pawel.zary
12.12.04, 11:36
Piopio - zawsze nienaganny garnitur, koszula, krawat, biały szalik,
brylantyna na włosach. W klapie marynarki kilka znaczków LOT-u. Przesiadywał
godzinami we wszystkich mozliwych lokalach (lata 80-te)i brylował w
towarzystwie młodych, naiwnych, które wierzyły w jego opowieści o pracy na
Okęciu w Warszawie i przemyśle lotniczym. W przerwach między lekcjami
chodziliśmy do kawiarenki na przeciwko szkoły muzycznej i na tarasie
sączyliśmy napoje gazowane. Często siedział tam Piopio i jednego razu, w
momencie, kiedy słychac było huk przelatującego samolotu (chyba jakiś
wojskowy), Piopio spojrzał na zegarek i teatralnym szeptem obwieścił: "11.30 -
do Londynu" :-))
Eh! "dziś prawdziwych oryginałów już nie ma"
Co sie stało z Piopiem? Zniknął mi kilka ładnych lat temu (chyba z 10)z pola
widzenia.
PZDR