innewidoki 18.08.07, 20:51 za kilka dni jadę na Węgry :) pierwszy raz. jakie są największe różnice między naszym krajem a Węgrami? i czym my, Polacy różnimy się od Węgrów? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
peter.szabo Re: pytania 22.08.07, 08:56 językiem, brakiem autostrad, dostępem do morza, niższą tolerancją na ostre potrawy ;-) tak w pigułce... Odpowiedz Link
ryjek1975 Re: pytania 23.08.07, 13:54 Własnie wróciłem z ponad dwutygodniowego pobytu na Węgrzech. Typowa objazdówka (2.600 km). Jeździliśmy zarówno autostradami, jak i drogami głównymi i lokalnymi (żeby zobaczyć "prawdziwe Węgry"). Zaczynaliśmy od Budapesztu, potem Sopron, następnie Veszprem i Balaton (Siofok, Foldvar), potem pojechaliśmy do Pecs i Harkany, następnie do Hajosz, Kecskemet, potem do Hajuszoboszlo/Debrecen i potem do Egeru. Wszędzie spędzaliśmy mniej więcej 2-3 dni. Spaliśmy na kempingach lub kwaterach prywatnych. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Piękny kraj i bardzo mili, pogodni ludzie. Zauważyłem duże kontrasty w ogólnym rozwoju między poszczególnymi regionami kraju. - Jeśli chodzi o drogi: Główne drogi ("czerwone" w atlasie) są albo świetne (nowe, równe, często czteropasmowe eksresówki) albo czysta tragedia - krzywe z koleinami (np. z Harkany do Kecskemet). Drogi lokalne (czyli "żółte" w atlasie) lepiej omijać z daleka - toż to istny trzeci świat. Polskie drogi lokalne są o lata świetlne do przodu, podobnie jak większość "czerwonych" Autostrady są bardziej krzywe i dużo bardziej obciążone niz nasze ale są! (to w odróznieniu do Polski). Generalnie komfortowe jeżdżenie po Węgrzech to tylko autostrady i niektóre drogi główne - można tak objechać kraj ale bardzo dużo się nadrabia. Jadąc "na skróty" można stracić zawieszenie i życie (dużo wypadków). Wygląd miejscowości: Zachodnie Węgry wyglądaja już jak Austria - widać, że to najbogatszy region kraju. Im dalej na południe tym biedniej (bogate enklawy to kurorty takie właśnie jak Harkany). Balaton i okolice super. Miasto Kecskemet (120 tys. mieszkańców) - to komunistyczne blokowisko z jednym placem. centrum "zrobione", przedmieścia to głęboka komuna. Pecs przepiękny. Budapeszt to pierwszoligowe miast Europejskie - jedno z najpiękniejszych. Widać, że wiele pokoleń budowało to miasto - wspaniały (poza 8 dystryktem, który prawie przebiegliśmy, bo aż strach jaki syf). W środkowych Węgrzech bieda, wioski szare... wschód bardziej kolorowy ale dużo patologii - drogi koszmarne). Północ też biedna i znowu enklawy dobrobytu (Eger) i biedne wioski. Węgrzy: Węgrzy są super! Węgrzy wyglądają tak jak polacy. Gdyby ustawić grupę 30 Węgrów i 30 Polaków, to z wyglądu nie odróznilibyście, dopóki by się nie odezwali. Natomiast łatwo odróznić po zachowaniu. Węgrzy są bardzo uczynni, spokojni i usmiechnięci. (Bardzo mało Węgrów mówi po angielsku, więcej po niemiecku). Ja zwiędzałem Węgry z osobą mówiącą po węgiersku. Jak Węgier się orientował, że jesteśmy z Polski i że Polka mówi po węgiersku, to robił się bardzo miły :))) Na Węgrzech najfajniejsze jest wino w Egerze, Langosze we śmietaną i serem w Veszprem i TuroRudi w każdym sklepie (czemu oni tego nie eksportuja do Polski?) Warto Warto Warto jechac na Węgry! pozdrawiam Odpowiedz Link
peter.szabo co do dróg - Ty chyba byłeś w innym kraju ;-) 23.08.07, 17:17 "Polskie drogi lokalne są o lata świetlne do przodu, podobnie jak większość "czerwonych" - w życiu... polskie drogi lokalne nie nadają sie do użytku - z dówch powodów - albo mają gównianą nawierzchnię i panuje na nich duży ruch, albo maja dobrą nawierzchnię i panuje jeszcze większy ruch... na dodatek jest ich tak naprawdę mało - jak gdzieś robią remont to wszyscy stoją w korku i nijak objazd sobie zorganizować... dla przykładu - z Warszawy nie da się tak wyjechać żeby nie stać w korkach i nie narażać codziennie życia... droga na Mazury... horror Trasa katowicka - masakra, absolutne chamstwo, wyprzedzanie na trzeciego i tłoczno... jest tylko parę regionów w Polsce gdzie drogi jako tako nadają się do jazdy, i o dziwo jest to podkarpackie regiony rzeszowskie oraz okolice Kielecczyzna... może ze względu na biedę wiecej dostali pieniędzy z UE? "Autostrady są bardziej krzywe i dużo bardziej obciążone niz nasze ale są" - człowieku, przejedź się tzw. "autostradą A4" Krakjów- Katowice... czy innymi nowowybudowanymi... w Polsce może z 10 % tzw autostrad spełnia kryteria autostradowe... tzn dwupasmówka z oddzielnymi pasami, miejsca postojowe, system alarmowy, stacje benzynowe etc. Nie mówiąc o tym że węgierskie autostrady sa smiesznie tanie w porównaniu do polskich no i nie ma gigantycznych kolejek przy bramkach, bo tych bramek po prostu nie ma... są wygodne winietki. i to tyle na temat dróg ;-) Odpowiedz Link
rilax Re: co do dróg - Ty chyba byłeś w innym kraju ;-) 23.08.07, 23:35 Na temat drog moznaby sie klocic bez konca. Na Wegrzech jest fajne to, ze jadac od Bratyslawy, czyli od granicy dojezdzamy autostrada do stolicy. Po drodze kupujemy tylko winietke na stacji benzynowej. I jest tania: 10 dni/ok.45 zł, 1miesiąc/ok.80zł. I mozna jezdzic do woli wszerz i wzdluz. A u nas wypad Poznan-Wawa i spowrotem kosztuje 66 zł. I niech sie teraz co cwansi nie odzywaja, ze mozna zjechac jedna bramke wczesniej i bedzie taniej, bo nie o to tu chodzi teraz. Tak wiec na pewno jest taniej (jeszcze taniej wychodza autostrady w Czechach i na Słowacji). Druga sprawa to stan tych drog. Autostrady na Wegrzech odstaja od wloskich czy austriackich, ale przynajmniej są i to w dobrym stanie. A u nas? Jest ich tak malo, ze nie odczuwa sie ich istnienia. Ledwo je widac na mapie. Poza tym przez ten haracz bramkowy jezdzi nimi mniej samochodow niz powinno. Dodam jeszcze, ze drogi na Wegrzech sa zatloczone...w sezonie wakacyjnym. Zreszta to samo u nas latem na "wakacyjnych szlakach". Poza sezonem na drodze do Egeru z Pesztu jechalo tak malo samochodow, ze myslalem, ze pomylilem drogi. pozdrawiam Odpowiedz Link
ryjek1975 Re: co do dróg - Ty chyba byłeś w innym kraju ;-) 24.08.07, 01:29 No ja z pewnością nie jestem ekspertem od węgierskich dróg ani od Węgier w ogóle :) Opisałem to co widziałem - zrobiłem po Węgrzech 1500 km - to niewiele, ale w zasadzie po wszystkich częściach. I tak np MOIM ZDANIEM (!!!!!): droga nr droga nr 2 od granicy ze SK do Budapesztu - cała wyremontowana i równa ale wąska i kręta bez poboczy, cały czas ciągła linia i wioski... autostrada M7 z Budapezsztu w kierunku Balatonu - krzywa jak diabli (nasza A2, którą regularnie przejeżdżam jest dużo lepsza i bardziej "autostradowa") krajowa siódenka - cud malina - prawdziwa ekspesówka, 4 pasy, bezkolizyjna itd.. droga 65 z Balatonu do Pecs - jak cię mogę - porównywalna z naszymi, chociaż im bliżej Pecs tym gorzej droga 54 z Harkany do Kecskemet to żółwie tempo, garby i ograniczenia do 40-60 km na godzinę (prawie 150 km). prawdziwy survival to droga nr 31 do Egeru - jeśli będziesz się upierał, że lokalne drogi na Węgrzech są dobre, to zapostuje gdzieś zdjęcia, bo aż porobiłem w róznych miejscach - czegoś takiego to u nas nie ma nawet w Bieszczadach - np. nie widziałem w Polsce na powiatowej drodze ograniczenia do 20 km/h na odcinku 40 km (przy czym ten co jedzie 20 na godzinę to z tych odważniejszych). podobnie droga nr 25 z Egeru do granicy ze SK - generalnie jak sie wiedzie do Słowacji, to ma się wrażenie, że się znalazło w dużo bardzie rozwiniętym kraju. Potem ta droga na Słowacji w okolicach Popracu znowu robi się do kitu. W sumie jeśli chodzi o drogę powrotną to najbardziej komfortowa była własnie gierkówka w Polsce - i co z tego że miejscami krzywa, skoro 4 pasmowa i zasuwa się caly czas 130 km/h. Ja nie mam zamiaru deprecjonować węgierskich dróg. Węgrzy mają sieć dobrych - głównych dróg łączących każdy zakątek kraju. I to już sprawia, że opinia o węgierskich drogach musi być lepsza niż o polskich. Musi, bo po Węgrzech można jeździć komfortowo, a po Polsce nie bardzo. Natomiast będę się upierał, że lokalne drogi mają zapuszczona jak mało kto. Ja bardzo dużo jeźdżę po Polsce, widzę jak wyglądają u nas lokalne drogi. Pewnie, że są miejscami złe, wąskie i krzywe, ale do cholery można nimi te 90 km/h jechać bez obawy, że zaryje się podwoziem o koleinę bądż podskoczy się na poprzecznej nierówności tak, że koła będą w powietrzu. A na Węgrzech zdarzyło mi się to wielokrotnie - dopóki się przekonalem, że tam ograniczenie prędkości to naprawdę maksymalna możliwa. I jeśli jest to 20 km.h to należy jechać maksymalnie 20, bo inaczej się wypada z drogi albo gubi tłumik lub miskę olejową. pozdrowienia! Odpowiedz Link
rilax Re: co do dróg - Ty chyba byłeś w innym kraju ;-) 24.08.07, 13:34 Tak wiec sa blaski i cienie tych drog, w sumie tak jak u nas. Liczmy tylko na to, ze zarowno u nas jak i u nich stan drog bedzie sie poprawial i to nie tylko wirtualnie na papierze, ale i realnie:) pozdrawiam i szerokości:) Odpowiedz Link