Dodaj do ulubionych

tylko idioci krytykują Władce Pierścieni

04.03.02, 16:19
Tylko ci którzy nie czytali Tolkiena i nie rozumieją świata
stworzonego przez autora i nie powinni przed przeczytaniem krytykować
czegoś czego nie mogą zrozumieć.
Obserwuj wątek
    • Gość: bunio Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 04.03.02, 18:04
      Nie ma za grosz wlasnej wyobrazni, wy fascynujacy sie Tolkienem, Ludziki
      Ograniczone, nie obrazajcie przynajmniej innych. Ja nie musze czytac Tolkiena, ja
      znam mechanizm prowadzacy do tego, ze ktos do Tolkiena zaglada


      tomassi napisał(a):
      tylko ludzie z ograniczona bardzo wyobraznia
      > Tylko ci którzy nie czytali Tolkiena i nie rozumieją świata
      > stworzonego przez autora i nie powinni przed przeczytaniem krytykować
      > czegoś czego nie mogą zrozumieć.

      • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.03.02, 11:42
        Po pierwsze -
        nie powinno się tak jednoznacznie stawiać sprawy i dzielić świata, na tych
        mądrych od Tolkiena i tych głupich nie od Tolkiena. Nie każdy ma obowiązek lubić
        Tolkiena, oglądać film, czytać jego książki. Każdy ma przecież prawo do własnego
        odczucia.

        PO drugie -

        Gość portalu: bunio napisał(a):

        > Nie ma za grosz wlasnej wyobrazni, wy fascynujacy sie Tolkienem, Ludziki
        > Ograniczone, nie obrazajcie przynajmniej innych. Ja nie musze czytac Tolkiena,
        > ja znam mechanizm prowadzacy do tego, ze ktos do Tolkiena zaglada

        >>>Szczerze mówiąc to bzdura z drugiej strony. Literatura fantasy ma to do
        siebie, że wymaga właśnie więcej wyobraźni do zrozumienia jej fabuły, ponieważ ta
        ostatnia nie jest osadzona w naszych realiach. A to tylko jeden z pomniejszych
        powodów. Ani Ci którzy czytają, ani Ci którzy nie czytają Tolkiena nie są
        ograniczeni, tylko lubią po prostu co innego. A swoją drogą jestem ciekaw co to
        za kolejna spiskowa teoria z tym mechanizmem? U mnie było tak, że ojciec mnie
        zachęcił do przeczytania tej książki i dobrze zrobił, bo to bardzo wartościowa
        mitopeja. I co w tym nie tak ciekaw jestem?:)...

        • Gość: bunio bronie wyobrazni przed Tolkienem IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 05.03.02, 19:24
          > Literatura fantasy ma to do
          > siebie, że wymaga właśnie więcej wyobraźni do zrozumienia jej fabuły, ponieważ
          > ta
          > ostatnia nie jest osadzona w naszych realiach. A to tylko jeden z pomniejszych
          > powodów.
          To je podaj. Rzeczywiscie rozwinieta wyobraznia nie ucieka do "innych realiow".
          To wlasnie nasz swiat jest wystarczajacvo dla niej roznorodny i ciekawy. Te inne
          swiaty do ktorych, co poniektorzy uciekaja to tylko protezy. Uluda, a nie
          wyobraznia
          • Gość: szcz Re: bronie wyobrazni przed Tolkienem IP: *.czes.gazeta.pl 05.03.02, 20:42
            Nie rozumiem tego sporu. Tolkien na pewno miał niezłą
            wyobraźnię i talent, który pozwolił mu zdobyć tylu
            sympatyków. Nie należy obrażać tego na prawdę dobrego
            pisarza. Nawet jeżeli ktoś ma bujną wyobraźnię,
            lektura Tolkiena mu nie zaszkodzi. Natomiast co do
            filmu, który mi się podobał, też nie popadajmy w
            przesadę. Można go spokojnie krytykować i to nawet za
            niektóre efekty, jak żałośnie gumowego trola w kopalni
            • Gość: bunio Re: bronie wyobrazni przed Tolkienem IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 05.03.02, 22:08
              Owszem Tolkien mial niezla wyobraznie, lecz jego co bardziej fanatyczni
              czytelnicy zazwyczaj sa jej pozbawieni


              Gość portalu: szcz napisał(a):

              > Nie rozumiem tego sporu. Tolkien na pewno miał niezłą
              > wyobraźnię i talent, który pozwolił mu zdobyć tylu
              > sympatyków. Nie należy obrażać tego na prawdę dobrego
              > pisarza. Nawet jeżeli ktoś ma bujną wyobraźnię,
              > lektura Tolkiena mu nie zaszkodzi. Natomiast co do
              > filmu, który mi się podobał, też nie popadajmy w
              > przesadę. Można go spokojnie krytykować i to nawet za
              > niektóre efekty, jak żałośnie gumowego trola w kopalni

          • Gość: Yaahooz Re: bronie wyobrazni przed Tolkienem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.02, 23:22
            ...To je podaj. Rzeczywiscie rozwinieta wyobraznia nie ucieka do "innych realiow".
            To wlasnie nasz swiat jest wystarczajacvo dla niej roznorodny i ciekawy. Te inne
            swiaty do ktorych, co poniektorzy uciekaja to tylko protezy. Uluda, a nie
            wyobraznia...

            >>>Proszę bardzo podaję - fantastyka, szeroko pojęta, to nie tylko fantasy, które
            jest tylko jej wycinkiem. To także S-f, horror, oraz hybrydy owych trzech. Ale
            wszystkie te subgatunki to jedynie konwencje dla fabuły. Trochę trzeba mieć
            wiedzy o fantasy i fantastyce w ogóle, aby być wiarygodnym w krytyce szczegółu. A
            u adwesarza tej wiedzy nie widzę, z całym szacunkiem. Fantastyka ma to do siebie,
            że czerpie wiele z mitów, podań, legend. Fantastyka poszerza w pewnym sensie
            horyzont możliwości świata i nie tylko. Fantastyka to również co innego niż
            bajki, bo skierowana jest do zupełnie innej grupy odbiorców niż tamte, ale także
            i z innych powodów.
            Ale fantastyka to tylko konwencja, która nadaje ramy dla przekazywania takich
            samych wartości jakie możemy zauważyć w dramacie, komedii, tragedii, farsie,
            thillerze...etc. Fantastyka sama w sobie nie jest samoistnym tworem, a
            jedynie 'szkieletem' że tak powiem, na którym działa pisarz.
            Tolkien jest o tyle godny szacunku, że posiadał wiedzę oraz umiejętności
            pisarskie, którym mało kto dorównywał i dorównuje do dziś. Był profesorem
            staroangielskiego, pod swoją pieczą miał całą katedrę na Uniwersytecie
            Oxfordzkim, znał biegle 12 języków, w tym starogrecki, łaciński i staroangielski
            oraz mniej biegle kilka następnych, w tym - co ciekawe - polski. Nie chce mi się
            wymieniać dalej, poczytaj sobie jego biografie jak chcesz wiedzieć więcej.

            Piszesz, że rzeczywiście rozwinięta wyobraźnia nie ucieka do innych realiów. A
            skąd to wiesz? Zupełnie nieusprawiedliwiona teza. A mi nie chodziło o eskapizm,
            który kłamliwie przypisuje się całej fantastyce bez żadnych podstaw, a jedynie na
            podstawie domysłów, ale o to, że rozwinięta wyobraźnia pozwala takie realia
            stworzyć, wyobrazić sobie je właśnie. Bo trzeba wyobraźni by stworzyć coś, co nie
            ma umocowania w naszej rzeczywistości. Nie jest sztuką napisać powieść dziejącą
            się na ziemi. Tysiące grafomanów tak robi, wystarczy im w miarę niezły warsztat
            pisarski w sensie technicznym i tyle. Żeby stworzyć dobrą fantastykę potrzeba
            trochę więcej zdolności, bo trzeba stworzyć coś z niczego, coś czego nie ma. I to
            tak, aby inni umieli to ujrzeć. To jest sztuka, niezależnie od tego czy komuś się
            to podoba, czy nie. Oczywiście, że fantastyka to ułuda. Realia które nie
            istnieją. Na tym polega. Ale to proteza, że użyję twojego słowa, taka sama jak
            inne. Poza paradokumentem, historiografią i tym podobnymi cała literatura opisuje
            zdarzenia i postacie wymyślone. I co z tego? Liczy się poziom prac, a nie
            konwencja. Poziom Tolkiena jest bardzo wysoki, co potwierdzają dziesiątki
            milionów ludzi na całym świecie, liczne nagrody, mnogość przychylnych recenzji
            (książki, nie filmu). Na koniec - jego książka została trzy lata temu
            wybrana 'książką stulecia' przez społeczeństwo Wielkiej Brytanii. Tolkien i jego
            ułudna protezowata fantastyka pobił Shakespeare'a (który zresztą też wiele
            czerpał z fantastyki) Bernarda Shawa, Byrona i wielu innych pisarzy o światowej
            sławie...to chyba wystarczy, przynajmniej mi.
            Nie każę lubić Tolkiena, ani go kochać, ale także nie lubię kiedy się go
            krytykuje w bezsensowny sposób. Aby krytykować trzeba się na czymś znać, inaczej
            zaczyna się przypominać pewnego polityka i rolnika który ostatnio zaczyna coraz
            dobitniej pokazywać jak wielkim jest idiotą...i nie chodzi mi o Kalinowskiego
            (choć to też nie przykład mądrości...)
            • Gość: bunio Co kto wie o Tolkienie IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 06.03.02, 18:51
              Raz jeszcze: nie atakuje Tolkiena, nie pisze o fantastyce z punktu widzenia
              teorii lliteratury, czy krytyki lierackiej (fajnie, ze moze skonczyles takie
              studia i mozesz cos opowiedziec na ten temat) tylko opisuje postawe, ktora swiat
              uludy stawia wyzej niz swiat realny, ktora degraduje swiat realny i jego
              problemy. Ktora czynic moze nieczula na prawdziwe piekno tego wlasnie naszego
              jedynego swiata w ktorym zyjemy. To ze Tolkien znal kilkanascie jezykow i byl
              profesorem Oxfordu, to chwala mu za to. Podobnie z wysokim poziomem jego
              pisarstwa. Ale co to ma do rzeczy. To, ze jak piszesz cos Tolkiena zostalo w W.
              Brtyanii ksiazka stulecia tylko potwierdza moja teze o psychologicznej i
              spolecznej roli jego pisarstwa.
              Rolnika i polityka o ktorym piszesz zostawmy na inne forum. A moze zreszta nie.
              Jako polityk (uczestnik zycia politycznego) reprezentuje wysoki poziom, mierzony
              skutecznoscia dochodzenia do okreslonych celow. A jego oddzialywanie spoleczne? A
              no wlasnie, i tu przypomina mi ten rolnik (co zreszta z niego za rolnik) i
              polityk ksiazki Tolkiena wlasnie






              > ...To je podaj. Rzeczywiscie rozwinieta wyobraznia nie ucieka do "innych realio
              > w".
              > To wlasnie nasz swiat jest wystarczajacvo dla niej roznorodny i ciekawy. Te inn
              > e
              > swiaty do ktorych, co poniektorzy uciekaja to tylko protezy. Uluda, a nie
              > wyobraznia...
              >
              > >>>Proszę bardzo podaję - fantastyka, szeroko pojęta, to nie tylko fan
              > tasy, które
              > jest tylko jej wycinkiem. To także S-f, horror, oraz hybrydy owych trzech. Ale
              > wszystkie te subgatunki to jedynie konwencje dla fabuły. Trochę trzeba mieć
              > wiedzy o fantasy i fantastyce w ogóle, aby być wiarygodnym w krytyce szczegółu.

              > A
              > u adwesarza tej wiedzy nie widzę, z całym szacunkiem. Fantastyka ma to do siebi
              > e,
              > że czerpie wiele z mitów, podań, legend. Fantastyka poszerza w pewnym sensie
              > horyzont możliwości świata i nie tylko. Fantastyka to również co innego niż
              > bajki, bo skierowana jest do zupełnie innej grupy odbiorców niż tamte, ale takż
              > e
              > i z innych powodów.
              > Ale fantastyka to tylko konwencja, która nadaje ramy dla przekazywania takich
              > samych wartości jakie możemy zauważyć w dramacie, komedii, tragedii, farsie,
              > thillerze...etc. Fantastyka sama w sobie nie jest samoistnym tworem, a
              > jedynie 'szkieletem' że tak powiem, na którym działa pisarz.
              > Tolkien jest o tyle godny szacunku, że posiadał wiedzę oraz umiejętności
              > pisarskie, którym mało kto dorównywał i dorównuje do dziś. Był profesorem
              > staroangielskiego, pod swoją pieczą miał całą katedrę na Uniwersytecie
              > Oxfordzkim, znał biegle 12 języków, w tym starogrecki, łaciński i staroangielsk
              > i
              > oraz mniej biegle kilka następnych, w tym - co ciekawe - polski. Nie chce mi si
              > ę
              > wymieniać dalej, poczytaj sobie jego biografie jak chcesz wiedzieć więcej.
              >
              > Piszesz, że rzeczywiście rozwinięta wyobraźnia nie ucieka do innych realiów. A
              > skąd to wiesz? Zupełnie nieusprawiedliwiona teza. A mi nie chodziło o eskapizm,
              >
              > który kłamliwie przypisuje się całej fantastyce bez żadnych podstaw, a jedynie
              > na
              > podstawie domysłów, ale o to, że rozwinięta wyobraźnia pozwala takie realia
              > stworzyć, wyobrazić sobie je właśnie. Bo trzeba wyobraźni by stworzyć coś, co n
              > ie
              > ma umocowania w naszej rzeczywistości. Nie jest sztuką napisać powieść dziejącą
              >
              > się na ziemi. Tysiące grafomanów tak robi, wystarczy im w miarę niezły warsztat
              >
              > pisarski w sensie technicznym i tyle. Żeby stworzyć dobrą fantastykę potrzeba
              > trochę więcej zdolności, bo trzeba stworzyć coś z niczego, coś czego nie ma. I
              > to
              > tak, aby inni umieli to ujrzeć. To jest sztuka, niezależnie od tego czy komuś s
              > ię
              > to podoba, czy nie. Oczywiście, że fantastyka to ułuda. Realia które nie
              > istnieją. Na tym polega. Ale to proteza, że użyję twojego słowa, taka sama jak
              > inne. Poza paradokumentem, historiografią i tym podobnymi cała literatura opisu
              > je
              > zdarzenia i postacie wymyślone. I co z tego? Liczy się poziom prac, a nie
              > konwencja. Poziom Tolkiena jest bardzo wysoki, co potwierdzają dziesiątki
              > milionów ludzi na całym świecie, liczne nagrody, mnogość przychylnych recenzji
              > (książki, nie filmu). Na koniec - jego książka została trzy lata temu
              > wybrana 'książką stulecia' przez społeczeństwo Wielkiej Brytanii. Tolkien i jeg
              > o
              > ułudna protezowata fantastyka pobił Shakespeare'a (który zresztą też wiele
              > czerpał z fantastyki) Bernarda Shawa, Byrona i wielu innych pisarzy o światowej
              >
              > sławie...to chyba wystarczy, przynajmniej mi.
              > Nie każę lubić Tolkiena, ani go kochać, ale także nie lubię kiedy się go
              > krytykuje w bezsensowny sposób. Aby krytykować trzeba się na czymś znać, inacze
              > j
              > zaczyna się przypominać pewnego polityka i rolnika który ostatnio zaczyna coraz
              >
              > dobitniej pokazywać jak wielkim jest idiotą...i nie chodzi mi o Kalinowskiego
              > (choć to też nie przykład mądrości...)

              • Gość: Yaahooz Re: Co kto wie o Tolkienie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 00:09
                No właśnie. Kto mówi o eskapiźmie i degradacji naszego świata? Fantastyka
                niekoniecznie musi polegać na tym, aby nasz świat był gorszy. Opisuje po prostu
                inne światy, realia. Nie zawsze porównuje, zresztą jak tu porównywać. To tylko
                konwencja jak wspomniałem. Fantastyka nie musi być ucieczką od czego kolwiek,
                ale może być po prostu formą, która się niektórym podoba.
                A co do naszego świata. Czy ja wiem, czy on jest taki piękny?...To zależy na co
                zwraca się uwagę. Zacierają się w nim ideały, piękno, dobro. Coraz trudniej to
                znaleźć. Przynajmniej mi.
                A co do polityka - skuteczność polityka nie jest miarą jego wielkości, ale
                jedynie miarą umiejętności manipulowania innymi. O wielkości polityka świadczą
                jego czyny i słuszność jego działań w postaci pozytywnych efektów. A niestety
                te weryfikuje dopiero historia. Kłamać i lawirować nie znaczy być wielkim
                politykiem, ale sprawnym manipulatorem. Takim jak A.L.
                Ave
                • Gość: bunio 20 minut Tolkiena dziennie, nie wiecej IP: *.monroe.lib.in.us 07.03.02, 00:58
                  O swiecie, Tolkienie i A.L jest ponizej:

                  Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

                  > A co do naszego świata. Czy ja wiem, czy on jest taki piękny?...To zależy na co
                  >
                  > zwraca się uwagę. Zacierają się w nim ideały, piękno, dobro. Coraz trudniej to
                  > znaleźć. Przynajmniej mi.

                  Ten swiat jest piekny i trzeba chciec umiec to zobaczyc lub tez czynic, aby
                  zachowac (odtworzyc) jego piekno. Zachecam do postawy aktywnej. I do czytania
                  Tolkiena najwyzej 20 minut dziennie. "Wladce pierscieni" obejrzec najwyzej
                  obejrzec raz na rok. Wystarczy
                  > A co do polityka - skuteczność polityka nie jest miarą jego wielkości, ale
                  > jedynie miarą umiejętności manipulowania innymi. O wielkości polityka świadczą
                  > jego czyny i słuszność jego działań w postaci pozytywnych efektów. A niestety
                  > te weryfikuje dopiero historia. Kłamać i lawirować nie znaczy być wielkim
                  > politykiem, ale sprawnym manipulatorem. Takim jak A.L.

                  Jest wielkosc "idealna" i wielkosc taka bardziej "realna". Rowniez w filmie.


                  • Gość: Yaahooz Re: 20 minut Tolkiena dziennie, nie wiecej IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.03.02, 11:38
                    :)) Nie czytam Tolkiena, a film widziałem tylko raz:) Obecnie czytam...historię
                    współczesnych stosunków międzynarodowych i to jest aż za realne i aż za
                    straszne. Uwierz, jak chcesz kiedyś Ci pożyczę do poczytania.
                    A z tymi wielkościami to chyba nie rozumiem na czym polega różnica między nimi
                    i o co chodzi z tym rozróżnieniem.
                    p.s staram się być aktywny, ale też nie zawsze jestem w stanie być optymistą.

                    • Gość: bunio Re: 20 minut Tolkiena dziennie, nie wiecej IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 07.03.02, 18:17
                      Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

                      > :)) Nie czytam Tolkiena, a film widziałem tylko raz:) Obecnie czytam...historię
                      >
                      > współczesnych stosunków międzynarodowych i to jest aż za realne i aż za
                      > straszne. Uwierz, jak chcesz kiedyś Ci pożyczę do poczytania.

                      Wierze, ze to jest straszne, ale zta strasznoscia trzeba sie zmierzyc. Nie badz
                      optymista, a raczej meliorysta
                      • Gość: Brite Re: 20 minut Tolkiena dziennie, nie wiecej IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 17.03.02, 18:20
                        bez bicia przyznaję się, ze bez przerwy wracam do Tolkiena w celach
                        eskapistycznych. Ucieczka do innego świata pozwala mi zachować odpowiedni
                        dystans do spraw doczesnych - bez tego staję się chomikiem zamknietym i
                        biegającym w wielkim kole codziennych spraw.
                        • Gość: Yaahooz Re: 20 minut Tolkiena dziennie, nie wiecej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 02:10
                          Mierzę się ze strasznością, ale niekoniecznie muszę być szczęliwy na siłę ze
                          świata dookoła, bo ten świat wcale taki różowy nie jest. I nie dam się
                          przekonać że jest. Warto go zmieniać i warto chcieć, ale trzeba być realistą, a
                          nie niepoprawnym optymistą. Jeżeli ktoś ucieka czasami do Tolkiena czy
                          gdziekolwiek indziej to też nic złego - ma prawo chcieć do czego uciec, taka
                          forma może mu się podobać. To może pozwalać zachować dystans, nie musi oznaczać
                          kompletnej ambiencji i wyłączenia się z życia na ziemi. Jedni uciekają w
                          Tolkiena, inni w muzykę, inni w jeszcze co innego. Ale tak naprawdę eskapizm
                          świadomy to malutki procent. Czytam fantastykę bo lubię, tak jak większość
                          ludzi na świecie. Gdybym lubił co innego czytałbym co innego. To kolejna forma
                          rozwrywki nic więcej. Nie ma równości pomiędzy fantastyką, a eskapizmem.
                          Uciekać można w cokolwiek, a więc sprzeciwiam się stawianiu znaku równości
                          pomiędzy tymi dwiema rzeczami. To wszystko.
                          Ave
      • Gość: Tom Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 213.77.14.* 19.03.02, 10:24
        1. "Hobbit" był dużo bardziej udaną bajką od "W. P." - ale tylko bajką,
        2. Cykl "W. P." był pisany przez wiele lat i to widać, autor gubi się w
        wątkach, tworzy jakiś zawiłe sagi (zanudzające), jakieś sztuczne ideologie
        "niby dobro" , "niby zło", jak zło - to musi mieć ostre zęby i pazury, jak
        dobro to - delikatność, jasne kolory.
        Powieść jest przydługa i nudna; nawalanki typu "Doom" zajmują 70% treści,
        jakieś błądzenie po wymyślonej geografii, akcja się nie klei,
        najprawdopodobniej pisząc późniejsze rozdziały autor wracał do poprzednich i
        robił korekty.
        • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.03.02, 14:07
          Gość portalu: Tom napisał(a):

          1. "Hobbit" był dużo bardziej udaną bajką od "W. P." - ale tylko bajką,

          >>> Ech. Rozumiem, że dyskutowanie na różnego typu forum polega na prezentowaniu
          własnych poglądów, ale dobrzejest kiedy wie się o czym się mówi/pisze/dyskutuje
          (niepotrzebne skreślić). Hobbit i owszem bajką jest, zwłaszcza, że Tolkien
          napisał tę ksiązkę dla swoich dzieci, kiedy te miały 4 i 6 lat.
          Władca Pierścieni bajką nie jest lecz mitopeją i dobrze jest wiedzieć jaka jest
          różnica pomiędzy jednym a drugim zanim zacznie się coś pisać.

          2. Cykl "W. P." był pisany przez wiele lat i to widać, autor gubi się w
          wątkach, tworzy jakiś zawiłe sagi (zanudzające), jakieś sztuczne ideologie
          "niby dobro" , "niby zło", jak zło - to musi mieć ostre zęby i pazury, jak
          dobro to - delikatność, jasne kolory.

          >>> I znowu nieznajomość rzeczy. 'Jakieś zawiłe sagi', 'sztuczne ideologie' etc.
          Stek ogólników, zero konkretów. Dobrze wcześniej dowiedzieć się z czego pisarz
          korzystał i na czym się opierał (a było tego strasznie dużo, mitologia germańska,
          celtycka, nordycka, opery Wagnera, twórczość Goethego, eseje filozoficzne Kanta i
          tak dalej...) zanim zacznie się pisać dyrdymały. W Śródziemiu nie ma wyrazistych
          postaci dobrych i złych, charakterów biało-czarnych. Zło może być mroczne i
          okropne, ale i przebiegłe i wysublimowane, może mieć też wątpliwości, wahać się
          (vide Gollum alias Smeagol choćby), dobro nie zawsze jest wspaniałe i
          krystaliczne, też ulega pokusom etc. (vide Boromir ale nawet i Frodo, który na
          końcu przecież ulega wpływowi Tolkiena)

          Powieść jest przydługa i nudna; nawalanki typu "Doom" zajmują 70% treści,
          jakieś błądzenie po wymyślonej geografii, akcja się nie klei,
          najprawdopodobniej pisząc późniejsze rozdziały autor wracał do poprzednich i
          robił korekty.

          >>> Nawalanki typu Doom? No tak...bez komentarza byłoby lepiej pozostawić tę
          bzdurę. Zwłaszcza, że przez pierwsze kilkaset stron nie ma ani
          jednej "nawalanki". A jeżeli piękne, monumentalne bitwy, opisane świetnym,
          dramatycznym językiem, takie jak Helmowym Jarze czy na Polach Pellenoru
          to "nawalanki" to ja przepraszam...
          Wymyślona geografia. Ech. Słów mi brak. No zazwyczaj fantastyka ma to do siebie,
          że opiera się na wymyślonych i nierealnych rzeczach. A błądził po nich chyba
          tylko piszący poprzedni tekst, bo nie do końca wiedział co czyta...
          A Tolkien robił korekty na bierząco w każdym rozdziale i nie wracał do
          poprzednich jeżeli chodzi o Władcę, bo owa książka, zanim ukazała się w postaci
          powieści, była drukowana odcinkami w jednym z angielkich czasopism.
          • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 19.03.02, 16:44
            Dosc tego! Jestesmy na forum o kinie, mowmy wiec o filmie a nie o Tolkienie
            (ktorego notabene uwazam za stetryczalego bzdeciarza). A film jest koszmarny;
            nudny jak moja praca, brak w nim zupelnie napiecia - akcja wlecze sie jak stara
            szkapa i jest schematyczna oraz przewidywalna. Film pozbawiony jest takze
            humoru a dowcipy sa lotne jak furmanka! No i na koniec aktorstwo!!!! No to bylo
            dopiero straszne; te miny jak z komiksu sa do wytrzymania tylko dla
            przedszkolakow. Na seansie co kilka minut wybuchalem sardonicznym smiechem i
            przeszkadzalem innym w ogladaniu ale nie moglem sie powstrzymac. Ledwo
            wytrzymalem te 3h i wybieglem z kinie bardzo szybko, co rzadko mi sie zdaza.
            Dopiero na zewnatrz odetchnalem z ulga...
            • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 22:57
              Gość portalu: sernik napisał(a):

              > Dosc tego! Jestesmy na forum o kinie, mowmy wiec o filmie

              >>>Temat nie dotyczy tylko filmu, ale i twórczości Tolkiena, a że film jest
              adaptacją jego twórczości, to jedno z drugim ma wiele wspólnego. A poza tym forum
              ma to do siebie, że można dyskutować o czym się chce. Jak się komuś nie podoba,
              to nie musi brać udziału.

              > a nie o Tolkienie
              (ktorego notabene uwazam za stetryczalego bzdeciarza)...

              >>> No tak...bez komentarza. Lepszego potwierdzenia moich poprzednich słów bym
              nie znalazł. Zadziwiająca jest ta prawidłowość: kiedy sądy na jakiś temat są
              niezakłócone znajomością rzeczy, to okazują się dyrdymałami...

              A film jest koszmarny;
              > nudny jak moja praca, brak w nim zupelnie napiecia - akcja wlecze sie jak stara
              >
              > szkapa i jest schematyczna oraz przewidywalna. Film pozbawiony jest takze
              > humoru a dowcipy sa lotne jak furmanka! No i na koniec aktorstwo!!!! No to bylo
              > dopiero straszne; te miny jak z komiksu sa do wytrzymania tylko dla
              > przedszkolakow. Na seansie co kilka minut wybuchalem sardonicznym smiechem i
              > przeszkadzalem innym w ogladaniu ale nie moglem sie powstrzymac. Ledwo
              > wytrzymalem te 3h i wybieglem z kinie bardzo szybko, co rzadko mi sie zdaza.
              > Dopiero na zewnatrz odetchnalem z ulga...

              >>>Cóż. To już tylko kwestia gustu. Nie każdemu film się musi podobać, każdy ma
              prawo mieć swój gust.
              • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 08:35
                Misiu kochany, o co Ci chodzi? Nazwalem Tolkiena bzdeciarzem bo kiedys, z
                wielkim trudem, przebrnalem przez te jego wypociny. Nie obchodzi mnie fakt, ze
                film jest w miare wierna adaptacja sagi a to z tego powodu, ze ona byla
                kiepska. Masz, oczywiscie, racje - mam prawo do wlasnego zdania i je wyrazam.
                Ale nie tylko, Misiu. Podaje tez argumenty, przemawiajace za tym, ze film "WP"
                to gniot. A czy Ty dysponujesz kontrargumentami? Ano, owszem - film byl cycus,
                tylko trzeba sie uwstecznic i polubic Tolkiena a przed projekcja koniecznie
                przeczytac te jego popluczyny...
                • Gość: snooka Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.umirm.gov.pl 20.03.02, 11:29
                  Tolkienowi udało się wyprowadzić fantasy poza "getto" literatury fantastycznej,
                  która zawsze była traktowana z przymrużeniem oka. Wyniesienie pewnego
                  niedocenianego gatunku literackiego na kulturalne wyżyny samo w sobie jest
                  wielkim osiągnięciem. PS - Yahooz, co do HSM to pytanie jest zasadnicze:
                  Dobrzycki czy Kukułka? ;-) Pozdrawiam
                  • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 11:48
                    Nie zauwazylem, zeby fantasy bylo wyprowadzone z getta ani aby znalazlo sie na
                    jakichs wyzynach. Pozycje tego gatunku porownalbym do pozycji kryminalow, np.
                    Chmielewskiej. Z tym, ze Chmielewska mozna jeszcze przelknac. Co do Tolkiena,
                    to porownania z Sapkowskim nie wytrzymuje, gdyz jest nudny i zupelnie bez
                    polotu. Jak na fantasy to jest to strasznie przyziemne pierdzielenie!
                    • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 11:59
                      Gość portalu: sernik napisał(a):

                      > Nie zauwazylem, zeby fantasy bylo wyprowadzone z getta ani aby znalazlo sie na
                      > jakichs wyzynach. Pozycje tego gatunku porownalbym do pozycji kryminalow, np.
                      > Chmielewskiej. Z tym, ze Chmielewska mozna jeszcze przelknac. Co do Tolkiena,
                      > to porownania z Sapkowskim nie wytrzymuje, gdyz jest nudny i zupelnie bez
                      > polotu. Jak na fantasy to jest to strasznie przyziemne pierdzielenie!

                      >>>Człowieku weź Ty naprawdę dowiedz się czegoś o Tolkienie i o literaturze, bo
                      wypisujesz głupoty takie, że hej. Tolkien wyprowadził fantasy na wyżyny
                      kulturalne, bo był tym, który rozwinął ten gatunek. Na nim wzorowali się wszsyscy
                      później, wszyscy pisarze sięgają do twórczości Tolkiena, tego się nie da
                      przeskoczyć. Sapokowski też czerpie z Tolkiena, a porównywanie ich to już zupełna
                      żenada (porównania nie ma żadnego, bo pisali zupełnie w innych konwencjach, a
                      poza tym Sapek się nie umywa nawet do Tolkiena mimo, że jest dobrym pisarzem).
                      Tolkien był artystą, wizjonerem. Wykonał ogromną pracę badawczą, stworzył i
                      skodyfikował nowy język na potrzeby książki, napisał jej kilkusetstronnicową
                      historię, opisał szczegółowo kulturę, psychologię etc różnych ludów i ras. Przy
                      nim Sapek (z całym szacunkiem do niego) to tyle co nic, bo na palcach jednej ręki
                      można policzyć takich, którzy w ogóle zbliżyli się poziomem do Tolkiena i byli
                      choć w podobnym stopniu oryginalni (jak Feist albo Le Guin).
                      A porównywanie z kryminałem to już bez komentarza...
                      • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 14:59
                        I znow to samo! Co mnie obchodzi, ze Tolkien byl pracowity i stworzyl jezyk.
                        Byl w koncu profesorem od jezykow (zdaje sie starogermanskich). Byl
                        pracoholikiem i stworzyl jezyk. I to dowodzi twoim zdaniem, ze wielkim pisarzem
                        byl. Ja twierdze, ze nudnym pisarzem byl! Nie trzeba tworzyc jezyka, zeby
                        napisac dobra ksiazke, twierdze nawet, ze nie powinno sie tworzyc jezyka bo do
                        niczego nie jest to potrzebne! Z reszta profesor wcale nie chcial napisac
                        powiesci; i nie napisal! Jemu marzyla sie mitologia, taka oryginalna angielska
                        saga i tym jest wlasnie WP! A jak wiadomo mitologia logika nie grzeszy bo nie
                        musi! A fantasy nadal w getcie (raczej niszy) siedzi i siedziec bedzie -
                        czytaja to glownie nastolatki i tak juz raczej pozostanie. Czytales "Turbota"
                        Grassa? To jest wlasciwie fantasy i jest doskonale!
                        • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 15:22
                          Gość portalu: sernik napisał(a):

                          > I znow to samo! Co mnie obchodzi, ze Tolkien byl pracowity i stworzyl jezyk.
                          > Byl w koncu profesorem od jezykow (zdaje sie starogermanskich). Byl
                          > pracoholikiem i stworzyl jezyk. I to dowodzi twoim zdaniem, ze wielkim pisarzem
                          >
                          > byl.

                          >>>Cóż. Zapewne wielu jest na świecie takich co stworzyli nowy język no nie. No
                          pewnie, o niczym to nie świadczy. Tolkien był lingwistą, specjalizował się w
                          róznych dziedzinach języków, wykładał staroangielski, to tak a propos języków.

                          Ja twierdze, ze nudnym pisarzem byl! Nie trzeba tworzyc jezyka, zeby
                          > napisac dobra ksiazke, twierdze nawet, ze nie powinno sie tworzyc jezyka bo do
                          > niczego nie jest to potrzebne!

                          >>>Nie trzeba tworzyć nowego języka owszem. Ale widzę, że nie rozumiesz z agrosz
                          po co on ten język stworzył i jak ważny był to element w jego twórczości...

                          Z reszta profesor wcale nie chcial napisac
                          > powiesci; i nie napisal! Jemu marzyla sie mitologia, taka oryginalna angielska
                          > saga i tym jest wlasnie WP! A jak wiadomo mitologia logika nie grzeszy bo nie
                          > musi!

                          >>>Owszem napisał mitopeję. Ale ciekawe jaką logikę masz na myśli, bo fantastyka
                          również posiada (a także i lity) logiczne wyjaśnienie dla wszystkich rzeczy w
                          niej opisywanych. U Tolkiena nie uświadczysz ani jednej rzeczy, która nie byłaby
                          logicznie umocowana w fabule. Nieznajomość zasad rządzących fantastyką (tak, tak,
                          takie też istnieją) nie usprawiedliwia wypisywania głupot...

                          A fantasy nadal w getcie (raczej niszy) siedzi i siedziec bedzie -
                          > czytaja to glownie nastolatki i tak juz raczej pozostanie. Czytales "Turbota"
                          > Grassa? To jest wlasciwie fantasy i jest doskonale!

                          >>>Hmmm. Powiedz to Ziemkiewiczowi. Albo Brzezińskiej albo Lemowi...To też
                          nastolatki nie? Hehe, dobre. Generalizować to potrafimy zawsze jak widać...
                          A Grassa czytałem, podobał mi się owszem.

                  • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 11:49
                    Gość portalu: snooka napisał(a):

                    > Tolkienowi udało się wyprowadzić fantasy poza "getto" literatury fantastycznej,
                    >
                    > która zawsze była traktowana z przymrużeniem oka. Wyniesienie pewnego
                    > niedocenianego gatunku literackiego na kulturalne wyżyny samo w sobie jest
                    > wielkim osiągnięciem. PS - Yahooz, co do HSM to pytanie jest zasadnicze:
                    > Dobrzycki czy Kukułka? ;-) Pozdrawiam

                    >>:))) Widzę, że bratnia dusza (i przynajmniej ktoś inteligentny) w ISM? Kukułka
                    już za mną (przebrnąłem przez MSP uf...), a u Dobrzyckiego seminarium
                    magisterskie:) Pozdrawiam
                • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 11:45
                  Gość portalu: sernik napisał(a):

                  Misiu kochany, o co Ci chodzi? Nazwalem Tolkiena bzdeciarzem bo kiedys, z
                  wielkim trudem, przebrnalem przez te jego wypociny. Nie obchodzi mnie fakt, ze
                  film jest w miare wierna adaptacja sagi a to z tego powodu, ze ona byla
                  kiepska. Masz, oczywiscie, racje - mam prawo do wlasnego zdania i je wyrazam.
                  Ale nie tylko, Misiu. Podaje tez argumenty, przemawiajace za tym, ze film "WP"
                  to gniot. A czy Ty dysponujesz kontrargumentami? Ano, owszem - film byl cycus,
                  tylko trzeba sie uwstecznic i polubic Tolkiena a przed projekcja koniecznie
                  przeczytac te jego popluczyny...

                  >>>Ależ o nic mi nie chodzi kurczaczku:) Jak widzę dalej nie rozumiesz, że film i
                  saga mają ze sobą wiele wspólnego, a ten temat jest o jednym i o drugim.
                  Podajesz argumenty? Kiedy:) Nie rozśmieszaj mnie. W/g Ciebie argumentami jest to
                  co napisałeś? Że akcja kiepska, aktorstwo kiepskie etc? Nie kurczaczku to nie są
                  argumenty. Też sobie mogę napisać: film był świetny, aktorstwo wspaniałe, akcja
                  dobrze wkomponowana w ciekawą fabułę. Dokładnie to samo tylko w drugą stronę.
                  A żeby polubić Tolkiena trzeba raczej pójść do przodu i go zrozumieć. No ale
                  zapewne lepiej czytać Życie na gorąco i oglądać Big Brother niż te Tolkienowskie
                  popłuczyny nie kurczaczku? Ty pewnie wiesz coś o tym, bo na kogoś zarażonego
                  wiedzą o Tolkienie nie wyglądasz, ale krzyczeć że to popłuczyny potrafisz.
                  Typowe...
                  • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 13:08
                    A Ty ciagle z tym "typowe", Ciapulku slodki! Typowe dla kogo? Dla bezmozgich
                    zwolennikow Twojej ulubionej gazety, ktorej nazwe przytoczyles? A argumenty
                    mam: napisalem, ze aktorstwo straszne bo komiksowe. Nie zrozumiales wiec
                    wyjasnie: przerysowane i sztuczne. Napisalem, ze film nie wciaga; ano nie
                    wciaga - nie moge lekac sie o losy bohaterow, ktorych co 2min. napadaja
                    najstraszniejsze stwory i najgrozniejsze armie, zas oni rozwalaja je bez
                    specjalnych problemow. Tak wiec napiecia nie stwierdzono! Do tego dochodza luki
                    kompetencyjne postaci; przyklad: Ten stary siwy pinokio, ktory z ogromnej
                    odleglosci uruchomil lawine, nie byl w stanie zalatwic orla, ktory mu z przed
                    nosa porwal Gandalfa. Gandalf jednym glosniejszym kaszlnieciem zalatwil
                    przerazajacego starozytnego demona, nie mogl sobie jednak poradzic ze stworami,
                    ktore jednak przed demonem zwiewaly w takim poplochu, ze zgubily gacie. Jest
                    tego wiecej.... A czemu probujesz mi wmowic, ze trzeba najpierw polubic autora,
                    zeby sie podobal film?
                    • Gość: Tallis Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 14:09
                      Gość portalu: sernik napisał(a):
                      > kompetencyjne postaci; przyklad: Ten stary siwy pinokio, ktory z ogromnej
                      > odleglosci uruchomil lawine, nie byl w stanie zalatwic orla, ktory mu z przed
                      > nosa porwal Gandalfa.

                      to sie da wyjasnic bardzo prosto, zauwazyles ta niekonsekwencje, bo
                      dodanie Sarumana jako powodujacego lawine bylo pomyslem rezysera. w ksiazce ta
                      lawina jest calkiem naturalnym zjawiskiem. Zreszta Saruman byl zaskoczony
                      pojawieniem sie orła, nie wiedzial o nim. Poza tym zadzialanie magia na rozumna
                      rase to troche co innego niz zadzialanie magia na kilka ton sniegu.
                      Pomysl o ( bardziej lub mniej udanych )_roznicach_ miedzy filmem i ksiazka zanim
                      cos napiszesz.

                      Gandalf jednym glosniejszym kaszlnieciem zalatwil
                      > przerazajacego starozytnego demona,

                      ginąc przy okazji, ale tego nie zauwazyles.

                      nie mogl sobie jednak poradzic ze stworami,
                      ktore jednak przed demonem zwiewaly w takim poplochu, ze zgubily gacie.

                      a mial sobie poradzic? jeden przeciwko setkom ?
                      Jak to sobie wypobrazasz, jak w grze komputerowej ?
                      To zreszta kolejny nieudany "dodatek" rezysera,
                      w ksiazce demon i orkowie byli sprzymierzencami,
                      bali sie go ale nie uciekali przed nim.
                      Podobnie bali sie nazgulow ale nie zwiewali przed nimi.

                      A czemu probujesz mi wmowic, ze trzeba najpierw polubic autora,
                      > zeby sie podobal film?

                      nie trzeba. Wielu ludziom podobalo sie nawet
                      jesli nie czytali ksiazki.
                      poz
                      tal

                      • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 14:37
                        Gość portalu: Tallis napisał(a):

                        > Gość portalu: sernik napisał(a):
                        > > kompetencyjne postaci; przyklad: Ten stary siwy pinokio, ktory z ogromnej
                        > > odleglosci uruchomil lawine, nie byl w stanie zalatwic orla, ktory mu z pr
                        > zed
                        > > nosa porwal Gandalfa.
                        >
                        > to sie da wyjasnic bardzo prosto, zauwazyles ta niekonsekwencje, bo
                        > dodanie Sarumana jako powodujacego lawine bylo pomyslem rezysera. w ksiazce ta
                        > lawina jest calkiem naturalnym zjawiskiem. Zreszta Saruman byl zaskoczony
                        > pojawieniem sie orła, nie wiedzial o nim. Poza tym zadzialanie magia na rozumna
                        >
                        > rase to troche co innego niz zadzialanie magia na kilka ton sniegu.

                        Nic mnie nie obchodzi, kto to dodal - jest bez sensu i kropka! Poza tym orzel
                        rozumna rasa? Zglosze Cie do Nobla z biologii

                        > Pomysl o ( bardziej lub mniej udanych )_roznicach_ miedzy filmem i ksiazka zani
                        > m
                        > cos napiszesz.

                        Po co? Pisze o filmie, ktory jest dzielem autonomicznym.
                        >
                        > Gandalf jednym glosniejszym kaszlnieciem zalatwil
                        > > przerazajacego starozytnego demona,
                        >
                        > ginąc przy okazji, ale tego nie zauwazyles.

                        Poslizna sie bo byl stary i niedolezny i spadl w przepasc. Jakos orzel sie nie
                        pojawil
                        >
                        > nie mogl sobie jednak poradzic ze stworami,
                        > ktore jednak przed demonem zwiewaly w takim poplochu, ze zgubily gacie.
                        >
                        > a mial sobie poradzic? jeden przeciwko setkom ?
                        > Jak to sobie wypobrazasz, jak w grze komputerowej ?

                        Demon byl setki razy grozniejszy niz orki, czyz nie?

                        > To zreszta kolejny nieudany "dodatek" rezysera,

                        czyli cos jednak bylo nieudane?

                        > w ksiazce demon i orkowie byli sprzymierzencami,
                        > bali sie go ale nie uciekali przed nim.
                        > Podobnie bali sie nazgulow ale nie zwiewali przed nimi.
                        >
                        > A czemu probujesz mi wmowic, ze trzeba najpierw polubic autora,
                        > > zeby sie podobal film?
                        >
                        > nie trzeba. Wielu ludziom podobalo sie nawet
                        > jesli nie czytali ksiazki.

                        wielu ludziom to sie podobalo "gulczas a jak...". od najdrozszego filmu w
                        historii oczekiwalem wiecej...
                        trzym sie
                        sernik


                        > poz
                        > tal
                        >

                        • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 15:39
                          Gość portalu: sernik napisał(a):

                          > Gość portalu: Tallis napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: sernik napisał(a):
                          > > > kompetencyjne postaci; przyklad: Ten stary siwy pinokio, ktory z ogro
                          > mnej
                          > > > odleglosci uruchomil lawine, nie byl w stanie zalatwic orla, ktory mu
                          > z pr
                          > > zed
                          > > > nosa porwal Gandalfa.
                          > >
                          > > to sie da wyjasnic bardzo prosto, zauwazyles ta niekonsekwencje, bo
                          > > dodanie Sarumana jako powodujacego lawine bylo pomyslem rezysera. w ksiazc
                          > e ta
                          > > lawina jest calkiem naturalnym zjawiskiem. Zreszta Saruman byl zaskoczony
                          > > pojawieniem sie orła, nie wiedzial o nim. Poza tym zadzialanie magia na ro
                          > zumna
                          > >
                          > > rase to troche co innego niz zadzialanie magia na kilka ton sniegu.
                          >
                          > Nic mnie nie obchodzi, kto to dodal - jest bez sensu i kropka! Poza tym orzel
                          > rozumna rasa? Zglosze Cie do Nobla z biologii

                          >>>Na tym właśnie polega fantastyka, że zdarzają się w niej zjawiska nie
                          istniejące w naszym świecie. Na przykład rozumne orły. Czy to takie trudne do
                          zrozumienia? rany...A różnice pomiędzy filmem, a książką są właśnie bardzo
                          istotne jeżeli poprzez pryzmat filmu ocenia się książkę

                          > > Pomysl o ( bardziej lub mniej udanych )_roznicach_ miedzy filmem i ksiazka
                          > zani
                          > > m
                          > > cos napiszesz.
                          >
                          > Po co? Pisze o filmie, ktory jest dzielem autonomicznym.

                          >>>Nie, nie jest. Jest adaptacją. Nie jest przełożeniem książki strona po
                          stronie, ale też nie jest od niej niezależny.

                          > > Gandalf jednym glosniejszym kaszlnieciem zalatwil
                          > > > przerazajacego starozytnego demona,
                          > >
                          > > ginąc przy okazji, ale tego nie zauwazyles.
                          >
                          > Poslizna sie bo byl stary i niedolezny i spadl w przepasc. Jakos orzel sie nie
                          > pojawil

                          >>>>Kolejna bzdura. Nie poślizgnął się, nie był niedołężny. Jedyne prawdziwe
                          stwierdzenie to to, że był stary. Mniej więcej tak stary jak ów demon (Barlog),
                          Sauron czy Saruman. Gandalf spadł w przepaść ściągnięty w nią przez bicz demona,
                          nigdy się nie poślizgnął. A o tym czy był niedołężny to nie wiem skąd się
                          dowiedziałeś. Podobno czytałeś książkę, a nagle wypisujesz głupoty. Przypomnij
                          sobie oblężenie Minas Tirith w takim razie i czy tam Gandalf był niedołężny.

                          > > nie mogl sobie jednak poradzic ze stworami,
                          > > ktore jednak przed demonem zwiewaly w takim poplochu, ze zgubily gacie.
                          > >
                          > > a mial sobie poradzic? jeden przeciwko setkom ?
                          > > Jak to sobie wypobrazasz, jak w grze komputerowej ?
                          >
                          > Demon byl setki razy grozniejszy niz orki, czyz nie?

                          Owszem, ale Demon był jeden, a Orków bardzo wiele. A Gandalf pomimo, że był
                          potężny to nie był wszechmocny. Zresztą radził sobie z orkami...

                          > > To zreszta kolejny nieudany "dodatek" rezysera,
                          >
                          > czyli cos jednak bylo nieudane?

                          >>>A czy ktoś kiedyś twierdził, że w filmie wszystko było udane?...

                          > > w ksiazce demon i orkowie byli sprzymierzencami,
                          > > bali sie go ale nie uciekali przed nim.
                          > > Podobnie bali sie nazgulow ale nie zwiewali przed nimi.
                          > >
                          > > A czemu probujesz mi wmowic, ze trzeba najpierw polubic autora,
                          > > > zeby sie podobal film?
                          > >
                          > > nie trzeba. Wielu ludziom podobalo sie nawet
                          > > jesli nie czytali ksiazki.
                          >
                          > wielu ludziom to sie podobalo "gulczas a jak...". od najdrozszego filmu w
                          > historii oczekiwalem wiecej...
                          > trzym sie
                          > sernik

                          >>>Pieniądze nie koniecznie muszą świadczyć o tym czy film jest dobry czy nie,
                          choć ja też oczekiwałem więcej. Ale bardzo niewiele więcej
                          • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 15:53
                            Jestes smiertelnie powazny - nie zrozumiales zartow, podobnie jak nie reagujesz
                            na argumenty. Po prostu nic do Ciebie nie dociera! Chlopie, albo jestes
                            socjologiem albo prawnikiem. I jeszcze jedno: film JEST dzielem autonomicznym.
                            Mozna go oceniac nie majac pojecia o istnieniu ksiazki.
                            • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 16:01
                              Gość portalu: sernik napisał(a):

                              > Jestes smiertelnie powazny - nie zrozumiales zartow, podobnie jak nie reagujesz
                              >
                              > na argumenty. Po prostu nic do Ciebie nie dociera!

                              >>>Mówisz tak jakby do Ciebie docierało...

                              Chlopie, albo jestes
                              > socjologiem albo prawnikiem.

                              >>>Ani jedno ani drugie:)

                              I jeszcze jedno: film JEST dzielem autonomicznym.
                              > Mozna go oceniac nie majac pojecia o istnieniu ksiazki.

                              >>>Film jako kategoria sztuki jest autonomiczny owszem. Jeżeli zaś scenariusz
                              jest adaptacją książki to można oceniać film, owszem, ale nie książkę na
                              podstawie filmu, a tak się działo wczesniej i temu się sprzeciwiałem.
                              • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 16:21
                                Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

                                > Gość portalu: sernik napisał(a):
                                >
                                > > Jestes smiertelnie powazny - nie zrozumiales zartow, podobnie jak nie reag
                                > ujesz
                                > >
                                > > na argumenty. Po prostu nic do Ciebie nie dociera!
                                >
                                > >>>Mówisz tak jakby do Ciebie docierało...
                                >
                                > Chlopie, albo jestes
                                > > socjologiem albo prawnikiem.
                                >
                                > >>>Ani jedno ani drugie:)


                                No to zostal jeszcze politolog. Jak sie myle to stawiam wodke!


                                >
                                > I jeszcze jedno: film JEST dzielem autonomicznym.
                                > > Mozna go oceniac nie majac pojecia o istnieniu ksiazki.
                                >
                                > >>>Film jako kategoria sztuki jest autonomiczny owszem. Jeżeli zaś sce
                                > nariusz
                                > jest adaptacją książki to można oceniać film, owszem, ale nie książkę na
                                > podstawie filmu, a tak się działo wczesniej i temu się sprzeciwiałem.


                                Nie oceniam ksiazki na podst. filmu. Owszem, napisalem, ze Tolkien to stary
                                bzdeciaz ale tylko po to, zeby podgrzac troszke atmosfere. Poza tym napisalem tak
                                po wlasnych, mlodzienczych, doswiadczeniach z tym tworca! Twierdze, ze jest
                                nudny - Ty myslisz inaczej. I niema zadnego ale, jak napisales....

                            • Gość: Tallis Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.olesnica.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 19:00
                              Gość portalu: sernik napisał(a):

                              I jeszcze jedno: film JEST dzielem autonomicznym.
                              > Mozna go oceniac nie majac pojecia o istnieniu ksiazki.

                              mozna go oceniac jako rzecz odrebna od ksiazki,
                              dla ludzi ktorzy ksiazki nie czytali to jedyny sposob oceniania,
                              natomiast ja chcialam tylko powiedziec, ze MIMO ze film mi sie podobal
                              zauważam ZMIANY, ktore nie robiac wielkiej roznicy przy ocenianiu samego filmu,
                              przy ocenianiu go jako ADAPTACJI ksiazki robia roznice, i to nie tylko
                              zwiazana z gustem czy koncepcja realizatorow ale tak, jak wspomiales o
                              Sarumanie, widac ze niektore zmiany gryza sie z oryginalnym, ksiazkowym
                              obrazem swiata. Tym ciekawszy jest zreszta film, jesli mozna go oceniac na rozne
                              sposoby, i widziec, ze nie jest dokladny i idealny i dopracowany jak
                              kostiumy w Star Treku. Mimo to uwazam go za jedno z piekniejszych dziel filmowych
                              i jedna z piekniejszych adaptacji literackich.
                              poz
                              tal




                    • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 15:30
                      Gość portalu: sernik napisał(a):

                      > A Ty ciagle z tym "typowe", Ciapulku slodki! Typowe dla kogo? Dla bezmozgich
                      > zwolennikow Twojej ulubionej gazety, ktorej nazwe przytoczyles?

                      >>>Typowe dla głupków, którzy nie za bardzo się znają na rzeczy, ale zawsze są
                      pierwsi do krytykowania. I to chyba tylko oni czytają takie gazetki:>

                      A argumenty
                      > mam: napisalem, ze aktorstwo straszne bo komiksowe. Nie zrozumiales wiec
                      > wyjasnie: przerysowane i sztuczne. Napisalem, ze film nie wciaga; ano nie
                      > wciaga - nie moge lekac sie o losy bohaterow, ktorych co 2min. napadaja
                      > najstraszniejsze stwory i najgrozniejsze armie, zas oni rozwalaja je bez
                      > specjalnych problemow. Tak wiec napiecia nie stwierdzono! Do tego dochodza luki
                      >
                      > kompetencyjne postaci; przyklad: Ten stary siwy pinokio, ktory z ogromnej
                      > odleglosci uruchomil lawine, nie byl w stanie zalatwic orla, ktory mu z przed
                      > nosa porwal Gandalfa. Gandalf jednym glosniejszym kaszlnieciem zalatwil
                      > przerazajacego starozytnego demona, nie mogl sobie jednak poradzic ze stworami,
                      >
                      > ktore jednak przed demonem zwiewaly w takim poplochu, ze zgubily gacie. Jest
                      > tego wiecej....

                      >>>Jak już mówiłem, to żadne argumenty, ale twój gust jedynie. Mój jest inny - mi
                      się podobało, Tobie nie. I nie mam do tego żadnego ale.

                      > A czemu probujesz mi wmowic, ze trzeba najpierw polubic autora, zeby sie
                      podobal film?


                      >>>>Nie próbuję. Film można oglądać bez książki i może się podobać. Natomiast
                      jeżeli ktoś zaczyna krytykować Tolkiena jako pisarza i jego twórczość, bo np.
                      obejrzał film i mu się nie podobał albo zaczyna wypisywać, że Tolkien jest nudny,
                      kiepski, i tal dalej, ale przy okazji nie wykazuje zbyt dużej wiedzy na temat to
                      replikuję.
                      • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 15:47
                        No i zostalem glupkiem! Podziwiam Twoje maniery, chlopie! Oraz zdolnosci
                        polemiczne. Zwracam Ci uwage na fakt, ze ja odnosze sie glownie do filmu, Ty
                        ciagle gledzisz o tym, ze ksiazka super, ze zasad rzadzacych fantastyka nie
                        znam... Kto zna? Ty, oczywiscie! Daj juz z tym spokoj. Poza tym jeszcze raz
                        dobitnie stwierdze: literatura fantasy jest nisza! Gdyby Lem dowiedzial sie, ze
                        jest jej przedstawicielem to prawdopodobnie umarlby ze smiechu...
                        • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 15:54
                          Gość portalu: sernik napisał(a):

                          > No i zostalem glupkiem! Podziwiam Twoje maniery, chlopie!

                          >>>A swoich nie podziwiasz? To tak a propos bezmózgich miłośników Tolkiena, bo
                          chyba nie powiesz, że to nie było do mnie...

                          Oraz zdolnosci
                          > polemiczne.

                          >>>Dzięki. też nie jesteś najgorszy.

                          Zwracam Ci uwage na fakt, ze ja odnosze sie glownie do filmu, Ty
                          > ciagle gledzisz o tym, ze ksiazka super, ze zasad rzadzacych fantastyka nie
                          > znam... Kto zna? Ty, oczywiscie!

                          >>>Owszem, odnosisz się do filmu, ja też odnoszę się do filmu, ale nie tylko. A
                          temat był nie o filmie stricte, natomiast Twoja krytka niekoniecznie dotyczyła
                          filmu. W trakcie okazało się, że atakujesz Tolkiena, jego wielbicieli i tak dalej.
                          A zasady rządzące fantastyką znam wyobraź sobie nie tylko ja ale także i inni
                          ludzie tworzący fantastykę w prozie oraz w rpgach.

                          Daj juz z tym spokoj. Poza tym jeszcze raz
                          > dobitnie stwierdze: literatura fantasy jest nisza! Gdyby Lem dowiedzial sie, ze
                          > jest jej przedstawicielem to prawdopodobnie umarlby ze smiechu...

                          Lem wie że jest jej przedstawicielem, co wiele razy mówił w wywiadach. Tworzył
                          fantastykę, ale nie tylko fantastykę, ale kto powiedział, że tylko...

                          Pozdrawiam i zostawiam wedle życzenia
                          Kuzaj
                          • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.03.02, 15:56
                            Aha, zapomniałbym. Literatura fantastyczna sprzedaje się prawie najlepiej na
                            świecie w/g statystyk, a Władca Pierścieni został kilka lat temu ogłoszony w
                            Wielkiej Brytanii książką stulecia w powszechnym plebiscycie. To tak a propos
                            nudności i kiepskości Tolkiena.
                            Ave
                          • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 20.03.02, 16:16
                            Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

                            > Gość portalu: sernik napisał(a):
                            >
                            > > No i zostalem glupkiem! Podziwiam Twoje maniery, chlopie!
                            >
                            > >>>A swoich nie podziwiasz? To tak a propos bezmózgich miłośników Tolk
                            > iena, bo
                            > chyba nie powiesz, że to nie było do mnie...
                            >
                            > Oraz zdolnosci
                            > > polemiczne.
                            >
                            > >>>Dzięki. też nie jesteś najgorszy.
                            >
                            > Zwracam Ci uwage na fakt, ze ja odnosze sie glownie do filmu, Ty
                            > > ciagle gledzisz o tym, ze ksiazka super, ze zasad rzadzacych fantastyka ni
                            > e
                            > > znam... Kto zna? Ty, oczywiscie!
                            >
                            > >>>Owszem, odnosisz się do filmu, ja też odnoszę się do filmu, ale nie
                            > tylko. A
                            > temat był nie o filmie stricte, natomiast Twoja krytka niekoniecznie dotyczyła
                            > filmu. W trakcie okazało się, że atakujesz Tolkiena, jego wielbicieli i tak dal
                            > ej.
                            > A zasady rządzące fantastyką znam wyobraź sobie nie tylko ja ale także i inni
                            > ludzie tworzący fantastykę w prozie oraz w rpgach.


                            Ja napisalem o bezmozgich milosnikach? Oj, chyba nie (ale jesli jednak, to
                            niechcacy - przepraszam wszystkich). Przypominam, ze watek brzmi: tylko IDIOCI
                            krytykuja WP. Z tym, jak rozumiem, zgadzasz sie! Raz jeszcze gratulacje! Nie
                            atakuje sp Tolkiena ani jego milosnikow bo nic mnie oni nie obchodza. Mam
                            zastrzezenia do filmu WP. Jakos nie napisales jeszcze co takiego fajnego w nim
                            zobaczyles. Bo na podstawie Tolkiena, to dobry? Malo!


                            >
                            > Daj juz z tym spokoj. Poza tym jeszcze raz
                            > > dobitnie stwierdze: literatura fantasy jest nisza! Gdyby Lem dowiedzial si
                            > e, ze
                            > > jest jej przedstawicielem to prawdopodobnie umarlby ze smiechu...
                            >
                            > Lem wie że jest jej przedstawicielem, co wiele razy mówił w wywiadach. Tworzył
                            > fantastykę, ale nie tylko fantastykę, ale kto powiedział, że tylko...


                            Ja myslalem, ze byl przedstawicielem sf a nie fantasy; ale jesli sam Lem
                            powiedzial (i to wiele razy), iz pisal fantasy, no to co sie bede klocil... Niech
                            tak bedzie.
                            Aha, na koniec - co mnie interesuje fakt, ze duzo ludzi czyta fantasy, lubi
                            BigBrother, je hamburgery, podziwia Czarka Pazure i glosuje na Leppera? Kwestia
                            smaku.


                            >
                            > Pozdrawiam i zostawiam wedle życzenia
                            > Kuzaj

                            • Gość: Brite Gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci... dogaduje IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 20.03.02, 23:00
                              Sernik: Strasznie mi przykro, że swa niechęć do Tolkiena podpierasz między
                              innymi rzekomą wyższoscią niejakiego handlowca nazwiskiem Sapkowski. Nie dość,
                              że jego pseudointelektualne pismactwo pełymi garśćmi czerpie z twórczości
                              Tolkiena, nie trudząc się nawet zmianą nazw ras (bo przeciez "krasnolud" to
                              jedynie słowo wykreowane przez tłumaczkę Skibniewską, użyte do przetłumaczenia
                              oryginalnego "dwarf", czyli "niski wzrostem" lub "karzeł"), to jeszcze
                              skonstruowane jest toto tak, jakby spisano nagraną na kasetę sesję RPG
                              prowadzoną przez nieudolnego MG.
                              Nie dotykają mnie więc, jako Tolkienofila, twoje ataki.

                              Yaahooz: Niestety, ale chętnie zgodzę się na ocenę filmu OSOBNO, ponieważ jest
                              on bardzo złą adaptacją i absolutnie nie oddaje klimatu utworu. Oglądając go
                              wydawało mi się, że chociaż to podobna historia, to jednak napisana przez kogoś
                              innego. Piszę to z żalem, bo na ekranizację Trylogii czekałem kilkanaście lat,
                              a moje oczekiwania były dosyc wyśrubowane.
                              • Gość: Yaahooz Re: Gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci... dogaduje IP: 217.99.1.* 20.03.02, 23:20

                                > Yaahooz: Niestety, ale chętnie zgodzę się na ocenę filmu OSOBNO, ponieważ jest
                                > on bardzo złą adaptacją i absolutnie nie oddaje klimatu utworu. Oglądając go
                                > wydawało mi się, że chociaż to podobna historia, to jednak napisana przez kogoś
                                >
                                > innego. Piszę to z żalem, bo na ekranizację Trylogii czekałem kilkanaście lat,
                                > a moje oczekiwania były dosyc wyśrubowane.

                                >>>>Ech, moje też, ale cóz. No ale w odbiorze filmu się różnimy. Tak czy inaczej:
                                oczywiście film sam w sobie należy oceniać osobno, to prawda. Natomiast kiedy
                                ocenia się twórczość pisarza przez pryzmat filmu to wtedy protest z mojej strony
                                będzie na pewno. Ogólnie to cały czas miałem na myśli, ale zawiłość tych dyskusji
                                mogła trochę pokomplikować sprawę.
                            • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 217.99.1.* 20.03.02, 23:11
                              Ja napisalem o bezmozgich milosnikach? Oj, chyba nie (ale jesli jednak, to
                              niechcacy - przepraszam wszystkich). Przypominam, ze watek brzmi: tylko IDIOCI
                              krytykuja WP. Z tym, jak rozumiem, zgadzasz sie! Raz jeszcze gratulacje! Nie
                              atakuje sp Tolkiena ani jego milosnikow bo nic mnie oni nie obchodza. Mam
                              zastrzezenia do filmu WP. Jakos nie napisales jeszcze co takiego fajnego w nim
                              zobaczyles. Bo na podstawie Tolkiena, to dobry? Malo!

                              >>>> Napisałeś, ale mniejsza o to. Dyskusja staje się za bardzo rozgałężiona i
                              jałowa. temat jak brzmi, tak brzmi. Ale czy się zgadzam to chyba jednak nie
                              rozumiesz - przeczytaj mój pierwszy wpis - jest bodaj trzeci czy czwarty z rzędu.
                              Ja nie mówię, że Tolkiena trzeba kochać, że film musi się podobać. Ale...z kolei
                              żeby krytykować Tolkiena (bo film to jeszcze rozumiemn, to nie to samo) trzeba
                              wiedzieć o czym się mówi. Ja zazwyczaj ostro reaguję kiedy ktoś naywa Tolkiena
                              tak czy owak, że to kiepski pisarz był czy coś takiego. Od razu replikuję jak
                              zobaczę coś takiego i tyle, nawet kłócić się mogę. Bo też mi się to czy tamto nie
                              podoba, ale potrafię trzymać język za zębami jeżeli nie wydaję się sam sobie
                              rzetelny w swoich sądach, by je wygłaszać. Coś tam jest nudne czy słabe -
                              nihilizować każdy potrafi. Wtrąciłeś się do dyskusji o fantastyce i Tolkienie
                              przy okazji filmu (ale na temat również twórczości Tolkiena) i na wstępie
                              piszesz, że Tolkien to jakiś tam bzdeciarz. Dla mnie to nie na miejscu i uraża
                              mnie jak jego miłośnika, więc nie dziw się że tak reaguję.
                              Film mógł się podobać lub nie - już to pisałem. Mi się podobał, bo w/g mnie
                              dobrze odzwierciedlał Śródziemie, wspaniale operował obrazem. Podobały mi się
                              efekty, film był bliski wielu moim wyobrażeniom. Nie było w nim wielu poważnych
                              błędów, aktorzy byli dorze dobrani (w w iększości jak dla mnie) no i scenarzysta
                              nie dał plamy. Myślałem, że to będzie najtrudniejsze - pociąć tak książkę, aby
                              scenariusz ją odzwierciedlał. Ale jak dla mnie udało się. Z poślizgami tu i
                              ówdzie, ale się udało. Nie zrobili z tego bajki dla dzieci, nie schrzanili
                              klimatu Śródziemia, a raczej - oddali go na tyle, na ile to było możliwe w
                              przekładzie filmowym. Gra aktorów - w większości byłem usatysfakcjonowany -
                              legolas zachowywał się jak prawdziwy elf, Gandalf świtny, Frodo i Boromir też.
                              Jedynie Gimliego spłaszczyli i to było słabe. Aragorn uszedł, inni Hobbici także
                              choć bez rewelacji. I tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc - film mi się podobał,
                              nawet momentami bardzo, ale nie była to tak duża rewelacja, jakiej oczekiwałem.

                              Co do Lema - pisał oczywiście głównie sf jeżeli już mówimy o fantastyce ogółem,
                              często w ogóle zachaczające o literaturę popularno-naukową, zachczał o siebie te
                              dwie rzeczy. Ale popełnił też kilka rzeczy z pogranicza technofantasy i fantasy
                              (ale nie heroicznego typu Conan) co zresztą czytałem.

                              p.s nie jestem też politologiem, choć to blisko. Może być Smirnoff:)

                              Ave
                              • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 21.03.02, 08:10
                                Smirnoff? Zgadzam sie! Juz na zakonczenie przyznam Ci racje w jednym; dyskusja
                                jest jalowa. Dodam tylko, ze faktycznie uwazam Tolkiena za nudnego, nie masz mi
                                tego za zle, mam nadzieje?! Nie atakuje jednak jego tworczosci ani jej
                                milosnikow; nie napisalem ani slowa, ktore moglyby ich urazic. Nie tylko
                                roznimy sie gustami ale patrzylismy tez na film z innej perspektywy: Ty nie
                                mozesz sie oderwac od porownan z ksiazka, ja od niej calkowicie abstrahuje. Te,
                                diametralnie rozne, spojzenia na sprawe uniemozliwiaja rzeczowa dyskusje. Jedno
                                jest pewne; tworczosc Tolkiena ma zwolennikow zagorzalych na tyle, ze zdolni sa
                                oni innowierce posiekac widelcami i opedzlowac z butami. Znaczy sie - cos w tym
                                musi byc.
                                Bywaj

                                ps. Napisalem o "bezmozgich czytelnikach Twojej ulubionej gazety". To byla
                                odpowiedz na imputowanie mi czytelnictwa Zycia na goraco i fascynacji
                                BigBrotherem.
                                • Gość: snooka Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.umirm.gov.pl 21.03.02, 11:37
                                  Wierna ekranizacja pierwszej części LOTR musiałaby trwać ok. 6-8 godzin i
                                  sądzę, że poza zagorzałymi tolkienofilami nikt by tyle nie wysiedział. Trzeba
                                  pamietać, że Jackson nie robił filmu, który w zamierzeniu miał być kultowy -
                                  miał generalnie przyciągnąć ludzi do kina, niewtajemniczonym uchylić rąbek
                                  tolkienowskiego fenomenu. Pewne zafałszowania (głównie nadmiernie rozbudowana
                                  rola Arweny, która pierwsze słowa powinna wymówić w trzeciej części), mają
                                  podłoże konstrukcyjne. Któż bowiem z laików pamietałby niewidoczną (w I części)
                                  Arwenę, ogladając "Powrót króla"? Romans winien był kształtować się od
                                  początku, tak by jego finalizacja nie zaszokowała ;-)
                                • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.03.02, 11:46
                                  Gość portalu: sernik napisał(a):

                                  > Smirnoff? Zgadzam sie! Juz na zakonczenie przyznam Ci racje w jednym; dyskusja
                                  > jest jalowa. Dodam tylko, ze faktycznie uwazam Tolkiena za nudnego, nie masz mi
                                  >
                                  > tego za zle, mam nadzieje?! Nie atakuje jednak jego tworczosci ani jej
                                  > milosnikow; nie napisalem ani slowa, ktore moglyby ich urazic.

                                  >>>Patrz niżej...

                                  Nie tylko
                                  > roznimy sie gustami ale patrzylismy tez na film z innej perspektywy: Ty nie
                                  > mozesz sie oderwac od porownan z ksiazka, ja od niej calkowicie abstrahuje. Te,
                                  >
                                  > diametralnie rozne, spojzenia na sprawe uniemozliwiaja rzeczowa dyskusje. Jedno
                                  >
                                  > jest pewne; tworczosc Tolkiena ma zwolennikow zagorzalych na tyle, ze zdolni sa
                                  >
                                  > oni innowierce posiekac widelcami i opedzlowac z butami. Znaczy sie - cos w tym
                                  >
                                  > musi byc.
                                  > Bywaj

                                  >>>Tolkien ma zagorzałych zwolenników to prawda. Ale dalej nie wskazuje nic na
                                  to, że czytałeś moje inne wypowiedzi. Już pisałem, że nie każę nikomu lubić
                                  Tolkiena. Nie każdemu on musi się podobać. Ale przedstawię ci analizę mojej
                                  reakcji jeżeli chcesz: (psychologiem jednak też nie jestem:)
                                  -prowadzę z kimś dyskusję na temat zarówno filmu jak i twórczości pisarza i nagle
                                  pojawia się wpis o tym, że Tolkien to bzdeciarz, jego twórczość jest nudna i
                                  kiepska, a film jest do bani. I komentarz o tym, że forum jest o filmie i o tym
                                  mamy rozmawiać...

                                  A więc:
                                  1) Nie lubię jak mi się czegoś zabrania. Jak chcę rozmawiać o czymś, to o tym
                                  rozmawiam. Forum jest dla wszystkich i można w nim założyć jaki chce się temat i
                                  rozmawiać na jaki chce się temat o ile znajdzie się adwesarzy. Ja znalazłem. Ty
                                  pojawiłeś się i się czepiasz...
                                  2) Kiedy ktoś obraża Tolkiena w mojej obecności to powinien się liczyć z tym, że
                                  ostro zareaguję. Nie musi mi się to podobać, bo mogę mieć ku temu wiele powodów.
                                  Pierwszym i najbardziej prozaicznym z nich jest to, że nie jest to zbyt taktowne -
                                  sam nie wchodzę z butami w czyjeś gusta, nie wypisuję obelg pod adresem kogoś
                                  lub czegoś, co ktoś lubi.
                                  3) Kiedy ktoś krytykuje Tolkiena to zaczynam dyskusję. Jeżeli widzę, że krytyka
                                  nie jest poparta wiedzą (mówię ogólnie, nie ad hominem teraz) to mnie to wkurza,
                                  bo nienawidzę idiotycznych wypowiedzi - 'coś tam jest gówniane, bo MI się nie
                                  podobało'.
                                  Oto najważniejsze motywy moich reakcji.
                                  Dalej:

                                  > ps. Napisalem o "bezmozgich czytelnikach Twojej ulubionej gazety". To byla
                                  > odpowiedz na imputowanie mi czytelnictwa Zycia na goraco i fascynacji
                                  > BigBrotherem.

                                  >>>Wiem o czym napisałeś. Ale co do imputowania i obrażania - Ty pierwszy
                                  napisałeś, że aby czytać Tolkiena trzeba się uwstecznić. Trawestując - trzeba
                                  być/zostać idiotą by czytać Tolkiena. Mnie, jako miłośnika Tolkiena to obraża,
                                  ponieważ odbiram to jak przytyk do swojej inteligencji, na którą nieskromnie
                                  mówiąc aż tak strasznie nie narzekam. Więc to nie ja pierwszy zaimputowałem że
                                  tak powiem.

                                  p.s - jestem dyplomatą i medioznawcą...
                                  • Gość: bunio Seminarium o Tolkienie: prosze wyjsc IP: *.dial.indiana.edu 22.03.02, 01:44
                                    Czy ty chcesz tu prowadzic seminarium o Tolkienie? Podaj definicje "wiedzy". Na
                                    jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo posiadania jakies wiedzy. A moze twoja
                                    czastkowa wiedza o Tlkienie to za malo? To przeciez tylko kilka informacji, ktore
                                    gdzie tam przeczytales. Sztuka rodzi u odbiorcy rozne odczucia, to nie jest tylko
                                    kwestia wiedzy. Sprobuj porozmawiac o Tolkienie (lub o czymkolwiek
                                    innym) "zawieszajac" swoja "wiedze".

                                    >
                                    > nie jest poparta wiedzą (mówię ogólnie, nie ad hominem teraz) to mnie to wkurza
                                    > ,
                                    > bo nienawidzę idiotycznych wypowiedzi - 'coś tam jest gówniane, bo MI się nie
                                    > podobało'.
                                    > Oto najważniejsze motywy moich reakcji.
                                    > Dalej:
                                    >
                                    > > ps. Napisalem o "bezmozgich czytelnikach Twojej ulubionej gazety". To byla
                                    >
                                    > > odpowiedz na imputowanie mi czytelnictwa Zycia na goraco i fascynacji
                                    > > BigBrotherem.
                                    >
                                    > >>>Wiem o czym napisałeś. Ale co do imputowania i obrażania - Ty pierw
                                    > szy
                                    > napisałeś, że aby czytać Tolkiena trzeba się uwstecznić. Trawestując - trzeba
                                    > być/zostać idiotą by czytać Tolkiena. Mnie, jako miłośnika Tolkiena to obraża,
                                    > ponieważ odbiram to jak przytyk do swojej inteligencji, na którą nieskromnie
                                    > mówiąc aż tak strasznie nie narzekam. Więc to nie ja pierwszy zaimputowałem że
                                    > tak powiem.
                                    >
                                    > p.s - jestem dyplomatą i medioznawcą...

                                    • Gość: Yaahooz Re: Seminarium o Tolkienie: prosze wyjsc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 01:39
                                      Gość portalu: bunio napisał(a):

                                      > Czy ty chcesz tu prowadzic seminarium o Tolkienie? Podaj definicje "wiedzy". Na
                                      >
                                      > jakiej podstawie uzurpujesz sobie prawo posiadania jakies wiedzy.

                                      >>>>Wiedza - suma doświadczeń, informacji oraz wniosków na dany temat. Nie mylić
                                      z inteligencją, która jest zupełnie inną cechą i nie zależy od poiadanej/nie
                                      posiadanej wiedzy.

                                      A moze twoja
                                      >
                                      > czastkowa wiedza o Tlkienie to za malo? To przeciez tylko kilka informacji, kto
                                      > re
                                      > gdzie tam przeczytales.

                                      >>>>Dlaczego uzurpuję sobie prawo do wiedzy i skąd ją mam: przeczytałem Hobbita,
                                      Silmarrilion, Władcę Pierścieni, Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru,
                                      Księgę Zaginionych opowieści, Wiersze i eseje, Rudy Jil i jego pies, tomik
                                      wierszy, kilkadziesiąt esei filozoficznych, 7 różnych biografii, kilkaset
                                      artykułów branżowych na temat twórczości, podręcznik do MERPa oraz paredziesiąt
                                      nie publikowanych nigdzie powszechnie rękopisów różnych utworów Tolkiena.
                                      Poznałem Christophera Tolkiena, przez co miałem możność obejrzenia biblioteki
                                      jego ojca. Wygrałem dwa konkursy o wiedzy na temat Tolkiena na konwentach
                                      ogólnopolskich zwanych Krakonami. Stąd uzurpuję sobie prawo jak raczyłeś się
                                      wyrazić, do wiedzy o Tolkienie.

                                      Sztuka rodzi u odbiorcy rozne odczucia, to nie jest tyl
                                      > ko
                                      > kwestia wiedzy. Sprobuj porozmawiac o Tolkienie (lub o czymkolwiek
                                      > innym) "zawieszajac" swoja "wiedze".

                                      >>>Nie przeczę, że sztuka budzi różne odczucia. Przeczytaj o co mi chodziło, bo
                                      nie o to, że ktoś różnie odbiera sztukę.
                                      • Gość: bunio Yaahooz - dokonaj tolkienowkiej redukcji IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 25.03.02, 21:06
                                        Yaahooz sprobuj uwolnic sie od tej wiedzy.
                                        Dokonaj "tolkienowskiej" redukcji.
                                        Zacznij(my) od nowa.
                                        Czy jestes na to przygotowany?

                                        > >>>>Dlaczego uzurpuję sobie prawo do wiedzy i skąd ją mam: przeczyt
                                        > ałem Hobbita,
                                        > Silmarrilion, Władcę Pierścieni, Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru,
                                        >
                                        > Księgę Zaginionych opowieści, Wiersze i eseje, Rudy Jil i jego pies, tomik
                                        > wierszy, kilkadziesiąt esei filozoficznych, 7 różnych biografii, kilkaset
                                        > artykułów branżowych na temat twórczości, podręcznik do MERPa oraz
                                        paredziesiąt>
                                        > nie publikowanych nigdzie powszechnie rękopisów różnych utworów Tolkiena.
                                        > Poznałem Christophera Tolkiena, przez co miałem możność obejrzenia biblioteki
                                        > jego ojca. Wygrałem dwa konkursy o wiedzy na temat Tolkiena na konwentach
                                        > ogólnopolskich zwanych Krakonami. Stąd uzurpuję sobie prawo jak raczyłeś się
                                        > wyrazić, do wiedzy o Tolkienie.
                                        >
                                        >
                                  • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 22.03.02, 14:49
                                    Widze, ze w dalszym ciagu zameczasz forumowiczow swoim jedynie slusznym zdaniem
                                    na temat filmu i mitopei. Stales się niewolnikiem tworczosci Tolkiena, jestes
                                    tepo zapatrzony w jego wersety i odporny zarówno na dowcip jak i argumenty.
                                    Niepostrzezenie dla samego siebie przeobraziles się, stary, w Upiora
                                    pierscienia; uwazaj na to, co zaleglo się w tej mrocznej czesci Twego jestestwa
                                    i zaczyna paczkowac! Ta slepa milosc do jedynie slusznej sprawy, ograniczone
                                    spojrzenie na pisarstwo i film zaowocuje; czuje to bardzo wyraznie, stary;
                                    zaowocuje czyms strasznym, w koncu z upiorami pierscienia (czy widmami
                                    pierscienia? Bo nie pamietam) zartow nie ma, czyz nie?

                                    Ale dosc wstepu – czytelnikom należy się jeszcze rozwiniecie i zakonczenie:

                                    Najpierw TROSZKE O TOBIE: Raz po raz nazywasz a to mnie, a to innych
                                    adwerszarzy glupkami i idiotami. Ostrzegam Cie, stary, nie rob tego wiecej –
                                    zaczyna mnie to zwolna oslabiac, mimo, ze jestem tolerancyjny. Oswiadczam
                                    jednak, ze dluzej chamstwa i buractwa tolerowal nie będę! Nie zycze sobie
                                    wiecej epitetow pod adresem mojej osoby!

                                    TROSZKE REFLEKSJI O KSIAZCE: Piszesz, ze na forum jest wolnosc wypowiedzi,
                                    niczego nikomu zabronic nie wolno a ponad to, ze nikt nie musi Tolkiena lubic.
                                    No wiec zgoda. Tolkiena nie lubie gdyz mnie nudzi i o tym glosno mowie. Mam
                                    prawo taki poglad wyrazic na podstawie WLASNYCH DOSWIADCZEN z ksiazka WP.
                                    Niestety, wlasnego gustu wylaczyc się, stary, po prostu nie da! Ty swoje
                                    odczucia nt Tolkiena również formulujesz wg swojego smaku! Jak dotad nie
                                    wynaleziono bowiem algorytmu, który pozwalalby w jednoznaczny sposób ocenic co
                                    jest dzielem uwagi godnym a co zwykla berbrlucha jest. Kropka. Oczywiscie, żeby
                                    nie być goloslownym, nalezaloby podac jakies przyklady albo chociaz uklad
                                    odniesienia, wzorzec do którego krytykant się odnosi. Wskaze wiec i ja: lubie
                                    Grassa, Konwickiego, „Kartoteka” Rozewicza to moja Biblia. Ostatnio
                                    przeczytalem „Pianiste”, kilka tomow Krall oraz reportaze Tochmana „Mostow się
                                    nie pali”. Na tym tle fantastyczne przygody tolkienowskich bohaterow,
                                    tolkienowskie swiaty, tolkienowska rzeczywistosc, jezyk a nawet tolkienowski
                                    styl wypadaja blado. Wspolczesnosc, jak się okazuje, pisze historie znacznie
                                    bardziej fantastyczne niż pisarze fantasy. A ludzie okazuja się potworami
                                    okrutniejszymi i bardziej przerazajacymi niż najgrozniejszy tolkienowski stwor.
                                    Ponieważ sam jestem przedstawicielem homo sapiens, to takie historie zawsze
                                    wprowadzaja mnie w zadume nad kondycja czlowieka. Od czasow profesora litera
                                    poszla sporo naprzod, zmienil się styl, sposób narracji i przyznaje, ze mnie on
                                    bardziej odpowiada. Taki gust, wybacz! Mysle, ze nie ma sensu trzymac się
                                    kurczowo idei, ze Tolkien był wielkim pisarzem. On w ogole pisarzem nie był,
                                    choc swoja mitopeja przyczynil się do wyodrebnienia czy umocnienia pewnego
                                    nurtu w literaturze. Swoje dzielo traktowal Tolkien raczej jak prace naukowa,
                                    niż beletrystyke. Takie odnosze wrazenie.

                                    TROSZKE O FILMIE: Nie jestem pewien, czy jestes w stanie chociaz na chwile
                                    wylaczyc swoja znajomosc ksiazki. Ale sprobujmy. Wyobraz sobie taka sytuacje:
                                    jestem widzem, który nie ma pojecia o istnieniu Tolkiena i sagi. Obejzalem film
                                    ale krece nosem i po seansie proszę Cie o objasnienie mi nastepujacych kwestii:

                                    1. Po jaka cholere wykuto 9 pierscieni i 1, który rzadzi wszystkimi. Nie
                                    wystarczylo wykuc jednego? Dlaczego akurat 9?
                                    2. Skad się brala moc pierscienia? Po prostu się brala?
                                    3. Po co komu postac Golluma? Troche z poczatku potrzymal pierscien, potem go
                                    zgubil a potem mignal na ekranie raz jeszcze bez sensu. Jest dla akcji filmu
                                    zupelnie nieistotny (Gil-Gallada nie było, bo po co?).
                                    4. Upiory pierscienie sa przerazajace i grozne. Mimo to Aragorn z latwoscia
                                    rozprawia się z 5 z nich. Gdzie sa wtedy pozostale 4? Dlaczego A. nie zalatwia
                                    sprawy od razu w gospodzie – nazgule leza pod miecz gesiego, wiec mogl
                                    unieszkodliwic bez problemu wszystkie na raz!
                                    5. Jak to się stalo, ze w scenie poscigu nazguli za Arwena widzimy ich chyba ze
                                    6, może 7? W jaki sposób się rozmnozyly?
                                    6. Po co zatrzymuja się przed brodem, skoro w chwile potem i tak wjezdzaja do
                                    rzeki? Przeciez nie boja się wody!
                                    7. Jak to być może, ze Saruman na wiele kilometrow zakleciem uruchamia gore
                                    sniegu a z bliskiej odleglosci nie może zalatwic orla ratujacego Gandalfa?
                                    Padlo już przypuszczenie, ze orzel to istota myslaca i to dlatego; zaklecia
                                    dzialaja inaczej. Odrzucam to tlumaczenie. Przeciez chwile wczesniej Saruman
                                    sponiewieral samego Gandalfa, miotal nim po scianach az milo było popatrzec.
                                    8. W lesie Pomyslowy Dobromir i Aragorn sami zabijaja cala, straszliwa armie
                                    orkow. Czy w tej sytuacji boimy się orkow?

                                    UWAGI KONCOWE: Takich pytan mam setki. Arwena ze swoim kuriozalnym glosikiem i
                                    wygladem swinki pigi, przerysowane, miniaste albo kolkowate aktorstwo (mogę
                                    podac konkretne przyklady), brak napiecia i atmosfery grozy, tragicznie dretwe
                                    dialogi (mogę podac przyklady), nieciekawe sceny walki itd., itp. Nie
                                    spodziewalem się Bog wie czego ale od strony wizualnej byłem przygotowany na
                                    wielki spektakl. Tymczasem film nie zachwyca; troll w kopalni przypominal mi
                                    raczej animowanego shreka – smialem się szczeze przez kilka minut. W porownaniu
                                    z matrixem nie zaobserwowalem niczego odkrywczego w dziedzinie efektow....
                                    Było tez kilka udanych scen (Ozywiony raz jeszcze przez chwilke na widok
                                    pierscienia stary Bilbo, fala zalewajaca nazgulow) w sumie jednak film bardzo
                                    powaznie mnie rozczarowal. Ostatni przyzwoity film fantastyczny jaki widzialem
                                    to było chyba „12 malp”.
                                    Tak wiec, drogi Yaahoozie, sprobuj się jakos do tego odniesc nie obrazajac mnie
                                    jako osoby. Pusc wodze swojej polemicznej fantazji i daj upust gniewowi i
                                    zolci. Jakbys mogl abstrahowac od ksiazki to byloby wspaniale. Aha, i trzym
                                    się, chlopie...
                                    • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 02:35

                                      ) Widze, ze w dalszym ciagu zameczasz forumowiczow swoim jedynie slusznym zdaniem
                                      )
                                      ) na temat filmu i mitopei.

                                      )))Cieszę się, że wiesz lepiej od forumowiczów co ich zanudza, co nie. Skoro
                                      jednak Ty możesz dyskutować, ja również. Jak dotąd nikt się poza Tobą nie skarżył
                                      na moją obecność, więc poddaję w wątpliwość tę uwagę.

                                      Stales się niewolnikiem tworczosci Tolkiena, jestes
                                      ) tepo zapatrzony w jego wersety i odporny zarówno na dowcip jak i argumenty.

                                      )))Hmmm...nie zauważyłem rozgraniczenia pomiędzy dowcipami i argumentami. Chyba
                                      jedyny wiesz, co jest czym. Przykro mi, że nie wiem kiedy żartujesz, a kiedy nie.
                                      Być może jestem zapatrzony w Tolkiena - to dla mnie wspaniały przykład. Być może
                                      nawet tępo (i Ty piszesz o dobrych manierach?...)

                                      ) Niepostrzezenie dla samego siebie przeobraziles się, stary, w Upiora
                                      ) pierscienia; uwazaj na to, co zaleglo się w tej mrocznej czesci Twego jestestwa
                                      )
                                      ) i zaczyna paczkowac! Ta slepa milosc do jedynie slusznej sprawy, ograniczone
                                      ) spojrzenie na pisarstwo i film zaowocuje; czuje to bardzo wyraznie, stary;
                                      ) zaowocuje czyms strasznym, w koncu z upiorami pierscienia (czy widmami
                                      ) pierscienia? Bo nie pamietam) zartow nie ma, czyz nie?

                                      )))Upiory, nie widma. Cóż. Dziękuję za wnikliwą psychoanalizę. Rozumiem, że teraz
                                      to był dowcip, a nie argument.

                                      ) Ale dosc wstepu – czytelnikom należy się jeszcze rozwiniecie i zakonczeni
                                      ) e:
                                      )
                                      ) Najpierw TROSZKE O TOBIE: Raz po raz nazywasz a to mnie, a to innych
                                      ) adwerszarzy glupkami i idiotami. Ostrzegam Cie, stary, nie rob tego wiecej R
                                      ) 11;
                                      ) zaczyna mnie to zwolna oslabiac, mimo, ze jestem tolerancyjny. Oswiadczam
                                      ) jednak, ze dluzej chamstwa i buractwa tolerowal nie będę! Nie zycze sobie
                                      ) wiecej epitetow pod adresem mojej osoby!

                                      )))Nie przypominam sobie, abym od czasu "głupków" użył pod Twoim adresem jakiegoś
                                      epitetu. Zresztą oczywiście przypadkiem pominąłeś fakt, o którym już pisałem, że
                                      to Ty pierwszy mnie obraziłeś pisząc o uwstecznianiu się by czytać Tolkiena (a
                                      może to też był dowcip? bardzby to było wygodne w tym miejscu nieprawdaż?).
                                      Skoro nie tolerujesz buractwa i chamstwa (gratulacje!) to czemu kilka linijek
                                      wcześniej twierdzisz, że jestem 'tępy' i dlaczego pozwalasz sobie na pisanie O
                                      MNIE? Nie przypominam sobie abyś mnie na tyle znał. Więc zanim mnie zaczniesz
                                      ostrzegać, spójrz na siebie.

                                      ) TROSZKE REFLEKSJI O KSIAZCE: Piszesz, ze na forum jest wolnosc wypowiedzi,
                                      ) niczego nikomu zabronic nie wolno a ponad to, ze nikt nie musi Tolkiena lubic.
                                      ) No wiec zgoda. Tolkiena nie lubie gdyz mnie nudzi i o tym glosno mowie. Mam
                                      ) prawo taki poglad wyrazic na podstawie WLASNYCH DOSWIADCZEN z ksiazka WP.

                                      )))Oczywiście masz takie prawo.

                                      ) Niestety, wlasnego gustu wylaczyc się, stary, po prostu nie da! Ty swoje
                                      ) odczucia nt Tolkiena również formulujesz wg swojego smaku! Jak dotad nie
                                      ) wynaleziono bowiem algorytmu, który pozwalalby w jednoznaczny sposób ocenic co
                                      ) jest dzielem uwagi godnym a co zwykla berbrlucha jest. Kropka.

                                      )))To również prawda. Gusta są rózne.

                                      Oczywiscie, żeby
                                      ) nie być goloslownym, nalezaloby podac jakies przyklady albo chociaz uklad
                                      ) odniesienia, wzorzec do którego krytykant się odnosi. Wskaze wiec i ja: lubie
                                      ) Grassa, Konwickiego, „Kartoteka” Rozewicza to moja Biblia. Ostatnio
                                      ) przeczytalem „Pianiste”, kilka tomow Krall oraz reportaze Tochmana
                                      ) „Mostow się
                                      ) nie pali”. Na tym tle fantastyczne przygody tolkienowskich bohaterow,
                                      ) tolkienowskie swiaty, tolkienowska rzeczywistosc, jezyk a nawet tolkienowski
                                      ) styl wypadaja blado. Wspolczesnosc, jak się okazuje, pisze historie znacznie
                                      ) bardziej fantastyczne niż pisarze fantasy. A ludzie okazuja się potworami
                                      ) okrutniejszymi i bardziej przerazajacymi niż najgrozniejszy tolkienowski stwor.

                                      )))Dla mnie nie wypadają blado, ale to kwestia gustu właśnie. A współczesność
                                      faktycznie pisze okropne historie.

                                      ) Ponieważ sam jestem przedstawicielem homo sapiens, to takie historie zawsze
                                      ) wprowadzaja mnie w zadume nad kondycja czlowieka. Od czasow profesora litera
                                      ) poszla sporo naprzod, zmienil się styl, sposób narracji i przyznaje, ze mnie on
                                      ) bardziej odpowiada. Taki gust, wybacz!

                                      )))Nie ma czego wybaczać.

                                      Mysle, ze nie ma sensu trzymac się
                                      ) kurczowo idei, ze Tolkien był wielkim pisarzem. On w ogole pisarzem nie był,
                                      ) choc swoja mitopeja przyczynil się do wyodrebnienia czy umocnienia pewnego
                                      ) nurtu w literaturze. Swoje dzielo traktowal Tolkien raczej jak prace naukowa,
                                      ) niż beletrystyke. Takie odnosze wrazenie.

                                      )))Tolkien był zarówno pisarzem, naukowcem, mitoznawcą jak i literatem. Hobbit to
                                      wyłącznie pisarstwo, baśń dla jego dzieci. Władca - mitopeja i pogoń za wielkim
                                      dziełem dla swego kraju. Silmarillion - dzieło naukowe przyjmując Twój sposób
                                      patrzenia na tą sprawę.

                                      ) TROSZKE O FILMIE: Nie jestem pewien, czy jestes w stanie chociaz na chwile
                                      ) wylaczyc swoja znajomosc ksiazki.

                                      )))Jestem, nie wszystko w filmie mi się podobało, a poza tym niektóre rzeczy inne
                                      niż w książce mi się podobały. O książce pisałem zresztą zawsze nie w
                                      bezpośrednim połączeniu z filmem i nigdy nie twierdziłem, że należy oceniać film
                                      przez pryzmat książki.

                                      Ale sprobujmy. Wyobraz sobie taka sytuacje:
                                      ) jestem widzem, który nie ma pojecia o istnieniu Tolkiena i sagi. Obejzalem film
                                      ) ale krece nosem i po seansie proszę Cie o objasnienie mi nastepujacych kwestii:
                                      ) 1. Po jaka cholere wykuto 9 pierscieni i 1, który rzadzi wszystkimi. Nie
                                      ) wystarczylo wykuc jednego? Dlaczego akurat 9?

                                      )))Wykuto 9 pierścieni dla ludzi, 7 dla krasnoludów, 3 dla elfów. 9 dlatego, że w
                                      czasach wykuwania było 9 ludzkich władców. W tym czasie Sauron użyczał swej
                                      wiedzy do wykuwania pierścieni i wspólnie z ludźmi, elfami, krasnoludami je
                                      wykuwano, ponieważ:
                                      -Sauron był już wcześniej raz uwięziony przez elfy i ludzi, przegrał już raz
                                      wcześniej potyczkę i nie mógł sobie pozwolić na otwartą konfrontację. Był wtedy
                                      zbyt słaby, a elfy, ludzie i krasnoludy zbyt silne. Biała rada (złożona z
                                      czarodziejów, elfów i innych, najmądrzejszych istot Śródziemia cały czas go
                                      obserwowała. Wymyślił więc ów plan - wykuje te pierścienie razem z nimi polegając
                                      na wrodzonej chciwości ludzi (do władzy), krasnoludów (do bogactwa), elfów (do
                                      wiedzy), a później gdy czujność osłabnie wykuje jedyny pierścień, by związać
                                      tamte i dzięki temu kontrolować ich posiadaczy. Częściowo mu to wyszło.
                                      Natomiast gdyby od razu wykuł jedyny pierścień, wtedy prawdopodobnie od razu by
                                      przeciwko niemu (Sauronowi) wystąpiono, na co nie był gotowy.

                                      ) 2. Skad się brala moc pierscienia? Po prostu się brala?

                                      )))Moc pierścienia brała się z zawartej w nim magii. Sauron był (tak jak Gandalf
                                      czy Saruman) majarem - pomniejszym duchem, odpowiednikiem anioła w katolicyzmie
                                      (tyle, że upadłego anioła w tym przypadku) i posiadał nadprzyrodzone przymioty -
                                      ogromną wiedzę, moc magiczną. Poza tym, że wykuwając pierścień nasączył go magią,
                                      zawarł w nim też część swego jestestwa. Dlatego zresztą zginął kiedy zniszczony
                                      został pierścień.

                                      ) 3. Po co komu postac Golluma? Troche z poczatku potrzymal pierscien, potem go
                                      ) zgubil a potem mignal na ekranie raz jeszcze bez sensu. Jest dla akcji filmu
                                      ) zupelnie nieistotny (Gil-Gallada nie było, bo po co?).

                                      )))Gollum jest dla filmu istotny. Był tym, który miał pierścień przez wieleset
                                      lat, to od niego wygrał pierścień Bilbo i zaniósł do Shire. Postać Golluma jest
                                      wyjaśnieniem, dlaczego pierścień trafił do Hobbitów, a więc warunkuje
                                      historycznie wszystkie późniejsze zdarzenia. Poza tym Gollum śledzi drużynę i
                                      będzie on coraz bardziej ważną postacią, a w trzeciej części kluczową dla
                                      powodzenia wyprawy Froda i Sama, będzie ich prowadzić aż do samotnej góry.

                                      ) 4. Upiory pierscienie sa przerazajace i grozne. Mimo to Aragorn z latwoscia
                                      ) rozprawia się z 5 z nich. Gdzie sa wtedy
                                      • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 23.03.02, 11:20
                                        Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

                                        )
                                        ) ) Widze, ze w dalszym ciagu zameczasz forumowiczow swoim jedynie slusznym zdani
                                        ) em
                                        ) )
                                        ) ) na temat filmu i mitopei.
                                        )
                                        ) )))Cieszę się, że wiesz lepiej od forumowiczów co ich zanudza, co nie. Skoro
                                        ) jednak Ty możesz dyskutować, ja również. Jak dotąd nikt się poza Tobą nie skarż
                                        ) ył
                                        ) na moją obecność, więc poddaję w wątpliwość tę uwagę.


                                        Ja rowniez sie nie skarze, z kim prowadzilbym tak urocza pogawedke jak nie z Toba?


                                        )
                                        ) Stales się niewolnikiem tworczosci Tolkiena, jestes
                                        ) ) tepo zapatrzony w jego wersety i odporny zarówno na dowcip jak i argumenty.
                                        )
                                        ) )))Hmmm...nie zauważyłem rozgraniczenia pomiędzy dowcipami i argumentami. Chyba
                                        )
                                        ) jedyny wiesz, co jest czym. Przykro mi, że nie wiem kiedy żartujesz, a kiedy ni
                                        ) e.


                                        Mi tez troszke przykro. Dowcipem bylo np stwierdzenie, ze Gandalf byl stary, to i
                                        nie dziwota, ze posliznal sie i wpadl w przepasc. Rozumiem jednak, ze moje
                                        poczucie humoru jest dosc specyficzne i nie dla kazdego czytelne. W zwiazku z tym
                                        powstrzymam sie od dalszego dowcipkowania lub zart opatrze znakiem graficznym :-)



                                        ) Być może jestem zapatrzony w Tolkiena - to dla mnie wspaniały przykład. Być moż
                                        ) e
                                        ) nawet tępo (i Ty piszesz o dobrych manierach?...)
                                        )
                                        ) ) Niepostrzezenie dla samego siebie przeobraziles się, stary, w Upiora
                                        ) ) pierscienia; uwazaj na to, co zaleglo się w tej mrocznej czesci Twego jestest
                                        ) wa
                                        ) )
                                        ) ) i zaczyna paczkowac! Ta slepa milosc do jedynie slusznej sprawy, ograniczone
                                        )
                                        ) ) spojrzenie na pisarstwo i film zaowocuje; czuje to bardzo wyraznie, stary;
                                        ) ) zaowocuje czyms strasznym, w koncu z upiorami pierscienia (czy widmami
                                        ) ) pierscienia? Bo nie pamietam) zartow nie ma, czyz nie?
                                        )
                                        ) )))Upiory, nie widma. Cóż. Dziękuję za wnikliwą psychoanalizę. Rozumiem, że ter
                                        ) az
                                        ) to był dowcip, a nie argument.


                                        Zgadza sie: DOWCIP! Jak caly zreszta ten prztdlugi wstep!

                                        )
                                        ) ) Ale dosc wstepu – czytelnikom należy się jeszcze rozwiniecie i zakoncze
                                        ) ni
                                        ) ) e:
                                        ) )
                                        ) ) Najpierw TROSZKE O TOBIE: Raz po raz nazywasz a to mnie, a to innych
                                        ) ) adwerszarzy glupkami i idiotami. Ostrzegam Cie, stary, nie rob tego wiecej R
                                        ) ) 11;
                                        ) ) zaczyna mnie to zwolna oslabiac, mimo, ze jestem tolerancyjny. Oswiadczam
                                        ) ) jednak, ze dluzej chamstwa i buractwa tolerowal nie będę! Nie zycze sobie
                                        ) ) wiecej epitetow pod adresem mojej osoby!
                                        )
                                        ) )))Nie przypominam sobie, abym od czasu "głupków" użył pod Twoim adresem jakieg
                                        ) oś
                                        ) epitetu.

                                        Jednakowoz uzyles i nie przeprosiles! No trudno, musze z tym zyl jakos :-)! Ponad
                                        to ciagle uzywasz okreslen glupota i idiotyzm w stosunku do wypowiedzi. Nie tylko
                                        moich.


                                        Zresztą oczywiście przypadkiem pominąłeś fakt, o którym już pisałem, ż
                                        ) e
                                        ) to Ty pierwszy mnie obraziłeś pisząc o uwstecznianiu się by czytać Tolkiena (a
                                        ) może to też był dowcip? bardzby to było wygodne w tym miejscu nieprawdaż?).


                                        To byl DOWCIP wlasnie! Przyznaje, ze prowokacyjny. Ale nie widze powodow do
                                        obrazania sie. Jesli jednak czujesz sie urazony: przepraszam! Aha,
                                        sformulowania "stary" rowniez uzywam w celach prowokacyjnych. W koncu wcale sie
                                        nie znamy. Jesli przeszkadza Ci to - powiedz! Przestane, gdyz chcialbym w tej
                                        dyskusji do czegos dojsc, dokonac krytyki a nie krytykanctwa.


                                        ) Skoro nie tolerujesz buractwa i chamstwa (gratulacje!) to czemu kilka linijek
                                        ) wcześniej twierdzisz, że jestem 'tępy'

                                        Nic podobnego! Nie zamierzam bronic Twojej inteligencji ale napisalem "tepo
                                        zapatrzony". Prosze Cie, nie przesadzaj...

                                        i dlaczego pozwalasz sobie na pisanie O
                                        ) MNIE? Nie przypominam sobie abyś mnie na tyle znał. Więc zanim mnie zaczniesz
                                        ) ostrzegać, spójrz na siebie.


                                        Spojzalem! Calkiem atrakcyjny starszy pan ze mnie! Aha, zapomnialem o czyms; :-)
                                        TROSZKE O TOBIE to tylko tytul. Zasadniczo powinno byc TROSZKE DO CIEBIE. Jak
                                        zapewne zauwazyles, nie pisze nic o tobie - staram sie jedynie leciutko wyhamowac
                                        Twoj rozped.


                                        )
                                        ) ) TROSZKE REFLEKSJI O KSIAZCE: Piszesz, ze na forum jest wolnosc wypowiedzi,
                                        ) ) niczego nikomu zabronic nie wolno a ponad to, ze nikt nie musi Tolkiena lubic
                                        ) .
                                        ) ) No wiec zgoda. Tolkiena nie lubie gdyz mnie nudzi i o tym glosno mowie. Mam
                                        ) ) prawo taki poglad wyrazic na podstawie WLASNYCH DOSWIADCZEN z ksiazka WP.
                                        )
                                        ) )))Oczywiście masz takie prawo.
                                        )
                                        ) ) Niestety, wlasnego gustu wylaczyc się, stary, po prostu nie da! Ty swoje
                                        ) ) odczucia nt Tolkiena również formulujesz wg swojego smaku! Jak dotad nie
                                        ) ) wynaleziono bowiem algorytmu, który pozwalalby w jednoznaczny sposób ocenic c
                                        ) o
                                        ) ) jest dzielem uwagi godnym a co zwykla berbrlucha jest. Kropka.
                                        )
                                        ) )))To również prawda. Gusta są rózne.
                                        )
                                        ) Oczywiscie, żeby
                                        ) ) nie być goloslownym, nalezaloby podac jakies przyklady albo chociaz uklad
                                        ) ) odniesienia, wzorzec do którego krytykant się odnosi. Wskaze wiec i ja: lubie
                                        )
                                        ) ) Grassa, Konwickiego, „Kartoteka” Rozewicza to moja Biblia. Ostatn
                                        ) io
                                        ) ) przeczytalem „Pianiste”, kilka tomow Krall oraz reportaze Tochman
                                        ) a
                                        ) ) „Mostow się
                                        ) ) nie pali”. Na tym tle fantastyczne przygody tolkienowskich bohaterow,
                                        ) ) tolkienowskie swiaty, tolkienowska rzeczywistosc, jezyk a nawet tolkienowski
                                        ) ) styl wypadaja blado. Wspolczesnosc, jak się okazuje, pisze historie znacznie
                                        ) ) bardziej fantastyczne niż pisarze fantasy. A ludzie okazuja się potworami
                                        ) ) okrutniejszymi i bardziej przerazajacymi niż najgrozniejszy tolkienowski stwo
                                        ) r.
                                        )
                                        ) )))Dla mnie nie wypadają blado, ale to kwestia gustu właśnie. A współczesność
                                        ) faktycznie pisze okropne historie.
                                        )
                                        ) ) Ponieważ sam jestem przedstawicielem homo sapiens, to takie historie zawsze
                                        ) ) wprowadzaja mnie w zadume nad kondycja czlowieka. Od czasow profesora litera
                                        ) ) poszla sporo naprzod, zmienil się styl, sposób narracji i przyznaje, ze mnie
                                        ) on
                                        ) ) bardziej odpowiada. Taki gust, wybacz!
                                        )
                                        ) )))Nie ma czego wybaczać.
                                        )
                                        ) Mysle, ze nie ma sensu trzymac się
                                        ) ) kurczowo idei, ze Tolkien był wielkim pisarzem. On w ogole pisarzem nie był,
                                        ) ) choc swoja mitopeja przyczynil się do wyodrebnienia czy umocnienia pewnego
                                        ) ) nurtu w literaturze. Swoje dzielo traktowal Tolkien raczej jak prace naukowa,
                                        )
                                        ) ) niż beletrystyke. Takie odnosze wrazenie.
                                        )
                                        ) )))Tolkien był zarówno pisarzem, naukowcem, mitoznawcą jak i literatem. Hobbit
                                        ) to
                                        ) wyłącznie pisarstwo, baśń dla jego dzieci. Władca - mitopeja i pogoń za wielkim
                                        )
                                        ) dziełem dla swego kraju. Silmarillion - dzieło naukowe przyjmując Twój sposób
                                        ) patrzenia na tą sprawę.
                                        )
                                        ) ) TROSZKE O FILMIE: Nie jestem pewien, czy jestes w stanie chociaz na chwile
                                        ) ) wylaczyc swoja znajomosc ksiazki.
                                        )
                                        ) )))Jestem, nie wszystko w filmie mi się podobało, a poza tym niektóre rzeczy in
                                        ) ne
                                        ) niż w książce mi się podobały. O książce pisałem zresztą zawsze nie w
                                        ) bezpośrednim połączeniu z filmem i nigdy nie twierdziłem, że należy oceniać fil
                                        ) m
                                        ) przez pryzmat książki.
                                        )
                                        ) Ale sprobujmy. Wyobraz sobie taka sytuacje:
                                        ) ) jestem widzem, który nie ma pojecia o istnieniu Tolkiena i sagi. Obejzalem fi
                                        ) lm
                                        ) ) ale krece nosem i po seansie proszę Cie o objasnienie mi nastepujacych kwesti
                                        ) i:
                                        ) ) 1. Po jaka cholere wykuto 9 pierscieni i 1, który rzadzi wszystkimi. Nie
                                        ) ) wystarczylo wykuc jednego? Dlaczego akurat 9?
                                        )
                                        ) )))Wykuto 9 pierścieni dla ludzi, 7 dla krasnoludów, 3 dla elfów. 9 dlatego, że
                                        ) w
                                        ) czasach wykuwania było 9 ludzkich władców. W tym czasie Sauron użyczał swej
                                        ) wiedzy do wykuwania pierścieni i wspólnie z ludźmi, elfami, krasnoludami je
                                        ) wykuwano, ponieważ:
                                        ) -Sauron był już wcześniej raz uwięziony przez elfy i ludzi, przegrał już raz
                                        ) wcześniej potyczkę i nie mógł sobie pozwolić na otwartą konfrontację. Był wtedy
                                        )
                                        ) zbyt słaby, a elfy, ludzie i krasnoludy zbyt silne. Biała rada (złożona z
                                        ) czarodziejów, elfów
                                        • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 01:38
                                          Gość portalu: sernik napisał(a):

                                          > Gość portalu: Yaahooz napisał(a):
                                          >
                                          > )
                                          > ) ) Widze, ze w dalszym ciagu zameczasz forumowiczow swoim jedynie slusznym zda
                                          > ni
                                          > ) em
                                          > ) )
                                          > ) ) na temat filmu i mitopei.
                                          > )
                                          > ) )))Cieszę się, że wiesz lepiej od forumowiczów co ich zanudza, co nie. Skoro
                                          > ) jednak Ty możesz dyskutować, ja również. Jak dotąd nikt się poza Tobą nie ska
                                          > rż
                                          > ) ył
                                          > ) na moją obecność, więc poddaję w wątpliwość tę uwagę.
                                          >
                                          >
                                          > Ja rowniez sie nie skarze, z kim prowadzilbym tak urocza pogawedke jak nie z To
                                          > ba?
                                          >
                                          >
                                          > )
                                          > ) Stales się niewolnikiem tworczosci Tolkiena, jestes
                                          > ) ) tepo zapatrzony w jego wersety i odporny zarówno na dowcip jak i argumenty.
                                          > )
                                          > ) )))Hmmm...nie zauważyłem rozgraniczenia pomiędzy dowcipami i argumentami. Chy
                                          > ba
                                          > )
                                          > ) jedyny wiesz, co jest czym. Przykro mi, że nie wiem kiedy żartujesz, a kiedy
                                          > ni
                                          > ) e.
                                          >
                                          >
                                          > Mi tez troszke przykro. Dowcipem bylo np stwierdzenie, ze Gandalf byl stary, to
                                          > i
                                          > nie dziwota, ze posliznal sie i wpadl w przepasc. Rozumiem jednak, ze moje
                                          > poczucie humoru jest dosc specyficzne i nie dla kazdego czytelne. W zwiazku z t
                                          > ym
                                          > powstrzymam sie od dalszego dowcipkowania lub zart opatrze znakiem graficznym :
                                          > -)
                                          >
                                          >
                                          >
                                          > ) Być może jestem zapatrzony w Tolkiena - to dla mnie wspaniały przykład. Być m
                                          > oż
                                          > ) e
                                          > ) nawet tępo (i Ty piszesz o dobrych manierach?...)
                                          > )
                                          > ) ) Niepostrzezenie dla samego siebie przeobraziles się, stary, w Upiora
                                          > ) ) pierscienia; uwazaj na to, co zaleglo się w tej mrocznej czesci Twego jeste
                                          > st
                                          > ) wa
                                          > ) )
                                          > ) ) i zaczyna paczkowac! Ta slepa milosc do jedynie slusznej sprawy, ograniczo
                                          > ne
                                          > )
                                          > ) ) spojrzenie na pisarstwo i film zaowocuje; czuje to bardzo wyraznie, stary;
                                          > ) ) zaowocuje czyms strasznym, w koncu z upiorami pierscienia (czy widmami
                                          > ) ) pierscienia? Bo nie pamietam) zartow nie ma, czyz nie?
                                          > )
                                          > ) )))Upiory, nie widma. Cóż. Dziękuję za wnikliwą psychoanalizę. Rozumiem, że t
                                          > er
                                          > ) az
                                          > ) to był dowcip, a nie argument.
                                          >
                                          >
                                          > Zgadza sie: DOWCIP! Jak caly zreszta ten prztdlugi wstep!
                                          >
                                          > )
                                          > ) ) Ale dosc wstepu – czytelnikom należy się jeszcze rozwiniecie i zakonc
                                          > ze
                                          > ) ni
                                          > ) ) e:
                                          > ) )
                                          > ) ) Najpierw TROSZKE O TOBIE: Raz po raz nazywasz a to mnie, a to innych
                                          > ) ) adwerszarzy glupkami i idiotami. Ostrzegam Cie, stary, nie rob tego wiecej
                                          > R
                                          > ) ) 11;
                                          > ) ) zaczyna mnie to zwolna oslabiac, mimo, ze jestem tolerancyjny. Oswiadczam
                                          > ) ) jednak, ze dluzej chamstwa i buractwa tolerowal nie będę! Nie zycze sobie
                                          > ) ) wiecej epitetow pod adresem mojej osoby!
                                          > )
                                          > ) )))Nie przypominam sobie, abym od czasu "głupków" użył pod Twoim adresem jaki
                                          > eg
                                          > ) oś
                                          > ) epitetu.
                                          >
                                          > Jednakowoz uzyles i nie przeprosiles! No trudno, musze z tym zyl jakos :-)! Pon
                                          > ad
                                          > to ciagle uzywasz okreslen glupota i idiotyzm w stosunku do wypowiedzi. Nie tyl
                                          > ko
                                          > moich.
                                          >
                                          >
                                          > Zresztą oczywiście przypadkiem pominąłeś fakt, o którym już pisałem, ż
                                          > ) e
                                          > ) to Ty pierwszy mnie obraziłeś pisząc o uwstecznianiu się by czytać Tolkiena (
                                          > a
                                          > ) może to też był dowcip? bardzby to było wygodne w tym miejscu nieprawdaż?).
                                          >
                                          >
                                          > To byl DOWCIP wlasnie! Przyznaje, ze prowokacyjny. Ale nie widze powodow do
                                          > obrazania sie. Jesli jednak czujesz sie urazony: przepraszam! Aha,
                                          > sformulowania "stary" rowniez uzywam w celach prowokacyjnych. W koncu wcale sie
                                          >
                                          > nie znamy. Jesli przeszkadza Ci to - powiedz! Przestane, gdyz chcialbym w tej
                                          > dyskusji do czegos dojsc, dokonac krytyki a nie krytykanctwa.

                                          >>>>>>No oczywiście. DLaczego miałem takie przeczucie, że jak dojdzie co do
                                          czego, to okaże się, że to BYŁ TYLKO DOWCIP. Ciekawe kto Ci wuierzy poza sobą
                                          samym, że stwierdzenie "aby czytać Tolkiena należy się uwstecznić" jest dowcipem.
                                          Chyba, że masz bardzo specyficzne poczucie humoru, w co jakoś dziwnie nie wierzę.
                                          No i oczywiście nie widzisz powodów do obrażania się. Tia...Ale jak ktoś Tobie
                                          powie, że jesteś głupkiem, to nagle widzisz. Ciekawe...

                                          > ) Skoro nie tolerujesz buractwa i chamstwa (gratulacje!) to czemu kilka linijek
                                          >
                                          > ) wcześniej twierdzisz, że jestem 'tępy'
                                          >
                                          > Nic podobnego! Nie zamierzam bronic Twojej inteligencji ale napisalem "tepo
                                          > zapatrzony". Prosze Cie, nie przesadzaj...

                                          >>>>No proszę. Jak ja piszę coś, co Ci nie pasuje, to mnie OSTRZEGASZ, że tego
                                          nie tolerujesz, ale sam mi piszesz, żebym nie przesadzał...hmmm...bez komentarza.

                                          > i dlaczego pozwalasz sobie na pisanie O
                                          > ) MNIE? Nie przypominam sobie abyś mnie na tyle znał. Więc zanim mnie zaczniesz
                                          >
                                          > ) ostrzegać, spójrz na siebie.
                                          >
                                          >
                                          > Spojzalem! Calkiem atrakcyjny starszy pan ze mnie! Aha, zapomnialem o czyms; :-
                                          > )
                                          > TROSZKE O TOBIE to tylko tytul. Zasadniczo powinno byc TROSZKE DO CIEBIE. Jak
                                          > zapewne zauwazyles, nie pisze nic o tobie - staram sie jedynie leciutko wyhamow
                                          > ac
                                          > Twoj rozped.

                                          >>>>>>No oczywiście. Mój rozpęd. W takim razie pozwól, że Ja przychamuję teraz
                                          Twój rozpęd - nie pozwalaj sobie na wątpliwe uwagi O MNIE, chociażby tylko
                                          dlatego, że skoro piszesz o kulturze, to zauważ, że Ja nigdy nie napisałem nic o
                                          Tobie w tak własnie bezczelny sposób. I z zasłanianiem się po fakcie tytułami czy
                                          nie, daj sobie sposój z łaski swojej.


                                    • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 02:41
                                      cdn...

                                      4. Upiory pierscienie sa przerazajace i grozne. Mimo to Aragorn z latwoscia
                                      > rozprawia się z 5 z nich. Gdzie sa wtedy pozostale 4?

                                      >>>Jeszcze nie dotarły do Amon Sul - "Wichrowego czubu".

                                      Dlaczego A. nie zalatwia
                                      > sprawy od razu w gospodzie – nazgule leza pod miecz gesiego, wiec mogl
                                      > unieszkodliwic bez problemu wszystkie na raz!

                                      >>>Aragorn chciał w ogóle uniknąć walki, nie chciał 'załatwiać sprawy'. Wiedział,
                                      że ma małe szanse na pokonanie Nazguli, a poza tym mogłyby one zabić Froda/ukraść
                                      pierścień czy zrobić jeszcze co innego co pokrzyżowałoby plany podróżujących do
                                      Rivendell. Aragorna i Hobbitów zgubiła nieroztropność tych ostatnich - rozpalili
                                      ogień i wtedy zostali zauważeni. Sama natomiast scena walki i machania
                                      pochodniami była faktycznie spaprana, bo upiory odpędziło najbardziej wymówienie
                                      przez Frodo imienia "Elbereth", a nie pochodnie.

                                      > 5. Jak to się stalo, ze w scenie poscigu nazguli za Arwena widzimy ich chyba ze
                                      >
                                      > 6, może 7? W jaki sposób się rozmnozyly?

                                      >>>Widzimy nawet wszystkie 9. Bo tyle ich było. Nie rozmnożyły się - 4 pozostałe
                                      dołączyły do poprzednich pięciu po drodze. Upiory wyczuwały zew pierścienia,
                                      zwłaszcza wtedy, kiedy Frodo zaczął się stawać jednym z nich, wtedy łatwo go
                                      lokalizowały.

                                      > 6. Po co zatrzymuja się przed brodem, skoro w chwile potem i tak wjezdzaja do
                                      > rzeki? Przeciez nie boja się wody!

                                      >>>>Nie chodzi o wodę. Ziemie za wodą, to ziemie elfów. Rzeka też jest rzeką
                                      elfów. To miejsca swego rodzaju przepełnione dobrą magią i dobrocią elfów, które
                                      odpychają upiory, jako złe i martwe istoty.

                                      > 7. Jak to być może, ze Saruman na wiele kilometrow zakleciem uruchamia gore
                                      > sniegu a z bliskiej odleglosci nie może zalatwic orla ratujacego Gandalfa?
                                      > Padlo już przypuszczenie, ze orzel to istota myslaca i to dlatego; zaklecia
                                      > dzialaja inaczej. Odrzucam to tlumaczenie. Przeciez chwile wczesniej Saruman
                                      > sponiewieral samego Gandalfa, miotal nim po scianach az milo było popatrzec.

                                      >>>>Scena walki czarodziejów była bzdurą. To błąd scenariusza i to jeden z
                                      najpoważniejszych. Scena z lawiną też była błędem. Tu była wpadka w filmie -
                                      przyznaję. W książce (i tutaj reżyser nie powinien tego zmieniać) to nie Saruman
                                      wywołał lawinę lecz Sauron, a Gandalf nie walczył z Sarumanem lecz poddał się bez
                                      walki, bo wcześniej Saruman był przywódcą białej rady, najmądrzejszym i
                                      szanowanym czarodziejem. Był też potężniejszy od Gandalfa. Gandalf w książce był
                                      na tyle zaskoczony zdradą i miał jeszcze w pamięci to, że przez wiele stuleci
                                      Saruman był "nad nim", że nie odważył się na konfrontację. Tak więc i scena z
                                      Gwalhirem faktycznie była niezrozumiała. W książce Gwalhir przyleciał
                                      niepostrzeżenie wtedy, kiedy Saruman był zajęty innymi sprawami na tyle, że w
                                      porę nie dostrzegł ucieczki Gandalfa.

                                      > 8. W lesie Pomyslowy Dobromir i Aragorn sami zabijaja cala, straszliwa armie
                                      > orkow. Czy w tej sytuacji boimy się orkow?

                                      >>>Aragorn i Boromir byli bardzo wprawnymi i doświadczonymi wojownikami, a
                                      naprzeciw mieli niezręcznych i źle się czujących w świetle orków. Ale faktycznie -
                                      ta scena została przerysowana. W książce wyglądało to nieco mniej heroicznie, a
                                      orki bardziej myślały co robiły - nie rzucały się pod miecz jeden po drugim.

                                      > UWAGI KONCOWE: Takich pytan mam setki. Arwena ze swoim kuriozalnym glosikiem i
                                      > wygladem swinki pigi, przerysowane, miniaste albo kolkowate aktorstwo (mogę
                                      > podac konkretne przyklady), brak napiecia i atmosfery grozy, tragicznie dretwe
                                      > dialogi (mogę podac przyklady), nieciekawe sceny walki itd., itp. Nie
                                      > spodziewalem się Bog wie czego ale od strony wizualnej byłem przygotowany na
                                      > wielki spektakl. Tymczasem film nie zachwyca; troll w kopalni przypominal mi
                                      > raczej animowanego shreka – smialem się szczeze przez kilka minut. W poro
                                      > wnaniu
                                      > z matrixem nie zaobserwowalem niczego odkrywczego w dziedzinie efektow....
                                      > Było tez kilka udanych scen (Ozywiony raz jeszcze przez chwilke na widok
                                      > pierscienia stary Bilbo, fala zalewajaca nazgulow) w sumie jednak film bardzo
                                      > powaznie mnie rozczarowal. Ostatni przyzwoity film fantastyczny jaki widzialem
                                      > to było chyba „12 malp”.

                                      >>>Cóż. Kwestia gustu. Mi się film podobał , mimo, że też nie doznałem egzaltacji.

                                      > Tak wiec, drogi Yaahoozie, sprobuj się jakos do tego odniesc nie obrazajac mnie
                                      > jako osoby. Pusc wodze swojej polemicznej fantazji i daj upust gniewowi i
                                      > zolci. Jakbys mogl abstrahowac od ksiazki to byloby wspaniale. Aha, i trzym
                                      > się, chlopie...

                                      >>>Co do obrażania, patrz wyżej. Żółci i gniewu nie ma. Zdziwiony?:) Od książki
                                      abstrahowałem, chyba, że jedynie pisąłem jak było w oryginale by wyjasnić to i
                                      owo. I polemiki też nie ma. Jeszcze większe zdziwienie?:)
                                      Bo dla mnie widzisz to była inna rozmowa. Mniej więcej w ten sposób inna:

                                      a) rozmówca nr 1, rozmawiając z kimś - "Uważam, że to, to, tamto"
                                      rozmówca nr 2 - "A ja, że to, to, tamto"
                                      nagle pojawia się nr 3 - "ten o kim mówicie to bzdeciarz i aby go czytać trzeba
                                      być debilem. A poza tym forum jest do tego i do tego i teraz macie rozmawiać o
                                      tym i koniec."

                                      b) rozmówca nr 1 - "film mi się nie podobał bo to, to, to, to. To było takie,
                                      tamto takie."
                                      rozmówca nr 2 - "A mi się podobał, bo to, to, to..."

                                      Ja wolę tę drugą sytuację, bo przy pierwszej krew mnie zalewa od początku i
                                      WŁĄŚNIE O TO CAŁY CZAS MI CHODZIŁO.
                                      Nie o to, że Ci się nie podoba film. Zresztą na początku nie podałeś tylu pytań,
                                      wątpliwości i argumentów. Napisałeś zupełnie inaczej - ogólikowo i bez konkretów.
                                      A teraz to zupełnie inna rozmowa.
                                      I dalej wisisz mi połówkę.
                                      Ave
                                      • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 23.03.02, 11:49
                                        Gość portalu: Yaahooz napisał(a):

                                        ) cdn...
                                        )
                                        ) 4. Upiory pierscienie sa przerazajace i grozne. Mimo to Aragorn z latwoscia
                                        ) ) rozprawia się z 5 z nich. Gdzie sa wtedy pozostale 4?
                                        )
                                        ) )))Jeszcze nie dotarły do Amon Sul - "Wichrowego czubu".


                                        ? Co znaczy nie dotarly? 5 dotarlo a 4 sie zagapily? Poszly na panienki? W filmie
                                        to nie uchodzi, jest nieprecyzyjne i nielogiczne...


                                        )
                                        ) Dlaczego A. nie zalatwia
                                        ) ) sprawy od razu w gospodzie – nazgule leza pod miecz gesiego, wiec mo
                                        ) gl
                                        ) ) unieszkodliwic bez problemu wszystkie na raz!
                                        )
                                        ) )))Aragorn chciał w ogóle uniknąć walki, nie chciał 'załatwiać sprawy'
                                        ) . Wiedział,
                                        ) że ma małe szanse na pokonanie Nazguli, a poza tym mogłyby one zabić Froda/ukra
                                        ) ść
                                        ) pierścień czy zrobić jeszcze co innego co pokrzyżowałoby plany podróżujących do
                                        )
                                        ) Rivendell.


                                        O to wlasnie chodzi: male szanse. Dlatego nie moge zniesc, kedy rezyser w tak
                                        obcesowy sposob traktuje bodaj najbardziej filmowe, tajemnicze i budzace groze
                                        monstra.


                                        Aragorna i Hobbitów zgubiła nieroztropność tych ostatnich - rozpalil
                                        ) i
                                        ) ogień i wtedy zostali zauważeni. Sama natomiast scena walki i machania
                                        ) pochodniami była faktycznie spaprana, bo upiory odpędziło najbardziej wymówieni
                                        ) e
                                        ) przez Frodo imienia "Elbereth", a nie pochodnie.


                                        Nieistotne co odpedzilo w ksiazce. W filmie widzimy Aragorna, ktory bez cienia
                                        leku rzuca sie na upiory i je zabija - one gina!


                                        )
                                        ) ) 5. Jak to się stalo, ze w scenie poscigu nazguli za Arwena widzimy ich chy
                                        ) ba ze
                                        ) )
                                        ) ) 6, może 7? W jaki sposób się rozmnozyly?
                                        )
                                        ) )))Widzimy nawet wszystkie 9. Bo tyle ich było. Nie rozmnożyły się - 4
                                        ) pozostałe
                                        ) dołączyły do poprzednich pięciu po drodze.


                                        Nie zgadzam sie! Aragorn je zabija, unieszkodliwia, tak to przynajmniej wyglada!


                                        Upiory wyczuwały zew pierścienia,
                                        ) zwłaszcza wtedy, kiedy Frodo zaczął się stawać jednym z nich, wtedy łatwo go
                                        ) lokalizowały.
                                        )
                                        ) ) 6. Po co zatrzymuja się przed brodem, skoro w chwile potem i tak wjezdzaja
                                        ) do
                                        ) ) rzeki? Przeciez nie boja się wody!
                                        )
                                        ) ))))Nie chodzi o wodę. Ziemie za wodą, to ziemie elfów. Rzeka też j
                                        ) est rzeką
                                        ) elfów. To miejsca swego rodzaju przepełnione dobrą magią i dobrocią elfów, któr
                                        ) e
                                        ) odpychają upiory, jako złe i martwe ist


                                        )
                                        ) ) 7. Jak to być może, ze Saruman na wiele kilometrow zakleciem uruchamia gor
                                        ) e
                                        ) ) sniegu a z bliskiej odleglosci nie może zalatwic orla ratujacego Gandalfa?
                                        ) ) Padlo już przypuszczenie, ze orzel to istota myslaca i to dlatego; zakleci
                                        ) a
                                        ) ) dzialaja inaczej. Odrzucam to tlumaczenie. Przeciez chwile wczesniej Sarum
                                        ) an
                                        ) ) sponiewieral samego Gandalfa, miotal nim po scianach az milo było popatrze
                                        ) c.
                                        )
                                        ) ))))Scena walki czarodziejów była bzdurą. To błąd scenariusza i to
                                        ) jeden z
                                        ) najpoważniejszych. Scena z lawiną też była błędem. Tu była wpadka w filmie -
                                        ) przyznaję. W książce (i tutaj reżyser nie powinien tego zmieniać) to nie Saruma
                                        ) n
                                        ) wywołał lawinę lecz Sauron, a Gandalf nie walczył z Sarumanem lecz poddał się b
                                        ) ez
                                        ) walki, bo wcześniej Saruman był przywódcą białej rady, najmądrzejszym i
                                        ) szanowanym czarodziejem. Był też potężniejszy od Gandalfa. Gandalf w książce by
                                        ) ł
                                        ) na tyle zaskoczony zdradą i miał jeszcze w pamięci to, że przez wiele stuleci
                                        ) Saruman był "nad nim", że nie odważył się na konfrontację. Tak więc i scena z
                                        ) Gwalhirem faktycznie była niezrozumiała. W książce Gwalhir przyleciał
                                        ) niepostrzeżenie wtedy, kiedy Saruman był zajęty innymi sprawami na tyle, że w
                                        ) porę nie dostrzegł ucieczki Gandalfa.
                                        )
                                        ) ) 8. W lesie Pomyslowy Dobromir i Aragorn sami zabijaja cala, straszliwa ar
                                        ) mie
                                        ) ) orkow. Czy w tej sytuacji boimy się orkow?
                                        )
                                        ) )))Aragorn i Boromir byli bardzo wprawnymi i doświadczonymi wojownikam
                                        ) i, a
                                        ) naprzeciw mieli niezręcznych i źle się czujących w świetle orków.


                                        Nic podobnego. W filmie wyraznie stwierdza sie, ze nowa armia ciemnosci to
                                        krzyzowka; bardzo silna, wytrzymala i nie obawiajaca sie swiatla (dlatego moga
                                        tak szybko sie przemieszczac)


                                        Ale faktyczni
                                        ) e -
                                        ) ta scena została przerysowana. W książce wyglądało to nieco mniej heroicznie,
                                        ) a
                                        ) orki bardziej myślały co robiły - nie rzucały się pod miecz jeden po drugim.
                                        )
                                        ) ) UWAGI KONCOWE: Takich pytan mam setki. Arwena ze swoim kuriozalnym glosiki
                                        ) em i
                                        ) ) wygladem swinki pigi, przerysowane, miniaste albo kolkowate aktorstwo (mog
                                        ) ę
                                        ) ) podac konkretne przyklady), brak napiecia i atmosfery grozy, tragicznie dr
                                        ) etwe
                                        ) ) dialogi (mogę podac przyklady), nieciekawe sceny walki itd., itp. Nie
                                        ) ) spodziewalem się Bog wie czego ale od strony wizualnej byłem przygotowany
                                        ) na
                                        ) ) wielki spektakl. Tymczasem film nie zachwyca; troll w kopalni przypominal
                                        ) mi
                                        ) ) raczej animowanego shreka – smialem się szczeze przez kilka minut. W
                                        ) poro
                                        ) ) wnaniu
                                        ) ) z matrixem nie zaobserwowalem niczego odkrywczego w dziedzinie efektow....
                                        ) ) Było tez kilka udanych scen (Ozywiony raz jeszcze przez chwilke na widok
                                        ) ) pierscienia stary Bilbo, fala zalewajaca nazgulow) w sumie jednak film bar
                                        ) dzo
                                        ) ) powaznie mnie rozczarowal. Ostatni przyzwoity film fantastyczny jaki widzi
                                        ) alem
                                        ) ) to było chyba „12 malp”.
                                        )
                                        ) )))Cóż. Kwestia gustu. Mi się film podobał , mimo, że też nie doznałem
                                        ) egzaltacji.
                                        )
                                        ) ) Tak wiec, drogi Yaahoozie, sprobuj się jakos do tego odniesc nie obrazajac
                                        ) mnie
                                        ) ) jako osoby. Pusc wodze swojej polemicznej fantazji i daj upust gniewowi i
                                        ) ) zolci. Jakbys mogl abstrahowac od ksiazki to byloby wspaniale. Aha, i trzy
                                        ) m
                                        ) ) się, chlopie...
                                        )
                                        ) )))Co do obrażania, patrz wyżej. Żółci i gniewu nie ma. Zdziwiony?:) O
                                        ) d książki
                                        ) abstrahowałem, chyba, że jedynie pisąłem jak było w oryginale by wyjasnić to i
                                        ) owo. I polemiki też nie ma. Jeszcze większe zdziwienie?:)


                                        Zdziwiony moze nie ale lekko rozczarowany - prawde powiedziawszy liczylem na to,
                                        ze dasz sie sprowokowac :-)


                                        ) Bo dla mnie widzisz to była inna rozmowa. Mniej więcej w ten sposób inna:
                                        )
                                        ) a) rozmówca nr 1, rozmawiając z kimś - "Uważam, że to, to, tamto"
                                        ) rozmówca nr 2 - "A ja, że to, to, tamto"
                                        ) nagle pojawia się nr 3 - "ten o kim mówicie to bzdeciarz i aby go czytać trzeba
                                        )
                                        ) być debilem. A poza tym forum jest do tego i do tego i teraz macie rozmawiać o
                                        ) tym i koniec."


                                        Hej, nie do konca tak. Przede wszystkim sam temat obraza krytykow WP. W zwiazku z
                                        tym pozwolilem sobie na uzycie nieco soczystrzych okreslen. Nikogo jednak nie
                                        obrazilem osobiscie - Tobie to sie przytrafilo... :-)


                                        )
                                        ) b) rozmówca nr 1 - "film mi się nie podobał bo to, to, to, to. To było takie,
                                        ) tamto takie."
                                        ) rozmówca nr 2 - "A mi się podobał, bo to, to, to..."
                                        )
                                        ) Ja wolę tę drugą sytuację, bo przy pierwszej krew mnie zalewa od początku i
                                        ) WŁĄŚNIE O TO CAŁY CZAS MI CHODZIŁO.
                                        ) Nie o to, że Ci się nie podoba film. Zresztą na początku nie podałeś tylu pytań
                                        ) ,
                                        ) wątpliwości i argumentów. Napisałeś zupełnie inaczej - ogólikowo i bez konkretó
                                        ) w.


                                        Czy ja wiem, czy ogolnikowo. Gdym na poparcie kazdej swojej tezy musial podac
                                        przyklad to napisalbym ksiazke! Uwagi krytyczna mam do praktycznie kazdej czesci
                                        filmowej roboty; obsady, gry aktorskiej, akcji, rezyserii, scenariusza, efektow,
                                        calego pomyslu na wizualizacje, muzyki (tak, tak) itd. Chyba tylko do dzwieku nie
                                        mam absolutnie zadnych zastrzezen. I zdjecia byly mozebne, ktos wykonal spora
                                        prace i czesciowo to widac. Ogolnie mysle, ze powstalo dzielo 19sto wieczne, ze
                                        tworcy zbyt kurczowo trzymali sie utrwalonych juz wyobrazen (rysunki)
                                        potencjalneo widza i bali sie wrecz pojsc na przod. Mogl powstac film wybitny i
                                        smialy - powstal bardzo sredni za to drogi...


                                        ) A teraz to zupełnie inna rozmowa.
                                        ) I dalej wisisz mi połówkę.


                                        Podaj adres pod jaki ma zapukac kurier z flaszczka i kawalkiem sernika na
                                        zagryche...

                                        • Gość: snooka Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.pl 23.03.02, 21:48
                                          Sernik > piszesz niestety głupoty - to Sauron wykuł Jedyny Pierscień, aby
                                          rządzić pozostałymi, powierzonymi poszczególnym rasom w celu zachowania
                                          równowagi sił. Postac Golluma jest według mnie najbardziej wyrazistą i duchowo
                                          najbogatszą postacia LOTR - pokazuje nadobitniej wpływ Jedynego na psychikę
                                          istot żywych. Tragizm postaci Golluma jest jasny i czytelny - ma on wciąż
                                          resztkę sił, by czasem wracać do roli Smeagola ... Tolkien doskonale pokazał
                                          wewnetrzną walkę Golluma - poza tym potrzebował go do unicestwienia
                                          Pierścienia ... Na przyszłość proponuje dokładniejszą lekturę LOTR - to
                                          naprawdę wspaniała ksiązka.
                                          • Gość: Brite Głowa boli IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 23.03.02, 23:13
                                            żal patrzeć, jak w miarę gęstnienia dyskusji gubią się argumenty...

                                            sernik: Jeżeli sądzisz, że przywiązanie do Różewicza czy Grassa (co u licha w
                                            tym gronie robi Sapkowski?) stawia cię ponad osobami lubiącymi baśnie, to cóż,
                                            trudno, zostań w tym swoim yntelektualnym (y zamierzone) światku i powstrzymaj
                                            się od zabierania głosu w rozmowie w obrębie tematu, który cię przecież nie
                                            dotyczy.

                                            Film odebrałem źle, dotknęła mnie bardzo głupota scenarzystów, z powodów już
                                            tutaj wymienianych. Mam do niego ogromne zastrzerzenia jako do adaptacji jak i
                                            filmu w ogóle. Właściwie to szlag mnie trafia, że tyle zielonych poszło na
                                            marne... ale nie bądźmy pochopni - są jeszcze 2 części do obejrzenia - Jackson
                                            je dopiero montuje, wiec może weźmie pod uwagę głosy krytyki.

                                            a tak w ogóle dajcie sobie buziaka na zgodę (przyda się ta flaszka na
                                            przełamanie wstrętu)
                                            • Gość: sernik Re: Głowa boli IP: 195.94.206.* 25.03.02, 09:04
                                              Gość portalu: Brite napisał(a):

                                              > żal patrzeć, jak w miarę gęstnienia dyskusji gubią się argumenty...
                                              >
                                              > sernik: Jeżeli sądzisz, że przywiązanie do Różewicza czy Grassa (co u licha w
                                              > tym gronie robi Sapkowski?) stawia cię ponad osobami lubiącymi baśnie, to cóż,
                                              > trudno, zostań w tym swoim yntelektualnym (y zamierzone) światku


                                              Nie sadze, ze stawia wyzej. Ale tez nie nizej. Gdzie indziej...


                                              i powstrzymaj
                                              > się od zabierania głosu w rozmowie w obrębie tematu, który cię przecież nie
                                              > dotyczy.


                                              Yaahooz strasznie sie denerwuje, kiedy ogranicza sie jego prawo do wypowiedzi. Ja
                                              troszke mniej :-). Temat mnie dosyc interesuje, bo lubie kino. Wypowiedzialem sie
                                              wiec o filmie. Wspomnialem wprawdzie, celem podniesienia temperatury sporu, ze
                                              Tolkien to bzdeciaz. To jedno malutkie slowko wywolalo jednak lawine wieksza niz
                                              zrobilby to sam Sauron i w konsekwencji powiodlo do metnych dywagacji nt
                                              literatury. I w tym punkcie zgodze sie z Toba - ten temat mnie nie dotyczy, a w
                                              szczegolnosci kiedy chodzi o Tolkiena. Powstrzymam sie wiec, trzymajac sie Twojej
                                              sugestii...


                                              >
                                              > Film odebrałem źle, dotknęła mnie bardzo głupota scenarzystów, z powodów już
                                              > tutaj wymienianych. Mam do niego ogromne zastrzerzenia jako do adaptacji jak i
                                              > filmu w ogóle. Właściwie to szlag mnie trafia, że tyle zielonych poszło na
                                              > marne... ale nie bądźmy pochopni - są jeszcze 2 części do obejrzenia - Jackson
                                              > je dopiero montuje, wiec może weźmie pod uwagę głosy krytyki.


                                              Wezmie to on oscary. Zgadzamy sie w ocenie filmu, chociaz z innych powodow.


                                              >
                                              > a tak w ogóle dajcie sobie buziaka na zgodę (przyda się ta flaszka na
                                              > przełamanie wstrętu)


                                              Nie wiem, co na tego buziaka powie moja zona :-)

                                          • Gość: sernik Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: 195.94.206.* 25.03.02, 08:44
                                            Hej! Przyjmuje ze skrucha slowa krytyki. Na swoja obrone mam tylko to, ze fanem
                                            ksiazki absolutnie nie jestem. Czytalem ja lat temu 18, moze 20. Poza tym
                                            odnosze sie bez przerwy do filmu jako osobnej calosci, odrebnego dziela.
                                            Autonomicznego, ze tak powiem. Wy, ktorzy ksiazke znacie na pamiec, odbieracie
                                            film jako czesc sagi, jako wizualizacje niektorych wydarzen. W zwiazku z tym
                                            patrzycie z innej, niz ja, perspektywy. Podobnie bylo z "Ogniem i mieczem":
                                            byla taka scena w filmie, kiedy Wolodyjowski i Zagloba prowokuja Bohuna do
                                            pojedynku. Jest to scena bez sensu, poniewaz autorzy scenariusza wycieli
                                            wczesniej kilka istotnych szczegolow. Jednak osoby, ktore ksiazka znaja, wiedza
                                            jak do pojedynku doszlo. W zwiazku z tym malo kto zauwazyl brak spojnosci w
                                            filmie... Podobnie jest z roznica w odbiorze WP wsrod jego fanow i osob ksiazki
                                            nie znajacych lub pamietajacych ja slabo. Trzymaj sie.
                                            • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.03.02, 10:58
                                              Gość portalu: sernik napisał(a):

                                              > Hej! Przyjmuje ze skrucha slowa krytyki. Na swoja obrone mam tylko to, ze fanem
                                              > ksiazki absolutnie nie jestem. Czytalem ja lat temu 18, moze 20. Poza tym
                                              > odnosze sie bez przerwy do filmu jako osobnej calosci, odrebnego dziela.
                                              > Autonomicznego, ze tak powiem. Wy, ktorzy ksiazke znacie na pamiec, odbieracie
                                              > film jako czesc sagi, jako wizualizacje niektorych wydarzen. W zwiazku z tym
                                              > patrzycie z innej, niz ja, perspektywy. Podobnie bylo z "Ogniem i mieczem":
                                              > byla taka scena w filmie, kiedy Wolodyjowski i Zagloba prowokuja Bohuna do
                                              > pojedynku. Jest to scena bez sensu, poniewaz autorzy scenariusza wycieli
                                              > wczesniej kilka istotnych szczegolow. Jednak osoby, ktore ksiazka znaja, wiedza
                                              > jak do pojedynku doszlo. W zwiazku z tym malo kto zauwazyl brak spojnosci w
                                              > filmie... Podobnie jest z roznica w odbiorze WP wsrod jego fanow i osob ksiazki
                                              > nie znajacych lub pamietajacych ja slabo. Trzymaj sie.

                                              >>>>>Racja. Odbiór się różni, podejście trochę inne, choć jak już pisałem, nie
                                              koniecznie podobało mi się wszystko w filmie. Fanem nie musisz być faktycznie, bo
                                              gusta są różne. A przykład z Sienkiewiczem jak najbardziej trafny - ja z kolei
                                              wielkim fanem owego nie jestem i tego faktu nie znałem, przyznaję.
                                              Ale lepiej chyba powstrzymać się czasami od nie do końca przemyślanych uwag skoro
                                              nie jest się pewnym swojej wiedzy, tak jak Ja powstrzymałbym się od pisania tego
                                              czy tamtego o Sienkiewiczu , jego twórczości i Ogniem i Mieczem... Popatrz na to
                                              także z tej strony. Zadałeś mi parę pytań i chyba rozjaśniłem niektóre
                                              wątpliwości a propos fabuły, co dlaczego i jak? (Mam nadzieję). To bardziej
                                              konstruktywne tak mi się wydaje.
                                              Też się trzymaj.
                                        • Gość: Yaahooz Re: Pozalowania godni ci, ktorych fascynuje Tolkien IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 02:20
                                          ) ? Co znaczy nie dotarly? 5 dotarlo a 4 sie zagapily? Poszly na panienki? W film
                                          ) ie
                                          ) to nie uchodzi, jest nieprecyzyjne i nielogiczne...

                                          )))))Ech. Upiory nie przebywały ze sobą cały czas. Krązyły po ziemiach
                                          półncicnych, i kiedy hobbici i Aragorn byli na Amon Sul to było ich w pobliżu 5,
                                          a nie 9. Co w tym nielogicznego? Że 4 były gdzie indziej? Nielogiczne? Co to
                                          znaczy? Tak jest też w książce zresztą. Co w tym nielogicznego?...A dlaczego
                                          jedynie logiczne byłoby wtedy kiedy byłoby 9 w jednym miejscu?...

                                          ) ) Dlaczego A. nie zalatwia
                                          ) ) ) sprawy od razu w gospodzie – nazgule leza pod miecz gesiego, wiec mo
                                          ) ) gl
                                          ) ) ) unieszkodliwic bez problemu wszystkie na raz!
                                          ) )
                                          ) ) )))Aragorn chciał w ogóle uniknąć walki, nie chciał 'załatwiać sprawy'
                                          ) ) . Wiedział,
                                          ) ) że ma małe szanse na pokonanie Nazguli, a poza tym mogłyby one zabić Froda/uk
                                          ) ra
                                          ) ) ść
                                          ) ) pierścień czy zrobić jeszcze co innego co pokrzyżowałoby plany podróżujących
                                          ) do
                                          ) )
                                          ) ) Rivendell.
                                          )
                                          )
                                          ) O to wlasnie chodzi: male szanse. Dlatego nie moge zniesc, kedy rezyser w tak
                                          ) obcesowy sposob traktuje bodaj najbardziej filmowe, tajemnicze i budzace groze
                                          ) monstra.

                                          ))))))Cóż. Pytałeś dlaczego Aragorn nie załatwił ich w gospodzie, więc
                                          odpowiedziałem.

                                          ) Aragorna i Hobbitów zgubiła nieroztropność tych ostatnich - rozpalil
                                          ) ) i
                                          ) ) ogień i wtedy zostali zauważeni. Sama natomiast scena walki i machania
                                          ) ) pochodniami była faktycznie spaprana, bo upiory odpędziło najbardziej wymówie
                                          ) ni
                                          ) ) e
                                          ) ) przez Frodo imienia "Elbereth", a nie pochodnie.


                                          ) Nieistotne co odpedzilo w ksiazce. W filmie widzimy Aragorna, ktory bez cienia
                                          ) leku rzuca sie na upiory i je zabija - one gina!

                                          ))))))Bzdura. Nie giną. Mówisz, że czytałeś Władcę Pierścieni, a teraz wychodzi
                                          na to, że chyba jednak nie. Właśnie, że nie giną zarówno w książce, jak i w
                                          filmie. Pleciesz niestety. Właśnie bardzo istotne, jak było książce, bo gdyby w
                                          filmie było tak samo, to byś nie zadał pytania, na temat Aragrona - "dlaczego
                                          jemu jednemu udało się odpędzić 5 potężnych istot". A co do upiorów - nie giną.
                                          Bzdet. Upiory giną dopiero wraz z końcem Saurona, pod koniec trzeciej częsci. Nie
                                          można ich zabić materialnymi środkami, bo to istoty o nadprzyrodzonych
                                          zdolnościach, a poza tym związane z Sauronem - On użycza im swej mocy. Dlatego,
                                          zabić można tylko ich cielesną formę, tak jak się dzieje kiedy wzbiera elfia
                                          rzeka. Poza tym - ani w filmie, ani w książce nie ma ani słowa, że Aragorn zabija
                                          upiory na Amon Sul. Sam to wymyśliłeś chyba.

                                          ) ) ) 5. Jak to się stalo, ze w scenie poscigu nazguli za Arwena widzimy ich chy
                                          ) ) ba ze
                                          ) ) )
                                          ) ) ) 6, może 7? W jaki sposób się rozmnozyly?
                                          ) )
                                          ) ) )))Widzimy nawet wszystkie 9. Bo tyle ich było. Nie rozmnożyły się - 4
                                          ) ) pozostałe
                                          ) ) dołączyły do poprzednich pięciu po drodze.
                                          )
                                          )
                                          ) Nie zgadzam sie! Aragorn je zabija, unieszkodliwia, tak to przynajmniej
                                          wyglada!

                                          )))))'Wygląda'...A to nie znaczy, że tak było...Poza tym mówiłeś, że przeczytałeś
                                          książkę. Chyba nie tą...

                                          ) Upiory wyczuwały zew pierścienia,
                                          ) ) zwłaszcza wtedy, kiedy Frodo zaczął się stawać jednym z nich, wtedy łatwo go
                                          ) ) lokalizowały.
                                          ) )
                                          ) ) ) 6. Po co zatrzymuja się przed brodem, skoro w chwile potem i tak wjezdzaja
                                          ) ) do
                                          ) ) ) rzeki? Przeciez nie boja się wody!
                                          ) )
                                          ) ) ))))Nie chodzi o wodę. Ziemie za wodą, to ziemie elfów. Rzeka też j
                                          ) ) est rzeką
                                          ) ) elfów. To miejsca swego rodzaju przepełnione dobrą magią i dobrocią elfów, kt
                                          ) ór
                                          ) ) e
                                          ) ) odpychają upiory, jako złe i martwe ist
                                          )
                                          )
                                          ) )
                                          ) ) ) 7. Jak to być może, ze Saruman na wiele kilometrow zakleciem uruchamia gor
                                          ) ) e
                                          ) ) ) sniegu a z bliskiej odleglosci nie może zalatwic orla ratujacego Gandalfa?
                                          ) ) ) Padlo już przypuszczenie, ze orzel to istota myslaca i to dlatego; zakleci
                                          ) ) a
                                          ) ) ) dzialaja inaczej. Odrzucam to tlumaczenie. Przeciez chwile wczesniej Sarum
                                          ) ) an
                                          ) ) ) sponiewieral samego Gandalfa, miotal nim po scianach az milo było popatrze
                                          ) ) c.
                                          ) )
                                          ) ) ))))Scena walki czarodziejów była bzdurą. To błąd scenariusza i to
                                          ) ) jeden z
                                          ) ) najpoważniejszych. Scena z lawiną też była błędem. Tu była wpadka w filmie -
                                          ) ) przyznaję. W książce (i tutaj reżyser nie powinien tego zmieniać) to nie Saru
                                          ) ma
                                          ) ) n
                                          ) ) wywołał lawinę lecz Sauron, a Gandalf nie walczył z Sarumanem lecz poddał się
                                          ) b
                                          ) ) ez
                                          ) ) walki, bo wcześniej Saruman był przywódcą białej rady, najmądrzejszym i
                                          ) ) szanowanym czarodziejem. Był też potężniejszy od Gandalfa. Gandalf w książce
                                          ) by
                                          ) ) ł
                                          ) ) na tyle zaskoczony zdradą i miał jeszcze w pamięci to, że przez wiele stuleci
                                          )
                                          ) ) Saruman był "nad nim", że nie odważył się na konfrontację. Tak więc i scena z
                                          )
                                          ) ) Gwalhirem faktycznie była niezrozumiała. W książce Gwalhir przyleciał
                                          ) ) niepostrzeżenie wtedy, kiedy Saruman był zajęty innymi sprawami na tyle, że w
                                          )
                                          ) ) porę nie dostrzegł ucieczki Gandalfa.
                                          ) )
                                          ) ) ) 8. W lesie Pomyslowy Dobromir i Aragorn sami zabijaja cala, straszliwa ar
                                          ) ) mie
                                          ) ) ) orkow. Czy w tej sytuacji boimy się orkow?
                                          ) )
                                          ) ) )))Aragorn i Boromir byli bardzo wprawnymi i doświadczonymi wojownikam
                                          ) ) i, a
                                          ) ) naprzeciw mieli niezręcznych i źle się czujących w świetle orków.
                                          )
                                          ) Nic podobnego. W filmie wyraznie stwierdza sie, ze nowa armia ciemnosci to
                                          ) krzyzowka; bardzo silna, wytrzymala i nie obawiajaca sie swiatla (dlatego moga
                                          ) tak szybko sie przemieszczac)

                                          )))))Owszem. Uruk hai (tak nazywały się te zmutowane orki Sarumana) były w stanie
                                          wytrzymać przebywanie w świetle dziennym i były wytrzymałe oraz silne. Ale jak
                                          powiedziałem - Aragorn i Boromir (zwłaszcza Boromir, który był w.g książki
                                          wielkim i potężnym wojownikiem) byli bardzo wprawni w walce, a poza tym scena
                                          była przerysowana.

                                          ) Ale faktyczni
                                          ) ) e -
                                          ) ) ta scena została przerysowana. W książce wyglądało to nieco mniej heroicznie
                                          ) ,
                                          ) ) a
                                          ) ) orki bardziej myślały co robiły - nie rzucały się pod miecz jeden po drugim.
                                          ) )
                                          ) ) ) UWAGI KONCOWE: Takich pytan mam setki. Arwena ze swoim kuriozalnym glosiki
                                          ) ) em i
                                          ) ) ) wygladem swinki pigi, przerysowane, miniaste albo kolkowate aktorstwo (mog
                                          ) ) ę
                                          ) ) ) podac konkretne przyklady), brak napiecia i atmosfery grozy, tragicznie dr
                                          ) ) etwe
                                          ) ) ) dialogi (mogę podac przyklady), nieciekawe sceny walki itd., itp. Nie
                                          ) ) ) spodziewalem się Bog wie czego ale od strony wizualnej byłem przygotowany
                                          ) ) na
                                          ) ) ) wielki spektakl. Tymczasem film nie zachwyca; troll w kopalni przypominal
                                          ) ) mi
                                          ) ) ) raczej animowanego shreka – smialem się szczeze przez kilka minut. W
                                          ) ) poro
                                          ) ) ) wnaniu
                                          ) ) ) z matrixem nie zaobserwowalem niczego odkrywczego w dziedzinie efektow....
                                          ) ) ) Było tez kilka udanych scen (Ozywiony raz jeszcze przez chwilke na widok
                                          ) ) ) pierscienia stary Bilbo, fala zalewajaca nazgulow) w sumie jednak film bar
                                          ) ) dzo
                                          ) ) ) powaznie mnie rozczarowal. Ostatni przyzwoity film fantastyczny jaki widzi
                                          ) ) alem
                                          ) ) ) to było chyba „12 malp”.
                                          ) )
                                          ) ) )))Cóż. Kwestia gustu. Mi się film podobał , mimo, że też nie doznałem
                                          ) ) egzaltacji.
                                          ) )
                                          ) ) ) Tak wiec, drogi Yaahoozie, sprobuj się jakos do tego odniesc nie obrazajac
                                          ) ) mnie
                                          ) ) ) jako osoby. Pusc wodze swojej polemicznej fantazji i daj upust gniewowi i
                                          ) ) ) zolci. Jakbys mogl abstrahowac od ksiazki to byloby wspaniale. Aha, i trzy
                                          ) ) m
                                          ) ) ) się, chlopie...
                                          ) )
                                          ) ) )))Co do obrażania, patrz wyżej. Żółci i gniewu nie ma. Zdziwiony?:) O
                                          ) ) d książki
                                          ) ) abstrahowałem, chyba, że jedynie pisąłem jak było w oryginale by wyjasnić to
                                          ) i
                                          ) ) owo. I polemiki też nie ma. Jeszcze większe zdziwienie?:)
                                          )
                                          )
                                          ) Zdziwiony moze nie ale lekko rozczarowany - prawde powiedziawszy liczylem na to
                                          ) ,
                                          ) ze dasz sie sprowokowac :-)

                                          )))))Bardzo mi przykro...

                                          ) ) Bo dla mnie widzisz to była inna rozmowa. Mniej więcej w ten sposó
    • Gość: Yaahooz Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 02:00
      odpowiadam w ten sposób, bo cos się pochrzaniło wczesniej i część moich tekstów
      się nie pojawiła:
      Gość portalu: sernik napisał(a):
      > Ja rowniez sie nie skarze, z kim prowadzilbym tak urocza pogawedke jak nie z
      To
      > ba?

      >>>>>>Nie wiem, z kim...

      > ) Stales się niewolnikiem tworczosci Tolkiena, jestes
      > ) ) tepo zapatrzony w jego wersety i odporny zarówno na dowcip jak i
      argumenty.
      > )
      > ) )))Hmmm...nie zauważyłem rozgraniczenia pomiędzy dowcipami i argumentami.
      Chy
      > ba
      > )
      > ) jedyny wiesz, co jest czym. Przykro mi, że nie wiem kiedy żartujesz, a
      kiedy
      > ni
      > ) e.
      >
      >
      > Mi tez troszke przykro. Dowcipem bylo np stwierdzenie, ze Gandalf byl stary,
      to i nie dziwota, ze posliznal sie i wpadl w przepasc. Rozumiem jednak, ze moje
      > poczucie humoru jest dosc specyficzne i nie dla kazdego czytelne. W zwiazku z
      tym powstrzymam sie od dalszego dowcipkowania lub zart opatrze znakiem
      graficznym :

      >>>>>Nie odnosiłem się do Gandalfa, lecz ogólnie. Opatrzaj opatrzaj, bo chyba
      faktycznie tylko Ty wiesz, co jest, a co nie jest ( i kiedy jest, a kiedy nie)
      żartem

      > ) Być może jestem zapatrzony w Tolkiena - to dla mnie wspaniały przykład. Być
      może nawet tępo (i Ty piszesz o dobrych manierach?...)
      > ) ) Niepostrzezenie dla samego siebie przeobraziles się, stary, w Upiora
      > ) ) pierscienia; uwazaj na to, co zaleglo się w tej mrocznej czesci Twego
      jeste
      > st
      > ) wa
      > ) )
      > ) ) i zaczyna paczkowac! Ta slepa milosc do jedynie slusznej sprawy,
      ograniczo
      > ne spojrzenie na pisarstwo i film zaowocuje; czuje to bardzo wyraznie, stary;
      > ) ) zaowocuje czyms strasznym, w koncu z upiorami pierscienia (czy widmami
      > ) ) pierscienia? Bo nie pamietam) zartow nie ma, czyz nie?
      > )
      > ) )))Upiory, nie widma. Cóż. Dziękuję za wnikliwą psychoanalizę. Rozumiem, że
      teraz to był dowcip, a nie argument
      > Zgadza sie: DOWCIP! Jak caly zreszta ten prztdlugi wstep!

      >>>>>Ach, moja dusza odetchnęła radośnie...(tylko dlatego juz zanim to
      przeczytałem, wiedziałem, że taka będzie odpowiedź?...)

      > ) ) Ale dosc wstepu – czytelnikom należy się jeszcze rozwiniecie i zakonc
      > ze
      > ) nie:
      > ) ) Najpierw TROSZKE O TOBIE: Raz po raz nazywasz a to mnie, a to innych
      > ) ) adwerszarzy glupkami i idiotami. Ostrzegam Cie, stary, nie rob tego
      wiecej
      > R11;
      > ) ) zaczyna mnie to zwolna oslabiac, mimo, ze jestem tolerancyjny. Oswiadczam
      > ) ) jednak, ze dluzej chamstwa i buractwa tolerowal nie będę! Nie zycze sobie
      > ) ) wiecej epitetow pod adresem mojej osoby!
      > )
      > ) )))Nie przypominam sobie, abym od czasu "głupków" użył pod Twoim adresem
      jaki
      > eg
      > ) oś
      > ) epitetu.
      >
      > Jednakowoz uzyles i nie przeprosiles! No trudno, musze z tym zyl jakos :-)!
      Pon
      > ad
      > to ciagle uzywasz okreslen glupota i idiotyzm w stosunku do wypowiedzi. Nie
      tylko moich.
      >
      > Zresztą oczywiście przypadkiem pominąłeś fakt, o którym już pisałem, że to Ty
      pierwszy mnie obraziłeś pisząc o uwstecznianiu się by czytać Tolkiena (
      > a może to też był dowcip? bardzby to było wygodne w tym miejscu nieprawdaż?).
      >
      > To byl DOWCIP wlasnie! Przyznaje, ze prowokacyjny. Ale nie widze powodow do
      > obrazania sie. Jesli jednak czujesz sie urazony: przepraszam! Aha,
      > sformulowania "stary" rowniez uzywam w celach prowokacyjnych. W koncu wcale
      sie nie znamy. Jesli przeszkadza Ci to - powiedz! Przestane, gdyz chcialbym w
      tej
      > dyskusji do czegos dojsc, dokonac krytyki a nie krytykanctwa.

      >>>>>>No oczywiście. DLaczego miałem takie przeczucie, że jak dojdzie co do
      czego, to okaże się, że to BYŁ TYLKO DOWCIP. Ciekawe kto Ci uwierzy poza sobą
      samym, że stwierdzenie "aby czytać Tolkiena należy się uwstecznić" jest
      dowcipem. Chyba, że masz bardzo specyficzne poczucie humoru, w co jakoś dziwnie
      nie wierzę.
      No i oczywiście nie widzisz powodów do obrażania się. Tia...Ale jak ktoś Tobie
      powie, że jesteś głupkiem, to nagle widzisz. Ciekawe...


      > ) Skoro nie tolerujesz buractwa i chamstwa (gratulacje!) to czemu kilka
      linijek
      >
      > ) wcześniej twierdzisz, że jestem 'tępy'

      > Nic podobnego! Nie zamierzam bronic Twojej inteligencji ale napisalem "tepo
      > zapatrzony". Prosze Cie, nie przesadzaj...

      >>>>No proszę. Jak ja piszę coś, co Ci nie pasuje, to mnie OSTRZEGASZ, że tego
      nie tolerujesz, ale sam mi piszesz, żebym nie przesadzał...hmmm...bez
      komentarza.

      > i dlaczego pozwalasz sobie na pisanie O
      > ) MNIE? Nie przypominam sobie abyś mnie na tyle znał. Więc zanim mnie
      zaczniesz ostrzegać, spójrz na siebie.
      >
      > Spojzalem! Calkiem atrakcyjny starszy pan ze mnie! Aha, zapomnialem o
      czyms; :-
      > )
      > TROSZKE O TOBIE to tylko tytul. Zasadniczo powinno byc TROSZKE DO CIEBIE. Jak
      > zapewne zauwazyles, nie pisze nic o tobie - staram sie jedynie leciutko
      wyhamow
      > ac
      > Twoj rozped.

      >>>>>>No oczywiście. Mój rozpęd. W takim razie pozwól, że Ja przychamuję teraz
      Twój rozpęd - nie pozwalaj sobie na wątpliwe uwagi O MNIE, chociażby tylko
      dlatego, że skoro piszesz o kulturze, to zauważ, że Ja nigdy nie napisałem nic
      o Tobie w tak własnie bezczelny sposób. I z zasłanianiem się po fakcie tytułami
      czy nie, daj sobie sposój z łaski swojej.

      p.s - chyba nie spojrzałeś raczej na siebie, mimo, że to Ty zacząłeś tę całą
      pyskówkę (chociaż teraz oczywiście to był dowcip) ...




    • Gość: Yaahooz Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 02:28
      p.s a propos epitetów. Podaj z łaski swojej, gdzie uzyłem wobec Ciebie epitetu
      jakiegokolwiek po 'głupkach', bo jeżeli tak nie zrobisz, to nie omieszkam Cię
      nazwać kłamcą. I daruj sobie wątpliwej szczerości przeprosiny za swoje
      epitety...przecież to były tylko żarty nieprawdaż???...(bez komentarza...)
      • Gość: sernik Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: 195.94.206.* 25.03.02, 08:20
        Strasznie jestes zacietrzewiony. Obaj sobie nie zalowalismy, ja potrafilem
        przeprosic - Ty nie. Zreszta; nic mnie to nie obchodzi, ze na jednego
        malego "bzdeciarza" nadoles sie jak balon. A nabzdyczaj sie ile wlezie... W
        dyskusji w dalszym ciagu nie potrafisz wyloczyc swej wiedzy o ksiazce,
        traktujesz ja ze smiertelna powaga i ciagle wyjasniasz mi co w niej bylo. W
        wzwiazku z tym brak nam punktu zaczepienia [poza osobista antypatia :-)] do
        dalszej rozmowy.
        • Gość: Yaahooz Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.03.02, 11:04
          Gość portalu: sernik napisał(a):

          > Strasznie jestes zacietrzewiony. Obaj sobie nie zalowalismy, ja potrafilem
          > przeprosic - Ty nie. Zreszta; nic mnie to nie obchodzi, ze na jednego
          > malego "bzdeciarza" nadoles sie jak balon. A nabzdyczaj sie ile wlezie... W
          > dyskusji w dalszym ciagu nie potrafisz wyloczyc swej wiedzy o ksiazce,
          > traktujesz ja ze smiertelna powaga i ciagle wyjasniasz mi co w niej bylo. W
          > wzwiazku z tym brak nam punktu zaczepienia [poza osobista antypatia :-)] do
          > dalszej rozmowy.

          >>>>Słuchaj kolego. Sam zacząłeś pyskówkę, wtrąciłeś się do mojej rozmowy z osobą
          trzecią choć Cię o to nie prosiłem, a ni Ja ani on, bzdeciarz, bzdeciarzem, ale
          sam jako pierwszy mnie obraziłeś swoimi 'soczystymi dowcipami', jeszcze mi
          zarzucasz, że ostatnio Cię wyzywam (o czym teraz dziwnie milczysz, a miałeś podać
          gdzie i kiedy) choć to nieprawda i twierdzisz, że się nadymam? Tyle piszesz o
          kulturze, o buractwie i chamstwie, a teraz co? Nagle uleciało w przestrzeń?.
          Za co Ja mam przepraszać Ciebie? Za głupków? Przepraszam w takim razie, choć nie
          wiem czy powinienem, bo to Ty zacząłeś pyskówkę jak już Ci pisałem. Ale niech
          będzie. Przepraszam w takim razie za głupka i życzę miłego dnia
          • Gość: sernik Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: 195.94.206.* 25.03.02, 11:17
            Alez nie przepraszaj, skoro nie uwazasz, ze powinienes. Rowniez zycze milego
            dnia oraz kolejnych wciagajacych projekcji.
            • Gość: Yaahooz Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.03.02, 11:46
              Gość portalu: sernik napisał(a):

              > Alez nie przepraszaj, skoro nie uwazasz, ze powinienes. Rowniez zycze milego
              > dnia oraz kolejnych wciagajacych projekcji.

              >>>>>I kto się nadyma?...:) Dalej jak widzę przemilczasz niewygodne dla Siebie
              tematy...cóż. Twoja sprawa.
              I'm out w każdym razie.
              p.s no i czekam na przesyłkę wedle obietnicy, bo adres jest prawdziwy, nie
              wymyślony
              • Gość: sernik Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: 195.94.206.* 25.03.02, 11:51
                jesli podales gdzies adres, to go w tej gestwie nie znalazlem; podaj jeszcze
                raz z laski swojej. sorry za gapiostwo...
                • Gość: Yaahooz Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.03.02, 12:24
                  Gość portalu: sernik napisał(a):

                  > jesli podales gdzies adres, to go w tej gestwie nie znalazlem; podaj jeszcze
                  > raz z laski swojej. sorry za gapiostwo...

                  >>>>Nie szkodzi. Chyba faktycznie się nie pojawił choć pamiętam, że go pisałem.
                  Być może ogrniczenie liczby znaków w tekście na forum go wycięło, a więc mea
                  culpa.
                  paszkiewicza 4/10, 02-781 W-wa
                  Ave
      • Gość: Eddy Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.02, 12:34
        Słowa uznania i poparcia dla Yaahooza !

        Jaki urodzaj krytyków mamy tej wiosny. Czytając posty w stylu "Pozalowania
        godni ci, ktorych fascynuje Tolkien" dojść można do wniosku, że są to opinie
        ludzi absolutnie nie znających, lub nie rozumiejących tematu, wypływające
        raczej z czystej przekory i postawy nonkonformizmu.
        Nie lubi ktoś twórczości Tolkiena, po co czyta Władcę Pierścieni, przecież to
        nie lektura ? Przeczytać cztery tomy (wliczam tu Hobbita) bez przyjemnośći,
        przebrnąć przez nie, to już czysty masochizm.
        Tym bardziej po jaką cholerę leźć na film, przeszkadzać innym ? To już chamstwo.

        Nie lubię seriali brazylijskich - w stylu hmm... Zbuntowany Anioł, czy innych
        Klanów - to ich nie oglądam. Nie cierpię Big Brothera - unikam go. Ale nie
        krytykuje tych co lubią, oglądają, fascynują się tym, nie obrażam ich, staram
        się nawet zrozumieć...;)

        Osobiście wolę Sapkowskiego, ale Tolkiena bardzo cenię za dzieło, które
        stworzył. Władcę Pierścieni również czytałem w latach młodzieńczych i z tym
        większym drżeniem serca poszedłem do kina. Film może nie był idealny (każdy ma
        troszkę inne wyobrażenie o tolkienowskim świecie), ale i tak wywarł na mnie
        ogromne wrażenie. Ten klimat, ta muzyka, efekty (pomimo gumowego Trolla),
        pozwoliły człowiekowi na odskocznię, powrót do świata młodzieńczych marzeń,
        chlip:chlip.
        Na "mojej sali kinowej" widać było, że ludzie oglądają z zapartym tchem. Jakby
        jakiś palant rżnął głupka i przeszkadzał to chyba zgarnąłby po ryju.

        Z niecierpliwością oczekuję następnej części.

        Pozdrawiam wszystkich miłośników Fantasy i Fantastyki.
        • Gość: bunio Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 25.03.02, 20:58
          Eddy nie przeczytales wszystkiego, to wlasnie tolkienowski fanatyk (nie
          Yaahooz) obrazil tych ktorych Tolkien moze po prostu nie interesowac tym
          tytulowym "idiota". A wedlug mnie recepcja i popularnosc Tolkiena nie biora sie
          w glownej mierze z artystycznej wartosci jego dziel tylko maja dosc
          powierzchowne podloze psychologiczne. I to jest wlasnie przykre. Bardzo
          przykre. Dla mnie ten swiat jest piekny i godny uwagi, a swiat(y) Tolkina, czy
          innych podobnych mu tworcow.
          • Gość: bunio Re: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni IP: *.dhcp-129-79.indiana.edu 25.03.02, 21:00


            > Eddy nie przeczytales wszystkiego, to wlasnie tolkienowski fanatyk (nie
            > Yaahooz) obrazil tych ktorych Tolkien moze po prostu nie interesowac tym
            > tytulowym "idiota". A wedlug mnie recepcja i popularnosc Tolkiena nie biora sie
            >
            > w glownej mierze z artystycznej wartosci jego dziel tylko maja dosc
            > powierzchowne podloze psychologiczne. I to jest wlasnie przykre. Bardzo
            > przykre. Dla mnie ten swiat jest piekny i godny uwagi, a nie swiat(y) Tolkiena,
            czy
            > innych podobnych mu tworcow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka