Gość: Laej IP: *.chello.pl 04.09.10, 01:58 Widziałem ten film ponad rok temu, ale całkowicie się zgadzam z Panem Mossakowskim. Naprawdę film trzyma wysoki poziom. Po prostu - bardzo dobre kino science-fiction. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: MoonMan Moon **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.10, 19:28 Obejrzę Moon, bo: 1. Nakręcił go syn Davida Bowie'go, którego twórczość muzyczna (wchodząc w szczegóły: liryka) zaistniała w mojej świadomości niedawno i krąży po niej, drąży dziwne korytarze, które wołają mnie swą otchłanią; wołają takim upiornym głosem, jak Dracula (w filmie Coppoli) wypowiada kwestię: "Och, listening - the childern of the night - hot, sweet miusic they make", jak aligator płaczem dziecka, albo nocą płaczący kot, jak syrena na oceanie. 2. Intuicyjnie zauważyłem podobieństwo do "2001: Odei kosmicznej" Kubricka, a potem przeczytałem na opakowaniu DVD, że film jest swoistym hołdem złożonym dziełu Kubricka. Ten zaś film, jak i prawie cała twórczość Kubricka, wywierciły mi w głowie daleko bardziej zawiłe korytarze, których echo skowycze do mnie, abym w nie wszedł i postradał rozum, brnąc do Tajemnicy Bytu, którą emanują - niż tych parę utorów Bowiego. 3. Bo ktoś o pozaziemskim usposobieniu, powiedział mi kiedyś, że jestem dzieckiem Księżyca, a ja potraktowałem to jako niezbity fakt, czy mojego bytu artefakt, paralelny do daty urodzenia, która rzeczywiście po stronie faktów jest wyryta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biedrona999 Re: Moon **** IP: 139.173.54.* 07.01.11, 00:04 i cudowny Sam Rockwell. Odpowiedz Link Zgłoś