Giertych zabiera samorządom

02.01.07, 08:33
Zródło:

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3823507.html
Minister Giertych przekonał premiera Kaczyńskiego, by przesunąć część puli na
wyrównywanie szans edukacyjnych z koszyka samorządowego do koszyka MEN.
Minister chce wydać te pieniądze na zajęcia pozalekcyjne w latach 2007-13. I
dodatkowo wynagrodzić za te zajęcia nauczycieli, którym wcześniej obiecał
wysokie podwyżki.

Rząd podjął decyzję 29 listopada, gdy dzielił dotacje UE na edukację w ramach
programu "Kapitał ludzki".

- Ministrowie uznali, że wyrównywanie szans edukacyjnych w skali Polski
należy koordynować centralnie - mówi "Gazecie" minister rozwoju Grażyna
Gęsicka. - Gdyby zajęły się tym samorządy, mogłoby to likwidować różnice
szans edukacyjnych jedynie w ramach regionów.

- W ten sposób samorządy tracą wpływ na politykę edukacyjną na swoim terenie -
oburza się Krystyna Szumilas (PO), przewodnicząca sejmowej komisji edukacji.

Elżbieta Bieńkowska, dyrektor ds. funduszy unijnych w śląskim urzędzie
marszałkowskim, uważa, że potrzeb lokalnych nie da się sprawnie zaspokajać z
Warszawy. Regiony wiedzą lepiej, czego im trzeba.

"MEN nie jest przygotowane do wydawania unijnych pieniędzy"

Dla MEN wszystko jest w porządku. "Nie zmienił się charakter wsparcia, tylko
sposób wdrażania" - odpisuje nam biuro prasowe resortu.

- Nieprawda - twierdzi Szumilas. - MEN nie poradzi sobie z wykorzystaniem
unijnych pieniędzy. Już są kłopoty z dużo mniejszymi kwotami. Na lata 2004-06
dostaliśmy 58 mln zł na alternatywne formy wychowania przedszkolnego (np.
kluby przedszkolaka w małych miejscowościach), a wydaliśmy tylko 2 mln!

W sumie z unijnych dotacji na lata 2004-06 MEN miał do wydania ponad 546 mln
euro. Wykorzystał mniej niż jedną czwartą.

- MEN ma za mało przygotowanych pracowników - mówi nam Jerzy Wiśniewski, b.
dyrektor departamentu strategii edukacyjnej i funduszy strukturalnych w MEN. -
A procedury wydawania pieniędzy UE są żmudne.

Po decyzji rządu MEN zaleją tysiące wniosków od gmin, szkół, domów kultury.
Niektóre dobre, inne do wyrzucenia. - Kto to przesieje? - pyta Jacek
Strzemieczny z Centrum Edukacji Obywatelskiej. Wie, o czym mówi, bo za 40 mln
euro realizował w zeszłym roku program "Szkoła marzeń" finansujący wyjazdy
dzieci wiejskich do teatrów, naukę języka obcego w szkołach wiejskich, koła
przedmiotowe, wyjazdy na pływalnię itp.

Bieńkowska ironizuje: - Życzę powodzenia ministrowi przy wydawaniu tych 700
mln euro.

Bruksela cofnie fundusze dla Polski?

MEN liczy, że wyręczą go kuratoria oświaty, "które najlepiej znają potrzeby i
niedostatki w zakresie wyrównywania szans edukacyjnych".

Kuratoria nadzorują szkoły, lecz nimi nie zarządzają, bo to należy do
samorządów. W kuratoriach nie ma więc urzędników, którzy potrafią prowadzić
konkursy na wykorzystanie unijnych pieniędzy.

Irena Dzierzgowska, wiceminister edukacji w rządzie AWS-UW: - Zarządzanie
szkołami od 1990 r. było stopniowo przekazywane samorządom. Z dobrym
skutkiem. Teraz MEN okazuje brak zaufania samorządom i rażąco narusza zasadę
decentralizacji państwa. Przecież konstytucyjna zasada pomocniczości głosi,
że decyzje powinny być podejmowane na jak najniższym szczeblu.

Rządowy plan wydania unijnych pieniędzy z programu "Kapitał ludzki" jest już
w Brukseli. Oceni go Komisja Europejska. - Jeśli nieprzygotowane kuratoria
mają dysponować pieniędzmi, to Bruksela może nam je wstrzymać - obawia się
Wiśniewski.

Skąd te 700 mln euro

Cały unijny program "Kapitał ludzki" na lata 2007-13 to ponad 11,4 mld euro -
na zmiany w szkołach, inwestycje w przyszłościowe kierunki studiów, szkolenia
dla bezrobotnych itp. 700 mln zabranych z puli samorządów zasiliło (i
podwoiło do 1,45 mld euro) fundusze MEN na "Wysoką jakość systemu oświaty".
Samorządom zostało 1,1 mld euro na upowszechnianie przedszkoli, stypendia dla
uczniów i materiały dydaktyczne dla uczniów najbiedniejszych.
Pełna wersja