student6
01.02.07, 14:50
"Rzeczpospolita": Jan Kobylański, polonijny biznesmen z Urugwaju, blisko
związany z o. Tadeuszem Rydzykiem, ma coraz większy wpływ na obsadę polskich
placówek dyplomatycznych w Ameryce Południowej.
W ciągu najbliższych tygodni z placówki w brazylijskiej Kurytybie, która jest
największym skupiskiem Polonii w Ameryce Płd., MSZ odwoła konsula generalnego
Jacka Perlina. Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita" dyplomatę już
poinformowano o skróceniu misji, która miała trwać jeszcze trzy lata.
Według Perlina o jego odwołanie zabiega Kobylański. Nieoficjalnie mówi się,
że konsul popadł w niełaskę szefów MSZ z powodu jego konfliktu z kierowaną
przez Kobylańskiego Unią Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce
Łacińskiej. Dyplomata nie miał ochoty podporządkować się Kobylańskiemu.
Działacze Unii zarzucają Perlinowi, że "jego najbliższa rodzina, mając
korzenie żydowsko-komunistyczne, współpracowała z reżimem w czasie sowieckiej
okupacji".
Zdaniem wielu urzędników z MSZ nie ma żadnych merytorycznych powodów
odwołania Perlina. To jeden z najlepszych konsulów jakich mamy,
powiedział "Rzeczpospolitej" wysoki rangą dyplomata.
Jego zdaniem - duży wpływ Kobylańskiego na politykę kadrową MSZ
(prawdopodobnie z poręki biznesmena ambasadorem w Argentynie zostanie wkrótce
Zdzisław Jan Ryn, odrzucony przez Sejmową Komisję Spraw Zagranicznych) to
dług wdzięczności jaki politycy PiS spłacają wobec zaprzyjaźnionego z
Kobylańskim o. Rydzyka.
PiS uważa, że stanowiska na odległych placówkach dyplomatycznych przyznawane
stronnikom Kobylańskiego nie są wygórowaną ceną za poparcie Radia Maryja,
twierdzi wspomniany dyplomata.