nchyb
14.09.12, 13:38
nie po raz pierwszy mam wrażenie, ze wraz z panem Mossakowskim oglądaliśmy całkiem różne filmy pod tym samym tytułem.
Pisze on:
Niemniej jednak specjalnie ciekawe dzieło to nie jest. Składa się ono głównie z kanapowych spotkań w gabinecie doktora Felda, podczas których terapeuta wygłasza jakieś banalne słuszności, oraz z zadawanych przez niego "prac domowych" odrabianych w motelu. W zasadzie więc jest to jednak długa (i dłużąca się) sesja
sala była pełna (kobiet) i jakoś nie sprawiały wrażenia znużonych, znudzonych i zmęczonych filmem, gromki śmiech wybuchał co chwilę, ale mam i wrażenie, ze pojawiały się nutki refleksji, co robić, by nasze związki za lat kilka, kilkanaście, kilkadzieści - nie były podobne...
jedyne w czym przyznam recenzentowi rację - to ocena gry aktorskiej. Para nie do poprawki, byli świetni...
j