prasowaczem. Jak go tylko dopuscily to
                prasuje wszystko az iskry leca. Do tego dokonuje misternych
                przerobek i napraw cennej odziezy. Igla mu sama smiga, maszyna do
                szycia nigdy nie wciaga nitki. Mistrz.
                Moj maz w dziecinstwie uprasowal sobie udo. Do zelazka sie juz w
                zyciu nie dotknie - ma ciezki uraz, tak twierdzi. I ja nic na to nie
                moge wymyslec. Uraz to uraz.
                • edyta95 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 12:00
                  Pogoda taka, że grzech siedzieć w domu przed komputerem. Wiosna na
                  calego i trzeba się nią cieszyć, bo w przyszłym tygodniu ma nie być
                  już tak pięknie. Zatem na łono ruszam, do zobaczenia się z
                  Państwem smile
                • ewa9717 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 12:01
                  Znam to, wielokroć byłam ciężko urażona,gdy mama próbowała mnie do
                  jakiej roboty zagonić wink))
                • 36krzysiek Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 14:32
                  Zdradzić Wam parę sekretów Mistrza Żelazka?
                  1. Jeśli masz taką funkcję, włącz mniejsze wirowanie podczas prania,
                  koszule są mniej pogniecione, a schną tak samo szybko;
                  2. Prasując, sprawdź zalecenia producenta odnośnie temperatury, za
                  gorące żelazko wcale nie ułatwia prasowania, wręcz przeciwnie;
                  3. Do psikacza dodaj odrobinę krochmalu, ułatwi prasowanie i koszule
                  zachowają świerzy wygląd przez cały długi dzień;
                  4. Prasuj na lewej stronie, szczególnie przy ciemnych kolorach, nie
                  będzie brzydkiego błysku na materiale;
                  5. Do wykańczania rękawów spraw sobie ramiączko, ułatwi
                  rozprasowanie kantu wzdłuż rękawa i dopieszczenie połączenia
                  mankietów z resztą.

                  smile
                  • margonka Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 15:06
                    Dzięki, przekażę mężowi. Choć wątpię, by sie ucieszył....smile Kiedyś
                    widziałam, jak rozkładał deskę do prasowania, osłabłam i...sama
                    zabrałam się za prasowanie.
                  • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 17:19
                    36krzysiek napisał:
                    > Zdradzić Wam parę sekretów Mistrza Żelazka?

                    Baronie, ja moge sie scigac w prasowaniu koszul. Chcesz sie zmierzyc?
                    Mozemy sie scigac na twoich, z moja gwarancja ze wyjda calo.

                    Moja niesamowicie wymagajaca Mama, taka co to umie, tfu, umiala
                    wypomniec malusienki, niedopatrzony szczegolik, wiec ta Mama
                    zdebiala kiedy po paru latach siedziala i patrzyla jak ja prasuje,
                    glownie mezowskie koszule. Skomentowala to tak:
                    - tak siedze i patrze i nadziwic sie nie moge. Czy to moja corka
                    wyprasowala 10! koszul w 10! minut?
                    Mierzyla czas czy cos. Jest to jeden z najwazniejszych komplementow
                    jakie w zyciu otrzymalam od mojej Mamy.

                    Z reka na sercu przyznam ze moj maz zaposiadowywuje tylko koszule
                    sprzyjajace prasowaczom. Inne w cholere wyrzucilam a producentow
                    chcialam ciagac po sadach (nie po sadach tylko sondach)

                    Fakt, ze skladanie koszul po prasowaniu uwazam za swietokradztwo,
                    wiec czas liczony tylko na wyprasowanie i powieszenie.
                    Jesli ktos nie ma miejsca w szafie na wieszanie koszul, niech dokupi
                    szafe albo idzie po rozum do glowy.
                    • cytrynka6543 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 18:47

                      > Jesli ktos nie ma miejsca w szafie na wieszanie koszul, niech
                      dokupi
                      > szafe albo idzie po rozum do glowy.

                      Czyli co,nie prasuje? smile
                      • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 19:55
                        > > szafe albo idzie po rozum do glowy.
                        > Czyli co,nie prasuje? smile

                        Niech prasuje tylko tyle ile ma gdzie powiesic, moze byc na
                        drzwiach, karniszu, albo na haku w scianie po kastanietach.
                        Skladanie uprasowanych koszul to jest mordega, strata czasu i
                        niszczenie calej roboty. Zapinac na gorny i srodkowy guzik - bez
                        przesady z tym co drugi.
                        Koszule sklada sie tylko i wylacznie jesli ida do walizki. Wtedy
                        wkolo recznika, pizamy lub innego wypelniacza - gaci, skarpet
                        laptopa.
                    • 36krzysiek Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 19:18
                      O! Szacun Asiu! Jesteś Kubicą żelazka! Koszule, jak sama nazwa
                      wskazuje, wiesza się na drewnianych wieszakach, zapinając co drugi
                      guzik. smile
                      • cytrynka6543 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 19:38
                        Niestety nie mam tak dużej szafy,ba nawet nie mam miejsca żeby ją
                        gdzieś wstawić,ale na całe szczęście MLP posiada koszul
                        prasowalnych sztuk siedem,a te się jakoś mieszczą.
                        Pewnie się dziwicie dlaczego tam mało ma? Po prostu nie lubi
                        ciuchów ze sztywnym kołnierzykiem,za to uwielbia t-shirty i
                        koszulki polo,w nich kołnierzyk mu nie przeszkadza. Czy ja już
                        wspominałam,że jestem mu za to bardzo,ale to bardzo wdzięczna? smile
    • the_dzidka Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 13:51
      A ja sobie świętuję. Urodzinowo!
      Co mi przypomina, że nie złożyłam życzń Cytrynce. Cytrynko kochana,
      ja Ci dobrze życzę, wiesz o tym, prawda? smile
      • ter.eska Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 18:24
        Ja tam się wyleguje z książka GURUY,w domu bo nie mam nastroju na wyjście(kaprys
        taki czy cuś)
    • hortensja66 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 19:38
      Dlaczego powieszone koszule zapinamy co drugi guzik? Z lenistwa, czy jest jakiś
      szczególny powód?
      To po co ja się meczę i zapinam wszystkie guzikisad
      • ter.eska Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 20:14
        hortensjo!Co drugi,albo co trzeci z wygody-po co się potem męczyć z rozpinaniem.
      • eulalija Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 22:25
        Nie wiem dlaczego fachowcy i fachowczynie od męskich koszul zapinają
        tyle guzików, ja wieszam na wieszaku, nie drewniamym, metalowym,
        cieniutkim i zapinam na jeden (słownie i dosłownie: jeden) guzik,
        ten najwyższy. Na oko MLP wygląda przyzwoicie, czyli się to
        sprawdzasmile
    • hortensja66 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 20:18
      Przecież nie ja je będę rozpinaćsmile
      • asia.sthm Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 20:23
        wink madry chlop rozepnie sobie jeden albo dwa gorne i dolem wskoczy.
        Czyli robota sie nie zmarnuje, a to najwazniejsze.
    • hortensja66 Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 20:44
      Czyli zapinając wszystkie odwalam robotę za moich facetów? A oni potem tylko myk
      dołem i cały dzień chwalą, że dzięki mnie tak mało się nazapinalismile
      • ter.eska Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 21:55
        No tak!!!I znów facety górawink
    • eulalija Re: Weekend czyli...jak zawsze 26.04.09, 22:30
      Łyckendowo cieplejszą porą roku gorzej jest zdecydowanie, ale
      przecież jakoś damy radę.
      Część pisze tylko z pracy, Ci straceni dla łyckendowców, część ze
      stałym dostępem tarza się po łonach w skafandrach, część oddaje się
      rodzinie, część prasowaniu koszul własnych i cudzych, część
      zwyczajnie nie włącza komputera, żeby się pustkami na forum nie
      denerwowaćsmile))
      Mnie nie było, bo się na łonie natury, potem rodziny a dziś sklepowo
      i włościowo tarzałamsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka